Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Praktyka domowego generowania słonecznej elektryczności
(dwujęzycznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Zaktualizowano:
15 kwietnia 2017 roku

Najnowsza aktualizacja: udoskonalenie punktów #F2 i #T7

Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Po polsku tutaj:)

Prąd ze słońca

Prąd ze słońca w PDF

Totalizm

Pasożytnictwo

Prawa moralne

Karma

Wolna wola

Biblia

Bóg

Dowód na istnienie Boga

Dowód na duszę

Przepowiednie

Nirwana

Nieśmiertelność

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English here:)

Solar energy

Solar energy in PDF

Pajak for parliament

Pajak for MP in PDF

Totalizm

Parasitism

Moral laws

Karma

Free will

The Bible

God

Proof for the existence of God

Proof of soul

Prophecies

Nirvana

Immortality

Concept of Dipolar Gravity

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Pajak portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Dr Pajak portfolio

Über mich

Freie Energie

Gott Existiert

Malbork

Moralische Gesetze

Seismographen

Telekinesis

Totalizm

Text [5d]

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Leyes morales

Energía libre

Telekinesis

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Lois morales

Énergie libre

Telekinesis

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Leggi morali

Energia libera

Telekinesis

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Kliknij tu aby je przeglądnąć)

"Menu 2" ujawni ci wykaz wszystkich totaliztycznych stron które powinny być dostępne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Wykaz ten jest częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz z "Menu 2" interesującą Cię stronę, potem zaś kliknij na nią aby ją uruchomić:





Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

geocities.ws/immortality

telekinesis.esy.es

(Stare bo rzadko aktualizowane:)

tornados2005.narod.ru

dhost.info/nirvana

ufonauci.w.interia.pl




Menu 4:

(Kliknij tu aby je przeglądnąć)

"Menu 4" ujawni ci wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji owego menu. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w owym "Menu 4" wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Menu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:


Jeśli niepokoi cię samobójczy kierunek w którym podąża obecnie cała ludzka cywilizacja i stąd chciałbyś dołożyć własny wkład w zmianę tego kierunku, a jednocześnie chciałbyś odzyskać spokój sumienia ponieważ zabezpieczyłeś swój dom przed skutkami jakiejś lokalnej katastrofy, niniejsza strona jest właśnie dla ciebie. Wyjaśni ona ci bowiem jak najtaniej i najmoralniej sam możesz zbudować sobie tani domowy system słoneczny, który dostarczy ci wystarczająco dużo elektryczności, aby przez większość roku codziennie móc zasilać z niego np. swój komputer i telewizor. Codzienne więc użytkowanie takiego systemu, nie tylko że pomniejszy twoje rachunki za elektryczność o około 10%, eliminując w ten sposób część brudu i problemów jakimi konsumowana przez ciebie elektryczniość szkodzi naszej planecie i dodając twój osobisty wkład do poprawy sytuacji z klimatem i naszym naturalnym środowiskiem, ale także zabezpieczy twój dom przed brakiem elektryczności na wypadek ewentualnych lokalnych kataklizmów jakie ostatnio zdarzają się coraz częściej. Ponadto, doświadczenia praktyczne jakie zgromadzisz podczas budowy i następnego przedłużonego użytkowania takiego niewielkiego i taniego systemu, później pozwolą ci rozważyć osobiste zbudowanie sobie już większego systemu, jaki pokryje elektrycznością słoneczną zapotrzebowanie na energię całego twojego gospodarstwa domowego. Nawet też jeśli mieszkasz w kraju, w którym jak przykładowo obecnie w Nowej Zelandii, ceny urządzeń do generowania słonecznej elektryczności są około 5 razy wyższe niż w reszcie świata, ciągle ci gwarantuję, że przy codziennym użytkowaniu takiego osobiście zbudowanego systemu słonecznego, koszta zakupu jego podzespołów zwrócą ci się nie później niż po 10 latach (patrz punkt #F2 tej strony).
       Aczkolwiek na całej tej stronie (szczególnie w jej punkcie #B4.1) opisałem dokładnie jak możesz samemu zbudować sobie taki najtańszy i najmoralniejszy domowy system słoneczny, tutaj podsumuję skrótowo jak daje się to uczynić w Nowej Zelandii - wszakże nawet jeśli mieszkasz w innym kraju, procedura twojej budowy będzie bardzo podobna. I tak od 2014 roku w nowozelandzkim sklepie o nazwie "Jaycar" możesz już zakupić sobie elektryczną panel słoneczną o największej mocy na wyjściu jaką będą tam oferowali, ale NIE mniejszej niż 120 Watt (w grudniu 2015 roku największa panel jaką oferował ten sklep w NZ dawała na wyjściu 180 Watt przy napięciu 12 Volt i kosztowała $NZ 799; natomiast w 2014 roku - kiedy ja zakupywałem podzespoły do swojego domowego systemu słonecznego jaki opisuję na tej stronie, największa wówczas panel 120 Watowa kosztowała tam $NZ 575), a także zakupić sobie tzw. "Gel" akumulator (tj. "na galaretę" - specjalnie budowany dla systemów słonecznych) o pojemności 100 Ah i napięciu tym samym co owa panel (w październiku 2014 roku taki 12 Voltowy akumulator kosztował $NZ 475 - patrz "Tabela #E1" niniejszej strony). Rekomendowałbym przy tym zakup tzw. "portable" (przenośnego i składanego) panela używanego do ładowania akumulatorów samochodowych. Ma on bowiem już wbudowany w siebie sterownik/kontroler ładowania (co oszczędzi ci kilkaset dolarów), oraz jest sprzedawany z załączonymi już do niego przewodami zasilającymi - same które to przewody np. w Nowej Zelandii mogą cię kosztować po kilkadziesiąt dolarów za każdy ich metr. Ponadto, jeśli mieszkasz daleko od sklepu, taka nawet największa "portable" (składana) panel zmieści się do praktycznie każdego samochodu osobowego. (Kupując ją oszczędzisz więc następną co najmniej setkę dolarów kosztów przetransportowania jej do domu.) Z kolei w sklepie "Warehouse" zakup sobie "inverter" o największej mocy jaką sklep ten będzie oferował (w 2015 roku "Warehouse" oferował 12 Voltowe invertery o mocy 600/1200 Watt w "normalnej" cenie $NZ 149.99 - jednak co jakiś czas sprzedawał je też po 50% przecenie) oraz o tym samym napięciu co twoja panel. (Inverter taki możesz też nabyć w "Jaycar" - jednak kosztuje on tam aż kilka razy drożej). Inverter ten jest ci potrzebny aby prąd stały jaki generuje twoja panel zamieniać na prąd zmienny o domowym napięciu jakim będziesz zasilał np. swój telewizor i komputer. W sumie więc za około $NZ 1200 do 1400 nabędziesz wszystkie niezbędne pozdespoły do swego domowego systemu slonecznego (w niektórych "tańszych" niż Nowa Zelandia krajach podzespoły te nabędziesz nawet za około jedną-piątą owej ceny). Następnie tymczasowo ustaw swoją panel na jakimś stole w nasłonecznionym kącie swego przydomowego ogródka i połącz razem wszystkie podzespoły tak jak pokazuje to "Rys. #B1" z niniejszej strony. Natychmiast po połączeniu zacznij też codzienne systematyczne użytkowanie swego systemu poprzez zasilanie nim np. swego komputera i telewizora - dopiero zaś później rozważaj gdzie i jak pomontujesz owe elementy na stałe. Z ekonomicznej ciekawości możesz też podjąć spisywanie konsumpcji i cen zużywanej elektryczności - tak jak ja to czynię w punkcie #F2 tej strony.



Część #A: Wstępne informacje o tej stronie:

      

#A1. Zamiast wstępu - czyli dlaczego przygotowałem niniejszą stronę:

       Żyjemy w czasach kiedy dużo się mówi i pisze na temat generowania elektryczności z energii świetlnej słońca. Mamy wszakże już dobrze opanowane technologie i urządzenia do tego generowania, zaś w sklepach jakoby dostępne są już główne podzespoły wymagane do budowy domowych systemów takiego generowania. Dla najróżniejszych powodów, jakie opisuję szerzej w punkcie #R1 tej strony, ja od wielu już lat usiłuję przeprowadzić praktyczny eksperyment osobistego zbudowania dla siebie prostego i taniego systemu takiego generowania elektryczności z energii słonecznej. Wynikami zaś tego eksperymentu pragnę podzielić się z czytelnikami tej strony. Niestety, przez długi czas przeprowadzenie tego eksperymentu było niemożliwe z prostego powodu, iż NIE byłem w stanie znaleźć sklepu w Nowej Zelandii (gdzie mieszkam), który sprzedałby mi główne podzespoły niezbędne dla zbudowania takiego systemu. Jedyne co znajdowałem, to oferty najróżniejszych firm, które zarobkowo budowały takie systemy - tyle, że koszta zbudowania przez te firmy najtańszego z takich systemów, np. w październiku 2014 roku były rzędu około 20 tysięcy dolarów (tymczasem na wydanie aż tak dużej sumy niestety mnie NIE stać). Na dodatek, ani te firmy, ani ich klienci, zdają się NIE rozumieć, że każde ludzkie działanie i decyzję daje się zrealizować albo w sposób zgodny z kryteriami moralności, czyli moralnie, albo też w sposób niemoralny - co wyjaśniam szerzej m.in. w punkcie #B4 swej strony o nazwie pajak_na_prezydenta_2020.htm, czy w punkcie #C4.7 swej strony o nazwie morals_pl.htm. Firmy te budują więc swym klientom niemal wyłącznie "niemoralne systemy słoneczne", które NIE zawierają podzespołów zdolnych do akumulowania generowanej energii (np. NIE zawierają akumulatorów, systemów kondensatorowych, itp.). W punktach zaś #B5 i #F3 tej strony staram się wyjaśnić czytelnikowi dlaczego takie "bezakumulatorowe" rodzaje systemów słonecznych, są właśnie systemami niemoralnymi jakie w długoterminowym działaniu wyrządzą ludziom więcej szkody niż pożytku. Wszakże, przykładowo, zamiast uniezależniania swych właścicieli od elektrowni i od sieci elektrycznej, faktycznie zamieniają one swych właścicieli w rodzaj "niewolników sieci", eksploatowanych przez firmy sprzedające elektryczność. Aktywnie wzmacniają one też rolę elektrowni i sieci elektrycznej - i to na przekór iż nasza cywilizacja już doświadczyła, jak dużo szkody dla ludzi i dla natury elektrownie i sieci wyrządzają (np. rozważ szkody spowodowane przez stopienie reaktorów z elektrowni jądrowej w Fukushima, Japonia, opisane w punkcie #M1 mojej innej strony o nazwie telekinetyka.htm). Oczywiście, dla wielu najróżniejszych powodów, np. NIE stwarzania sobie konkurencji, powiązań z firmami sprzedającymi elektryczność, niejasności praw, komplikacji poza-handlowej sprzedaży przez niehandlową firmę, braku u mnie formalnych uprawnień elektryka (na przekór, że m.in. wykładałem inżynierię elektroniczną i elektryczną na poziomie uniwersyteckim), braku klarowności co do odpowiedzialności, problemu gwarancji, itd., itp., owe firmy NIE byłyby też skłonne aby odsprzedać mi podzespoły jakie byłyby wymagane abym sam sobie mógł zbudować taki system. Dopiero w połowie października 2014 roku znalazłem sklep niedawno założony w NZ przez Australijczyków, który miał na sprzedaż wymagane podzespoły. W dniu 16 października 2014 roku zakupiłem więc w nim wszystko co najbardziej wymagane, a co pokazałem poniżej na ilustracji z "Rys. #B1", zaś w ten sposób zainicjowałem opisywany tu eksperyment - jakiego przebiegiem i wynikami dzielę się teraz z czytelnikiem na niniejszej stronie. Ten mój eksperyment będzie posiadał aż kilka faz. Pierwszą z tych faz, już skompletowaną, było "zbudowanie najtańszego i najprostrzego systemu słonecznego dla zarówno codziennego, jak i dla anty-kataklizmicznego użytku" - tj. osobiste zbudowanie systemu jaki zapewnia mi generowanie elektryczności w ilościach wystarczających do codziennego zasilania: (a) dobrego oświetlenia jednego pokoju, (b) pracy jednego telewizora, (c) pracy jednego komputera typu "laptop", (d) zasilania elektrycznej maszynki do golenia, itp. Innymi słowy, zbudowanie systemu zdolnego codziennie pomniejszać moje opłaty za elektryczność. Jednocześnie zaś uzyskanie też w ten sposób systemu obrony anty-kataklizmowej w sytuacji kiedy do miasteczka Petone dotrze już ów poważny kataklizm jaki wynikał będzie ze stopniowego umierania całej naszej obecnej cywilizacji - tak jak umieranie to opisuje punkt #T1 i "część #T" niniejszej strony (tj. umierania spowodowanego przekroczeniem w dniu 11 września 2001 roku "punktu braku powrotu" przez całą naszą cywilizację). Wszakże mieszkam w kraju i rejonie wysoce zagrożonym kataklizmem dowolnego rodzaju - np. patrz opisy z punktów #C2 i #I3 na stronie o nazwie petone_pl.htm, zaś groźba np. powodzi czy np. epidemii choroby ebola wcale NIE jest w Nowej Zelandii jedynym zagrożeniem. Dlatego w przypadku dowolnego kataklizmu taki system generowania elektryczności z energii słońca jest w stanie dopomagać w relatywnie wygodniejszym jego przetrwaniu. Wszakże system słoneczny kontynuowałby generowanie elektryczności kiedy dostawy prądu z sieci taki kataklizm z pewnością odciąłby. Do dnia 31 października 2014 roku budowę swego systemu doprowadziłem do stanu, że mogłem nim zacząć zasilać wszystkie domowe urządzenia o małej konsumpcji mocy elektrycznej. Przyjemnym też zaskoczeniem było dla mnie empiryczne odkrycie, że początkowo (tj. w środku NZ lata) zaledwie jeden panel słoneczny o mocy 120 Watt wystarczał mi do pokrycia zużycia elektryczności wszystkich moich domowych urządzeń o mocy poniżej 360 Watt - po szczegóły patrz punkt #M1 tej strony. Wszakże z propagandy rozsiewanej w internecie przez firmy budujące takie systemy odnosi się wrażenie, że aby uzyskać jakieś odczuwalne wykorzystanie energii słonecznej, trzeba pokryć panelami ogniw PV niemal cały dach swego domu. (Obecnie już wiem, że propaganda ta wynika z opisywanego w punktach #F3 i #B5 tej strony niemoralnego uzależniania właścicieli domowych systemów słonecznych od karteli sieci elektrycznych. Aby bowiem łatwo i tanio dokonywać takiego uzależniania, napięcie generowane przez szeregowo połączone panele słoneczne powinno być bliskie, lub dorównywać, napięciu w sieci elektrycznej - stąd kartele te starają się nakłonić domowych właścicieli systemów słonecznych do zainwestowania np. w co najmniej 10 paneli 24-Voltowych.) Tymczasem u mnie tylko jedna panel o mocy 120 Watt (ta pokazana poiżej na zdjęciach z "Fot. #G1" i "Fot. #N1c") w czasie lata wystarcza mi na co-wieczorne co najmniej jedno-godzinne oświetlanie jednego pokoju za pośrednictwem 1 do 4 jarzeniówek o mocy 35 Watt każda - NIE muszę też już oszczędzać na tym świetle bo mam darmową elektryczność. Panel ten latem pokrywa też co-wieczorne zużycie elektryczności przez mój duży, 42 calowy TV. Przez zaś sporą część każdego dnia latem zasila on też mój laptop komputer, a przez cały czas (tj. zarówno wieczorami jak i w czasie dnia) umożliwia mi użycie darmowej elektryczności słonecznej do zasilania takich niewielkich urządzeń domowych, jak moja maszynka do golenia, ładowaczka baterii, maszynka do przycinania włosów, itd., itp. - po moce moich urządzeń patrz punkt #H2 tej strony. (Odnotuj jednak, że kiedy do NZ nadchodzi już pochmurna jesień, a moja panel jest już nieco podstarzała - co powoduje wyraźny spadek jej wydajności elektrycznej, elektryczność generowana nią zaczyna mi wystarczać jedynie na całodzienne zasilanie telewizora, lub na zasilanie komputera tylko przez każdy co drugi dzień. Dla innych bowiem urządzeń, np. świateł, pochmurną jesienią i zimą zaczyna mi już brakować elektryczności. Oszacowałem też, że dla codziennego zasilania jesienią i zimą telewizora i świateł, albo zasilania komputera każdego kolejnego dnia, musiałbym mieć co najmniej panel 180 Watową - jednak tak duża penel NIE była jeszcze w sprzedaży w NZ sklepie kiedy kupowałem swoją, chociaż jest już dostępna obecnie, tyle tylko że np. w grudniu 2015 roku jej nowozelandzka cena wynosiła $NZ 799, co wynosi około 5 razy więcej niż panel ta jest faktycznie warta.) Na przekór astronomicznych cen jakie w Nowej Zelandii nakładane są na urządzenia do generowania energii słonecznej, cały system słoneczny jaki sam sobie zbudowałem kosztował mnie znacznie mniej niż jedna dziesiąta ogłaszanej w październiku 2014 roku w internecie ceny najtańszego systemu słonecznego budowanego przez specjalizującą się w tym firmę (ściślej, około 7% ceny takiego najtańszego systemu - po zestaw moich zakupów i ich cen patrz "Tabela #E1" z tej strony). W kolejnych więc fazach moich planów dla energii słonecznej chciałbym stopniowo rozbudować ten swój system, bazując już na doświadczeniach zdobytych podczas realizacji pierwszej fazy. Zasada bowiem jest taka, że jeśli NIE ma się zbędnych funduszy, które potem można bez żalu spisać "na straty", wówczas na początek w energię słoneczną trzeba zainwestować jedynie absolutnie wymagane minimum, dalsze zaś decyzje w tej sprawie podjąć dopiero po co najmniej jednym pełnym roku użytkowania takiego "absolutnie wymaganego minimum". (Na bazie moich dotychczasowych doświadczeń mogę już stwierdzić, że takie "absolutne minimum" obejmuje zakup jednego 24-Voltowego panela słonecznego o największej mocy jaka tylko aktualnie jest w sprzedaży, oczywiście jeśli 24-Voltowe panele i towarzyszące im urządzenia są dla nas dostępne, zaś przy braku paneli 24-Voltowych - zakup jednego panela 12-Voltowego o największej mocy jaka w danym czasie jest oferowana do sprzedaży, plus zakup wszystkich dalszych wymaganych urządzeń pokazanych na "Rys. #B1" - jakie będą kompatibilne z zakupionym panelem.) Zamierzonym produktem docelowym tych dalszych faz mojej rozbudowy byłoby niemal całkowite wyeliminowanie kosztów zakupu elektryczności i zapewnienie energetycznej samowystarczalności mojemu mieszkaniu - aczkolwiek sukces w tym zakresie będzie zależał od dostępności w sklepach wymaganych podzespołów pracujących na napięciu 24 Volt. (Do chwili obecnej w sklepach NZ najważniejsze z tych podzespołów ciągle NIE są dostępne, zaś oferowane obecnie 12 Voltowe podzespoły NIE nadają się do budowy systemu zdolnego zasilać urządzenia domowe dużej mocy, takie jak np. lodówka, pralka, szybki czajnik elektryczny, kuchenka elektryczna, cylinder grzania wody dla łazienki, suszarka do włosów, itp.) Ponieważ jestem naukowcem, który wszystko co czyni traktuje jako rodzaj eksperymentu naukowego przecierającego nowe drogi, na niniejszej stronie będę kontynuował zdawanie czytelnikowi relacji z moich wysiłków tego stopniowego przestawiania swojego mieszkania na energetyczną samowystarczalność bazującą na generowaniu własnej energii elektrycznej ze światła słonecznego. Mam przy tym nadzieję, że te moje doświadczenia i niniejsze ich sumienne raportowanie, będą w stanie pomóc innym czytelnikom na pójście również w moje ślady.


#A2. Cele opisów z niniejszej strony:

       Podstawowym celem tej strony jest dzielenie się z czytelnikami moimi doświadczeniami zdobytymi podczas osobistej i hobbystycznej (niezawodowej) budowy, oraz podczas późniejszego codziennego użytkowania, domowego systemu do generowania elektryczności ze światła słonecznego, jaki to system daje się zarówno użytkować na codzień (a stąd jaki bez przerwy sam spłaca koszta swojej budowy), jak i równoczśnie pełni on funkcję systemu anty-kataklizmowego stwarzającego nam poczucie spokoju i zabezpieczenia. Innymi słowy, dzielenie się doświadczeniami z budowy i nieprzerwanego (codziennego) użycia systemu do generowania elektryczności z energii słońca, który to system zarówno odciąża moje bieżące rachunki za elektryczność, jak i w przypadku gdyby kiedyś nastąpił jakiś kataklizm odcinający dopływ sieciowej elektryczności do naszego mieszkania - wówczas system ten zapewniłby też naszemu mieszkaniu wygodne przetrwanie takiego kataklizmu. Opisy swych doświadczeń pragnę przy tym tak tu sformułować, aby na ich podstawie czytelnicy byli w stanie sami też podejmować własną budowę podobnych awaryjnych systemów pozyskiwania elektryczności z energii słońca.
       Dodatkowym celem tej strony jest uwypuklenie czytelnikowi kilku ogromnie istotnych prawd i mechanizmów dotyczących budowy domowych systemów słonecznych do generowania elektryczności. (Przykładowo prawdy, że po upływie około 8 do 10 lat każdy system słoneczny tak się postarzeje, że jego używanie staje się ekonomicznie nieopłacalne, zaś w przypadku niemoralnych systemów wysokonapięciowych ("bazakumulatorowych") ich dalsze używanie staje się także wysoce niebezpieczne, a stąd że do i tak już wysokich kosztów owych systemów słonecznych trzeba też wliczać koszta ich późniejszego fachowego pozbywania się.) Z istnienia i działania bowiem owych prawd i mechanizmów gro ludzi NIE zdaje sobie sprawy. Ponadto na ich temat milczą też wszelkie inne źródła pisane dotyczące generowania słonecznej elektryczności. Owe prawdy i mechanizmy wynikają z ustaleń najmoralniejszej obecnie filozofii świata stworzonej przez człowieka i zwanej filozofią totalizmu. Przykładowo stwierdzają one, że decyzja budowania dla swego domu jednego z obecnie istniejących rodzajów systemów słonecznych - na tej stronie zwanego "systemem bezakumulatorowym", jest decyzją niemoralną, bowiem zamiast uwalniać posiadacza takiego systemu od kartelu sprzedającego mu elektryczność, owa decyzja dodatkowo uzależnia tego posiadacza od owego kartelu, zamieniając go w rodzaj "niewolnika kartelu elektrycznego" - po znacznie szersze wyjaśnienia "dlaczego" taka decyzja jest niemoralna, a także po wyjaśnienia następstw jej "niemoralności", patrz punkty #B5 i #F3 tej strony. Co też gorsza, z powodu niemoralności tej decyzji, te osoby które nierozważnie ją podejmą, będą potem surowo karane przez mechanizmy moralne - szczególnie przez zasadę przeciwstawności krótkoterminowych i długoterminowych skutków działania tzw. "pola moralnego" opisywaną m.in. w punkcie #J1 mojej strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm, oraz w punktach #C4.2.1, #C4.2 i #C4.7 mojej strony o nazwie morals_pl.htm. Zasada ta bowiem stwierdza, że na przekór iż w krótkoterminowym działaniu mechanizmy moralne sprawiają wrażenie iż ułatwiają życie i pomagają ludziom postępującym niemoralnie, a stąd krótkoterminowo skutki wszelkich niemoralnych decyzji są przyjemne, przynoszące szybki zysk, uznanie, itp., w długoterminowym działaniu mechanizmy moralne postępują odwrotnie, a stąd takie niemoralne decyzje nigdy NIE rozwiązują problemów do rozwiązania których oryginalnie zostały one podjęte, a jedynie nasilają moc tych problemów oraz piętrzą cierpienia, szkody i komplikacje życiowe u wszystkich tych ludzi, którzy są dotykani następstwami owych niemoralnych decyzji. Odnotuj też tutaj, że systemy do słonecznego generowania elektryczności nabierają obecnie coraz większego znaczenia dla całej naszej cywilizacji. Jednak oślepieni głośnymi reklamami i aktualną modą, wykazujemy tendencję aby zapominać, że wszystko co ludzie czynią, włączając w to decyzje budowy systemów słonecznych, może być podejmowane albo w zgodzie z kryteriami moralności, albo też niemoralnie. Dlatego upowszechnienie wśród ludzi owej wiedzy, które z decyzji na temat domowych systemów słonecznych są niemoralne, wnosi potencjał aby zdefiniować poprawiejszy kierunek naszego rozwoju.
       Najlepsze rozeznanie celu opisów z tej strony czytelnik powinien uzyskać poprzez przeczytanie streszczenia tej strony przytoczonego w punkcie #U1 przy jej końcu.


#A3. Definicje przedmiotów opisów z niniejszej strony:

       Ponieważ na tej stronie odradzam czytelnikowi budowanie jednego rodzaju systemów słonecznych, zwanego tutaj "systemem bezakumulatorowym", niniejszym staje się konieczne dokładne zdefiniowanie co przez taki system jest tu rozumiane. Oto więc definicje najważniejszych pojęć używanych na tej stronie:
       Bezakumulatorowy system słoneczny. W opisach z niniejszej strony można go zdefiniować jako system pozyskiwania energii słonecznej, w skład którego NIE wchodzi żadne urządzenie jakie pozwalałoby na przechowania na późniejszy czas i zwrócenie swemu właścicielowi tej samej formy energii, którą ów system pozyskał ze światła słonecznego. Stąd dla systemów generujących elektryczność i bazujących na użyciu ogniw fotowoltaicznych, będzie to system NIE zawierający takiego urządzenia jak np. akumulator, albo zestaw kondensatorów elektrycznych, albo komora oscylacyjna, albo też dowolne inne urządzenie przechowujące elektryczność. Z kolei dla słonecznych systemów grzejących wodę takim akumulatorem byłby dobrze zaizolowany cieplnie cylinder na gorącą wodę. Odnotuj jednak, że systemem bezakumulatorowym (a stąd niemoralnym przy jego zastosowaniu jako "domowy system słoneczny") będzie też system jaki zamienia światło słoneczne na elektryczność, a przechowuje na później jedynie ciepłą wodę. System ten bowiem w późniejszym czasie NIE będzie w stanie zwracać swemu właścicielowi tej samej formy energii jaką pozyskał ze słońca, tj. zwracać elektryczności. Jako taki, system ten NIE uniezależnia więc swego właściciela od konieczności zakupywania danej formy energii ze świata zewnętrznego (np. z sieci).
       Domowy system słoneczny. Jest to system generujący daną formę energii wyłącznie, lub przede wszystkim, dla domowych potrzeb swego właściciela. To taki właśnie system domowy jest opisywany na tej stronie. Do domowych systemów słonecznych nie odnoszą się kryteria byznesów w rodzaju zysku, czy straty lub bankructwa, ponieważ ich cele są odmienne niż generowanie finasowych zysków. (Rozważ jak możnaby mówić np. o zyskach z użycia domowego generatora elektryczności napędzanego benzyną, który przez miesiące może stać bezużyteczny, a jest jedynie uruchamiany kiedy w sieci zabraknie prądu.) Tylko też domowe systemy słoneczne łamią kryteria moralne (tj. są niemoralne) jeśli NIE zawierają akumulatorów.
       Komercyjny system słoneczny. Jest to przeciwieństwo systemu domowego. Generuje on daną formę energii wyłącznie, lub głównie, na sprzedaż. Słoneczne systemy komercyjne generujące elektryczność zawsze muszą być podłączone do sieci (tj. być "grid tie"), do której przekazują natychmiast energię jaką generują. Dlatego ich cechą rozpoznawczą jest, że NIE zawierają one akumulatorów. Wszystkie systemy komercyjne faktycznie są przedsiębiorstwami (byznesami), jako że mogą one albo dawać zyski, albo też ponosić szkody i bankrutować. Jako przedsiębiorstwa należy też traktować je wszystkie. Stąd osoby które NIE znają się na prowadzeniu przedsiębiorstw, popełniają duży błąd jeśli zaangażują się w posiadanie jednego z takich systemów sprzedających generowaną energię. Dla systemów komersyjnych "pole moralne" ma też inny przebieg niż dla systemów domowych. Stąd ocena, czy w danym wykonaniu i warunkach spełniają one, czy też łamią, kryteria moralności, opiera się na innych zasadach niż dla systemów domowych. Na niniejszej stronie NIE będę więc nimi się zajmował, ponieważ opisuję tutaj wyłącznie jeden z domowych systemów słonecznych (mojego własnego wykonania). Jeśli zaś czytelnika interesują metody szacowania, czy dany komercyjny system słoneczny spełnia czy też łamie kryteria moralności, wówczas powinien odnieść do niego generalne zasady i narzędzia moralne jakie opisuję m.in. w punkcie #J1 mojej strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm, w punktach #C4.2.1, #C4.2 i #C4.7 mojej strony o nazwie morals_pl.htm, czy w punkcie #K1 i #K1.1 mojej strony o nazwie tapanui_pl.htm.


#A4. Istnieją istotne powody dla których domowy system słoneczny opisywany na tej stronie nazywam też systemem "anty-kataklizmowym":

       System słoneczny do domowego generowania elektryczności, opis projektu eksperymentalnej budowy którego hobbystycznym sposobem zawarłem na niniejszej stronie, daje się dodatkowo określić też jako "anty-kataklizmowy system do awaryjnego generowania domowej elektryczności z energii słonecznej". Wszakże bazując na ogniwach fotoelektrycznych i będąc zupełnie niezależnym od sieci elektrycznej, mój system NIE tylko że generuje mi elektryczność na codzienny użytek, ale na dodatek jest bardziej odporny niż sieć elekryczna na ewentualne zniszczenie przez jakiś kataklizm. Stąd w przypadku dowolnego kataklizmu, który odciąłby nasz dom od dostawy elektryczności sieciowej, system ten ciągle generowałby nam wystarczającą ilość elektryczności, aby zapewnić naszemu domowi i nam relatywnie wygodne przetrwanie do czasu kiedy dostawy elektryczności sieciowej zostaną ponownie przywrócone. To dla takiego właśnie systemu strona ta stara się opisać wszystko co najistotniejszego trzeba o nim wiedzieć, aby móc samemu i osobiście zrealizować projekt jego zbudowania tanio, domowym sposobem, w wolnym czasie, oraz na zasadzie hobby.


#A5. Fazy realizacji opisywanego tu projektu hobbystycznej budowy systemu do domowego i "anty-kataklizmowego" generowania elektryczności z energii słonecznej":

       Domowy i "anty-kataklizmowy" system słoneczny, jakiego moje osobiste zbudowanie tutaj opisuję, musi spełniać kilka istotnych wymagań. Przykładowo, musi on dawać się zbudować siłami i środkami pojedyńczej osoby pracującej nad nim jedynie dorywczo, czyli kiedy ma na to czas i kiedy pogoda sprzyja owej budowie. Dlatego system ten musi być możliwie najtańszy, najprostrzy, używający maksimum gotowych podzespołów i elementów dostępnych w sklepach, a ponadto jego budowa musi dawać się podzielić na szereg faz i porozciągać w czasie, tak aby jedna osoba mogła go stopniowo wykonywać i udoskonalać w wolnych chwilach, kiedy jednocześnie jest on już codziennie używany i stąd zwraca on swoje koszta poprzez zmniejszanie rachunków jakie się płaci za elektryczność. Oto więc najważniejsze fazy budowania opisywanego tu systemu:
       Faza 1: Zestawienie z zakupionych podzespołów, oraz wytestowanie działania, najprostrzego i najtańszego, narazie przenośnego, systemu domowego i "anty-kataklizmowego". Celem tej pierwszej fazy jest możliwie najszybsze uzyskanie działającego systemu generującego elektryczność z energii słonecznej. System ten jednak NIE jest jeszcze zainstalowany na stałe w naszym domu, chociaż może i powienien on być już używany. Dzięki bowiem jego używaniu od samego początku zaczyna on zwracać nam koszta zakupu składających się na niego podzespołów. Taki szybko i tymczasowo poskładany system będziemy tu nazywali "przenośnym" (po angielsku "portable"). Wszakże wszystkie jego podzespoły są jedynie luźno ze sobą połączone. Stąd mogą one być np. przeniesione lub przewiezione do innego miejsca (np. do domu naszych znajomych czy członków rodziny), tam zaś poskładane ponownie i będą działały. Takie szybkie poskładanie przenośnego systemu z zakupionych podzespołów, pozwala nam na szybkie zdobycie pierwszych doświadczeń jakie potem wykorzystamy w dalszej rozbudowie tego systemu. Natychmiast po zakupie inicjuje ono samospłacanie naszej inwestycji w ów system. Umożliwia nam też ewentualną wymianę na inne (w sklepach oryginalnego zakupu) tych z podzespołów systemu, których parametry źle dobraliśmy. Ponadto powoduje, iż mamy już jakiś najbardziej podstawowy system do generowania elektryczności ze słońca - jaki w przypadku jakiegokolwiek kataklizmu lub pogodowej anomalii (np. epidemii choroby ebola, huraganu, tornada, trzęsienia ziemi, powodzi, itp.) zapewni nam relatywnie wygodne jego przetrwanie aż do czasu gdy sytuacja ponownie powróci do normy. Moje doświadczenia z budowy takiego tymczasowego przenośnego systemu opisuję w częściach #D do #J tej strony.
       Faza 2: Trwałe zainstalowanie w swoim domu uprzednio zestawionego systemu przenośnego. Niestety, system przenośny ma tę wadę, że jego używanie jest niewygodne. Przykładowo, w takim systemie NIE będziemy zapewne mieli wygodnych wtyczek ani kontaktów do włączania działania poszczególnych urządzeń domowych, jego akumulator, kable i inverter zapewne będą leżały na ziemi i przeszkadzały w chodzeniu, panel słoneczna będzie położona lub ustawiona na gołej ziemi i do niczego NIE zamocowana - stąd na noc trzeba będzie ją usuwać i przenosić aby ktoś nieostrożnie na nią NIE nadrepnął albo nam jej NIE ukradł, kabel łączący urządzenia zlokalizowane na zewnątrz mieszkania z urządzeniami zlokalizowanymi wewnątrz mieszkania będzie zapewne przebiegał przez otwarte drzwi lub okno, zakupione dla zasilania wyłącznie energią słoneczną lampy oświetleniowe będą zapewne leżały na stole lub parapetach okien, itd., itp. Dlatego drugą fazą będzie pozakupywanie dodatkowych podzespołów, takich jak elektryczne kable, gniazdka, wtyczki, przełączniki, itp., poczym zainstalowanie posiadanego systemu na stałe. Ponieważ dla poprawienia wygody użycia takiego systemu, trwałe zainstalowanie jego urządzeń zlokalizowanych wewnątrz mieszkania jest bardziej istotne i pilniej-potrzebne niż zainstalowanie urządzeń z zewnątrz, tę "fazę 2" daje się podzielić na dwa etapy realizacyjne, w pierwszym z których instaluje się wszystko wewnątrz mieszkania, podczas gdy na zewnątrz narazie wszystko jest jedynie tymczasowo popodłączane, natomiast dopiero w drugim etapie instaluje się trwale urządzenia zlokalizowane na zewnątrz mieszkania (tj. najpierw akumulator, potem inverter, na końcu zaś także panel słoneczną). Swoją realizację owej fazy 2 opisywanego tu projektu zaprezentowałem w częściach #K do #M niniejszej strony.
       Literatura i tradycje utwierdzają opinię, że najlepszym miejscem dla trwałego zainstalowania paneli słonecznych jest dach domu, czy dach mieszkania. Opinia ta została jednak wypracowana dla "komersyjnych systemów słonecznych", na które typowo składa się co najmniej 10 dużych paneli słonecznych. Tymczasem "hobbystyczny" system budowany własnymi siłami, jaki ja tu opisuję, w swej początkowej formie składa się zapewne z tylko jednego panela słonecznego. Jeśli więc ma się przydomowy lub przy-mieszkaniowy ogródek, wówczas na pierwszy rok używania panelu korzystniej jest go ustawić np. na stole w jakiejś dobrze oświetlonej słońcem części tego ogródka, niż od razu montować go trwale na dachu. Chodzi bowiem o to, że kiedy ustawi się go np. na stole w swym ogródku, wówczas ma się do niego codzienny łatwy dostęp - tymczasem gdyby był na dachu, wówczas NIE bylibyśmy w stanie niemal codziennie wspinać się na dach aby sobie go oglądnąć czy np. go umyć. Taki zaś łatwy dostęp do panela pozwoli nam już w pierwszym roku zgromadzić znacznie większą liczbę doświadczeń praktycznych na temat jego stanu i zachowania, niż gdyby był on zamontowany na dachu. Jednocześnie jeśli umieści się go np. na stole, zamiast na Ziemi, wówczas wcale mu NIE grozi, że nocą ktoś na niego np. przypadkowo nadrepnie. Ja swój panel ustawiłem właśnie na stole w dobrze oświetlonej części ogródka. Jestem tez zaszokowany ilością dodatkowych informacji jakie dzięki temu zaczynam gromadzić. Przykładowo okazuje się, że jego zabrudzenie wynikające z zanieczyszczeń powietrza jest wielokrotnie szybsze niz początkowo sądziłem. (Widać powietrze w NZ wcale NIE jest takie czyste jak propaganda stara się nam to wmawiać.) Praktycznie więc dotychczasowe doświadczenie podpowiada, że w miasteczku Petone, w którym mieszkam, z powodu dużego zanieczyszczenia powietrza konieczne jest niemal comiesięczne mycie paneli słonecznych, w przeciwnym bowiem wypadku osiadająca na ich powierzchni warstwa nieprzeźroczystego brudu znacząco pomniejszy ich wydajność elektryczną. Ponadto odkryłem, że mój panel ma kłopotliwy błąd konstrukcyjny w postaci podwyższonych jego krawędzi bocznych, które przy płaskim jego ułożeniu na stole zupełnie uniemożliwiają spływanie z niego wody po deszczu (a deszcze w NZ padają niemal codziennie). Dlatego gdy będę kupował kiedyś dalsze panele, muszę zwrócić uwagę, aby obramowanie ich czynnych ogniw NIE wystawało ponad powierzchnię tych ogniw. Oczywiście, podobnych obserwacji wynikających z pozostawienia panelu w ogródku jest więcej, NIE będę jednak tu ich wszystkich opisywał.
       Faza 3 i jeszcze dalsze fazy bazujące na uprzednio zdobytych doświadczeniach: tj. stopniowe budowanie energetycznej samowystarczalności w kilku później zaprojektowanych kolejnych fazach. Fazy te można realizować stopniowo z małych krokach, stopniowo dodając nowych paneli słonecznych do tych już posiadanych, oraz zaspokajając energią słoneczną kolejne źrodła domowej konsumpcji elektryczności. Ich opisy będą dodawane do tej strony z chwilą kiedy w realizacji mojego własnego projektu dotrę aż do urzeczywistniania owych dalszych faz. Dla opisów realizacji owej fazy 3 wstępnie zarezerwowałem już "część #N" tej strony - aczkolwiek upłynie zapewne sporo czasu zanim osiągnę możliwość jej realizacji w odnisieniu do systemu domowego (dodatkowe słoneczne lampy bezpieczeństwa już bowiem sobie zainstalowałem - patrz punkt #N1 tej strony). Wszakże budując hobbystycznie swój system słoneczny, NIE mamy żadnych uprzednich doświadczeń praktycznych w tej sprawie, dlatego logika wymaga iż zanim rozpoczniemy "fazę 3" lub następne jego rozbudowy, najpierw powinniśmy użytkować przez co najmniej jeden rok początkowy "minimalny" system jaki sobie już zestawiliśmy, aby zdobyć wymagane doświadczenie co do jego wymagań, niedoskonałości, efektywności działania, sposobów instalowania i użycia, itp.
       Warto tutaj dodać, że jeśli opisywany tu system jest używany podczas całego okresu realizacji jego poszczególnych faz, wówczas oszczędności jakie dzięki niemu uzyskuje się na opłatach za elektryczność powodują, iż system taki w długoterminowym używaniu i budowie praktycznie powinien sam za siebie płacić. To zaś oznacza, że rozbudowę tego systemu powinno dać się kontynuować aż do czasu, kiedy zapewni on naszemu domowi całkowitą samowystarczalność energetyczną. W ten sposób, z początkowego traktowania systemu słonecznego jako rodzaj "zabezpieczenia" się przed awariami sieci, stopniowo dojdzie się do całkowicie odwrotnej sytuacji, kiedy to sieć elektryczną można będzie traktować jako rodzaj "awaryjnego zabezpieczenia" przed problemami systemu słonecznego, np. przed jego uszkodzeniami czy przed chwilowym brakiem wymaganej ilości słońca.

Fot. #A1a (góra)

Fot. #A1b (dół)

Fot. #A1ab: Oto zdjęcia dwóch najważniejszych z moich urządzeń do pozyskiwania energii słonecznej, sfotografowanych w ich fabrycznych opakowaniach. (Zdjęcie tych samych urządzeń, sfotografowanych już po zestawieniu ich w działający system, pokazałem poniżej na "Fot. #G1".) Zdjęcia te pokazują: (a) 120 Watowy panel słoneczny (tj. "solar panel" z "Rys. #B1"), jaki zakupiłem w dniu 16 października 2014 roku w celu eksperymentowania nad generowaniem elektryczności z energii słonecznej, oraz (b) 600/1200 Watowy przetwornik napięcia (tj. "inverter" z "Rys. #B1"). Moje koszty zakupu tych urządzeń zestawiłem w "Tabeli #E1". (Kliknij na wybraną fotografię aby oglądnąć ją w powiększeniu.)
       Fot. #A1a (góra): Wygląd fabrycznego opakowania mojego pierwszego panelu słonecznego. Panel ten zdołałem zakupić dopiero po kilku latach poszukiwania w NZ sklepu, który by mi go sprzedał - powody dla tych trudności z zakupem wyjaśniam szerzej w punkcie #S1 przy końcu tej strony. Odnotuj, że wymiary opakowania z tym panelem wynoszą 90 x 60 cm, stąd są nieproporcjonalnie większe niż wymiary opakowania przetwornika napięcia (inverter) ze zdjęcia (b). Na powyższym zdjęciu przed owym panelem pokazałem także dwutubowe oświetlenie jarzeniowe, też nadal fabrycznie zapakowane, jakie też zakupiłem w dniu 16 października 2014 roku - ponieważ zamierzam je zasilać z tego panela.
       Fot. #A1b (dół): Wygląd fabrycznie opakowanego mojego 600-Watowego "inverter'a". Wymiary opakowania tego inverter'a wynoszą 28 x 28 cm. Sam inverter ma kształt aluminiowego pudełka prostopadłościennego o wymiarach 6 x 10 x 20 cm i wadze około 1 kilograma.


Część #B: Zasady generowania elektryczności z energii słońca:

      

#B1. Najniezbędniejsza teoria na temat domowego generowania elektryczności z energii słońca:

       Ja zdaję sobie sprawę z faktu, że typowi majsterkowicze NIE lubią teorii. Dlatego na niniejszej stronie ograniczam teorię do absolutnie koniecznych minimów. Jednym zaś z owych minimów jest zrozumienie jakie podstawowe podzespoły składają się na dzisiejszy domowy system do generowania słonecznej elektryczności, jakie są najważniejsze funkcje i możliwości owych podzespołów, oraz co jest najistotniejszego w ich wersjach technicznych oferowanych obecnie w sprzedaży. Powinienem przy tym podkreślić, że system słoneczny jaki ja tu opisuję, jest systemem generowania elektryczności dla własnych potrzeb domowych - co zasadniczo go różni od "bezakumulatorowych" systemów komercyjnych nastawionych na odsprzedawanie generowanej energii do sieci elektrycznej. Przykładowo, ponieważ opisywany tu system zawiera w sobie akumulator, jest on w stanie działać podczas kataklizmów - kiedy to sieci elektryczne zostaną zniszczone i zaprzestaną dostarczania elektryczności. Nie używając sieci do odsprzedawania elektryczności generowanej przez siebie dniami i do odkupywania tej elektryczności nocami, opisywany tu system NIE uzależnia swego właściciela np. od zachłanności ludzi zarządzających siecią. Stąd decyzja jego urzeczywistnienia jest zgodna z totaliztycznymi kryteriami moralności - podczas gdy np. decyzje budowania dla siebie "bezakumulatorowych" systemów słonecznych, w świetle ustaleń filozofii totalizmu są decyzjami niemoralnymi, które w przyszłości przyniosą więcej szkody niż pożytku - po więcej informacji patrz punkty #A1, #A2, #B5 i #F3 tej strony. Itd., itp.

Rys. #B1
Rys. #B1. Oto schemat typowego dzisiejszego systemu do domowego generowania elektryczności z energii słonecznej. Ja (tj. dr inż. Jan Pająk) buduję eksperymentalnie w swoim domu dokładnie taki system słoneczny jak ten pokazany powyżej na tym schemacie i połączony elektryczne też w taki sam sposób. Wyniki zaś swych doświadczeń i ustaleń opisuję na tej stronie. Na "Fot. #G1" z tej strony pokazałem też zdjęcie tego mojego urzeczywistnienia powyższego schematu, po jego skomponowaniu z faktycznie istniejących i już używanych w moim domu podzespołów oraz urządzeń. Powyższy schemat pokazuje graficzne symbole, oraz podaje angielskojęzyczne nazwy, dla wszystkich podstawowych podzespołów wchodzących w skład takiego systemu słonecznego. Ilustruje on też wzajemne połączenia elektryczne tych podzespołów. Odnotuj przy tym, że przewody reprezentujące elektrycznego plusa (+) są powyżej oznaczone czerwonym kolorem, zaś przewody reprezentujące elektrycznego minusa (-) są oznaczone czarnym kolorem. Ponadto obszar i urządzenia pracujące pod bezpiecznym dla ludzi napięciem 12 Volt prądu stałego są ukazane na niebieskawym tle, zaś obszar i urządzenia pracujące pod niebezpiecznym dla ludzi napięciem 220-240 Volt prądu zmiennego są zilustrowane na ostrzegawczym, czerwonawym tle. (Kliknij na ten rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu.)
       Uwidoczniony powyżej taki typowy dzisiejszy domowy system słoneczny obejmuje następujące podzespoły/urządzenia - wyliczane tu najpierw począwszy od lewej krawędzi rysunku wzdłuż najniższego przewodu: (1) panel słoneczny oznaczony tu jego angielskojęzyczną nazwą "solar panel" - zwykle składa się na niego 72, lub nawet więcej, indywidualnych ogniw fotowoltaicznych, po angielsku zwanych "photovoltaic" albo "PV" (to ów panel absorbuje energię światła słonecznego i generuje elektryczność), (2) "kontroler" (sterownik) ładowania akumulatora po angielsku zwany "controller", (3) akumulator, po angielsku zwany "battery" (typowo używa się akumulatora 12 Voltowego dla systemów o małej mocy poniżej 1 kW, zaś akumulatora 24 Voltowego dla systemów o dużej mocy przekraczającej 1 kW), (4) dowolne urządzenia, po angielsku "Appliances", tu reprezentowane symbolem "A12V", jakie są zasilane bezpośrednio z akumulatora prądem stałym o napięciu 12 Volt (lub 24 Volt); na tym rysunku są one symbolizowane sylwetką "samochodu" ponieważ są to urządzenia które daje się zasilać elektrycznością pobieraną bezpośrednio z akumulatora 12 lub 24 Voltowego, a stąd które typowo są używane w dzisiejszych samochodach (np. reflektory i źródła światła podobne do samochodowych, silniczki i rozruszniki prądu stałego, wentylatorki, itp.). Do akumulatora "battery" jest też podłączony górny przewód biegnący do (5) przetwornicy napięcia po angielsku zwanej "inverter" (przetwornica ta zamienia prąd stały o napięciu 12 lub 24 Volt, na prąd zmienny o napięciu 220 do 240 Volt). To do tej "inverter" podłączane są najróżniejsze urządzenia domowe zasilane już 220-240 Voltowym prądem zmiennym jaki ten "inverter" odprowadza, tj. takie urządzenia domowe jak np. (6) źródła światła "light", (7) komputery "laptop", (8) telewizory "TV", oraz (9) dowolne inne "Appliances" domowe "A240V" konsumujące prąd zmienny o napięciu 220-240 Volt, takie jak maszynki do golenia, poduszki elektryczne, grzałki, odkurzacze, itd., itp.
       Oznaczenia widoczne na powyższym schemacie dotyczą 12 Voltowego systemu słonecznego. Taki bowiem system ja sobie właśnie buduję. Jednak system 24 Voltowy używa dokładnie takich samych podzespołów i urządzeń, jak 12 Voltowy system, tyle że są one budowane dla 24 Volt, nie zaś dla 12 Volt. Dlatego powyższy schemat równie dobrze ilustruje zarówno 12 Voltowy system, jak i 24 Voltowy system. Jedyne zaś co trzebaby w nim zmienić aby dokładnie odzwierciedlał on działanie 24 Voltowego systemu, to zmienić na nim napisy z obecnych 12 Volt, na 24 Volty.
       System 24 Voltowy jest przy tym aż dwukrotnie doskonalszy od systemu 12 Voltowego. Wszakże generuje on dwukrotnie większą moc przy praktycznie niemal tych samych rozmiarach, używa cieńszych (a stąd i tańszych) przewodów - bowiem Ampery jego prądów są dwukrotnie niższe, a na dodatek jest równie bezpieczny dla ludzi jak system 12 Voltowy. To z tych powodów ja zalecam każdemu kto ma taką możliwość, aby od razu przystępował do zbudowania 24 Voltowego systemu - ja bowiem zbudowałem sobie 12 Voltowy system małej mocy jedynie dlatego, że w 2014 roku w sklepach Nowej Zelandii nadal NIE dawało się zakupić wszystkich podzespołów wymaganych do budowy systemu 24 Voltowego, zaś wcale NIE miałem zamiaru dalej czekać aż 24 Voltowe podzespoły staną się dostępne w sklepach Nowej Zelandii - co okazało się być właściwą decyzją, bowiem podzespołów tych NIE dawało się w NZ zakupić także i w 2015 roku). Kiedy jednak ktoś zdecyduje się od razu budować 24 Voltowy system, co ja każdemu zalecam, wówczas powinien zakupić sobie do niego wszystkie urządzenia fizyczne działające na 24 Volty, tj. zakupić 24 Voltową panel, 24 Voltowy akumulator, 24 Voltowy "inverter", itd. Chodzi bowiem o to, że większość urządzeń systemu słonecznego budowana dla 12 Volt, NIE działa na 24 Voltach i wice wersa - chociaż istnieją tu też wyjątki, np. sporo kontrolerów (sterowników) ładowania akumulatora jest tak budowana, że ten sam kontroler daje się przesterować albo na 12 Voltowy, albo też na 24 Voltowy akumulator. Jednak np. panelu słonecznego zbudowanego dla 24 Volt NIE daje się użyć do ładowania 12 Voltowego akumulatora (bo go przepali), chociaż akumulator 24 Voltowy może być ładowany dwoma panelami 12 Voltowymi o identycznej mocy szeregowo połączonymi ze sobą i podłączonymi do 24 Voltowego kontrolera/sterownika (aczkolwiek w typowych sytuacjach życiowych takie rozwiązanie NIE byłoby ekonomicznie uzasadnione, bowiem dwa panele 12 Voltowe o danej mocy kosztują więcej niż odpowiadający ich mocy 1 panel 24 Voltowy - istnieją jednak sytuacje, np. opisane w (2014/10/17) z punktu #L2 tej strony niebezpieczeństwo zbombardowania panelu przez mewy, kiedy takie użycie dwóch mniejszych paneli zamiast jednego dużego mogłoby być w praktyce bardziej uzasadnione).
       Aczkolwiek dla niektórych czytelników jest to oczywiste, niniejszym ciągle powinienem tu uwypuklić nieszkodliwość i bezpieczeństwo 12 lub 24 Voltowego systemu słonecznego. Chodzi bowiem o to, że większość urządzeń opisywanego tu systemu pracuje na napięciu albo 12 Voltowym, albo też 24 Voltowym - patrz na powyższej ilustracji cały obszar o niebieskawym tle. Tak zaś niskie napięcia są nieszkodliwe dla ludzi i można nawet swobodnie dotykać gołymi rękami oba bieguny ich obwodów elektrycznych. (Trzeba jednak być bardzo ostrożnym z urządzeniami 240 Voltowymi - ukazanymi powyżej na ostrzegającym, czerwonawym tle, bowiem te potrafią już zabić.) Dlatego, jeśli dla naszej dbałości o bezpieczeństwo, włączania i wyłączania użycia swego systemu słonecznego dokonuje się w obszarze niskiego napięcia, wówczas NIE trzeba się bać dokonywania tych działań nawet w ciemności czy deszczu. Warto tu też dodać, że "bezakumulatorowe" systemy słoneczne budowane przez specjalistyczne firmy np. w celu podłączenia ich do sieci, typu systemów opisanych w punktach #A1, #A2, #B5 i #F3 tej strony, wcale NIE są już bezpieczne. Typowo bowiem wszystkie obwody systemów budowanych przez specjalistyczne firmy pracują na wysokich napięciach i NIE używają akumulatorów, stąd nawet tylko ich szeregowo połączone ze sobą panele słoneczne też mogą zabić nieostrożnego dotykającego swymi np. 600 Voltami prądu stałego. Praktycznie to oznacza, że ich właściciele sami NIE mogą nawet ich umyć z brudu nieustannie gromadzącego się na powierzchniach paneli słonecznych, bowiem nawet dla takiego umycia też trzeba specjalistycznego ekwipunku zabezpieczającego przed porażeniem wysokonapięciowym prądem. A trzeba pamiętać, że panele słoneczne stają się brudne już po kilku miesiącach - np. na mój panel nieustannie wypróżniają się najróżnijsze ptaki, myję go więc praktycznie każdego miesiąca. Na dodatek też do bycia niebezpiecznymi, owe bezakumulatorowe systemy opisywane w punktach #A1, #A2, #B5 i #F3 tej strony są także niemoralne. Nocami zmuszają one bowiem swoich właścicieli do zakupu elektryczności z sieci i stąd do popierania istnienia i działania owych szkodliwych dla natury i dla człowieka sieci elektrycznych, a ponadto uzależniają one swych właścicieli od chciwości ludzi zarządzających sieciami elektrycznymi - czyli np. otwierają możliwość eksploatowania swoich właścicieli przez zarządzających sieciami elektrycznymi.


#B2. Podstawowe podzespoły używane obecnie dla domowego generowania elektryczności z energii słońca:

       Dokonajmy teraz przeglądu głównych podzespołów z jakich składa się typowy dzisiejszy system do generowania elektryczności z energii słonecznej, bazujący na ogniwach fotowoltaicznych (PV). Każdy z tych głównych podzespołów sprzedawany jest oddzielnie jako zupełnie odrębne urządzenia elektryczne: Oto one:
       A. Penel ogniw fotowoltaicznych (po angielsku zwany "solar panel"). Panel taki składa się z całego szeregu ogniw fotowoltaicznych, typowo zamontowanych na jednej sztywnej podstawie. (Po angielsku takie ogniwo nazywa się "photovoltaic cell", w skrócie "PV".) Chodzi bowiem o to, że jedno ogniwo fotowoltaiczne generuje zaledwie około 1.5 Volta - co powoduje, że typowy panel 12 Voltowy o mocy 120 Watt zawiera w sobie około 72 indywidualne ogniwa fotowoltaiczne i ma rozmiary rzędu 110 x 85 centymetrów. Odnotuj, że dla domowego użytku panel 120 Watowa jest najmniejszą jakiej zakup można rozważać - i to jedynie w przypadku kiedy w swoim kraju NIE daje się kupić paneli o mocy ponad 200 Watt (aczkolwiek produkowane są też, zaś w Nowej Zelandii od dawna już sklepy oferują, panele o mocy znacznie mniejszej niż 120 Watt - np. rzędu 10 Watt. Jednak ich zakup do domowego użytku byłby tylko nierozważnym marnowaniem pieniędzy). W przeciągu 10-godzinnego dnia 120 Watowa panel generuje bowiem średnio jedynie około 1.2 kWh energii elektrycznej, co wystarcza do pokrycia konsumpcji tylko kilku najbardziej potrzebnych nam urządzeń domowych, takich jak: oświetlenie jednego pokoju, albo zasilanie telewizora i komputera typu "lap-top", albo radia i maszynki do golenia, itp. W dzisiejszych czasach produkowane są też większe panele o mocach aż do około 300 Watt - tyle że narazie NIE ma szans aby hobbysta (jak ja) mógł je zakupić w NZ. A szkoda, bowiem zasada jaką zalecam na bazie własnych doświadczeń brzmi: zawsze zakupuj największy panel słoneczny na jaki cię stać i jaki fizycznie jesteś w stanie najpierw przytransportować do swego domu a potem zainstalować, wszystkie zaś pozostałe parametry swego domowego systemu staraj się dostosować do parametrów owego panela.
       B. Sterownik ładowania akumulatora (po angielsku zwany "controller"). Sterownik ten tak steruje napięciem i natężeniem prądu płynącego z panelu ogniw do akumulatora ładowanego przez ten panel, aby prąd ten możliwie najefektywniej naładował akumulator, oraz aby powiększał żywotność tego akumulatora.
       C. Akumulator (po angielsku "battery"). Tak się składa, że generowanie elektryczności ze światła słonecznego może się odbywać wyłącznie we dnie. Tymczasem my chcemy konsumować ową elektryczność między innymi także wieczorem lub w nocy - kiedy NIE daje się już jej generować. Dlatego konieczne jest aby elektryczność tą przechować w akumulatorze z godzin dziennych (kiedy to jest ona generowana) do godzin nocnych (kiedy jest ona konsumowana). Najważniejszym zaś parametrem dzisiejszych akumulatorów, który decyduje jak dużo elektryczności dany akumulator może w sobie przechowywać, jest tzw. "Ah" czyli "amperogodzina". Dla generowania energii słonecznej najczęściej używa się akumulatorów o owej "Ah" rzędu 100 Ah, co dla 12 Voltowych akumulatorów oznacza, że jeden taki akumulator jest w stanie przechować w sobie E = 12x100=1200 Wh, czyli 1.2 kWh. (Zauważ, że akumulator 24 Voltowy będzie przechowywał 2 razy tyle energii.) Warto tu też odnotować, że akumulatory dla energii słonecznej zwykle różnią się od akumulatorów dla samochodów, ponieważ w samochodach nacisk kładzie się na parameter zwany CCA - czyli ilość amperów jakie ów akumulator jest w stanie dać aby zakręcić rozrusznikiem i zapalić samochód. Typowo więc samochodowe akumulatory 12 Voltowe mają ów parameter rzędu 600 CCA, jednak ich parameter "Ah" wynosi w nich tylko rzędu 30 Ah - czyli jest tylko około ćwierci tego co dają akumulatory budowane dla energii słonecznej.
       D. Przetwornica napięcia (po angielsku "inverter"). Panele słoneczne, a także akumulatory, dostarczają użytkownikowi jedynie prąd stały. (Typowo w systemach małej mocy < 1 kW jest to prąd o napięciu 12 Volt, zaś w systemach dużej mocy > 1 kW jest to prąd o napięciu 24 Volt.) Tymczasem większość urządzeń domowych jest zasilana prądem zmiennym o napięciu około 220 do 240 Volt. Stąd konieczne jest też dodatkowe urządzenie, po angielsku zwane "inverter", które jest jakby odwrotnością prostownika, albo "ładowaczki akumulatorowej". Zamienia ono prąd stały np. o napięciu 12 Volt, na prąd zmienny o napięciu 220 do 240 Volt i o wymaganej częstotliwości np. 50 Hz. Najistotniejszym parametrem tego "inverter" jest moc prądu jaki długoterminowo daje on z siebie. Oprócz bowiem tej długoterminowej mocy, dla "inverterów" zwykle podawana też jest druga moc jakiej pobór tolerują one krótkotrwale - np. dla invertera jaki ja zakupiłem i jaki opisuję dokładniej w punkcie #G2 tej strony, długoterminowo-brana moc wynosi 600 Watt, podczas gdy krótkoterminowo może on tolerować pobór mocy do 1200 Watt. Ta moc długoterminowa decyduje ile urządzeń prądu zmiennego i o jakiej mocy "inverter" ten jest w stanie zasilać. Przetwornice napięcia ("inverter") dostępne w normalnych sklepach są mocy rzędu 300 do 600 Watt. Ta ich moc wystarcza więc typowo do równoczesnego zasilania w elektryczność np. oświetlenia pokoju zlożenego z 2 do 4 żarówek jarzeniowych o mocy 35 Watt każda, plus jednego nowoczesnego (płaskiego) telewizora, którego specyfikacja typowo podaje iż konsumuje on 65 Watt (np. 42-inchowego TV typu 42LA6230-TB koreańskiej firmy "LG" - jaki ja posiadam i dla jakiego ja zaprojektowałem swój system), plus jednego komputera "laptop", którego specyfikacja podaje zużycie elektryczności w wysokości 60 Watt (jednak który praktycznie konsumuje dwa razy tyle mocy, tj. praktycznie konsumuje około 120 Watt). Owe 300 do 600 Watt jest jednak zbyt mało aby np. zasilać nimi kuchenkę elektryczną czy grzejnik (chociaż w sklepach niektórych krajów, w tym Polski, są dostępne małe spiralne grzałki elektryczne do zagotowywania pojedynczej szklanki wody, których konsumpcja elektryczności NIE przekracza 600 Watt). Na szczęście, budowane są też przetwornice napięcia (inverter'y) o dużych mocach. Trzeba ich jednak szukać w specjalistycznych sklepach. Ponadto ich ceny są już równie znaczące - np. w NZ taki dobrze oprogramowany inverter (np. z "soft start function" - po jej opis i znaczenie patrz punkt #G2 poniżej) o mocy 2000 Watt w 2014 roku kosztował NZ$ 1349 i to bez względu czy był na 12 Volt czy też na 24 Volt. Najtańszy zaś inverter jaki dotychczas widziałem w NZ sklepie o mocy 2000 Watt na 12 Volt był typu MI-5116 i w 2014 roku kosztował NZ$ 625 (też "Made in China").
       E. Urządzenia domowe zasilane elektrycznością (po angielsku zwane "appliances"). Kiedy na wyjściu z "inverter" ma się już źródło prądu zmiennego o napięciu 220 do 240 Volt i częstotliwości 50 Hz, wówczas do tego źródła elektryczności można sobie podłączać dowolne domowe urządzenia elektryczne wymagające zasilania, pod warunkiem jednak że ich konsumpcja energii NIE przekracza mocy dawanej nam na wyjściu z "inverter" - która to moc będzie zależała od typu invertera, rrodzaju akumulatora, oraz wydajności elektrycznej panelu słonecznego jaki zasila ów akumulator.
       F. Miernik elektryczny. Praktycznie NIE daje się zbudować (i potem wytestować) systemu do generowania elektryczności, jeśli NIE nabędzie się relatywnie dobrego "uniwersalnego miernika elektrycznego", jaki będzie pozwalał nam mierzyć napięcia, prądy i oporności, zarówno dla prądu stałego, jak i dla prądu zmiennego. Aczkolwiek więc taki miernik NIE jest stałą składową systemu do generowania elektryczności, ciągle jest on jednym z najbardziej nam niezbędnych urządzeń, które musimy sobie zakupić najpóźniej równocześnie z panelem słonecznym - chyba że mamy już taki miernik w zestawie swoich narzędzi domowych.
       Z uwagi na niebezpieczeństwo zaistnienia tzw. "problemu kompatibilności" opisywanego m.in. w punkcie #G1 tej strony, NIE powinno się zakupywać żadnego z powyższych podzespołów zanim NIE uzyska się klarownego zrozumienia jaki system chcemy sobie zbudować, oraz zanim znajdziemy w sklepach i wybierzemy sobie do zakupu wszystkie podzespoły które spełniają parametry naszego projektu tego systemu. Aby zaś odpowiedzialnie zaprojektować sobie taki system, musimy najpierw rozumieć z czego się on skada, jak działa, jak możemy obliczyć sobie parametry pracy jego podzespołów, oraz jakie problemy mogą go potem trapić - czyli co najmniej powinniśmy najpierw przeczytać całą niniejszą stronę, a jeśli się da to także dowolne inne publikcacje na temat generowania elektryczności z energii słonecznej.
* * *
       Powyższy wykaz podzespołów omawianego tu systemu NIE uwzględnia całej masy dodatkowych części i podzespołów, które będą też potrzebne dla zapewniania wygody i bezpieczeństwa użytkowania tego systemu, takich jak przewody doprowadzające (po angielsku "leads"), bezpieczniki, osłony, skrzynki, itp. Te dodatkowe części i podzespoły omówię dokładniej w części #K tej strony, przy okazji opisów cen zakupu dla zrealizowania drugiej fazy budowy omawianego tu systemu.


#B3. Projektowanie własnego systemu domowego i "anty-kataklizmowego" do słonecznego generowania elektryczności - na czym ono polega w obecnych czasach:

       Zanim podejmiemy zakupy podzespołów do swego domowego i "anty-kataklizmowego" systemu generowania elektryczności z energii słońca, najpierw powinniśmy go sobie "zaprojektować". Typowo jednak słowo "projektowanie" odstrasza dzisiejszych ludzi, bowiem od razu kojarzy się im z inżynierami projektującymi jakieś skomplikowane maszyny, czy z architektami projektującymi nowe drapacze chmur. Tymczasem projektowanie opisywanego tu systemu jest znacznie prostrze - i stąd niemal każdy majsterkowicz powinien być w stanie z nim sobie poradzić. System ten bowiem zawsze będzie zawierał co najmniej podzespoły pokazane na "Rys. #B1". Ponadto podzespoły te zawsze będą połączone ze sobą w sposób pokazany na "Rys. #B1". Jedyne więc co nam pozostaje dokonać podczas naszego "projektowania", to upewnić się, że owe podzespoły są nawzajem "kompatibilne" (czyli że współpracują one ze sobą możliwie najefektywniej), oraz że najwłaściwiej wypełniają zadanie zaopatrywania naszego domu w zaprojektowaną ilość elektryczności. Praktycznie więc, jedyne co musimy podczas owego projektowania zrealizować, to policzyć kilka mocy, napięć i natężeń prądu, oraz potem poprzymierzać (nawzajem dopasować) wyniki naszych obliczeń oraz parametry głównych podzespołów systemu słonecznego jakie sklepy zaoferują nam do zakupu.
       Wymaganych obliczeń naszego projektowanego systemu można dokonywać aż na cały szereg sposobów. Ja nawet rozglądałem się w internecie za jakimś już gotowym algorytmen (procedurą) takich obliczeń - jednak go tam NIE znalazłem. Dokonałem więc swoich własnych obliczeń, jakie opisałem w punkcie #D1 tej strony, poczym na podstawie ich wyników dokonałem zakupów wymaganych podzespołów. Podczas późniejszego testowania okazało się jednak, że popełniłem drobne pomyłki - przykładowo NIE uwzględniłem faktycznych strat mocy pojawiających się w rzeczywistym systemie. Niemniej wyniki jakie uzyskałem ciągle okazały się poprawne - zawsze dodawałem bowiem do nich spory "zapas" dodatkowych wartości. Aby więc uchronić czytelnika od niepotrzebnej świadomości, że w trakcie dokonywania swoich obliczeń, też popełnili jakieś drobne pomyłki, w następnym punkcie #B4 przytoczyłem "algorytm" według którego dokonywałbym przeliczeń projektowanego systemu słonecznego na bazie moich dzisiejszych doświadczeń - tj. już po uwzględnieniu wyników moich testów oraz pomyłek jakie uprzednio popełniłem. Ten udoskonalony algorytm obliczeń możnaby nazywać "algorytmem dra Pająka", ponieważ zawarłem w nim całą wiedzę i doświadczenie jakie na temat "akumulatorowych" systemów słonecznych do domowego generowania elektryczności zdobyłem dotychczas. W miarę też jak moje doświadczenia będą wzrastały, będę też udoskonalał ów algorytm. Oczywiście, wcale NIE twierdzę iż jest on najlepszy czy najprostrzy ze wszystkich możliwych - po prostu jest on takim jaki dzisiaj bym używał gdybym projektował nowy system. Czytelnik może jednak też użyć dowolny inny algorytm jaki uzna za prostrzy lub dokładniejszy - nawet algorytm z punktu #D1, który ja sam użyłem zanim zdobyłem dzisiejsze swe doświadczenia. Wszakże niezależnie od tego jaki algorytm obliczeń się użyje, jeśli tylko jest on relatywnie poprawny, wówczas ciągle dochodzi się do niemal tego samego projektu końcowego.


#B4. Procedury (algorytmy) projektowania i zestawiania sobie domowego i "anty-kataklizmowego" systemu do generowania elektryczności z energii słońca:

       W swojej karierze zawodowej prowadziłem wiele wykładów z programowania komputerów. Stąd jestem świadomy, że większość prac i działań dokonywanych przez ludzi, może być też zaprogramowana na komputery i potem wykonywana automatycznie przez te maszyny. Na bazie więc własnej wiedzy, praktycznych doświadczeń, oraz wcześniej popełnionych przez siebie błędów, postaram się teraz zaprezentować czytelnikowi taki jakby "program" pomagający mu wyjaśnić jak należy projektować i budować opisywany tu anty-kataklizmowy system słoneczny. Tyle, że zamiast rozkazów dla komputera, zawiera on ponumerowane kroki, które czytelnik powinien zrealizować w podanej nim kolejności - jeśli podejmie budowę takiego systemu słonecznego. Fachowo taką procedurę postępowania nazywa się "algorytmem". (Stąd poniższą procedurę można nieoficjalnie nazywać "algorytmem dra Pająka".) Poniżej przytaczam dwie wersje owego algorytmu (w podpunkcie #B4.1 przytaczam algorytm dla osób NIE lubiących dokonywać obliczeń, zaś w podpunkcie #B4.2 przytaczam algorytm dla osób które lubią z góry wszystko policzyć i przewidzieć).
       Z każdego domowego systemu słonecznnego długoterminowo (tj. przez wiele godzin) we dnie i latem można pobierać prąd o mocy NIE większej od mocy posiadanego panela z ogniwami PV. Stąd im wiekszy panel się zakupi, tym większą moc z niego daje się pobierać. Przykładowo, ja zdołałem kupić sobie panel o mocy 120 Watt (który jest najmniejszym jaki ciągle można rozważać do domowego użytku). Stąd we dnie i latem długoterminowo mogę z niego zasilać urządzenia domowe o mocy NIE większej niż 120 Watt (tj. urządzenia takie jak mój komputer lap-top konsumujący właśnie około 120 Watt, mój telewizor LG, oświetlenie głównego mojego pokoju, maszynka do golenia, itp.). Gdybym zaś mógł zakupić panel o mocy 300 Watt, wówczas latem i we dnie mogłbym z niego zasilać długoterminowo urządzenia konsumujące do 300 Watt. To dlatego, jeśli kupuje się panel, powinno się zakupić największy jaki kupić sobie jesteśmy w stanie. Natomiast zimą wydajność panela gwałtownie spada, stąd długoterminowo zasilać z niego można urządzenia konsumujące czasami nawet tylko połowę jego nominalnej mocy (np. w pochmurne dni). Z kolei nocami ze swego systemu słonecznego daje się zasilać urządzenia o mocy NIE większej niż wydajność naszego akumulatora - i to tylko przez kilka kolejnych godzin (tj. aż akumulator nam się wyczerpie, co w przypadku mojego akumulatora następuje już po około 2 do 3 godzinach - jeśli zasilam z niego tylko swój telewizor LG i światło jarzeniowe). Przez analogię do panela możnaby więc sobie wydedukować, że w takim razie trzeba też kupić sobie akumulator o największej dostępnej w sklepach pojemności. Tymczasem "guzik prawda" - ze względów praktycznych normalny użytkownik powinien kupić sobie akumulator o wadze co do której wie, że potem będzie w stanie akumulator ten samemu przenosić bez większych problemów (dzisiejsze akumulatory są bowiem bardzo ciężkie, zaś ich konstrukcja NIE sprzyja łatwemu przenoszeniu). Znaczy, normalny użytkownik powinien zakupić sobie akumulator o wadze około 30 kg (przy której to wadze dzisiejsze akumulatory dają pojemność około 100 Ah). Jest bowiem szokujące ile razy po owym zakupie akumulator ten przychodzi potem przenosić w coraz to inne miejsce - czego NIE dałoby się uczynić gdyby za każdym razem trzeba było w tym celu sprowadzać sobie dźwig. Na dodatek. po kilku latach akumulatora tego trzeba też będzie móc się pozbyć.


#B4.1. Praktyczne (tj. bez-obliczeniowe) zestawianie sobie "minimalnego" systemu słonecznego pod przyszłą rozbudowę oraz dla zdobycia wymaganego doświadczenia w użytkowaniu energii słonecznej:

       Jeśli NIE lubisz obliczeń i wszystko wolisz dokonywać raczej praktycznie niż teoretycznie, a jednocześnie początkowo zamierzasz zestawić najprostrzy i najtańszy "minimalny" domowy system słoneczny, co do którego początkowo NIE wiesz, czy będzie on twoim docelowym systemem, czy też tylko początkiem przyszłej rozbudowy, wówczas wykonywanie wielu obliczeń opisanych w algorytmie z punktu #B4.2 poniżej staje się niepotrzebne. Wszakże dla uzyskania takiego "minimalnego" systemu początkowego potrzebujesz jedynie nabyć panel słoneczną o największej mocy jaką uda się ci zakupić i przetransportować do swego domu, plus potrzebujesz też kupić sobie pozostałe urządzenia pokazane powyżej na "Rys. #B1" - jakie jednak będą kompatibilne dla pracy z owym największym panelem. Dlatego algorytm projektowania twojego systemu w takim przypadku wygląda prosto i jest praktyczny bowiem obejmuje tylko następujące działania:

#1: Spisz sobie dane o panelu słonecznym największej mocy jaki tylko jesteś w stanie sobie kupić i przytransportować do swego domu/mieszkania. Tj. spisz jego: (1) cenę - tak abyś mógł potem rozważyć czy stać cię na jego zakup, (2) moc - tj. czy faktycznie moc ta jest NIE mniejsza niż 120 Watt (120 Watt jest wszakże najniższą mocą jakiej zakup można kontemplować dla domowego użytku - jednak im większa jest moc panela, tym lepiej, w praktyce bowiem zawsze okaże się, że elektryczności generowanej przez twój panel będzie zbyt mało - np. ja gdybym mógł nabyłbym panel o mocy około 300 Watt, tyle że, niestety, panel 120 Watowa była największą oferowaną w NZ na sprzedaż w 2014 roku), oraz (3) napięcie prądu jaki panel ten generuje - szczególnie czy jest to 24 Voltowy panel (jaki jest dwukrotnie lepszy od 12 Voltowego), czy też tylko 12 Voltowy panel. Sprawdź też, czy będziesz w stanie przetransportować do twego domu/mieszkania panel o danych rozmiarach i wadze, oraz zainstalować go tam w miejscu w którym będzie on najkorzystniej i najdłużej wystawiony na działanie światła słonecznego, a jednocześnie chroniony przed wandalami, złodziejami i butami przechodzących ludzi (chociaż relatywnie łatwo dostępny dla inspekcji i mycia przez ciebie).

#2: Sprawdż, czy zdołasz też nabyć wszystkie pozostałe urządzenia zestawu pokazanego powyżej na "Rys. #B1" o parametrach kompitabilnych dla pracy z owym największym panelem słonecznym jaki preferowałbyś sobie kupić. Tj. sprawdż i zapisz sobie ceny oraz parametry pracy: (1) sterownika ładowania akumulatora dla napięcie panelu jaki wybrałeś (tj. dla 24 Volt albo też dla 12 Volt) oraz dla mocy większej niż moc wyjściowa panelu jaki wybrałeś (np. jeśli wybrałeś sobie do zakupu panel o mocy 300 Watt, wówczas sterownik ładowania akumulatora NIE może być dla mocy mniejszej niż 300 Watt, ale może być dla mocy nawet znacznie wyższej niż 300 Watt); (2) jednego akumulatora (jeśli bowiem masz też elektryczność z sieci, wówczas swój system będziesz używał głównie podczas dnia, a stąd na ewentualność awarii sieci wystarczy ci tylko jeden akumulator) - sprawdź czy jego napięcie jest właściwe (tj. takie samo jak napięcie panela słonecznego - np. dla panela 24 Voltowego potrzebujesz też akumulator 24 Voltowy), czy jego pojemność NIE jest mniejsza niż 100 Ah (wszakże aby w razie awarii sieci mieć elektryczność dla świateł i dla telewizora przez kilka godzin po zapadnięciu zmroku, niezbędny jest ci jeden akumulator o pojemności co najmniej 100 Ah - chociaż jeśli w twoim kraju NIE będą dostępne akumulatory o tak wysokiej pojemności, wówczas możesz kupić sobie mniejszy - tyle że musisz się liczyć z krótszą dostawą prądu po zapadnięciu zmroku), ponadto sprawdź też czy jednocześnie waga tego akumulatora NIE jest przypadkiem większa niż twoja zdolność do przenoszenia ciężarów (tj. czy typowo NIE jest większa niż około 30 kg - patrz punkt #G4 tej strony) - wszakże akumulator ten będziesz musiał wielokrotnie przestawiać, co byłoby trudne gdybyś w celu każdego jego przestawiania potrzebował dźwig; dla właściwego dobrania mocy "inverter'a" zapisz też sobie maksymalny prąd "Imax" jaki możesz pobierać z owego akumulatora; (3) inverter'a - czy jego napięcie na wejściu jest równe napięciu wyjścia z panela (np. 24 Volt albo 12 Volt) zaś napięcie i częstotliwość na wyjściu są równe tym pobieranym przez twoje domowe urządzenia elektryczne - szczególnie przez TV i przez komputer, czy jego moc dla długotrwałego użytku jest większa od sumy mocy panela plus mocy maksymalnego prądu "Imax-razy-Voltage" pobieranego z akumulatora; zastanów się także czy jego cena jest na twoją kieszeń, wszakże inverter będzie najciężej pracującym urządzeniem twojego domowego systemu, stąd ma on szansę aby nawalać najczęściej i stąd musisz się liczyć z koniecznością więcej niż jednorazowego jego zakupu - dlatego warto abyś poszukał inverter'a o najniższej cenie (patrz moje własne przeboje z inverter'em opisane pod koniec punktu #G2 niniejszej strony). Pamiętaj przy tym, że różne kraje używają urządzeń domowych o różnych napięciach i częstotliwościach prądu - np. w USA używany jest prąd o częstotliwości 60 Hz, zaś w reszcie świata - 50 Hz. Stąd NIE każdy inverter nadaje się dla każdego kraju (chociaż systemy słoneczne mają tę zaletę, że pozwalają one na zakupienie sobie inverter'a o dowolnym napięciu i dowolnej częstotliwości na wyjściu, stąd m.in. pozwalają one na użycie w swym domu urządzeń elektrycznych z innych krajów, jakie normalnie NIE pracowałyby na sieci elektrycznej danego kraju - np. pozwalają aby amerykańskie urządzenia pracujące na 60 Hz używane też były w innych krajach świata, oraz wice wersa).

#3: Jeśli znalazłeś wszystkie wskazane powyżej podzespoły i wszystkie one wypełniają podane powyżej wymogi, wówczas kup je sobie i przejdź do instalowania i testowania swojego systemu słonecznego. Opisy jak to czynić podałem w dalszych częściach tej strony.


#B4.2. Analityczne projektowanie docelowego systemu dla niezmiennego kilkuletniego użycia:

       Jeśli lubisz mieć wszystko dokładnie policzone i wiadome, oraz wiesz też już dokładnie jakie urządzenia domowe i przez ile godzin dziennie docelowo będziesz zasilał ze swego systemu słonecznego, wówczas możesz wybrać "analityczny" algorytm projektowania swego systemu. Użycie tego algorytmu jest najbardziej uzasadnione, jeśli uprzednio wstępnie już używałeś przez co najmniej jeden rok system jaki zakupiłeś zgodnie z uprzednim algorytmen z punktu #B4.1 w celu posiadania systemu antykataklizmowego oraz dla zdobycia praktycznego doświadczenia w sprawach energii słonecznej. Oto ów algorytm:

#1: Poznaj budowę i działanie systemów słonecznych do generowania elektryczności. W tym celu przeczytaj i przeanalizuj co najmniej całą tę stronę, zaś jeśli możesz, to także wszystko inne co dodatkowo wzbogaci twoją wiedzę na ten temat.

#2: Zadecyduj, czy potrzebujesz system 12 Voltowy czy też 24 Voltowy. W tym celu:
       #2a: Wytypuj najbardziej ci niezbędne domowe urządzenia elektryczne, bez których najtrudniej byłoby ci się obyć w przypadku gdyby jakiś kataklizm przerwał dostawę prądu z sieci. Przykładowo, ja za takie absolutnie mi niezbędne urządzenia domowe uważam: (1) oświetlenie jednego pokoju, (2) komputer "laptop", oraz (3) TV.
       #2b: Wyznacz sumę teoretycznej konsumpcji energii przez wytypowane urządzenia domowe. Indywidualne konsumpcje tych urządzeń daje się odczytać z ich tabliczek specyfikacji jakie powinny być obecne na każdym obecnie sprzedawanym urządzeniu elektrycznym. Przykładowo, w moim przypadku: (1) specjalnie dla zasilania energią słoneczną zakupiłem sobie światło jarzeniowe z dwoma jarzeniówkami 35 Watt, (2) mój komputer "laptop", zgodnie z jego specyfikacją, komsumuje 60 Watt, zaś mój "smart" telewizor firmy LG konsumuje 65 Watt. Stąd razem moje najniezbędniejsze urządzenia teoretycznie powinny konsumować w sumie co najmniej P=2x35+60+65 = 195 Watt elektyczności.
       #2c: Pomnóż sumę teoretycznej konsumpcji przez współczynnik strat, aby uwzględnić sprawność urządzeń słonecznej dostawy elektryczności. Dla większości urządzeń straty te będą wynosiły co najmniej około 25% - ich teoretyczną konsumpcje pomnóż więc przez współczynnik 1.25. Natomiast dla komputera posiadającego własny akumulator (np. dla komputera "laptop") oraz mającego wbudowany w niego obwód ładowania tego akumulatora, a ponadto używającego np. myszy optycznej i odrębneej klawiatury, teoretyczną moc trzeba pomnożyć aż przez 2. Wynik zaokrąglij do najbliższej wyższej 10-tki. W moim więc przypadku rzeczywista konsumcja energii przez wytypowane najniezbędniejsze urządzenia wyniesie Pr = 70x1.25 +65x1.25 + 60x2 = 87.5 + 81.25 +120 = około 290 Watt.
       #2d: Zadecyduj o systemie: 12 czy 24 Voltowy. W tym celu:
- Jeśli twoje "Pr" z "#2c" jest mniejsze niż około 900 Watt, wówczas możesz wybrać sobie do zbudowania 12 Voltowy system słoneczny - aczkolwiek NIE nadaje się on do późniejszej rozbudowy do systemu dużej mocy. Dlatago ja radziłbym abyś od razu wybrał sobie do zbudowania system 24 Voltowy - oczywiście jeśli tylko będziesz w stanie zakupić dla niego wszystkie wymagane podzespoły. (Np. w czasie realizowania mojego systemu w październiku 2014 roku, osoba prywatna, taka jak ja, NIE była w stanie zakupić sobie w NZ najważniejszych podzespołów dla systemów 24 Voltowych - takich jak panel 24 Voltowa i akumulator typu "Gell" na 24 Volty.) Wszakże system 24 Voltowy będziesz potem mógł łatwiej rozbudowywać aż do mocy około 2000 Watt - bez zmarnowania jakiegokolwiek już nabytego podzespołu. W moim też przypadku suma mocy wszystkich urządzeń jakie ja wytypowałem do zasilania energią słoneczną ma Pr dużo mniejsze od 900 Watt. Stąd ja mogłem sobie zbudować system 12 Voltowy - który był też jedynym dla jakiego wszystkie wymagane podzespoły dawały mi się zakupić w sklepach Nowej Zelandii.
- Jeśli zaś twoje Pr leży gdzieś pomiędzy 900 a 2000 Watt, wówczas albo wybierz do zbudowania 24 Voltowy system (o trudniejszych do zdobycia i zakupu podzespołach), albo też wykonaj krok #2e poniżej.
- Natomiast jeśli Pr jest wyższe niż 2000 Watt, wówczas wykonaj punkt #2e poniżej.
- Po wybraniu systemu jaki sobie zamierzasz zbudować, przejdź do wykonania punktu #3 poniżej.
       #2e: Przy zapotrzebowaniu na moc Pr > 2000 zaakceptuj, że prawdopodobnie NIE powinieneś podejmować ryzyka budowania samemu od razu systemu słonecznego dużej mocy zdolnego do zaopatrywania w energię elektryczną wszystkich urządzeń jakie wytypowałeś. Wszakże ani NIE masz wymaganego doświadczenia praktycznego, ani też jako prywatna osoba NIE będziesz w stanie zakupić w sklepie wszystkich podzespołów wymaganych dla mocy przekraczającej 2000 Watt. Dlatego albo (a) znajdź sposób na zastąpienie jakimś innym zasilaniem anty-kataklizmowego działania najbardziej "głodnych" na energię urządzeń jakie wytypowałeś w punkcie #2a i wyeliminuj je ze swojej listy urządzeń najniezbędniejszych do zasilania energią słoneczną (np. jeśli są to urządzenia do gotowania - wtedy raczej kup sobie kuchenkę gazową oraz butlę z ciekłym gazem i to na nich planuj awaryjne gotowanie). Po wyeliminowaniu zaś ze swej listy tych "głodnych" na energię urządzeń, powtórz zrealizowanie puntów #2a do #2d niniejszego algorytmu. Alternatywnie, albo (b) zaplanuj, że taki system wysokiej mocy będziesz planował i realizował dopiero w "fazie 3" swojego projektu, albo też (c) zleć jakiejś firmie zbudowanie dla siebie systemu słonecznego jaki wymaga aż tak dużych dostaw mocy - zanim jednak to uczynisz przeczytaj uważnie punkty #A1, #A2, #B5 i #F3 niniejszej strony i upewnij się, że owa firma zbuduje ci system jakie NIE uczyni cię zależnym od sieci, czyli system jaki będzie zaopatrzony we własne akumulatory i jaki będzie działał poprawnie dniami i nocami oraz dla swej poprawnej pracy wcale NIE wymaga on zostania podłączonym do sieci elektrycznej.

#3: Wylicz minimalną moc panelu słonecznego jaki powinieneś sobie zakupić. Odnotuj tu jednak, że wyniki tych obliczeń wskazują ci tylko najmniejszy panel jaki twoje urządzenia domowe wymagają abyś zakupił. Z moich doświadczeń empirycznych wynika jednak, że już od samego początku powinieneś nastawiać się na zakup największego pojedyńczego panelu słonecznego jaki tylko znajdziesz dostępny do zakupu, na jakiego kupno cię stać, jaki okaże się być najbardziej ekonomiczny w twojej sytuacji - tj. jaki daje najniższy koszt jednostkowy elektryczności na wejściu do akumulatora, jaki będziesz w stanie przetransportować do swego domu i zainstalować u siebie, oraz jakiego moc NIE jest mniejsza od 120 Watt. Z energią jest bowiem jak ze smaczną potrawą - tj. bez względu na to ile jej się ma, zawsze potem okazuje się być jej za mało. A typowo koszt samego panelu stanowi tylko około jednej-trzeciej kosztów zakupu wszystkich urządzeń systemu słonecznego - podczas gdy jego wydajność decyduje o wydajności i użyteczności całego systemu. W celu wyliczenia tej minimalnej mocy panelu do zakupu, wykonaj co następuje:
       #3a: Wyznacz przez ile godzin dziennie (maksymalnie) będziesz zasilał elektrycznością każde z wytypowanych urządzeń. Przykładowo, ja każde z urządzeń używam przez NIE więcej niż około h=5 godzin dziennie.
       #3b: Wylicz ile energii elektrycznej będą konsumowały codziennie wytypowane przez ciebie urządzenia. W tym celu pomnóż przez "h" z punktu #3a moc "Pr" wyliczoną w punkcie #2c. Przykładowo, dla mnie codzienna konsumpca energii wyniesie około E=Prxh=290x6=1740 Wato-godzin.
       #3c: Wylicz minimalną moc P panelu słonecznego jaki jest ci potrzebny. W tym celu użyj wzoru P=E/hs, gdzie "E" jest tym z punktu #3b", zaś podziel go przez "hs" oznaczające średnią liczbę godzin światła dziennego w twojej okolicy jakiego jasność jest wystarczająca dla generowania elektryczności w panelu słonecznym (u mnie ta liczba wynosi około hs=10). W moim więc przypadku, P=1740/10 = około 174 Watt. Niestety, panela o tej mocy NIE byłem w stanie zakupić w NZ. Największy panel oferowany mi do zakupu miał moc 145 Watt i kosztował 399 dolarów NZ - jednak wymagał on też dodatkowego zakupu drogiego kontrolera (sterownika) ładowania akumulatora kosztującego aż 309 dolarów NZ, oraz zakupu drogich przewodów doprowadzających elektryczność do akumulatora. Stąd z uwagi na różnicę kosztów oraz dla kilku jeszcze innych powodów, częściowo wyjaśnionych m.in. w punkcie #G3 tej strony, zdecydowałem się zakupić panel o mocy P=120 Watt - który miał ów sterownik oraz przeowdy doprowadzające już w siebie wbudowane i już wliczone do jego ceny.

#4: Wylicz maksymalne natężenia prądu wpływającego do akumulatora oraz maksymalny prąd i moc pobieralną z akumulatora. Swe obliczenia zabazuj na fakcie, że:
       #4a: Maksymalny prąd wpływający do akumulatora "Iin" będzie powodowany przez zasilanie akumulatora przez panel słoneczną. Owo Iin = P/V. W moim więc przykładzie wynosi ono Iin = 120/12 = 10 Amper.
       #4b: Maksymalny prąd normalnie wypływający z akumulatora "Iout" będzie powodowany przez równoczesne zasilanie wszystkich wytypowanych przez ciebie urządzeń domowych. Owo Iout = Pr/V. W moim więc przypadku wyniesie ono Iout = 290/12 = około 25 Amper.
       #4c: Maksymalna moc pobieralna z akumulatora będzie ograniczana maksymalnym prądem jaki akumulator może z siebie dawać. Dlatego wyniesie ona Pmax=IxU, gdzie I jest podane w specyfikacji akumulatora (w moim przykładzie akumulatora owo I=30 Amper, co przy V=12 Volt daje moje Pmax = 30x12=360 Watt).

#5: Znajdź w dostępnych ci sklepach zestaw urządzeń jaki chciałbyś sobie zakupić, a jaki odpowiada urządzeniom pokazanym na "Rys. #B1". Dla każdego z tych urządzeń pozapisuj sobie (a) nazwy, (b) typy, (c) najważniejsze parametry pracy, (d) ceny tych urządzeń. Przy wybieraniu tych urządzeń upewnij się, że:
       #5a: Panel słoneczną jaką sobie wybierzesz ma moc wyższą niż moc jaką wyliczyłeś w punkcie #3c, ani też NIE niższą niż 120 Watt. (Nie warto bowiem inwestować pieniędzy i czasu w budowanie sobie systemów słonecznych o mocy niższej niż 120 Watt.) Jeśli zaś NIE ma w sprzedaży panelu o aż tak dużej mocy jaka wynika z twoich obliczeń, wówczas wybierz sobie do zakupu dwa lub więcej największych panelów jakie znajdziesz w sklepach, a jakich moc NIE jest mniejsza niż 120 Watt - wszakże zawsze możesz połączyć je równolegle. Generalna bowiem zasada jaka powinieneś przyjąć przy wybieraniu panelu do zakupu, to że lepiej posiadać panel o wyższej mocy niż wyszło ci z wyliczeń iż jest ci potrzebna, niż tylko panel który jest równy tej mocy. Wszakże w #12a i #12b z niniejszego punktu #B4 wyjaśniam, że maksymalna ilość mocy jaką podczas dnia możesz czerpać ze swego systemu zależy właśnie od mocy twego panela. Tylko zaś ilość mocy jaką możesz czerpać nocami zalezy od twojego akumulatora. Dlatego im panel jest wyższej mocy, tym korzystniej go zakupić - jeśli tylko stać cię na niego oraz jeśli tylko jest on na napięcie jakie sobie wybrałeś do zrealizowania w punkcie #2d. Wszakże zawsze lepiej mieć w rezerwie jakąś nadwyżkę mocy na pochmurne dni. Oprócz mocy i ceny wybranego przez siebie panelu, odpisz sobie także z jego specyfikacji maksymalne natężenie prądu "Imax" jaki on generuje (aczkolwiek w przypadku gdyby jego specyfikacja NIE była ci dostępna wówczas ciągle prąd ten możesz też w przybliżeniu sobie wyliczyć ze wzoru "moc/napięcie"). Typowo też wszystkie parametry pozostałych urządzeń swego systemu staraj się dopasować do parametrów tego panela zaplanowanego do zakupu - chyba że z jakichś powodów (np. braku w sprzedaży urządzeń o wymaganych parametrach) zmuszony bedziesz uczynić odwrotnie.
       #5b: Akumulator pozwala na pobór z niego co najmniej natężenia jakie wyliczyłeś w punkcie #4b i ilości energii elektrycznej jaką wyliczyłeś w punkcie #3b, oraz jest w stanie przyjąć natężenie jakie wyliczyłeś w punkcie #4a. Maksymalne natężnie jakie akumulator może przyjąć lub oddać jest podane w jego specyfikacji - dla porównania patrz punkt #G4 tej strony (dla mojego akumulatora natężenie to wynosi 30 Amper). Natomiast ilość elektryczności jaką może on zgromadzić w sobie jest wyrażona parametrem AH" (tj. "Ampero-Hours" czyli "Ampero-godzin"). Np. mój akumulator opisany w punkcie #G4 ma pojemność 100 AH, co przy jego naminalnym napięciu 12 Volt daje 1.2 kWh zgromadzonej w nim elektryczności. Czyli mój akumulator jest w stanie przyjąć i oddać co najmniej wszystko to, co od niego wymagane.
       #5c: Jeśli NIE masz miernika do testowania (tego jaki opisuję w punkcie #11 niniejszego algorytmu), upewnij się, że do listy swych zakupów włączysz także taki miernik elektryczny. Wszakże bez dobrego miernika NIE będziesz w stanie ani zestawić, ani też wytestować swego systemu. Nie popełniaj tez mojego błędu i NIE zakładaj, że miernik prądu o 10 Amperach ci wystarczy. lepiej zakup miernik który będzie tolerował prądy jakie wynikają z punktów #4a, #4b i #5b.

#6: Podsumuj koszta i sprawdź, czy stać cię na zakup wszystkich urządzeń systemu jakie sobie wybrałeś. W tym celu dodaj do siebie ceny urządzeń jakie sobie zapisałeś w punkcie #5. Jeśli ich sumaryczna cena przekracza twoje możliwości finansowe, wówczas albo (a) wybierz zestaw tańszych urządzeń i powtórz działania począwszy od punktu #5, albo też zmniejsz wielkosć budowanego systemu i powtórz działania poczawszy od punktu #2a, tym razem eliminując ze swego wykazu mniej potrzebne ci domowe urządzenia wybrane uprzednio do zasilania energią słoneczną.

#7: Staraj się ustalić najdokładniej jak możesz maksymalne natężenie prądu płynącego od panelu słonecznego. Specyfikacja panelu słonecznego jaki sobie wybrałeś w punkcie #5a, zawsze podaje moc jaką on wytwarza i nominalny prąd, a czasami podaje też maksymalny prąd jaki on generuje. Jeśli zaś NIE masz dostępu do owej specyfikacji w przybliżeniu prąd ten możesz sobie wyliczyć. Przykładowo, mój panel ma moc P=120 Watt. Ze wzoru I=P/U możesz więc wyliczyć średnie natężenie prądu jaki ów panel będzie wytwarzał. Do wyliczenia tego natężenia za "U" przyjmij jednak nie owo nominalne napięce na swoim akumulatorze (w moim przypadku NIE 12 Volt), a napięcie przy jakim twój "inverter" się wyłączy - w moim przypadku wynosi ono U=10 Volt. Stąd przykładowo, dla mojego akumulatora maksymalne natężenie prądu z panela wyniesie I=P/u=120/10=12 Amper. Odnotuj, ze w specyfikacji panelu będzie też podane nominalne natężenie prądu jaki on generuje. Przykładowo, w punkcie #G3 tej strony dla mojego panela owo natężenie jest podane jako I=6.67 Amper. Maksymalne natężenie typowo jednak może być dwa razy większe niż owo nominalne.

#8: Sprawdź czy "controller" ładowania akumulatora jaki wybrałeś może tolerować maksymalny prąd jaki wyznaczyłeś w punkcie #7. Jeśli NIE, wówczas wybierz "controller" cięższego typu jaki będzie tolerował natężenie wyznaczone w punkcie #7, poczym powtórz punkt #6 aby sprawdzić czy cię na niego stać.

#9: Spawdź czy "inverter" jaki wybrałeś może tolerować co najmniej moc P jaką konsumują twoje urządzenia (tą wyliczoną w punkcie #2c) jak i co najmniej maksymalny prąd jaki przez niego będzie przepływał, a jaki wyznaczysz poprzez dodanie do siebie prądu z punktu "#5b" oraz prądu z punktu #7. Jeśli NIE, wówczas wybierz "inverter" cięższego typu jaki będzie tolerował wymagane natężenie i moce, poczym powtórz punkt #6 aby sprawdzić czy cię na niego stać.

#10: Zakup końcowo wybrany zestaw urządzeń i natychmost je prowizorycznie zestaw ze sobą aby wytestować czy działają poprawnie. Na dokonanie zakupów wybierz dzień o dobrej pogodzie oraz kiedy ty sam masz sporo wolnego czasu - tak abyś jeszcze tego samego dnia miał czas aby przetestować czy działa to co kupiłeś i jakie faktycznie parametry pracy to generuje. Upewnij się przy tym, że masz dobry miernik do mierzenia napięć i natężeń prądu stałego i zmiennego, jakie u ciebie wystąpią - jesli NIE masz takiego miernika, to także go sobie zakup razem z urządzeniami. Do przetestowania zestaw swe urządzenia np. na ogródku, tak jak pokazuję to na "Fot. #G1". Jeśli zaś coś NIE działa, albo działa niewłaściwie, natychmiast po przetestowaniu udaj się do sklepu i wymień to na dobrze działające urządzenie.

11: Przez szereg dni testuj w swoim mieszkaniu poprawne działanie swego systemu w najróżniejszych warunkach i sytuacjach normalnego jego użytkowania. Po zakończeniu tego testowania i po wyeliminowaniu wszelkich jego niedogodności przejdź do realizacji "fazy 2" - czyli trwałego instalowania w swym domu tego systemu.

12: Dokładnie poznaj i zapamiętaj lub zapisz sobie najwyższe parametry elektryczności jaką twój system może ci dostarczać, poczym uwzględniaj te parametry w codziennym użytkowaniu swego systemu. Odnotuj, że parametry te są następujących rodzajów:
       #12a: Użytkowanie systemu w czasie dnia podczas słonecznej pogody ale nienaładowanego akumulatora. W tym użytkowaniu moc jaką możesz pobierać z systemu wynosi P panelu, czyli tylko tą jaką ustaliłeś w punkcie #5a (w moim przypadku moc ta wynosi P=120 Watt).
       #12b: Użytkowanie systemu w czasie dnia podczas słonecznej pogody i przy naładowanym akumulatorze. W tym użytkowaniu moc jaką możesz pobierać z systemu jest sumą maksymalnej mocy jaką dostarczają oboje, panel i akumulator, czyli suma mocy z punktu #5a i punktu #4c. (W moim przypadku moc ta obecnie wynosi P=120+360=480 Watt - co oznacza, że gdybym w przyszłości zdecydował się dokupić jeszcze jeden panel 120 Watowy, wówczas mógłbym w czasie dnia pobierać z systemu pełną moc 600 Watt na jaką pozwala mój "inverter", będąc nią w stanie zasilać nawet mały czajnik lub mały grzejnik.)
       #12c: Użytkowanie systemu w czasie nocy i przy naładowanym akumulatorze. W tym przypadku moc jaką możesz pobierać z systemu jest maksymalną mocą jaką dostarczy ci akumulator, czyli mocą z punktu #4c (w moim przypadku moc ta wynosi P=360 Watt).
* * *
       Uwaga: dopracowywanie powyższego "algorytmu" NIE jest jeszcze w pełni zakończone, jako że ja kontynuuję swoje eksperymenty i nadal gromadzę swoje doświadczenia praktyczne, a stąd nadal zwiększam swoją wiedzę i doświadczenie. Proszę więc go traktować jedynie jako rodzaj wstępnej informacji, którą być może ciągle trzeba będzie uzupełnić i udoskonalać w miarę jak moja (oraz twoja czytelniku) wiedza i doświadczenie będą się zwiększały.


#B5. "Bezakumulatorowe" systemy słoneczne budowane komercyjnie przez firmy słoneczne - tj. systemy które uzależniają (zamiast uwalniać) domowych posiadaczy od sprzedawców elektryczności z sieci:

       Dzisiejsze firmy instalujące systemy słoneczne typowo reklamują swoje usługi oraz uzasadniają potrzebę użycia energii słonecznej ideą elektrycznej samowystarczalności oraz czystości i dobra naturalnego środowiska. Jednocześnie jednak, budują one systemy słoneczne, które NIE zawierają akumulatorów - czyli NIE są w stanie przechowywać elektryczność z czasu światła dziennego (kiedy to elektryczność ta jest generowana), do czasu nocy (kiedy to elektryczność jest najbardziej potrzebna). Argumentacją dla użycia tego rozwiązania jest, że w czasie dnia elektryczność generowaną słonecznie daje się odprowadzić do sieci, zaś nocami (tj. kiedy najbardziej elektryczności tej potrzebujemy) daje się ją pobrać z powrotem z sieci. Zgodnie więc z tą argumentacją, w takich systemach współracujących z siecią elektryczną, akumulatory jakoby wcale NIE są potrzebne. Wszakże funkcję owych akumulatorów ma jakoby wypełniać sieć elektryczna. (Po angielsku takie systemy słoneczne są nazywane "Grid Tie" lub "grid interactive".) Idea ta tylko pozornie jest prosta i przekonywująca. Jednak u co bardziej świadomych osób może ona indukować pytania w rodzaju "czy firmy instalujące takie bezakumulatorowe systemy słoneczne faktycznie służą sprawie dobra, czy też jedynie sprawie zmowy i współpracy pomiędzy nimi i zarządcami sieci elektrycznych, aby przez budowę głównie takich bezakumulatorowych systemów przysługiwać się niemoralnemu uzależnieniu coraz większej liczby konsumentów elektryczności od szkodliwej dla ludzi i natury sieci elektrycznej?"
       Wielu niezorientowanych w tej sprawie ludzi daje się nabrać na powyższą argumentację jakoby uzasadniającą brak potrzeby na akumulatory w systemach słonecznych. Tymczasem przeaczają oni fakt, że najgłówniejszym celem instalowania sobie domowego systemu słonecznego, jest jego zdolność do uniezależnienia nas od elektryczności z sieci - a stąd m.in. do awaryjnego zabezpieczenia naszego domu przed następstwami kataklizmów. Znaczy, jego zdolność do zastępowania sieci elektrycznej w przypadku kiedy dopływ elektryczności z sieci jest przerywany lub utrudniany przez jakieś nieszczęście, sabotaż, wojnę, pandemię, nie-akceptowalny wzrost cen elektryczności, itp. Jeśli też dokładnie przeanalizować sprawę, to systemy słoneczne niezdolne do akumulowania elektryczności, NIE są też w stanie zapewnić nam samowystarczalności i dobroczynności dla natury. Wszakże jedynie poprzez samo użycie sieci, już dokłada się swój własny wkład do istnienia tej sieci oraz do wszelkich tych szkód jakie sieć elektryczna i dzisiejsze elektrowanie wyrządzają naturze i środowisku człowieka. Ponadto, takie systemy bezakumulatorowe na wiele odmiennych sposobów uzależniają swoich właścicieli of firm dniami kupujących od nich elektryczność, zaś nocami im ją sprzedających. Wszakże firmy te będą dyktowały różnice cen pomiędzy zakupem i sprzedażą, będą stawiały swoje warunki i wymagania, zaś w dzisiejszych niemoralnych czasach nic też NIE będzie ich powstrzymywało przed bezdusznym eksploatowaniem zależnych od nich właścicieli systemów słonecznych. Dlatego ja osobiście radziłbym czytelnikowi - NIE daj się nabrać na zainstalowanie sobie takiego bezakumulatorowego systemu słonecznego, bowiem na codzień zamieni cię on w niewolnika firmy sieciowej, zaś w krytycznych czasach jakiegoś kataklizmu, kiedy elektryczność będzie ci najbardziej potrzebna, system taki z pewnością NIE będzie działał.
       Oprócz niezdolności do awaryjnego zastępowania sieci, takie bezakumulatorowe systemy instalowane przez firmy mają też wiele innych wad. Większość owych wad starałem się powyjaśniać w punkcie #F3 tej strony. Przykładowo, są one niebezpieczne, bowiem całe pracują na napięciach zdolnych zabić człowieka (typowo rzędu 600 Volt prądu stałego). Stąd ich właściciel ryzykowałby swe życie gdyby np. sam chciał umyć swoje panele słoneczne (tj. nawet do ich umycia musi on wynajmować specjalizującą się w tym firmę - którą może okazać się być firma krewniaka lub kolegi właściciela firmy jaka zainstalowała nam panele). Ułatwiają one także eksploatację ich właścicieli przez firmy które będą odkupywały od nich dniami, a odsprzedawały im nocami, generowaną przez nie elektryczność. W dzisiejszych bowiem niemoralnych czasach firmy te wykorzystają fakt, że właściciele owych systemów są od nich całkowicie zależni i narzucą im taką różnicę cen pomiędzy elektrycznością jaka jest im odsprzedawana a elektrycznością jaką one sprzedają, że właściciel systemu słonecznego będzie dopłacał do tego interesu. Itd., itp. W sumie, jeśli czytelniku chcesz dołożyć swoją cegiełkę dla dobra natury i środowiska, NIE radzę ci abyś czynił to poprzez zafundowanie dla swego domu bezakumulatorowego systemu słonecznego.
       W punkcie #J1 mojej strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm wyjaśniłem dokładnie, że zgodnie z totalizmem każdą decyzję można podjąć albo w sposób zgodny z kryteriami moralności, albo też w sposób niemoralny. Jednak tylko decyzje podejmowane w sposób zgodny z kryteriami moralności rozwiązują problem z powodu którego musiały one być podjęte. Natomiast decyzje niemoralne jedynie przesuwają na później konieczność moralnie poprawnego rozwiązania danego problemu, oraz eskalują moc tego problemu. Zgodnie też z kryteriami filozofii totalizmu, decyzja budowania domowych systemów słonecznych NIE zawierających w sobie jakichś urządzeń zdolnych do przechowywania energii (np. akumulatora, systemu kondensatorów, komory oscylacyjnej, itp.), jest właśnie decyzją "niemoralną". Jakie zaś cechy owej decyzji ujawniają nam, iż faktycznie jest ona decyzją niemoralną, wyjaśniam to szerzej w punkcie #F3 tej strony. Podobnie więc jak opisywane też w owym punkcie #J1 strony pajak_do_sejmu_2014.htm wprowadzenie np. antybiotyków i pestycydów (pierwszym z których to pestycydów wprowadzonym w Pelsce był tzw. "azotoks") do powszechnego użycia, czy też wprowadzenie teorii względności do powszechnego nauczania, także dzisiejsze decyzje niektórych ludzi, aby zamawiać w omawianych tu firmach instalowanie w swym domu owych bezakumulatorowych systemów słonecznych, będą jedynie eskalowały problemy tych ludzi i całej ludzkości - zamiast rozwiązywać te problemy. Już zresztą obecnie można odnotować coraz więcej negatywnych następstw decyzji wprowadzania systemów bezakumulatorowych - jako przykład tych następstw rozważ faktyczne powody moich wieloletnich trudności z tak zdawałoby się banalną sprawą jak zakup panelu słonecznego opisywany w punkcie #S1 tej strony. Albo znajdź prawdziwą odpowiedź na pytanie, dlaczego najpojemniejszy akumulator świata, jakim jest komora oscylacyjna, który posiada zdolność do całkowitego wyeliminowania sieci elektrycznych i do kompletnego zrewolucjonizowania generowania i dystrybucji wszelkich form energii, został teoretycznie wynaleziony w nocy z 2go na 3ci stycznia 1984 roku, poczym szeroko rozpropagowany po całym świecie w licznych publikacjach, jednak do dzisiaj żadna oficjalna instytucja badawcza na świecie NIE podjęła jeszcze jego badań i rozwoju?


Część #C: Problemy z wprowadzeniem teorii w praktykę:

      

#C1. Choć teoria wygląda prosto, praktyka jest trudna bowiem ludzie są mistrzami w utrudnianiu:

       Na przekór, że teoria opsywanego tu systemu jest prosta, praktyczne zbudowanie takiego systemu napotyka na wiele przeszkód. Te przeszkody są w stanie zniechęcić nawet najbardziej zadedykowaną osobę. Omówmy tutaj najważniejsze z nich - na jakie ja się dotychczas natykałem:
       A. Niedostępność podzespołów w sklepach. Chociaż z zamiarem zbudowania omawianego tu systemu nosiłem się od wielu już lat, pierwszy sklep jaki sprzedaje wymagane podzespoły odkryłem dopiero w połowie października 2014 roku. Sklep ten NIE był bowiem reklamowany, zaś jego konkurenci NIE garnęli się do ujawnienia "iż" oraz "gdzie" on istnieje. Więcej informacji na temat "dlaczego" tak się działo podałem w punkcie #S1 tej strony.
       B. Konieczność początkowego wydania sporej sumy naraz. Aby zbudować sobie omawiany tu system, konieczne jest wydanie naraz sporej sumy. Ja wydałem ją w sposób bardzo oszczędny i ostrożny, ciągle jednak dla bardzo prostego systemu domowego i "anty-kataklizmicznego" o średniej dziennej mocy 1.2 kWh osiągnęła ona rząd podany poniżej w "Tabeli #E1". Na dodatek, kiedy samemu się podejmuje budowę takiego systemu, wówczas początkowo NIE wie się dokładnie, ile docelowo będzie on kosztował, bowiem NIE zna się wszystkich wymaganych cen, ponadto NIE wie się nawet jak dobrze będzie on działał i czy zainwestowanie w niego faktycznie zwróci się nam szybko w oszczędnościach na kosztach elektryczności. Z kolei, gdyby się zamówiło wykonanie takiego systemu przez jakąś dochodowo budującą te systemy firmę, wówczas za najtańszy i najprymitywniejszy taki system, na dodatek pozbawiony akumulatora (a stąd "niemoralny"), w 2014 roku nowozelandzkie firmy potrafiły "zaśpiewać" co najmniej 20 tysięcy dolarów - co jest w stanie natychmiast odstraszyć niemal każdego zwykłego człowieka.


Część #D: Początek realizacji fazy 1: wyliczenie parametrów podstawowych podzespołów jakie byłyby mi potrzebne:

      

#D1. Jak ja wyliczyłem parametry dla moich urządzeń "fazy 1" - czyli dla mojego przenośnego systemu domowego i "anty-kataklizmowego" do generowania elektryczności słonecznej głównie w celu oświetlenia, komputera i telewizji:

       Logika stwierdza, że ceny urządzeń potrzebnych do budowy omawianego tu systemu powinny stopniowo się obniżać (chociaż, jak to już zdołałem odnotować, w gnębionej monopolami Nowej Zelandii faktycznie ceny urządzeń do energii słonecznej nieustannie rosną). Na dodatek, moje doświadczenie wzrasta w miarę jak sam już coś sobie zbudowałem i używam to przez dłuższy czas. Dlatego w mojej pierwszej fazie realizowania projektu "energia słoneczna" NIE byłem zbyt ambitnym i zadowoliłem się zbudowaniem najprostrzego i najtańszego systemu, jaki jednak miał mi dostarczyć wymaganych doświadczeń i dać rozeznanie co do jego użyteczności. Taki zaś najprostrzy i najtańszy system ja nazywam tu "anty-kataklizmowym", ponieważ powinien on być w stanie dostarczyć mi zasilania w elektryczność tych wszystkich urządzeń domowych, jakich użycie najbardziej dawało by mi się we znaki, gdyby z powodu jakiegoś kataklizmu przerwany został dopływ elektryczności z sieci do mojego mieszkania. Niestety, w chwili kiedy zaczynałem swoje działania w internecie NIE mogłem znaleźć wymaganej informacji "co" i "jak" powinienem zaprojektować lub policzyć. Nie posiadałem też jeszcze bazującej na uprzednich doświadczeniach własnej procedury projektowania i obliczeń, wyrażonej potem algorytmami z punktu #B4 tej strony. Dlatego jedynie na bazie swej wiedzy teoretycznej zmuszony byłem najpierw zaprojektować, a potem pozestawiać sobie z zakupionych podzespołów taki przenośny system "anty-kataklizmowy", realizując w tym celu kilka poniższych kroków. Oto one:
       A. Wytypowanie najbardziej mi potrzebnych urządzeń elektrycznych z mojego mieszkania, jakie chciałbym aby ciągle działały w przypadku kiedy nadejdzie jakiś kataklizm. U mnie do urządzeń tych należą: (a) dobre oświetlenie głównego pokoju w którym spędzamy najwięcej czasu (np. jego oświetlenie dwoma 35 Watowymi tubami jarzeniowymi), (b) komputer, (c) telewizor; z możliwością iż te czasami podmienię na najróżniejsze inne nisko-watowe urządenia domowe, przykładowo na (d) maszynkę do golenia, (e) radio, (f) drugą identyczną lampę jarzeniową, oraz kilka innych.
       B. Policzenie sumarycznej mocy elektrycznej konsumowanej przez wszystkie urządzenia wytypowane w "A" powyżej. Przykładowo, typowa tuba jarzeniowa konsumuje 35 Watt. Mój płaskoekranowy telewizor ma konsumować 65 Watt. Komputer typu "laptop" ma napisane w specyfikacji, że konsumuje 60 Watt (potem empirycznie odkryłem, że konsumuje aż dwa razy tyle). Owe konsumpcje mocy ja poodczytywałem z tabliczek parametrów pracy jakie typowo są przybijane do każdego urządzenia domowego, a także ze specyfikacji jakie dla owych urządzen publikują ich producenci na swoich stronach internetowych i drukach reklamowych. Po ich ustaleniu, dodałem do siebie te konsumpcje i otrzymałem całkowitą moc P=195 Watt - jaka reprezentowała minimalną moc która mogłaby mi być najbardziej potrzebna na wypadek kataklizmu. Aby jednak mieć jakąś margines bezpieczeństwa i rezerwę mocy na straty i na dodawanie oraz podmienianie innych urządzeń domowych małej mocy, oszacowałem sobie, że moc tę powinienem zwiększyć do bezpiecznej wysokości około 240 Watt.
       C. Podliczenie ilości energii elektrycznej jaką będą konsumowały wytypowane przeze mnie urządzenia. Mając moc konsumowaną przez wytypowane uprzednio urządzenia, mogłem teraz podsumować ilość energii elektrycznej jaką mój system powinien generować. W tym celu najpierw oszacowałem średnią ilość godzin przez jakie typowo będę używał codziennie owe wytypowane uprzednio urządzenia. Przykładowo, ja wszystkie swe urządzenia średnio używam nieustannie przez około 5 godzin dziennie. To zaś oznacza, że aby zapewnić im nieprzerwaną pracę przez owe 5 godzin, móg system do generowanie słonecznej elektryczności musi generować około 1.2 kWh (tj. musi generować 240 Watt razy 5 godzin).
       D. Podliczenie mocy zakupywanego panelu słonecznego. Aby wyliczyć jaka powinna być moc panelu słonecznego jaki zakupię, najpierw oszacowałem średnią ilość godzin przez jakie panel ten będzie generował elektryczność w miejscu mojego zamieszkania. Dla mojej miejscości Petone ilość ta wynosi średnio około 10 godzin na dzień. Znając zaś swoje zapotrzebowanie na energię (w moim przypadku wynoszące 1.2 kWh), daje się wyliczyć, że potrzebny jest mi panel słoneczny o mocy co najmniej 120 Watt - ponieważ taki panel w 10-cio godzinnym świetle dziennym będzie w stanie wygenerować mi właśnie co najmniej owe wymagane 1.2 kWh energii elektrycznej. Tak nawiasem mówiąc, to ów panel 120 Wattowy jest najmniejszym dla którego użycia wogóle warto inwestować swoją energię, czas i pieniądze.
* * *
       Odnotuj, że później odkryłem, iż w powyższych obliczeniach popełniłem kilka błędów, np. zakładając że zużycie elektryczności przez każde z urządzeń domowych będzie równe temu podanemu w ich specyfikacji. (Ponieważ jednak dodałem sobie ów margines bezpieczeństwa oszacowując pełne zużycie mocy na 240 Watt, błędy te NIE wpłynęły negatywnie na jakość końcowego produktu moich wysiłków.) Potem bowiem się okazało, że dla mojego komputera podano moc o połowę mniejszą niż jego faktyczna konsumpcja elektryczności, a także że inverter i balast w lampach jarzeniowych potrafi spowodować straty mocy dochodzące nawet do 25% wartości nominalnej. Dlatego powyższą prostą procedurę obliczeniową radziłbym używać tylko we wstępnym rozeznawaniu sytuacji, podczas gdy do projektowania własnego systemu radziłbym używać jednak bardziej praktycznie zorientowanych procedur wyrażonych moimi "algorytmami" z punktów #B4.1 i #B4.2 tej strony. Tamte bowiem algorytmy posiadają naniesione już na siebie poprawki i udoskonalenia jakie wynikają z moich późniejszych doświadczeń praktycznych z przebiegu testowania i użytkowania systemu jaki zbudowałem.


Część #E: Moje wydatki na główne podzespoły anty-kataklizmowego systemu słonecznego:

      

#E1. Ile poszczególne podzespoły mnie kosztowały:

       Po odkryciu sklepu jaki sprzedaje panele słoneczne, po przeanalizowaniu cen i parametrów urządzeń jakie sklep ten oferował, oraz po ustaleniu, że na początek powinna mi wystarczyć owa moc 120 Watt największego wówczas panelu słonecznego jaki oferowany był do sprzedaży w 2014 roku, podjąłem zakupy wymaganych urządzeń o parametrach jakie uprzednio sobie wyliczyłem, że po zestawieniu w system słoneczny będą one współpracowały ze sobą relatywnie kompatibilnie. Zakupy starałem się dokonać w tym samym dniu i przy słonecznej pogodzie, tak abym natychmiast mógł wstępnie przetestować poprawne działanie wszystkich zakupionych podzespołów (aczkolwiek na sprowadzenie do sklepu akumulatora jaki zamówiłem musiałem nieco zaczekać). Oto tabela zestawiająca moje koszta owych zakupów:

Tabela #E1. Oto zestawienie moich kosztów zakupu tego co najbardziej niezbędne aby móc generować elektryczność dla swego domu z energii słońca:
       Odnotuj, że dokładne parametry pracy każdego z urządzeń opisanych niniejszą tabelą, wraz z uzasadnieniem dlaczego zakupiłem urządzenia o tych właśnie parametrach, podałem w "części #G" tej strony. Odnotuj także, że w NZ ceny urządzeń elektronicznych należą do grupy najwyższych w świecie. Stąd w wielu krajach, w tym z Europy, a nawet w Polsce, te same podzespoły można nabyć za około jedną-trzecią sumy jaką ja zmuszony byłem wydać w NZ dla ich zakupu - np. sprawdź polskie strony z allegro.pl.
Data zakupu:
Nazwa urządzenia:
Typ urządzenia:
Kluczowe parametry tego urządzenia:
Nazwa sklepu tego zakupu (invoice nr):
Cena danego urządzenia w NZ $:
2012/09/26Zapasowy inverterHI-600600W/1200W, 12VDC/240VACWarehouse Petone (DK:44883/41-482-354)$65.62 (tj. 50% z $149.99, minus 12% z $74.99)
2014/10/16Solar panelZM-9134120W, 12VJayCar L.Hutt (1014202)575
2014/10/16MultimeterQM1323600V, 10AJayCar L.Hutt (2011170)47.90
2014/10/16Fluorescent FittingLF83502x35W, 240VLightingPlus L.Hutt (RC:032471)89.20 (tj. $119 minus 25%)
2014/10/20BatterySB1695100Ah, 12VJayCar L.Hutt (2011338)475
2014/12/26Inverter (ten nawalił mi już raz 2015/3/22)HI-600 (patrz opisy z punktu #G2 tej strony)600W/1200W, 12VDC/240VACWarehouse Petone (DK:80257 SP, GST #41-482-354)$65.62 (tj. 50% z $149.99, minus 12% z $74.99)
W sumie:
6 urządzeń
Wszystkie "Made in China"
Każde innego producenta
Niemal wszystkie na 12V
Wszystkie zakupy niedaleko domu
Suma kosztów: NZ $ 1252.72 + 65.62 = 1318.34

Odnotuj, że przy kursach walut obowiązujących w czasie kiedy dokonywałem powyższych zakupów, wszystkie powyższe urządzenia kosztowały mnie w sumie nowozelandzki odpowiednik dla około 1100 dolarów USA.


Część #F: Spodziewany czas zwrócenia się mojej inwestycji w energię słoneczną:

      

#F1. Na przekór, że jako profesor uniwersytecki wykładałem niektóre przedmioty inżynierii elektrycznej, na podstawie swoich rachunków za elektryczność ani wskazań swego licznika, NIE jestem w stanie ustalić ile ja płacę za 1 kWh elektryczności i w jakich ilościach ją konsumuję:

Motto: "W mętnej wodzie łatwiej łowić ryby" (staropolskie przysłowie).

       Na przekór mojego usilnie oszczędnego zużycia energii elektrycznej, w chwili obecnej rachunki jakie do mnie przychodzą za elektryczność nawet latem rzadko są niższe niż NZ$ 100 miesięcznie. Niestety, ile kWh owej elektryczności konsumuję miesięcznie, tego narazie NIE potrafię ustalić, bowiem mój dostawca elektryczności wprowadził na swe rachunki jakieś tajemnicze i tylko sobie znane "units", zamiast używać na swych rachunkach powszechnie znane międzynarodowe jednostki ilości energii elektrycznej (np. zamiast używać kWh). To oczywiście daje wiele do myślenia. Wszakże decydentów firmy, która sprzedaje elektryczność sporej proporcji mieszkańców całego kraju, w której zarobki decydentów należą do grupy najwyższych w kraju, oraz której firmowi prawnicy zapewne analizują legalność każdego słowa wydrukowanego na ich rachunkach, NIE wolno posądzać, iż tylko przez przypadek drukują na swych rachunkach słowo "units" zamiast np. symbolu "kWh". Jeśli zaś celowo zastępują oni międzynarodowo uznawane jednostki ilości energii elektrycznej o których każdy Nowozelandczyk uczy się w szkole, przez jakieś nieznane jednostki które sami wprowadzili, zapewne mają w tym jakiś istotny cel. Pytanie więc jakie się tu narzuca, to co jest ich celem i czy cel ten NIE sprowadza się przypadkiem do potrzeby krycia czegoś przed konsumentami?
       Oczywiście, ja będę dalej pracował nad ustaleniem wielkości swojej faktycznej konsumpcji elektryczności - nawet zakupiłem sobie w tym celu dobry miernik elektryczny. Uzyskane dane ujawnię tu więc w przyszłości.
       Intrygujący jest fakt, że pomiaru owych "units" obecnie dokonuje u mnie jakiś skomplikowany licznik elektroniczny, który też NIE informuje wyraźnie jaka jest aktualna konsumpcja elektryczności jaką on zarejestrował. Zamiast też jednej wartości, wyświetla on aż kilka zupełnie odmiennych wskazań - chociaż działając zgodnie ze staropolskim powiedzeniem "w mętnej wodzie łatwiej łowić ryby", kartel elektryczny NIE dostarczył wraz z nim instrukcji jaka wyjaśniałaby co owe wskazania faktycznie oznaczają. Na dodatek, licznik ten jest podłączony rodzajem jakby telefonu komórkowego bezpośrednio do komputera firmy która sprzedaje mi elektryczność. Pytanie więc jakie czasami mi przychodzi do głowy, to czy komputer owej firmy jest w stanie zmieniać wartość owych "units" - np. powodując, że w miarę jak czas upływa, owe "units" mają wartość niższą niż uprzednio, co pozwalałoby firmie m.in. zwiększać swe zyski bez oficjalnego zwiększania cen elektryczności, albo np. czy komputer ten może tymczasowo zmienić wartość owych "units" gdyby ktoś oficjalnie usiłował sprawdzić działania tej firmy - tak jak skandale aż kilku znanych firm samochodowych (np. Volkswagen oraz Dodge/Chrysler) ujawniły w 2016 roku, że komputery wbudowane w samochody owych firm fałszowały wyniki testowań zanieczyszczeń wyrzucanych z rur wydechowych owych samochodów. Mnie NIE przestaje zadziwiać głębia oszukańczości w jaką brnie coraz więcej dzisiejszych decydentów aby móc zaspokajać swą niepohamowaną zachłanność.


#F2. Jak dla mojego mieszkania (o zawartości: ja i żona, plus 1 kot) wygląda w praktyce ekonomiczność inwestycji w energię słoneczną:

       Będąc wysoce zajętą osobą, przed zakupem swego systemu słonecznego NIE brałem pod lupę swoich rachunków za elektryczność ani NIE przyglądałem się im zbyt uważnie. Wiedziałem jedynie, że są one bardzo wysokie - zważywszy, że NZ jest krajem który ma darmową elektryczność z elektrowni wodnych zbudowanych wiele lat temu i spłaconych już wówczas z podatków obywateli. Wszakże szokująca wysokość owych opłat sama mi się narzucała podczas płacenia rachunków za elektryczność.
       Nie wiedząc zaś ile wynosi moja faktyczna konsumpcja energii elektrycznej, oczywiście zakupując swój system NIE byłem też w stanie oszacować, jaką jej proporcję zacznę pokrywać z energii słonecznej. Na podstawie parametrów pracy urządzeń domowych jakie używam, spodziewałem się optymistycznie, że jeśli zaspokoję energią słońca zasilanie oświetlenia, telewizora i komputera w głównym pokoju swego mieszkania, wówczas prawdopodobnie pokryję tym około jednej trzeciej całej swej konsumpcji elektryczności. To zaś oznaczałoby, że inwestycja w mój system słoneczny z pierwszej fazy jego rozwoju, teoretycznie rzecz biorąc mogłaby mi się zwrócić już po około 3 latach.
       Dopiero po zakupie i zainstalowaniu swego systemu słonecznego zacząłem analizować swe rachunki za energie elektryczną. Pierwsza zaś rzecz, jaka podczas tej analizy rzuciła mi się w oczy, to że ci co zaprojektowali rachunki za elektryczność jakie otrzymuję, tak pokomplikowali sformułowanie tych rachunków, aby osiągnąć nimi też 2 ukryte cele, mianowicie: (1) aby ekonomicznie zniszczyć ewentualną swoją konkurencję, czyli aby osobom, m.in. takim jak ja - tj. tym które usiłują pomniejszać swe rachunki poprzez domowe generowanie własnej elektryczności, uniemożliwiać realistyczne pomniejszanie swych opłat, oraz (2) aby skonfundować czytających te rachunki do tego stopnia, żeby NIE wiedzieli ile i za co płacą.
       Pierwszy ukryty cel (tj. wyniszczanie ewentualnej swej konkurencji) owi dostawcy energii elektrycznej do mojego mieszkania uzyskują poprzez rozbicie na dwie składowe (plus podatek) całkowitej ceny jaką ja muszę płacić za elektryczność. Pierwsza z tych składowych, to stała opłata jakoby za używanie "linii przesyłających elektryczność" (też zbudowanych dawno już temu i już wówczas spłaconych przez podatników). W przypadku mojego mieszkania opłata ta wynosi 33.33 centów na dzień. Muszę też ją płacić bez względu na to ile wynosi moja konsumpcja elektryczności - tj. muszę ją płacić nawet w miesiącach swych wakacji, kiedy faktycznie konsumuję zerową wartość energii elektrycznej. Opłata za konsumowaną elektryczność jest dopiero drugą składową rachunków. W styczniu 2015 roku wynosiła ona 25.89 centów za "jednostkę" elektryczności (po angielsku ową "jednostkę" na rachunku nazywają "unit") - jak zaś duży jest ów "unit" i jak ma się on w stosunku do międzynarodowej jednostki "kWh", o tym obecnie decyduje mój dostawca energii elektrycznej (potencjalną możliwość manipulowania wielkością owej "jednostki" zwanej "unit" wyjaśniam dokładniej w punkcie #F1 tej strony). Oczywiście, końcową składową ceny rachunku za moją elektryczność jest też podatek, w NZ zwany GST (tj. nowozelandzki odpowiednik VAT) - sprawę niemoralności którego wyjaśniam szerzej w punkcie #T2 swej strony o nazwie humanity_pl.htm. W wyniku takiego rozbicia rachunku na dwie składowe plus GST, praktycznie w każdym 30-dniowym miesiącu ciągle muszę płacić za elektryczność co najmniej $10 plus $1.30 podatku GST - nawet gdybym w owym miesiącu NIE skonsumował żadnej elektryczności. (Istnieją też dodatkowe dopłaty do podanych poniżej moich rachunków za elektryczność, jakich daje się jednak uniknąć. Przykładowo, gdybym swe rachunki opłacał za pośrednictwem poczty, czego celowo unikam, wówczas musiałbym też dodać do nich niewielką opłatę agencyjną. Ponadto, gdybym z zapłaceniem rachunku zwlekał poza datę zapłaty wskazywaną na rachunku, zwykle odległą od 2 tygodni do 20 dni od daty wystawienia rachunku, czego też celowo unikam, wówczas dodatkowo musiałbym zapłacić 10% więcej niż suma wskazywana poniżej.)
       Drugi z kolei ukryty cel mojego dostawcy elektryczności (tj. celowe konfundowanie konsumenta - tak aby NIE wiedział ile i za co płaci) jest uzyskiwany m.in. poprzez aż cały szereg konfundujących posunięć. Pierwszym z tych posunięć, jaki natychmiast rzuca się w oczy na otrzymywanych rachunkach za elektryczność, jest ogromnie zagmatwane formułowanie tych rachunków - np. proponuję czytelnikowi przeglądnąć wyjaśnione w tej "części #F" informacje na temat rachunków za elektryczność jakie ja comiesięcznie otrzymuję, oraz spróbować na ich podstawie oszacować ile wynosi moje faktyczne zużycie elektryczności oraz moje faktyczne koszta elektryczności dla każdego z miesięcy. Istotną składową konfundowania konsumenta jest też wyjaśnione już szerzej w punkcie #F1 powyżej zastąpienie międzynarodowych jednostek zużycia elektryczności, np. "kWh", przez własne jednostki dostawcy elektryczności, na rachunku zwane "unit" - co do których faktycznie NIE jest wiadomo ile one naprawdę wynoszą w porównaniu np. z 'kWh".
       Poniżej zestawię teraz wyciągi z moich rachunków za elektryczność z czasów przed i po zakupie mojego systemu słonecznego, jakie powinny dać czytelnikowi rozeznanie co do ekonomiczności mojej inwestycji w energię słoneczną. W każdym wierszu tych wyciągów opisana jest kolejna comiesięczna opłata za elektryczność jaką uiściłem, zaś mój opis tej opłaty obejmuje: (1) datę wystawienia mi danego rachunku za elektryczność, (2) = wysokość mojej końcowej opłaty ujęta owym rachunkiem i podana w $NZ (odnotuj, że w okresie objętym podanymi tu danymi wartość jednego dolara NZ oscylowała po obu stronach 0.8 dolara USA - stąd np. 1000 dolarów NZ średnio reprezentuje odpowiednik dla około 800 dolarów USA), (3) w nawiasie (ilość "jednostek" elektryczności za jakiej skonsumowanie w danym miesiącu ów rachunek opiewa, oraz cena każdej z tych jednostek ("unit") podana w "NZ centach" za "jednostkę"), oraz (4) = sumę moich wydatków na elektryczność naliczaną (dodawaną) od początku danego roku. Odnotuj, że w poniższych wierszach NIE przytaczam już owej stałej comiesięcznej opłaty około $10+GST za "linie przesyłowe", jaką bym musiał powtarzać w każdym wierszu, a jaka jest niemal taka sama każdego miesiąca. Co jakiś czas poniżej przytaczam też wiersz zaczynający się od trzech znaków ===, w którym opisowo wyjaśniam określone wydarzenia mające związek z moimi opłatami za elektryczność - np. powodujące zmianę (zwykle podwyższenie ceny) moich opłat za elektryczność.

===Stare niezapłacone rachunki za elektryczność uprzedniego lokatora nabytego przez nas mieszkania, jakie my musieliśmy zapłacić
2012/1/24 (Jan 2012) = $85.77 (i.e. 332 @ 21.97 c/unit) = $85.77
2012/2/23 (Feb 2012) = $85.16 (i.e. 329 @ 21.97 c/unit) = $170.93

===Przejęcie kluczy do mieszkania w dniu 27 lutego 2012 roku - w którym to mieszkaniu istniał już stary licznik elektryczny jaki wyskalowany był w "kWh".
=== ponad 5% wzrost ceny elektryczności - na przekór że jest ona generowana w elektrowniach wodnych zbudowanych dawno temu na koszt podatników
2012/3/23 (Mar 2012) = $56.20 (i.e. 200 @ 23.15 c/unit) = $227.13
2012/4/23 (Apr 2012) = $80.15 (i.e. 287 @ 23.15 c/unit) = $307.28 = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika) spowodowana niemoralnym zwiększaniem zysków firmy sprzedającej elektryczność poprzez zwalnianie z pracy robotników odczytujących wskazania liczników
2012/5/22 (May 2012) = $100.94 (i.e. 381 @ 23.15 c/unit) = $408.22
2012/6/20 (Jun 2012) = $89.17 (i.e. 329 @ 23.15 c/unit) = $497.39 = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika)
2012/7/20 (Jul 2012) = $172.31 (i.e. 676 @ 23.15 c/unit) = $669.70
=== nasz pobyt na wakacjach od 5 sierpnia do 12 września 2012 roku (w owym czasie faktycznie zużyliśmy zero elektryczności, jednak rachunki za elektryczność nadal do nas napływały)
2012/8/20 (Aug 2012) = $150.05 (i.e. 519 @ 23.15 c/unit) = $819.75 = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika)
2012/9/24 (Sep 2012) = $+31.12cr (i.e. -163 @ 23.15 c/unit) = kredyt (odczyt licznika wykazał poprzednią nadpłatę)
2012/10/20 (Oct 2012) = $60.47 (i.e. 181 @ 23.15 c/unit) = $880.22 = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika)
2012/11/21 (Nov 2012) = $127.78 (i.e. 493 @ 23.15 c/unit) = $1008
2012/12/20 (Dec 2012) = $91.10 (i.e. 337 @ 23.15 c/unit) = $1099.10
===Suma kosztów elektryczności w 2012 roku = $1099.10

2013/1/25 (Jan 2013) = $73.41 (256 @ 23.15 c/unit) = $73.41
2013/2/25 (Feb 2013) = $81.01 (i.e. 292 @ 23.15 c/unit) = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika) = $154.42
2013/3/22 (Mar 2013) = $51.41 (180 @ 23.15 c/unit) = $205.83
=== ponad 4% wzrost ceny elektryczności
2013/4/26 (Apr 2013) = $120.75 (i.e. 157 @ 23.15 + 285 @ 24.09 c/unit) = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika) = $326.58
2013/5/24 (May 2013) = $114.38 (i.e. 420 @ 24.09 c/unit) = wyestymowana opłata (tj. NIE bazująca na odczycie licznika) = $440.96
2013/6/24 (Jun 2013) = $19.29 (i.e. 40 @ 24.09 c/unit) = $460.25
===Założenie nam nowego licznika elektryczności, jaki jest już wyskalowany w "units" zamiast w kWh, jaki zaopatrzony jest w rodzaj "telefonu komórkowego" który pozwala aby jego odczyty były dokonywane już zdalnie i automatycznie przez komputer firmy sieciowej naliczający opłaty za elektryczność i wystawiający nam rachunki, a ponadto jakiego wszelkie funkcje (w tym zapewne też zmiany wartości owych "units") mogą być już sterowane zdalnie przez sprzedawców elektryczności.
2013/7/23 (Jul 2013) = $123.23 (i.e. 450 @ 24.09 c/unit) = $583.48
2013/8/22 (Aug 2013) = $104.85 (i.e. 379 @ 24.09 c/unit) = $688.33
2013/9/20 (Sep 2013) = $90.05 (i.e. 321 @ 24.09 c/unit) = $778.38
2013/10/23 (Oct 2013) = $85.44 (297 @ 24.09 c/unit) = $863.82
2013/11/22 (Nov 2013) = $76.18 (264 @ 24.09 c/unit) = $940
2013/12/20 (Dec 2013) = $68.75 (i.e. 237 @ 24.09 c/unit) = $1008.75
===Suma kosztów elektryczności w 2013 roku = $1008.75

2014/1/23 (Jan 2014) = $83.29 (i.e. 287 @ 24.09 c/unit) = $83.29
2014/2/25 (Feb 2014) = $82.95 (i.e. 287 @ 24.09 c/unit) = $166.24
2014/3/25 (Mar 2014) = $76.23 (i.e. 267 @ 24.09 c/unit) = $242.47
===około 7.5% podwyżka cen elektryczności
===Nasz pobyt na wakacjach od 22 kwietnia 2014 do 7 czerwca 2014 (stąd 6-tygodniowy całkowity brak zużycia przez nas elektryczności, jednak rachunki za elektryczność nadal do nas napływały - na przekór możliwości zdalnego odczytywania naszego licznika przez firmę sieciową)
2014/4/28 (Apr 2014) = $84.95 (i.e. 115 @ 24.09 c/unit + 141 @ 25.89 c/unit) = $327.42
2014/5/26 (May 2014) = $102.35 (i.e. 300 @ 25.89 c/unit) = $429.77
2014/6/24 (Jun 2014) = $0 (i.e. -118 @ 25.89 c/unit) = uznanie przez firmę sieciową że domagała się od nas przepłacenia
2014/7/23 (Jul 2014) = $131.69 (i.e. 409 @ 25.89 c/unit) = $561.46
2014/8/22 (Aug 2014) = $125.31 (i.e. 429 @ 25.89 c/unit) = $686.77
2014/9/22 (Sept 2014) = $106.21 (i.e. 359 @ 25.89 c/unit) = $792.98
2014/10/23 (Oct 2014) = $98.20 (i.e. 324 @ 25.89 c/unit) = $891.18
=== 31 października 2014 roku - rozpoczęcie codziennego użycia energii słonecznej
2014/11/21 (Nov 2014) = $73.24 (i.e. 236 @ 25.89 c/unit) = $964.42
2014/12/22 (Dec 2014) = $63.78 (i.e. 202 @ 25.89 c/unit) = $1028.20
===Suma kosztów elektryczności w 2014 roku = $1028.20

2015/1/22 (January 2015) = $76.04 (i.e. 240 @ 25.89 c/unit) = $76.04
2015/2/23 (February 2015) = $67.43 (i.e. 213 @ 25.89 c/unit) = $143.47
2015/3/23 (Mar 2015) = $62.07 (i.e. 193 @ 25.89 c/unit) = $205.54
2015/4/23 (April 2015) = $71.36 (i.e. 75 @ 25.89 c/unit (za 10 dni) + 157 @ 24.97 c/unit (za 21 dni)) = $276.90
2015/5/22 (May 2015) = $70.74 (i.e. 235 @ 24.97 c/unit) = $347.64 (+ $ 200 nadpłaty)
===Nasz odlot na wakacje trwające od 30 czerwca 2015 do 11 sierpnia 2015 (i wynikający z tego 6-tygodniowy całkowity brak zużycia przez nas elektryczności) - przed odlotem wpłaciliśmy dodatkowe $200 nadpłaty aby pokryć nią ewentualne rachunki jakie przyjdą podczas naszej nieobecności. Podczas naszej nieobecności przyszły dwa następujące rachunki za elektryczność, których oczywiście NIE mogliśmy zapłacić z powodu pobytu na wakacjach:
2015/6/23 (June 2015) = $99.04 (i.e. 337 @ 24.97 c/unit) = zużycie odczytane z licznika
2015/7/22 (July 2015) = $98.70 (i.e. 305 @ 24.97 c/unit) = zużycie "wyestymowane"
===nasz powrót z wakacji i odkrycie, iż podczas naszej nieobecności, zamiast wystawić nam rachunek za faktyczne zuźycie elektryczności (wynoszące zero) jakie firma sieciowa powinna odczytać zdalnie z naszego licznika zaopatrzonego w rodzaj telefonu komórkowego, za miesiąc July (lipiec) firma ta bezskrupułowo obciążyła nas "wyestymowanym zużyciem prądu" (co do którego licznik jej podpowiadał, że prawdopodobnie NIE będziemy w stanie go zapłacić z powodu naszej nieobecności w domu) - które zapewne celowo zostało tak "rozdmuchane" aby znacząco przekroczyć naszą uprzednią $ 200 nadpłatę, a stąd aby z powodu niezapłacenia którego na czas firma sieciowa mogła zażądać od nas bezzwrotnej "kary" za spóźnienie się z zapłatą za owo wyestymowane zużycie prądu. Kara ta wynosiła $9.87 i jest wskaźnikiem zachłanności i bezskrupułowości firmy sieciowej w mnożeniu swych zysków, jako że "kara" ta NIE wyniknęła ani z naszego ówczesnego (faktycznie zerowego) zużycia elektryczności, ani z naszego niepłacenia na czas (wszakże owa nadpłata $ 200 pokrywała w nawiązką całe nasze faktyczne zużycie elektryczności podczas naszych wakacji). Tę wmuszoną nam "karę" musieliśmy zapłacić podczas płacenia naszego pierwszego po wakacjach rachunku za odczytane zużycie prądu w miesiącu August (tj. sierpniu):
2015/8/21 (August 2015) = $21.70 - w tym $9.87 "kary" (i.e. -98 @ 24.97 c/unit = $ 24.27 kredytu nadpłaty) = $569.26
2015/9/22 (September 2015) = $102.01 (i.e. 352 @ 24.97 c/unit) = $671.27
2015/10/22 (October 2015) = $80.39 (i.e. 271 @ 24.97 c/unit) = $751.66
2015/11/22 (November 2015) = $77.98 (i.e. 259 @ 24.97 c/unit) = $829.64
2015/12/22 (December 2015) = $64.29 (i.e. 210 @ 24.97 c/unit) = $893.93 (zużycie odczytane z licznika)
===W 2015 roku, tj. po pierwszym pełnym roku użytkowania mojego systemu słonecznego, suma naszych kosztów elektryczności spadła do = $893.93 (tj. wyniosła o $158.70 mniej niż w 2014 roku, o $114.82 mniej niż w 2013 roku, oraz o $205.17 mniej niż w 2012 roku).

2016/1/25 (January 2016) = $70.39 (i.e. 227 @ 24.97 c/unit) = $70.39 (wartość odczytana z licznika)
2016/2/24 (February 2016) = $59.45 (i.e. 190 @ 24.97 c/unit) = $129.84 (wartość odczytana z licznika)
2016/3/23 (March 2016) = $58.50 (i.e. 189 @ 24.97 c/unit) = $188.34 (wartość odczytana z licznika w dniu 21 marca 2016)
2016/4/22 (April 2016) = $65.46 (i.e. 73 @ 24.97 plus 138 @ 25.62 c/unit) = $253.80 (wartość odczytana z licznika w dniu 19 kwietnia 2016)
2016/5/24 (May 2016) = $76.36 (i.e. 245 @ 25.62 c/unit) = $330.16 (wartość odczytana z licznika w dniu ?? maja 2016)
2016/6/23 (June 2016) = rachunek=$104.48/wpłata=$250 (i.e. 355 @ 25.62 c/unit) = $580.16 (wartość odczytana z licznika w dniu 21 czerwca 2016) = rachunek wynosił $104.48, jednak wpłaciliśmy $250 aby mieć nadpłatę na czas naszego pobytu na wakacjach
===nasz pobyt na wakacjach w KL od 13/7/2016 do 21/8/2016
2016/7/22 (July 2016) = $41.17/$108.61cr (i.e. estimate 102 @ 25.62 c/unit) = $580.16 (wartość estymowana)
2016/8/22 (August 2016) = $44.00/$69.01cr (i.e. estimate 109 @ 25.62 c/unit) = $580.16 (wartość estymowana)
2016/9/22 (September 2016) = $139.16-$69.01cr=$56.23 (i.e. 432 @ 25.62 c/unit) = $636.39 (wartość odczytana)
2016/10/21 (October 2016) = $81.34 (i.e. 269 @ 25.62 c/unit) = $717.73 (wartość odczytana z licznika)
2016/11/22 (November 2016) = $85.02 (i.e. 279 @ 25.62 c/unit) = $802.75 (wartość odczytana z licznika)
2016/12/21 (December 2016) = $66.75 (i.e. 214 @ 25.62 c/unit) = $869.50 (wartość odczytana z licznika)
===W 2016 roku, tj. po drugim pełnym roku użytkowania mojego systemu słonecznego, suma naszych kosztów elektryczności spadła do = $869.50 (tj. wyniosła o $24.43 mniej niż w 2015 roku, o $158.70 mniej niż w 2014 roku, o $139.25 mniej niż w 2013 roku, oraz o $229.60 mniej niż w 2012 roku)

2017/1/24 (January 2017) = $79.87 (i.e. 257 @ 25.62 c/unit) = $79.87 (wartość odczytana z licznika)

2017/2/23 (February 2017) = $72.93 (i.e. 236 @ 25.62 c/unit) = $152.80 (wartość odczytana z licznika)

2017/3/24 (March 2017) = $65.59 (i.e. 210 @ 25.62 c/unit) = $218.39 (wartość odczytana z licznika)
* * *
       Ze zgrubnej analizy powyższych danych wynika, że faktyczna zniżka moich kosztów elektryczności po zakupie i po podjęciu użycia opisywanego tu systemu słonecznego wynosi około $10 na miesiąc (albo około $120 na rok). W praktyce więc koszta zakupu mojego systemu słonecznego zwrócą mi się po około 10 latach. Niemniej, szczerze mówiąc, posiadanie tego systemu w nieustannie gnębionej kataklizmami Nowej Zelandii daje mi aż tak wysokie poczucie spokoju spowodowanego dostępnością do własnej elektryczności w przypadku gdyby jakiś kataklizm zniszczył tutejszą sieć elektryczną, że nawet gdybym z góry wiedział o tak niskiej ekonomice mojej inwestycji w energię słoneczną, ciągle inwestycji tej i tak dokonałbym jedynie aby mieć obecne poczucie spokoju (a także aby dołożyć mój własny wkład w obniżanie szkodliwości przemysłowego generowania elektryczności jaką konsumuję, oraz aby aktywnie przyczyniać się do ukrócenia bezpardonowości i zachłanności z jakimi firmy sieciowe eksploatują swych klientów - tak jak wyjaśniam to w punkcie #N2 swej strony pajak_na_prezydenta_2020.htm). Oczywiście, gdybym przed zakupem systemu słonecznego dokładniej przyglądnął się swoim rachunkom za elektryczność, wówczas też mógłbym przewidzieć, że zniżka cen za elektryczność dzięki użyciu 120 Watowego panelu słonecznego wyniesie właśnie około $10 na miesiąc. Wszakże panel ten generuje mi codziennie około 1.3 kWh elektryczności (którą systematycznie zużywam na pracę swego komputera i telewizora), co pomnożone przez ilość dni w miesiącu i przez naszą cenę elektryczności za "unit" po założeniu, że ów "unit" jest relatywnie bliski "kWh", też daje właśnie wynik około $10 na miesiąc.
       Powyższa praktyczna ocena ekonomiczności mojej inwestycji oznacza również, że jeśli z powodu "astronomicznych" w Nowej Zelandii cen wymaganych podzespołów, mi musi zająć aż około 10 lat nieustannego używania mojego systemu słonecznego zanim inwestycja w niego mi się zwróci - chociaż każdy "unit" (jednostka) elektryczności jaką mój system wygeneruje jest warta pełną swoją cenę u sieciowego dostawcy naszej energii elektrycznej, w takim razie inwestycja nigdy się NIE zwróci tym osobom, które z powodów ekonomicznych zainwestowały w "bezakumulatorowy" system słoneczny - dla którego każdy "unit" (jednostka) jest warty około trzy razy mniej niż dla mnie. Trzeba wszakże pamiętać, że po okresie dłuższym od 10 lat wydajność paneli słonecznych gwałtownie spada poniżej granicy opłacalności, zaś eksploatowanie tak starych wysokonapięciowych ("bezakumulatorowych") systemów słonecznych staje się zawodne i niebezpieczne - na co zwracam uwagę czytelnika w punktach #F3 i #B5 oraz w podpisie pod "Rys. #B1" z tej strony. Innymi słowy, w dzisiejszych czasach i przy obecnym anty-postępowym in anty-ekologicznym klimacie prawnym inwestycja w energię słoneczną ma tylko wówczas sens, jeśli dokonuje się jej w celu zabezpieczenia się przed następstwami kataklizmów, oraz tylko jeśli zainwestuje się w "akumulatorowy" system słoneczny jaki w razie potrzeby działa także nocami. Te zaś osoby, które dały się przekonać kłamliwej propagandzie rozsiewanej na temat energii słonecznej, swoją inwestycję praktycznie darowują instytucjom sieciowym sprzedającym elektryczność, dofinansowując z własnej kieszeni astronomiczne zarobki dyrektorów owych instytucji - tak jak ujawniają to punkty #F1 i #F3 tej strony, zaś podpierają faktologicznie artykuły [1#F3] i [2#F3] z jej punktu #F3.


#F3. Jak zachłanność kilku osób blokuje dobro całej ludzkości - czyli powody dzisiejszej nieopłacalności odsprzedaży do sieci elektryczności generowanej u siebie z energii słonecznej:

Motto: "Jeśli w jakikolwiek sposób uzależnisz siebie od kogoś mającego nad tobą władzę, wówczas z całą pewnością na jakimś tam etapie ów ktoś zacznie wykorzystywać to twoje uzależnienie i z upływem czasu coraz bardziej będzie cię eksploatował. Najnowszym zaś przykładem takiej sytuacji, jest dzisiejsze eksploatowanie indywidualnych dostawców słonecznej elektryczności przez kartele sieci elektrycznych."

       Jednym ze zwodniczych "chwytów reklamowych" używanych przez firmy zarabiające na lukratywnym instalowaniu urządzeń do pozyskiwania energii słonecznej, jest że budowa takich systemów słonecznych jest "inwestycją" jaka szybko się zwróci, ponieważ nadmiar generowanej elektryczności pozwala na jej odsprzedawanie do sieci elektrycznej. O czym jednak w owych "chwytach reklamowych" firmy te NIE informują, to że inwestując w odsprzedawanie generowanej przez siebie elektryczności do kartelu sieciowego, taki indywidualny odsprzedający uzależnia się od owego kartelu i dobrowolnie podporządkowuje swoją inwestycję władzy i interesom owego kartelu. (Tymczasem kartele elektryczne są tworzone jedynie po to aby móc dbać o zapychanie portfeli swoich dyrektorów i właścicieli - tj. wyłącznym celem ich tworzenia jest "eksploatowanie". Faktycznie też nigdy NIE słyszałem o kartelu czy o monopolu, który całkowicie ochotniczo, czyli bez jakiegokolwiek przymuszenia, dbałby o moralność, sprawiedliwość, dobro społeczne, stan planety, przyszłość ludzkości, sytuację finansową indywidualnych dostawców surowca jakim one obracają, w tym przypadku - indywidualnych dostawców elektryczności generowanej z energii słonecznej, itd., itp. (aczkolwiek ja znam jedną firmę, która, jak dotychczas, ochotniczo dba o wszystkie te wartości - jest to sieć nowozelandzkich supermarketów nazywających siebie "Warehouse", jaką to sieć kilkakrotnie wzmianuję na tej stronie). Wszakże taki kartel lub monopol byłby jak producent papierosów nakłaniający ludzi do porzucenia palenia, albo jak browar zachęcający do alkoholowej abstynencji.) Ponadto owe "chwyty reklamowe" firm instalujących systemy słoneczne NIE ujawniają także, że z wielu możliwych rozwiązań systemów słonecznych, rozwiązania które one instalują w zmowie z owymi kartelami sieciowymi, są niemoralnymi rozwiązaniami "bezakumulatorowymi" - celowo tak zaprojektowanymi aby możliwie jak najsilniej uzależnić inwestujące w nie osoby od decyzji kartelów sieciowych. Innymi słowy, dzisiejsze systemy słoneczne budowane przez firmy specjalizujące się w ich zakładaniu są celowo tak projektowane i realizowane, aby umożliwiać eksploatowanie dostawców słonecznej elektryczności przez kartele sieciowe, a w ten sposób aby skrycie powstrzymywać instalowanie urządzeń bazujących na energii słonecznej, oraz aby dyskretnie zniechęcać społeczeństwo do szerokiego wprowadzania indywidualnych systemów generowania elektryczności z energii słonecznej. Wynikiem tej sztucznie stwarzanej niemoralnej sytuacji jest, że ci co dają się nabrać na ten chwyt reklamowy i faktycznie zamawiają u owych firm drogie systemy do generowania elektryczności z energii słonecznej, potem kompletnie się rozczarowują i gorzko żałują podjęcia swojej inwestycji. Oczywiście, owego rozczarownia i żalu NIE ukrywają przed swymi znajomymi i rozmówcami, przekazując w ten sposób swoje rozczarowania i zniechęcenie do wiadomości reszty społeczeństwa. W rezultacie, w społeczeństwie nieustannie narasta korzystne dla interesów karteli sieciowych zniechęcenie do energii słonecznej. Wymieńmy teraz najważniejsze czynniki, mechanizmy i powody jakie w końcowym efekcie prowadzą do nasilania się takiego społecznego odczucia rozczarowania i zniechęcenia do energii słonecznej. Oto one:
       1. Kartele elektryczne ogromnie niechętnie odkupują energię elektryczną, płacąc za nią dosłownie grosze. Wszakże twierdzenie owych karteli, że mają trudności z zaspokajaniem zapotrzebowania na elektryczność, jest jedynie rodzajem kolejnego chwytu czy wymówki, używanego dla uzasadnienia podwyżek cen energii elektrycznej. Natomiast faktycznie, kartele elektryczne mają zawsze wystarczającą ilość energii elektrycznej, a jedynie brak im klientów którzy kupowali by ową energię za cenę jaką kartele te sobie życzą. Stąd elektryczność jest odkupywana od posiadaczy systemów słonecznych bardzo niechętnie i tylko dlatego, aby NIE łamać praw jakie w tej sprawie niemal każde dzisiejsze państwo ustanawia, oraz aby utrzymywać przy życiu najróżniejsze mity, np. że istnieją niedobory energii, że dba się o naturę i otoczenie poprzez generowanie energii słonecznej, itd., itp. Z powodu też owej niechęci do odkupywania elektryczności, jej ceny są żałosne. Przykładowo, w artykule [1#F3] o tytule "Greens want umpire to set power buy-back rates" (tj. "Zielona partia chce aby rozjemca ustanowił ceny odkupu elektryczności"), ze strony A2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie z poniedziałku, November 3, 2014) zostało wyjaśnione, że NZ firma "Contact Energy" wypłaca jedynie 8 centów za każdą kilo-Wato-godzinę elektryczności jaka jest przez nią odkupywana od posiadaczy systemów słonecznych, oraz że cena ta została ostatnio zmieniona z uprzednio wypłacanych 17 centów - co naraża na straty wielu ludzi którzy zainwestowali w panele słoneczne. (Podobna informacja jest podana w artykule [2#F3] o tytule "Meridian cuts solar 'subsidy' " (tj. "firma Meridian obcina 'dopłacanie' do energii słonecznej"), ze strony B5 owozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie z czwartku, November 6, 2014) - tyle że tym razem obcięcia ceny dokonała firma "Meridian", zaś jej cena została zmieniona z uprzednich 25 centów za "unit" elektryczności na obecne 7 centów latem i 10 centów zimą za ów "unit".)
       Z drugiej strony, na moich rachunkach za elektryczność z miesiąca sierpnia 2014 roku widnieje cena 25.89 centów za każdy "unit" elektryczności jaką zużyłem, plus dodatkowych 33.33 centy za każdy dzień kiedy jestem klientem danego sprzedawcy. Czyli, gdyby owo "1 unit = 1 kWh" (czego wcale NIE jestem pewien - patrz punkt #F1 tej strony), wówczas firma sieciowa sprzedaje mi elektryczność za canę ponad 3 razy wyższą niż by mi płaciła gdyby odemnie ją odkupywała. Jeśli zaś owe "units" są mniejsze, czyli gdy "1 unit < 1 kWh" - wówczas za cenę nawet ponad 4 razy wyższą. Innymi słowy, aby czyjaś inwestycja w energię słoneczną zwracała się poprzez odsprzedawanie elektryczności do sieci, wówczas trzeba będzie odczekiwać na jej zwrot około 4 razy więcej lat, niż gdyby nastawiło się na zwrot owej inwestycji poprzez obniżanie wielkości własnego rachunku jaki się płaci za elektryczność kupowaną dla swojego domu. Np. w moim przypadku, gdybym generowaną elektryczność odsprzedawał do sieci, zamiast konsumować ją samemu, wówczas zamiast spodziewanego zwrotu mojej inwestycji w przeciągu około 10 lat, z powodu aż tak niskiej ceny odsprzedaży musiałbym odczekiwać przez co najmniej 30 do 40 lat na zwrot swojej inwestycji. Ponieważ zaś praktyka zdaje się ujawniać, że po około 8 do 10 latach wydajność paneli słonecznych może spaść nawet o około 60% ich początkowej wydajności (po szczegóły patrz podpunkt 3 poniżej w tym punkcie niniejszej strony), faktycznie przy wypłacaniu przez zarządców sieci jedynie 8 centów za każdą odkupywaną kilo-Wato-godzinę elektryczności, zainwestowanie w "bezakumulatorowy" system energii słonecznej w NZ praktycznie nigdy się NIE zwróci - zamieniając w bankrutów tych Nowozelandczyków co nierozważnie w taki system zainwestowali.
       2. Systemy słoneczne budowane dla odsprzedawania elektryczności są zupełnie odmienne, bardziej niebezpieczne i znacznie droższe niż systemy do własnego użytku domowego. Wszakże aby odsprzedać elektryczność, taki system musi zesynchronizować sinusoidy generowanej przez siebie elektryczności z sinusoidą elektryczności w sieci. To zaś praktycznie oznacza, że używany jest w nich specjalny rodzaj "inverter'a" zwany np. "string inverter". Systemy te muszą też mieć specjalne liczniki odsprzedawanej elektryczności oraz dodatkowe urządzenia zabezpieczające - a za wszystko to płaci ich właściciel. Ponadto, z uwagi na zasadę pracy, ich panele z ogniwami są połączone w szereg, tak aby generowały wymaganie wyższe napięcie prądu stałego niż napięcie panujące w sieci (np. 250 Volt, a czasami nawet rzędu 600 Volt) - czyli aby po zamianie na prąd zmienny panele te mogły bezpośrednio przelewać swoją moc do sieci elektrycznej. Tymczasem tak wysokie napięcie jest już niebezpieczne, bo grozi porażeniem, a czasami i pożarem. To połączenie ogniw w szereg oznacza także, że owe systemy budowane do odsprzedawania energii NIE są w stanie dostarczać elektryczności do domu w czasie nocy, bo NIE mają akumulatorów - po ich opis patrz punkt #B5 tej strony. (Wszakże dla indywidualnego użytku NIE sprzedaje się, ani buduje, akumulatorów na napięcie np. 600 Volt - bo byłyby one zbyt niebezpieczne. W sprzedaży są dostępne jedynie bezpieczne dla normalnych użytkowników akumulatory 24 Voltowe lub 12 Voltove.) Nocami więc właściciel takich wysokonapięciowych systemów słonecznych ciągle musi zakupować elektryczność z sieci. Stąd aby NIE popaść w długi, z powodu różnicy cen sprzedaży i zakupu elektryczności dniami musi on generować kilka razy więcej elektryczności (np. w NZ - co najmniej 4 razy więcej), niż sam jej zużywa nocą - co praktycznie oznacza konieczność zakupu i zainstalowania u siebie co najmniej kilka razy więcej panelów z ogniwami fotowoltaicznymi niż faktycznie ich się potrzebuje. Itd., itp.
       3. Systemy słoneczne budowane dla odsprzedawania elektryczności nakładają wiele dodatkowych wymogów technicznych - w porównaniu do opisanych na tej stronie systemów do własnego użytku domowego. Przykładowo, z powodu osiadania brudu i kurzu, panele słoneczne trzeba myć co jakiś czas. Ponieważ jednak panele w systemach do odsprzedawania elektryczności pracują na niebezpiecznych dla ludzi napięciach, owego NIE rzadszego niż coroczne ich mycia NIE może dokonywać sam właściciel, a musi on korzystać w tym celu z drogich usług specjalizujących się w tym firm jakie dysponują wymaganym sprzętem. Ponadto, po upływie około 8 do 10 lat wydajność elektryczna ogniw fotowoltaicznych drastycznie spada. Słyszałem opinię, że praktycznie spadek ten może dochodzić aż do 60% (oficjalnie się twierdzi, że spadek ten NIE przekracza 10%). Wydajność tych ogniw spada także znacząco kiedy jest zimno. Jeśli więc ma się jeden, lub dwa takie panele, aby zaspokoić nimi tylko swą własną konsumpcję domową, wówczas kiedy ich wydajność spadnie, zaś inwestycja w nie już się spłaci, ich właściciel może kupić sobie nowe panele. Jeśli jednak ma się ich dziesiątki na swym dachu, zaś ich zainstalowanie było dokonane przez wysoce wyspecjalizowaną firmę, wówczas ich wymiana na nowe może być nieekonomiczna lub nawet niemożliwa.
       4. Systemy słoneczne budowane dla odsprzedawania elektryczności nakładają wiele dodatkowych wymogów biurokratycznych w porównaniu do opisanych na tej stronie systemów do własnego użytku domowego. Prosze sobie bowiem wyobrazić, ile w takich systemie do odsprzedawania energii trzeba będzie się nachodzić aby uzyskać wymagane pozwolenia, zgody, podpisać umowy o dostawy, przejść najróżniejsze inspekcje, itd., itp.
       5. Systemu słonecznego budowanego dla odsprzedawania elektryczności do sieci NIE daje się zbudować samemu na zasadzie hobby. Taki bowiem system do odsprzedawania elektryczności jest obwarowany całą masą dodatkowych wymogów technicznych i legalnych, jakim sprostać może jedynie firma specjalizująca się w jego projektowaniu i instalowaniu. Z kolei niemożność zbudowania sobie samemu takiego systemu, oznacza że jest on nieproporcjonalnie droższy. (W/g mojego doświadczenia, system do własnego użytku, taki jak tu opisany, kosztuje mniej niż jedna dziesiąta systemu do odsprzedawania o podobnej dostawie domowej mocy elektrycznej, zaś zwrot sum w niego zainwestowanych nastąpi w czasie co najmniej 4 razy krótszym.)
       6. Przez budowanie sobie "bezakumulatorowego" systemu słonecznego popiera się i wzmacnia niemoralną działalność szkodliwych dla ludzkości i dla naturalnego środowiska dzisiejszych elektrowni i sieci elektrycznych - zamiast eliminować i zwalczać ich działalność. O tym zaś, jaką wymowę moralną może mieć ich działalność, najlepiej świadczy wiadomość podana w wieczornych dziennikach telewizyjnych z TVNZ1 i Prime w poniedziałek, dnia 3 listopada 2014 roku. Stwierdzała ona, że w ostatnim roku 2013 zarobki dyrektora firmy produkującej elektryczność wzrosły o 70% aż do wartości 1 milion 800 tysięcy dolarów NZ. Dzieje się to zaś w czasach, kiedy ceny elektryczności w NZ stają się jednymi z najwyższych na świecie - i to na przekór, że liczne elektrownie wodne produkujące tą elektryczność były zbudowane wiele lat temu z pieniędzy podatników, zaś koszty ich budowy już od dawna są całkowicie spłacone. Warto więc zadać tu pytanie ilu staruszków z NZ musi zimą marznąć i jeść zimne posiłki, ponieważ ich nieliczne grosze zmuszone są fundować owym dyrektorom aż takie zarobki i podwyżki. Na dodatek, "bezakumulatorowe" systemy słoneczne powodują uzależnianie swych właścicieli od owych elektrowni i sieci, oraz wystawia ich na bycie eksploatowanymi - wszakże NIE jest publicznie wiadomym jakie nieformalne związki i umowy istnieją pomiędzy firmami instalującymi takie bezakumulatorowe systemy słoneczne i elektrowniami oraz kartelami dostawców elektryczności sieciowej.
       7. Budując sobie bezakumulatorowy system słoneczny popiera się "niemoralność". Wszakże w świetle ustaleń filozofii totalizmu, każda decyzja budowania systemów słonecznych NIE zawierających w sobie jakichś urządzeń zdolnych do przechowywania energii (np. akumulatora, systemu kondensatorów, komory oscylacyjnej, itp.), jest decyzją "niemoralną" - co już podkreślałem w punkcie #B5 tej strony. Faktycznie też decyzja budowania bezakumulatorowych systemów słonecznych jest potwierdzana jako "niemoralna" przez praktycznie wszystkie tzw. "wskaźniki moralnej poprawności" wskazywane w punkcie #J2 strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm, oraz w punktach #C4.2 do #C4.7 strony o nazwie morals_pl.htm. Przykładowo, zmniejsza ona "energię moralną" użytkowników owych systemów, bowiem uzależnia ich od dysponentów sieci elektrycznych. Nie biegnie pod górę "pola moralnego", bowiem NIE wiąże się z pokonaniem żadnych trudności technicznych, np. tych związanych z koniecznością używania, udoskonalania, wynajdowania lub badania akumulatorów albo innych metod przechowywania elektryczności. Łamie "prawa moralne", bowiem wystawia użytkowników systemów słonecznych na bycie eksploatowanymi przez dysponentów sieci elektrycznych. Itd., itp. Niemoralność tej decyzji jest też potwierdzana przez ową zasadę przeciwstawności krótkoterminowych i długoterminowych następstw działania "pola moralnego" już wspominaną w punkcie #A2 tej strony, zaś szczegółowo wyjaśnianą m.in. w punkcie #J1 owej strony pajak_do_sejmu_2014.htm, oraz w punkcie #C4.2.1 strony o nazwie morals_pl.htm. Wszakże będąc działaniem łamiącym kryteria moralne, a stąd zesligującym się w dół "pola moralnego", w swym krótkoterminowym działaniu owo "pole moralne" pozwala aby budowanie bezakumulatorowych systemów słonecznych było łatwe, bezproblemowe, przyjemne i przynoszące natychmiastowe korzyści. Jednak w długoterminowym działaniu to samo "pole moralne" powoduje, że owe bezakumulatorowe systemy słoneczne okazują się być niewygodne, trudne, kłopotliwe, przykre, nieekonomiczne, itp. Takie zaś atrybuty następstw dowolnej decyzji zawsze są potwierdzeniem niemoralności tej decyzji. Stąd obecne decyzje wdrażania bezakumulatorowych systemów słonecznych, w przyszłości będą jedynie eskalowały problemy ich właścicieli i całej ludzkości - zamiast rozwiązywać te problemy, tak jak już od dawna eskalują problemy, zamiast je rozwiązywać, wszelkie inne niemoralne decyzje, liczne przykłady których opisuję na swoich stronach, przykładowo jak niemoralne decyzje wprowadzenia do powszechnego użycia np. penicyliny, pestycydów (m.in. polskiego "azotoksu"), czy teorii względ