Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Przepowiednie: jak powstają i się spełniają
(2-języcznie po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Zaktualizowano:
2017/11/11


Najnowsza aktualizacja: punkty #H3 i #G3


Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF



(Po polsku:)

Przepowiednie

Przepowiednie w PDF

Źródłowa replika tej strony

Zło

Wolna wola

Biblia

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Dowód na duszę

Pitna woda deszczowa

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Jan Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English:)

Prophecies

Prophecies in PDF

Source replica of this page

Evil

Free will

The Bible

About God

Proof for the existence of God

Proof of soul

Drinking rainwater

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Jan Pajak portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Dr Jan Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Gott Existiert

Malbork

Moralische Gesetze

Seismographen

Telekinesis

Totalizm

Text [5d]

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.com.pl

totalizm.pl

energia.sl.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

cielcza.cba.pl

magnocraft.site88.net

quake.hostami.me

tornados2005.narod.ru

geocities.ws/immortality

(Stare i już NIE aktualizowane:)

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

telekinesis.esy.es

malbork.20megsfree.com

mozajski.freewebspace.com

pigs.20megsfree.com

totalism.50megs.com

totalizm.20fr.com

totalizm.fanspace.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Menu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Jeśli czytelnik życzy sobie najpierw oglądnąć krótką filmową ilustrację zasady działania tzw. przeciw-świata, którego naturalne oprogramowanie (tzw. "Omniplan") pozwala Bogu dokładnie planować i urzeczywistniać przyszłość fizycznego wszechświata, a stąd też i ilustrację przeciw-świata dostarczającego fundamentów dla działania mechanizmu z użyciem którego wywodzące się od Boga przepowiednie zawsze się spełniają, wówczas zachęcam go do oglądnięcia około 35 minutowego filmu z moim naukowym portfolio, dostępnego (za darmo) na YouTube. Film ten nosi tytuł "Dr Jan Pająk portfolio" i jest on dostępny po polsku, po angielsku (in English), oraz po niemiecku (auf Deutsch). Szersze opisy, działające (zielone) linki, adresy, oraz promocyjne ulotki dla tego doskonale zaprojektowanego i wykonanego HD i HQ filmu, są dostępne w punkcie #K7 niniejszej strony, zaś w nawet jeszcze dogłębniejszej wersji są też dostępne w specjalnie poświęconej temu filmowi stronie o nazwie portfolio_pl.htm - udostępnianej na wszystkich często aktualizowanych totaliztycznych adresach, np. na łatwych do zapamiętania pajak.org.nz/portfolio_pl.htm czy totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm.
Życzę przyjemnego oglądania tego filmu,
dr inż. Jan Pająk - twórca niniejszej strony


WSTĘP:
Kiedy Bóg stworzył pierwszych ludzi i inne żyjątka, ich życie początkowo tak zaprogramował aby rządzone ono było przebiegiem naturalnego czasu wszechświata - który to czas nowa "totaliztyczna nauka" nazywa "nienawracalnym czasem absolutnym wszechświata". W owym bowiem czasie żyje nasz Bóg. (Szersze omówienie tego naturalnego czasu zawiera punkt #C3 tej strony.) Szybko jednak się okazało, że w owym naturalnym czasie Bóg NIE ma żadnej kontroli nad życiem postwarzanych przez siebie istot. Stąd tamta pierwsza cywilizacja ludzka zaczęła się rozwijać w kierunku nieakceptowalnym dla Boga. Bóg zmuszony był więc zniszczyć wszystkie tamte swe pierwsze stworzenia za pomocą bibilijnego Wielkiego Potopu. Około zaś połowy trwania owego potopu Bóg przeprogramował ciała ludzi (i innych żyjątek posiadających DNA) na życie w odmiennym, sztucznie dla nich zaprogramowanym przez Boga, "nawracalnym czasie softwarowym" - tak jak to opisane jest dokładniej w podpunkcie #C4.1 oraz w punkcie #C4 strony o nazwie immortality_pl.htm, czy w punkcie #G4 strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. Tylko nieożywioną materię (tj. metale, skały, skamienieliny, itp.) Bóg nadal pozostawił pod kontrolą owego naturalnego czasu wszechświata - który upływa około 365 tysięcy razy szybciej niż ten nowy sztuczny czas w jakim obecnie żyją m.in. ludzie. Po wprowadzeniu tego sztucznie zaprogramowanego przez Boga "nawracalnego czasu softwarowego" absolutnie wszystko znalazło się pod boską kontrolą - nawet ilość bólu i cierpień jakie każda osoba musi przeżyć (tak jak wyjaśniają to punkty #C1 do #C9 strony god_istnieje.htm), czy nawet historia i losy każdej prawdy (tak jak to wyjaśniają punkty #H1 do #H7 strony prawda.htm). W zaprogramowanym przez siebie nowym rodzaju czasu Bóg mógł więc już precyzyjnie sterować życiem i rozwojem ludzkości - tak aby osiągać zamierzone przez siebie nadrzędne cele. Z uwagi na zasadę na jakiej ten sztuczny czas działa, istotną cechą tego zaprogramowanego przez Boga "nawracalnego czasu softwarowego" było, że generalne losy zarówno całej ludzkości, jak i każdego indywidualnego człowieka z osobna, musiały być z góry w nim zaprogramowane w formę tzw. "omniplanu" - który w punkcie #C3 owej strony o nazwie immortality_pl.htm przyrównywany jest do analogii jakby filmu przechowywanego w pamięci dzisiejszych komputerów, lub programów sterujących pracą obrabiarek z numerycznm (komputerowym) sterowaniem. Ów "omniplan" folklor nazywa "losem" albo "przeznaczeniem". Z powodu istnienia owego "omniplanu", jednym z "produktów ubocznych" układania życia ludzi według tego "nawracalnego czasu softwarowego" jest, że Bóg z góry ma zaplanowany scenariusz "co" się stanie zarówno z całą ludzkością, jak i z każdym indywidualnym człowiekiem. (Aczkolwiek aby móc powtarzalnie udoskonalać indywidualnych ludzi i całą ludzkość z pomocą "iteracji" opisanej w punkcie #C3 poniżej, Bóg nieustannie udoskonala ten swój z góry zaplanowany scenariusz.) Bóg NIE tai też tej swojej wiedzy o przyszłości, a daje ją poznać ludziom m.in. w formie tego co nazywamy "przepowiedniami".
       Niniejsza strona internetowa poświęcona jest właśnie przepowiedniom. M.in. podaje ona przykłady starych przepowiedni jakie zaraz po Drugiej Wojnie Światowej krążyły wśród ówczesnych co bardziej wiekowych mieszkańców Polski. Stara się też podkreślić wagę owych przepowiedni, wyjaśnić jak przepowiednie się wypełniają, ujawnić jaki jest mechanizm ich powstawania, oraz wskazać dlaczego należy zwracać na nie uwagę. Ponieważ zaś wypełnianie się przepowiedni jest tylko możliwe, gdyż na przekór błędnym twierdzeniom naszej oficjalnej nauki, losami całego świata fizycznego rządzą równocześnie aż dwa opisane powyżej drastycznie odmienne rodzaje czasu o szybkościach upływu różniących się około 365 tysięcy razy, a także ponieważ faktyczne wypełnianie się przepowiedni jest jednym z szeregu empirycznych dowodów (omawianych szerzej w punkcie #C4.1 strony o nazwie immortality_pl.htm), że losami ludzkości i Ziemi rzeczywiście rzadzą oba te odmienne rodzaje czasu, w punkcie #C3 tej strony krótko omówiono m.in. czym są te dwa rodzaje czasu oraz jakie są ich działania.



Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Co mnie zainspirowało do napisania tej strony:

       Stronę tą zacząłem spisywać aż dla kilku powodów. Po pierwsze bowiem odnotowałem, że dzisiejsi ludzie typowo nie są świadomi istnienia i treści dawnych przepowiedni ludowych z terenu Polski, które przecież nadal tam krążyły po narodzie zaraz po drugiej wojnie światowej (czyli w czasach mojego dzieciństwa). Ja ciągle doskonale pamiętam kilka z owych przepowiedni. Postanowiłem więc je tutaj pospisywać - aby zachować i przypomnieć innym ich treść i znaczenie kulturalne. Po drugie odnotowałem, że sporo z tych starych przepowiedni właśnie zaczęło się spełniać. Postanowiłem więc uświadomić fakt ich wypełniania się jako rodzaj motywacji do przemyśleń. Ponadto odnotowałem, że powodem dla którego przepowiednie te wypełniają się właśnie teraz, jest zaślepienie wielu ludzi. Liczę więc że poprzez uświadomienie co przepowiednie te zawierają, ostudzę nieco pośpiech i zapał z jakim niektórzy ludzie dodają swój wkład w ich przyspieszone wypełnienie się.


#A2. Strona ta jest poszerza i uzupełnia strony z naukowymi dowodami na istnienie Boga i na istnienie nieśmiertelnej duszy:

       Zgodnie z dedukcjami logicznymi z totaliztycznej strony immortality_pl.htm - o wydłużaniu ludzkiego życia w nieskończoność poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do lat naszej młodości, zdarzenia z przyszłości są poznawalne tylko w przypadku kiedy faktycznie istnieje Bóg. Wszakże tylko Bóg jest w stanie opracować i potem konsekwentnie realizować jakiś inteligentny plan dla przebiegu losów wszechświata. Natomiast we wszechświecie pozbawionym Boga przyszłe zdarzenia kształtują się zupełnie przypadkowo, zaś ich przebieg NIE daje się przepowiedzieć. Dlatego niniejsza strona dokumentująca ludowe przepowiednie i dowody na ich faktyczne wypełnianie się, stanowi dodatkowe uzupełnienie i poszerzenie totaliztycznej strony god_proof_pl.htm - z prezentacją naukowych dowodów na istnienie Boga. Poprzez zaś dodatkowe potwierdzanie istnienia Boga, niniejsza strona podpiera też i uzupełnia stronę soul_proof_pl.htm - z prezentacją naukowych dowodów na istnienie nieśmiertelnej duszy ludzkiej.


#A3. Podręcznik totalizmu prezentujący niektóre z opisywanych tutaj przepowiedni:

       Ci czytelnicy którzy preferują czytanie opracowań książkowych nad czytaniem stron internetowych, zapewne z zadowoleniem się dowiedzą, że istnieje ilustrowane wydanie książkowe podręcznika totalizmu przyjmujące formę monografii [8/2] o tytule "Totalizm". W podrozdziale L4 z tomu 8 owej monografii [8/2] pospisywane są i skomentowane niektóre z przepowiedni prezentowanych na niniejszej stronie. Czytającym tamtą monografię [8/2] polecam także do przejrzenia jej tom 6 który prezentuje ustalenia teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, na temat natury i charakterystyki Boga.


Część #B: Co o przepowiedniach informuje nas Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz filozofia totalizmu:

      

#B1. Jaki jest mechanizm wypełniania się przepowiedni:

       Sprawa jaka najbardziej w tym wszystkim mnie fascynuje i jaką chciałbym opisać na tej stronie, to sposób na jaki Bibilijne przepowiednie się wypełniają. Mianowicie, że realizowanie przepowiedni następuje w tak niepozorny sposób, iż większość ludzi wogóle nie odnotowuje że to one właśnie się wypełniają i to na ich oczach. Chce się powtórzyć po Biblii "patrzą a nie widzą" (patrz Biblia, "Dzieje Apostolskie" 28:26 "i dobrze będziecie widzieć, a nie zobaczycie"). To nieodnotowywalne dla normalnego zjadacza kanapek ich wypełnianie się, wytłumaczone zostało zresztą doskonale przez totalizm. Filozofia ta bowiem stwierdza, że w swoich działaniach Bóg nie może używać posunięć które zdradzałyby jego potęgę i istnienie. Wszakże jakiekolwiek zamanifestowanie potęgi boskiej odebrałoby ludziom ich wolną wolę – nie mieliby wówczas innego wyjścia niż w niego uwierzyć i mu się podporządkować. Tymczasem Bóg chce pozostawić każdemu wolną wolę w wyborze tego co ktoś ten zechce czynić. Aby zaś pozostawić ową wolną wolę, nawet owe największe historyczne posunięcia Bóg musi dokonywać rękami ludzkimi na wysoce niepozorny sposób. To właśnie dlatego w tej części procesu wypełniania się bibilijnych przepowiedni która realizowana jest przez samego Boga, nie ma ani fontann ognia, ani grzmotów, ani nadprzyrodzonych zjawisk. Wszystko dzieje się cicho, skromnie, oraz w sposób niemal dla nas niezauważalny. (Znaczy w sposób jaki wyjaśnia dokładniej tom 6 monografii [8p/2].) Jednak nieodwolalnie zmierza to tam, gdzie przepowiednie zapowiedziały.
       Najlepszej ilustracji dla interesującego mechanizmu z użyciem jakiego naprawdę wypełniają się wszelkie przepowiednie, w tym również bibilijne, dostarcza stara chińska legenda o wielkim potopie, którą znalazłem opublikowaną jako legendę numer 67 pod tytułem "The Great Flood", na stronach 161 do 173 książki [7D3] pióra Wolfram'a Eberhard, "Folktales of China", Routledge & Kegan Paul, Ltd., London, 1965, Library of Congress Catalog Card Number: 65-25440. Z uwagi na jej wartość ewidencyjną, legendę tą streściłem w podrozdziale D3 swojej monografii [5/4], której darmowe egzemplarze oferowane są z moich stron internetowych. Oto przytaczam moje własne streszczenie owej ogromnie interesującej legendy:
       "Dziewiętnastoletni drwal o nazwisku Chou Ch'eng mieszkał ze swoją matką w samotnym domku położonym wysoko na zboczu góry przy skraju wsi. Każdego dnia wieszał on swoją stalową siekierę na kołku do noszenia i szedł w góry do lasu aby narąbać drzewa. Drzewo to następnie zanosił do pobliskiego miasteczka, gdzie po sprzedaniu go kupował ryżu jaki wystarczał na jeden dzień wyżywienia dla niego i jego matki. Pewnego jesiennego dnia gdy jak zwykle był w lesie, do jego domku przyszedł wędrowny mnich buddyjski i poprosił o daninę z ryżu. Matka w obawie że jej syn po powrocie z lasu nie będzie miał co jeść początkowo odmówiła, później jednakże widząc głód mnicha odlała mu z metalowego garnka połowę porcji trzymanej dla syna. Po zjedzeniu mnich powiedział do matki co następuje. 'Mam ci coś ważnego do powiedzenia. Gdy twój syn Chou Ch'eng powróci do domu, każ mu iść do miasta i kupić arkusze papieru (pergaminu) oraz mąkę, przygotować klej, potem zaś z warstew włókien roślinnych i papieru skleić łódź o zakrytym dachu. Kiedy białe oczy w rzeźbach dwóch lwów przed wejściem do dużej świątyni we wsi zmienią kolor na czerwony, musicie oboje wsiąść do tej łodzi, ponieważ cały ląd tutaj zniknie na zawsze pod wodą.' Po powrocie syna matka powtórzyła zalecenia mnicha. Aczkolwiek Chou Ch'eng był sceptycznie nastawiony do całej opowieści, wykazał dużą dyscyplinę i wykonał łódź z wodo-szczelnym dachem zgodnie z instrukcjami. Następnie, co jakiś czas zbiegał w dół do wsi aby sprawdzić czy oczy owych dwóch lwów przed świątynią zmieniły już swój kolor na czerwony. Grupa miejscowych obiboków, którzy z nudów zabawiali się przed świątynią, zainteresowała się dlaczego tak często zbiega on w dół do wsi i zagląda w oczy owym lwom. Zapytali więc o to Chou. 'Ja sprawdzam czy oczy lwów zmieniły już swój kolor na czerwony' – odpowiedział prostodusznie Chou. Obiboki postanowili sprawdzić co on uczyni kiedy oczy te zmienią kolor. Aby spłatać mu figla pomalowali owe oczy lwów czerwoną farbą. Kiedy więc pod wieczór następnego dnia Chou Ch'eng zbiegł ponownie do wsi aby sprawdzić kolor oczu tych lwów przy świątyni, odnotował że właśnie zmieniły one kolor na czerwony. Pospiesznie pobiegł więc do domu i szybko oboje z matką zamknęli się szczelnie w swej łodzi. Wkrótce po tym usłyszeli ogłuszający łoskot. Kiedy ośmielili się wyglądnąć na zewnątrz, naokoło nie było widać nic innego tylko wodę morską rozciągającą się od horyzontu po horyzont. Woda ta odebrała życie ogromnej liczbie ludzi i zwierząt. Chou uratował kilka pływających wokoło jego łodzi stworzeń, oraz jednego człowieka, o nazwisku Wu Yi. Wu Yi twierdził, że jest jedynym pozostałym przy życiu z pięcio-osobowej rodziny ponieważ tylko on umiał pływać. Aczkolwiek nie było wiatru, przez całą noc ich łódź płynęła po morzu {prawdopodobnie unoszona falami tsunami}. Gdy się zbudzili następnego ranka słońce było już wysoko, zaś ich łódź leżała na brzegu morskim jakiejś górzystej wyspy. Po wyjściu na ląd Chou zbudował nową chatkę i wrócił do zarobkowania drwalstwem."
       Otóż kluczowym zdarzeniem dla wypełnienia się przepowiedni opisywanej w powyższej legendzie była zmiana koloru oczu lwów na czerwony. Jednak owa zmiana wcale nie nastąpiła tak jak byśmy się tego spodziewali po wypełniającej się przepowiedni, czyli w sposób samorzutny, cudowny, oraz spektakularny. Wręcz przeciwnie, nastąpiła ona cicho i niepozornie, zdawałoby się tylko dlatego ponieważ kilku obiboków którzy nie mieli niczego innego do czynienia postanowiło oczy te pomalować dla żartu. Oczywiście, owe obiboki nie wiedziały że sami są także jedną z maleńkich sprężynek w ogromnym mechaniźmie przepowiedni i że też mają oni swoją funkcję do wypełnienia. Tyle tylko że ich funkcja polegała na pomalowaniu dla żartu oczu lwów na czerwono, oraz na następnym umarciu bolesną śmiercią w falach tsunami, tak aby następne pokolenia otrzymały do zapamiętania kolejną lekcję moralną od Boga oraz aby miały poruszający przykład do opisywania innym.
       Zaprezentowana powyżej legenda moim osobistym zdaniem zawiera w sobie ważną lekcję moralną na którą powinniśmy zwrócić uwagę. Lekcja ta stwierdza, że "nawet najbardziej istotne i wielkie przepowiednie wypełniają się poprzez niepozorne i zwykłe zdarzenia z codziennego życia". W rezultacie wielu ludzi, którzy oczekują na ogniste pokazy i nadprzyrodzone grzmoty, spodziewając się że tylko w taki sposób bibilijna przepowiednia ma prawo sie wypełnić, może nawet nie zauważyć że dana przepowiednia właśnie się wypełniła i to dosłownie na ich oczach.
       Tak zupełnie na maryginesie, to powyższa legenda przedziwnym zbiegiem okoliczności zawiera bardzo wiele faktologicznych informacji na temat morderczego tsunami wywoływanego technicznie przez eksplodowanie wehikułu UFO. Przykładowo, opisuje ona ów unikalny grzmot i ryk z jakim owo tsunami uderza. Zaistnienie owego niezwykłego (ogłuszającego) ryku w momencie uderzenia tsunami, opisywało wielu świadków którzy przeżyli tsunami z dnia 26 grudnia 2004 roku (tj. tego jakie zaistniało na obrzeżach Oceanu Indyjskiego i jakie opisane jest na stronie day26_pl.htm dostępnej poprzez "Menu 1"). Inną równie faktologiczną informacją zawartą w powyższej legendzie jest konieczność budowania łodzi z dachem oraz konieczność wykonania jej w dawnych czasach z nieabsorbującego wodę papieru i z włokien roślinnych poklejonych klejem z mąki (krochmalu). (Dzisiaj wykonalibyśmy ją z jakichś bardziej nowoczesnych, chociaż równie twardych i silnych, materiałów.) Chodzi bowiem o to, że tylko taka łódź z dachem wykonana z ogromnie twardej skorupy, jaka m.in. może zostać uformowana poprzez sklejenie jej korpusu z wodoodpornego papieru i włokien posklejanych razem silnym klejem, jest w stanie uchronić swoją zawartość przed gotującą się wodą oraz przed zabójczymi odłamkami niesionymi przez potężne tsunami. Przykładowo, w prasie malezyjskiej która na początku stycznia 2005 roku opisywała relacje tych co zdołali przeżyć tsunami z 26 grudnia 2004 roku, znajdował się m.in. raport jednej z rodzin, która uratowała się przed śmiercią tylko dlatego, że tuż przed uderzeniem wody pełnej ostrych odłamków, która normalnie rozczłonkowywała ofiary tsunami, oni powskakiwali do pustych drewnianych beczek w których się pozamykali. Twarda skorupa tych beczek uchroniła ich przed rozczłonkowaniem odłamkami, zaś zdolność drewnianych beczek do pływania uchroniła ich przed utonięciem. Moim osobistym zdaniem, powyższa "legenda" opisuje faktycznie zdarzenie i faktycznie uratowanie się kogoś przed tsunami jakie naprawdę zaistniało. Tyle że poprzez przekazywanie tej historii z pokolenia na pokolenie nabrała ona formy legendy. Ponadto, owa nadprzyrodzona istota symulująca UFOnautę, która znała przyszłość i dokładnie wiedziała co ma nastąpić, a która zapewne występowała w oryginalnym zdarzeniu, albo udawała mnicha buddyjskiego, albo też w kolejnych powtórzeniach tej "legendy" wzięta została za mnicha buddyjskiego.


#B2. Dlaczego przepowiednie muszą się wypełniać w sposób nieodnotowywalny:

       Dla mnie osobiście, a także zapewne i dla wielu innych ludzi nawykłych do poszukiwania odpowiedzi na nurtujące ich pytania, niezwykle istotne staje się ustalenie skąd bierze się tak duża rozbieżność pomiędzy naszymi wewnętrzymi życzeniami aby bibilijne przepowiednie spełniały się w sposób ognisty i spektakularny, a rzeczywistością w której przepowiednie te wypełniają się skromnie, naturalnie oraz w sposób niemal nieodnotowalny przez nikogo. Moim zdaniem, rozbieżność owa wynika z owego naturalnego mechanizmu, za pośrednictwem jakiego przepowiednie są formułowane. W mechaniźmie owym treść przepowiedni formułowana jest bowiem przez zwykłych ludzi, a nie przez Boga czy przez jakieś nadprzyrodzone istoty. Bóg jedynie daje owym zwykłym ludziom wgląd do przyszłości. (W dawnych czasach wgląd ten nazywano "wizjami". Obecnie zaś nazywalibyśmy go zapewne np. użyciem wehikułu czasu aby chwilowo "przenieść się do przyszłości".) Wgląd taki kiedyś otrzymywało wielu ludzi, przykładowo jednym z nich był słynny Nostradamus. Po zajrzeniu do przyszłości ludzie ci opisują następnie to co tam widzieli. I tak powstaje przepowiednia.
       Naturalnie, to co ludzie przygotowujący daną przepowiednię zobaczyli kiedy przeniesieni zostali do przyszłości, będą oni opisywali własnymi słowami, oraz z użyciem terminologii jaka dostępna była w ich czasach. Przeanalizujmy więc teraz jak to praktycznie musiało wyglądać. Wszakże taka analiza wyjaśni nam skąd się bierze różnica pomiędzy spektakularnym sposobem wypełniania się przepowiedni jakiego się zwykle spodziewamy, a cichym sposobem w jaki naprawdę przepowiednie się wypełniaja. I tak przykładowo, Nostradamus po przeniesieniu na pola bitwy z armią Hitlera i zaobserwowaniu tam walczących czołgów, musiał opisywać owe czołgi jako "żelazne wozy". Wszakże znał tylko wozy. W jego czasach czołgów jeszcze nie wymyślono. Z kolei jakiś starożytny Izraelita przeniesiony do naszych czasów opisywał "personalny seryjny numer identyfikacyjny" narzucony ludziom przez polityków i wymagany przy praktycznie każdej formalności, jako tzw. "liczbę Bestii". Jeszcze ktoś inny, po przybyciu do czasów przyszłych, zaobserwował np. że wehikuły czasu, opisywane na stronie internetowej immortality_pl.htm - o nieśmiertelności i życiu bez końca, pozwalają na przywrócenie do życia ludzi którzy wcześniej już umarli. W swoim opisie przepowiedni stwierdził więc np., że nadejdzie kiedyś taki dzień, że "umarli powstaną z grobów".
* * *
       Oczywiście, wszystko powyższe to tylko moje osobiste wyobrażenia jak owo przygotowywanie przepowiedni mogło wyglądać. Jak naprawdę ono wyglądało, tego faktycznie nie wiemy. Niemniej analizy podobne do powyższych pozwalają nam zrozumieć, że poza przepowiedniami wcale nie ukrywa się, ani nie ma prawa się ukrywać, precyzyjny opis wykonany przez kogoś, komu znana jest terminologia, warunki życia, oraz sytuacja przyszłości, czyli opis który należałoby brać całkowicie dosłownie. Raczej są one opisywane pojęciami znanymi dawnym ludziom którzy je przygotowali. Stąd są one alegoryczne. Aby zaś wiedzieć kiedy i jak dane przepowiednie się wypełniają, my musimy je najpierw zinterpretować na nasz obecny język, pojęcia i sytuację. Kiedy zaś nauczymy się takiego interpretowania, wówczas ze zdumieniem odkryjemy, że nic co istotnego spotyka ludzkość, wcale nie zdarza się całkowicie niespodziewanie. Wszystko jest nam w jakiś sposób z góry zapowiadane. Z kolei owa nadrzędna istota wszechświata którą zwykle nazywamy Bogiem (filozofia totalizmu nazywa Ją "wszechświatowym intelektem"), nie zadawałaby sobie trudu zapowiadania nam tego co nadchodzi, gdyby nie zamierzała potem jakoś następstw owej swojej zapowiedzi uwzględniać w następnych działaniach. Według zaś moich dociekań, istota ta używa przepowiedni aby kształtować następstwa tego co nieuchronnie nadchodzi, jako zależne od naszej reakcji na daną zapowiedź! To zaś prowadzi mnie do głównej tezy niniejszej strony. Mianowicie teza ta stwierdza co następuje. Warto zwracać uwagę na treść przepowiedni. Warto też starać się zrozumieć przed czym dokładnie starają się one nas ostrzec oraz co powinniśmy czynić aby zminimalizować zło jakie z tego tytułu wyniknie. Od naszej bowiem reakcji na owe przepowiednie zależy jak owo nadchodzące zło nas dotknie, oraz jak wpłynie ono na nasze przyszłe losy!


Część #C: "Liczba Bestii":

      

#C1. Jak owa "liczba Bestii" z Apokalipsy nam się właśnie ujawnia:

       Myśli jakimi chcę się tutaj podzielić sprowokowane zostały kłopotami w jakie wpadłem na jakiś czas począwszy od 2004 roku, ponieważ nie potrafiłem wówczas podać urzędnikom jakiejś liczby, która według mojego zrozumienia jest moją "liczbą Bestii". Tak! Właśnie ową "liczbą Bestii" która opisana jest w Biblii, w księdze "Apokalipsa Św. Jana", werset 13:16-18", gdzie na jej temat napisane są m.in. słowa - cytuję z katolickiej Biblii Tysiąclecia: "I sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy, otrzymują znamię na prawą rekę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć." Otóż zgodnie z Biblią, w czasach na krótko przed najważniejszym przełomem w dziejach Ziemi, liczbę tą otrzyma każdy człowiek na Ziemi i będzie musiał ją okazywać przy niemal każdej okazji. Stanie się ona absolutnie konieczna dla zrealizowania praktycznie dowolnej działalności. Nawet zakup zwykłego chleba nie będzie możliwy bez jej posiadania. Jak się okazuje, kiedyś ja właśnie miałem poważne kłopoty, ponieważ ciągle nie potrafiłem wówczas wylegitymować się posiadaniem owej liczby. To m.in. owe kłopoty stały się impulsem do podjęcia pisania m.in. niniejszej strony. W Polsce nazwali ją słowem który dla mojego ucha brzmiał wtedy jak "PESEL". Jednak już wówczas miały ją także i inne kraje. Wielu zapewne słyszało jak ona tam się nazywa. (Przykładowo, rozważ tzw. "social security number" z USA, czy tzw. "IRD" z Nowej Zelandii.) Wszakże Polska była jednym z ostatnich uprzemysłowionych krajów który liczbę tę wprowadził do powszechnego użycia. Tamte moje trudności z ową "liczbą Bestii" zaczęły się latem 2004 roku, kiedy na krótko przyleciałem do Polski. Mój paszport właśnie był bliski końca swojej ważności, chciałem więc go wówczas odnowić. Aby jednak otrzymać nowy paszport, wymagane było ode mnie abym podał jaka jest moja "liczba Bestii". Oczywiście ja jej nie znałem, bowiem aby ją poznać trzeba mieć dowód osobisty, którego ja nie mam – wszakże od ponad 20 lat mieszkam na stałe poza granicami Polski. Spróbowałem więc czy mogę wyrobić sobie ów dowód, który umożliwiłby mi jej poznanie. Okazało się, że dla niego też trzeba znać swoją "liczbę Bestii". Aby zaś ją poznać, trzeba było być gdzieś zameldowanym. Ja zas nie jestem zameldowanym, bo przecież nie mieszkam w Polsce. Kółko się więc zamknęło. Kiedy odleciałem z Polski, spróbowałem czy da się otrzymać paszport w jakiejś naszej placówce konsularnej. Odpowiedziano mi że tak – ale warunkiem jest że muszę przedłożyć w tym celu mój numer "PESEL". Aby zaś go przedłożyć, najpierw trzeba go otrzymać, co w moich warunkach wymagało udania się do Polski, zameldowania się, oraz wypełnienia jakichś innych warunków plus formalności jakie nawet nie były mi znane. Czyli dla mnie błędne koło się zatrzasnęło. Nie miałem "liczby Bestii", już więc wkróce potem nie byłbym w stanie kupić w Polsce nawet chleba, bowiem aby go kupić musiałbym mieć ważny paszport czy dowód osobisty aby najpierw być w stanie do Polski przylecieć (wszakże na "cudzoziemski" paszport jakoś mi nie wypada wracać do macierzystego kraju).
       Na szczęście dla mnie, w króki czas po opublikowaniu powyższej części niniejszej strony internetowej, specjalnie dla ludzi takich jak ja otwarto możliwość wyrobienia sobie owej "liczby Bestii" za pośrednictwem polskich placówek konsularnych. (Być może, że opublikowanie niniejszej strony w internecie jakoś się temu otwarciu przysłużyło.) Ja oczywiście natychmiast skorzystałem z tej możliwości, tak że pod koniec 2005 roku miałem już swoją własną "liczbę Bestii", a także nowy polski paszport. Dzięki jej wyrobieniu dla siebie, już teraz mogę więc ponownie polecieć do Polski. Jeśli zaś zechcę będzie mi tam też wolno zakupić sobie chleba.


#C2. Dlaczego "liczba bestii" jest dla nas znakiem i potwierdzeniem, że właśnie na Ziemię nadeszły czasy wypełniania się bibilijnych przepowiedni:

       Co mnie zastanawia w "liczbie bestii", to że niezależnie od kraju na świecie, wszędzie w początkowej swojej formie ma ona dokładnie taki sam format. Znaczy wszędzie zaczyna się ona od daty urodzenia danego delikwenta (tj. rok, miesiąc, dzień), po której to dacie następuje jakis numer. Taki przy tym charakter liczba ta ma nie tylko w krajach chrześcijańskich, jak np. Polska (tzw. "PESEL"), ale również w krajach muzułmańskich, jak np. Malezja (tzw. "IC"). Najwyraźniej owa "bestia" która narzuca ludziom ten numer, ma charakter ponadrządowy, skoro potrafi obejmować swoimi mackami cały szereg odmiennych krajów świata narzucając im wszystkim taki sam system numerowania ludzi! Ciekawe byłoby odkrycie jaki jest format numeru który każdy z nas nosi we wnętrzu owego "implantu identyfikacyjnego" wprowadzanego nam do kości piszczela w nodze, zdjęcie po którym pokazane jest na początku strony o UFOnautach?
       W ostatnich czasach w wielu krajach na świecie powstały nawet najróżniejsze organizacje które postawiły sobie za cel walczenie z posunięciami swoich rządów typu owa "liczba Bestii", tj. nastawionymi na stopniowe wyerodowanie ludzkich swobód obywatelskich. Jest to jednak beznadziejna walka. Kroczek po kroczku owa niewidzialna "Bestia" zakuwa nas w kajdany coraz ciaśniejszych przepisów, wymagań, oraz państwowej kontroli. W ten sposób z relatywnie wolnych obywateli zamienia nas w niewolników swojego własnego kraju. Jak daleko owo zakuwanie w kajdany naprawdę już zaszło, tego się dowiadujemy kiedy uważnie się rozglądniemy dookoła. Jakiś pogląd jak owa sytuacja naprawdę wygląda, daje przeczytanie totaliztycznej strony internetowej o nazwie lepsza ludzkość w której starałem się wskazać sposoby naprawienia naszej sytuacji wskazywane nam przez filozofię totalizmu. Sprawa owej "liczby Bestii" ostatnio bez przerwy zaprzątuje moje myśli. Jest to wszakże ostatnie brakujące nam ogniwo aby sobie uświadomić, że naprawdę żyjemy właśnie w latach tuż przed wypełnieniem się bibilijnych przepowiedni. Kto by więc pomyślał że tak ogromny honor spotka właśnie nasze pokolenie. Tyle bogobojnych pokoleń ludzi żyło na Ziemi przed nami, zaczytując się w Biblii, wierząc w każde jej słowo, oraz wyglądając nadejścia owych czasów wypełnienia się bibilijnych przepowiedni. A jak na złość, przepowiednie owe dla nich się nie wypełniły. Tymczasem nasze obecnie pokolenie w swej większości ani nie czyta Biblii, ani nie wierzy w jej słowa, a to właśnie jemu przychodzi żyć w owych niezwykle istotnych czasach. Czasy te zapowiada też wszystko dookoła nas. Jeśli popatrzeć na wiadomości w telewizji, to od dawna naszą Ziemię tratują już "Jeźdźcy Apokalipsy" - patrz punkt #J1 poniżej. Wszakże ostatnie huragany, tornada, ulewne deszcze i powodzie, obsuwiska ziemi, pożary, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, fale tsunami, zawalenia się dachów hal, ataki szarańczy prawie na każdym kontynencie, mnożące się mordercze choroby, wszystko to sprawka owych "Jeźdźców Apokalipsy". Również, dokładnie tak jak Biblia to przepowiedziała, na świecie panoszy się bezprawie i niemoralność. Mamy też już "liczbę Bestii" wskazywaną powyżej w punkcie #C1. Zgodnie z najróżniejszymi znakami na niebie i Ziemi, jakie opisałem w punktach #G2 i #G1 tej strony (a także w podrozdziale A4 monografii [1/4], oraz w podrozdziale L4 drugiego wydania monografii [8e/2] "Totalizm"), od początka 1999 roku na Ziemi prawdopodobnie działa również Drugi Jezus. Tyle, że aby ponownie NIE został ukrzyżowany przez wszechmocnych heretyków, najwyraźniej tym razem przybył On "jak złodziej" i zmuszony jest aby działać wyłącznie z ukrycia - co zresztą Biblia też przepowiedziała. (Materiał dowodowy potwierdzający już obecną działalność Drugiego Jezusa na Ziemi obejmuje m.in. cudowne objawienia z Christchurch oraz z Borneo - opisane w punktach #G2 i #G1 z dalszej części tej strony.) Jedyne co nam ciągle brakuje aby przepowiednie z Biblii dopełniły sie w całej swojej rozciągłości, to aby na Ziemię przybył Antychryst oraz przejął władzę polityczną nad ludźmi. Jednak nawet i JEGO niektórzy już zapowiadają, że podobno ma zejść na Ziemię w relatywnie bliskiej przyszłości. Ma nim być jakaś istota która będzie wyglądała jak Jezus ze świętych obrazków, która będzie zdolna do wyczyniania tricków nawet większych niż te wypracowane przez naszego doskonałego magika Davida Copperfielda, która jednak niemal doprowadzi ludzkość do zguby. (Faktycznie to pod koniec 2005 roku w Nepalu pojawiła się dziwna istota, która mogła być właśnie jednym z kandydatów na Antychrysta. Istota ta opisana jest na stronie internetowej nazwie antichrist_pl.htm.)


#C3. Jak liczba 666 potwierdza nieustanne "interacyjne" udoskonalanie ludzkości przez Boga, dokonywane poprzez zarządzanie "nawracalnym czasem softwarowym" za pomocą "omniplanu":

       Od czasów wynalezienia (czy też odkrycia) swojej Tabeli Cykliczności dla Napędów Ziemskich (tj. tabeli opisywanej skrótowo w punkcie #H1.1 niniejszej strony, zaś nieco dokładniej omówionej w punkcie #B1 odrębnej strony o nazwie propulsion_pl.htm), bezskutecznie staram się przekonać najróżniejsze instytucje i narody, aby podjęli budowę "wehikułów czasu" mojego wynalazku - przykładowo patrz też opisy z punktu #H1.1 tej strony. (Na stronach internetowych jakie publikuję na temat swych wehikułów czasu, są one też opisywane pod nazwą magnokraftów trzeciej generacji.) Wszakże te "wehikuły czasu" umożliwiłyby ludziom nieskończone przedłużanie ludzkiego życia poprzez cofanie ludzi do lat młodości po każdym osiągnięciu przez nich wieku starczego. Ponadto, wehikuły czasu są ludziom absolutnie niezbędne dla zrozumienia Boga, treści Biblii, oraz świata jaki nas otacza - tak jak na przykładach użycia bibilijnej terminologii do opisania następstw zbudowania wehikułów czasu ilustruje to m.in. "część #H" ze strony o nazwie immortality_pl.htm, zaś jak powody tego stanu rzeczy wyjaśnia wstęp, punkt #A1 oraz podpunkt #C4.1 tamtej strony "immortality_pl.htm", czy punkt #G4 strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. (Nic dziwnego, że z powodu aż tak dużej istotności owych "magnokraftów trzeciej generacji", fakt ich wynalezienia i użycia na Ziemi zapowiadają nawet przepowiednie Nostradamusa - po szczegóły tych przepowiedni patrz punkt #H1.1 na niniejszej stronie.)
       Prawdopodobnie istnieje wiele powodów dla których te moje wysiłki okazują się bezskuteczne - tak jak wyjaśniam to w punkcie #H1.1 tej strony. Jednym z tych powodów jest zapewne niedojrzałość filozoficzna dzisiejszych naukowców i decydentów, którzy nadal wierzą iż cały świat fizyczny jest rządzony przez tylko jeden naturalny czas, jaki nowa "totaliztyczna nauka" nazywa "nienawracalnym czasem absolutnym wszechświata" - znaczy którzy wierzą, że cały wszechświat jest rządzony przez tylko jeden naturalny czas w jakim obecnie żyje tylko nasz Bóg, a jaki opisałem skrótowo we wprowadzeniu do niniejszej strony, zaś dokładniej wyjaśniłem m.in. w podpunkcie #C4.1 i w punktach #C3 i #C4 odrębnej strony o nazwie immortality_pl.htm, czy w punkcie #G4 strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. Wszakże owe wierzenia naukowców i decydentów NIE pozwalają im zaakceptować i uznać materiału dowodowego i eksperymentów, które zaprezentowałem na owej stronie immortality_pl.htm, a które konklusywnie dokumentują, iż faktycznie to światem fizycznym rządzą równocześnie aż dwa drastycznie odmienne rodzaje czasu, zaś ludzie żyją tylko w owym nienaturalnym (sztucznie zaprogramowanym) "nawracalnym czasie softwarowym" jaki NIE istnieje w naturze i dlatego jaki musiał zostać zaprogramowany przez Boga, oraz w jakim to czasie możliwe staje się budowanie moich "wehikułów czasu" które są w stanie powtarzalne cofać ludzi w czasie do lat ich młodości. (Te moje materiały dowodowe są powątpiewane na przekór iż spora ich część wywodzi się z Bibli - a stąd bezpośrednio od Boga.) W niniejszym punkcie #C3 dodam więc jeszcze jeden przykład materiału dowodowego potwierdzającego, iż faktycznie my żyjemy w owym wolno upływającym w krótkich skokach, "nawracalnym czasie softwarowym" zaprogramowanym sztucznie przez Boga, a nie w owym płynnie i szybko upływającym naturalnym "nienawracalnym czasie absolutnym wszechświata", w jakim obecnie żyje jedynie Bóg - zaś w świecie fizycznym jaki rządzi jedynie starzeniem się nieożywionej materii (np. starzeniem się skał, jaskiń, kości dinozaurów, węgla. itp.), jaki zgodnie z informacją zawartą w Biblii upływa około 365 tysięcy razy szybciej niż nasz "nawracalny czas softwarowy", oraz w jakim nasze rzekome życie błędnie wmawia nam dotychczasowa oficjalna nauka ziemska - po szczegóły patrz punkt #C4.1 z w/w strony o nazwie immortality_pl.htm. Tym jeszcze jednym przykładem materiału dowodowego na życie wszystkich ludzi w sztucznie zaprogramowanym przez Boga "nawracalnym czasie softwarowym" jest liczba "666" podana w Biblii jako "liczba Bestii".
       Powodem dla którego konkretny zestaw trzech cyfr 666 podanych w Biblii, jest kolejnym dowodem, iż nasze życie przebiega według sztucznie zaprogramowanego przez Boga "nawracalnego czasu softwarowego" (a NIE według naturalnie istniejącego "nienawracalnego czasu absolutnego wszechświata" - tak jak błędnie wmawia nam to stara oficjalna nauka), jest sposób na jaki boski twór softwarowy zwany "omniplan" (ten opisany szerzej w punkcie #H1.1 poniżej na niniejszej stronie) zarządza owym "nawracalnym czasem softwarowym", aby możliwym było nieustanne udoskonalanie jakości świata fizycznego przez Boga. Mianowicie, udoskonalanie świata fizycznego z pomocą "omniplanu" może się odbywać jedynie poprzez użycie metody zwanej "iteracja". Metoda ta polega na tym, że Bóg wielokrotnie powtarza życie każdej osoby, poprzez cofanie jej w czasie do lat młodości - tak jak Bóg przyznaje się do tego w bibilijnym wersecie który jest dyskutowany w punkcie #B4.1 strony o nazwie immortality_pl.htm. Przy każdym takim cofnięciu Bóg wymazuje też dokładnie poprzednią pamięć tej osoby, tak że osoba ta NIE jest świadoma iż poprzednio przechodziła już przez dany okres swego życia. Potem zaś pozwala tej osobie na ponowne przeżycie jej życia w już nieco udoskonalonych warunkach i sytuacji życiowej. W rezultacie zaś użycia owej metody "interacji" do udoskonalania świata fizycznego, niemal wszystko co zarówno zdarzyło się w czasie przeszłym, jak i co zdarzy się w czasie przyszłym, jest w stanie nieustannych przemian i "płynności" - dodatkowo pogłębianych jeszcze faktem, że owi cofani w czasie ludzie zawsze mają "wolną wolę" w swoim wyborze jak w tym nowym przejściu przez swoje życie zareagują na dane (nowe) warunki i udoskonaloną sytuację życiową. (Odnotuj tutaj, że sytuacja ta jest powtarzalnie "udoskonalona" zgodnie z tzw. "zasadą odwrotności" opisywaną między innymi w punkcie #B1.1 strony antichrist_pl.htm - umożliwiającą znacznie lepsze wypełnianie boskich nadrzędnych celów. Stąd, z punktu widzenia lubujących się w "rozpieszczaniu" ludzi, wcale NIE musi ona być odbierana jako "lepsza".) W sumie więc, na przekór iż ów boski "omniplan" zawiera w sobie generalny plan "co" się zdarzy, oraz iż ów generalny plan został już zakomunikowany ludziom w formie "przepowiedni" i treści świętych ksiąg, faktycznie aż do "końca świata" NIE zostaje definitywnie skrystalizowane "kiedy" określone zdarzenia nastąpią, ani "kto" z ludzi je spowoduje, czy "jak" dotkną one każdego innego człowieka. Wszakże wszystko znajduje się w stanie nieustających udoskonaleń, zmian i "płynności". Faktycznie to miałem już okazję odnotować i opisać w swoich publikacjach zmiany ogromnej liczby wielkości które dzisiejsza oficjalna nauka uważa za niezmienne. Jest też pewnym, że powtarzalnym udoskonaleniom i zmianom podlegają też wielkości których zmian narzie nie udało mi się odnotować, np. prawa fizyki i natury, bodowa materii i kosmosu, historia ludzkości, itp.
       W tym miejscu powinienem poinformowac czytelnika, że Bóg potwierdza w Biblii, iż faktycznie nieustannie udoskonala nasz świat fizyczny opisywaną tu metodą "iteracji". Na owo potwierdzenie zwrócił moją uwagę jeden z czytelników tej strony. Znalazl je w wersecie 104:30 z bibilijnej "Księgi Psalmów", gdzie wyrażone jest słowami - cytuję: "Gdy ducha swojego wysyłasz, stwarzasz ich na nowo, odnawiasz tym samym oblicze całej ziemi." W tym bibilijnym wersecie kluczowe są słowa "na nowo". Wszakże informują nas one, że każdy z ludzi powoływany jest do życia (tj. stwarzany na nowo) przez Boga więcej niż jednorazowo - co stanowi esencję iteracyjnej metody udoskonalania ludzi i świata jaką opisałem powyżej. Niestety, owe kluczowe słowa "na nowo" zostały "zagubione" w tłumaczeniach wielu Biblii. Przykładowo, słów tych brakuje w "Biblii Tysiąclecia" której egzemplarz ja mam w NZ w swojej podręcznej biblioteczce (przysłany mi z Polski przez jedną ze zwolenniczek filozofii totalizmu). Stąd aby zweryfikować ów odkryty przez owego czytelnika werset 30 z psalmu 104, zmuszony byłem szukać w internecie Biblii Warszawsko-Praskiej w przekładzie księdza Biskupa Kazimierza Romaniuka - z której werset ten został zaczerpnięty. (Biblię tę odnalazłem pod adresem biblia.info.pl/biblia.html podanym w zestawie Biblii dostępnych "on line" w internecie - jaki to zestaw opublikowałem kiedyś w punkcie #H3 swej strony biblia.htm.)
       Wracając jednak do tematu liczby "666", to owe nieustające przemiany i "płynność" wynikające z "iteracyjnego" udoskonalania świata przez Boga powodują, iż w chwili kiedy Biblia była pisana, NIE było jeszcze definitywnie wiadomym jaka dokładnie będzie owa "liczba Bestii". W swej nieskończonej mądrości Bóg wiedział jednak, że w czasach kiedy "znak Bestii" zacznie rządzić ludzkim życiem, wszelkie sprawy każdego człowieka będą opisywane tysiącami najróżniejszych istotnych liczb. Wszakże już obecnie życie każdego człowieka jest opisywane aż kilkoma setkami istotnych liczb - przykładowo datami urodzenia i datami istotnych zdarzeń życiowych, numerami telefonów, numerami dowodów osobistych, paszportów, legitymacji, kart, itp., liczbami w rodzaju polskiego "PESEL", numerami rejestracyjnymi samochodów i innych posiadanych wehikułów, numerami kont bankowych, numerami archiw w różnych instytucjach, numerami urzędowych spraw, numerami istotnych wpłat (np. podatku), numerami adresowymi domów, bram i mieszkań, numerami IP ich komputerów, itd., itp. Ze statystyki jest zaś wiadomym, że w praktycznie każdym tysiącu takich numerów wystąpi co najmniej jedno zestawienie cyfr 666. W rezultacie, w czasach kiedy "liczba Bestii" stanie się istotna, z powodu opisywania życia każdej osoby aż tysiącami najróżniejszych istotnych liczb, praktycznie każda osoba będzie identyfikowana co najmniej jednym numerem czegoś, co będzie zawierało w sobie zestaw cyfr "666". W chwili inspirowania treści Biblii, w swojej nieskończonej mądrości i przezorności Bóg już o tym wiedział - wprowadził więc ową informację do treści Biblii. (Odnotuj przy tym, że zamiast liczby 666, Bóg mógł użyć dowolnej konkretnej, łatwej do zapamiętania, trzycyfrowej liczby. Wszakże w przyszłości każda konkretna trzycyfrowa liczba będzie obecna w jakimś istotnym numerze każdej osoby.)
       Dodatkową zaletą wskazania jakiejś konkretnej i wymownej liczby, np. 666, jako "liczby Bestii", jest także, iż jej dostępność w dokumentacji praktycznie każdej osoby, pozwala w przyszłości okrzyknąć Antychrystem każdą osobę, której życiowe osiągnięcia okaże się wygodnie opisać właśnie jako działania "Antychrysta". Wszakże zgodnie z metodą wychowawczą Boga opisywaną pod nazwą "zasada odwrotności" w punkcie #F3 mojej strony internetowej o nazwie wszewilki.htm, im bardziej czyjś dorobek życiowy podnosi wiedzę i świadomość ludzkości, tym bardziej musi on być powstrzymywany, prześladowany i wypaczany. (Zgodnie z działaniem owej "zasady odwrotności", faktycznie w interesie Boga leży tylko promowanie tego co szkodliwe dla ludzkości - przykładowo promowanie teorii Darwina czy Einsteina, malarstwa Pikassa, promowanie każdego artysty lub sportowca ktory wsławi się niemoralnością, itd., itp. - tak jak wyjaśnia to np. punkt #H6 na stronie prawda.htm.) Stąd okrzyknięcie kogoś "Antychrystem" jest wysoce efektywnym i tanim sposobem zniechęcania ludzi do uznania tego co dla nich jest korzystne, budujące i bardzo potrzebne. Wcale by więc mnie NIE zdziwiło, gdyby tylko w celu opóźnienia budowy moich magnokraftów czy moich wehikułów czasu, któregoś dnia także pod jakimś pretekstem i mnie okrzyknięto np. "Antychrystem" - chociaż zapewne trudno będzie znaleźć innego naukowca na Ziemi, który wniósłby równy mojemu dorobek akademicki pozwalający ludziom na lepsze poznanie swego Boga, na uzyskanie bazującej na dowodach pewności istnienia Boga, oraz na ugruntowywanie swego podziwu i miłości dla naszego Boga. Wszakże kolekcja wyzwisk i epitetów jakimi już obecnie obrzuca się mnie i mój dorobek naukowy oraz liczne wynalazki, od dawna obejmuje niemal wszystko co wyobraźnia niemoralnych ludzi zdołała dotychczas powymyślać.
       Fakt, iż Bóg już tysiące lat temu wiedział i zapowiedział przepowiedniami, iż w czasach rządów bibilijnej "Bestii", praktycznie każda osoba będzie opisana co najmniej jedną istotną liczbą zawierającą w sobie cyfry 666, jest także kolejnym dowodem, iż nasz świat fizyczny jest rządzony owym "nawracalnym czasem softwarowym", a stąd że moje "wehikuły czasu" z całą pewnością mogą być zbudowane. Wszakze, aby to co Bóg kiedyś zaplanował mogło się spełnić, nasz świat musi być zarządzany i udoskonalany za pomocą owego softwarowego tworu zwanego "omniplanem" (opisanego m.in. w punktach #C4 i #C3 mojej strony o nazwie immortality_pl.htm). Co jednak nawet jeszcze istotniejsze, fakt że ludzie żyją w "nawracalnym czasie softwarowym" zarządzanym z pomocą boskiego "omniplanu", jest też ilustratywnym, konklusywnym i niepodważalnym dowodem, iż Bóg istnieje, oraz że ludzie mają nieśmiertelne dusze. Wszakże ów nienaturalny "nawracalny czas softwarowy" sam NIE mógł zaistnieć w naszym świecie fizycznym, a musiał zostać celowo zaprogramowany przez istotę tak mądrą i tak wszechpotężną jak nasz Bóg. Aby zaś nasz Bóg mógł też udoskonalać ludzi poprzez iteracyjne (powtarzalne) cofanie ich w czasie do lat ich młodości, owi ludzie muszą też posiadać programy przechowywane w ich softwarowych duszach, jakie sterują ich wędrówkami przez ów nawracalny czas. Innymi słowy, ponieważ "nawracalny czas softwarowy" jest wysoce sztucznym tworem jaki NIE istnieje w naturze i stąd jaki musiał być celowo zaprogramowany przez nadrzędną istotę inteligentną o wiedzy i możliwościach Boga, fakt iż rzeczywiście wszyscy żyjemy w owym nawracalnym czasie jest dowodem iż Bóg istnieje, oraz dowodem że naszą drogą przez ów czas rządzi specjalny boski program zawarty w "duszy". W chwili więc, kiedy ludzkość zbuduje moje "wehikuły czasu", a w ten sposób eksperymentalnie i ilustracyjnie udowodni każdej osobie, iż my faktycznie żyjemy w owym sztucznie zaprogramowanym przez Boga "nawracalnym czasie softwarowym", wówczas zamiast jedynie wierzyć w istnienie Boga, każdy otrzyma wzrokowo dostrzegalny dowód, iż Bóg faktycznie istnieje. W owych więc czasach "wiedza zastąpi dzisiejszą wiarę" (jak zaś wiadomo, wiedza jest lepsza od wiary, ponieważ zawsze można przestać wierzyć, jednak nigdy NIE przestaje się wiedzieć).
       Faktyczne wypełnianie się przepowiedni ma też odwrotne do opisanego powyżej znaczenie dowodowe. Jest ono wszakże także jednym z szeregu empirycznych dowodów opisanych w punkcie #C4.1 strony o nazwie immortality_pl.htm, że naszym światem fizycznym rządzą równocześnie aż dwa drastycznie odmienne rodzaje czasu jakie tutaj opisałem. Ponieważ zaś ów nieistniejący w naturze "nawracalny czas softwarowy" jaki pozwala Bogu urzeczywistniać przepowienie mógł zaistnieć w naszym świecie tylko ponieważ został on sztucznie zaprogramowany przez Boga, owo wypełnianie się przepowiedni jest tez dowodem na faktyczne istnienie Boga.
       Oczywiście, czytelnicy tego punktu wcale NIE muszą odczekiwać aż do czasów zbudowania moich "wehikułów czasu" z nabyciem naukowej wiedzy i pewności, że Bóg faktycznie istnieje i że ludzie żyją w sztucznie zaprogramowanym przez Boga "nawracalnym czasie softwarowym". (Wszakże nadejście owych czasów ciągle jest dosyć odległe - tak jak wynika to z wyjaśnień punktu #H1.1 poniżej.) Jeśli bowiem ich umysł jest już otwarty na prawdę, wówczas rozliczne dowody i eksperymenty dokumentujące, iż faktycznie żyjemy w owym nienaturalnym "nawracalnym czasie softwarowym", znajdą oni na mojej stronie immortality_pl.htm - np. patrz tam punkt #D1 czy podpunkt #C4.1. Aby jednak nie zmuszać czytelnika do przeszukiwania tamtej strony i już tutaj wskazać chociaż jeden przykład prawdopodobnie najpowszechniej oglądanego z takich dowodów (aczkolwiek rzadko spostrzeganego), to może nim być różnica szybkości z jaką starzeją się skały i ludzkość. Wszakże skały NIE posiadają DNA. Jak zaś wyjaśnia to tamta strona, we wszystkich istotach żyjących owe DNA są rodzajami jakby naturalnych komputerów które sterują wędrówką tych istot przez nawracalny czas softwarowy. Stąd nie mając DNA, skały istnieją i starzeją się zgodnie z upływem owego naturalnego "nienawracalnego czasu absolutnego wszechświata" - w którym żyje i działa również nasz Bóg. Ów zaś naturalny czas wszechświata wcale NIE upływa w krótkich skokach, tak jak czyni to nasz sztuczny "nawracalny czas softwarowy" - w którym pomiędzy każdymi dwoma skokami występuje bardzo długa przerwa. Stąd, zgodnie z wersetem 3:8 z bibilijnego "2 Listu św. Piotra Apostoła" (dyskutowanym w podpunkcie #C4.1 strony "immortality_pl.htm"), ów naturalny czas absolutny wszechświata upływa z szybkością około 365 tysięcy razy większą niż nasz sztuczny "nawracalny czas softwarowy". W rezultacie owego szokująco szybszego upływu czasu absolutnego, skały, skamienieliny (np. kości dinozaurów czy węgiel) oraz wszelkie minerały, starzeją się około 365 tysięcy razy szybciej niż ludzie. W wielu przypadkach pozwala to co bardziej spostrzegawczym ludziom odnotować nawet gołym okiem owo szybkie starzenie się skał których uprzedni wygląd dobrze sobie zapamiętali. Nic też dziwnego, że według datowania dokonywanego przez starą tzw. "ateistyczną naukę ortodoksyjną", skały jakoby istnieją już miliony lat ludzkich - ponieważ ich starzenie następuje zgodnie z owym szybkim "nienawracalnym czasem absolutnym wszechświata", zaś ludzie starzeją się zgodnie z wolno upływającym "nawracalnym czasem softwarowym". Przykładowo, ja sam na własne oczy oglądałem (i opisałem w swoich publikacjach wskazywanych w podpunkcie #C4.1 strony "immortality_pl.htm") najróżniejsze przykłady, jak skały które widziałem zaledwie kilka lat wcześniej, a jakich uprzedni wygląd dokładnie wówczas zapamiętałem, w przeciągu zaledwie kilku owych lat mojego życia postarzały się do poziomu, którego osiągnięcie powinno im zająć miliony lat. Podobne obserwacje o niezwykle szybkim starzeniu się znanych im skał raportowali mi też inni co bardziej spostrzegawczy znajomi. Z kolei wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie, zawierają już DNA jakie steruje ich wędrówką przez ów nienaturalny czas nawracalny - tak jak dokładnie wyjaśnia to strona immortality_pl.htm, a skrótowo podsumowuje punkt #G4 ze strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. Stąd szybkość starzenia się wszystkiego co żyje w owym "nawracalnym czasie softwarowym", tj. zarówno każdego z nas, jak i np. cywilizacji ludzkiej jako całości, jest nieporównanie wolniejsza niż szybkość starzenia się skał. Wszakże czas każdego z nas i całej ludzkości ma długie przerwy pomiędzy poszczególnymi skokami jego upływu, a ponadto bez przerwy jest nawracany do tyłu przez Boga, udoskonalany, poprawiany, itp. Nic dziwnego, że historia cywilizacji ludzkiej liczy zaledwie około 6000 lat owego nawracalnego czasu - i to niezależnie czy jej datowanie wynika z poprawnie udokumentowanych badań starej, oficjalnej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", czy też z analizy danych i dat dostarczonych nam w Biblii przez Boga.


Część #D: "Język niemiecki będzie panował na ziemi słowiańskich Prusów przez tak długo, przez jak długo ziemie te są nadzorowane przez krzyżacką Madonnę":

      

#D1. Stara przepowiednia o krzyżackiej Madonnie już raz się wypełniła:

       W niszy kościoła zamkowego z polskiego Malborka stała kiedyś ogromna figura krzyżackiej Madonny pozostała tam jeszcze z okresu średniowiecza. Do figury tej przywiązana była prastara przepowiednia stwierdzająca że przez aż tak długo jak figura ta będzie nadzorowała ziemie słowiańskich Prusów, ziemie te pozostaną pod niemiecką kontrolą, zaś panował na nich będzie wyłącznie język niemiecki. (Odnotuj że "Prusowie" to nazwa słowiańskich plemion pogańskich żyjących w północno-wschodniej Polsce. Pod pozorem nawrotu na chrześcijaństwo zostali oni anihilowani przez głównie niemieckich Krzyżaków.) Dotychczas owa przepowiednia już raz się wypełniła. Wszakże język niemiecki przestał panować na tych ziemiach zaraz po tym jak po ogromnie tajemniczej i dotychczas niewyjaśnionej eksplozji zaszłej w ostatniej fazie Drugiej Wojny Światowej, ów kościół zamkowy, razem z tą krzyżacką figurą Madonny, zostali zmieceni z powierzchni ziemi.
       Więcej na temat tej starej krzyżackiej figury i przepowiedni do niej przywiązanej można sobie poczytać w częściach #C do #F (np. patrz tam punkty #C1 do #F3) z totaliztycznej strony malbork.htm - o tajemnicach i ciekawostkach zamku krzyżackiego w Malborku.

Fot. #D1a: Stara fotografia zblizenia twarzy wysokiej na 8 metrow figury Matki Boskiej z zamku w Malborku.
Fot. #D1b: Klatka starego filmu ukazująca figurę Matki Boskiej z zamku w Malborku, wraz z wneka w murze w jakiej ona stala.
Fot. #D1c: Stara fotografia calej figury Matki Boskiej z zamku w Malborku, wraz z wneka w murze w jakiej ona stala.

Fot. #D1abc: Oto stare fotografie figury malborskiej Madonny pokrzyżackiej ze stiuku (tj. sztucznego kamienia). Na temat tego posągu istnieje stara przepowiednia stwierdzająca, że "na ziemiach słowiańskich Prusów, które posąg ten nadzoruje, będzie przez tak długo panował język niemiecki przez jak długo posąg ten patrzy na owe ziemie". Przepowiednia ta raz już się wypełniła. Jak wiemy posąg ten uległ zniszczeniu w końcowym okresie Drugiej Wojny Światowej. Równocześnie zaniknął język niemiecki na ziemiach słowiańskich Prusów które ten Krzyżacki posąg nadzorował. Jednak w 2007 roku grupa Polaków zorganizowana w fundację o nazwie Mater Dei, jednostronnie (i ogromnie bezmyślnie) postanowiła dać nam poznać czy przepowiednia ta wypełni się ponownie. Grupa ta podjęła bowiem energiczne działania aby figurę tą odrestaurować. Dlatego już wkrótce będziemy mieli okazję się przekonać, czy po jej odrestaurowaniu przywrócona też zostanie moc owej starej przepowiedni do niej przywiązanej. Znaczy, czy język niemiecki powróci na ziemie doglądane przez ową figurę. Pierwsze nadprzyrodzone działania tej właśnie odrestaurowywanej figury zresztą już obecnie zaczęły się objawiać. Sprowadziły się one do sądowego odbierania domów i ziemi obecnym polskim właścicielom i na dawaniu ich ponownie Niemcom w posiadanie, a także na zesłaniu choroby na autora przeciwstawiającego się odbudowie tego posągu w jego dawnej, krzyżackiej konfiguracji i tradycji. Opisy tych nowych nadprzyrodzonych działań owej figury przytoczone są w punktach #C6 oraz #F1 do #F3 strony malbork.htm. (Kliknij na wybrane zdjęcie powyżej aby zobaczyć je w powiększeniu.)
       Jak widać z powych fotografii, posąg tej Madonny został zamodelowany w ustawieniu reprezentującym expansję i kontrolę nad ziemiami których posąg ten doglądał. Stąd doskonale symbolizował on intencje Krzyżaków jacy go wystawili, wzmacniając swoimi nadprzyrodzonymi mocami agresywne działania owych Krzyżaków. Jeśli więc ten złowieszczy posąg zostanie odrestaurowany w dzisiejszych czasach, jego ekspansywna i złowroga postawa powinna być celowo zmieniona (tak jak filozofia totalizmu a także chińska wiedza o feng shui nam to doradza). Więcej na temat starej przepowiedni przywiązanej do owego krzyżackiego posągu można sobie poczytać w "części #C" (np. patrz tam punkt #C5) z totaliztycznej strony malbork.htm - o tajemnicach i ciekawostkach zamku krzyżackiego w Malborku.
       (a) Górna fotografia pochodzi z widokowki datowanej w latach 1930-tych. Była ona publikowana przez Alberta Frisch z Berlina. Pokazuje głowę owej figury, ze Świętym Dzieciątkiem siedzącym na ręku. Po więcej danych na jej temat patrz strony internetowe zamek.malbork.com.pl, zamek.malbork.pl, oraz przewodnicy.com.
       (b) Środkowa fotografia faktycznie jest jedną klatką zaczerpniętą ze starego niemieckiego filmu o tytule "Land an der Weichsel" w reżyserii von Caengel, z 1943 roku. Ogromnie interesujące jest, że zarówno "Matka Boska" z owej figury, jak i dzieciątko, posiadały charakterystyczne "trójkątne twarze" oraz "pośladko-podobne" wybrzuszenia na brodzie - czyli cechy anatomiczne które są typowe dla UFOnautów - co wyjaśnia dokładniej podpis pod ilustracją "Fot. #E2a" ze strony internetowej ufo_pl.htm, oraz podpis pod "Fot. #1" ze strony internetowej antichrist_pl.htm. Wygląda więc na to, że powyższa figura powstała ponieważ kiedyś jakaś UFOnautka podszyła się pod Matkę Boską i Jezusa.
       (c) Dolna fotografia pochodzi z niemieckiej tzw. "Serii Wojennej". Była ona publikowana przez Deutsche Kunstverlag z Berlina około 1940 roku. Pokazuje ona cały posąg Matki Boskiej razem z wnęką w murze kościoła w której figura ta była ustawiona.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej, poprzez zwykłe kliknięcie na tą fotografię. Ponadto większość wyszukiwarek jakie obecnie są w użyciu, włączając w to także popularny "Internet Explorer", pozwala również na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją redukować lub powiększać, a także drukować, za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.


#D2. Wkrótce wszyscy będziemy mieli możność zaobserwowania czy przepowiednia o Krzyżackiej Madonnie ponownie się wypełni:

       W 2007 roku grupa Polaków zorganizowana w fundację Mater Dei ochotniczo podjęła jednostronną decyzję odbudowy owej krzyżackiej figury - patrz podpis pod "Rys. #D1" powyżej. Mi osobiście działania tej grupy przypominają trochę wykrzykiwania starożytnych Izraelitów w chwili sądzenia Jezusa - kiedy to owi Izraelici ochotniczo przyjęli na siebie i na swoich potomków następstwa rozlania krwi Jezusa (patrz Biblia, Ewangelia Św. Mateusza 27:25 - "A cały lud zawołal: 'Krew Jego na nas i na dzieci nasze'."). Oczywiście, po odbudowaniu owej figury już wkrótce wszyscy będziemy mieli okazję zaobserwować, czy przepowiednia przywiązana do tej krzyżackiej figury ponownie się wypełni - tj. czy język niemiecki ponownie wróci na słowiańskie ziemie pradawnych Prusów. Nie trzeba zaś być prorokiem aby przewidzieć, że jeśli język ten faktycznie tam powróci napędzany zbudzoną ze snu mocą złej nadprzyrodzoności, wówczas praktycznie będzie to oznaczało koniec pokoju i stabilności nie tylko dla Polski, ale również i dla całej Europy, oraz nadejście na Ziemię ponownego okresu niepokojów, zmagań, walki, wojen i codziennej zmory dla zwykłych ludzi. Wszakże nie istnieje takie coś jak "miejscowe problemy" ze środka Europy. "Lokalne problemy Europy" zawsze potem okazują się być problemami całego świata - jako że ich następstwa dotykają wszystkich mieszkańców Ziemi.


#D3. Zamiast inkarnować duszę wrogiej Polakom krzyżackiej Madonny z nawykami średniowiecza, bardziej racjonalne byłoby zbudowanie nowej Madonny która otrzymałaby nową duszę o już przyjaznym nastawieniu do Polaków:

       Na odrębnej stronie internetowej o nazwie soul_proof_pl.htm wyjaśnione zostało że każdy obiekt fizyczny posiada inteligentną tzw. "duszę". Owa zaś dusza ma swoją osobowość, nawyki, pamięć, historię, itp., które stara się urzeczywistniać poprzez obiekt fizyczny w którym rezyduje. W przypadku Madonny z Malborka jej dusza była wrogo nastawiona do Polaków. Stąd odrestaurowanie tamtej Madonny spowoduje powrót (albo inkarnowanie się) do niej tamtej wrogo nastawionej do Polaków duszy o średniowiecznych nawykach. To zaś oznacza nawrót poważnych problemów do całego regionu - a więc też i do reszty Europy. Dlatego znacznie racjonalniejszym wyjściem wydawało się zaprojektowanie zupełnie nowej Madonny - tak jak to wyjaśniłem w punkcie #C5 na stronie malbork.htm. Taka nowa Madonna otrzymałaby wszakże nową duszę - która byłaby już przychylnie i przyjaźnie nastawiona do swoich twórców, czyli do Polaków.


#D4. W dniu 17 kwietnia 2016 roku odbyła się uroczystość odsłonięcia idola wrogiej Polakom krzyżackiej i hitlerowskiej Madonny z wnęki kościoła zamkowego z Malborka - czyli "zegar tyka" już w sprawie ponownego wypełnienia się złowrogiej dla Polaków przepowiedni związanej z tym idolem:

Motto: "Liczyć, że chwilowo przyjazny nam obcy naród będzie zawsze nam sprzyjał, jest jak liczyć iż wiatr zawsze będzie wiał tylko w korzystnym dla nas kierunku."

       W artykule "Radia Maryja", w dniu 17 kwietnia 2016 roku wystawionym w internecie pod adresem www.radiomaryja.pl/informacje/widowisko-zwienczy-odbudowe-kosciola-zamkowego-w-malborku/, zawarta jest informacja, że począwszy od daty 17 kwietnia 2016 roku idol krzyżackiej Madonny ponownie dogląda "zaniemczane" przez niego polskie uprzednio ziemie. Począwszy więc od owej daty, "zegar tyka" w kierunku ponownego wypełnienia się opisywanej na tej stronie złowrogiej dla Polaków przepowiedni przywiązanej do tego idola. Jedyne więc co nam teraz pozostaje, to uważnie obserwować "kiedy" i "jak" owa przepowiednia będzie się wypełniała. Wszakże owo obserwowanie pozwoli nam lepiej poznać działanie nadprzyrodzonych mocy, które faktycznie zarządzają naszą rzeczywistością, a o działaniu których ostrzegają nas właśnie przepowiednie - czyli obserwować urzeczywistnianie się tego co wyjaśniam m.in. w punktach #C1 do #C8 swej strony o nazwie malbork.htm, w punkcie #C4.2 swej strony o nazwie morals_pl.htm, w punkcie #F1 swej strony o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm, w punkcie #A4 swej strony o nazwie karma_pl.htm, oraz w kilku jeszcze innych miejscach totaliztycznych stron internetowych i monografii.


Część #E: "Iskra wyjdzie z Polski":

      

#E1. "Iskra wyjdzie z Polski" - czyli warunkowa obietnica Boga oraz jej zbyt entuzjastyczne przeinaczenie na bezwarunkową przepowiednię:

       Prawdopodobnie najpowszechniej znaną zapowiedzią możliwości nadejścia na Ziemię wszechogarniającej transformacji, jest warunkowa obietnica od samego Boga, stwierdzająca m.in. że że "iskra wyjdzie z Polski". Ową warunkową obietnicę sam Bóg wyjawił błogosławionej Helenie Kowalskiej - znanej szeroko jako "siostra Faustyna" (obecnie już polska święta). Dosłowne brzmienie tej warunkowej obietnicy, a także okoliczności jej objawienia, zawarte są we wypowiedzi numer 1732 z "Dzienniczka owej siostry Faustyny", opublikowanego jako broszurka [1#E1] autorstwa błogosławionej s.M. Faustyny Kowalskiej i tytule "Dzienniczek - Miłosierdzie Boże w duszy mojej" (Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1996 rok). Bóg wyraził tą warunkową obietnicę używając słów - cytuję z owej wypowiedzi numer 1732: "Polskę szczególnie umiłowałem, a jeśli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje."
       Ta obietnica Boga była potem publikowana i dyskutowana w wielu źródłach pisanych. Przykładowo jest ona omawiana m.in. na stronie 160 w książce [2#E1] pióra Antonio Socci o tytule "Tajemnice Jana Pawła II" (tytuł włoskiego oryginału "I segreti di Karol Wojtyla"), Dom Wydawniczy RAFAEL, Kraków 2009, ISBN 978-83-7569-139-9.
       Aczkolwiek owa obietnica Boga została wyjawiona na króko przed drugą wojną światową, bo w 1938 roku, jej słowa szybko rozprzestrzeniły się po całej Polsce. Tyle że w zapale jej upowszechniania Polacy zdeformowali jej esencję z warunkowej obietnicy Boga o formacie "jeśli ...(warunek do wypełnienia)... to ...(nagroda obiecana przez Boga)...", w błędnie wypowiadaną bo bezwarunkową przepowiednię "iskra wyjdzie z Polski". Ja słyszałem tą błędnie wypowiadaną (bo bezwarunkową) przepowiednię aż wielokrotnie już w czasach mojego dzieciństwa - czyli niedługo po wojnie. Moim osobistym zdaniem należy ubolewać że większość ludzi ją poznała tylko jako taką bezwarunkową przepowiednię. Wszakże taka jej bezwarunkowa forma zniechęca Polaków do "zapracowania sobie na jej spełnienie" poprzez dotrzymanie warunku Boga stwierdzającego "jeśli (Polska) posłuszna będzie woli mojej". Tymczasem Bóg wyraził się bardzo klarownie - jeśli naród Polski NIE zasłuży sobie na to aby "iskra wyszła z Polski", wówczas owa iskra wyjdzie jednak z zupełnie innego kraju niż Polska. Spełnienie tej obietnicy Boga jest wszakże warunkowe i na jego zaszczyt Polacy muszą najpierw sobie zapracować. Dlatego ja zalecałbym, aby w każdym przypadku wypowiadania tej obietnicy zawsze dodawać, że ma ona nałożony na siebie ów warunek Boga. Tylko bowiem kiedy każdy będzie świadomy istnienia tego warunku, być może dołoży także swój własny wysiłek w jego spełnienie.
       Warunkowa obietnica Boga że "iskra wyjdzie z Polski" bezpośrednio łączy nadchodzące zmiany w ludzkich poglądach z czymś co rodzi się w Polsce - jak ja wierzę, z formowaniem się filozofii totalizmu. Ten bezpośredni związek pomiędzy warunkową obietnicą a filozofią totalizmu może być wydedukowany z użycia słów w owej obietnicy. Mianowicie, obietnica ta używa słowo "iskra", a nie np. słowo "wódz", czy "obrońca", czy "wyzwoliciel", czy "huragan", czy "wierzchowiec", czy "statek", itp. Z kolei wiemy że słowo "iskra" jest zawsze zaczątkiem "płomienia" i "światła". Z drugiej strony ów "płomień" albo "światło" zawsze są przywiązywane do wiedzy oraz do "oświecenia" intelektualnego - znaczy do lepszego, nowszego, bardziej prawdziwego i bardziej poprawnego zrozumienia świata. To dlatego warunkowa obietnica że "iskra wyjdzie z Polski" zdaje się referować do ziarna rewolucyjnych zmian w filozofii, naukach, oraz religiach całej ludzkości, jakie spodziewane są że nadejdą na Ziemię. Stąd owa obietnica doskonale pasuje do roli jakiej spełnienie oferuje filozofia totalizmu opisywana w tomach 1 do 3 monografii [8p/2]. Ponadto ta warunkowa obietnica idealnie potwierdza też rolę jaką wypełnia teoria wszystkiego nazywająca się Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a opisywana w tomach 4, 5 i 6 monografii [8p/2].
       O tym że ową "iskrą" ma być jakaś idea, a nie np. przywódca czy ofensywa, świadczy też inny przykład staropolskich wierzeń ludowych wyrażony na stronie 29 książki [3#E1] pióra Jana Kwaśniewskiego i Marka Chylińskiego, "Dieta Optymalna", drugie wydanie, Prasa Śląska, Katowice, Polska, 1997 rok. Przykład ten stwierdza, cytuję: "ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości". Jeśli zaś się dobrze zastanowić, "iskrą" a jednocześnie "nadzieją" może być tylko idea w rodzaju "totalizmu" czy "Konceptu Dipolarnej Grawitacji".


#E2. Warunek Boga "jeśli posłuszna będzie woli mojej" nałożony na obietnicę że "iskra wyjdzie z Polski":

       Najwyraźniej już w czasach dawania owej warunkowej obietnicy że "iskra wyjdzie z Polski", mądry i dalekowzroczny Bóg doskonale wiedział iż w latach od około 1995 do około 2020 Polska będzie rządzona przez pokolenie "Midasów na odwyrtkę" opisane w punktach #I5 i #I6 z totaliztycznej strony tapanui_pl.htm. Bóg przewidział wtedy również że owe "Midasy na odwyrtkę" zepchną Polskę w szpony niemoralnej i niszczycielskiej filozofii pasożytnictwa opisywanej m.in. w punktach #B1 do #B7 strony seismograph_pl.htm. To zapewne właśnie dlatego swoją obietnicę Bóg wyraził w sposób warunkowy. Polska i Polacy muszą sobie na nią zasłużyć.
       W jaki zaś sposób Polacy powinni sobie na nią zasłużyć, jest to dosyć klarowne. Wszakże Bóg wyjaśnia to ludziom od początków świata za pośrednictwem religii które stworzył, za pośrednictwem instrukcji które zawarł w swoich świętych księgach, a czasami nawet z pomocą objawień którymi wyróżnia szczególnie ulubionych ludzi. Ostatnio zaś do owych odwiecznych wyjaśnień Boga dołącza też swoje wyjaśnienia naukowo zorientowana filozofia totalizmu. Wszystkie zaś te źródła stwierdzają dokładnie to samo - mianowicie że na każdą łaskę i nagrodę Boga trzeba sobie zasłużyć "moralnym postępowaniem". Aby zaś postępować moralnie trzeba co najmniej wysłuchiwać i wdrażać na codzień w swoim postępowaniu zalecenia własnego sumienia. Wszakże owo sumienie bez przerwy nam podpowiada "co" w danej sytuacji powinniśmy uczynić aby żyć moralnie. To właśnie dlatego filozofia totalizmu wyróżnia specjalną grupę ludzi praktykujących tą filozofię, których nazywa intuicyjnymi totaliztami. Owi "intuicyjni totaliźci" praktykują moralne życie poprzez codzienne wsłuchiwanie się i wypełnianie podszeptów swego sumienia. Oczywiście, istnieje nawet jeszcze bardziej świadomy poziom moralnego postępowania. Uzyskuje się go po poznaniu z filozofii totalizmu roli i działania tzw. "praw moralnych", "pola moralnego", oraz "energii moralnej". To one wszakże precyzyjnie i naukowo wyjaśniają nam zasady i prawa rządzące moralnością i moralnym postępowaniem. Stąd po ich poznaniu nie tylko wie się już "co" uczynić w danej sytuacji, ale także wie się "dlaczego" należy postąpić tak a nie inaczej. Esencję moralnego postępowania którego Bóg spodziewa się po Polakach, ów Bóg wyjawił też "siostrze Faustynie" - czyniąc to bardzo prostymi słowami zrozumiałymi przez praktycznie każdego człowieka. Z kolei "siosta Faustyna" wpisała tą esencję do swojego "Dzienniczka" - nadając jej tam numer 1728. Zacytuję teraz jej fragment zaczerpnięty z w/w książki [1#E1]: "Powiedz grzesznikom że żaden nie ujdzie ręki mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym sercem moim, wpadną w sprawiedliwe ręce moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenia i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną." W powyższym wyjaśnieniu Boga warto zwrócić uwagę, że na pierwszym miejscu w ukierunkowaniu naszych zasad postępowania Bóg wskazuje wsłuchiwanie się w głos własnego sumienia. Innymi słowy, na pierwszym miejscu Bóg zaleca aby w swym życiu kierować się dokładnie tym samym sumieniem, za którego wskazówkami nakazuje nam też podążać filozofia totalizmu. Potem Bóg rekomenduje aby zwracać uwagę na wyniki zadziałania praw moralnych które kształtują nasze losy. Dalej Bóg wskazuje na wymowę klęsk naturalnych w rodzaju tych opisanych w punktach #B1 do #B7 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm. Dopiero na samym końcu Bóg wymienia wskazówki kościoła - najwyraźniej jest już wysoce rozczarowany rosnącą rozbieżnością pomiędzy Jego naukami, a oficjalnym stanowiskiem kościoła stopniowo wypaczanym przez całe wieki, z powodu ułomności, błędów i konserwatyzmu ludzi formujących tą najstarszą instytucję naszej obecnej cywilizacji.
       Analizując dzisiejszą sytuację w zakresie odnoszenia się Polski i Polaków do filozofii totalizmu i do "teorii wszystkiego" zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji (z której totalizm się wywodzi), doznaje się jednak rozczarowania. Jeśli bowiem ową "iskrą" faktycznie miał być totalizm oraz owa "teoria wszystkiego", wówczas staje się coraz bardziej widoczne że Polacy właśnie z zaciekłością stada wilków "mordują" ostatnią szansę aby kiedykolwiek owa "iskra" wyszła z ich kraju. Wystarczy wszakże zerknąć do internetu co pod adresami z punktu #E2 strony faq_pl.htm reprezentanci Polaków wypisują na totalizm i na Dipolarną Grawitację, jak atakują te dwie postępowe idee, jak z nich drwią i je opluwają, oraz jak ogromnie rzadko ktokolwiek z Polaków obstaje za nimi lub je broni, aby nabrać pewności że takie "mordowanie totalizmu" i "dobijanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji" ma właśnie miejsce. Nie będę tutaj już wypominał tego co wyjaśniłem w rozdziale R z monografii [5/4] (PDF format) - mianowicie że Polska i Polacy wyrzekli się i odwrócili tyłem do autora tych idei - czyli uczynili dokładnie to nad czym ubolewa werset z bibilijnej Ew. św. Jana 1:6-10 przypomniany na wstępie do strony god_pl.htm. (Cytuję ten werset: "Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.") W chwili obecnej wszystko więc wskazuje już na to, że jednak ta "iskra wcale NIE wyjdzie z Polski".
       O fakcie, że Bóg nie tylko wcale nie jest zadowolony z postępowania Polaków, ale wręcz wykazuje coraz większe rozgniewanie na Polskę, świadczy też wpis numer 1188 owej świętej "siostry Faustyny", dokonany w jej "Dzienniczku" [1#E1]. Ów wpis stwierdza, cytuję z [1#E1]: "Często się modlę za Polskę, ale widzę wielkie zagniewanie Boże na nią, iż jest niewdzięczna. Całą duszę wytężam, aby ją bronić. Nieustannie przypominam Bogu Jego obietnice miłosierdzia. Kiedy widzę Jego zagniewanie, rzucam się z ufnością w przepaść miłosierdzia i w nim zanurzam całą Polskę, a wtenczas nie może użyć swej sprawiedliwości. Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz, nie ma dnia, w którym bym się nie modliła za ciebie." Powyszy cytat, w połączeniu z wyjaśnieniem znaczenia owych "dziesięciu sprawiedliwych" w powstrzymywaniu zesłania "kary boskiej" - opisywanego w punktach #B6 i #B5 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm, wyjaśnia nam dokładnie dlaczego, jak narazie, w Polsce NIE pojawiła się jeszcze żadna poważniejsza katastrofa naturalna w rodzaju tych które ostatnio coraz usilniej trapią niemal całą resztę kuli ziemskiej. Pytanie które jednak warto sobie zadać, to co się stanie z Polską kiedy owych "dziesięciu sprawiedliwych" z czasem powymiera, zaś Polacy NIE zdobędą się już aby sobie wychować ich następców.


#E3. Gdyby "iskra wyszła z Polski" wówczas również "Polska rozciągnęłaby się od morza do morza":

       Opisana powyżej warunkowa obietnica Boga, zawiera też zwrot "wywyższę ją w potędze i świętości". W ten sposób nawiązuje ona do warunkowej możliwości wypełnienia się także jeszcze innej staropolskiej przepowiedni, którą dawni ludzie relatywnie często sobie opowiadali - mianowicie że kiedyś ponownie "Polska rozciągnie się od morza do morza". (Czyli że powróci ona do swej dawnej potęgi, znaczenia, oraz do swoich dawnych rozmiarów kiedy to jej granice rozciągały się od Morza Bałtyckiego aż po Morze Czarne.) Oczywiście, jak wszystko co wywodzi się od Boga, owo znaczenie i potęga nadana byłaby Polsce nie poprzez niemoralne działania, rozlew krwi, potęgę militarną, oraz wojnę, a poprzez siłę moralną, wiedzę, oraz wzrost poważania w świecie. Jako takie byłyby więc one trwałe. Gdyby więc jakims cudem Polacy zasłużyli sobie na zaszczyt, że "iskra wyjdzie z Polski", wówczas równocześnie zasłużyliby sobie na "Polskę od morza do morza". Jeśli zaś swoją niemoralnością, zawziętością i głupotą zamordują i pogrzebią swą szansę aby "iskra wyszła z Polski", wówczas zamordują i pogrzebią także szansę aby ponownie "Polska rozciągała się od morza do morza".


Część #F: "Polski papież, czarny papież, potem koniec chrześcijaństwa" (a początek nowej wiary):

      

#F1. Co pół wieku temu starzy ludzie powiadali na temat przyszłych papieży:

Motto: "Pytanie wzbudzające refleksje: za co Polacy uwielbiali JP2 (tj. Jana Pawła Drugiego) - za wartość jego poglądów i idei, czy też za pozycję i władzę którą sobą reprezentował? (Tj. czy za to czego dokonał on sam, czy też za to czego dokonał dla niego Bóg?) Innymi słowy - czy by go tak samo uwielbiali gdyby Bóg uczynił go zwykłym księdzem a nie papieżem?"

       W czasach mojego dzieciństwa, czyli ponad pół wieku temu, nie było jeszcze telewizorów. Ulubioną więc rozrywką podczas długich zimowych wieczorów, były wówczas opowiadania starszych wiekiem ludzi. Sporą zaś częścią owych opowiadań były najróżniejsze stwierdzenia na temat przyszłości. Owi starsi ludzie stwierdzenia te nazywali "przepowiedniami". W przeciwieństwie jednak do przepowiedni które możemy poznać z dzisiejszych książek, tamte "ludowe przepowiednie" opisywały jedynie co ma nastąpić w przyszłości i nigdy nie podawały skąd dokładnie zawarta w nich wiedza się wywodzi. Stąd bardziej reprezentowały one sobą zbiorową wiedzę ludową czy rodzaj "folklorystycznej intuicji" narodu, niż typową dobrze udokumentowaną przepowiednię wywodzącą się z jakiegoś konkretnego źródła. Ja osobiście jednak bardziej wierzę w takie "intuicyjne przepowiednie narodu" niż w proroctwa pojedyńczych ludzi. Reprezentują one wszakże wypadkową z odbioru przyszłości przez ogromną zbiorowość ludzką. Jako takie są one bardziej konkretne od proroctw pojedyńczych ludzi. Zwykle też wypełniają się w dokładnie tej samej formie w jakiej zostały przepowiedziane. (Natomiast proroctwa pojedyńczych ludzi zwykle są symboliczne i wymagają przeinterpretowania.)
       W okolicznościach kiedy aktualizowałem niniejszą stronę w dniu 3 kwietnia 2005 roku (czyli w jeden dzień po śmierci 264-go Papieża, Polaka, Jana Pawła Drugiego), wielu z nas chciało się dowiedzieć, co owe opowieści starych ludzi stwierdzały pół wieku temu na temat przyszłych papieży. Wszakże jest oczywistym, że spora ich część dotyczyła właśnie tego tematu. Oto więc spisane tutaj to co ciągle pamiętałem na ów temat. (Odnotuj, że dalsze informacje na temat tej samej przepowiedni zawarte są na odrębnej stronie internetowej o świeckim zrozumieniu Boga.)
       Z tego co zapamiętałem ze swego dzieciństwa, najpowszechniej powtarzana z owych "ludowych przepowiedni" na temat przyszłych papieży stwierdzała co następuje (powtarzam ją tutaj w terminologii używanej w owych czasach). "Najpierw przyjdzie polski papież, potem przyjdzie czarny papież, zaś po czarnym papieżu przyjdzie już koniec chrześcijaństwa." (Przez wyrażenie "czarny papież" przepowiednie owe wyraźnie rozumiały papieża o czarnej karnacji skóry - tj. zdecydowanie czarnego murzyna wywodzącego się z Afryki, a nie przypadkiem kogoś o lekko "oliwkowej" karnacji skóry.) Ciekawe w powyższej "ludowej przepowiedni" jest to, że ją powtarzano w takiej właśnie formie już kilkadziesiąt lat wcześniej zanim w dniu 16 października 1978 roku Polak, Karol Józef Wojtyła, stał się 264-tym Papieżem, Janem Pawłem II. W tamtych zaś czasach, sytuacja na świecie była taka że NIKT wówczas nawet nie marzył aby polski papież w najbliższej przyszłości mógł zasiąść w stolicy apostolskiej. Szokująco dla mnie, wypełnienie się pierwszej połowy owej przepowiedni nastąpiło ciągle w czasokresie mojego życia. Byłbym więc wysoce ciekaw aby się dowiedzieć, czy druga część tej samej przepowiedni także już wkrótce się wypełni.
       Czego, niestety, nie pamiętałem z owych dawnych opowieści ludowych, to czy ów "czarny papież" miał przyjść zaraz po "polskim papieżu", czy też miał być jeszcze jakiś (lub jacyś) pośredni papież pomiędzy nimi. Jednak ta moja wątpliwość zdawała się być rozstrzygnięta około godziny 6:05 wieczorem (czasu rzymskiego), we wtorek, dnia 19 kwietnia 2005 roku, kiedy to niemiecki Kardynał Dr Joseph Ratzinger wybrany został na 265-go Papieża, Benedykta XVI. Wszakże obecny papież jest rasy europejskiej. Czy jednak z całą pewnością NIE nadszedł jeszcze czas na wypełnienie się całej przepowiedni o "czarnym papieżu" murzynie? Znaczy, czy nasza planeta faktycznie nie została jeszcze przygotowana do zakończenia się ery chrześcijaństwa i do nadejścia następnej ery, oraz czy pomiędzy "polskim papieżem" oraz "czarnym papieżem", Boski plan dla Ziemi ciągle mają realizować zesłani nam przez Boga papieże pośredni?
       Przy szukaniu odpowiedzi na powyższe pytania warto też zwrócić uwagę, że czasami w sytuacjach kiedy treść przepowiedni powodowałaby zmiany zachowań ludzi (a tym samym zakłócenia w wypełnianiu się przepowiedni), dla lepszego ukrycia swej treści przepowiedna może referować NIE bezpośrednio do ludzi, a do symboli które ludzi tych reprezentują. W takim świetle dosyć intrygujący staje się herb obecnego papieża, Benedykta XVI. (W dniu 8 kwietnia 2006 roku ten herb Benedykta XVI można było oglądać na stronie internetowej misje.gdansk.franciszkanie.pl/Benedykt%20XVI.html.) Wszakże na herbie dzisiejszego papieża, w jego lewym-górnym rogu, widnieje ukoronowana głowa murzyna - patrz "Rys. #F1" poniżej. Głowa ta pojawia się od XIV wieku w biskupim herbie diecezji Fryzyngi, który to biskupi herb ojciec święty Benedykt XVI ciągle zachowuje. (Spotkałem twierdzenie, że głowa ta była obecna w herbie Fryzyngi już w 1316 roku.) Intrygujący jest przy tym NIE tylko sam fakt obecności owej głowy murzyna w herbie papieża który przyszedł zaraz po "polskim papieżu", ale także nazwa tej głowy. Owa "głowa murzyna" z herbu obecnego papieża znana jest bowiem pod dwoma odmiennymi nazwami, tj. pod nazwą (1) "Moor of Freising" - co daje się prosto przetłumaczyć na dzisiejszy język jako "Murzyn z Fryzyngi", oraz pod nazwą (2) "Caput Ethiopicum" - które to wyrażenie faktycznie ma aż dwa wymowne tłumaczenia na dzisiejszy język. Pierwsze tłumaczenie wyrażenia "Caput Ethiopicum" na dzisiejszy język oznacza "Głowa Murzyna" - co wyraźnie referuje do pozycji nosiciela tego herbu jako do "czarnej głowy", czyli do "przywódcy murzyna". Drugie jednak tłumaczenie tej nazwy jest jeszcze bardziej dziwne. Mianowicie wyrażenie "Caput Ethiopicum" daje się też tłumaczeć jako "Upadek Pierwotnego Chrześcijaństwa". Chodzi bowiem o to, że słowo "caput" przenosi też znaczenie "upadek" rozumiany w sensie "zakończenia", "zrujnowania" czy "zepsucia się". Z kolei słowo "ethiopicum" w dawnych czasach oznaczało też "pierwotną wersję chrześcijaństwa" która oryginalnie upowszechniła się na obszarze dzisiejszej Etiopii. W sumie więc, powyższe nakłania aby szczegółnie uważnie śledzić co w dzisiejszych czasach dzieje się z chrześcijaństwem jako całością.

Rys. #F1: Przykłady stron internetowych na których w 2009 roku czytelnik mógł oglądnąć sobie herb Ratzingera - tj. poprzedniego papieża Benedykta XVI. (Aby wówczas zobaczyć ów herb wystarczyło kliknąć na dowolny z powyższych adresów, potem zaś poszukać herbu na stronie która się otworzy - adresy te po raz ostatni testowałem w lutym 2009 roku.) Herb ten zaś warto oglądnąć. Wszakże w jego górnym lewym rogu widoczna jest "głowa murzyna". Tymczasem stara polska przepowiednia stwierdzała, że "najpierw będzie polski papież, potem będzie czarny papież, a potem będzie już koniec chrześcijaństwa" (tj. koniec dotychczasowego wydania tej religii - znaczy koniec rozumiany jako "początek nowego" a nie jako "koniec wszystkiego"). Szokująco, owa przepowiednia była znana na wiele lat przedtem zanim Polak wybrany został na papieża. Ciekawe więc czy murzyn widoczny na herbie Ratzingera jest rodzajem dyskretnego znaku od Boga, że tamta stara polska przepowiednia wypełnia się właśnie teraz? Wszakże przepowiednia nie zawsze musi być dosłowna - czyżby więc Bóg dyskretnie ją zaszyfrował do herbu obecnego papieża?
       Co ciekawsze, jak to wyjaśniono w punktach #F3 i #F4 poniżej, ów "koniec chrześcijaństwa" dawniej był interpretowany w zrozumieniu "początku czegoś nowego" - czyli jako rodzaj drastycznej transformacji filozoficznej instytucji religijnych, a nie jako upadek wiary w Boga i upadek religii. Czyli miał to być tylko koniec starej ery "wiary w Boga" połączony z równoczesnym rozpoczęciem nowej ery np. "wiedzy o Bogu". Taki zaś "początek nowego" miałby już miejsce gdyby w wierzeniach ludzi nastąpiły trzy niewielkie transformacje, przykładowo: (1) religie adoptowałyby nowe fandamenty naukowe w rodzaju tych dostarczanych im przez Koncept Dipolarnej Grawitacji - który naukowo opisuje Boga w sposób jaki pozostaje konsystentny z Biblią i z innymi świętymi księgami (czyli jaki wcale NIE jest sprzeczny z chrześcijaństwem chociaż dostarcza on odmiennych od dotychczasowych interpetacji świętych ksiąg, które to interpretacje bazują na najnowszych ideach takich jak "płynny komputer" czyli "przeciw-materia", jak "słowo" czyli "informacja" czyli "program", itp. - po przykłady tego nowego opisu Boga patrz tomy 6 i 5 monografii [8/2] "Totalizm"), (2) religie zaczęłyby akceptować prawo Boga do zróżnicowanego manifestowania się w każdej odmiennej kulturze, oraz (3) obecny celibat i preferowanie mężczyzn zostałyby zarzucone przez kapłanów i instytucje religijne. Aczkolwiek pod względem swego charakteru zmiany te byłyby tylko "kosmetycznej natury", pod względem swych następstw okazałyby się one rewolucyjne. Przykładowo, jednym z ich następstw byłoby że wszystkie religie przestałyby być oddzielnymi religiami, a stałyby się zjednoczoną formą propagowania wiedzy o Bogu i bliskości do Boga.
       Przepowiednia polski papież, czarny papież, koniec chrześcijaństwa, jest także omawiana w podrozdziale M2 z tomu 8 w drugim wydaniu monografii [8/2] "Totalizm".


#F2. Ta sama przepowiednia (o "końcu chrześcijaństwa") z innych źródeł:

       Istotną cechą prawdy jest to, że w takiej samej treści zwykle wyłania się ona aż z całego szeregu odmiennych źródeł. Dlatego też dawno temu bo w 2005 roku, tj. w krótki czas po napisaniu i udostępnieniu innym niniejszej strony z przepowiedniami zasłyszanymi w czasach mojego dzieciństwa, jeden z czytelników uzupełnił je dodatkowymi danymi. Zanim jednak dane te zacytuję z jego emaila, chciałbym tutaj zwrócić uwagę na fakt, że np. na stronie internetowej wskazywanej poniżej w emailu tego czytelnika, dwóch ostatnich papieży (tj. "Gloria Olivae" oraz "Petrus Romanus") uważa się za jedną i tą samą osobę. Ponadto warto też odnotować, że poniższy wykaz zawiera o około 100 papieży mniej niż było ich w rzeczywistości (czyli że pomiędzy historycznie przełomowymi papieżami jacy są wymienieni na owej liście, wybierani też byli papieże którzy nie spowodowali żadnego istotnego zwrotu w historii ludzkości czy chrześcijaństwa). Oto owe dodatkowe dane dosłane przez jednego z czytelników stron internetowych totalizmu - cytuję "słowo w słowo" z emaila tego czytelnika:
       W kwestii przepowiedni orientuję się nieco lepiej niż w kwestiach UFO. Pozwolę więc sobie przypomnieć, że chodzi o tzw. "proroctwo Św. Malachiasza" - Średniowiecznego mnicha z Irlandii. Podaje link gdzie można przeczytać na ten temat: republika.pl/mr_all/malachpl.htm. Św. Malachiasz taksatywnie wyliczył wszystkich następnych papieży i każdemu nadał łaciński "przydomek". I tak według Malachiasza:
       - JAN PAWEŁ I - De medietate Lunae.
       - JAN PAWEŁ II - Karol Wojtyła - De labore Solis (trud słońca). Karol Wojtyła przyszedł na świat w dniu zaćmienia slońca - 18 maja 1920 roku. Zostanie pochowany w piątek - 8 kwietnia 2005 roku - podczas zaćmienia słońca.
       - następnym będzie GLORIA OLIVAE - chwała drzewa oliwnego. Może to być czarnoskóry papież - jak twierdzi większość ludzi, ale nie należy zapominać, że drzewo, gałązka oliwna stanowi symbol wśród ludów wywodzących się z kultury Śródziemnomorskiej, m.in. w kulturze ludów semickich. Może więc chodzić o papieża z żydowskimi korzeniami - pochodzeniem.
       - ostatnim ma być PETRUS ROMANUS - Piotr Rzymski (Rzymianin).
       Korzystając z okazji poruszania tematu proroctw chciałbym przedstawić także proroctwo opata Stanisława Reszki: Przepowiednia opata Reszki - lista królów Polski (z II połowy XVI wieku) "Profetia Abbatis Andreoviensis Stanislai de regibus Poloniae et veritas conformis". Czyli: Proroctwo opata jędrzejowskiego Stanisława Reszki o królach Polski.
1. Flos in Vallae - Kwiat w dolinie
2. Nominis Corona - Z imienia korona
3. Exul fortunatus - Wygnaniec szczęśliwy
4. Gloria succedens - Chwała następująca
5. Manipulus sterilis - Sługa niepłodny
6. Noctis breve Sidus - Krótkiej nocy gwiazda
7. Manus Congregatorum - Ramię zebranych
8. Diversi Coloris - Różnej barwy
9. Solus Princeps - Jedyny księciem
10. Ex duobus Unus - Z dwóch jeden
11. Sonitus Apium - Brzeczenie pszczół
12. Custos Vigilantiae - Stróż czujności
13. Ipse Fortis - Sam mężny
14. Civitatis aliquod ornamentum - Jakaś ozdoba państwa
15. Alter Cracus - Drugi Krak
16. Patriae Sol - Słońce Ojczyzny
17. Regnorum Occasus - Upadek królestw
       Interpretacja prof. Bartłomieja Grocha zawarta w książce "Ks. Bronisław Markiewicz i jego dzieło oraz przepowiednie o przyszłości Polski" podaje:
1. Flos in Valle - Henryk Walezy, gdyż łacińskie "vallis - dolina" pokrewne jest fracuskiemu słowu Valois. Waleziusze mieli w herbie lilię w dolinie.
2. Nominis Corona - Stefan Batory, greckie "stefanos" znaczy wieniec, korona.
3. Exul fortunatus - Zygmunt III. Jako dziecko został wypędzony ze Szwecji, szczęśliwie zostając królem Polski.
4. Gloria succedens - Władysław IV, sławny ze zwycięstw.
5. Manipulus sterilis - Jan Kazimierz, który w końcu abdykował.
6. Noctis breve Sidus - Michal Korybut Wiśniowiecki, którego panowanie było krótkie i nieszczęśliwe dla Polski. Wiśniowieccy mieli w herbie gwiazdy.
7. Manus Congregatorum - Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia.
8. Diversi Coloris - August II, który rządził Polską i Saksonią.
9. Solus Princeps - Stanisław Leszczyński (tu jest niepewność, czy nie należałoby zamienić kolejności królów z następnym).
10. Ex duobus Unus - August III Mocny (patrz wyżej).
11. Sonitus Apium - Stanisław August, za którego czasów Polska przypominała rojący się ul.
12. Custos Vigilantiae - Tadeusz Kościuszko, który czuwał nad wszystkimi próbami odrodzenia Polski.
13. Ipse Fortis - Henryk Dąbrowski, twórca legionów.
14. Civitatis aliquod ornamentum - czasy Księstwa Warszawskiego i księcia Józefa Poniatowskiego.
15. Alter Cracus - Drugi Krak - Józef Piłsudski, który przywrócił państwowość Polski, a lud usypał mu kopiec w Krakowie jak ongiś legendarnemu Krakowi.
16. Patriae Sol - Słońce Ojczyzny - Papież Jan Pawel II.
17. Regnorum Occasus - ?????? oznacza UPADEK KRÓLESTW - czasy, gdy upadną królestwa (państwa) i runą systemy. Po śmierci Jana Pawla II ...
       Nr 17 punkt styczny, wspólny??? Przyszły "władca" - "przedstawiciel narodu". Co może spowodować upadek państw i zawalenie się systemów - ekonomicznych, politycznych itd???

       Na powyższym, dającym dużo do myślenia pytaniu kończy się cytat z emaila owego czytelnika.


#F3. "Koniec chrześcijaństwa" w tej przepowiedni był rozumiany w sensie "początku czegoś nowego" a nie jako "definitywny koniec wszystkiego":

       W powyższej "ludowej przepowiedni" interesująca jest dawna interpretacja owego "końca chrześcijaństwa". Z wyjaśnień owych dawnych ludzi pamiętam, że koniec ten wcale nie miał oznaczać całkowitego zaprzestania przez ludzi wiary w Boga, ani upadku instytucji religijnych obecnie reprezentowanych przez kościoły, świątynie, kapłanów, itp. Nie oznaczał on także iż ma nastąpić wówczas "koniec świata" - a stąd że nie będzie już miejsca na żadną religię. Ludzie opowiadający owe "przepowiednie" wyraźnie wyjaśniali ten "koniec chrześcijaństwa" w zupełnie inny sposób. Mianowicie twierdzili oni, że chrześcijaństwo będzie wówczas zastąpione znacznie "lepszą wiarą w Boga". Znaczy że ów dzisiejszy aparat nazywamy "chrześcijaństwem", który jest zadedykowana "służeniu Bogu", a który ukształtowany został historycznie ze złożenia razem określonej wiary, wiedzy, tradycji, symbolizmu, metod działania, ludzi, świętych miejsc i budynków, itp., zostanie wówczas zastąpiony znacznie lepszym aparatem, który zacznie nazywać siebie nieco inaczej. Jednak ów nowy aparat ciągle zadedykowany będzie "służeniu Bogu dla dobra ludzi", ciągle też będzie na niego się składała wiedza, tradycja, metody działania, ludzie, święte miejsca i budynki, itp. Co zaś najciekawsze, opisywane przez dawnych ludzi cechy owej "lepszej wiary w Boga" która w przyszłości ma zastąpić dzisiejsze chrześcijaństwo, dosyć dokładnie pokrywały się z cechami filozofii nazywanej "totalizm" (której relatywnie szeroki opis zawarty jest na licznych stronach internetowych o filozofii totalizmu, o Biblii jako "autobiografii Boga", o karmie, o prawach moralnych, o wolnej woli, oraz o Bogu i o naukowych dowodach na istnienie Boga - upowszechnianych za pośrednictwem "Menu 4").


#F4. Początkowo zmiany mogą być "czysto kosmetyczne":

Motto: "Wszelkie sprawy są proste - to ludzie czynią je skomplikowanymi."

       Kiedy się słyszy wyrażenie "koniec chrześcijaństwa" ze starej polskiej przepowiedni o "polskim papieżu, czarnym papieżu, oraz końcu chrześcijaństwa", wówczas w wyobraźni widzi się ten koniec jak jakąś katastrofę. Przykładowo, widzi się "koniec świata" oraz fizyczną niemożliwość aby jakakolwiek religia mogła być kontynuowana, czy widzi się "wojnę nuklearną", zburzenie kościołów, oraz zbyt twardą walkę o codzienne przetrwanie tych nielicznych ludzi którzy przeżyli, aby ciągle mieli oni czas i energię na wspieranie instytucji kościoła. Tymczasem jeśli się przypomni co dawni ludzie mówili o owym "końcu chrześcijaństwa", wówczas się okazuje że faktyczne opisywali oni tylko "koniec starego" jaki jednak pojawi się tylko po to aby wyzwolić "początek nowego". Okazuje się też, że przy takim "końcu starego a początku nowego" początkowe zmiany mogą mieć "czysto kosmetyczny" charakter i mogą bardziej dotyczyć zmiany filozofii i światopoglądów niż całkowitego zreformowania instytucji kościoła i "wiary w Boga". Dla przykładu, gdyby ów "koniec starego i początek nowego" miał miejsce na bazie stwierdzeń Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu, wówczas zmiany zaszłe w rzeczywistości mogłyby ograniczać się do jedynie 3 "kosmetycznych" udoskonaleń filozoficznych chrześcijaństwa, a mianowicie:
       1. Adoptowanie przez chrześcijaństwo naukowych fundamentów w postaci ustaleń Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Ta niewielka zmiana filozoficzna w postaci przyjęcia fundamentów naukowych, spowodowałaby jednak rewolucyjne następstwa. Przykładowo, pozwalałaby ona naukowo dowodzić istnienia Boga, naukowo wyjaśniać cechy Boga - tak jak to uczyniono w tomie 6 monografii [8/2] "Totalizm", oraz naukowo ukierunkowywać współżycie ludzi z Bogiem jakie najkorzystniej służyłoby interesom szczęścia ludzi i celom Boga. Innymi słowy, takie zabazowanie naucznia i działalności chrześcijaństwa na fundamentach naukowych wynikających z Konceptu Dipolarnej Grawitacji spowodowałoby także że dotychczasowa wiara w Boga zostałaby zastąpiona przyszłą wiedzą i pewnością Boga.
       2. Zaakceptowanie zróżnicowanych manifestacji Boga. Znaczy, zaakceptowanie że dla poszczególnych kultur o zróżnicowanych cechach, ten sam Bóg manifestuje swoje istnienie i działania też w zróżnicowany sposób - jaki jest najbardziej odpowiedni dla danych kultur. Ta niewielka transformacja filozoficzna w skutkach okazałaby się ogromnie rewolucyjna. Wszakże dzięki niej wszystkie religie nagle mogłyby się zjednoczyć w jedną instytucję służby Bogu. Wszystkie religie służą przecież temu samemu Bogu. Tyle, że każda z nich służy Bogu w sposób który jest zgodny z manifestacjami jakimi ten sam Bóg zaapelował do specyfiki kultury ludzi którym dane religie służą. W rezultacie kapłani wszystkich religii faktycznie są "zawodowymi sługami tego samego Boga" - czyli kolegami po fachu. Jedyne co ich różni pomiędzy sobą, to tradycja i kultura narodu który przybliżają do tego Boga. Zamiast więc obecnych odmiennych religii, po wprowadzeniu tego filozoficznego usprawnienia powstałaby wówczas tylko jedna instytucja służby Bogu, w obrębie której kapłani działaliby albo zgodnie z tradycją katolicyzmu, albo protestanctwa, albo hinduizmu, albo buddyzmu, albo taoizmu, itp.
       3. Zaniechanie celibatu i preferowania mężczyzn. To zaś spowodowałoby cały szereg następstw, na przekór że większość praw i tradycji kościoła i religii nadal byłaby zachowana (np. dobra kościoła nadal należałyby do kościoła, a nie do księży). Przykładowo, męscy kapłani mogliby mieć żony i dzieci. Msze mogłyby być prowadzone przez kobiety kapłanki. Kobiety kapłanki mogłyby też mieć mężów i dzieci. Stąd księża i kapłani przestaliby być oderwani od prawdziwego życia (tak jak ma to miejsce obecnie). Zaniknęłaby też główna przeszkoda na drodze do zawodu kapłana.
       Ciekawostką powyżej opisanych zmian filozoficznych byłoby, że na przekór ich "kosmetycznej natury", ich kosekwencje okazałyby się rewolucyjne. Wszakże następstwa te obejmowałyby, m.in.: "zamienienie wiary w Boga w wiedzę o Bogu", rewitalizację zainteresowań ludzi w Bogu, podniesienie ogólnej moralności wszystkich ludzi, podniesienie szczęścia indywidualnych ludzi, rozpoczęcie zdążania w kierunku nowej totaliztycznej ery w wiarze i w polityce socjalnej, zjednoczenie wszystkich religii na świecie, zamienienie odrębnych służb religijnych w jednorodną grupę zawodowej służby Bogu, zaniknięcie odmiennych wyznań (np. chrześcijaństwa, hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, itp.) oraz powstanie jednorodnej "służby Bogu według tradycji chrześcijańskiej", "służby Bogu według tradycji hinduistycznej", "służby Bogu według tradycji buddyjskiej", oraz wiele więcej wszechogarniających następstw. Oczywiście, oprócz całych religii i narodów zmiany owe dotykałyby również indywidualnych ludzi.


#F5. Kryzys moralny katolicyzmu z kwietnia 2010 roku:

       W kwietniu 2010 roku kościół rzymsko-katolicki przeszedł ogromnie poważny kryzys, który o mało okazał się dla niego owym "ostatnim źdźbłem zdolnym załamać grzbiet wielbłąda", a o którego dalszych reperkusjach być może jeszcze kiedyś usłyszymy. Wszystko zaczęło się ponad miesiąc wczesniej kiedy prasa światowa natknęła się na informacji, że Kardynał Dr Joseph Ratzinger, w czasach poprzedzających zostanie Papieżem Benedyktem XVI, był odpowiedzialny za ukrycie oraz osłanianie przed wymiarem sprawiedliwości całego szeregu niemoralnych księży którzy seksualnie pastwili się nad powierzonymi ich opiece dziećmi. Przykłady metod tego ukrywania i osłaniania niemoralnie postępujących kapłanów, wraz z szeregiem nazwisk konkretnych księży którzy poddani zostali temu osłanianiu, opisuje aż cały szereg artykułów. Należy do nich przykładowo artykuł [1#F5] "Predators shuffled around the globe" (tj. "Drapieżcy przerzucani do innych miejsc świata"), ze strony B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 17, 2010, czy artykuł [2#F5] "Ratzinger refused to defrock priest" (tj. "Ratzinger odmówił wydalenia księdza z grona kapłanów") ze strony A15 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane we wtorek (Tuesday), June 1, 2010. W rezultacie, owi księża których niemoralne pastwienie się nad dziećmi kwalifikowało nie tylko do usunięcia z grona księży, ale wręcz dopraszało się poważnych kar kryminalnych, byli przez Stolicę Apostolską zwyczajnie delegowani do jakichś mało znanych części świata gdzie dalej mogli bezkarnie prowadzić swój łupieżczy tryb życia.
       Prasa światowa dosyć precyzyjnie dokumentowała swoje zarzuty. Przykładowo, podawała nazwiska konkretnych księży i konkretnych miejsc w których księża ci pastwili się nad dziećmi, reprodukowała listy z dyrektywami podpisane przez Kardynała Dr Josepha Ratzinger, itp. Jednak zamiast tym bardzo konkretnym zarzutom przedstawić równie konkretną obronę (przykładowo opisu przedsięwzięć podjętych aby owi księża NIE powrócili do dawnych zwyczajów, czy statystyk liczbowych wykazujących poziom nawrócenia się czy poziom powrócenia do dawnych postępowań u owych poprzerzucanych księży), Stolica Apostolska zaczęła odwoływać się do średniowiecznych metod swego działania dając światu do zrozumienia że wszystko to są jedynie "knowania Szatana" nastawione na zniszczenie kościoła. Oczywiście, taka reakcja Rzymu jedynie pogorszyła sytuację. Na całym świecie ludzie zaczęli wykazywać oburzenie. Wielu oburzonych katolików wręcz zmieniło wiarę. Przykładowo, zgodnie z artykułem "German Catholics abandon church" (tj. "Niemieccy katolicy porzucili kościół"), ze strony B2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z piątku (Friday), April 16, 2010, jedynie w miesiącu marcu 2010 roku i tylko w jednej diocezji Freiburg, zarzuciło katolicyzm aż 2711 osób.
       Według mojej jednak osobistej oceny, największe zagrożenie że ów kryzys moralny kościoła z kwietnia 2010 roku może doprowadzić iż opisywana tutaj przepowiednia kiedyś się wypełni, wprowadza owa niepozorna inicjatywa opisana w artykule "Pair want Pope arrested in Britain over sex abuse cover up" (tj. "Para stara się spowodować zaaresztowanie Papieża za ukrywanie seksualnej eksploatacji"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), April 12, 2010. Zgodnie z tym artykułem, słynny ateista, Richard Dawkins, powołał zespół prawników któremu postawił za cel zmontowanie sądowego oskarżenia o popełnieniu przestępstw przeciwko ludzkości, jakie to oskarżenie powoliłoby na zaaresztowanie Papieża. Prof. Dawkins jest szeroko znany w świecie że typowo dopina swego celu - jako przykład patrz wyniki jego kampanii ogłoszeń na autobusach, że "NIE ma Boga" omawiane m.in. w punkcie #A2 strony timevehicle_pl.htm czy w punkcie #H4 strony cloud_ufo_pl.htm. Jeśli więc faktycznie zdoła zmontować oskarżenie na podstawie którego Papież będzie mógł być oskarżony i postawiony przed sądem, wówczas rzeczywiści może to sprowadzić koniec chrześcijaństwa. Wszakże takie oskarżenie spowoduje areszt Papieża - jeśli tylko z jakichkolwiek powodów opuści on "Holy Sea". Papież wszakże NIE będzie mógł użyć "diplomatic immunity" przed oskarżeniem, ponieważ jego państwo NIE jest członkiem ONZ. Po zaś areszcie i skazaniu Papieża, kościół katolicki by się zwyczajnie rozpadł. Zresztą, gdyby Papież został skazany za działalność przestępczą przeciwko ludzkości, to otworzyłoby drzwi do ogłoszenia całego kościoła katolickiego "nielegalną instytucją" i do rozwiązania tego kościoła. Opisywana tu przepowiednia by się więc wypałniła.
       Jednym z kierunków moich badań jest związek pomiędzy katastrofami a niemoralnymi folozofiami ludzi którzy nimi są dotykani. Badania te opisane są szerzej m.in. na stronie internetowej day26_pl.htm. Ujawniają one dosyć szokujący obraz. Mianowicie, że równocześnie z czasem kiedy około 1995 roku panowanie nad Ziemią objęło wysoce niemoralne pokolenie które w punktach #I5 i #I6 strony tapanui_pl.htm ja nazywam "Midasami na odwyrtkę", Bóg rozpoczął też na Ziemi proces "moralnego oczyszczania ludzkości". Proces ten polega na tym, że każda społeczność i instytucja na Ziemi jest osądzana z moralnego punktu widzenia, zaś te z nich które pod względem moralnym NIE są krystalicznie czyste, są dyskretnie unicestwiane - najpierw jednak otrzymując od Boga rodzaj ostrzeżenia czy upomnienia aby zmieniły swoje postępowanie. Wygląda też na to że kościół katolicki wcale NIE został zwolniony czy wyłączony z przejścia przez ten przykry proces. To dlatego, ów kryzys z kwietnia 2010 roku prawdopodobnie jest właśnie owym wstępnym ostrzeżeniem od Boga. Ostrzeżenie to zdaje się stwierdzać, że albo kościół katolicki sam zacznie zmieniać swoje drogi - w ten sposób moralnie sam się oczyszczając i adoptując metody działania jakie są odpowiednie do wymogów dzisiejszych czasów (tak jak to opisałem w punkcie #F4 tej strony), albo też opisywana tu stara przepowiednia na jego temat ulegnie jednak wypełnieniu.


Część #G: "Przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku":

       Dokładną treść przepowiedni opisanych w tej części poznałem poza Polską. Mają one jednak związek z bardzo podobnymi przepowiedniami które w dzieciństwie słyszałem w powojennych Wszewilkach.


#G1. Objawienie Dayaków na temat daty otwartego rozpoczęcia misji na Ziemi przez Drugiego Jezusa:

       Na Borneo mieszkałem i pracowałem w obszarze, który jest głównie zajmowany przez plemiona Dayaków Lądowych. Sami siebie nazywają oni "Bidayuh". Dayacy są bardzo niezwykłymi ludźmi. Ich starszyzna jest szeroko znana ze swojej mądrości i zdolności przepowiedniowych. Z kolei ich kobiety są słynne ze swojej piękności i uznawane za jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie. (Osobiście muszę tutaj przyznać, że owa sława tych miniaturowych, kształtnych, pełnych naturalnej gracji i przepięknych kobiet o szlachetnych rysach, jest całkowicie zasłużona.) Przysłowia Dayaków uważane są za prawdziwe perły ludowej mądrości. Przeszli oni na chrześcijaństwo relatywnie niedawno. Stąd, jak to zawsze ma miejsce z tymi, którzy właśnie przyjęli wiarę chrześcijańską, w pobliżu ich kościołów miało ostatnio miejsce wiele cudów i niezwykłych wydarzeń.
       Początkowo do środowiska Dayaków wprowadzony zostałem przez swoich studentów, którzy sami byli Dayakami, przedstawiali mnie więc krewnym, znajomym i osobistościom autorytetu z ich szczepu. Owe wprowadzenia były jedynym okresem w moim życiu, kiedy nazywano mnie "guru" oraz kiedy nie protestowałem gdy mnie tak tytułowano. W języku używanym przez Dayaków na codzień, używane jest zapożyczone z Indii słowo "guru", jakie znaczy tam "nauczyciel". Przez Dayaków przyporządkowane ono jednak bywa tylko tym szanowanym przez siebie wykładowcom, których się szczególnie lubi i z którymi się osobiście przyjaźni (pozostałych nazywa się tam oficjalnym zwrotem "mój wykładowca" albo "mój profesor"). Dayaccy studenci zawsze przedstawiali mnie swoim członkom rodziny, znajomym i osobistościom jako "mój guru" (tj. "my guru").
       Dayacy ogromnie mnie fascynowali, m.in. właśnie z powodu owych niewyjaśnionych zjawisk, jakie występowały w ich pobliżu. Miałem więc wśród nich dużo przyjaciół oraz utrzymywałem z nimi nieustanny kontakt. Jeden ze starszyzny Dayaków, z którym spędzałem wiele czasu na dyskusjach, wykazał mi wiele zaufania poprzez ujawnienie religijnego objawienia jakie w owym czasie otrzymali jacyś z ich starszyzny. Owo religijne objawienie stwierdzało, że Drugi Jezus jest już na Ziemi, oraz że otwarcie rozpocznie on swoją misję w dniu, w którym waluta "euro" zastanie wprowadzona w Europie. (Jak wiadomo z historii "euro", waluta ta wprowadzana była w kilku stadiach. Datą jej najbardziej pierwszego, chociaż ograniczonego, wprowadzenia do obiegu był 4 stycznia 1999 roku. Dnia 1 stycznia 2002 roku waluta "euro" została wprowadzona ponownie, tym razem już jako oficjalna waluta obiegowa aż dwunastu, z piętnastu istniejących, krajów ówczesnego europejskiego Wspólnego Rynku. Kraje jakie 1/1/2 oficjalnie wprowadziły ją do obiegu, to - w pisowni angielskiej: Austria, Belgium, Finland, France, Germany, Greece, Ireland, Italy, Luxembourg, Netherlands, Portugal, Spain. Nie wprowadziły jej wówczas: Britain, Sweden, Denmark.) Według owego objawienia Dayaków, wprowadzenie do obiegu waluty "euro", miało być symbolicznym odrodzeniem się Imperium Rzymskiego. Przepowiednie stwierdzały więc, że będzie ono również datą, kiedy Drugi Jezus rozpocznie otwartą realizację swojej misji na Ziemi. Objawienie także stwierdzało, że zanim rozpocznie on otwarcie realizować swoją misję na Ziemi, odwiedzi on Dayaków oraz będzie przez jakiś czas żył wśród nich.
       Oczywiście, ja ogromnie się zainteresowałem tym objawieniem. Jako mały chłopiec nasłuchałem się bowiem wielu przepowiedni na temat zbliżającego się przybycia Drugiego Jezusa na Ziemię. Dla przykładu dawne polskie przepowiednie ściśle łączą z Polską drastyczne zmiany światopoglądowe wśród ludzi. Przepowiednie te bowiem stwierdzają, że "iskra wyjdzie z Polski" - cokolwiek ma to oznaczać. To właśnie dlatego w naszym kraju powszechnie kiedyś wierzono, że Polska będzie pełniła kluczową rolę w misji Drugiego Jezusa na Ziemi. (Np. patrz następujące słowa jakie wyrażają esencję jednej z tych przepowiedni "ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości" - powtórzone na stronie 29 książki: Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, "Dieta Optymalna", wydanie drugie, Prasa Śląska, Katowice 1997 rok.) Dopiero potem, jak Biblia pisze, Drugi Jezus uderzy w zastępy szatana ze wschodu na zachód ("Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego" - Ew. Mateusza 24:27). Biblia aż kilka razy z naciskiem zapowiada, że Drugi Jezus przybędzie skromnie i bez zapowiedzi, "jak złodziej". Jako przykład tych zapowiedzi patrz Apokalipsa Św. Jana 3:3 "Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie". To samo stwierdza Apokalipsa Św. Jana 16:15 "Oto przyjdę jak złodziej:", a także 2 list Piotra 3:10 "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański". Ponadto biblia ostrzega "Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie." (patrz Ew. Mateusza 24:44). Stąd poza kilkoma nielicznymi, jakich Bóg obdarzy zdolnością do wypatrzenia Jego wielkości jak zawsze przesłoniętej skromnością i zwykłością, o tym kim On naprawdę był ludzkość dowie się dopiero po Jego odejściu. Polskie przepowiednie stwierdzały też, że Drugi Jezus urodzi się jako zwykły człowiek (Syn Człowieczy), a nie jako Syn Boga, oraz że On sam nie będzie czynił cudów, chociaż liczne cuda będą miały miejsce w jego bliskości. Wszakże, musi On być rozpoznany przez ludzi po rodzaju dokonań i czynów jakie urzeczywistni na Ziemi, a nie po cudach jakie przecież mogą być fabrykowane przez wszystkich owych "fałszywych proroków" o których ostrzega nas Biblia. (Przykładowo patrz słowa z Biblii: "Gdyby wam wtedy kto powiedział, oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda aby o ile można zwieść wybranych." - Mt 24:23-24.) Ponadto misją Drugiego Jezusa na Ziemi wcale nie będzie odkupienie grzechów jakie ludzie już popełnili, lub jakie będą popełniali, a wskazanie i otwarcie dla ludzi nowej drogi do nieustannego samodoskonalenia się, tak aby każda osoba mogła zacząć swój marsz w poprawnym kierunku moralnego samo-zbawienia. Ta misja Drugiego Jezusa aby zainicjować samodoskonalenie i samozbawianie się tych ludzi którzy są już gotowi aby je podjąć, jest zresztą dosyć wyraźnie wyrażona w Biblii, gdzie wyjaśniają ją np. słowa (Hebr. 9:27-28): "A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują." Przepowiednie stwierdzają również, że Drugi Jezus podzieli Ziemię na dwie połowy. Wielu ludzi interpretuje tą przepowiednię całkowicie dosłownie, wierząc że w chwili zejścia Drugiego Jezusa na Ziemię, manifestacja jego boskich mocy będzie tak ogromna, że Ziemia dosłownie przepołowi się pod jego stopami. Jednak zgodnie z filozofią totalizmu, takie jawne zamanifestowanie boskiej potęgi wybiegałoby przeciwko "kanonowi niejednoznaczności" opisemu w podrozdziale B7.4 z monografii [8/2] "Totalizm". W takim przypadku ludzie nie mieliby więc innego wyjścia niż wykonywać dokładnie to co Drugi Jezus im nakaże. Z kolei ów brak innego wyjścia odebrałby im cały zasób wolnej woli. Dlatego ową przepowiednię o podziale Ziemi należy interpretować alegorycznie. Drugi Jezus wcale nie rozszczepi fizycznie planety Ziemia pod ludzkimi stopami, a podzieli filozoficznie ludzi zamieszkujących Ziemię na dwa przeciwstawne obozy: tych co wybiorą drogę wypełniania praw moralnych i mozolnego wspinania się ku doskonałości, oraz tych co wybierą drogę wygód, obchodzenia praw moralnych naokoło, oraz moralnego upadku. Zgodnie z przepowiedniami, Drugi Jezus całkowicie zmieni też na Ziemi szybkość upływu czasu oraz zrozumienie pojęcia czasu. W efekcie jego działalności, ten sam przedział czasu zaledwie jednego tygodnia dotychczas obejmującego odpowiednik dzisiejszych 7 dni, da się w przyszłości rozciągnąć technicznie, tak że obejmie on odpowiednik obecnych 8 dni. Ludzie nie bardzo wiedzieli jak dokładnie interpretować tą dziwną przepowiednię. Jak dotychczas tłumaczyli ją więc alegorycznie, zwykle jako zmiana kalendarza oraz nastanie nowej ery. Tymczasem podrozdział H9.1 i rozdział M z monografii [1/4] klarownie ujawniają, że jest to po prostu informacja o użyciu urządzenia zmieniającego szybkość upływu czasu, wyjaśniona prymitywnymi pojęciami dawnych ludzi. Zgodnie z nią, w efekcie przyjścia Drugiego Jezusa ludzkość po prostu nauczy się zmieniać szybkość upływu czasu. Czas stanie się wówczas jak guma - tj. będzie można go dowolnie rozciągnąć odpowiednim urządzeniem technicznym opisanym przykładowo na totaliztycznej stronie immortality_pl.htm. Obecny 7-dniowy tydzień da się więc wówczas tak rozciągnąć, że będzie on trwał przez odpowiednik dzisiejszych 8 dni. Prawdopodobnie też nieustające rozciąganie czasu o około 15%, tak że obecny tydzień zajmował będzie wówczas dzisiejsze 8 dni, da się też osiągnąć bez szkody dla ludzkiego zdrownia i bez żadnych niepożądanych następstw dla środowiska naturalnego na Ziemi. Dlatego jednym z licznych efektów działalności Drugiego Jezusa będzie zapewne, że w przyszłości nastanie zupełnie nowa era na Ziemi, podczas której czas będzie nieustannie wydłużany o owe 15%, zaś przyszły tydzień będzie trwał odpowiednik obecnych 8 dni.
       Z przepowiednią na temat Drugiego Jezusa wiąże się też jeszcze jedna przepowiednia na temat Antychrysta. Drugi Jezus zostanie przysłany przez Boga aby usunąć z Ziemi Szatana i aby zapoczątkować nową erę dostatku i szczęśliwości jaka ma panować przez następne tysiąc lat. Jednak Szatan nie da się tak łatwo usunąć i na przybycie Jezusa zareaguje przysłaniem swego Antychrysta. Zadaniem Antychrysta będzie zniszczenie efektów działalności Drugiego Jezusa i wydłużenie panowania Szatana na Ziemi. Antychryst ma przybyć na Ziemię w jakiś czas po przybyciu Drugiego Jezusa. Z jego przybyciem, lub z jego osobą, ma się jakoś wiązać potrójna cyfra 6, np. może on przybyć w dniu 6 czerwca 2016 roku. Swoim wyglądem, zachowaniem, a także zewnętrznymi pozorami Antychryst ma mimikować oryginalnego Jezusa. Dlatego dawne polskie wierzenia stwierdzają że "Antychryst zamimikuje twarz Jezusa", oraz że "Antychryst podszywał się będzie pod Drugiego Jezusa". Po spektakularnym przybyciu w ogniach i grzmotach, Antychryst ma zrealizować wiele sztuczek, które naiwnym ludziskom będą wyglądały jak cuda i uzdrawianie realizowane przez oryginalnego Jezusa. Dlatego wielu ludzi da się zwieść przez owe sztuczki i podąży za Antychrystem czcząc go jak Boga. Jednak celem Antychrysta będzie jedynie zdobycie władzy politycznej, oraz następne czynienie zła i służenie Szatanowi. Poprzez oszustwa i zwodzenie zmontuje on ogromne imperium na Ziemi jakie rozciągnie się na niemal połowę naszej planety. W imperium tym będzie jednak rządził okrutnie i z żelazną ręką. Przykładowo zmusi swoich ludzi do chirurgicznego wszczepiania rodzaju mikroprocessora identyfikującego (tj. "znaku bestii"), bez jakiego nie będzie można zrealizować żadnego działania, nawet tak niepozornego jak kupienie chleba. Obywatele jego imperium wcale nie będą ani szczęśliwsi ani bezpieczniejsi niż przed jego przybyciem. Zapoczątkuje on też wiele wojen. Ostatnia bitwa tych wojen będzie posiadała jakiś związek z miejscowością Armageddon w Izraelu. Zgodnie z przepowiedniami Antychryst zostanie tam pokonany przez połączone siły reszty świata, który w owym czasie będzie już uznawał nauki prawdziwego Drugiego Jezusa.
       Problem z czasowo zbliżonym przybyciem najpierw prawdziwego Drugiego Jezusa czyniącego dobro, a potem Antychrysta jaki będzie udawał Drugiego Jezusa jednak czynił zło, jest odróżnienie pomiędzy tymi dwoma. Zapewne dlatego czasy w jakich to nastąpi nazywane są czasami sądu. Ludzie zmuszeni będą bowiem do osądzenia za kim mają się opowiedzieć. Wielu da się zwieść i opowie się za Antychrystem. Tymczasem zgodnie z przepowiedniami różnice pomiędzy tymi dwoma są ogromne i powinny być oczywiste już na pierwszy rzut oka. Każdy z nich jest przecież przeciwieństwem tego drugiego. Antychryst służył będzie Szatanowi, Drugi Jezus służył będzie Bogu. Antychryst będzie starał się ukryć prawdę, Drugi Jezus będzie ją ujawniał. Antychryst będzie wszystko czynił spektakularnie, dla zadziwienia gawiedzi. Drugi Jezus będzie wszystko czynił skromnie, cicho i bez rozgłosu, "jak złodziej". Antychryst przejmie władzę polityczną nad ludźmi i będzie im przewodził fizycznie. Drugi Jezus będzie apelował do rozumu i sumienia ludzi, zaś przewodził jedynie duchowo. Antychryst będzie rozkazywał i domagał się ślepego posłuszeństwa. Drugi Jezus będzie wyjaśniał i przekonywał, jednak pozostawi każdemu wolną wolę i wybór. Antychryst będzie jedynie mówił o czynieniu dobra, jednak faktycznie będzie czynił zło. Tymczasem Drugi Jezus będzie nauczał jak czynić dobro oraz sam będzie czynił dobro. Antychryst będzie czynił publicznie liczne cuda i uzdrowienia, jednak nie pozostawi po sobie ucznia ani nie nauczy niczego innych ludzi. Drugi Jezus nie będzie czynił cudów (chociaż te będą miały miejsce w Jego pobliżu), jednak pozostawi po sobie wielu uczni i udostępni ludziom wystarczająco wiedzy aby zapoczątkować zupełnie nową erę na Ziemi.
       Po poznaniu więc objawienia Dayaków na temat daty oficjalnego rozpoczęcia misji przez Drugiego Jezusa, sprawdziłem na wszelki wypadek starannie, czy ktokolwiek z Europy żył wśród nich w owym czasie. Jak się okazało, nie istniał taki Europejczyk. Nie był to najlepszy czas dla tego typu przedsięwzięć. Wszakże w owej części Borneo miejscowe władze pogłębiały swoją niechęć do Europejczyków, w odpowiedzi za zarzuty Europejczyków że wyniszczają one istotna dla naszej cywilizacji puszczę równikową. Ponadto obszar południowo-wschodniej Azji znajdował się właśnie w uścisku potężnego kryzysu finansowego (nazywanego wówczas kryzysem azjatyckim - "Asian Crisis"). Stąd poza przejezdnymi turystami, w całym Sarawaku czasowo przebywało jedynie kilku Europejczyków. Każdy z nich był jednak zajęty kompletowaniem jakiegoś pilnego kontraktu lub zawodu i nie miał czasu aby żyć wśród Dayaków.
       Więcej na temat powyższej przepowiedni Dayaków podane jest w punktach #73 i #74 z rozdziału A4 w tomie 1 monografii [1/4], a także w punktach #73 i #74 z podrozdziału L4 w tomie 8 z drugiego wydania monografii [8/2] "Totalizm".


#G2. Nadprzyrodzone objawienie w Christchurch, Nowa Zelandia, o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku:

       W piątek, dnia 24 września 1999 roku, oglądałem w swoim mieszkaniu w Timaru wiadomości telewizyjne na pierwszym kanale TV New Zealand. Są one nadawane od godziny 18 do 19. Niespodziewanie zostałem zaszokowany jednym fragmentem tych wiadomości. Był to krótki, szyderczy raport, jaki wyśmiewał się z managera zarządu miasta Christchurch z Wyspy Południowej Nowej Zelandii (manager ten jest czymś w rodzaju "dyrektora miasta", czy "burmistrza"). Wydawał on bowiem całe miliony dolarów na upiększenie swego miasta na przybycie Drugiego Jezusa (w tym szyderczym raporcie, manager zarządu Christchurch wypunktowany był po imieniu). Raport ten koncentrował się na szyderstwie i wyśmiewaniu, niemal więc nie zawierał faktów. Sugerował on jednak, że zaistniało jakiś nadprzyrodzone zdarzenie, które ujawniło, że w 1999 roku miasto Christchurch uhonorowane zostanie wizytą Drugiego Jezusa, oraz że manager zarządu tego miasta przyjął to zdarzenie wystarczająco poważnie aby zainwestować miliony dolarów w przygotowanie Christchurch do owej specjalnej wizyty. Niestety niewiele danych zdołałem zapamiętać z owego krótkiego raportu (nie widziałem go ponownie, nie miałem więc już możności aby odświeżyć swoją pamięć, zweryfikować moje jego zrozumienie, czy nagrać go na taśmę). Wspominał on kilka obszarów Christchurch, jakie wybrane zostały do przebudowania i do upiększenia na przybycie Drugiego Jezusa. Z tego, co ciągle chodzi mi po głowie, prawdopodobnie w programie wspominane były m.in. centralny plac Christchurch, nazywany "Cathedral Square" (tj. Plac Katedralny), który - zgodnie z objawieniem, miał być punktem kulminacyjnym owych wizyt Drugiego Jezusa; główną drogę wjazdową do Christchurch od strony Timaru - zgodnie z owym objawieniem miała ona być drogą, przez którą Drugi Jezus wjedzie do Christchurch (do Christchurch prowadzą trzy główne drogi: z Timaru, z Wybrzeża Zachodniego, oraz z Kaikoura, plus kilka dalszych małych miejscowych dróg); oraz zakryty basen kąpielowy miasta, który miał być użyty, kiedy Drugi Jezus zdecyduje się dokonywać masowych chrztów. Natychmiast po usłyszeniu tej wiadomości rzuciłem się aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat gdzie i jak owo objawienie zostało dokonane, co dokładnie ono stwierdzało, itp. Ku swojemu rozczarowaniu, nie byłem w stanie znaleźć dalszych szczegółów upowszechnianych w oficjalny sposób. Wyglądało to tak, jakby owo religijne objawienie zaindukowało jedynie powszechną niewiarę, szyderstwa oraz wyśmiewanie, zaś żadne oficjalne źródło nie podjęło się obowiązku rzeczowego poinformowania ludzi, co właściwie się stało. Dla mnie osobiście takie zachowania zabrzmiały arogancko i niezapraszająco wobec Boga. Jedyna inna oficjalna publikacja jaka referowała do owej rewelacji, którą zdołałem odnaleźć, to bardzo krótki artykuł [25A4] "A gay old time in the capital". W dniu 30 września 1999 roku opublikowała ją na stronie 4 gazeta "The Timaru Herald" (Bank Street, Timaru, New Zealand). Artykuł ten ponownie nie zawierał żadnych szczegółów informacyjnych oraz ograniczał się do dodatkowego wyszydzania działań upiększających managera zarządu Christchurch (ponownie wytykając go palcem i nazywając po imieniu, tak aby nie było żadnej pomyłki o kogo chodzi) oraz do wykpienia jego sprawy obok sarkastycznych uwag na temat homoseksualistów. Na szczęście słowne rumory, jakie w owym czasie zaczęły się rozprzestrzeniać w Nowej Zelandii, nie były aż tak lakoniczne, chociaż były one nieprecyzyjne i pełne wzajemnych sprzeczności. Oczywiście, z powodu kompletnego braku oficjalnej i rzeczowej informacji, co naprawdę się stało, nie wiadomo, które części owych rumorów pokrywały się z prawdą, które zaś były jedynie spekulacjami. Zgodnie z owymi werbalnymi rumorami, jakie wówczas do mnie dotarły, zaistniało jakieś nadprzyrodzone objawienie w jednym z fundamentalistycznych kościołów w Christchurch. W cudowny sposób wielu ludzi z tego kościoła otrzymało odbierający im oddech przekaz, że Drugi Jezus odwiedzi Christchurch w 1999 roku, że punktem kulminacyjnym jego odwiedzin będzie centralny Plac Katadralny Christchurch, że przybędzie on do tego miasta główną drogą jaka wiedzie od strony Timaru, oraz że miasto to zostało specjalnie wybrane dla owego honoru i to aż z całego szeregu istotnych powodów. Ponieważ manager zarządu miasta był podobno jednym z licznych ludzi, którzy osobiście doświadczyli owego nadprzyrodzonego objawienia i nie miał najmniejszej wątpliwości co do jego autentyczności, zdecydował się nie szczędzić funduszy aby przygotować miasto do tak wyjątkowej okazji. Dlatego też wyłożył on Plac Katedralny pięknymi płytkami marmuro-podobnymi (patrz "Fot. #G1ab" poniżej) - tak aby Drugi Jezus miał piękny plac do przeprowadzenia publicznych nabożeństw, oraz przebudował on główną drogę od strony Timaru, przez którą Drugi Jezus miał wkroczyć do miasta. Ponadto z własnej inicjatywy zmodernizował on też miejski basen kryty - tak aby dostępne było dogodne miejsce do dokonywania masowych chrztów. Ja byłem tak ogromnie zainteresowany owym nadprzyrodzonym objawieniem, że w 1999 roku z jego powodu celowo wybrałem się z Timaru do Christchurch - i to aż cały szereg razy. Chciałem bowiem sprawdzić jak postępują owe prace upiększające, na jaką prowadzone są skalę, jakie są ich wyniki, a także porozmawiać z mieszkańcami Christchurch na temat czy jakiś nowy rozwój wypadków miał miejsce w tej sprawie - wszakże na oficjalną informację w tym zakresie nie było co liczyć, jako że publikatory w Nowej Zelandii zgodnie odmówiły informowania ludzi co się dzieje (podobnie jak kilka lat wcześniej, kiedy to publikatory te tak dały się zamanipulować, że nie chciały opublikować żadnego z moich opracowań). Faktycznie też odnotowałem, że marmuro-podobne płytki jakimi wyłożony został Plac Katedralny na przybycie Drugiego Jezusa, w mojej opinii wyglądały wspaniale. Z poprzednio typowo wschodniego, małomiasteczkowego wyglądu tego placu, przemieniły go w wielkomiejsce centrum o nowoczesnym, europejskim posmaku, jakie wprost zapierało oddech swoją elegancją, majestatem, rozmachem, otwartością i perspektywą - patrz "Fot. #G1a" poniżej. Również główna droga wjazdowa do Christchurch od strony Timaru została wydatnie udoskonalona. Niestety, wielkoskalowy rozmach prac upiększających, jaki początkowo obserwowałem na owej drodze podczas swych pierwszych wjazdów do Christchurch w 1999 roku, został na niej szybko zawężony - zapewne w wyniku owych szyderczych ataków nowozelandzkiej telewizji i prasy. W rezultacie, nawet po zakończeniu jej przebudowy i upiększania pod koniec 1999 roku, droga ta ciągle pozostawiała wiele do życzenia. Natomiast co się stało z miejskim basenem kąpielowym, tego nie jestem w stanie tutaj raportować, ponieważ nigdy do niego się nie wybrałem. Cały rok 1999 przeminął jednak cicho, zaś oczekiwany przez wszystkich ognisty spektakl oszałamiającego wjazdu Drugiego Jezusa do Christchurch nie nastąpił. Z rozmów, jakie wówczas prowadzono na ten temat wynikało, że wszyscy spodziewali się ogromnie widowiskowego wydarzenia, pełnego ognia, grzmotów oraz innych manifestacji boskiej potęgi. Kiedy więc nic takiego nie nastąpiło, wielu ludzi okazało nie tylko wielki zawód i rozczarowanie, ale wręcz złość. Typową reakcją było, że sporo osób tylko pogłębiło swój sceptycyzm oraz gotowość do szyderstwa. Niemal nikt z kim rozmawiałem nie wyraził przypuszczenia, że Drugi Jezus mógł przybyć do Christchurch nie na spektakularny sposób jakiego wszyscy oczekiwali, a dokładnie tak jak Biblia to zapowiada, czyli skromnie i nieodnotowalnie "jak złodziej" (np. patrz Biblia, 2 Piotr 3:10 - "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański").
       Porównanie powyższych niezwykłych zdarzeń z treścią starych przepowiedni zdaje się sugerować, że w dzisiejszych czasach to właśnie miasto Christchurch zostało wybrane przez wszechświatowy intelekt na "Miasto Drugiego Jezusa". Wszakże miało w nim miejsce objawienie wyraźnie zapowiadające jego wizytę. Christchurch jest też jedynym miastem na świecie, które się upiększyło i przygotowało na to przybycie - chociaż jego mieszkańcy doznali potem zawodu, bo nie zobaczyli ognistego spektaklu, jakiego się spodziewali. Ponadto w języku angielskim nazwa "Christ-church" ma wymowne znacznie. Słowo "Christ" oznacza bowiem "Jezus Chrystus", zaś słowo "church" oznacza "kościół" albo "dom boży". Na dodatek do tego wszystkiego, położenie Christchurch jest zgodne ze starożytnymi przepowiedniami. Wszakże miasto to leży w najbardziej wschodnim kraju naszej planety, zaś każdy nowy dzień na Ziemi zaczyna się od niego. Christchurch jest też zlokalizowane w kraju chrześcijańskim, który jako pierwszy w świecie doświadczył wschodu słońca w nowym tysiącleciu. Będąc tak szczególnym miastem, Christchurch bez wątpienia spełnia obecnie jakąś symboliczną rolę, której być może jeszcze sobie nie uświadamiamy. Być może, że np. cokolwiek się w nim dzieje wyraża to symboliczną esencję podobnych zjawisk dla całej naszej planety! Ja osobiście wierzę, że Christchurch w dzisiejszych czasach jest tym czym Jeruzalem było około 2000 lat temu.
       Szczególna rola którą Bóg wyznaczył dla Christchurch jest podkreślona w praktycznie wszystkich cechach tego miasta. Przykładowo, osoby wizytyjące Nową Zelandię i zwiedzające to miasto, natychmiast odnotują że Bóg uczynił Christchurch jedynym "miastem" Nowej Zelandii, jakie zostało celowo zaplanowane i celowo zbudowane jako miasto. Dowodem na tą wyjątkowość jego celowego planowania i zabudowy, jest że Christchurch jest jedynym miastem Nowej Zelandii które faktycznie posiada strukturę miasta, czyli plan zabudowy którego oparty został na centralnie położonym i celowo zaprojektowanym rynku. W Christchurch rynek ten jest zwany "Placem Katedralnym" ("Cathedral Square"). Stąd plan Christchurch jest charakterystyczny dla typowych miast Europy i świata których cała zabudowa oparta jest właśnie na ich rynkach. Tymczasem większość innych "miast" Nowej Zelandii jest oparta na długiej drodze wzdłuż której kiedyś podążały karawany poszukiwaczy złota lub sprzedawców bydła, zaś po bokach której podróżni zatrzymywali się na noc budując szałasy jakie z czasem poprzekształcały się w domy. Tylko niektóre miasta Nowej Zelandii powstawały na skrzyżowaniu aż dwóch takich dróg, przykładowo jak to ma miejsce w Invercargill lub w Dunedin, zaś owo skrzyżowanie z czasem bywało upiększane i przekształcane w rodzaj ciasnego jakby centrum miasta. Jednak faktycznie to poza Christchurch NIE ma już w Nowej Zelandii innego "miasta" które by posiadało celowo zaplanowany i rozległy "rynek" czy "plac centralny". (Przypomnę tutaj że zgodnie z angielską definicją przestrzeganą przez Nową Zelandię, "miastem jest tylko takie osiedle ludzkie, które posiada albo ponad 100000 mieszkańców, albo też własną katedrę". Do 2009 roku Nowa Zelandia posiadała tylko 6 miast, mianowicie - wyliczając od północy ku południu: Auckland, Hamilton, Wellington, Christchurch Dunedin i Invercargill. W 2009 roku do tego doszło 7-me miasto zwane Tauranga, którego ludność właśnie przekroczyła 100000 mieszkańców.) Christchurch zostało też obdarzone przez Boga wszelkimi innymi cechami "miast", takimi jak pobliskim naturalnym portem morskim, plażą, malowniczą rzeką, parkiem i muzeum z prawdziwego zdarzenia, oraz płaskim obszarem pod zabudowę ulic i domów sąsiadującym jednak z widokowymi górami. Nic dziwnego że to właśnie Christchurch zostało wyróżnione przez Boga, prawdopodobnie otrzymując zaszczyt sekretnego goszczenia Drugiego Jezusa w 1999 roku (chociaż pytanie pozostaje czy swymi późniejszymi reakcjami mieszkańcy Christchurch faktycznie aprobowali honor tego goszczenia - porównaj poniższy opis zdarzeń jakie nastąpiły potem, z treścią punktu #I3 niniejszej strony).
       Muszę się tu jednak dodać, że po tym jak cały rok 1999 przeminął, zaś powszechnie oczekiwane spektakularne przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch nie nastąpiło, ja również przestałem się więcej interesować tą sprawą. Wprawdzie na tej samej wyspie co Christchurch ciągle przebywałem aż do 12 lutego 2001 roku, zniknął jednak powód dla jakiego tam się wybierałem w 1999 roku, tj. zakończyły się owe niezwykłe przygotowania do ognistego spektaklu. Później jeszcze kilkakrotnie przejeżdżałem zewnętrzną obwodnicą jaka przebiega naokoło jego przedmieść, a także korzystałem z jego lotniska, jakie położone jest tuż przed ową obwodnicą. Jednak po 1999 roku wszelkie moje przejazdy koło Christchurch nie wzbudziły już we mnie wystarczającej pokusy aby do niego wjechać i zobaczyć co dalej się dzieje z owymi marmurko-podobnymi płytkami Drugiego Jezusa jakimi wyłożono jego Cathedral Square. Obecnie bardzo żałuję, że zaniedbałem odwiedzić ponownie Christchurch już po 1999 roku, bowiem sprawa tych płytek wcale nie zakończyła się w 1999 roku, a posiadała swój dalszy ciąg w 2001 i w 2002 roku. Dla naukowej ścisłości ten dalszy ciąg zdarzeń także powinienem zaobserwować i być w stanie dokładnie raportować.
       Ten dalszy ciąg losów marmurko-podobnych płytek, wzbudzony był jakimś intrygującym zjawiskiem, jakiego na razie nie rozumię, jednak, jakie czuję że powinienem badać - gdybym miał taką możliwość. Chodzi o to, że owo religijne umotywowanie renowacji głównych obszarów Christchurch, najwidoczniej bardzo przeszkadzało sporej liczbie ludzi nawet w dwa lata później, tj. na początku roku 2001. Ludzie ci wznowili bowiem wówczas swoje ataki na efekty owej renowacji i starali się je zniweczyć falą publicznej histerii. Dla przykładu, we wtorek, dnia 13 lutego 2001 roku, o godzinie 18:25, kanał 1 TVNZ wyemitował kolejną sarkastyczną nowinę zatytułowaną "Przeprojektowanie Placu w Christchurch" ("Redesigning Christchurch Square"). W wiadomościach tych zaatakowano ponownie nowo odrestaurowany Plac Katedralny, poprzez insynuowanie że po renowacji utracił on swój charakter i, że wywiera on złe wrażenie na turystach (warto odnotować, że tego typu zarzuty są zupełnie subiektywnie i można je wysunąć przeciwko każdemu możliwemu miejscu na Ziemi - zresztą ja wielokrotnie oglądałem ten plac w 1999 roku i wiem z całą pewnością, że renowacja dokonana została z wysokim smakiem i plac nieopisanie zyskał na elegancji). W mojej opinii za owymi atakami kryją się ludzcy kolaboranci mrocznych mocy, którzy nie byli w stanie zaakceptować religijnych motywacji za odrestaurowaniem centralnego placu w Christchurch, stąd którzy starali się wzbudzić rodzaj "artystycznej histerii", jaka spowodowałaby usunięcie owych "religijnie motywowanych płytek marmurowo-podobnych". (Moje doświadczenie z takimi ludźmi jest, że zgodnie ze "współczynnikiem zakłamania" wynoszącym 180 stopni, nigdy nie wyjaśnią oni otwarcie co naprawdę ich boli, stąd zawsze wymierzają oni swój atak na coś, o czym wiedzą, że jest to bardzo trudne do wybronienia.) Aczkolwiek na powierzchni może wyglądać, że wszystkie owe ataki mają jakieś materialne umotywowanie w rodzaju wyglądu Christchurch, faktycznie jeśli przeanalizuje się okoliczności w jakich są one realizowane, ich prawdziwym, chociaż dobrze ukrytym, powodem zdaje się być "histeria anty-Jezusowa".
       We wtorek, 15 maja 2001 roku, o godzinie 18:25, wiadomości dziennika wieczornego nadawanego na pierwszym kanale TVNZ ponownie powróciły do rozjątrzania sprawy przebudowy centralnego "Placu Katedralnego" w Christchurch. Po kolejnej serii zaciekłych ataków na jego płytki, zaproponowany został kolejny plan przebudowy tego placu. Plan ten został tak sprytnie wymyślony, aby owe marmurowo-podobne płytki pozakładane na przybycie Drugiego Jezusa, zostały całkowicie przysypane ziemią na jakiej posadzone miały być kwiaty oraz pozasłaniane przez najróżniejsze nadbudówki. Telewizja pokazała najróżniejsze indywidua, których już sam tylko wygląd mówił wiele za siebie, jakie niemal histerycznie, czy fanatycznie, krytykowały wygląd tego placu i płytek. Jak widać, najróżniejsze negatywnie zaprogramowane indywidua, nie dadzą za wygraną, aż płytki zainstalowane dla uhonorowania zapowiadanej wizyty Drugiego Jezusa w Christchurch, zostaną w jakiś sposób zasłonięte przed wzrokiem ludzi, lub całkowicie zdarte z owego centralnego placu tego miasta.
       Dla praw i mechanizmów moralnych całe miasta stanowią tzw. "intelekty grupowe" opisywane m.in. w punktach #B5 do #F4 strony o nazwie morals_pl.htm. oraz w punktach #B2 do #B4.4 strony o nazwie mozajski.htm. Z analiz losów takich intelektów wynika, że Bóg traktuje je jako odrębne istoty, "nagradzając" lub "karząc" je całe odpowiednio do moralności, filozofii, wierzeń, zachowań, itp., które one praktykują jako całość. Obserwując tamto narastanie "anty-Jezusowej histerii" w Christchurch, ja osobiście odnosiłem wrażenie że ów "intelekt grupowy" zapędza się w zachowania które mogą być wzięte za rodzaj "wojny z Bogiem". Wysoce interesujące staje się więc odnotowanie z przebiegu następnych wydarzeń, jak Bóg zareaguje na zachowania owego wojowniczego "intelektu grupowego".
       Więcej informacji na temat objawienia i przepowiedni o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku, a także na temat dalszych "nagonek" przeciwko owym "płytkom Jezusa", zawarte jest w punktach #84 i #94 z rozdziału W4 w tomie 18 monografii [1/5], a także w punktach #84 i #94 z podrozdziału L4 w tomie 8 z drugiego wydania monografii [8/2] "Totalizm".
* * *
       W latach 2010 do 2013 miasto Christchurch zostało uderzone seriami ponad 11 000 trzęsień ziemi. Najbardziej niszczecielskie z nich, mające miejsce w latach 2010 i 2011, opisane są w punktach #P5 do #P7 totaliztycznej strony o nazwie quake_pl.htm oraz w punktach #C5 do #C6 "poszerzonej wersji" strony o nazwie seismograph_pl.htm. Pierwsze z tych niszczycielskich trzęsień ziemi miało miejsce w sobotę dnia 4 września 2010 roku - czyli (jak analiza dat zdaje się na to wskazywać) dokładnie w 11 rocznicę rozpoczęcia przez mieszkańców Christchurch publicznego szydzenia, prześladowania i usuwania z zajmowanego stanowiska, najpierw skierowanego na managera swego miasta właśnie za to że podjął on przygotowania miasta na przybycie Drugiego Jezusa, a potem przeradzającego się w rodzaj jakby "wojny z Bogiem". Drugie z owych niszczycielskich trzęsień ziemi miało miejsce w dniu 26 grudnia 2010 roku - czyli w celowo wyróżniającym się dniu 2x13 który Bóg najwyraźniej używa dla dania poszkodowanym społecznościom do zrozumienia że NIE aprobuje ich wierzeń i filozofii. (Po więcej dociekań, że wybór owej daty 26-tego wcale NIE wygląda przypadkowo, patrz punkt #D8 na stronie internetowej o nazwie day26_pl.htm oraz patrz punkty #B2 i #A2 na stronie seismograph_pl.htm.) Faktycznie to jedno z silniejszych trzęsień ziemi uderzyło nawet to miasto w dniu 13 czerwca 2011 roku (to ono m.in. dokończyło zniszczeń katedry anglikańskiej, fragment wejścia do której widoczny jest przy lewej krawędzi zdjęcia "a" z poniższego "Fot. #G1" - wyraźnie dokumentując w ten sposób symboliczną "wiadomość od Boga"). Z punktu widzenia wypracowania naszych metod obrony przed kataklizmami - w rodzaju metody obrony opisanej dokładnie w punktach #J1, #P5.1 i #C1 strony quake_pl.htm, zaś zgrubnie wyjaśnionej w punkcie #C5.1 strony seismograph_pl.htm, wysoce korzystnym może więc okazać się dociekanie, czy wszystkie te zbieżności w datach i w powiązaniach pomiędzy opisywanymi tu zdarzeniami są jedynie ciągami "zbiegów okoliczności" (jak typowo nazywaliby je "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni"), czy też są odpowiedzią Boga na to co wygląda jak "wojna z Bogiem" którą miasto Christchurch rozpoczęło jeszcze w 1999 roku.

Fot. #G1a.
Fot. #G1b.
Fot. #G1ab: Pokazano szczegóły centralnego placu katedralnego w Christchurch, Nowa Zelandia (lokalnie nazywanego "Square"). W 1999 roku plac ten został dokumentnie odrestaurowany i wyłożony eleganckimi, pięknymi, oraz drogimi "płytkami Jezusa" pokazanymi tutaj, aby przygotować go na przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch. W rezultacie opisywanego tutaj nadprzyrodzonego objawienia wierzono bowiem, że po jawnym przybyciu do Christchurch w ogniu i błyskawicach, Drugi Jezus właśnie na owym placu odbędzie mszę świętą dla okolicznych mieszkańców. Na dodatek do owego "Square", tamtego roku na przybycie Jezusa przygotowano dużym nakładem kosztów ogromny kryty basen kąpielowy - w którym wierzono Drugi Jezus będzie dokonywał masowych chrztów, a także zmodernizowano i poszerzono główną drogę wjazdową od strony Timaru - po której wierzono Drugi Jezus wjedzie tryumfalnie do miasta. (Kliknij na wybrane zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Niestety, większość ludzi NIE jest świadoma istnienia i działania tzw. "kanonu niejednoznaczności" opisywanego m.in. w punkcie #B9 strony internetowej god_pl.htm - o naukowych odpowiedziach świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu. Ponadto większość ludzi nie rozumie, że typową dla dzisiejszych czasów reakcją ateistycznych przedstawicieli władzy czujących się zagrożonymi czyjąś manifestacją nadprzyrodzoności, byłoby że Drugi Jezus też zostałby ukrzyżowany natychmiast po tym jak pozwoliłby się rozpoznać - co w sposób nieco humorystyczny wyjaśniłem w następnym punkcie #G3 niniejszej strony. Dlatego ludzie ci nie zdają sobie sprawy, że nawet gdyby Drugi Jezus miał do swojej dyspozycji moce Boga, ciągle i tak przestrzegałby owego "kanonu niejednoznaczności" - znaczy postępowałby skromnie i niewyróżniająco się (tak jak każdy inny człowiek). Dlatego jeśli Drugi Jezus faktycznie odwiedził Christchurch w 1999 roku, wówczas przybył tam dokładnie tak jak zapowiadała to nam Biblia - znaczy skromnie i nierozpoznany "jak złodziej" (patrz Bibia, Drugi List Św. Piotra Apostoła 3:10 - "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański", albo Apokalipsa Św. Jana 16:15 "Oto przyjdę jak złodziej"). Z kolei jeśli w 1999 roku Drugi Jezus przybył do Christchurch "jak złodziej", wówczas za pośrednictwem mieszkańców Christchurch ponownie udzielił On ludzkości dokładnie tej samej lekcji, której 2000 lat wcześniej Jezus udzielił ludziom za pośrednictwem mieszkańców Izraela. (Jak wiadomo, Izraelici do dzisiaj oczekują na przybycie zapowiedzianego im Mesjasza, bowiem Jezusa którego Bóg im przysłał ponad 2000 lat temu, a którego ci ukrzyżowali zamiast uszanować, nadal uważają za zbyt skromnego i za zbyt "ludzkiego" aby mógł on być zapowiadanym wysłańcem Boga.)
       Fot. #G1a(górne): Widok centralnego placu katedralnego z Christchurch w Nowej Zelandii, lokalnie zwanego "Square". Widoczne są "płytki Jezusa" którymi wyłożono ów plac. Widoczny jest też "skręt z liści marichuany" który potem zbudowano aby odwracać uwagę ludzi od owych sławnych "płytek Jezusa". Przy lewej krawędzi zdjęcia widoczny jest też fragment katedry w Christchurch przy wejściu do której miał być postawiony ołtarz z jakiego Drugi Jezus miał poprowadzić swoją mszę. Jeśli czytelniku kiedykolwiek przybędziesz do Christchurch, wykonaj sobie zdjęcie na owym "Square". Wszakże nie istnieje żadne inne miejsce na świecie które byłoby potwierdzone jawnym objawieniem doświadczonym przez wielu ludzi, że będzie ono odwiedzone przez Drugiego Jezusa. Praktycznie więc powyższy plac jest dzisiaj tym, czym 2000 lat temu była Jerozolima. Jego unikalność podkreśla też niezwykły fakt, że zrządzeniem Boga jest on jedynym prawdziwym centralnym placem (rynkiem) miasta jaki istnieje w całej Nowej Zelandii. Znaczy, w całej Nowej Zelandii nie ma już drugiego miasta które też miałoby swój centralny plac (rynek).
       Fot. #G1b(dolne): Zbliżenie eleganckich, pięknych i drogich "płytek Jezusa" którymi wyłożony został rynek Christchurch aby być przygotowanym na przybycie Drugiego Jezusa do owego miasta. Płytek tych obecnie wielu mieszkańców Christchurch chciałoby się na siłę pozbyć ze swego miasta, jednak kosztowały one zbyt drogo aby je po prostu pozrywać i wyrzucić. Po więcej informacji na temat tych płytek i hałaśliwej propagandy prześladowczej jakim były one poddane - patrz punkty #84 i #94 z rozdziału W4 w tomie 18 monografii [1/5].
       Przepowiednia o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku, a także dalsze losy pokazanych powyżej płytek Jezusa, są również omawiane w podrozdziale L4 z tomu 8 w drugim wydaniu monografii [8/2] "Totalizm".


#G3. Wymowa "zmartwychwstałego" przez Boga w Nowej Zelandii tzw. "ptaka Jezusa" - który chodzi po powierzchni wzburzonego morza:

Motto: "Warto badać konsekwencje reakcji na pozbawione odwetu postępowanie Jezusa, ponieważ ujawniają one regularności i powtórzenia w działaniu mechanizmów moralnych."

       Jeśli dobrze rozważyć sprawę, wówczas staje się oczywistym że mieszkańcy Christchurch nie zachęcali Drugiego Jezusa do ujawnienia swojego przybycia do ich miasta. (Na przekór że jego wysłanie do tego miasta w 1999 roku Bóg zapowiedział nadprzyrodzonym objawieniem - tak jak opisuje to punkt #G2 niniejszej strony.) Łatwo też przewidzieć jak zareagowaliby dzisiejsi ludzie, gdyby nagle ujawnił się wśród nich ktoś na tyle skromny iż "myłby on nogi" innych ludzi, jednak na tyle niezwykły iż już tylko swoim dotykiem uzdrawiałby nieuleczalnie chorych, zaś zdalnie zamieniałby wodę w wino i tworzyłby chleb oraz ryby jakby z niczego. Wszakże musimy pamiętać, że tylko sama nadprzyrodzona zapowiedź iż ów Drugi Jezus przybędzie do Christchurch spowodowała już całe te niezachęcające reakcje które opisałem w punkcie #G2 powyżej. Na dodatek, w świetle dzisiejszych praw ludzkich, niemal wszystkie wzorcowo-moralne działania które w Biblii przyporządkowane są Jezusowi, dziś są już nielegalne i karalne przez prawo - co zilustruję na przykładach w następnym paragrafie. Gdyby więc Drugi Jezus np. poszedł w ślady bibilijnego Jezusa i powtarzał jego wzorcowo-moralne działania, wówczas w najlepszym przypadku za to wszystko zostałby co najmniej wtrącony do więzienia - jeśli NIE publicznie zlinczowany. W przypadku zaś jego zlinczowania, dopilnowujący sprawiedliwości Bóg zmuszony byłby potem przez całe tysiąclecia przykładowo karać, prześladować i rozpraszać po świecie naród odpowiedzialny za to zlinczowanie (tak jak Bóg przez tysiąclecia czyni to z Żydami, którzy na siebie i na swoich potomków wzięli odpowiedzialność i karę za ukrzyżowanie bibilijnego Jezusa - patrz Biblia, "Ewangelia w/g św. Mateusza", werset 27:25: "Krew Jego na nas i na dzieci nasze"). Pamiętać wszakże musimy, że pokojowa i moralnie przykładowa misja Drugiego Jezusa NIE pozwalałaby mu użyć jego nadprzyrodzonych mocy dla wyciszania napastliwych wrogów, dla uniemożliwiania swego aresztu, czy dla uwalniania się z więzienia. Tymczasem wobec kogoś kto wygląda na słabego - ponieważ NIE niszczy tych którzy go prześladują, a jedynie "nastawia drugi policzek", niemoralni ludzie potrafią być upierdliwie napastliwi i złośliwi (co objawia się m.in. przez obecny rozkwit kultury po angielsku zwanej "bullying" czyli "maltretowanie słabszych" - np. patrz artykuł "Bullying second highest in world" - tj. "maltretowanie drugie najwyższe w świecie", ze strony A3 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie z poniedziałku (Monday), December 15, 2008, a także objawia się np. publikowanymi w internecie wysoce negatywnymi reakcjami agresywności na pojawienie się mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz wynikającej z owej teorii najmoralniejszej w świecie filozofii totalizmu). Stąd jedyną istotą która w takiej sytuacji miałaby szansę aby ujawnić swe nadprzyrodzone moce i ciągle uniknąć potem zostania zlinczowaną, byłby tylko ktoś kogo NIE dałoby się oskarżyć, aresztować, ani zamknąć w więzieniu - bowiem tym co by go oskarżali odbierałby mowę, tych co by go próbowali zniewolić porażałby piorunami, zaś w przypadku zostania zamkniętym w więzieniu zwyczajnie by sobie z niego wyszedł przenikając przez mury. Jednak tak postępująca nadprzyrodzona istota nosiłaby cechy Antychrysta opisanego na stronie o nazwie antichrist_pl.htm, a NIE cechy Drugiego Jezusa.
       Przy dzisiejszym sformułowaniu ludzkich praw (które z upływem czasu stały się niemal dokładnie przeciwstawne do tego co zgodnie z Biblią Jezus rozgłaszał i czynił), niemal każde działanie które w Biblii przyporządkowane jest Jezusowi, dla dzisiejszych władz i ludzi wyglądałoby na nielegalne, na karalne przez prawo, na zagrażające czyimś interesom albo przywilejom, itd., itp. Gdyby więc ktoś aż tak niezwykły jak Drugi Jezus po przybyciu np. do Christchurch ujawnił się tamtejszym mieszkańcom, wówczas zapewne natychmiast zostałby oskarżony (i wtrącony do więzienia) za aż cały szereg "przestępstw" które rzekomo popełniłby przeciwko prawu, władzom, czyimś interesom, przywilejom, itp. Spróbujmy więc wymienić tutaj chociaż kilka przykładów znanych z Biblii działań Jezusa, które w dzisiejszych czasach okazałyby się nielegalne, karalne, drażliwe, itp. Aby zaś móc ujawnić prawdę bez jednoczesnego urażenia czyichkolwiek uczuć (wszakże "bez poznania prawdy NIE ma postępu" - po szczegóły patrz punkt #K1 na stronie o nazwie morals_pl.htm), spróbujmy sformułować podane tu przykłady w sposób nieco humorystyczny - podobnie jak humorystycznie sformułowany został cały niniejszy punkt, licząć tutaj że czytelnik wykaże wymagane poczucie humoru przy ich czytaniu. I tak słynne (a) stworzenie i rozdanie chleba tłumowi, w dzisiejszych czasach natychmiast stałoby się niezgodne z prawem i wystawiające stworzyciela na ukaranie co najmniej z aż kilku powodów. Wszakże chleb który by on stworzył NIE miałby wymaganej dokumentacji, że spełnia państwowe normy piekarnicze, że zawiera rządowo-nakazane składniki - tak jak wyjaśnia to punkt #E2 na stronie o nazwie cooking_pl.htm, że osoby zatrudnione przy jego wytworzeniu i rozdawaniu otrzymywały płace nie mniejsze od rządowo nakazanego minimum za godzinę pracy, że zapłacony został cały podatek wymagany od wytwórcy i dystrybutora produktów piekarniczych (w tym GST czyli VAT), że jego stworzyciel potrafił się wylegitymować dyplomem upoważniającym go do produkcji chleba i ma wymagane przez prawo doświadczenie do prowadzenia niezależnej produkcji piekarniczej, że stworzyciel i rozdający przeszli wymagane badania lekarskie i mają ważne zaświadczenia iż NIE są roznosicielami jakiejś groźnej choroby, itd., itp. Z kolei gdyby Drugi Jezus usiłował np. (b) stworzyć ryby i rozdać tłumowi ludzi, wówczas popadłby w jeszcze większe tarapaty legalne. Wszakże natychmiast zostałby wtedy oskarżony, że kłusowniczo wszedł on w posiadanie nielegalnie dużej liczby smacznych ryb, bez okazania się rządowo wydaną licencją zawodowego rybaka, że NIE wykupił on rządowych kwot na złowienie tychże ryb, że jego ryby są np. chronionego przez prawo gatunku i np. już zakazanej do łowienia wielkości, że sabotażuje on ekonomię kraju poprzez bankrutowanie sieci zaopatrzeniowej w ryby, itp., itd. Podobnie np. (c) cudowne zamienienie wody w wino wystawiłoby go na oskarżenia o nakłanianie nieletnich do alkoholizmu, o sabotażowanie winnic i produkcji wina, o łamanie monopolu alkoholowego, o prowadzenie działalności produkcyjnej bez wymaganej licencji, o unikanie płacenia podatków od swoich produktów i usług poprzez unikanie ich wyceny i zaniechanie pobierania VAT (w NZ zwanego GST), itd., itp. Z kolei jego np. (d) cudowne uzdrowienia zaidukowałyby oskarżenia o nielegalne praktykowanie medycyny bez uprzedniej rejestracji w rejestrze lekarzy oraz bez posiadania uznawanego urzędowo dyplomu lekarza, o eksperymentowanie na ludziach poprzez używanie naukowo nietestowanych lekarstw i metod leczenia, o dyskryminację i łamanie praw obywatelskich z powodu leczenia moralnych ludzi oraz odmawianie leczenia niemoralnych ludzi, itd., itp. Także np. zwykłe (e) publiczne nauczanie, msze i chrzty spowodowałyby oskarżenia o zakłócanie porządku publicznego, o organizowanie masówek bez uprzedniego złożenia podań o pozwolenia władz, o publiczne wygłaszanie czegoś co zaprzecza wierzeniom niektórych religii, przywilejom niektórych grup społecznych, twierdzeniom nauki, itp. Ponadto w swoich działaniach Drugi Jezus narażałby się na kary i prześladowania przykładowo z powodu (f) niepłacenia podatków i cen wynajęć oraz korzystania z publicznych miejsc dla swych prywatnych zgromadzeń, (g) niesubordynacji i podrywania autorytetu władz ponieważ czyniłby cuda jednak odmawiałby złożenia pisemnych wyjaśnień do władz i do ekspertów dlaczego to czego dokonuje wcale nie zagraża bezpieczeństwu ludności, (h) sprzeciwiania się wytycznym ministerstwa edukacji poprzez zawieranie religijnych wiadomości w swoim nauczaniu, (i) naruszania równouprawnienia poprzez otwarte nieaprobowanie homoseksualistów, (j) nakłaniania ludności do łamania "prawa przeciwklapsowego" (tego opisywanego w punkcie #B5.1 strony o nazwie will_pl.htm) poprzez nakłanianie rodziców, że dla dobra siebie i swoich dzieci powinni oni dyscyplinować swoje pociechy rózgą, (k) łamania "prawa prywatności" poprzez publiczne ujawnianie informacji na temat Boga Ojca, (l) łamanie "praw copyright" poprzez publiczne powtarzanie sformułowań z Biblii i z innych legalnie chronionych opracowań, itd., itp. Oczywiście, niezależnie od powyższych powodów narażania Drugiego Jezusa na oficjalne kary, należy też pomiętać, że jego pojawienie się w dzisiejszych czasach dostarczyłoby licznych powodów aby niemal każdy poczuł do niego żal i rozdrażnienie z aż całego szeregu najróżniejszych przyczyn zaindukowanych dzisiejszym brakiem moralności, unikaniem prawdy, istniejącymi zaślepieniami kulturowymi, podziałami, uprzedzeniami, zyskownością, trybem życia, itd., itp. (Z kolei ów żal i rozdrażnienie stałyby się z czasem źródłem nieprzewidywalnie wrogich reakcji tłumów.) Przykładowo, miejscowi obywatele i przedstawiciele władz mogliby go oskarżać o nielegalną emigrację ponieważ NIE mógłby się wylegitymować posiadaniem lokalnego obywatelstwa. Rodzima ludność miałaby też pretensję, że w jego roli i na jego pozycji Bóg zatrudnił jakiegoś tam emigranta z nieba, zamiast rodzimego mieszkańca tych ziem. Bez względu na to jakiej nie byłby on rasy, wszystkie inne rasy natychmiast zapewne oskarżyłyby go o rasizm i o tendencyjność. Sporo kobiet oskarżałoby go że demonstruje on "seksizm" oraz że popiera dominację mężczyzn, ponieważ NIE jest on kobietą. Mężczyźni nie mogliby znieść faktu, że na każdy temat wie on i potrafi nieporównanie więcej niż oni sami. Kapłani mieliby mu za złe, że nie wywodzi się z ich grona. Naukowcy nie mogliby mu podarować, że zaprzecza on ich twierdzeniom o nieistnieniu Boga, oraz że wytyka im błędy w myśleniu. Bogacze i chytrzy na pieniądze mieliby mu za złe, że potępia on żądzę nadmiernego bogactwa i daje osobisty przykład iż "ubóstwo udoskonala". Politycy nie mogliby przeboleć że ujawnia on prawdę i naucza faktycznej dbałości o innych ludzi - zamiast poprzestawania tylko na mówieniu o takiej dbałości o innych, jednak dbaniu tylko o własne interesy. Itd., itp. Jak z powyższego widać, gdyby Drugi Jezus faktycznie się ujawnił - tak jak zapowiedziało to cudowne objawienie opisane w punkcie #G2 tej strony, wówczas jego końcowy los wcale NIE byłby zasadniczo odmienny od końcowego losu bibilijnego Jezusa.
       Ustalenie które wynika z powyższych przykładów (o celowo humorystycznym sformułowaniu) ujawnia iż niemal każde działanie które Biblia opisuje jako realizowane przez Jezusa, w dzisiejszych czasach byłoby nielegalne i karalne przez prawo, władze, a nawet przez samą ludność dla dobra której było ono podjęte. Jest przecież pewnym, że będąc synem Boga, Jezus dokonywał tylko tego co długoterminowo służyło dobru ludzi i co Bóg wymagał od niego aby pokazywał on to ludziom jako moralnie poprawny przykład do naśladowania. Wszakże, zgodnie z definicją przytoczną w punkcie #B5 strony o nazwie morals_pl.htm, "w świecie rządzonym przez Boga, przez moralność należy rozumieć poziom zgodności czyichś działań i zachowań w codziennym życiu, z wymaganiami jakie Bóg nakłada na tryb życia ludzi". Jeśli więc dzisiejsze prawa zakazują dokonywania tego co jest zgodne z nakazami i wymaganiami Boga, to oznacza że prawa te karami i siłą zmuszają ludzi aby postępowali "niemoralnie". Zamiast więc wzmacniać i popierać moralne postępowania ludzi, dzisiejsze prawa popierają niemoralność. Na przekór więc że dzisiaj uważamy się za znacznie bardziej "cywilizowanych" od ludzi którzy żyli na Ziemi około 2000 lat temu, faktycznie jednak wszyscy jesteśmy obecnie znacznie bardziej od nich niemoralni. Tą naszą szczytową w dotychczasowych dziejach Ziemi dzisiejszą niemoralność daje się zresztą łatwo odnotować po przeczytaniu choćby tylko nagłówków w dzisiejszych gazetach. Nic dziwnego że życie na Ziemi ostatnio stało się aż tak politowania godne, skoro my wszyscy tak usilnie działamy przeciwko boskim życzeniom.
       Istnieje aż cały szereg następstw dla szokującego faktu, że w świetle stwierdzeń dzisiejszych praw i nawyków ludzkich wszystko co czynił bibilijny Jezus (a stąd i wszystko co zapewne czyniłby też Drugi Jezus - gdyby się nam ujawnił) byłoby nielegalne, karalne i przez niektórych ludzi uważane za wysoce obraźliwe oraz działające przeciwko ich przywilejom. Najważniejszym z tych następstw jest, że (i) w dzisiejszych niemoralnych czasach Drugi Jezus NIE mógłby ludziom ujawnić swojej obecności i działań na Ziemi, nawet jeśli Bóg już go nam przysłał i nawet jeśli skrycie już działa on wśród ludzi. Wszakże gdyby się ludziom ujawnił, wówczas zapewne szybko zostałby zlinczowany przez wzburzony motłoch - ponownie doświadczając podobnego losu jak bibilijny Jezus. Takie zaś jego zlinczowanie w dzisiejszych czasach NIE miałoby już uzasadnienia. Stąd Bóg zmuszony byłby na nie zareagować jakąś niesłychaną karą - np. zniszczeniem niemal całej ludzkości (jak w czasach bibilijnego potopu). Kolejnym z owych następstw jest, że (ii) jeśli Bóg zmuszony będzie wysłać na Ziemię jakiegoś "nauczyciela", ów Boski wysłannik będzie mógł nauczać ludzi tylko poprzez demonstrowanie następstw "odwrotności moralnego postępowania", czyli demonstrowanie następstw "szatańskości". Innymi słowy, w miarę jak moralność ludzkości się obniża, zbliża się też czas przyjścia na Ziemię nieopisanie szatańskiej istoty zapowiadanej nam pod nazwą "Antychrysta" - tak jak wyjaśnia to dokładniej odrębna strona o nazwie antichrist_pl.htm. Wszakże ów Antychryst też uczyłby ludzi moralności metodą tzw. "ofermy kompanijnej" z Polskiego wojska - tak jak opisuje to punkt #B7.2 na stronie o nazwie seismograph_pl.htm oraz punkt #C3.4 na stronie o nazwie morals_pl.htm. Tyle że zamiast nauczać moralności poprzez bycie samemu moralnym, Antychryst nauczałby ludzi moralności znacznie bardziej efektywnie poprzez naoczne demonstrowanie wszystkim dlaczego NIE wolno być niemoralnym oraz jakie są długoterminowe następstwa niemoralności. Jeszcze jednym następstwem faktu że w dzisiejszych czasach Drugi Jezus też zostałby zlinczowany wkrótce po tym kiedy by się ludziom ujawnił, jest że (iii) Bóg w jakiś sposób zmuszony jest dać ludziom znać iż NIE aprobuje obecnej sytuacji ani kierunku w którym ludzkość zdąża. Oczywiście, swoją dezaprobatę Bóg jest w stanie wyrażać na wiele odmiennych sposobów naraz. Jednym z owych sposobów jest bez wątpienia traktowanie ludzkości coraz bardziej nasilającymi się "kataklizmami" które zawsze dotykają owe najbardziej niemoralne społeczności i jednostki - tak jak opisuje to totaliztyczna strona o nazwie seismograph_pl.htm. Innym, symbolicznym chociaż wysoce wymownym sposobem Boga aby przysłać nam wiadomość iż NIE aprobuje on tego co się dzieje, było zapewne "zmartwychwstanie" w nieustannie burzących się morzach Nowej Zelandii niezwykłego "ptaka Jezusa" opisanego w następnym podpunkcie. Ptak ten okazuje się bowiem być posłańcem który przynosi nam raczej wymowną wiadomość.


#G3.1. Istnieje zdumiewająca zgodność przyczynowo-skutkowa pomiędzy obecnym przysłaniem "ptaka Jezusa" do wzburzonych mórz Nowej Zelandii, a uprzednim przysłaniem bibilijnego Jezusa do Izraela:

       Bóg działa w tajemniczy sposób. Skoro więc mieszkańcy Christchurch (i Nowej Zelandii) nie zaakceptowali Drugiego Jezusa prawdopodobnie wysłanego do nich w 1999 roku, wygląda na to że Bóg "zmartwychwstał" w morzach Nowej Zelandii "ptaka Jezusa". Po angielsku ptak ten oficjalnie nazywa się "storm petrel". Przydomek "bird Jesus" czyli "ptak Jezus" jest tylko jego tzw. "nickname". Ptak Jezus chodzi po powierzchni morza - tak jak kiedyś czynił to bibilijny Jezus. Nieco dokładniejszy opis tego ptaka zawarty jest w punkcie #F4.1.3 totaliztycznej strony o nazwie stawczyk.htm. Na tym jednak "chodzeniu po wodzie" nadprzyrodzoność i niezwykłość tego ptaka wcale się NIE kończy. Wszakże oprócz tego (1) "chodzenia po powierzchni morza" - tak jak Jezus (wbrew stwierdzeniom oficjalnej nauki że takie chodzenie jest fizykalnie niemożliwe), ptak ten był również oficjalnie opisywany jako "wymarły" już przez ostatnie około 150 lat. Jego zbieżność z Jezusem potwierdza więc też fakt, że (2) Bóg "odwołał" tego ptaka z "wymarcia", czyli że, podobnie jak Jezus, ptak ten też "zmartwychwstał". Ponadto, (3), z ptakiem tym ciągle związane są liczne tajemnice. Przykładowo, jedynym miejscem na świecie gdzie go można spotkać, jest tzw. "Hauraki Gulf" koło Nowej Zelandii. Na przekór jednak że poszukują go tam dzisiątki dobrze płatnych naukowców dosponująch nowoczesnym sprzętem, satelitami, oraz znacznymi funduszami na badania, ciągle dotychczas NIE udało się im odkryć gdzie ptak ten zakłada swoje gniazda - po szczegóły patrz artykuł "In search of the elusive petrel" (tj. "w poszukiwaniu nieuchwytnego petrela") ze strony A20 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), January 14, 2012. Na dodatek, w ptaku tym rzuca się w oczy jego ścisły związek przyczynowo-skutkowy z losami Christchurch. Wszakże (4) Bóg przysłał owego ptaka w ogromnie wymownym dla Christchurch (i dla Nowej Zelandii) momencie czasowym (tj. zaraz po tym jak mieszkańcy Christchurch definitywnie odrzucili możliwość przybycia Drugiego Jezusa do ich miasta, co zapewne spowodowało że zmuszny był on odwiedzić ich miasto skrycie i anonimowo - tak jak złodziej). Na dodatek ów ptak (5) wcale NIE zjawił się w wodach jakiegoś wysoce istotnego kraju świata, np. Ameryki, Rosji, Chin, czy Japonii, a właśnie w małoznaczącej Nowej Zelandii (podobnie jak Jezus zamiast zjawić się w Rzymie, pojawił się w małoznaczącym wówczas Izraelu). Ponadto, (6), podobnie jak kiedyś bibilijny Jezus zjawił się w najbardziej na wschód wysuniętym kraju ówczesnego historycznie-znaczącego świata, dzisiaj "ptak Jezus" zjawił się też w najbardziej na wschód wysuniętym kraju obecnego świata - tj. w Nowej Zelandii (w której faktycznie zaczyna się każdy dzień przychodzący na naszą planetę). Na dodatek, (7) podobnie jak bibilijny Jezus chadzał i działał wśród wzburzonego świata ludzkiego, obecnie "ptak Jezus" symboliczne chadza w nieustannie burzących się falach tzw. "ryczącej 40-tki" oceanów z okolic Nowej Zelandii. Nie jest też przypadkowe, że (8) mieszkańcy Christchurch nie zaakceptowali możliwego przybycia Drugiego Jezusa - podobnie jak mieszkańcy strożytnego Izraela odrzucili przybycie bibilijnego Jezusa, że (9) miasto Christchurch już wkróce potem zapewne zaczęło ponosić konsekwencje tego odrzucenia - podobnie jak konsekwencje takie zdają się ponosić potomkowie starożytnych Izraelitów już przez tysiąclecia, oraz że (10) nie leży już w mocy mieszkańców Christchurch odrzucenie i zatrzymanie "drugiego przyjścia" tego ptaka (chociaż prawdopodobnie to oni swoimi reakcjami na nadprzyrodzone objawienie powstrzymali otwarte przybycie Drugiego Jezusa do ich miasta), a stąd że każdy może obecnie go oglądnąć i sam sprawdzić iż faktycznie ptak ten został "zmartwychwstany" i że faktycznie chodzi on po powierzchni morza. Oczywiście, dzisiejsi naukowcy, a także ateiści, prawdopodobnie albo zignorują albo też zdewaluują znaczenie wszystkich powyższych zbieżności - zapewne zajmując stanowisko że są to tylko czyste przypadki. W takiej jednak sytuacji warto byłoby ich zapytać, czy zdają sobie sprawę jak astronomicznie nieprawdopodobne jest aby dwa ciągi zupełnie od siebie niezależnych zdarzeń, tj. jedno o charakterze religijno-społecznym (tj. objawienie przybycia do Christchurch Drugiego Jezusa i następstwa wrogiej reakcji na owo objawienie), drugie zaś ornitologiczne (tj. "drugie przybycie ptaka Jezusa"), wykazywały ze sobą zgodność przyczynowo-skutkową w aż tylu odmiennych punktach!
       Wszystko co Bóg czyni zawsze dokonuje on to w taki sposób aby nie odbierać tym nikomu tzw. "wolnej woli" - co wyjaśniam dokładniej np. w punkcie #C1 strony o nazwie tornado_pl.htm. Dlatego również kiedy Bóg przysłał do Nowej Zelandii owego "ptaka Jezusa", uczynił to w taki sposób aby swym postępowaniem ptak ów wypełniał wymogi tzw. "kanonu niejednoznaczności" szerzej opisywanego w punkcie #C2 strony o nazwie will_pl.htm. Dlatego na przekór iż ó