Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Najważniejsza z prawd i jej składowe
(2-języcznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Zaktualizowano:
2017/8/7

Najnowsze aktualizacje: nowe punkty #C7 i #A1


Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Po polsku:)

Prawda

Prawda w PDF

Źródłowa replika tej strony

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English:)

Truth

Truth in PDF

Source replica of this page

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Pajak portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Dr Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.com.pl

totalizm.pl

energia.sl.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

cielcza.cba.pl

magnocraft.site88.net

quake.hostami.me

tornados2005.narod.ru

geocities.ws/immortality

(Stare i już NIE aktualizowane:)

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

telekinesis.esy.es

prawda.20fr.com

mozajski.freewebspace.com

pigs.20megsfree.com

totalism.50megs.com

totalizm.20fr.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


WSTĘP:
Ciekawe czy czytelnik odnotował, że każdy z ludzi ma odmienny pogląd na to co stanowi prawdę jakiej poznanie wywiera najsilniejszy wpływ na jego życie, ponadto czy też odnotował, że u każdego z ludzi ów pogląd nieustannie się zmienia wraz z upływem czasu i ze wzrostem doświadczenia życiowego. Przykładowo, gdyby spytać dzisiejszych kryminalistów co dla nich jest najważniejszą prawdą, wówczas zapewne odpowiedzieliby "sposób jak wzbogacić się najszybciej, z najmniejszym wysiłkiem i bez zostania przyłapanym ani ukaranym". Politycy na to samo pytanie zapewne odpowiedzieliby "umiejętność utrzymania się przy władzy przez aż tak długo, aż zdołam zgromadzić wystarczający majątek aby resztę swego życia spędzić na przyjemnościach". Gdyby zaś pytanie "co dla ciebie jest najważniejszą z prawd" zadać któremuś z dzisiejszych zawodowych naukowców, wówczas zapewne odpowiedziałby, że "ustalenie czy temat jaki właśnie badam pozwoli mi uzyskać Nagrodę Nobla". Z kolei pytając dzisiejszych zwykłych ateistycznie wykształconych ludzi, co dla nich stanowi najważniejszą z prawd, zapewne wielu z nich stwierdziłoby "znalezienie odpowiedzi na pytanie czy Bóg istnieje" (notabene, odpowiedź na to właśnie pytanie, oraz formalne dowody naukowe jakie niepodważalnie wykazują prawdę tej odpowiedzi, ja opublikowałem już wiele lat temu - np. patrz moja strona o nazwie god_proof_pl.htm). Z kolei gdyby zadać to samo pytanie np. komuś silnie wierzącemu w Boga, zapewne stwierdziłby "naukowe ustalenie czy faktyczny wiek ludzkości wynosi około 6000 lat - tak jak wiek ten określa Biblia" (notabene, ponownie odpowiedź na to właśnie pytanie ja opublikowałem już spory czas temu - np. patrz podpis pod "Tabelą #A1" na mojej stronie o nazwie humanity_pl.htm). Itd., itp. Z powodu aż tak ogromnych różnic opinii w tej sprawie, na niniejszej stronie postaram się wyjaśnić i uzasadnić czytelnikowi (bazując na wynikach moich trwających już ponad 70 lat empirycznych badań otaczającej nas rzeczywistości), iż najsilniejszy wpływ na życie ludzi wywiera poznanie przez nich prawdy o istnieniu aż całego oceanu dowodów dostarczanych nam empirycznie, że "warto jednak wkładać wysiłek w poznanie i przestrzeganie praw i wymagań Boga". Wszakże bez znajomości tej jednej najistotniejszej prawdy, np. kryminaliści popełniają swe przestępstwa łamiąc nimi boskie przykazania, bowiem NIE wierzą, iż zostaną złapani i ukarani. Politycy kłamią w swych obietnicach wyborczych i wpadają w korupcję, ponieważ wierzą, że w świecie fizycznym sprawiedliwość nigdy na nich NIE będzie egzekwowana. Bez znajomości tej jednej istotnej prawdy dzisiejsi naukowcy NIE są świadomi, że to NIE temat ani Nagroda Nobla naprawę się liczą w tym co badają, a fakt czy w sytuacji w jakiej się znajdują poświęcają się promowaniu czy też zatajaniu niewygodnych lub dyskryminowanych prawd na jakie się natknęli. Ateiści NIE mają motywacji aby naprawdę poszukać i odnaleźć Boga. Wierzący w Boga NIE mają motywacji aby nabyć pewności, iż w praktyce to wcale NIE myli się ani Biblia twierdząca, iż ludzkość liczy jedynie około 6000 "ludzkich lat" (tj. lat upływających w sztucznie stworzonym i zarządzanym przez Boga tzw. "nawracalnym czasie softwarowym" w jakim starzeją się wszelkie istoty żyjące"), ani też NIE myli się nauka twierdząca, że świat fizyczny, a stąd także wszelkie obserwowalne przez naukę twory kosmiczne, minerały i skamienieliny (włącznie z kośćmi dinozaurów i z węglem kamiennym) liczą już wiele milionów "absolutnych lat" (tj. lat upływających około 365000 razy szybciej od "lat ludzkich" oraz naliczanych w tzw. "nienawracalnym czasie absolutnym wszechświata" w jakim starzeje się wszelka materia nieożywiona) - tak jak wyjaśnia to "wstęp" oraz punkt #G4 z mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, czy punkt #C9.1 z innej mojej strony o nazwie ufo_proof_pl.htm. Itd., itp. Tymczasem moje trwające już ponad 70 lat empiryczne obserwowanie i badania otaczającej nas rzeczywistości ujawniają, że faktycznie w świecie w jakim my żyjemy, a jaki "żelazną ręką" jest rządzony przez wszechwiedzącego, wszechmożnego, oraz niewypowiedzianie sprawiedliwego Boga, balans sprawiedliwości zawsze i dla każdego z ludzi zostaje wypełniony. Stąd za wszystko co nabroiliśmy, ponieważ NIE wierzyliśmy w "absolutną sprawiedliwość" i stąd nieustannie łamaliśmy nakazy i wymagania naszego Boga, później nieodwołalnie przychodzi nam "odcierpieć". Tyle, że typowo większość z nas NIE jest świadoma tego naszego "odcierpienia", ponieważ rządzą nim dosyć skomplikowane prawa i mechanizmy, opisy końcowych wyników działania jakich wprawdzie są powplatane do treści Biblii, jednak powody istnienia i zasady działania jakich to praw i mechanizmów w jawny, bezpośredni i skondensowany sposób dotychczas nigdzie NIE były nam wyjaśniane. Z kolei kiedy nasze "odcierpienie" za popełnione wcześniej niecności w końcu do nas nadchodzi, jego związek z tym co uprzednio nabroiliśmy typowo jest przeaczany, ponieważ celowo został on zakamuflowany i stąd wymaga albo silnej wiary, albo też wielu badań, zanim związek ten staje się oczywisty lub daje się naukowo ustalić - po przykład patrz punkt #F2 na mojej stronie o nazwie karma_pl.htm. (Przykładowo, w naszym obecnym życiu fizycznym owo nasze "odcierpienie" tego co nabroiliśmy jest rządzone działaniem tzw. totaliztycznej karmy, która powoduje, że "cała karma jaką sobie wygenerowaliśmy, zostaje nam zwrócona zanim umrzemy", tyle że owo jej zwrócenie nastąpi dopiero po upływie tzw. "czasu zwrotu" jakiego długość narazie jest trudna do przewidzenia - chociaż jej zgrubne wartości podałem w punktach #B2 do #B2.3 strony mozajski.htm. Z kolei po naszej śmierci, absolutna sprawiedliwość też będzie nam ponownie wymierzona wynikiem tzw. "sądu ostatecznego" - który nam ujawni jaki los po nim nas spotka.) Aby więc udostępnić jawnie i skondensowane wyjaśnienie owych skomplikowanych mechanizmów, które powodują iż na przekór wszelkich pozorów, wynikiem naszego życia zawsze jest jednak uzyskanie absolutnej sprawiedliwości indywidualnie przez każdego z nas, tym z czytelników, którzy zechcą poznać co stoi za ową prawdą jaka okazuje się być najważniejszą dla przebiegu i wyników naszego życia, poniżej udostępniam treść niniejszej strony. Przy okazji zaś powyjaśniam niektóre aspekty totaliztycznego zrozumienia pojęcia prawdy, a także niektóre z co bardziej istotnych prawd.



Część #A: Informacje wprowadzające:

      

#A1. Dlaczego empiryczne ustalenie, że jednak "warto wypełniać nakazy Boga", okazuje się być prawdą najważniejszą dla przebiegu i wyników życia tych co ją uznali, a także jakie są składowe tej prawdy i jakie korzyści wynikają z jej poznania:

Motto: "Najważniejsze dla nas prawdy to te, które wynoszą nas na wyższy poziom świadomości, czyli które najintensywniej inspirują nas do przestrzegania nakazów i wymogów Boga, do moralnego zachowywania się, do poszukiwania prawdy, do udoskonalania naszego charakteru, itd., itp."

       Każda z naszych ludzkich cech została celowo tak zaprojektowana przez Boga, aby pobudzała nieustanne udoskonalanie się zarówno indywidualnych ludzi, jak i całej ludzkości. Jako przykład rozważ nasze nastawienie do tzw. "prawdy". Każdy z nas ma bowiem wbudowany w siebie aż tak silny sceptycyzm wobec tego co twierdzą inni ludzie, że wszystkie stwierdzenia innych osób podświadomie traktuje jako "nieprawdę" przez tak długo, aż samemu NIE doświadczy na sobie, że jednak były one prawdą. W rezultacie tego sceptycyzmu każdy z nas spędza swe życie wkładając znaczny wysiłek w osobiste i usilne starania aby jednak potwierdzić dla siebie, lub obalić, zasłyszane prawdy jakie uważa za mające istotny wpływ na jego życie. Przy okazji zaś tych wysiłków, każdy nie tylko że sam się udoskonala, ale udoskonala też świat wokół siebie.
       Aczkolwiek z powodu owego wrodzonego sceptycyzmu, nikomu NIE można sprezentować prawdy, ciągle jednak warto aby prawdę upowszechniać wśród ludzi. Takie bowiem upowszechnianie zwraca ich uwagę na możliwość, że skoro dane coś stwierdzamy, być może jest to prawdą. Jeśli więc dana osoba uzna to co stwierdzamy na potencjalnie istotne dla jej życia, w późniejszych czasach podejmie własne sprawdzenia czy faktycznie jest to prawdą. Sprawdzenia te zaś mają potencjał aby dana prawda została potwierdzona i wyniosła w ten sposób sprawdzającą ją osobę na wyższy poziom świadomości.
       We wstępie do niniejszej strony poinformowałem, że zgodnie z moimi ustaleniami nasilniejszy wpływ na przebieg i wyniki życia ludzi którzy ją poznają, wywiera prawda jaką ustaliłem empirycznie, a jaka stwierdza, że faktycznie "warto jednak wkładać wysiłek w poznanie i przestrzeganie praw i wymagań Boga". Oczywiście, pod względem swej istotności dla poznania i zrozumienia większości zjawisk otaczającego nas wszechświata, ta prawda NIE jest aż tak istotna, jak prawda iż Bóg istnieje. Jednak z punktu widzenia wpływu na prywatne życie każdego z tych co ją uznali, jej potencjał drastycznego przebudowania życia, moim zdaniem powoduje, że dla uznających ją osób okazuje się ona być najważniejszą z prawd. Wszakże nawet jeśli ktoś uznaje za prawdę tylko ów fakt iż "Bóg istnieje", ciągle z najróżniejszych przyczyn może ignorować nakazy i wymagania jakie Bóg na nas nakłada, czyli może pasywnie kontynuować niedoskonałe życie rządzone wyłącznie własnymi emocjami. Tymczasem dla osób które uznają ową najważniejszą prawdę, ignorowanie tego co Bóg nakazuje jest już wykluczone. (Chociaż z powodu swych wrodzonych niedoskonałości, nawyków i słabostek, braku wymaganej wiedzy, a także sytuacji w jakich mogą się znajdować, owe osoby ciągle mogą NIE być w stanie wypełniać wszystkich wymagań i nakazów jakie Bóg ponakładał na ludzi.) Oczywiście, powodów najwyższej dla nas istotności tej opisywanej tu prawdy jest znacznie więcej. Jednak ja tutaj omówię tylko przykłady najważniejszych z nich.
       Historycznie pierwszym powodem dlaczego omawiana tu prawda okazuje się być dla nas naważniejsza, z jakim to powodem każdy z nas zapewne zetknął się już na lekcjach religii, są najróżniejsze błędy jakie powkradały się do twierdzeń upowszechnianych przez instytucje nauczające nas religii. Wszakże upowszechnianie każdej religii jest dokonywane przez ludzkie instytucje, jak zaś wyjaśniłem to np. w punktach #E1 do #E5 strony pajak_dla_prezydentury_2020.htm, każda ludzka instytucja z upływem czasu ulega korupcji. Ponadto błędność twierdzeń religijnych instytucji jakie oparte są na Biblii, może też wynikać z wydarcia z kontekstu w jakim niektóre z tych twierdzeń są ujęte w Biblii, czyli z niewłaściwego zinterpetowania niektórych wersetów Biblii. W rezultacie liczne twierdzenia religijnych instytucji mogą zawierać w sobie najróżniejsze błędy lub niedoinformowania. Jako ich przykład rozważ tu następstwa niepełności poinformowania w sprawie wybaczania nam naszych win i grzechów przez Boga - które typowo powoduje, że wielu z nas zaczyna ulegać pokusie, iż "po co pracowicie wypełniać przykazania i wymogi Boga, jeśli Bóg potem i tak przebaczy nam nasze winy". Tymczasem w owym religijnym twierdzeniu o boskim wybaczaniu nam naszych win zwykle przeaczany lub pomijany jest ogromnie istotny fakt, że zgodnie z zamiarami Boga wybranych z ludzi czekają aż dwa rodzaje życia, mianowicie (1) obecne życie fizyczne, oraz (2) późniejsze życie wieczne następujące już po "sądzie ostatecznym". Stąd informując ludzi o wybaczaniu win przez Boga, religie typowo NIE informują do którego z tych dwóch rodzajów życia odnosi się owo przebaczanie win przez Boga? Tymczasem moje empiryczne badania nad zwrotami totaliztycznej karmy ujawniają, że praktycznie wszystko co nabroiliśmy w swym obecnym życiu fizycznym, a także praktycznie wszystko co uczyniliśmy w nim dobrego, jest nam zwrócone jeszcze zanim umrzemy. Empiryka zdaje się więc silnie sugerować, że w naszym obecnym życiu fizycznym winy NIE są nam wybaczane, a raczej musimy je wszystkie odpokutować. Wygląda więc na to, że owo wybaczanie niektórych naszych win będzie miało miejsce tylko w sytuacji sądu ostatecznego i będzie się odnosiło wyłącznie do następnego życia wieczystego tych z ludzi, którzy sobie na wieczne życie zasłużą. Potwierdza to zresztą logika. Wszakże każdy z nas jest grzesznikiem i zapewne NIE istnieje taki człowiek, który na jakimś tam etapie swego życia NIE popełniłby jakiegoś grzechu. Stąd gdyby Bóg NIE wybaczał nam przynajmniej niektórych naszych win i grzechów na etapie sądu ostatecznego, wówczas praktycznie nikt z ludzi NIE zasłużyłby na owo życie wieczyste. Wybaczanie na owym etapie musiało więc zostać jakoś w Biblii podkreślone - szczególnie że aż dla wielu istotnych powodów, np. aby praktykować pokój i unikać eskalowania agresji, ludzie też muszą nauczyć się wybaczania win swoim bliźnim. To właśnie w imię utrzymania pokoju, w Biblii nauczenie się wybaczania win naszym ludzkim winowajcom jest tak usilnie podkreślane. To też dlatego Bóg ustanowił "samoregulującą się zasadę" w swoim wybaczaniu ludziom win - którą podkreśla np. w powszechnie znanej modlitwie podanej w Biblii (Św. Mateusz, 6:9-13): "Ojcze nasz ... wybacz nam nasze winy tak jak my wybaczamy naszym winowajcom ..." omawianą szerzej w (5) z punktu #B1.1 strony antichrist_pl.htm. (Modlitwa ta wyraźnie nam wyjaśnia, że tylko jeśli my nauczymy się wybaczać winy naszym bliźnim, Bóg rozważy wybaczenie nam podobnego typu win podczas naszego osądzania.) Natomiast wybaczanie przez Boga win na etapie obecnego życia fizycznego zupełnie NIE jest potrzebne, a ponadto wprowadzałoby wiele niepożądanych następstw i utrudnień, np. uniemożliwiałoby ono edukowanie i nakłanianie ludzi do popełniania dobra, uniemożliwiałoby serwowanie sprawiedliwości za to co nabroiliśmy, uniemożliwiałoby wyróżnienie i nagrodzenie tych co czynili dobro, itd. Na dodatek, gdyby Bóg faktycznie wybaczał nam jakieś winy już w obecnym życiu fizycznym, wówczas pytanie brzmiałoby - które z win są wybaczane. Wszakże gdyby Bóg wybaczał nam wszelkie winy, wówczas NIE byłby potrzebny "sąd ostateczny", ani też NIE miałoby po nim miejsca owo ostateczne spalenie zasądzonych na polikwidowanie grzeszników. Czyli grzechy i nasze winy mogą mieć naróżniejsze poziomy akceptowalności przez Boga - co faktycznie Biblia potwierdza. Przykładowo w bibilijnym "Pierwszym Liście Tymoteusza", wersety 1:8-11, Biblia wskazuje wykaz osób (w rodzaju mordercy, homoseksualiści, handlarze niewolników, kłamcy, itp.) jakich działania mają potencjał aby jednak NIE uzyskać wybaczenia Boga i zamknąć dla nich dostęp do życia wiecznego. Ponadto, nawet jeśli Bóg wybacza nam niektóre winy na sądzie ostatecznym, zgodnie z Biblią ciągle nakłada na to wybaczanie aż cały szereg warunków i wymogów - tak jak ten który omówiłem już powyżej, oraz w (5) z punktu #B1.1 swej strony o nazwie antichrist_pl.htm. Zanim więc w swym obecnym życiu popełnimy coś, o czym sumienie nam podszeptuje, że jest to poważnym grzechem, warto rozważyć co się stanie jeśli Bóg popełnienia tego grzechu jednak nam NIE wybaczy, a także rozważyć czy jeszcze w obecnym życiu fizycznym jesteśmy gotowi przyjąć "zwrot karmatyczny" jaki nieodwołalnie grzech ten nam przyniesie.
       Innym z bardzo istotnych powodów, dla których omawiana tu prawda okazuje się mieć potencjał najbardziej drastycznego przebudowania naszego życia, jest dość powszechne, chociaż całkowicie błędne wierzenie, że w obecnym życiu NIE istnieje takie coś jak "absolutna sprawiedliwość". Wszakże brak wiary w istnienie "absolutnej sprawiedliwości" powoduje, że sporo ludzi uznaje iż w życiu NIE warto się starać, bo i tak ich starania NIE doczekają się sprawiedliwości. Co nawet jeszcze gorsze, to że istnieją nawet ludzie, którzy wierzą iż w życiu warto popełniać najróżniejsze niegodziwości, bowiem ich zdaniem "absolutna sprawiedliwość" NIE istnieje, a stąd niegodziwości jakie popełniają ujdą im na sucho. Tymczasem moje empiryczne badania ujawniają, że absolutnie wszystko co w swym obecnym życiu fizycznym czynimy, jest natychmiast osądzane, poczym po upłynięciu relatywnie niewielkiego "czasu zwrotu" jest nam nagradzane lub karane z iście komputerową precyzją, powodując że jeszcze przed naszą śmiercią samo życie wymierza nam sprawiedliwość jaka jest absolutnie dokładna i nieporównanie lepsza od tej jaką starają się serwować ludzkie prawa. Faktycznie, to z moich dotychczasowych empirycznych badań wynika, że wszystko co nas w życiu spotyka, reprezentuje sobą albo "nagrodę", albo też "karę", za coś co kiedyś uczyniliśmy - po szczegóły patrz punkt #B1 na mojej stronie o nazwie mozajski.htm. Empirycznie zgromadzone przez siebie dowody na istnienie i nieprzerwane działanie owej "absolutnej sprawiedliwości" przytaczam na praktycznie niemal każdej swej stronie internetowej - jako ich przykłady patrz punkt #F2 na mojej stronie o nazwie karma_pl.htm, punkty #B2 do #B2.3 na mojej stronie o nazwie mozajski.htm, punkt #C5.7 na mojej stronie o nazwie morals_pl.htm, punkt #F3 na mojej stronie o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm, czy punkty #I1 i #R2 na mojej stronie o nazwie quake_pl.htm. Skoro zaś faktycznie istnieje owa "absolutna sprawiedliwość", zaś jej działanie jest zgodne właśnie z tym co Bóg od nas wymaga i co nam nakazuje w Biblii, naprawdę warto więc zacząć swój wrost i udoskonalanie od zmiany dotychczasowego nastawienia do nakazów i wymogów Boga, czyli warto zacząć pedantycznie przestrzegać i wypełniać nakazy i wymagania Boga - tak jak niezależnie od Biblii silnie nam to też rekomenduje "jedyna zasada" filozofii totalizmu.
       Jeśli dobrze się zastanowić, to prawda omawiana w niniejszym punkcie faktycznie jest składanką aż szeregu bardziej od niej fundamentalnych prawd. Przykładowo, jednym z jej składników jest owa najbardziej fundamentalna prawda, że "Bóg istnieje". Innym jest, że "Bóg nieustannie śledzi co czynimy i jakie motywacje nami wówczas kierują". Jeszcze innym jest, że "Bóg nieustannie osądza to co czynimy, zaś odpowiednio do wyników tego osądzenia po upłynięciu tzw. 'czasu zwrotu' jeszcze w obecnym życiu fizycznym Bóg albo nas nagradza, albo też karze". Kolejną składową tej prawdy jest, że "to co czynimy wywiera swój wpływ aż na dwa odmienne przebiegi i losy naszego życia, tj. na (1) los i przebieg obecny (fizyczny i śmiertelny), oraz na (2) nasz los i ewentualny przebieg następnego życia (też fizycznego ale już nieśmiertelnego), jaki będzie miał miejsce dopiero po sądzie ostatecznym", a także iż "przebaczenie niektórych naszych win przez Boga prawdopodobnie odnosi się głównie do wyników sądu ostatecznego, bowiem w naszym obecnym życiu fizycznym empiryka zdaje się dowodzić, iż wszystko co nabroiliśmy jest nam zwracane". Jeśli więc na swój osobisty użytek pozna się i potwierdzi także owe prawdy składowe, każda z nich aż krzyczy, iż naprawdę warto jednak pedantycznie przestrzegać nakazów i wymagań Boga wyrażonych treścią Biblii. A poznanie i potwierdzenie tych składowych prawd jest łatwe - niezależnie bowiem od codziennego życia, obszerny empiryczny materiał dowodowy na ich poprawność dostarczają także m.in. liczne moje strony internetowe i inne moje publikacje.
       Tam gdzie istnieje wiele odmiennych prawd, wpływ na nasze życie każdej z nich może być przez nas oceniany też odmiennie. W naszej codziennej filozofii ustalamy więc sobie jakiś rodzaj hierarchii, czy piramidy, jaka potem zarządza naszymi codziennymi nastawieniami i działaniami. Co jednak niepokojące, to że jeśli omawianej tu prawdy NIE ustawimy na najbardziej znaczącej dla nas pozycji, wówczas istnieje realne niebezpieczeństwo, że nasze życie może potoczyć się w sposób jaki kiedyś odżałujemy. Dlaczego więc choćby tylko "tak na wszelki wypadek" już obecnie nie zacząć rozważać i sprawdzać, czy omawiana tu prawda jest jednak warta ustawienia w naszej świadomości i działaniach jako prawda najważniejsza dla naszego życia. W owym zaś sprawdzeniu pomocne mogą nam się okazać stwierdzenia Biblii oraz empiryczne ustalenia filozofii totalizmu.
       Powyższe warto uzupełnić informacją, że uznanie istotności omawianej tu prawdy jest tylko pierwszym krokiem w naszej długiej podróży ku lepszej przyszłości dla siebie i bliźnich. Wszakże ostatecznym celem tej podróży, jest aż takie uwzględnianie nakazów i wymagań we wszystkim co czynimy, aby zapewniło to nam uznanie naszych wysiłków w oczach Boga. Aby jednak osiągnąć ten cel, trzeba najpierw pokonać liczne przeszkody, np. brak wiedzy co faktycznie Bóg od nas wymaga, opory naszego ciała, naszych słabostek i naszych nawyków przed trudnym postępowaniem jakie właśnie jest wymagane przez Boga, typowy w dzisiejszym skomplikowanym świecie brak umiejętności odróżniania czynienia dobra od wyrządzania zła, itd., itp. Jeśli zaś czytelnik NIE wierzy w moc owych przeszkód nad nami, wówczas proponuję mu porównać to co wyjaśniam np. w punkcie #F3 strony o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm, z tym co dzisiaj dzieje się w świecie, albo porównać to co wyjaśniam np. w punkcie C9.1 strony o nazwie ufo_proof_pl.htm, z tym co oficjalnie w owej sprawie się twierdzi. Niemniej po poświęceniu jakiejś części swego czasu na poznanie treści Biblii, czy poznanie treści filozofii totalizmu i konceptów z treścią tą związanych (np. działania pola moralnego, karmy, energii moralnej, itp.) osiągnięcie tego niełatwego celu życiodajnego będzie stopniowo stawało się coraz bardziej możliwe.


#A2. Cele tej strony:

       Niektórzy filozofowie upierają się (wbrew zdrowemu rozsądkowi i codziennej logice), że tzw. "obiektywna prawda" faktycznie to nie istnieje. Jednak nasza intuicja, codzienne doświadczenia, oraz prawa moralne stwierdzają coś zupełnie odwrotnego. Zgodnie z nimi obiektywna prawda faktycznie istnieje! Tyle, że zgodnie ze starym polskim przysłowiem, owa "prawda na dnie studni się ukrywa". Oczywiście, w studni tej sama się nie znalazła, a jakiś diabeł celowo ją tam wrzucił. Miał wszakże powody aby ukrywać ją przed ludźmi. Dlatego aby jakoś do prawdy dotrzeć, najpierw trzeba wybrać całą studnię owej "wody" (tj. "nieprawdy"), która prawdę tę zakrywa. Na dodatek do tego, nawet jeśli któremuś z ludzi prawda jest już znana, nie bardzo będzie się on garnął do jej otwartego wypowiadania. Wszakże "prawda zawsze w oczy kole". Nic więc dziwnego, że na naszej planecie każda prawda, zanim dotrze do świadomości ludzi, najpierw zmuszona jest długi dystans poruszać się po drodze jaką dla wymownych powodów kiedyś nazywano "cierniową", a o jakiej nowa "totaliztyczna nauka" niedawno odkryła, że dla bardzo istotnych powodów faktycznie jest ona "drogą największego oporu (błędu)", ponieważ wiedzie ona najbardziej stromo pod górę tzw. "pola moralnego".
       Skoro więc na przekór wierzeń niektórych ludzi, tzw. "obiektywna prawda" faktycznie istnieje, istnieć też musi rodzaj "hierarchii" prawd mających wpływ na przebieg i wyniki naszego życia. Stąd najważniejszym celem tej strony jest wyjaśnienie oficjalnego stanowiska filozofii totalizmu w sprawie najważniejszej dla nas prawdy, tj. wskazanie która z prawd okazuje się wnosić najważniejszy wpływ na nasze życie, jakie są składowe tej prawdy, jakie korzyści wynikają z jej poznania, itp. Ponadto strona ta ma też dodatkowe cele, jednym z których jest wyjaśnienie czym faktycznie jest pojęcie "prawda", co ludzie wierzą na temat prawdy, itp. Strona ta wskazuje też aż kilka z bardzo istotnych dla nas prawd, które obecnie tendencyjnie ukrywane są przed ludźmi i zastępowanie przez odpowiadające im nieprawdy.
       Ponadto strona ta wskazuje nieodpłatne materiały źródłowe, takie jak monografie naukowe [1/5] czy [8/2], albo też inne totaliztyczne strony internetowe - przykładowo immortality_pl.htm, soul_proof_pl.htm, ufo_proof_pl.htm, god_proof_pl.htm, czy evolution_pl.htm, które przyjęły na siebie zaszczytną funkcję upowszechniania dotychczas ukrytych przed ludźmi prawd. (Zauważ, że dla podniesienia niezawodności dostępu, wszystkie z udostępnianych tutaj materiałów źrółowych i opracowań, dostępne są aż pod kilkoma odmiennymi adresami internetowymi.)


#A3. Korzyści z poznania wyjaśnianych na tej stronie informacji o prawdach, oraz z poznania wysoce niewygodnych prawd:

       Z poznawaniem i upowszechnianiem prawdy jest identycznie jak ze wspinaniem się na wyższy poziom po zboczu góry. Wszakże nasza znajomość prawdy daje nam lepsze zrozumienie i rozeznanie otaczającej nas rzeczywistości - podobnie jak wspięcie się wyżej na zbocze góry daje nam lepsze widoki na okolicę. Wszyscy doskonale zaś rozumiemy dlaczego wspinanie się po zboczu góry przychodzi nam tak ciężko. Wszakże wspinamy się też pod górę niewidzialnego dla ludzkich oczu pola grawitacyjnego. Jednakże dlaczego poznawanie, mówienie, oraz upowszechnianie prawdy również zawsze przychodzi nam z taką trudnością? Powód okazuje się dokładnie ten sam - tj. prawda zawsze leży pod górę niewidzialnego dla ludzkich oczu tzw. pola moralnego. (Owo "pole moralne" jest to niewidzialne dla oczu pole pierwotne podobne do pola grawitacyjnego - tyle że zamiast na nasze ciała oddziaływuje ono na nasze umysły. Obok tzw. "praw moralnych" i "energii moralnej", owo "pole moralne" jest jedną z trzech fundamentalnych wielkości na których opiera się esencja filozofii totalizmu, a stąd do których referują wszystkie totaliztyczne publikacje. Najszerszy opis "pola moralnego" czytelnik znajdzie w punktach #C4.2 i #C4.2.1 mojej strony o nazwie morals_pl.htm, oraz w punkcie #H2 mojej strony o nazwie totalizm_pl.htm, zaś jego działanie ilustruje "Rys. #I1" z mojej strony pajak_do_sejmu_2014.htm.) Stąd zdobywanie lub wypowiadanie prawdy musi przychodzić nam równie ciężko jak każde inne wspinanie się pod górę jakiegokolwiek niewidzialnego dla oczu pola. Niemniej poznawanie lub krzewienie prawdy jest zgodne z tzw. prawami moralnymi i przysparza nam niezbędnego dla życia rodzaju energii, nazywanej energia moralna. ("Energia moralna" jest jak energia potencjalna w fizyce - aby ją powiększyć trzeba się wspinać pod górę pola moralnego. W przeciwieństwie jednak do energii potencjalnej z fizyki, energia moralna jest absolutnie niezbędna do życia - faktycznie jest ona rodzajem "tlenu dla ducha" z braku którego ludzie się duszą - co dokładniej wyjaśniono m.in. w punkcie #C4.3 ze strony nirvana_pl.htm, w punkcie #N2 ze strony pajak_na_prezydenta_2020.htm, a także np. w rozdziale B z mojej monografii [8/2].)


#A4. Odnotuj, że Bóg używa także "prawdy" jako jednego z "narzędzi wychowawczych", z pomocą których wychowuje i szkoli sobie ludzi na przyszłych "żołnierzy Boga"

Motto: "Wszystko co pobudza ludzi do silnych uczuć i reakcji jest używane przez Boga m.in. w roli narzędzi wychowawczych."

       Ludzie to bardzo wrażliwe istoty. Reagują więc oni gwałtownie i silnie m.in. na wszystko co pobudza w nich silne uczucia, takie jak ból, głód, gniew, frustracja, opresja, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości itp. Oczywiście, gdybyśmy faktycznie żyli w świecie pozbawionym Boga, tj. w takim świecie, w jakim iż jakoby żyjemy kłamliwie wmawia nam dzisiejsza oficjalna nauka zwana tu także "ateistyczną nauką ortodoksyjną" (tj. nauka opisywana zgrubnie m.in. w punkcie #H3 tej strony, zaś precyzyjnie zdefiniowana w punktach #C1 do #C6 odrębnej strony o nazwie telekinetyka.htm), wówczas nasze reakcje na wszystko co nas otacza byłyby jedynie naszą prywatną sprawą. Jednak materiał dowodowy oraz formalny dowód naukowy zaprezentowane w punktach #B1 do #B3 mojej strony o nazwie changelings_pl.htm konklusywnie nam ujawniają, że faktycznie to żyjemy w świecie stworzonym i mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga. Tymczasem w świecie mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga wszystko co tylko zaistnieje faktycznie wywodzi się od Boga i ma bardzo istotne powody dla swego zaistnienia. Jak też się okazuje, jednym z powodów dla jakich ludzie doświadczani są przez aż taką mnogość najróżniejszych zjawisk które wzbudzają w nich silne uczucia i reakcje, jest że Bóg używa te zjawiska i wywoływane przez nie reakcje ludzkie, m.in. jako "narzędzia wychowawcze" z pomocą których Bóg wychowuje sobie ludzi na moralnych, zaradnych, twardych i zahartowanych w boju "żołnierzy Boga". (Tj. Bóg wychowuje sobie wyjątkową kategorię ludzi, którzy w Biblii są myląco dzisiaj nazywani "sprawiedliwi" - tak jak wyjaśniłem to dokładniej w punkcie #I1 strony quake_pl.htm, zaś dla precyzyjniejszego uświadomienia cech których, totalizm używa dla nich nazwy "żołnierze Boga" opisywanej m.in. w punkcie #B1.1 strony antichrist_pl.htm, oraz w punkcie #A3 mojej strony o nazwie humanity_pl.htm.) Na kilku totaliztycznych stronach wyjaśniłem już szczegółowo "dlaczego" i "jak" Bóg używa innych niż "prawda" zjawisk pobudzających u ludzi silne uczucia jako takich narzędzi wychowawczych. Przykładowo, w punktach #C1 do #C9 swej strony o nazwie god_istnieje.htm wyjaśniłem już dokładnie jak w takiej roli narzędzia wychowawczego używany jest "ból" i "cierpienie". Z kolei np. w punkcie #L2 strony o nazwie magnocraft_pl.htm wyjaśniłem jak w roli narzędzia wychowawczego używane są boskie symulacje UFO i UFOnautów. Natomiast punkty #B4, #C2 i #F1 strony o nazwie tornado_pl.htm ujawniają i wskazują potwierdzający materiał dowodowy, że nawet najróżniejsze rodzaje kataklizmicznych zjawisk, przykładowo tornada, też wytwarzane są przez Boga dla osiągnięcia nadrzędnych boskich celów, w tym m.in. dla odpowiedniego wychowywania ludzi. Niniejsza strona stwarza więc dodatkową okazję, aby wyjaśnić tu także czytelnikowi jak w tej samej roli narzędzia wychowawczego używana jest "prawda" i jej produkty - czyli używane są ludzkie reakcje na różne uczucia pobudzane przez prawdę lub przez jej brak (tj. przez nieprawdę), takie jak frustracja, niecierpliwość, poczucie niesprawiedliwości, gniew, chęć zemsty, itp. Aby jednak NIE zakłócać tu toku dedukcji tej strony, owe wyjaśnienia przeniosłem do odrębnej "części #H" znajdującej się przy końcu tej strony. Osobiście silnie zalecam czytelnikowi, aby przeglądając niniejszą stronę, NIE pominął on poznania także wyjaśnień z owej "części #H". Wszakże faktycznie "otworzy mu ona oczy" na wiele spraw których uprzednio NIE miał jak poznać i zrozumieć, czy choćby tylko sobie uświadomić ich istnienie i działanie.


Część #B: Zdefiniujmy sobie "totaliztyczne zrozumienie prawdy":

      

#B1. Powiązane ze sobą pojęcia: "fakty", "dane", "informacje", "prawdy" oraz "nieprawdy":

       "Faktem" nazywamy jakąś surową sytuację, obiekt, czy stan, które daje się zaobserwować i jednoznacznie opisać. Przykładem faktu jest obserwacja że np. "mój zegarek wskazuje godzinę dwunastą".
       Jeden lub kilka surowych faktów jakie zamierzamy poddać jakiejś obróbce, nazywamy "danymi". Przykładem "danych" jest czyjaś obserwacja że "mój zegarek właśnie wskazuje godzinę dwunastą", oraz uprzednia obserwacja, że "mój zegarek spóźnia się o jedną minutę co każde 10 godzin".
       Wynik naszego przetworzenia danych nazywamy "informacją". Przykładem informacji jest ustalenie, że "na podstawie wskazań mojego zegarka oraz znanego mi błędu jego wskazań wyliczyłem że właśnie jest godzina 12:05".
       Każda informacja może być albo "prawdą" albo też "nieprawdą". "Prawdą" jest taka informacja która wiernie, jednoznacznie i niezawodnie odzwierciedla otaczającą nas rzeczywistość. (Po jeszcze precyzyjniejszą definicję "prawdy" patrz punkt #B3 poniżej.) Natomiast "nieprawda" to informacja która jest albo fałszywym odzwierciedleniem rzeczywistości, albo też wcale tej rzeczywistości NIE odzwierciedla.
       "Prawdę" należy wyraźnie odróżniać od "faktu". "Fakt" jest bowiem surową obserwacją, która ciągle wymaga przetworzenia aby nas poinformować o "prawdzie". Natomiast "prawda" jest poprawną informacją. Przykładem "faktu" jest obserwacja że "mój zegarek wskazuje godzinę 12". (Znaczy, bez analizy poprawności tych wskazań zegarka my ciągle NIE wiemy która naprawdę jest godzina.) Natomiast przykładem "prawdy" jest informacja, że "właśnie jest godzina 12" (oczywiście, aby informacja ta była "prawdą", spełnione musi być "niewypowiedziane założenie" iż wypowiadający tą "prawdę" uprzednio się upewnił iż wypowiada ją precyzyjnie o godzinie 12:00).


#B2. "Fabrykacje" produkują "fakty" które NIE mają "związku przyczynowo-skutkowego" z odpowiadającą im "prawdą" - a stąd które wiodą do zwodniczego brania "nieprawdy" za "prawdę":

       Z codziennego życia wiemy doskonale, że "fakty" tylko wówczas wskazują nam "prawdę", kiedy nikt ich nie "sfabrykował" (ani nic nimi nie "zamanipulowało") w taki sposób że odcięło to owe "fakty" od "związku przyczynowo-skutkowego" z odpowiadającą im "prawdą". Przykładowo, jeśli oczekujemy na pociąg, wówczas prawdę o aktualnej godzinie możemy odczytywać tylko z zegara którego nikt celowo nie cofnął do tyłu np. po to aby spowodować nasze spóźnienie się na pociąg, ani który z jakichś powodów sam się nie spóźnia. Powyższy doskonale znany każdemu przykład życiowy zwraca naszą uwagę na niszczycielską rolę "fabrykacji" faktów (lub "zamanipulowania" nimi przez jakieś naturalne czynniki). Mianowicie, "fakty" które zostały przez kogoś "sfabrykowane" (lub "zamanipulowane"), NIE posiadają już "związku przyczynowo-skutkowego" z "prawdą" na jaką wskazują. Dlatego zamiast wskazywać nam "prawdę", faktycznie zwodniczo naprowadzają nas na branie "nieprawdy" za "prawdę".
       Powyższe rozumowanie ujawnia nam że podstawowym obowiązkiem każdego kto poszukuje "prawdy" jest upewnienie się że "fakty" na bazie których prawdę tą on ustala NIE zostały przez kogoś "sfabrykowane" (ani przez coś "zamanipulowane"). Jak jednak wyjaśni to następna "część #C" tej strony, instytucja oficjalnej nauki ziemskiej, która dostarcza ludzkości największą liczbę "prawd" na temat otaczającej nas rzeczywistości, zupełnie zaniedbuje obowiązku upewnienia się że fakty na których ustala owe prawdy NIE zostały sfabrykowane. W rezultacie, ogromna większość rzekomych "prawd" głoszonych przez dzisiejszą oficjalną naukę faktycznie reprezentuje sobą "nieprawdę" (a ścislej celowo upowszechniane oficjalne kłamstwo) - i dlatego w przyszłości będzie musiała zostać zaprzeczona (podobnie jak zaprzeczane musiały być liczne rzekome "prawdy" (kłamstwa) upowszechniane przez naukowców z przeszłości, a także muszą być zaprzeczane liczne kłamstwa upowszechniane obecnie - po wykaz niektórych z owych obecnych kłamstw oficjalnej nauki np. patrz punkt #B3 mojej strony o nazwie portfolio_pl.htm, punkt #B2 z mojej strony humanity_pl.htm, punkt #D4 z mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, czy punkt #E1.1 swej strony o nazwie telepathy_pl.htm, zaś liczne przeszłe kłamstwa tej nauki opisuje podrozdział JB7.3 z tomu 7 monografii [1/4]).
       W tym miejscu powinienem dodać to co wyjaśniłem szerzej w punkcie #L1 swej strony o nazwie pajak_jan.htm, mianowicie że na całej Ziemi istnieje tylko jedna księga, która zawiera absolutną prawdę i tylko prawdę. Jest nią Biblia jakiej treść zainspirowana została przez wszystko-wiedzącego Boga - który stworzył wszystko co nas otacza, a stąd który to Bóg wie wszystko na temat wszystkiego!


#B3. Co to takiego "totaliztyczna prawda" - czyli totaliztyczna definicja prawdy:

       Słowniki zwykle definiują słowo "prawda" jako (1) "zgodność z wiedzą, faktem, lub logiką" (po angielsku "conformity to knowledge, fact, or logic") lub jako (2) "wierność do oryginału lub do standardu" (po angielsku "fidelity to an original or standard") - patrz "Reader's Digest Universal Dictionary", Sydney 1988, ISBN 0-86438-054-2, strona 1616. Oczywiście, przy takim zdefiniowaniu prawda w wielu przypadkach może nie istnieć, na przekór że nasz zdrowy rozsądek stwierdza coś zupełnie innego. Przykładowo, jeśli rzeczywistość którą dana prawda ma odzwierciedlać jest jakimś fizycznym obiektem, podczas gdy ktoś opisuje nam ów obiekt językiem mówionym, wówczas jakkolwiek by się nie ustalało poziom zgodności czy wierności pomiędzy tymi dwoma, zawsze słowa będą ogromnie dalekie od fizycznego obiektu.
       Na odrębnej stronie internetowej o nazwie totalizm_pl.htm opisana jest relatywnie nowa filozofia której główne posłanie sprowadza się do promowania moralnego życia. Jak zaś nam wiadomo, filozoficzna jakość zwana "prawdą" stanowi właśnie esencję każdej wersji moralnego życia. (W podobny sposób jak "spirytus" stanowi esencję każdej formy alkoholu.) Dlatego kiedy zechcemy wiedzieć co to takiego owa prawda, najlepiej zapoznać się właśnie z totaliztyczną definicją tej filozoficznej jakości. Oto więc jak najbardziej moralna, postępowa i pokojowa filozofia na Ziemi zwana totalizm definiuje pojęcie prawdy:
       Prawda jest to rodzaj uproszczonego "modelu" czy "obrazu" który aktywnie formujemy w naszym umyśle na temat jakichś faktów - czyli surowych znalezisk, raportów, lub danych opisujących nam określony fragment obiektywnej rzeczywistości, a który to "model" czy "obraz" wypełnia cały szereg rygorystycznych wymogów dotyczących: (A) powtarzalnego potwierdzania przez nas poprawności tego obrazu poprzez przymierzanie go do danego fragmentu rzeczywistości, (B) bezstronności informacji które otrzymujemy na jego temat, (C) naszego aktywnego uczestniczenia w formowaniu i potwierdzaniu tego obrazu w naszym umyśle, itp. Każda grupa powyższych wymogów uformowania prawdy w naszym umyśle składa się z całego szeregu szczegółowych wymogów. Przykładowo, najważniejsze wymogi dotyczące (A) powtarzalnego potwierdzania poprawności naszego obrazu prawdy obejmują: (A1) przymierzanie kluczowych fragmentów tego obrazu do otaczającej nas rzeczywistości oraz ocenianie poziomu zgodności ich obu, czy (A2) uzyskiwanie w owym przymierzaniu zawsze zadowalającego nas poziomu zgodności obrazu z naszego umysłu z obiektywną rzeczywistością. Z kolei najważniejsze wymogi dotyczace (B) bezstronności informacji otrzymywanej na dany temat, są spełnione jeśli raportujący nam daną prawdę lub źródło informacji które nam ją przekazuje: (B1) nie posiada żadnych motywów aby coś przed nami zatajać czy wypaczać w raportowanym nam obrazie, a stąd wykazuje całkowitą bezstronność w zaprezentowaniu nam danej obiektywnej rzeczywistości; (B2) nie posiada żadnych motywów aby wywołać u nas tendencyjne postępowanie zgodne ze swoimi własnymi interesami, dlatego nie formułuje swego raportu tak aby wpływać nim na nasze postępowanie; (B3) nie posiada żadnych motywów aby uniemożliwiać nam podejmowanie decyzji które są moralne oraz korzystne dla nas pod każdym możliwym względem, dlatego nie usuwa ze swego streszczonego obrazu rzeczywistości tych informacji które będą nam niezbędne dla podjemowania takich moralnych i korzystnych dla nas decyzji; oraz (B4) wykazuje wymaganą cierpliwość, systematyczność i dobrą wolę w przekazaniu nam wszelkich informacji na dany temat o które w jakiś sposób bezpośrednio i klarownie zapytamy. W końcu najważniejsze wymogi naszego (C) aktywnego uczestniczenia w formułowaniu prawdy w naszym umyśle, obejmują: (C1) zadawanie pytań lub poszukiwanie dodatkowych informacji na te tematy które w oryginalnym raporcie nie zostały wyjaśnione w zadowalający nas sposób.
       Odnotuj że zgodnie z powyższą totaliztyczną definicją, "prawda" wcale nie jest jakąś abstrakcyjną zgodnością czy wiernością, a konkretnym obrazem rzyczywistości jaki my aktywnie uformujemy sobie w naszym własnym umyśle. Faktycznie też zgodnie z totalizmem poznanie prawdy nie jest możliwe jeśli my sami aktywnie nie uczestniczyliśmy w jej formułowaniu poprzez dodatkowe dopytywanie o szczegóły które nas interesują. Aby lepiej zrozumieć powyższą totaliztyczną definicję prawdy, załóżmy wstępnie że istnieje jakaś hipotetyczna istota którą roboczo możemy nazwać np. "diabłem" (aczkolwiek bardziej konkretne jej nazwanie też byłoby możliwe). Istota ta jest całkowicie zepsuta moralnie. Ponadto czerpie ona niezliczone korzyści z eksploatowania nas na codzień. W żadnym więc z powyższych punktów nie spełnia ona postawionych powyżej warunków obiektywności. I tak (1) prowadzi ona poza naszymi plecami jakieś skryte "diabelskie interesy" które nas dotyczą oraz których oczywiście nam nie ujawnia. Aby móc dalej realizować te interesy starannie zataja ona i wypacza z raportowanego nam obrazu obiektywnej rzeczywistości wszystko co ją dotyczy. Ponadto istota ta (2) wie że na bazie przekazywanego nam przez nią obrazu rzeczywistości my będziemy podejmować określone decyzje. Dlatego tak projektoje swój raport aby nasze dycyzje były zgodne z jej interesami. W końcu istota ta (3) ma wysoce niemoralną, szatańską naturę a stąd sama jest okropnie nieszczęścliwa. Dlatego życzy ona również i nam abyśmy byli podobnie jak ona niemoralni i nieszczęśliwi. Z tego powodu ze swojego streszczenia obiektywnej rzeczywistości eliminuje ona wszystko co mogłoby powodować nasze moralne postępowanie oraz szczęśliwe życie. Z tychże powodów, wszystko co raportowane jest przez jakąkolwiek istotę o nieczystej przeszłości, niemoralnych intencjach, albo pozbawionego szczęścia życia, musi być odwrotnością prawdy - czyli musi być nieprawdą.
       Powyższą totaliztyczną definicję prawdy, a także przytoczony po niej ilustratywny obraz dlaczego szatańska istota nigdy nie będzie przekazywała prawdy, przytoczyłem tutaj nie bez powodu. W rzeczywistości bowiem planeta Ziemia, a stąd całą ludzkość, jest właśnie tak zarządzana jakby od zarania dziejów była okupowana przez takie szatańskie istoty. W dawnych czasach istoty te nazywano "diabłami". Obecnie zaś nazywane są one UFOnautami. Nie ma przy tym znaczenia, że istoty te wcale NIE istnieją trwale, tak jak ludzie, a są celowo "symulowane" - tak jak wyjaśnia to punkt #K4 strony fe_cell_pl.htmi. Na przekór bowiem bycia "symulowanymi" istoty te są równie dla ludzi niszczycielskie jakby istniały w sposób trwały. Istoty te są tak identyczne do ludzi, że wyglądają jak każdy z nas. Są one wszakże "symulowane" jako nasi najbliżsi krewniacy. Faktycznie też wiele z nich pełni funkcje naszych przywódców, przełożonych w pracy, decydentów, doradców, itp., zaś my nie mamy o tym żadnego pojęcia. Folklor ludowy kiedyś nazywał je podmieńcami. Nic też dziwnego, że będąc skrycie obecne przy formułowaniu każdego faktu podawanego na Ziemi do publicznej wiadomości, istoty te powodują iż niemal każdy fakt z jakim gdziekolwiek się zapoznajemy reprezentuje sobą tendencyjną nieprawdę, zamiast obiektywnej prawdy.
       Z uwagi na owo masowe upowszechnianie na Ziemi tendencyjnej nieprawdy zamiast obiektywnej prawdy, niezbędne jest ujawnienie przynajmniej najważniejszych prawd, które bez przerwy ulegają celowemu wypaczeniu. Dlatego niniejsza strona np. w swych częściach #F i #H stara się wskazać czytelnikowi choćby najmniej znany przykład owych prawd dotyczący wehikułów UFO. Z kolei niektóre co istotniejsze przykłady prawd jakie starają się korygować liczne nieprawdy oficjalnie upowszechniane przez dzisiejszą monopolistyczna naukę opisałem szerzej np. w punkcie #B2 swej strony o nazwie humanity_pl.htm, punkcie #B3 swej strony o nazwie portfolio_pl.htm, punkcie #D4 swej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, czy punkcie #E1.1 swej strony o nazwie telepathy_pl.htm.


#B4. Czy według filozofii totalizmu prawdę daje się zdefiniować w sposób absolutnie jednoznaczny:

       Obiektywna prawda ma to do siebie, że zawsze jest ona zależna od warunków. Innymi słowy, aby coś było absolutną prawdą, musi zostać to opisane wraz z warunkami w jakich jest to absolutnie poprawne. Przykładowo, jeśli na pytanie "która godzina" odpowiemy komuś "jest właśnie dwunasta", jest to jedynie częścią prawdy - nawet jeśli nasz zegarek właśnie wskazuje godzinę dwunastą. Wszakże na innej półkuli lub na innym zegarku, będzie lub może być zupełnie inna godzina. Aby więc być bardziej poprawnym w swojej odpowiedzi, musielibyśmy stwierdzić "dla osób z naszej strefy czasowej zgodnie ze wskazaniami mojego zegarka jest właśnie dwunasta". Jednak i to stwierdzenie wcale NIE wyraża wszystkich warunków. Wszakże np. nie sprecyzowaliśmy dokładności z jaką podajemy ów czas, nie uwzględniliśmy czasu jaki nam zajmie wypowiedzenie owej informacji, ani nie uwzględniliśmy tzw. czasu letniego czy czasu zimowego. Ponadto, każdy z powyższych warunków ciągle ma powiązania z jeszcze innymi warunkami (np. półkula Ziemi zależy od sposobu jak Ziemia jest podzielona), które z kolei są powiązane z następnymi warunkami, itd, itp. W rezultacie, jeśli sprawę rozważyć coraz to bardziej dokładnie i ściśle, wówczas "prawda" na temat godziny jest powiązana z praktycznie całą istniejącą wiedzą o całym wszechświecie. Stąd, aby jednoznacznie przekazać komuś "absolutną prawdę", nasze wyjaśnienie musiałoby ją wyrazić w świetle całej wiedzy całego wszechświata - co technicznie rzecz biorąc jest niemożliwe do zrealizowania.
       Oczywiście, przekazanie komuś dowolnej prawdy poprzez jej wyrażenie w świetle całej istniejącej wiedzy wszechświata, jest niemożliwe z praktycznych powodów. Stąd przy wyrażaniu prawdy zawsze musimy wprowadzać jakieś uproszenia. To dlatego totalizm twierdzi, że absolutna prawda faktycznie istnieje, tyle że jest niemożliwa do jednoznacznego wyrażenia. Możliwe jest jednak przybliżone wyrażenie owej absolutnej prawdy, któremu nadamy poziom poprawności i dokładność jaka wystarcza dla zastosowań praktycznych jakim prawda ta ma służyć.


#B5. Symbol graficzny "totaliztycznej prawdy" - czyli logo totalizmu:

       Prawda posiada już swój własny symbol. Jest nim tzw. "logo totalizmu". (Więcej na jego temat można się dowiedzieć na odrębnej stronie z raportem ze Zlotu Wszewilki 2006.) Oto jak logo to wygląda:

Rys. #1

Rys. #1. Oto graficzny symbol prawdy, czyli tzw. "logo totalizmu". Ponieważ jednym z najbardziej fundamentalnych zasad i dążeń totalizmu jest docieranie do prawdy oraz upowszechnianie prawdy, zaś powyższe logo jest graficznym identyfikatorem tych co postępują zgodnie z zasadami totalizmu, oznaczanie czegoś logiem totalizmu jest jednoznaczne z deklaracją, że oznaczający ma zamiar podążać drogą prawdy.
       Jedynym przypadkiem kiedy umieszczenie gdzieś tego "logo totalizmu" NIE stanowi deklaracji prawdy, są sytuacje, kiedy logo to zostaje nadużyte przez jakiegoś oszusta który je używa aby zamaskować nim swój zamiar oszustwa.
       Totalizm jest filozofią która używa bardzo niezwykłego logo. Logo to ma kształt elipsy, z wpisanymi w nią białymi i czerwonymi symbolami. Posiada ono dosyć niezwykłą historię oraz raczej szczególne objaśnienie, co dokładniej opisane zostało w podrozdziale N1 z tomu 8 monografii [8/2] o tytule "Totalizm" (polskojęzyczna wersja owej monografii [8/2] może zostać załadowana gratisowo z niemal każdej strony internetowej totalizmu, której adres może zostać poznany albo z "Menu 4" na lewym marginesie niniejszej strony, albo też z wyszukiwarek, np. google.com, jeśli zapyta się je o słowa kluczowe totalizm). Logo to wykazuje wiele niezwykłych cech. Dla przykładu emituje ono z siebie bardzo szczególne i pozytywne "wibracje konfiguracyjne", jakie można odebrac z użyciem narzędzi radiestezji (np. wahadełka lub różdżki). Wielu totaliztów twierdzi również, że działa ono dla nich jako amulet który przynosi im szczęście w życiu osobistym. Stąd np. u studentów zwiększa ono szansę zdania egzaminów, u zakochanych zwiększa ono powodzenie na randkach, itp. Więcej na temat niezwykłych cech tego logo napisane jest także w podrozdziale H1 tomu 5 starej monografii [8] "Totalizm". Logo totalizmu przytoczone jest na każdej stronie internetowej zadedykowanej owej pozytywnej filozofii życiowej.
* * *
       (Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą fotografie. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.)


Część #C: Odnotujmy że gro "prawd" rozgłaszanych przez dzisiejszą oficjalną naukę ludzką faktycznie są "nieprawdą" - ponieważ naukowcy zaniedbują upewnienia się że "fakty" które ich naprowadziły na owe "prawdy" w rzeczywistości są "fabrykacjami", a także ponieważ naukowcy chronicznie pomijają wpływ "moralności" na przedmioty swych badań:

       "Fakty" pozwalają wytropić "prawdy" na jakie sobą wskazują tylko w przypadku kiedy istnieje "związek przyczynowo-skutkowy" pomiędzy tymi "faktami" i "prawdami". Dlatego przykładowo "fakty" które są "sfabrykowane" lub "sfałszowane" "wywodzą nas w pole" i wiodą do "nieprawdy" zamiast do "prawdy". Tymczasem nauka ludzka przymuje "niepisane założenie" że wszystkie "fakty" znalezione w naturze wiodą tą naukę do znajdowania "prawdy". W naszym świecie nauka powinna jednak liczyć się z możliwością, że przynajmniej niektóre "fakty" znajdowane w naturze były "stworzone" przez Boga, czyli "sfabrykowane". Jako zaś takie "sfabrykowane fakty" wcale NIE wiodą one do "prawdy" bowiem NIE posiadają "związku przyczynowo-skutkowego" z ową "prawdą". Dlatego w obecnej sytuacji ludzkości, nauka NIE ma prawa przyjmować owego "niepisanego założenia", a powinna badać każdy "fakt" oddzielnie na jego związek z "prawdą" którą "fakt" ten wskazuje. Ponieważ nauka NIE dokonuje takiego badania "faktów", niemal wszystkie "prawdy" które ona dotychczas odkryła zapewne są "nieprawdami". Dlatego niniejsza część tej strony prezentuje wywód logiczny który wykazuje, że ślepe przyjmowanie przez naukę ludzką "niepisanego założenia", że "świat w którym żyjemy NIE został stworzony ani NIE jest rządzony przez Boga" prowadzi do sytuacji kiedy gro "prawd" ustalonych przez tą naukę faktycznie jest "nieprawdami".
       Po dodatkowe naświetlenie sprawy kłamliwości informacji rozgłaszanych przez oficjalną naukę z powodu chronicznego pomijania wpływu "moralności" w naukowych badaniach - patrz punkt #B3 mojej strony o nazwie portfolio_pl.htm,


#C1. We wszechświecie stworzonym i rządzonym przez Boga wszystkie "fakty" są "fabrykacjami":

       Moje analizy logiczne nad "niepisanym założeniem" przyjmowanym bez sprawdzenia przez oficjalną naukę ludzką zainspirowane zostały dokumentarnym programem telewizyjnym który w 2008 roku oglądałem w telewizji Nowej Zelandii. W programie tym pokazano jakąś młodą matkę, która była zaszokowana medycznym ustaleniem że jej własne dziecko posiada zupełnie odmienną genetykę od niej samej. Genetyka owa sugerowała że dziecko wcale NIE jest ani jej, ani jej męża, chociaż NIE zaistniał żaden fizyczny powód dla którego miałoby tak się stać. Poród miał bowiem miejsce w domu - nie było więc możliwości aby dziecko zostało podmienione. Od samego też początku matka zwróciła uwagę na znamię u tego dziecka, tak że przez cały czas miała pewność że dziecko pozostaje to samo. Ponadto, dzisiejsze nowoczesne systemy informacyjne pozwalały jej znaleźć kilka następnych podobnych przypadków porozrzucanych po świecie, w których pewność biologicznego rodzicielstwa była równie wysoka, jednak genetyki dzieci ciągle różniły się od genetyki rodziców. Potem pokazano jakiegoś naukowca który dokonał dogłębnych badań tego i innych podobnych przypadków. Naukowiec ten argumentował, że owa zupełnie odmienna budowa genetyczna dziecka mogła się pojawić zupełnie przez przypadek. Aczkolwiek ów naukowiec używał terminologii naukowej która brzmiała bardzo mądrze, a także chociaż jego wkład pracy badawczej w tą zagadkę natury był naprawdę imponujący, ja znalazłem jego argumentację ogromnie naiwną. Przykładowo, nawet NIE rozważał on możliwości zadziałania czynników innych niż czysty przypadek, ani NIE wyeliminował logicznie możliwości działania tych innych czynników. A przecież oprócz czystego przypadku, ową odmienną budowę genetyczną dziecka mogło też spowodować kilka innych czynników, przykładowo użycie matki przez UFOnautów jako tzw. "surrogate mother" dla zaimplantowanego przez UFOnautów płodu, czy też interwencja Boga (wszakże NIE jest nam wiadomym czy Jezus miał taką samą budowę genetyczną jak Matka Boska).
       Sprawa owego dziecka o odmiennej genetyce od jego matki zaczęła mnie nieco nurtować. Wszakże gdyby np. mąż owej matki NIE ufał jej bezwzględnie, wówczas mógłby wygrać w każdym sądzie sprawę o rozwód - i to bez względu na to gdzie faktycznie leżała prawda. Dlatego filozoficzne zapytanie jakie zacząłem wówczas sobie zadawać, brzmiało czy w naszym wszechświecie wszystkie "naturalne" fakty rzeczywiście mają bezpośredni "związek przyczynowo-skutkowy" z prawdą której one dotyczą. (W tym przypadku czy fakt "odmienności genetycznej matki i dziecka" ma bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy z prawdą na temat "kto jest biologiczną matką (i ojcem) owego dziecka".) Z czasem pytanie to przekształciło się w rodzaj "otwierającego oczy" problemu filozoficznego.
       Rozwiązanie tego filozoficznego problemu dostarczyły mi analizy szeregu innych przypadków kiedy "fakty" wyraźnie zaprzeczały "prawdzie". Rozwiązanie to stwierdza, że jedynie we wszechświecie który NIE byłby stworzony ani rządzony przez wszechmogącego Boga, naturalne fakty posiadałyby bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy z prawdami jakie są od nich uzależniane - po więcej informacji na ten temat patrz punkt #B1 na stronie changelings_pl.htm. Wszakże tylko w takim wszechświecie pozbawionym Boga, jeśli coś już zaistnieje, zawsze musi to wynikać z tzw. "naturalnych łańcuchów przyczynowo-skutkowych". Tylko bowiem takie łańcuchy w owym wszechświecie byłyby w stanie rządzić powstaniem wszelkich obiektów i przebiegiem wszelkich zdarzeń. W takim świecie bez Boga owe łańcuchy przyczynowo-skutkowe byłyby mechanizmem który powoduje powstanie wszystkiego. Stąd więc tylko w świecie pozbawionym Boga, znalezienie np. kości dinozaurów oznaczałoby że dinozaury faktycznie tam kiedyś żyły. Życie dinozaurów byłoby tam bowiem jedynym mechanizmem za pomocą którego ich kości mogłyby tam powstać.
       Natomiast w świecie stworzonym i rządzonym przez Boga, jedynym powodem tworzenia (czyli i powstawania) jest dla Boga osiąganie jakichś tam celów. Stąd Bóg tworzy i ukształtowuje wszystko głównie w taki sposób, aby za pośrednictwem tego osiągać swoje nadrzędne cele. Stąd przykładowo znalezienie kości dinozaurów w świecie stworzonym przez Boga, równie dobrze może oznaczać, że Bóg kości te celowo "sfabrykował" aby zainspirować nimi ludzkich naukowców do poszukiwań twórczych. Albo też może oznaczać zamiar osiągnięcia nimi przez Boga dowolnego innego z celów opisanych w punkcie #A2 strony evolution_pl.htm. Wszakże w stworzonym przez siebie świecie, Bóg wszystko i tak sam stwarza. Skoro zaś i tak bierze On na siebie trud stworzenia, najbardziej uzasadnionym jest dla niego takie tworzenie, które zapewnia osiąganie mu Jego boskich celów. W rezultacie, w świecie stworzonym i rządzonym przez Boga wszystko jedynie może wyglądać tak jakby rządzone było "naturalnymi łańcuchami przyczynowo-skutkowymi". Wszakże w owym procesie tworzenia i rządzenia Bóg kieruje się tzw. "kanonem niejednoznaczności" opisanym w punkcie #C2 strony internetowej will_pl.htm. Jednak w rzeczywiostości w interesie Boga wcale NIE leży aby wszystko faktycznie spełniało "naturalny łańcuch przyczynowo-skutkowy", a leży właśnie aby dobrze to służyło osiąganiu przez Boga Jego nadrzędnych celów. Dlatego analizując dowolne "fakty" z naszego otoczenia, zawsze powinno się brać pod uwagę że w świecie stworzonym i rządzonym przez Boga, w witalnym interesie owego Boga leży aby stwarzać (tj. "fabrykować") tylko te fakty jakie będą najlepiej służyły celom Boga - nawet jeśli zupełnie oderwane są one od prawdy i wręcz zaprzeczają prawdzie którą jakoby wskazują.


#C2. Istnieje cały ocean naukowych dowodów, że świat w którym żyjemy faktycznie został stworzony i jest rządzony przez Boga - a stąd że ludzkim naukowcom NIE wolno przyjmować "niepisanego założenia" że wszystkie "fakty" mają "związek przyczynowo-skutkowy" z wskazywanymi przez nie "prawdami":

       Na przekór że oficjalna nauka ziemska uparcie powtarza jak zacięta płyta ze starego gramofonu, że Boga NIE ma, naokoło nas istnieje, oraz zostało już naukowo zidentyfikowane, całe zatrzęsienie dowodów naukowych na istnienie Boga. Spora liczba tych dowodów została zaprezentowana na w całości poświęconej im totaliztycznej stronie internetowej o nazwie god_proof_pl.htm. Kilka dalszych takich dowodów jest wskazanych w punkcie #B2 strony internetowej god_pl.htm, w punktach #D3.1, #D1 i #D4 strony internetowej fruit_pl.htm, oraz w punktach #B1 do #B3 na stronie o nazwie changelings_pl.htm. Jeszcze jeden raczej unikalny przykład takiego materiału dowodowego, zaprezentowany został w punkcie #C6 poniżej na tej stronie.
       Jednocześnie z istnieniem całego zatrzęsienia dowodów na istnienie Boga, naukowcy NIE są w stanie wskazać nawet najmizerniejszego dowodu że Bóg nieistnieje. Tymczasem, jak to wykazuje punkt #F3 na totaliztycznej stronie biblia.htm, jeśli coś rzeczywiście NIE istnieje, wówczas owo nieistnienie tego daje się udowodnić naukowo. Przykładowo, wiadomo że NIE istnieją temperatury niższe od zera bezwzględnego, stąd naukowo dało się udowodnić ich nieistnienie.
       Dostępność zatrzęsienia dowodów naukowych na istnienie Boga oznacza, że świat który nas otacza rzeczywiście stworzony został i jest zarządzany przez Boga. To z kolei oznacza, że "fakty" są "tworzone" (czyli "fabrykowane") przez Boga i w rzeczywistości NIE mają one "związku przyczynowo-skutkowego" z "prawdami" na które wskazują. Następstwem tego jest, że przyjmowanie przez naukę "niepisanego założenia" iż "żyjemy w świecie który ani NIE został stworzony przez Boga, ani NIE jest zarządzany przez Boga", jest ogromnie poważnym błędem logicznym jaki unieważnia wszelkie "prawdy" docieczone przez naukę z przyjęciem tego założenia.


#C3. Dlaczego istnienie kości dinozaurów w świecie stworzonym przez Boga jedynie trochę ponad 6000 lat temu, potwierdza że Bóg rzeczywiście "fabrykuje" fakty, a stąd że "prawdy" które nauka wywodzi z owych sfabrykowanych "faktów" tak naprawdę są "nieprawdami":

       W punktach #A1, #A2 i #E1 totaliztycznej strony internetowej evolution_pl.htm opisałem wyniki swoich badań nad faktycznym wiekiem naszego wszechświata. Jak z badań tych wynika, prawdziwy wiek naszego wszechświata tylko niewiele przekracza 6000 lat. Istnieje też cały szereg dowodów, że tak naprawdę to wiek wszechświata jest aż tak niewielki. Dowody te zestawiłem m.in. w podrozdziale JA1.3 z tomu 6 monografii [8/2]. Jednak oficjalna nauka ludzka, opierając się na najróżniejszych empirycznych znaleziskach z natury, np. m.in. na kościach dinozaurów, twierdzi że wiek wszechświata liczy już około 14 miliardów lat. Powyższe ustalenia dostarczyły mi ilustracyjnego potwierdzenia, że we wszechświecie rządzonym przez Boga, empiryczne fakty mogą być, oraz rzeczywiście są, "fabrykowane" dla istotnych powodów w tak zmyślny sposób, że są one w stanie zaprzeczyć prawdzie i sugerować zupełną nieprawdę.
       Możliwość "fabrykowania" faktów we wszechświecie stworzonym i rządzonym przez Boga ma to następstwo, że podważa ono i w praktyce zupełnie unieważnia dotychczasowe metody naukowe. Unieważnia ono też i kategoryzuje jako błędne wszystkie dotychczasowe ustalenia oficjalnej nauki ziemskiej. Wszakże w metodach naukowych przyjmuje się "niepisane założenie", że "fakty" powstały w świecie który ani NIE został stworzony ani NIE jest rządzony przez Boga, a stąd w którym NIE istnieje nadrzędna istota rozumna która dla osiągnięcia jakichś swoich nadrzędnych celów jest w stanie "sfabrykować" fakty. Tymczasem aby naukowcy w swoich metodach badania mogli przyjąć takie "niepisane założenie", najpierw musieliby formalnie udowodnić że nasz świat fizyczny wcale NIE był stworzony, ani wcale NIE jest rządzony przez Boga. Niestety, oficjalna nauka ludzka, ani nam dotychczas NIE zaprezentowała, ani nawet nigdy NIE będzie w stanie zaprezentować taki formalny dowód na nieistnienie wszechmocnego Boga. Wszakże, jak to wykazuje totaliztyczna strona god_proof_pl.htm, istnieje całe zatrzęsienie naukowych dowodów że na przekór wszystkiego Bóg jednak istnieje i że to Bóg stworzył świat fizyczny oraz światem tym nieustannie teraz zarządza. NIE ma zaś nawet najmniejszego śladu ani dowodu na poparcie twierdzenia naukowców że Bóg jakoby NIE istnieje, a stąd że to NIE Bóg stworzył świat fizyczny.
       Oczywiście, poprzez przyjęcie powyższego "niepisanego założenia" które okazuje się fałszywe, oficjalna nauka ziemska popełnia zasadniczy błąd logicznego rozumowania. Stąd następstwem przyjęcia przez oficjalną naukę "niepisanego założenia" że "nasz świat jest światem bez Boga", jest że wszystkie dotychczasowe ustalenia naukowe mogą być błędne. Przykładowo, naukowcy mogą znajdować "kości dinozaurów" na przekór, że faktycznie dinozaury nigdy NIE zaludniały Ziemi - tak jak opisuje to punkt #H2 na stronie o nazwie god_istnieje.htm.


#C4. Ślady człowieka liczące już setki milionów lat są jeszcze jednym potwierdzeniem że we wszechświecie stworzonym i rządzonym przez Boga sporo "faktów" jest "fabrykowane", a stąd że NIE każdy "fakt" podpiera "prawdę" która zdaje się z niego wynikać:

       Niezależnie od kości dinozaurów, na Ziemi znajdowane są też najróżniejsze inne dziwne "fakty" i "dowody" które też wykazują cechy boskich "fabrykacji". Przykładowo, niektóre znaleziska zdają się sugerować, że po naszej planecie technicznie wysoko zaawansowani ludzie chodzili już około 550 milionów lat temu. Chociaż oficjalna nauka ignoruje i ukrywa owe znaleziska, bowiem leżą one w sprzeczności z oficjalnymi doktrynami dzisiejszej nauki, do teraz nazbierało się ich już dosyć sporo. Należą do nich przykładowo odciski ludzkich butów liczące już około 550 milionów lat. (Odciski te pokazano i szczegółowiej objaśniono m.in. na "Fot. #F1" (kliknij na ten link aby je zobaczyć) ze strony god_pl.htm, na "Fot. #B1" ze strony evil_pl.htm, czy na "Fot. #5" ze strony ufo_pl.htm.) W warstwach geologicznych z tamtego okresu znajdowane są też najróżniejsze metalowe wyroby przemysłowe. Gdyby więc przyjąć owo "niepisane założenie" przyjmowane obecnie przez oficjalną naukę ziemską, że "Ziemia wcale NIE została stworzona ani NIE jest zarządzana przez wszechmocnego Boga", takie znaleziska i fakty dowodziłyby niepodważalnie że ludzie chodzili po Ziemi już około 550 milionów lat temu. Znaczy, że albo już wówczas przylatywali na Ziemię z kosmosu jacyś krewniacy ludzi (np. aby pozasiewać na niej życie), albo też już wówczas istniała na Ziemi jakaś ludzka cywilizacja techniczna podobna do obecnej naszej. Czy jednak chodzenie wówczas po Ziemi fizykalnie i trwale żyjących ludzi (takich jak my) jest obiektywną prawdą?
       Jeśli jednak zaakceptuje się, że Ziemia i ludzie byli stworzeni i obecnie są zarządzani przez Boga, wówczas się okazuje że dla najróżniejszych istotnych powodów Bóg mógł się zdecydować aby "sfabrykować" (tj. stworzyć i wprowadzić w odpowiednie warstwy geologiczne) ów materiał dowodowy na istnienie ludzi na Ziemi już około 550 milionów lat temu, lub że są to pozostałości z własnych wypraw Boga na Ziemię po przyjęciu jednego z ludzkich wcieleń opisywanych poniżej m.in. w punktach #C7 i #C6. Wszakże do sfabrykowania lub pozostawienia owych dowodów mogły nakłonić Boga np. dowolne z powodów wyszczególnionych w punkcie #A2 strony evolution_pl.htm. Rozważmy więc czy istnieje jakiś materiał dowodowy na podparcie tezy, że owe znaleziska śladów i innych dowodów obecności technicznie wysoko zaawansowanego człowieka na Ziemi już około 550 milionów lat temu, faktycznie zostały "sfabrykowane" lub pozostawione przez Boga dla istotnych powodów. Oto przykłady takiego materiału dowodowego:
       (a) Dowody że świat fizyczny istnieje jedynie przez trochę ponad 6000 "ludzkich lat". Czyli około 550 milionów "ludzkich lat" temu Ziemia NIE była jeszcze stworzona. Dowody na to już wskazywałem jako zaprezentowane w podrozdziale JA1.3 z tomu 6 monografii [8/2]. Z kolei problem błędności metod datowania dzisiejszej oficjalnej nauki wyjaśniłem we "wstępie" i w punkcie G4 strony dipolar_gravity_pl.htm.
       (b) Dowody że kosmiczni krewniacy ludzi wcale NIE istnieją w sposób trwały, a ich tymczasowe zaistnienie jest powtarzalnie "symulowane". Cały szereg takich dowodów zaprezentowałem na stronach totalizmu. Ich przykładem może być zawartość punktu #F7 ze strony evil_pl.htm, czy punkt #D2 ze strony ufo_pl.htm.
       (c) Dowody że około 550 milionów "lat Boga, minerałów i nieożywionej materii" temu na Ziemi NIE istniało jeszcze wystarczająco dużo organizmów żywych, aby były one w stanie podtrzymać życie jakiejś dużej grupy ludzi, czy istnienie jakiejś ludzkiej cywilizacji technicznej. (Co to takiego te "lata Boga, minerałów i nieożywionej materii", zwane też "latami nienawracalnego czasu absolutnego wszechświata", wyjaśnione jest np. w (6) z punktu #B2 mojej strony o nazwie humanity_pl.htm.) Przykładowo, z organizmów żywych których pozostałości przetrwały z tamtych czasów do dzisiaj, należą głównie tzw. "trylobity" (tj. rodzaj jakby prymitywnych raków). Owe trylobity zaś to zbyt mało aby wyżywić większą grupę ludzi.
       (d) Materiał jaki dokumentuje, że dla wielu istotnych powodów Bóg faktycznie "fabrykuje" najróżniejsze "dowody", które m.in. pobudzają ludzi do "przysparzania wiedzy" i do poszukiwania prawdy. Przykładami takich "fabrykacji" są statki kosmiczne filmowane na Ziemi i opisywane np. w punkcie #F2 mojej strony magnocraft_pl.htm. Są nimi też najróżniejsze przekazy jakie ludzkość powtarzalnie otrzymuje, w rodzaju owego "ostrzeżenia" opisanego na końcu podpisu pod "Wideo #A0" z w/w strony "magnocraft_pl.htm", czy też opisu sposobu wykonania "piramidy telepatycznej" dyskutowanej m.in. w punkcie #E1.1 mojej strony o nazwie telepathy_pl.htm. Do tej samej kategorii należą też indywidualne i subiektywnie adresowane "potwierdzenia silnych wierzeń poszczególnych intelektów", opisywane szczegółowiej m.in. w punkcie #A2.2 mojej strony o nazwie totalizm_pl.htm.
       Podsumowując powyższe, w świetle tego co nam jest już wiadomo, technicznie wysoko zaawansowani ludzie NIE mogli chodzić po Ziemi około 550 milionów "ludzkich lat" temu z prostej przyczyny że ani Ziemia, ani też świat fizyczny, NIE były wówczas jeszcze stworzone. Nie mogli też chodzić po Ziemi 550 milionów "lat Boga, minerałów i nieożywionej materii" temu, z prostego powodu, iż wówczas ich zaawansowanie techniczne NIE osiagnęło jeszcze poziomu jaki demonstrują owe ślady i dowody wykrywane na Ziemi. To więc, że znajdowane są "fakty" oraz "dowody" iż w owym czasie ludzie byli obecni na Ziemi, jest kolejnym potwierdzeniem, że dla wielu istotnych powodów Bóg "fabrykuje" lub celowo pozostawia po sobie, niektóre "fakty" - w tym opisywane tutaj rzekome "dowody". To zaś dodatkowo nam ujawnia, że ludzcy badacze powinni być bardzo ostrożni jak owe boskie "fabrykacje" czy ślady są przez nich interpretowane.


#C5. Konkluzja powyższego wywodu logicznego który dowiódł że przyjmowanie przez naukę ziemską "niepisanego założenia" iż "wcale NIE żyjemy w świecie stworzonym i rządzonym przez Boga", powoduje upowszechnianie przez tą naukę "absurdalnych bzdur" jako naukowych "prawd":

       Poprzednie punkty niniejszej strony zaprezentowały wywód logiczny o cechach formalnego dowodu, w którym wykazane zostało na bazie istniejącego i powszechnie znanego materiału dowodowego, że stwierdzenia upowszechniane przez oficjalną naukę ziemską jako "prawdy", faktycznie są "jedną wielką kupą bzdur". Nikt też kto ma prawdę na sercu, NIE powinien bezgranicznie wierzyć w to co dzisiejsi naukowcy oficjalnie stwierdzają.
       Owa bzdurność "prawd" rozgłaszanych oficjalnie przez naukę wynika z kardynalnego błędu logicznego jaki nauka ziemska popełnia w samych fundamentach swojego dociekania. Mianowicie, naukowcy przyjmują w swoich dociekaniach błędne "niepisane założenie", że świat w którym żyjemy NIE został stworzony ani NIE jest rządzony przez Boga, a stąd że każdy "fakt" istniejący w naturze posiada "związek przyczynowo-skutkowy" z prawdą na którą wskazuje. Tymczasem powyższy wywód logiczny wykazuje, że w rzeczywistości w której żyjemy założenia tego NIE wolno przyjmować, bowiem istniejący materiał dowodowy wskazuje na jego nieprawdziwość.
       Logiczna błędność przyjęcia omawianego tutaj niepisanego założenia została wykazana powyżej w kilku krokach logicznego dowodzenia. Mianowicie, na samym początku zostało wykazane, że (1) jeśli świat był stworzony przez Boga, wówczas wszystkie "fakty" też są "stworzone" przez Boga, czyli są "sfabrykowane". Sfabrykowane zaś "fakty" NIE mają "związku przyczynowo-skutkowego" z "prawdą" jaką wskazują. Potem wykazano, że (2) świat w którym żyjemy faktycznie zawiera dowody iż był "stworzony" i jest zarządzany przez Boga, a stąd że widniejące w nim "fakty" w rzeczywistości są "tworzone", czyli "fabrykowane", przez tegoż Boga. Dalej zostało wykazane że (3) już na obecnym etapie daje się wykryć i wskazać sporo przykładów "faktów" które były tak celowo "sfabrykowane" przez Boga, aby mylić naukowców jacy je analizują, a stąd aby prowadzić do brania "nieprawdy" za "prawdę". W końcu zostało wykazane, że (4) bazowanie badań naukowych na "faktach", bez sprawdzenia czy "fakty" te mają "związek przyczynowo-skutkowy" z "prawdami" jakie sobą wskazują, całkowicie podważa wiarygodność ustaleń tych badań, czyli powoduje że zamiast "prawd" badania te upowszechniają "nieprawdy". Konkludując powyższe, powyższy wywód logiczny wykazał ponad wszelką wątpliwość i w sposób który każdy może sobie sam zweryfikować, że dzisiejsza nauka ziemska upowszechnia liczne "nieprawdy" twierdząc że są one "prawdami". Bazując na powyższej konkluzji, każdy kto ma prawdę na sercu powinien natychmiast zaprzestać dawania bezrezerwowej wiary twierdzeniom dzisiejszej oficjalnej nauki - chyba że twierdzenia te zostały zweryfikowane i zatwierdzone przez teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, lub przez filozofię zwaną totalizmem.


#C6. Fakt, że w swych oryginalnych wersjach (NIE powypaczanych jeszcze ambicjami ludzkimi ani błędami mówionych przekazów z generacji do generacji) wszystkie religie świata stwierdzają dokładnie to samo, a stąd że musiały one być autoryzowane przez jedną i tą samą nadprzyrodzoną istotę, jest kolejnym przykładem materiału dowodowego, że nasz świat został stworzony i jest rządzony przez jednego i zawsze tego samego Boga:

Motto: "Kiedy analizujesz odmienne religie, pamiętaj o ludzkich talentach do wypaczania prawdy i ulegania korupcji, stąd koncentruj się nad podobieństwami, a NIE nad różnicami, ich stwierdzeń. Wszakże widząc ile odmiennych denominacji i kościołów tylko chrześcijaństwo już uformowało i to na przekór, że jest jedyną religią świata, której originalne zasady Bóg przekazał nam w formie pisanej Biblii opornej na wprowadzanie zmian, łatwo sobie można wyobrazić ile zniekształceń z czasem ludzie powprowadzali do pozostałych religii, zasady większości z których dane im były wyłącznie w podatnej na zniekształcanie formie mówionej."

       Każdy kto pozna zasady i wierzenia więcej niż jednej religii, bez trudu odnotuje, że wszystkie religie świata stwierdzją precyzyjnie te same "prawdy". Tyle tylko, że w całym świecie jedynie chrześcijaństwo zasady i wymagania religijne otrzymało od Boga w odpornej na zmiany formie pisanej. Niemal zaś wszystkie pozostałe religie otrzymały je w formie mówionej, poczym przekazywały z pokolenia na pokolenie także w formie mówionej - przy okazji tego przekazywania deformując i przekręcając wiele faktów. Te zaś nieliczne pozostałe religie, które też otrzymały swe zasady w formie pisanej, niestety poobrastały już takimi skorumpowanymi tradycjami i systemowymi wypaczeniami, że obecnie swe spisane przykazania i wymagania Boga zastępują one interpretacjami słownymi ludzko imbitnych przywódców swej religii. Innymi słowy, oryginalne formy wszystkich religii świata opisywały precyzyjnie ten sam proces kształtowania naszego świata, rzeczywistości w której żyjemy i człowieka, oraz dokładnie te same przykazania i wymogi Boga opisujące zasady ludzkiego życia w otaczającej nas rzeczywistości - tyle, że z upływem czasu opisy te uległy wypaczeniu przez ludzi odpowiedzialnych za przekaz i upowszechnianie owych nakazów Boga. Nawet więc jedynie zgrubna analiza owych oryginalnych stwierdzeń kolejnych religii ujawnia, że wszystkie religie świata musiały mieć dokładnie tego samego autora, oraz że ich autorem musiała być zawsze jedna i ta sama istota nadprzyrodzona, która wiedziała absolutnie wszystko na temat naszego świata (czyli musiał to być zawsze jeden i ten sam jedyny Bóg). Na tej samej więc zasadzie, na której doświadczeni nauczyciele zawsze bezbłędnie potrafią ustalić, że autorem całej grupy wypracowań jest tylko jeden i ten sam uczeń, my obecnie jesteśmy też w stanie konkusywnie ustalić, że autorem wszystkich religii świata jest zawsze jeden i ten sam Bóg. To zaś jednoznacznie dowodzi aż całego szeregu absolutnych "prawd". Przykładowo dowodzi, że pomimo zaprzeczeń dzisiejszej nauki, Bóg jednak istnieje. Dowodzi, że naszym światem fizycznym rządzi (i że istnieje) tylko jeden Bóg. Dowodzi też, że na przekór iż różne religie używają odmiennych nazw dla swego Boga, a także na przekór iż w opisach tego Boga owe religie używają odmiennych przykładów, sytuacji i terminologii, ciągle wszystkie one opisują jedynego istniejącego Boga oraz jeden i ten sam proces stworzenia świata i człowieka przez tegoż jedynego Boga.
       W punkcie #C2 tej strony przytoczyłem linki do przykładów opisów ogromnie obszernego naukowego materiału dowodowego, który wykazuje, że ów jedyny Bóg istnieje, a stąd że nasz świat fizyczny był stworzony i jest rządzony przez owego jedynego Boga. Aby jednak nie zmuszać czytelnika do poszukiwania tamtych linków i przykładów, w niniejszym punkcie zaprezentuję jeszcze jeden przykład takiego materiału dowodowego. Przykład ten jednoznacznie dowodzi nie tylko istnienia Boga, ale także dowodzi iż zanim zostały powypaczane przez ludzi, wszystkie religie świata oryginalnie zawierały dokładnie te same informacje i stwierdzały precyzyjnie to samo, czyli że wszystkie religie świata musiały mieć jednego i tego samego nadprzyrodzonego autora, którym musiał być właśnie jedyny istniejący Bóg. Przykład opisany w niniejszym punkcie wykazuje również, że nawet te religie świata, które powstały w miejscach odizolowanych od reszty świata, takich jak np. Nowa Zelandia, oraz w odstępach kilku tysięcy lat od siebie, ciągle oryginalnie stwierdzały dokładnie to samo. Taka zaś konsystentna zgodność oryginalnych stwierdzeń wszystkich religii świata NIE posiada innego wytłumaczenia poza faktem, że autorem wszystkich tych religii jest zawsze ta sama nadprzyrodzona istota nakładająca na ludzi zawsze ten sam powtarzalny zestaw przykazań i wymagań, czyli zawsze jest to ta sama i jedyna istniejąca istota Boska.
       Oczywiście, dzisiejsi ateistyczni naukowcy NIE będą mieli odwagi aby przyznać, że "zgodność stwierdzeń wszystkich religii świata" (a pomijając zniekształcenia jakie wkradły się do religii przekazywanych z pokolenia na pokolenie wyłącznie w formie mówionej - niemal "identyczność stwierdzeń wszystkich religii świata") wynika z faktu, iż wszystkie religie świata stworzył jeden i zawsze ten sam Bóg" - co jest empirycznie dowiedzione w dalszej części tego punktu. Dlatego owi ateistyczni naukowcy będą usiłowali znaleźć jakieś wyssane z palca argumenty aby zaprzeczyć temu faktowi. Dyskutując z nimi możemy więc być pewnymi, że będą usiłowali nam wmówić, iż np. "owa pierwotna zgodność stwierdzeń wszystkich religii wynika z zasady na jakiej działa ludzki umusł", albo iż np. "owa pierwotna zgodność stwierdzeń wszystkich religii wynika z podobnych warunków środowiskowych w jakich żyją wszyscy ludzie". Wcale jednak NIE jest trudno wykazać błędność takich ateistycznych argumentów. Mamy bowiem na Ziemi twór który jest bardzo podobny do religii, jednak który został w całości wymyślony przez ludzi. Tym bardzo podobnym do "religii" tworem jest "system polityczny". "System polityczny" każdego kraju jest jak każda odrębna "religia". Rząd każdego kraju jest jak instytucja kościoła danej odrębnej religii. Natomiast prawa, zasady i doktryny formujące ów system polityczny są jak zasady i doktryny religii. Przykładowo, polityczna zasada że "każdy bezrobotny ma prawo do otrzymania zasiłku dla bezrobotnych" jest odpowiednikiem religijnej zasady że "każdy wierzący ma prawo do zasłużenia na niebo". Z kolei polityczna zasada że "dobro ogółu przeważa nad dobrem jednostek" (rozumiana jako odwrotność politycznej zasady że "dobro kilku ważnych lub bogatych jednostek przeważa nad dobrem ogółu") jest równoważna z religijną zasadą że "to Bóg wymyślił i stworzył ludzi" (jako odwrotność twierdzeń ateistów że "to ludzie stworzyli-wymyślili Boga"). Gdyby więc faktycznie wzajemne podobieństwo stwierdzeń religii było powodowane przez ludzi, a NIE przez oryginalne autoryzowanie wszystkich religii przez jednego i zawsze tego samego Boga, wówczas "systemy polityczne" wszystkich państw też powinny stwierdzać w przybliżeniu dokładnie to samo - np. że "każdemu bezrobotnemu z każdego państwa należy się zasiłek dla bezrobotnych (dola)", czy że "we wszystkich państwach dobro ogółu przeważa nad dobrem jednostek". Tymczasem jeśli przyglądnąć się odmiennym systemom politycznym wymyślonym przez ludzi, to np. "zasiłek dla bezrobotnych (dola)" tylko w nielicznych państwach przyznawany jest praktycznie wszystkim bezrobotnym (np. jest tak w Australii). Istnieją bowiem państwa, przykładowo Nowa Zelandia, w których zasiłek dla bezrobotnych otrzymuje tylko około 32% bezrobotnych - czyli mniej niż tylko co trzeci bezrobotny (po szczegóły patrz artykuł "Ease rules on dole for couples say economists" z gazety The New Zealand Herald, Monday, June 29, 2009, str. A1.) Wszyscy wiemy, że są też państwa, np. Zimbabwe, w których żaden bezrobotny NIE otrzymuje doli. Podobnie jest też z polityczną doktryną, że "dobro ogółu przeważa nad dobrem jednostek". Doktryna ta, owszem, była praktykowana w kilku nielicznych państwach świata. Przykładowo w latach 1982 do 1984 ja doktryną tą się delektowałem w Nowej Zelandii rządzonej przez prawdopodobnie najznakomitszego przywódcę jakiego ów kraj kiedykolwiek posiadał (a z pewnością przez najmoralniejszego, najmądrzejszego i najlepszego przywódcę jakiego ja kiedykolwiek znałem), tj. rządzonej przez ŚP Sir Roberta Muldoon (1921-1992). Kiedy jednak w 1984 roku partia Sir Roberta Muldoon przegrała wybory, w tej samej Nowej Zelandii owa doktryna została natychmiast zastąpiona przez jej dokładne przeciwieństwo, tj. przez doktrynę polityczną, że "dobro kilku najbardziej wpływowych i bogatych jednostek przeważa nad dobrem ogółu". Ta nowa doktryna jest zresztą praktykowane w Nowej Zelandii aż do dzisiaj. To właśnie z jej powodu w owym kraju musiało być przeprowadzone np. ogólnonarodowe referendum w dniach 1 do 20 sierpnia 2009 roku, usiłujące nakłonić rząd do wycofania prawa narzuconego narodowi przez tenże rząd - i to właśnie z tego powodu prawo to NIE zostało tam wycofane wbrew wynikowi owego referendum jaki jednoznacznie informował, iż prawo to było narzucone wbrew woli narodu. Referendum to zapytywało bowiem obywateli: "czy klaps dany dziecku jako wyraz dobrego rodzicielskiego korygowania powinien być przestępstwem kryminalnym w Nowej Zelandii?" (referendum udzieliło odpowiedż "NIE") - po szczegóły tego referendum patrz punkt #B5.1 z totaliztycznej strony will_pl.htm. Podsumowując ten paragraf, ogromna różnorodność stwierdzeń systemów politycznych tworzonych przez ludzi - jednak wykazujących znaczącą analogię do religii, niepodważanie dowodzi że "ścisłe podobieństwo stwierdzeń wszystkich religii świata faktycznie potwierdza, iż religie te są autoryzowane przez jedynego i zawsze tego samego Boga".
       W punkcie #J5 totaliztycznej strony internetowej wszewilki_jutra.htm zostało wykazane, że poznawanie rzeczywistości która nas otacza daje się przyrównać do wspinania się na pionową ścianę. Przez tak długo aż NIE stworzona zostanie jakaś teoria naukowa która opisuje i wyjaśnia tą rzeczywistość, wspinanie owo jest praktycznie niemal niemożliwe. Wszakże wspinający NIE ma żadnego narzędzia czy oparcia które wspomagałoby jego wysiłki. Kiedy jednak stworzona zostanie taka opisowa teoria, wówczas działa ona jak drabina lub rusztowanie przystawione do owej ściany. Wspinający może bowiem opierać się już na owej teorii w swoich wysiłkach poznania. (Doskonały przykład takiej własnie "drabiny" wypełnia "Teoria Nadistot" opisana w następnym punkcie #C7 niniejszej strony.)
       Przez więc tak długo, aż NIE stworzona została moja naukowa teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, ludzkie analizy kolejnych religii NIE czyniły żadnego sensu. Wszakże religie te używały odmiennych nazw i terminologii, bazowały na odmiennych przykładach, oraz wyjaśniały sprawy z odmiennych punktów widzenia. Kiedy jednak Koncept Dipolarnej Grawitacji (a także wynikająca z niego filozofia totalizmu) wyjaśniły nam precyzyjnie wszelkie kluczowe sprawy związane z Bogiem - dla przykładu wyjaśniły nam czym naprawdę jest Bóg, jak Bóg powstał, jakie są jego trzy podstawowe składowe, na czym polegają zasady życiowe które Bog przekazuje ludziom ustanowionymi przez siebie religiami, itp., nagle wszystkie religie świata nabrały sensu i nagle się okazało że wszystkie one stwierdzają dokładnie te same prawdy. Okazało się też wówczas, że wszystkie religie świata używają starożytną terminologią oraz najróżniejsze porównania i przykłady aby przekazać ludziom dokładnie to samo co z użyciem nowoczesnego języka nauki wyjaśnia nam ów Koncept Dipolarnej Grawitacji i owa filozofia totalizmu. Aby więc udokumentować tutaj ową zgodność stwierdzeń Konceptu Dipolarnej Grawitacji (Kodig) oraz wszystkich religii świata, poniżej zestawione będą w punktach kluczowe cechy Boga wynikające właśnie z owego Kodig i z zainspirowanej nim filozofii totalizmu, potem zaś wykazane zostanie, że dokładnie te same cechy Boga na najróżniejsze sposoby opisane są również we wszystkich religiach świata. Ponieważ ujęcie tutaj wszystkich religii świata przekraczałoby skromne ramy niniejszej strony internetowej, analizowane poniżej zostaną trzy najbardziej reprezentacyjne religie świata, mianowicie: (1) najlepiej wszystkim znane "chrześcijaństwo" (tj. cała już grupa religii świata, jedynie której zasady zostały dane nam przez Boga w odpornej na zmiany formie pisanej Biblii), (2) najstarsza religia świata czyli "hinduizm" (jakiej zasady przekazywane są głównie w formie mówionej, zaś jakiej pisane formy są późniejszym spisaniem mówionych mitów religijnych), oraz (3) najczęściej wyśmiewana przez dzisiejszych ludzi religia starożytnej Grecji (też początkowo głównie mówiona, dopiero potem spisana z mówionych mitów). (Ponieważ starożytni Rzymianie wyznawali dokładnie tą samą religię (3) co starożytni Grecy, jednynie zmieniając na własne używane w niej nazwy Bogów, poniższe analizy dotyczą jednocześnie i religii starożytnych Rzymian. W podobny sposób opisują one też starą religię nowozelandzkich Maorysów - jak to zostało wyjaśnione przy końcu tego punktu oraz w punkcie #B1 i "części #C" mojej strony o nazwie newzealand_visit_pl.htm.) Oto więc prezentacja zgodności owych kluczowych cech Boga w przykładowo analizowanych tutaj religiach świata:
       1. "Święta Trójca" - czyli trzy podstawowe składowe Boga. Koncept Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia nam (np. w punkcie #D4), że Bóg faktycznie jest rodzajem "naturalnego komputera", który składa się z aż trzech podstawowych składowych, mianowicie z: (1) "hardware" którym jest rodzaj wiecznie istniejącego "myślącego płynu" zwanego "przeciw-materią" (w Biblii nazywanego "Starowiecznym" albo "Bogiem Ojcem"), (2) "software" które samoczynnie wyewoluowało się w owym "płynnym hardware", czyli rodzaj gigantycznego naturalnego "programu Boga" (w Biblii nazywanego "Duchem Świetym"), oraz (3) "peryferii" czyli naszego świata fizycznego (i ludzi), które ów naturalny "program Boga" softwarowo formuje z "przeciw-materii" (którego w Biblii symbolizuje Jezus, zaś którym faktycznie jest cały otaczający nas "świat fizyczny"). Dokładniejsze opisy owych trzech składowych Boga zawarte są aż na kilku stronach totalizmu, np. w punktach #C2 do #C4 strony god_proof_pl.htm, w punkcie #B1 oraz #B5 do #B7 strony evolution_pl.htm, w punkcie #B5 strony god_pl.htm, oraz w punkcie #C1 strony soul_proof_pl.htm.
       Jak się okazuje, dokładnie te same trzy składowe Boga są wyjaśniane przez praktycznie każdą inną religię świata. Praktycznie bowiem każda religia świata opisuje tzw. "Świętą Trójcę", jako pierwsze formy Boga które na początkach czasu wyklarowały się z "chaosu" wszechświata. Najlepiej ową "Świętą Trójcę" znamy z "chrześcijaństwa". I tak (1) "hardwarowa" składowa "Świętej Trójcy" w chrześcijańśtwie najczęściej nazywana jest "Bogiem Ojcem". Jednak w Biblii używane są także inne nazwy, np. "Przedwieczny" albo "Starowieczny" - patrz Ks. Daniela 7:9, 7:13, oraz 7:22. Z kolei (2) "softwarowa" składowa "Świętej Trójcy" w chrześcijaństwie zwana jest "Duchem Świętym". W końcu (3) "peryferyjna" składowa "Świętej Trójcy" w chrześcijaństwie zwana jest "Synem Bożym" zaś symbolicznie reprezentowana jest ona przez Jezusa - który jednak reprezentuje sobą wszystkich ludzi oraz cały świat fizyczny.
       W "hinduiźmie" Bóg też składa się ze "Świętej Trójcy". Tyle że w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, hinduizm opisuje funkcje (a nie naturę) poszczególnych składowych Boga. I tak, (1) "hardwarowa" składowa jedynego Boga w hinduiźmie nazywa się "Brahma" - czyli "stwórca". Wszakże z owego "hardware" jest uformowane wszystko co wypełnia wszechświat. Ponadto to w nim naturalnie wyewolucjonowała się "softwarowa" składowa Boga. Z kolei (2) "softwarowa" składowa Boga w hinduiźmie jest nazywana "Vishnu" - czyli "podtrzymywacz". Wszakże to programy owego "podtrzymywacza" utrzymują stany i działanie wszechświata. W końcu (3) "peryferyjna" składowa jedynego Boga w hinduiźmie nazywana jest "Siva" - czyli "niszczyciel". Wszakże w świecie fizycznym wszystko ulega szybkiemu zniszczeniu.
       Niewielu ludzi jest świadomymi, że ta sama "Święta Trójca" jest opisana także bardzo podobnymi do siebie religiami starożytnej Grecji oraz Rzymu. Tyle że w owych religiach jej opisy koncentrują się na wyjaśnieniu mechanizmu zaistnienia początków Boga i wszechświata. Ponadto religie te NIE używają nazwy "Święta Trójca". I tak, składowa (1) "hardwarowa" owej "Świętej Trójcy" w religii starożytnej Grecji była nazywana "Tartarus" - ponieważ umiejscowiona ona była w tym samym obszarze jak "świat umarłych" (tj. "przeciw-świat") który pierwszy wyłonił się z początkowego "Chaosu". Składową (2) "softwarową" starożytni Grecy nazywali "Eros" czyli "miłość". Ciekawe że słowo "miłość" dla starożytnych doskonale reprezentowało te abstrakcyjne jakości które dzisiaj nazywamy "program" albo "software" albo "algorytm", a które w Bibilijnej ewangelii Sw. Jana 1:1-10 nazywane są "słowem" (czyli "informacją" albo "programem"). W końcu (3) "peryferyjna" składowa "Świętej Trójcy" w religii starożytnych Greków nazywana była "Gaia" albo "Ge" - czyli "ziemia". Wszakże reprezentowała ona "materię" z naszego świata fizycznego.
       2. Istnienie we wszechświecie tylko jednej istoty boskiej (tj. tylko jednego Boga), który jednak może manifestować się ludziom na wiele odmiennych sposobów. Koncept Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia nam, że na przekór składania się z aż trzech odrębnych składowych, Bóg jest jedną istotą, podobnie jak komputer jest jednym urządzeniem - na przekór że składa się z (1) "hardware", (2) "software", oraz (3) "peryferiów". Podobnie stwierdzają też wszystkie religie świata. Niestety, w chrześcijaństwie indywidualne imię dla tej pojedyńczej istoty boskiej, która jednak posiada aż trzy składowe, obecnie zdaje się być zagubione, czy nieużywane ze względów politycznych. (Na przekór ostrzeżenia zawartego w bibilijnej Apokalipsie Św. Jana, 22:18-19 że, cytuję "Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze.", ciągle Biblia okazuje się być najbardziej zmienianą księgą świata - patrz też punkt #C4 ze strony biblia.htm.) Jednak w przeszłości ta jedyna istota boska nosiła w Biblii indywidualne imię "Yahweh" - patrz w niektórych starszych tłumaczeniach Biblii wersety z Księgi Psalmów 83:18, czy z Księgi Wyjścia 6:3. (Imię "Yahweh" dla całego Boga, wywodzi się z tzw. hebrajskiego tetragrammatonu "YHWH" i zwykle jest tłumaczone jako "Bóg prawdziwy".) W hinduiźmie, ów jedyny Bóg nazywany jest "Brahman". Natomiast w religiach starożytnej Grecji i Rzymu indywidualne imię dla tego jedynego Boga też było albo zagubione, albo nieużywane - tak jak obecnie dzieje się to w chrześcijaństwie. Jednak ów jedyny Bóg miał tam generalną nazwę "boskość", jako że stanowił on wspólny element który był obecny u wszystkich nosicieli owej "boskości", czyli u wszystkich starożytnych "bogów". Ponadto, ten jedyny Bóg miał indywidualną nazwę "Io" (czytaj "iio") w starej (przedchrześcijańskiej) religii nowozelandzkich Maorysów - których religia oryginalnie była niemal identyczna do religii starożytnej Grecji i Rzymu (aczkolwiek jest pewnym, iż z powodu odseparowania Nowej Zelandii od reszty świata, religia Maorysów NIE mogła się wywodzić, ani mieć jakiegokolwiek związku, z religią Greków czy Rzymian).
       3. Wszechobecność Boga i jego zdolność do czynienia trilionów rzeczy naraz. Koncept Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia nam, że przeciwstawnie do ludzi, którzy są w stanie czynić tylko jedną rzecz naraz, Bóg jest w stanie dokonywać trilionów działań jednocześnie. Tą swoją niezwykłą zdolność Bóg uzyskał dzięki uformowaniu zarówno swej hardwarowej jak i softwarowej struktury na kształt naturalnego "multiprocessorowego komputera". Znaczy, tak jak ludzie mogą być porównywani do PC z jednym "mikroprocessorem" (jednym np. "Intel'em"), Bóg jest jakby "superkomputer" który posiada w sobie triliony "procesorów" pracujących równolegle (faktycznie to znacznie więcej niż "triliony", jednak ludzkość NIE zna jeszcze liczby wystarczająco dużej aby móc opisać jak dużo ich Bóg posiada.) Każdy zaś z owych trilionów "procesorów" jest w stanie wykonywać działania niezaleźnie od innych, chociaż wszystkie posiadają tą samą świadomość, wiedzę, pamięć, itp. Stąd Bóg może wykonywać triliony działań naraz. Taka też wszechmożność Boga jest potwierdzana przez praktycznie wszystkie religie świata.
       Z powodu swoich uproszczonych opisów i krótkiej Biblii, "chrześcijaństwo" NIE wdaje się w wyjaśnienia "jak" i "dlaczego" Bóg może dokonywać owych trilionów działań naraz. Dlatego chrześcijaństwo zadowala się jedynie poinformowaniem, że Bóg jest wszechobecny i że widzi oraz czyni wszystko naraz.
       Bardziej precyzyjne, chociaż chaotycznie pospisywane święte księgi "hinduizmu" wyjaśniają tą zdolność Boga dosyć dokładniej. Ujawniają one, że Bóg, będąc jedną istotą, faktycznie posiada wiele "osobowości" zwanych "deity", które mogą istnieć równolegle albo jedynie w formie duchowej, albo też nawet przyjmować formę fizyczną. Dzisiaj fizyczną formę owo pojęcie "deita" byśmy wyjaśnili jako "symulowany" przez Boga "biologiczny kompozyt" czy "wcielenie Boga". Kompozyt ten czy wcielenie składa się z ludzko wyglądającego ciała - które Bóg tymczasowo tworzy na okres realizowania określonego współdziałania z ludźmi. Do ciała tego bezpośrednio podłączony jest jednak umysł samego Boga, który przekazuje temu ciału m.in. jedną z owych "osobowości" która jest wysoce charakterystyczna dla danego "deity". Na tej samej zasadzie co kiedyś Bóg tymczasowo tworzył owych "deitów", obecnie Bóg tymczasowo symuluje "UFOnautów", zaś w przeszłości symulował też "diabłów" i "aniołów" - po więcej szczegółów patrz punkt #D2 na totaliztycznej stronie ufo_pl.htm, lub punkt #J2 na totaliztycznej stronie aliens_pl.htm.) Każda zaś z tych "osobowości" czy "deitów" jest w stanie dokonywać własne działania i podejmować własne decyzje niezależnie od innych, chociaż każda dzieli wiedzę i świadomość całego jedynego Boga.
       Religia strożytnej Grecji ową zdolność istoty boskiej do wykonywania wielu działań naraz wyjaśnia poprzez wprowadzenie wielu niezależnych "bogów", każdy z których cechuje się jednak tą samą "boskością". Owi zaś "bogowie" to po prostu odmienne nazwy dla tymczasowo symulowanych przez Boga istot, które "hinduizm" nazwywa "deici" i którzy opisani już byli w poprzednim paragrafie.
       4. Podkreślanie przez Boga istnienia życia wiecznego. "Dlaczego" ludzie mają obiecane życie wieczne, Koncept Dipolarnej Grawitacji, wyjaśnia to w punkcie #C3 na totaliztycznej stronie soul_proof_pl.htm. Istnienie owego życia pozagrobowego wynika z faktu, że jedną z trzech składowych każdego człowieka jest rodzaj niezniszczalnego (można więc powiedzieć iż "softwarowo nieśmiertelnego") naturalnego "programu", popularnie zwanego "dusza". Jak też się okazuje, fakt istnienia życia pozagrobowego jest wyjaśniany ludziom przez praktycznie wszystkie religie świata (aczkolwiek logika stwierdza, że gdyby autorami tych religii były zupełnie odmienne istoty - zamiast jednego i tego samego Boga, wówczas NIE każda religia powinna informować o istnieniu życia pozagrobowego).
       5. Nałożenie przez Boga wymagań moralnych na fizyczne życie ludzi. Wszystkie religie świata nakładają na ludzi niemal dokładnie te same wymagania moralne. Wszystkie one zakazują zabijania, kłamania, oszukiwania, cudzołożenia, itp. Tyle tylko, że aby osiągnąć najróżniejsze cele, niektóre instytucje religijne i niektórzy przywódcy religijni. przeinterpretowali potem owe wymagania na swój własny sposób. Rzadko jednak religie wyjaśniają "dlaczego" owe nakazy zostały powprowadzane. Wyjaśnień "dlaczego" dostarcza więc nam dopiero filozofia totalizmu - dzięki ujawnieniu aż całego szeregu faktów, np. że "Bóg stworzył ludzi w celu przysparzania wiedzy" (po szczegóły patrz następny punkt #C7 tej strony), że aby móć przysparzać wiedzę ludzie muszą wypełniać szereg przykazań i wymogów nakładanych na nich przez Boga, czy że na poziomie intelektualnym Bóg stworzył aż cały szereg zjawisk i wielkości (np. "pole moralne", "energię moralną", "prawa moralne", "karmę", itp.), które zawierają wbudowane w siebie samo-regulujące się mechanizmy jakie egzekwują moralne zachowywanie się ludzi (patrz też punkt #A3 powyżej).
       6. Uzależnienie przez Boga naszych losów od poziomu spełnienia wymagań moralnych. Wszystkie religie świata podkreślają, że to co nas spotyka, jest zależne od poziomu naszego spełniania wymagań moralnych. Aby zaś wymagania te były wypełniane przez wszystkich ludzi, nawet przez tych, których religie NIE posiadają pisanych świętych ksiąg w rodzaju naszej Biblii, Bóg obdarzył każdego z ludzi organem sumienia. Sumienie to podpowiada więc każdemu z ludzi, czy to co właśnie ów ktoś czyni jest zgodne, czy też przeciwstawne, do boskich wymagań moralnych. Jeśli zaś ktoś chronicznie odmawia wsłuchiwania się w swój organ sumienia, Bóg uśmierca go na wczesnym etapie jego życia - stąd się bierze zasada przeżywania najmoralniejszych odkryta dopiero przez filozofię totalizmu i opisana w punkcie #G1 mojej strony o nazwie will_pl.htm.
       7. Nałożenie przez Boga siedmio-dniowego tygodnia, praktykowanego we wszystkich religiach świata i przez wszystkie narody świata - nawet przez te jakie zamieszkiwały na wyspach odciętych od łączności z resztą świata. W Biblii nasz Bóg NIE ukrywa, że stworzenie świata zajęło mu 6 dni, po których dodał jeden dzień na odpoczynek i na religijne refleksje. Co jednak dzisiejsi ateistyczni naukowcy przeaczają, to że ową tradycję 7-dniowego tygodnia Bóg przekazał praktycznie wszystkim oryginalnym religiom świata i zesynchronizował ją w nich precyzyjnie z innymi religiami świata, oraz że tradycja ta praktykowana była z precyzją szwajcarskiego zegarka przez wszystkie narody świata - nawet przez te zamieszkujące wyspy odcięte od łączności z resztą świata.
* * *
       Dla mnie osobiście ogromnie intrygująca jest stara religia nowozelandzkich Maorysów. (Tj. religia którą Maorysi wyznawali przed odkryciem Niowej Zelandii przez Europejczyków i stąd przed swym przyjściem na chrześcijaństwo około 1840 roku.) Maorysi ci zamieszkiwali bowiem odległe wyspy, które od początka czasów były odcięte od kontaktu z resztą świata. Na dodatek przyroda, natura i pogoda Nowej Zelandii są znacząco odmienne niż w reszcie świata - co wyjaśniam szczegółowiej na swej stronie newzealand_visit_pl.htm. Dlatego, gdyby faktycznym autorem ich religii byli sami Maorysi, wówczas ta ich religia powinna być drastycznie odmienna od wszystkich innych religii świata. Przykładowo, NIE powinni oni znać idei 7-dniowego tygodnia - jako że ich Bóg niekoniecznie stworzyłby świat w 7 dni (mimo tego, podobnie jak wszystkie inne narody świata, w tym narody zamieszkałe odległe wyspy odcięte od reszty świata, dawni Maorysi znali i używali ideę 7-dniowego tygodnia). Jak też się okazuje, stara religia Maorysów jest niemal dokładną repliką religii starożytnych Greków i Rzymian. Tyle tylko, że Maorysi używali swoich własnych nazw dla poszczególnych osobowości Boga (tj. dla ichnich "bogów"). Przykładowo, to co w religii Greków nazywane było początkowym "Chaosem" wszechświata, Maorysi nazywali "Po". Swoją podobną do greckiej "Świętą Trójcę" Maorysi nazywali (1) "Rangi" (tj. "niebo") - dla jej składowej "hardwarowej" (opisywanej przez nich jako "męska"), (2) "Tane" (tj. "stwórca świata") - dla jej składowej "softwarowej" (też opisywanej jako "męska"), oraz (3) "Papa" (tj. "ziemia") - dla składowej "peryferyjnej" (opisywanej przez nich jako "żeńska"). Maorysi mieli nawet swojego odpowiednika dla greckiego "Heraklesa" (czyli rzymskiego "Herkulesa") - którym u Maorysów był gigant zwany "Maui". Ciekawostką mitologii Maorysów było, że "Tane" jest w niej przedstawiany jako syn "Rangi" i "Papa". Jednak określanie "Tane" jako syna "Rangi" wcale NIE jest sprzeczne z tym co w punkcie #B1 stwierdza totaliztyczna strona evolution_pl.htm. Wszakże najłatwiejszym sposobem wytłumaczenia starożytnym Maorysom, że "softwarowa" składowa "Świętej Trójcy" wyewoluowała się samorzutnie w "hardwarowej" składowej tejże "Świetej Trójcy", jest wyjaśnienie tym Maorysom że "Tane" jest synem "Rangi". W podobny sposób wyjaśnienie dawnym Maorysom treści punktu #C3 strony god_proof_pl.htm - stwierdzającego że spora część "softwarowej" składowej Boga pochodzi z programów formujących świat fizyczny, najprościej dawało się wyrazić poprzez stwierdzenie że "Tane" jest też synem "Papa". W książce [1#C6] pióra Margaret Orbell, o tytule "Maori Myth and Legend" (Canterbury University Press, 1995, ISBN 0-908812-45-0) na stronie 179 opisane jest jak zgodnie z Maoryską mitologią "Tane" stworzył pierwszą kobietę. (Wybrane informacje na temat stworzenia przez Boga tej pierwszej kobiety maoryskiej przytoczone są także w punkcie #D3 totaliztycznej strony newzealand_visit_pl.htm.) I tak najpierw Tane ulepił ciało owej pierwszej Maoryski z "piasku" Hawaiki (nazwa "Hawaiki" opisuje maoryską wersję "Raju"), potem zaś tchnął jej życie w usta. To dlatego potem kobieta ta nosiła imię "Hine-ahu-one", co znaczy "kobieta-ukształtowana-z-ziemi". Potem miał z nią stosunek seksualny, zaś ich liczne potomstwo uformowało rasę Maorysów. Za pośrednictwem owej pierwszej kobiety maoryskiej Tane zesłał też na ludzi najróżniejsze problemy i kłopoty, jak pot, łzy, kichanie, kszel, flegma, itp. Ów opis nie tylko więc dokładnie odpowiada opisom "generalnej procedury stworzenia człowieka" zawartym we wszystkich innych religiach świata, ale również odpowiada temu co na ów temat stwierdza Koncept Dipolarnej Grawitacji w punkcie #D2 strony internetowej soul_proof_pl.htm. Co nawet bardziej intrygujące, stara religia Maorysów zawierała ciągle elementy które w religii Greków z upływem czasu uległy rozmyciu lub zapomnieniu. Przykładowo, na przekór ogromnej różnorodności boskich osobowości-manifestacji znanych pod różnymi nazwami, Maorysi uznawali istnienie tylko jednego faktycznego boga, nazywanego przez nich "Io" (czytaj "iio"). Ów jedyny maoryski Bóg "Io" jest niemal dokładną kopią jedynego boga "Brahman" z hinduizmu. Ponadto religia Maorysów kultywowała ogromnie precyzyjne informacje o tym jak z "Po" - czyli z początkowego "Chaosu" wszechświata, wykształtowała się "Święta Trójca". Przykładowo, znali oni aż 12 najróżniejszych faz ewolucji "Po" w "Tane". Interesująco, niektóre z owych faz rodziły stany, które obecnie Koncept Dipolarnej Grawitacji opisuje jako charakterystyczne i niezbędne dla ewolucyjnego samo-wykształtowania się softwarowej składowej Boga. Przykładowo, z owej "Po" wykształtowały się m.in.: "Te Hinengaro" czyli "umysł, potrzeba", "Te Manako" czyli "tęsknota", "Te Tipuranga" czyli "wzrost", "Te Mahara" czyli "myśli i pamięć", itd. Jak dotychczas NIE natknąłem się na szacunkowy wiek religii Maorysów. Wiadomo jednak, iż nowozelandzcy Maorysi zasiedlili Nową Zelandię zaledwie około 1000 lat temu. Jednak już wówczas Nowa Zelandia była od dawna zamieszkała przez jakąś znacznie starszą rasę ludzi, nazywanych Moriori, którzy też mieli jakąś własną religię, jaką być może albo przekazali Maorysom, albo jaka była zgodna z religią Maorysów. (Niestety, o owych Moriori niewiele obecnie wiemy, bowiem mieli oni smakowite ciała przez Maorysów opisywane jako przyjemnie "słone" - tak, że wszyscy z nich szybko zostali pozjadani przez Maorysów.) Wiadomo, że do Nowej Zelandii Maorysi przybyli łodziami uciekając z "pływającej wyspy" zwanej przez nich, "Hawaiki" (która to "pływająca wyspa" dla Maorysów pełniła tę samą edukującą rolę, jaką "Raj" wypełniał dla pierwszych Żydów). W chwili zaś kiedy po zakończeniu swojej edukacji Maorysi "wypędzeni" zostali z tej "Hawaiki" przez złośliwego "Uenuku", owa ich "pływająca wyspa" zakotwiczona była na tyle blisko nowozelandzkiego lądu (w pobliżu obecnego miasta "Tauranga"), że dla uciekających z niej Maorysów brzegi Nowej Zelandii były wyraźnie widoczne z pokładu owej "Hawaiki" - po szczegóły patrz punkty #D1 do #D6 ze strony newzealand_visit_pl.htm. Wygląda jednak na to, że religia Maorysów jest starsza niż owe około 1000 lat. Wszakże praktycznie taka sama oryginalna religia, jak ta u nowozelandzkich Maorysów, szeroko była też rozpowszechniona wśród aż całego szeregu narodów zamieszkujących najróżniejsze wyspy Pacyfiku - część z których jest zamieszkała przez wersje maoryskiej rasy przez znacznie dłużej niż 1000 lat. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że religia ta jest niemal równie stara jak religia storożytnych Greków i Rzymian. Wszystko powyższe ponownie potwierdza, że autorem religii Maorysów również musi być ten sam Bóg, który autoryzował też wszelkie inne religie świata, oraz że w czasach przekazywania Maorysom ichniej religii, Bóg ten posiadał wysoce charakterystyczny dla tamtych czasów wzorzec wiedzy religijnej, którą ludzie powinni poznać, oraz unikalną metodę przekazywania ludziom tej wiedzy.
* * *
       Powyższe przykłady zgodnie wykazują, że autorem wszystkich religii świata jest ta sama istota boska. Tyle tylko, że istota ta tworzyła poszczególne religie w znacznych od siebie odstępach czasowych, stopniowo udoskonalając swoje metody ich przekazywania ludziom. Przykładowo, utworzenie najstarszej religii świata, czyli "hinduizmu", miało miejsce niemal jakieś 6000 lat temu, tj. niemal natychmiast po stworzeniu przez Boga świata fizycznego i ludzi - patrz wyjaśnienia z podrozdziału JA1.3 z tomu 6 monografii [8/2]. Znaczy, "hinduizm" był utworzony jakieś 2000 lat przed utworzeniem religii starożytnych Greków, jakieś 4000 lat przez utworzeniem "chrześcijaństwa". (A także jakieś 6000 lat przed zainspirowaniem Konceptu Dipolarnej Grawitacji i totalizmu.) Dlatego podczas tworzenia kolejnych religii świata owa istota boska miała coraz to więcej doświadczenia oraz coraz to lepsze rozeznanie jak przekazywać ludziom nową wiedzę, oraz jak trafić do ich przekonania. W kolejnych religiach istota ta mogła więc naprawiać swoje poprzednie błędy. Przykładowo, błędem "hinduizmu" było danie ludziom zbyt szczegółowych informacji - które po późniejszym ich spisaniu przez ludzi utworzyły zbyt obszerne "święte księgi", jakie dodatkowo musiały być pisane zbyt precyzyjnym językiem, a stąd wszystkich których nikt z ludzi NIE był w stanie ani przeczytać ani zrozumieć. Dlatego, na przekór istnienia owych świętych ksiąg, hinduizm musiał być przekazywany głównie ustnie. Podczas tworzenia religii starożytnych Greków (oraz Rzymian i Maorysów), Bóg wogóle więc NIE dał im "świętych ksiąg" - co też potem okazało się mieć niekorzystne następstwa. Wszakże brak pisanych reguł spowodował wpełzywanie do religii Greków i Rzymian stopniowych zmian, a więc odbieganie tych religii od oryginalnych przekazów Boga. Dlatego podczas formowania "chrześcijaństwa" Bóg zdecydował się dać bardzo krótką "świętą księgę" w postaci Biblii, która używała bardzo prostego i nieprecyzyjnego języka codziennego zrozumiałego nawet dla starożytnych pasterzy. Jednak z upływem czasu, owa prostota języka Biblii spowodowała powstanie różnic interpretacyjnych, jakie z kolei stały się źródłem powstania wielu odmiennych denominacji (kościołów) chrześcijaństwa. Stąd owe różnice interpetacyjne Bóg też zmuszony został potem próbować jakoś skorygować. (Ciekawe, czy zainspirowanie powstania naukowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz filozofii totalizmu która wynika z owej teorii, jest jedną z owych prób?)


#C7. Najklarowniejsze z dotychczas usłyszanych od wyznawcy hinduizmu wytłumaczeń dlaczego hinduizm ma tyle bogów (deitów), podczas gdy jego wyznawcy uparcie powtarzają, iż wierzą w istnienie tylko jedynego Boga (doskonałość jakiego to wyjaśnienia tłumaczy i wnosi potencjał rozwiązywania też większość innych dzisiejszych powikłań i problemów między-religijnych):

Motto: "Jedno mądre wytłumaczenie gorącego wyznawcy jest warte tysiąca wytłumaczeń zawodowych przekonywaczy."

       Podczas naszych zimowych wakacji w Kuala Lumpur, Malezja (tych opisanych też m.in. w punktach #G2.3 i #C9 z mojej strony o nazwie healing_pl.htm), dnia 20 lipca 2017 roku wsiedliśmy razem z żoną do taksówki, której kierowca w oczywisty dla mnie sposób wyglądał na wyznawcę hinduizmu. Ponieważ zaś ja jestem owym prawdodpodobnie jedynym obecnie na świecie naukowcem, który obiektywnie, konstruktywnie, pozytywnie i empirycznie bada metody działania Boga, po wymienieniu z nim kilku wstępnych grzeczności zszedłem na temat jakiego poznanie mnie najbardziej interesowało, tj. jego poglądów na temat Boga i religii. Zacząłem od zapytania go, czy się NIE boi pracować nocami jako taksówkarz w dzisiejszych niebezpiecznych czasach, potem zaś, czy miał już jakieś doświadczenia z groźnymi sytuacjami. On zaprzeczył - jak oświadczył dotychczas omijają go niebezpieczeństwa, chociaż przydarzyły już się sporej proporcji jego kolegów, innych taksówkarzy. Spytałem go więc, czy jest religijny oraz czy czuje iż jest chroniony przez Boga od niebezpieczeństw. Oczywiście, jak większość dzisiejszych ludzi zagadnięta przez nieznajomego o sprawy swych wierzeń religijnych, ów taksówkarz natychmiast nabrał przysłowiowej "wody w usta" i zaprzestał swej uprzedniej rozmowności. Wtedy ja prosto z mostu zadałem mu pytanie, co do którego jak dokładnie wówczas ubrałem je w słowa, tego obecnie już NIE pamiętam, jednak esencję którego możnaby wyrazić słowami: ja wiem, że wyznawcy hinduizmu, podobnie jak chrześcijanie, wierzą w istnienie i nadprzyrodzone działania tylko jedynego Boga, jak więc to się dzieje, iż w ich świątyniach aż roi się od setek bóstw (deitów) o najróżniejszych wyglądach i nazwach. Najwyraźniej owo pytanie poruszyło w nim jakiś bardzo istotny "nerw", bo zapomniał o swej rezerwie jaką demonstrował tylko chwilkę wcześniej i zaczął mi tę sprawę wyjaśniać. Oto jak jego wyjaśnienie jestem tu w stanie obecnie streścić swoimi własnymi słowami.
       Istnieje tylko jeden Bóg. Jednak ponieważ jest on wszechmogący, posiada wszechwiedzę, potrafi wcielać się w formy i ciała człowiecze oraz przyjmować dowolny wygląd jaki tylko zechce, jednocześnie zaś zarządza całym światem, w każdym miejscu gdzie jest potrzebny w jakiejś fizycznej postaci pojawia się w ciele o innym wyglądzie i demonstruje posiadanie odmiennych umiejętności. Przykładowo, tam gdzie panuje bezprawie, może pojawić się jako policjant, poczym przywrócić tam prawo i porządek. W innym miejscu, gdzie szaleją pożary, może pojawić się jako strażak i je ugasić. Ponieważ zaś dokonując takich interwencji ujawnia też niektóre ze swoich nadprzyrodzonych mocy, po jego odejściu, jeśli gdzieś zacznie się bezprawie, ludzie będą się modlić do jego postaci poznanej przez nich uprzednio z działań tego jedynego Boga jako policjanta. Kiedy zaś w innym miejscu zacznie się palić, ludzie będą się modlić do jego postaci pamiętanej przez nich z działań jako strażak. Nie można przecież spodziewać się, aby w przypadku np. pożaru czy powodzi, prości ludzie zawsze modlili się do tej samej nadprzyrodzonej postaci znanej im tylko z eliminowania przestępczości jako policjant. W ten sposób liczne interwencje jakich Bóg dokonywał po przyjęciu ludzkich postaci uformowały setki jego cielesnych reprezentacji, czy wcieleń, do wybranych z których w hinduiźmie ludzie się modlą zależnie od potrzeb czy problemów jakie aktualnie ich nurtują. Na przekór jednak świadomości istnienia owych setek wcieleń Boga, praktykujący hinduizm wiedzą, że zawsze jest to jeden i ten sam jedyny, wszechwładny, wszechwiedzący i wszechobecny Bóg.
       Ja rozmawiałem dotychczas z wieloma wyznawcami hinduzimu na temat ich religii. (Podobnie zresztą jak poznawałem poglądy o Bogu panujące u wyznawców wielu jeszcze innych religii.) Wszakże naukowo, obiektywnie i empirycznie badam metody działania Boga, oraz wiem, że Bóg który stworzył religię hinduizmu, jest tym samym Bogiem, który prawdopodobnie postwarzał też wszystkie inne niepowypaczane religie świata. Jednak powyższe wyjaśnienie jakie przekazał mi ów anonimowy taksówkarz, było najlepszym jakie dotychczas usłyszałem w swym życiu i jakie najprecyzyjniej mi pasuje do już znanych mi metod działania naszego jedynego faktycznego Boga, który stworzył cały świat fizyczny i wszystkich ludzi. Tuż przed zakończeniem naszej jazdy zapytałem więc jeszcze tego anonimowego taksówkarza, skąd zna on owo wyjaśnienie - tj. czy poznał je od swoich mnichów i nauczycieli religii? NIE, on mi odpowiedział, ja sam czytam sporo i często przemyśliwuję na temat naszej religii. To więc wytłumaczenie ja sam sobie wydedukowałem na podstawie swego doświadczenia życiowego i tego co widzę u moich bliźnich praktykujących naszą religię. (Tak nawiasem mówiąc to Kuala Lumpur jest zamieszkiwane przez jedną z grup najbardziej zadedykowanych wyznawców hinduizmu poza samymi Indiami - wszakże to w Kuala Lumpur corocznie odbywają się owe słynne hinduistyczne festiwale "Thaipusam" opisane m.in. w punkcie #E7 mojej strony o nazwie soul_proof_pl.htm, oraz na innych stronach linkowanych hasłem "Thaipusam" ze strony skorowidz.htm.)
       Osobiście wierzę, że wyjaśnienie tego anonimowego taksówkarza jest aż tak poprawne i aż tak zgodne z niezliczonymi potwierdzającymi je faktami, że powinno się je uznać za oficjalne wyjaśnienie dla wszystkich powikłań i konfuzji między-religijnych jakie obecnie trapią ludzkość. Wszyscy powinniśmy więc zacząć rozumieć sytuacje religijne tak jak ów anonimowy taksówkarz. Wszakże NIE istnieje dzisiaj problem czy powikłanie między-religijne, jakiego pochodzenia NIE dałoby się wytropić do prapoczątków opisanych jego wyjaśnieniem, a potem jedynie eskalowanych niedoskonałościami, ambicjami i wypaczeniami ludzkich natur i ludzkich odmienności. Przykładowo, jeśli się zastanowić dlaczego na Ziemi istnieje aż tyle odmiennych religii z własnymi i unikalnymi dla siebie praktykami religijnymi, wystarczy rozważyć ile odmiennych wcieleń cielesnych Bóg musiał przyjmować aby naprawiać, prostować, łagodzić i uczyć wszystkie te narody używające odmiennych języków, nawyków, tradycji, cech narodowych, kultur, itp. Jeśli rozważyć skąd się wzięła owa ogromna liczba nazw jakie w odmiennych językach i narodach używane są do opisania jedynego Boga, wystarczy zrozumieć jak wyglądało nazywanie kogoś o nadprzyrodzonych cechach samego Boga w każdym z tych języków i narodów. Jeśli się zastanawiać dlaczego aż na tylu kontynentach i w tylu miejscach świata lokalne ludy twierdzą, że w przeszłości pojawił się u nich ktoś o postępowaniu, mądrości i naukach Jezusa, wystarczy rozważyć ile problemów świata Bóg w przeszłości musiał naprawiać, łagodzić, rozwiązywać i uczyć w odmiennych miejscach naszej planety. Jeśli się dziwić dlaczego odrębne narody znają aż taką mnogość nadprzyrodzonych istot, zaledwie mała część z których jest opisywana na mojej stronie o nazwie changelings_pl.htm, wystarczy zrozumieć, że zależnie od sytuacji jeden i ten sam wszechmocny i wszechobecny Bóg mógł przyjmować dowolny wygląd i cechy jakie zgodnie z Jego wiedzą najlepiej się nadawały do rozwiązania problemu dla jakiego się pojawił w danym miejscu. Opisane powyżej opowiadanie anonimowego taksówkarza z Kuala Lumpur dostarcza przekonywującego wyjaśnienia nawet dla takiej zagadki wynikającej z treści Biblii, jak dlaczego Bóg pozwala aby na Ziemi pojawiła się nadprzyrodzona istota zwana Antychrystem i dlaczego pozwala aby zdołała ona zwieść i poprowadzić za sobą znaczną proporcję ludzkości. Wszakże niektórych problemów ludzkich NIE daje się rozwiązać dobrem, miłością i przykładem właściwego postępowania - a trzeba je rozwiązywać złem i przykładami następstw zła wdrażanego na ziemi przez jakiś odpowiednik hinduistycznego "boga-niszczyciela Siva", tak jak np. wyjaśniają to i humorystycznie ilustrują opisy z punktu #G3 mojej strony o nazwie przepowiednie.htm. Opowiadanie tego taksówkarza wyjaśnia nawet szokujące zjawiska religijne, kiedy to święte księgi zrodzone z jakichś nadzwyczajnych zdarzeń lub sytuacji nauczają pokojowego współistnienia, tolerancji i wybaczania, jednak religie lub ich odłamy czy kulty, twierdzące iż rzekomo bazują one na tych świętych księgach, często postępują (lub postępowały) zupełnie odwrotnie do nakazów jakie księgi te zawierają. Wszakże księgi te mogą zawierać nauki, które Bóg faktycznie chciał przekazać danemu narodowi swoją interwencją w dane zdarzenia lub sytuacje, zaś późniejsi wierzący zamiast wiernie wypełniać nakazy owych świętych ksiąg, wolą raczej ignorować to co księgi te im nakazują, a w swych postępowaniach odtwarzać i naśladować niedoskonałości i wypaczenia ludzkich zachowań, zdarzeń, sytuacji i tradycji jakie miały miejsce, lub jakie się zrodziły, w czasach kiedy owe święte księgi były inspirowane, lub były akceptowane jako baza nowej religii, jakie to niedoskonałości i wypaczenia są stopniowo nawarstwiane przez coraz bardziej odeszłych od Boga kapłanów i nauczycieli danej religii. Mi jednak najbardziej imponuje w wyjaśnieniu owego anonimowego taksówkarza, że formuje ono rodzaj mostu logicznego, czy wyjaśniającego mechanizmu przyczynowo-skutkowego, który pozwala aby istnienie i działania w świecie fizycznym tylko jednego i zawsze tego samego Boga, móc powiązać z najróżniejszym materiałem dowodowym istniejącym na Ziemi. Przykładowo, rozważmy taką sprawę, jak opisane w punkcie #H1 mojej strony o nazwie przepowiednie.htm liczne przepowiednie i ostrzeżenia wywodzące się NIE tylko z najróżniejszych narodów i języków, ale nawet z odmiennych kontynentów, a mimo tego generalnie stwierdzające dokładnie to samo. Wszakże aby takie niemal identyczne przepowiednie (czy zapowiedzi i ostrzeżenia o nadchodzącym wkróce samozniszczeniu ludzkości) mogły się pojawić w aż szeregu odmiennych języków, miejsc świata, oraz kontynentów, ich upowszechniaczem wśród poszczególnych ludów i na odrębnych kontynentach musiały być cielesne reprezentacje jednej i zawsze tej samej nadrzędnej istoty (Boga). Tylko bowiem Bóg steruje tzw. "nawracalnym czasem softwarowym", tj. steruje sztucznym czasem zaprogramowanym przez Boga - w którym żyją i starzeją się ludzie i wszelkie inne stworzenia, oraz który upływa około 365000 razy wolniej niż "nienawracalny czas absolutny wszechświata" w którym starzeją się tylko atomy i minerały (po opisy obu tych czasów, tj. wolniejszego i nawracalnego "ludzkiego czasu", oraz nienawracalnego "czasu atomów i minerałów", patrz np. wstęp i punkt #G4 mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm). Stąd tylko ta nadrzędna istota boska, która z pomocą tego nawracalnego "czasu ludzkiego" zarządza losami wszelkich stworzeń z całego świata fizycznego, jest w stanie wiedzieć, iż owe zapowiedziane zdarzenia właśnie nieodwołalnie nadchodzą. Oczywiście, podobnych powiązań dowodowych pomiędzy jedynym Bogiem i licznymi zdarzeniami na Ziemi, owe wytłumaczenia mechanizmu przyczynowo-skutkowego, jakich dostarcza omawiane tu wyjaśnienie taksówkarza, istnieje znacznie więcej - tyle że NIE mam zamiaru omawiać ich tu wszystkich. (Kolejnymi ich przykładami, jakie czytelnik sam może sobie przeanalizować, to wymowne i precyzyjne adresowanie działania tzw. "karmy" w jej totaliztycznym zrozumieniu i w kontekście zdarzeń opisanych np. w punkcie #F2 mojej strony o nazwie karma_pl.htm, czy choćby opisany w poprzednim punkcie #C6 niniejszej strony fakt, że w swojej oryginalnej, czyli jeszcze niewypaczonej przez ludzi formie, wszystkie religie świata stwierdzają dokładnie to samo, aczkolwiek na szereg odmiennych sposobów.)
       W punkcie #B1 swej strony o nazwie antichrist_pl.htm wyjaśniłem szczegółowo, że głównym celem dla którego Bóg stworzył ludzi jest "przysparzanie wiedzy". Wiedza jest bowiem ogromnie istotna dla Boga, ponieważ w symbolicznym sensie Bóg odżywia się wiedzą - tak jak wynika to z "Teorii Nadistot". Podobnie zaś jak ma to się w przypadku każdej bardzo istotnej informacji, Biblia zawiera dobrze zakodowane w sobie potwierdzenie, że do pomnażania wiedzy przez ludzi Bóg przykłada ogromną wagę i że surowo karze te osoby, które zamiast pomnażania wolą "zakopać" otrzymane od Boga talenty, a nawet zawiera w sobie jeszcze głębiej zakodowane potwierdzenie informacji, że Bóg posila się wiedzą. Tyle że Biblia została celowo tak zaprojektowana przez Boga, aby zawarte w niej informacje NIE dostarczały gotowych rozwiązań dla leniwców, niedowiarków i nieuków, czyli żeby zawarte w niej potwierdzenia stawały się zrozumiałe i odczytywalne dopiero dla tych ludzi, którzy włożą wymaganą ilość własnej pracy i odwagi w ich wypracowanie lub poznanie. Owo potwierdzenie jest zakodowane w tzw. "Przypowieści o talentach" (Biblia, Św. Mateusz, 25:14–30), którą dokładniej zinterpretowałem i wyjaśniłem w punkcie #I1 swej strony autobiograficznej o nazwie pajak_jan.htm. Aby jednak ludzie mogli efektywnie przysparzać wiedzę - tak jak Bóg wymaga tego od nich, najpierw muszą oni zachowywać się w sposób zgodny z całym szeregiem przykazań i wymogów Boga opisanych w Biblii (oraz w innych świętych księgach). Za nauczanie zaś ludzi owych przykazań i wymogów Boga odpowiedzielne były religie. Każda jednak religia jest "instytucją" zarządzaną przez jakiś "intelekt zbiorowy" (tj. przez zbiorowisko niedoskonałych ludzi). Jako zaś taka instytucja, każda religia z upływem czasu też ulega korupcji i wypaczeniom, jakie są powodowane najróżniejszymi ambicjami i niedoskonałościami jej przywódców. Do dzisiejszych czasów praktycznie też niemal każda instytucja religijna stała się aż tak wypaczona i skorumpowana, że przestaje ona uczyć swych wyznawców ponadczasowych przykazań i wymogów wywodzących się od Boga, a zaczyna podążać za coraz bardziej zdegenerowanymi trendami dzisiejszej ludzkości. (Np. w punkcie #E3 mojej strony o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm jest wyjaśnione, że jeśli zaawansowanie korupcji jakiejś instytucji osiągnie poziom 100%, wówczas instytucja ta zaczyna wypełniać dokładną odwrotność celu do wypełniania jakiego oryginalnie została powołana - co w przypadku instytucji religijnych oznacza, że skrycie przymuszają one wtedy ludzi do nieposłuszeństwa przykazaniom i wymogom Boga, zamiast obiektywnie nakłaniać ich do pedantycznego wypełniania przykazań i wymagań Boga.) W rezultacie, z powodu korupcji i wypaczeń religii ludzkość przestaje "przysparzać wiedzę" i generować "prawdziwy postęp" opisywany w punkcie #G4 mojej strony o nazwie eco_cars_pl.htm. Poprzez zaś upadek swej przydatności do przysparzania wiedzy, zarówno obecne wersje religii, jak i całej ludzkości, stają się niepotrzebne Bogu, a stąd i pozbywalne. Jeśli więc ani religie, ani ludzkość się NIE opamiętają, oraz NIE podejmą jakichś drastycznych reform jakie przywrócą przestrzeganie przykazań i wymogów Boga stwarzających warunki wymagane dla przysparzania wiedzy, na ludzkość nadejdzie owo samozadane zniszczenie opisywane przepowiedniami z punktów #H1 do #H3 mojej strony o nazwie przepowiednie.htm. Jednym zaś z progów świadomościowych, których przekroczenie jest w stanie zacząć inspirować ludzi do podejmowania wysiłków drastycznego zreformowania religii i całej ludzkości, są idee w rodzaju tych jakie zawiera opisywane tu opowiadanie anonimowego taksówkarza.
       Niezależnie od katastrofalnego wpływu na całą naszą cywilizację i na wszystkie religie, ogromnie negatywny wpływ na każdego indywidualnego człowieka (czyli na każdego z nas) ma też ten sam fakt, że dzisiejsze instytucje religijne uległy aż tak znaczącej korupcji i wypaczeniom, iż zamiast nauczać ludzi pedantycznego wypełniania przykazań i wymagań Boga, obecnie zaczynają one popychać ludzi do nieposłuszeństwa tym przykazaniom i tym wymaganiom. Wszakże za wypełnianie nakazów i wymagań Boga osobiście odpowiada każdy indywidualny człowiek (tj. odpowiada każdy z nas z osobna), a NIE zbiorowo odpowiadają całe instytucje religijne. Na końcu bowiem obecnego życia Bóg dokładnie rozlicza właśnie każdego indywidualnego człowieka i to wcale NIE za to jak wypełniał tradycje i naciski swojej instytucji religijnej, a za to jak wypełniał faktyczne nakazy i wymagania Boga. W rezultacie, każdy z ludzi, bez względu na to do jakiej religii został urodzony, sam staje się odpowiedzialny m.in. za ten fragment "przysparzania własnej wiedzy", jaki polega na poznaniu faktycznych przykazań i wymagań Boga, oraz za następne pedantyczne wypełnianie tego fragmentu wiedzy w swym codziennym życiu. Wysoce zaś przydatnymi w takim poznawaniu i wypełnianiu nakazów i wymagań Boga mogą się okazać dwie nowatorskie idee. Jedną z nich jest właśnie owo opisywane tutaj opowiadanie anonimowego taksówkarza, które uświadamia nam istotność "otwartego na cały świat" rozważania wszelkich spraw religii, co do jakich religie dotychczas wykazywały tendencje do "zamykania się we własnych skorupkach jak ślimaki". Druga zaś z takich nowatorskich idei jest opisana w punkcie #G2 mojej strony o nazwie totalizm_pl.htm pod nazwą "wiara plus totalizm". Idea ta rekomenduje bowiem, aby w dzisiejszych znacząco już skorumpowanych i powypaczanych czasach w swym życiu popierać instytucję religijną w jakiej ktoś się urodził głównie ponieważ instytucja ta definiuje naszą kulturę, tradycję, korzenie i przynależność. Ponadto takie popieranie swej instytucji religijnej zapewnia też, że istnieje i trwa jakaś instytucja która zwraca naszą uwagę na istnienie Boga oraz np. publikuje Biblię (czy inną świętą księgę zainspirowaną przez Boga) - dzięki której to Biblii stwierdzenia i działania danej instytucji religijnej każdy z wierzących może osobiście sprawdzać i porównywać do nakazów Boga, a ponadto która to instytucja stwarza innym instytucjom religijnym wysoce korzystną dla procesu eliminowania korupcji tzw. "konkurencję". (Wszakże "konkurencja" jest jedynym znanym obecnie przez ludzi procesem będącym w stanie eliminować korupcję oraz eliminować indukujące korupcję monopole.) Jednocześnie jednak, niezależnie od popierania własnej instytucji religijnej w jakiej się ktoś urodził, każdy człowiek powinien wypełniać też swój indywidualny obowiązek obiektywnego, konstruktywnego i samodzielnego mnożenia swej wiedzy m.in. o znajomość przykazań i wymagań Boga (tj. obowiązek z takim naciskiem nakazywany ludziom m.in. powyżej opisaną "przypowieścią o talentach") i później być posłusznym tym przykazaniom i wymaganiom w swym życiu codziennym. W owym zaś studiowaniu i wypełnianiu nieocenioną rolę wypełnia m.in. spojrzenie na Boga i na religie z perspektywy jaka opisuje owe religie i Boga rekomendacjami i ustaleniami "najmoralniejszej obecnie filozofii świata", czyli Totalizmu (tego pisanego przez "z"). Innymi słowy, owa idea "wiara plus totalizm" zaleca aby w owych ogromnie istotnych sprawach Boga i uzyskiwania pewności co do poprawności i zgodności swego postępowania z nakazami Boga, realizować działania w aż dwóch kierunkach naraz, każdy z których to obu kierunków kompensuje niedoskonałości drugiego z nich, doskonale eliminując w ten sposób z użyciem potwierdzonej emiryką wysoce efektywnej metody opisanej w punkcie #A2.11 w/w strony o nazwie totalizm_pl.htm niechciane przez nas niekorzystne następstwa działania w tylko jednym kierunku.
       P.S.: Ja cierpliwie wyjaśniam, przytaczam dowody, ujawniam, apeluję, przemawiam do rozsądku, oraz czynię wszystko co tylko leży w moich skromnych możliwościach i umiejętnościach, a ciągle gro ludzkości zaabsorbowane propagandą rządów, telewizji i internetu, ogłuszone przez swoje "I-Phones", oraz podrygujące w takt coraz głośniejszej muzyki, ignoruje wszystkie te wysiłki i w imię jakichś tam marnych krótkoterminowych korzyści materialnych odwraca się tyłem do Boga, moralności, natury i bliźnich, kontynując swoje rosnąco szybkie staczanie się w dół ku ciemności i ku samo-zagładzie. Coraz bardziej rozumiem więc jak sfrustrowany i zawiedziony Bóg musi się czuć widząc co na Ziemi obecnie się dzieje!


Część #D: Poznajmy cechy "totaliztycznej prawdy":

      

#D1. Scharakteryzujmy "totaliztyczną prawdę":

       Dedukcje przeprowadzone w poprzednich częściach tej strony stopniowo ujawniają nam cechy charakterystyczne "totaliztycznej prawdy". Wymieńmy i podsumujmy tutaj chociaż najważniejsze z owych cech:
       1. Prawda z całą pewnością istnieje. Sporo filozofów argumentuje, że obiektywna prawda może wogóle NIE istnieć. Totalizm zaś twierdzi że prawda z całą pewnością istnieje - tyle że NIE daje się jej wyrazić absolutnie pewnie i jednoznacznie (co wyjaśnia następny punkt 2).
       2. Żadnej prawdy NIE daje się zdefiniować ani wyrazić absolutnie pewnie, jednoznacznie i niepodważalnie. Innymi słowy, chociaż prawda z całą pewnością istnieje, ze względów praktycznych my zawsze zmuszeni jesteśmy aby wyrażać ją skrótowo - a stąd w znaczynym uproszczeniu. To zaś oznacza, że wyrażając prawdę skrótowo, zamieniamy ją na prawdę przybliżoną.
       3. We wszechświecie stworzonym i rządzonym przez Boga, fakty pozornie poświadczające prawdę mogą z prawdą tą NIE mieć nic wspólnego. To zaś powoduje, że ludzie muszą być bardzo ostrożni w swoich interpretacjach faktów. Szczególnie jeśli fakty owe i ich interpretacje mają zadecydować o czyichś losach czy nawet życiu (np. tak jak to ma miejsce w sądach).


Część #E: Czy prawda zawsze zwycięża:

      

#E1. Tzw. "dwanaście prawd o prawdzie" z rozdziału N monografii [5/4] w formacie PDF:

       W 1996 roku opublikowałem monografię [5/4]. Raportowała ona o tzw. "Tapanui kraterze" z Nowej Zelandii. Krater ten powstał ponieważ w 1178 roku eksplodował tam wehikuł UFO. Ja ów krater Tapanui odkryłem i dokładnie przebadałem już w 1987 roku. Jednak na przekór ogromnego materiału dowodowego na eksplozję UFO jaki się tam wówczas znajdował, upowszechnianie prawdy którą wtedy odkryłem na temat tego miejsca eksplozji UFO zostało zablokowane przez kogoś niewidzialnego. Prawda ta jest tam zresztą blokowana do dzisiaj. Większość też materiału dowodowego na eksplozję UFO który wówczas odkryłem i opisałem została w międzyczasie skrycie pousuwana. Dzisiaj już wiem że zablokowania tego i ukrywania prawdy dokonują owe "symulacje" UFOnautów jakie opisuję w punkcie #G1 z dalszej części tej strony. To oni szerzą kłamstwa na Ziemi, m.in. podszywając się pod naszych przywódców lub przełożonych. W czasach jednak okrycia i badania krateru Tapanui ciągle wierzyłem, że prawdę tą blokują i prześladują lokalni niemoralni ludzie. To wyzwoliło moje wysiłki ustalenia dlaczego tak się dzieje. Jednym z produktów owych wysiłków był zbiór dosyć filozoficznych rozważań właśnie na temat prawdy. Zbiór ten opublikowałem w rozdziale N z monografii [5/4] opublikowanej w formacie PDF. Nadałem mu tytuł "dwanaście prawd o prawdzie". Przytoczę go tutaj jako rodzaj ciekawostki. Oto więc ów wynikowy zbiór owych "dwunastu prawd o prawdzie", ujawniających mechanizm jaki powoduje iż "prawda w końcu zwycięża", który oryginalnie opublikowany był w monografii [5/4]:
       #1. "Prawda nigdy nie jest oczywista". Jednym z ciekawszych praw czy regularności tego świata, z istnienia którego autor zdał sobie sprawę dopiero po wielu latach błądzenia i gorzkich doświadczeń, jest że jądro prawdy zawsze zdaje się być dobrze ukryte, zamaskowane pozorami i strzeżone sforą utartych poglądów. Z tego też powodu dotarcie do danej prawdy następuje zwykle na samym końcu, zaś przedtem wiele co-mniej dociekliwych umysłów zostaje zwiedzionych pozorami i ląduje w ślepej uliczce, zwodząc przy okazji innych ludzi swoimi błędnymi stwierdzeniami. Odkrycie to stoi w jawnej sprzeczności z popularną opinią jaką wyrabiają w nas podręczniki szkolne, a jaka zdaje się sugerować że "prawda zawsze jest oczywista i sama rzuca się w oczy". Oto przykład polskiego i angielskiego przysłowia które wyraża iż prawda zawsze jest starannie ukryta: "prawda na dnie studziennym się kryje", "truth lies at the bottom of a well" (przypisywane Heraklitowi z Efezu). Fakt starannego ukrywania się prawdy posiada kilka ważkich konsekwencji dla ludzkiego postępowania. Najistotniejszymi z nich jest uświadomienie sobie iż: (1) dotarcie do prawdy nigdy nie jest łatwe i zawsze kosztuje dużo wysiłku (albo też odwrotnie: wszystko to co daje się szybko dociec napewno nie jest prawdą i bez wątpienia kiedyś ukaże że ukrywało jakiś zwodniczy element), (2) tylko osoby o wielkich umysłach i nieprzeciętnych cechach charakteru (np. cierpliwości, sumienności, wnikliwości) są w stanie zgłębić nieznane wcześniej prawdy (albo: zdolność do zgłębienia nieznanych przedtem prawd jest miarą wielkości ludzkich umysłów), (3) prawda zwykle poznawana jest na samym końcu gdy wyczerpią się już wszystkie wersje nieprawdy którym ludzie skłonni byliby dawać posłuch (albo: ludzie zwykle akceptują radykalną prawdę tylko jeśli absolutnie nie posiadają oni już innego wyjścia), (4) prawda dość często jest dokładnym przeciwieństwem do tego w co się powszechnie wierzy (albo: osoby chcące poznać prawdę muszą zdystansować się od ugruntowanych stereotypów).
       #2. "Prawda zawsze jest niewygodna". Jaka bowiem by ona nie była zawsze znajdą się ludzie którym z tych czy innych względów będzie ona przeszkadzała, którzy więc będą ją aktywnie zwalczać. Doskonale wyrażają to przysłowia "prawda w oczy kole", "the greater the truth, the greater the libel". Dla przykładu odkrycie, iż krater Tapanui powstał w wyniku eksplozji UFO, natychmiast staje się niewygodne dla wszystkich osób i instytucji którzy nie chcą ujawnienia, iż Ziemia aktualnie znajduje się pod okupacją cywilizacji kosmicznej bardziej zaawansowanej od naszej, czy wyjścia na jaw że wiedza naszych naukowców jest ciągle jeszcze niezwykle prymitywna i zupełnie niewystarczająca do zgodnego z prawdą wyjaśnienia znacznej większości otaczających nas zjawisk. Niewygoda prawdy posiada określone następstwa, takie jak przykładowo: (1) że "mówienie prawdy i tylko prawdy przychodzi każdemu tak trudno", (2) że tak "niewielu ludzi konsekwentnie upiera się przy mówieniu prawdy", czy (3) że "w życiu prywatnym najbardziej ceni się innych po tym jak konsekwentnie obstają oni przy prawdzie" (nie mylić tu cenienia w życiu prywatnym z nagradzaniem w życiu publicznym w którym ciągle "nagradza się tych którzy mówią rzeczy jakie pragniemy usłyszeć" aczkolwiek jednocześnie ludzi takich wcale się nie ceni). Fakt że "prawda jest zawsze niewygodna" stanowi wersję generalniejszego prawa naszego świata podającego że "budowanie jest zawsze trudniejsze od burzenia". Tak jak w przypadku budowy która im jest większa tym więcej trudności napotyka jej realizacja, podobnie z prawdą - im swym znaczeniem dotyczy ona więcej osób, tym większy opór musi ona powodować. Z kolei tym więcej osób zostaje dotknięte daną prawda im jest ona ważniejsza - patrz #5.
       #3. "Prawda jest tylko jedna, podczas gdy odcienie nieprawdy nie znają granic". Najlepiej wyraża to angielskie przysłowie "Craft must have clothes, but truth loves to go naked" - co powinno się interpretować, że "Kłamstwo można dowolnie przybrać jednak prawda ma zwyczaj ukazywać się nago". Przykładowo odnosząc to do tematu niniejszej monografii, istnieje tylko jedna prawdziwa przyczyna powstania krateru Tapanui, nie istnieją jednak granice dla mnożenia "wygodnych wyjaśnień" dla tego powstania. Istniejąc w tylko jednym wydaniu, z natury rzeczy prawda jest niepodatna na manipulowanie, natomiast nieprawdę można ukształtować w każdą formę jaką tylko ktoś zechce. Powyższe musi więc prowadzić do sytuacji iż zawsze daje się znaleźć takie sformułowanie nieprawdy jakie satysfakcjonowałoby prawie każdego, natomiast jednobrzmienie prawdy powoduje iż nigdy wszystkim ona nie dogodzi. To z kolei prowadzi do regularności numer #2 podanej poprzednio.
       #4. "Do zaakceptowania danej prawdy ludzie muszą dorosnąć" (prawdy nie można więc komuś dać czy wmusić). Okazuje się że zaakceptowanie nowej i radykalnej prawdy jest złożonym procesem o charakterze bardziej emocjonalnym (uczuciowym) niż intelektualnym (racjonalnym, logicznym). W zaakceptowaniu tym naistotniejszym elementem jest dojrzałość filozoficzna danego akceptującego. Obrazowo możnaby je przyrównać do wspinania się po drabinie - aby wspiąć się na określony szczebel, koniecznym jest już uprzednie osiągnięcie szczebla poprzedniego. Niestety, nasz obecny system edukacyjny nie zdaje się sprzyjać uzyskiwaniu wysokiej dojrzałości filozoficznej (patrz rozdział I w monografii [1/3] i rozdział E w monografii [3]). Z dotychczasowych obserwacji autora wynika bowiem iż im wyższe wykształcenie formalne ktoś zdobył, tym statystycznie mniejsze prawdopodobieństwo posiadania przez tą osobę zdolności do zaakceptowania radykalnej prawdy. W przypadku zaś braku tej dojrzałości, bez względu na to jak logiczne czy niepodważalne są przedstawiane argumenty czy dowody, dana prawda i tak zostanie odrzucona. Wyrażając to w sposób uproszczony, osoby filozoficznie niedojrzałe nie zmieniają swoich poglądów. Z doświadczeń więc autora wynika, że nie warto nawet tracić czasu na przekonywanie do danej prawdy osób, jakie do jej zaakceptowania jeszcze nie dorosły. Znacznie lepiej spożytkować ten czas na utwierdzenie pewności i przekonania u tych osób które gotowe są już do jej przyjęcia. Ponieważ upływ czasu i wzrost doświadczenia życiowego są jedynymi czynnikami jakie mogą spowodować osiągnięcie owej wymaganej dojrzałości filozoficznej, niektóre bardziej radykalne prawdy muszą więc odczekiwać całe stulecia zanim ludzie dorosną do ich zaakceptowania.
       #5. "Opór przed zaakceptowaniem danej prawdy jest proporcjonalny do jej wielkości" lub innymi słowami "im istotniejsza jest dana prawda, tym większy opór w jej upowszechnianiu" (patrz punkt #5 w podrozdziale D8.2.2 monografii [3]). Nie sprawdza się więc popularne wierzenie iż wystarczy tylko ujawnić czy dowieźć prawdę, aby każdy przyjął ją bez zastrzeżeń. Faktycznie jedynie nieprawda przyjmowana jest bez oporu, ponieważ z reguły jej sformułowanie zostaje tak dobrane aby usatysfakcjonowało ono większość ludzi. Natomiast dla upowszechnienia prawdy koniecznym jest staczanie wielu batalii, których żołnierzami są wszyscy ci którzy o daną prawdę aktywnie walczą. Praktycznie możliwe jest więc nawet ocenianie wielkości wpływu jaki na nasze społeczeństwa wywrze przyjęcie danej prawdy, poprzez zwykłą analizę oporu istniejącego przed jej upowszechnianiem. Dla przykładu ogromny opór z którym obecnie przyjmowana jest prawda o okupacji Ziemi przez UFO zapowiada, iż jej końcowe zaakceptowanie będzie posiadało niewypowiedzianie znamienny wpływ na naszą cywilizację. Istnienie oporu przed upowszechnieniem prawdy oznacza, że upowszechnienie to nie może się odbyć jako proces "pokojowy" a musi polegać na przełamaniu oporu tych osób, instytucji czy państw którym dana prawda przeszkadza. Krzewiciele prawdy, czyli ci którzy aktywnie uczestniczą w przełamaniu tego oporu, w przypadku zwycięstwa prawdy zostają sowicie wynagrodzeni, bowiem:
       #6. "Prawda rodzi owoce tym którzy o nią aktywnie walczą". Aczkolwiek na pierwszy rzut oka wygląda na to że tylko obstawanie za nieprawdą daje określone korzyści, każda prawda rodzi więcej owoców niż odpowiadająca jej nieprawda. Niestety ich wzrost zajmuje sporo czasu od zasiania prawdy. Ponadto, owoce te z reguły nie ograniczają się jedynie do przedmiotu danej prawdy i rodzą się także w dziedzinach pozornie z prawdą tą wcale nie związanych. Przykładowo spora ich część dotyczy osiągania przez osoby walczące o daną prawdę stanu wewnętrznego szczęścia i zadowolenia, wzrostu filozoficznego, samourzeczywistnienia, poczucia sensu życia, siły moralnej, itp. Stąd owoce te stają się zauważalne i doceniane tylko przez zwolenników danej prawdy, zaś korzystanie z nich jest możliwe jedynie w przypadku gdy ktoś aktywnie walczy o jej upowszechnienie. Aby podać tu przykład owoców prawdy odnoszących się do tematyki niniejszej monografii, z rozdziału G wynika bardzo jednoznacznie iż instytucja lub państwo jakie uzna prawdę o UFO prawdopodobnie wkrótce po tym będzie też w stanie zbudować magnokraft dający mu niezwykłą przewagę militarną, techniczną i ekonomiczną nad innymi in