Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Petone w NZ - dowody "specjalnego potraktowania" przez Boga
(2-języcznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Uaktualizowano:
23 października 2016 roku


Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF



(Po polsku:)

Petone

Petone w PDF

26ty dzień

Źródłowa replika tej strony

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Tornada

Huragany

Katrina

Chmury-UFO

Columbia

Przepowiednie

Bóg

Dowód na istnienie Boga

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English:)

Petone

Petone in PDF

26th day

Source replica of this page

Earthquakes

Seismograph

Artefact

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Tornados

Hurricanes

Katrina

Cloud-UFOs

Columbia

Prophecies

God

Proof for the existence of God

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Pajak portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Auf deutsch:)

Dr Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm


(En français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi


(En espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí


(In italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

geocities.ws/immortality

telekinesis.esy.es

(Stare bo rzadko aktualizowane:)

tornados2005.narod.ru

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

magnocraft.20fr.com

ufonauci.w.interia.pl




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Pretendujemy że jesteśmy "wysoce cywilizowani". Jednak żyjemy w szczególnie niemoralnych czasach. Gdyby przykładowo Jezus pojawił się teraz wśród ludzi i czynił to co w Biblii opisywane jest jako przykłady wyjątkowo moralnego postępowania nakazywanego ludziom przez Boga, wówczas wszystko to co by czynił dzisiaj okazywałoby się już nielegalne i karalne. Ludzkie standardy moralne uległy bowiem w międzyczasie aż tak znacznemu powypaczaniu i dewaluacji, że nawet najbardziej moralne postępowanie samego Jezusa dzisiaj okazałoby się karane przez prawo, byłoby brane za obrazę przez wielu krzykliwych lecz wpływowych ludzi, oraz przyjmowane byłoby wrogo przez wielu bogaczy i polityków - tak jak satyrycznie ilustrują to punkty #D1 i #C3 strony o nazwie antichrist_pl.htm oraz punkt #G3 strony o nazwie przepowiednie.htm. W rezultacie, w dzisiejszych niemoralnych czasach, Jezusa też zapewne spotkałby podobny los jak w starożytności, zaś w obliczu aż tak jawnego nieposłuszeństwa, Bóg ponownie zmuszony byłby karać, prześladować i rozpraszać po świecie odpowiedzialny naród - tak jak przez cały czas trwania chrześcijaństwa Bóg czyni to z Żydami. Ta dzisiejsza wysoka niemoralność ludzi wynika z monopolu i nieudolności dotychczasowej oficjalnej nauki ziemskiej, która swymi prymitywnymi narzędziami ciągle NIE jest w stanie dociec i ogarnąć Boga, dlatego insynuuje że "Boga NIE ma" i promuje postępowanie typu "hulaj dusza piekła NIE ma" (patrz punkt #A2 poniżej, lub punkt #I1 strony o nazwie god_istnieje.htm). Jeśli zaś jakiś dzisiejszy naukowiec bada już oficjalnie Boga (np. bada nakazy Boga wyrażone w Biblii), wówczas zawsze czyni to z intencją "negowania" - np. udowodnienia że dany cud mógł zostać sfabrykowany, wyjaśnienia że dane zdarzenia były tylko ciągiem "przypadków", itp. Przy takim zaś nastawieniu, naukowcy owi NIE są w stanie odnotować wielu prawd, które dla znacznej liczby ludzi okazują się potem sprawą życia i śmierci. Przykładowo, naukowcy ci NIE są w stanie odnotować, że niemoralnie postępujące społeczności są przez Boga trapione śmiercionośnymi kataklizmami - tak jak wyjaśniają to punkty #C1 i #E2 strony o nazwie day26_pl.htm czy punkty #I3 do #I5 niniejszej strony. Albo odnotować, że instytucje które zaprzestały słuchania głosu sumienia są przez Boga "eliminowane", zaś indywidualni ludzie głusi na głos swego sumienia są przez Boga przedwcześnie uśmiercani - zgodnie z "zasadą wymierania najniemoralniejszych" (wyjaśnioną szerzej m.in. w punktach #G4 i #G1 strony o nazwie will_pl.htm, w punkcie #A2.7 strony o nazwie totalizm_pl.htm, czy w punkcie #B1 strony o nazwie changelings_pl.htm). Albo zrozumieć, że każdą wojnę zawsze w ostatecznym rozrachunku przegrywa agresor - tak jak wyjaśniają to punkty #I2 i #E3 ze strony o nazwie bitwa_o_milicz.htm. Albo przyjąć do wiadomości, że tzw. "naukowa moralność", wzmiankowana w punkcie #I5 tej strony, w rzeczywistości jest odmianą "niemoralności" i jest przez Boga karana tak samo surowo jak każda inna forma niemoralnego zachowania. (Owa "naukowa moralność" to reguły moralne które spełniają naukową definicję "moralności" przytoczoną w punkcie #B2 strony morals_pl.htm, a stąd które są zalecane ludziom przez reprezentantów najróżniejszych dyscyplin dzisiejszej oficjalnej nauki - na przekór, że wcale NIE spełniają one definicji "faktycznej moralności" nakazanej ludziom przez Boga, jaka to definicja została przytoczona w punkcie #B5 owej strony morals_pl.htm.) Poprzez też ignorowanie faktu, że Bóg ma swoje cele do osiągnięcia i metody prowadzące do owych celów, owi naukowcy NIE są również w stanie wykryć, że wszystkie społeczności mogą efektywnie bronić się przed kataklizmami - tak jak wyjaśniają to punkty #H1, #I2 i #J1 strony quake_pl.htm, że instytucje mogą łatwo unikać zostania "wyeliminowanym", zaś indywidualni ludzie mogą oddalać niebezpieczoństwo przedwczesnej śmierci przez zwykłą zmianę praktykowanej filozofii na totalizm - tak jak wyjaśniają to np. punkty #G6 i #G7 strony will_pl.htm. W rezultacie tych ignoranckich postępowań oficjalnej nauki, nasza cywilizacja coraz bardziej oddala się od prawdy o Bogu, coraz bardziej zbliża się do anarchii i samozniszczenia, coraz częściej jest karana za swą niemoralność narastająco niszczycielskimi kataklizmami, zaś długowieczność ludzi zamiast wzrastać, ostatnio zaczęła ulegać skróceniu z powodu konieczności przedwczesnego uśmiercania przez Boga najniemoralniejszych osobników. Na szczęście dla prawdy, niedawno powstała odmienna i konkurencyjna wobec dotychczasowej, nowa nauka zwana "nauką totaliztyczną" (tj. ta nauka opisywana w punkcie #A2 niniejszej strony). Nauka ta pomału prostuje błędy i wypaczenia powprowadzane przez dotychczasową starą tzw. "ateistyczną naukę ortodoksyjną" (tj. przez tą starą, monopolistyczną, oficjalną naukę, której błędnych twierdzeń my ciągle musimy uczyć się w szkołach i na uczelniach). Jednym z tematów objętych owym prostowaniem błędów i wypaczeń oficjalnej nauki jest prawda stwierdzeń z Biblii. Niniejsza strona w swej "części #I" (szczególnie w jej punktach #I3 i #I3.1) dostarcza materiału dowodowego jaki potwierdza prawdę zawartej w Biblii obietnicy Boga, że "Bóg NIE ześle żadnego kataklizmu który by zniszczył czy poważnie poturbował miasto albo społeczność w obrębie której zamieszkuje co najmniej 10 tzw. 'sprawiedliwych' ". Ów materiał dowodowy jest opisany w punktach #I3, #I3.1 i #I5 tej strony. Pozostaje on też sprawdzalnym dla każdego czytelnika tej strony. Wszakże dotyczy on dobrze udokumentowanych faktów i miejscowości (tj. bazuje na faktach opisanych w artykułach z gazet dostępnych w internecie, dotyczy zjawisk i miejscowości też opisanych w internecie - np. dzisiejszego nowozelandzkiego miasteczka "Petone", zlokalizowanego na przedmieściu Wellington, w którym to miasteczku mieszka m.in. autor niniejszej strony, itp.). W sytuacji więc, kiedy powtarzalnie potrząsane aż do dzisiaj przez Boga miasto Christchurch NIE spojrzało nawet na publiczną ofertę autora tej strony, aby zastopować tam dalsze trzęsienia ziemi z pomocą bazującej na moralności metody opisanej w punktach #J1 i #P5.1 strony o nazwie quake_pl.htm, być może wiele lat musi dalej upłynąć zanim powszechnie dostępny stanie się także jakikolwiek inny podobnie naukowo potwierdzony materiał dowodowy na absolutną prawdę stwierdzeń i obietnic z Biblii. W międzyczasie zaś miasteczko Petone i miasto Christchurch z Nowej Zelandii zapewne zdążą już przejść do legend o moralności - podobnie jak do legend przeszło już miasto "Niniwa" opisane w Biblii i polskie miasto "Wineta" opisana w punkcie #H2 na stronie tapanui_pl.htm.
Petone, Nowa Zelandia, 17 października 2012 roku


Czy wsiadłbyś na statek oraz spał w nim spokojnie, gdyby ktoś ci powiedział, że aby zarobić trochę pieniędzy jego oficerowie skracają sobie drogę przez niesamowicie niebezpieczne skały? Jeśli zaś NIE, to jak to się dzieje że siedzisz zadowolony na swoich własnych dłoniach, kiedy aż tak wiele źródeł dosyć jasno wyjaśnia, że nasz cały świat, włączając w to twój i mój kraj, pcha się usilnie ku katastrofie. Wszakże wielu naukowców powtarzalnie nas ostrzega o zbliżającej się katastrofie - tak jak to wyjaśniają artykuły wskazywane w punkcie #H4 strony o nazwie przepowiednie.htm. Katastrofa jest także zapowiedziana Biblią, oraz licznymi przepowiedniami (np. rozważ ową staropolską przepowiednię raportowaną w punktach #H1 do #H3 ze strony o nazwie przepowiednie.htm, ktora stwierdza, że "ludzkość sama ściągnie na siebie taką katastrofę i wyludnienie, że człowiek będzie całował ziemię kiedy zobaczy na niej ślady innego człowieka"). Faktycznie też, szybko już zbliżającą się katastrofę ty sam możesz łatwo wykryć poprzez zwykłe policzenie najpierw ile wynosi iloraz "a" ciągu geometrycznego o jaki każdego roku zwiększa się liczba nowych krajów które już padły ofiarami rozruchów, przemocy, brutalnej zmiany rządu, politycznej zawieruchy i anarchii, niemożliwej do wytrzymanie korupcji, itp. Dla przykladu, jeśli w ubiegłym roku były 2 takie nowe kraje, zaś w tym roku już pojawiły się 4 następne, wówczas ów iloraz "a" musi wynosić około 2. To zaś oznacza, że jeśli ów trend NIE zostanie szybko naprawiony poprzez głębokie reformy, wówczas do roku 2020 wszystkie kraje świata będą zrujnowane przez podobne rozruchy, przemoc, niemoralność, anarchię, korupcję, itp. Z kolei "wszystkie kraje" oznacza także "wszyscy producenci żywności", wszystkie bezpieczne miejsca do których bogaci ludzie mogliby uciekać, każde miejsce do którego ty mógłbyś uciekać razem ze swoją rodziną i przyjaciółmi aby przeżyć przez okres całkowitej anarchii i rządów przemocy, itp. Stąd zamiast dalszego "siedzenia na swych własnych dłoniach", być może powinieneś rozważyć wzięcie swej przyszlości we własne ręce i dołożenie swojej mądrości, doświadczenia i energii do trudnego zadania naprawy obecnej sytuacji. Wszakże, skoro czytasz niniejszą stronę, to oznacza, że jesteś osobą otwartą na nowe idee oraz czułą na to co się dzieje. Jeśli też przypadkowo jest ci znana filozofia totalizmu i (podobnie jak autor tej strony) jeśli wierzysz, że totalizm posiada receptury dla demokratycznego, pokojowego i moralnego rozwiązania obecnych problemów ludzkości, wówczas powinieneś zacząć działać. Z kolei, od czego powinieneś zacząć swoje działania, niektórych pomysłów może ci dostarczyć przeglądnięcie mojej strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm. Wszakże na owej stronie raportuję moje własne postępy i doświadczenia w stanięciu jako kandydat do wyborów do nowozelandzkiego sejmu w 2014 roku - ty faktycznie powinieneś rozważyć uczynienie tego samego. Jeśli bowiem będzie nas dwóch, wówczas będziemy mogli ze sobą kooperować i to NIE tylko później w sejmie, ale także w trakcie wyborów, np. w ustanowieniu naszej własnej partii politycznej bazującej na totaliźmie, z pomocą ktorej będziemy później mogli dokonywać wymaganych socjalnych, gospodarczych i politycznych reform znacznie łatwiej niż gdybyśmy działali samotnie. Stąd, proszę opisz mi swoje postępy w tej sprawie - mój adres emailowy jest podany pod koniec w/w strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Jakie są cele tej strony:

       Celem tej strony jest naukowe udokumentowanie na sprawdzalnych przez każdego badacza, rzeczywiście zaistniałych przykładach, że z powodu trwałego zamieszkiwania tzw. "10 sprawiedliwych" w bliskości nowozelandzkiego miasteczka Petone, miasteczko to cieszy się "specjalnym potraktowaniem" Boga - i (tak jak Biblia to obiecuje) faktycznie jest ono wyraźnie chronione przed kataklizmicznymi zjawiskami które kłopoczą inne pobliskie miejscowości.


#A2. Materiał dowodowy tej strony mógł być zgromadzony tylko dzięki powstaniu "totaliztycznej nauki" z jej "a priori" podejściem do badań:

       Już jako małe dzieci wszyscy się przekonujemy o jednej z najbardziej fundamentalnych prawd naszego świata fizycznego, mianowicie, że "aby coś poznać naprawdę dokładnie, trzeba to oglądać, egzaminować lub badać z więcej niż jednej strony, punktu widzenia, podejścia, itp." To dlatego nawet jako małe dzieci, każdą zabawkę i każdą rzecz oglądamy od przodu i od tyłu, z boku i od góry, oraz pod każdym możliwym kątem widzenia jaki jest dla nas dostępny. Kiedy zaś dorośniemy, nie kupimy sobie samochodu, domu, ani nie wejdziemy w posiadanie niczego innego (np. żony) jeśli dokładnie tego sobie nie oglądniemy przynajmniej od przodu i tyłu, a często także i z każdej innej możliwej strony. Niestety, o tej fundamentalnej prawdzie najwyraźniej zapomnieli ludzcy luminarze nauki. Wszakże obecna oficjalna nauka ziemska bada całą otaczającą nas rzeczywistość z tylko jednego filozoficznego podejścia, które nazywane jest "a posteriori" czyli "od skutku do przyczyny". W rezultacie, nauka ta poznaje co najwyżej tylko "połowę" otaczającej nas rzeczywistości. Wszakże aby poznać drugą połowę tej rzeczywistości, ludzkość musi oficjalnie ustanowić także drugą, kompletnie nową naukę, która będzie "konkurencyjna" wobec dotychczasowej starej, oraz która podejmie naukowe badania otaczającej nas rzeczywistości z zupełnie przeciwstawnego podejścia, przez filozofów zwanego "a priori", czyli "od przyczyny do skutku" albo "od Boga rozumianego jako nadrzędna przyczyna wszystkiego, do otaczającej nas rzeczywistości rozumianej jako skutek działań tegoż Boga".
       Dotychczas bowiem, jeśli jakiś ziemski naukowiec bada, lub badał, coś oficjalnie z owego podejścia "a posteriori" (np. bada lub badał powstanie wszechświata, czy stwierdzenia Biblii), wówczas jego najważniejszym chociaż ukrytym celem automatycznie staje się, lub stawało się, "zanegowanie Boga" (np. próba udowodnienia, że wszechświat powstał bez udziału Boga, albo udowodnienia, że wszystkie stwierdzenia Biblii dały się sformułować bez potrzeby istnienia Boga). Wszakże podejście "a posteriori" (tj. "od skutku do przyczyny") dotychczasowej oficjalnej nauki bazuje na założeniu o nieistnieniu Boga, wyrażonym tzw. "Brzytwą Occama". Założenie owo stanowi fundament filozoficzny dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej. (NIE bez powodu nauka ta przez niektórych nazywana jest "ateistyczną nauką ortodoksyjną".) Co gorsza, niektórym "luminarzom nauki" wcale NIE wystarcza że stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jako całość neguje Boga, a sami, zupełnie prywatnie, wykorzystują swoje tytuły naukowe, pozycje akademickie, oraz wysokie zarobki (finansowane z podatków), aby podejmować publiczne kampanie nastawione na przekonanie ludzi do postawy wyrażanej staropolskim powiedzeniem "hulaj dusza piekła nie ma". Przykładem takiej kampanii było niedawne umieszczanie na autobusach Anglii i Nowej Zelandii ogłoszenia "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life" (tj. "Prawdopodobnie nie ma Boga. Przestań więc się martwić i ciesz się życiem") opisywanego np. w punkcie #E1 totaliztycznej strony o nazwie will_pl.htm czy w punkcie #A2 totaliztycznej strony o nazwie timevehicle_pl.htm. Na dodatek do tego, tacy "luminarze nauki" okupujący pozycje decydentów, wywierają ogromny nacisk na swoich podwładnych i na innych naukowców, aby i ci we wszystkim co oficjalnie czynią też "negowali Boga". W rezultacie więc, niemal do dzisiaj, nikt na Ziemi NIE podejmował naukowych badań otaczającej nas rzeczywistości z owego drugiego podejścia filozoficznego zwanego "a priori", jakie pozwoliłoby poznać ludzkości także "tą drugą", przeaczaną przez oficjalną naukę, część prawdy.
       Na szczęście jednak dla prawdy, w 1985 roku sformułowana została nowa teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Formalnie udowodniła ona istnienie Boga. Tym zaś dowodem stworzyła ona fundamenty filozoficzne i naukowe dla zupełnie nowej nauki, zwanej "totaliztyczną nauką". Nauka ta bada otaczającą nas rzeczywistość właśnie z owego przeciwstawnego do dotychczasowego podejścia "a priori" (tj. "od przyczyny do skutku"). W tym zaś podejściu ta nowa nauka jest już w stanie poznać także ową drugą, przeczaną przez starą naukę i brakującą nam połowę prawdy o otaczającej nas rzeczywistości. (Np. badaniem wszechświata może ona naukowo ustalić jak naprawdę wszechświat powstał - po szczegóły tego faktycznego powstania wszechświata patrz podrozdziały A1 do A3 z tomu 1 mojej najnowszej monografii [1/5]. Badaniem zaś Biblii może ona już naukowo ustalić "jak" i "dlaczego" Bóg dokonuje tego co Biblia stwierdza, "jaki materiał dowodowy to potwierdza", itp.) Niniejsza strona prezentuje wyniki niektórych z ustaleń tej nowej nauki totaliztycznej.
       W obecnych czasach nasilają się naciski starej oficjalnej nauki aby zagwarantować jej absolutny "monopol" w ugruntowywaniu u ludzi wyłącznie wyznawanych przez tą naukę ateistycznych poglądów. Naciski te manifestują się już praktycznie w każdym obszarze życia. Ich doskonałym przykładem mogą być coraz to większe prześladowania chrześcijańskich wierzeń i systemów wartości, wyrażające się np. oficjalnym podejmowaniem prześladowczych działań opisywanych m.in. w artykule [1#C3] z punktu #C3 poniżej czy opisywanych w artykule [1#A2] o tytule "Christians persecuted by courts, ex-archbishop says" - tj. "chrześcijanie są prześladowani przez sądy, stwierdził były arcybiskup", ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), April 17, 2012; albo działań opisywanych w artykule [2#A2] o tytule " 'No right' to wear cross at UK work" - tj. "ubieranie krzyża 'zabronione' poczas pracy w Anglii", ze strony B3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), March 12, 2012. (Intrygujące iż dzisiejsi naukowcy zdają się NIE odnotowywać, że takie naukowe prześladowania chrześcijan i "nowożytna krucjata" oficjalnej nauki przeciwko "wierze w Boga", faktycznie reprezentuje jeszcze jedno potwierdzenie dla istnienia Boga. Wszakże postępowanie tej nauki tylko potwierdza, że wobec tzw. "intelektu grupowego" cechowanego własną "moralnością grupową", jakim to "intelektem grupowym" są m.in. chrześcijanie, właśnie zaczyna działać grupowa wersja zwrotu karmy oraz rządzącego tym zwrotem karmy tzw. "Prawa Bumerangu" - opisywanego m.in. w punkcie #C4.4 strony o nazwie morals_pl.htm czy w punkcie #B3 strony o nazwie mozajski.htm, zaś na odmiennym przykładzie nałogu "meth" (methamphetamine) stanowiącego grupowy zwrot karmy dla mieszkańców byłego Imperium Brytyjskiego za tzw. "wojny opiumowe w Chinach" zilustrowane też w punkcie #C4.1 z mojej strony o nazwie immortality_pl.htm. (Czym dokładnie są "intelekty grupowe" i cechująca je "moralność grupowa" wyjaśnia to szerzej punkt #E2 strony totalizm_pl.htm.) To "Prawo Bumerangu" powoduje, że obecnie chrześcijanie otrzymują m.in. od ateistów tzw. "zwrot karmy grupowej" za potraktowanie jakiemu poddawali ateistów w czasach inkwizycji i palenia niewiernych na stosach, podobnie jak najróżniejsze inne "intelekty grupowe" też otrzymują obecnie zwroty karmy za to co one czyniły kiedyś w przeszłości - np. Anglia otrzymuje zwrot karmy kolonializmu, Europa otrzymuje zwrot karmy za swe "wyprawy krzyżowe", Nowa Zelandia otrzymuje zwrot karmy sprzed około 200 lat, tj. z czasów przybycia tam pierwszych białych osadników , USA otrzymuje zwrot karmy z czasów niewolnictwa, itd., itp. Sam zaś fakt, że owo Prawo Bumerangu działa w rzeczywistym życiu i wymierza "samoregulującą się" sprawiedliwość, jest potwierdzeniem istnienia Boga, ponieważ tak naprawdę to tylko Bóg jest w stanie nadzorować i wyegzekwować takie "bumerangowe" działanie mechanizmów moralności.) Innymi przykładami takich nacisków starej nauki na przyjmowanie przez ludzi ateistycznych poglądów może być owo wyżej opisane umieszczenie na autobusach ogłoszeń nakłaniających do ateizmu (tj. ogłoszeń w rodzaju "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life" - tj. "Prawdopodobnie nie ma Boga. Przestań więc się martwić i ciesz się życiem" z londyńskich autobusów opisane m.in. w punkcie #E1 strony o nazwie will_pl.htm); czy też oficjalne wdrażanie najróżniejszych sposobów moralnego (ateistycznego) korumpowania dzisiejszej młodzieży - np. patrz takie sposoby korumpowania młodzieży opisane w punkcie #B5.1 w/w strony will_pl.htm, lub opisane w punkcie #D3 strony o nazwie god_istnieje.htm. Najbardziej jednak groźne dla ludzkości jest ustanowienie "monopolu oficjalnej nauki" w nauczaniu w szkołach wyłącznie ateistycznych poglądów. Manifestacją tego monopolu jest m.in., że naukowcy otwarcie już zabraniają nauczania "kreacjonizmu" w szkołach i wymuszają aby nauczany tam był jedynie "ewolucjonizm". Przykładem owych nacisków są losy tzw. "Monkey Bill" (czyli prawa do nauczania kreacjonizmu w szkołach) - opisane w artykule [3#A2] o tytule "Scientists campaign for veto on controversial Monkey Bill" (tj. "naukowcy walczą aby zawetować kontrowersyjne prawo do nauki kreacjonizmu w szkołach, zwane Monkey Bill"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), April 11, 2012. Z kolei uleganie owym naciskom wprowadza bardzo niebezpieczny precedens ustanawiania monopolu na tylko jeden rodzaj poglądów (tj. ateistycznych). Dlatego jednym z celów jaki postawiła dla siebie nowa "totaliztyczna nauka", jest uświadamianie ludziom że wszelkie monopole, włączając w to "monopol na wiedzę i na poglądy" starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", są wysoce niebezpieczne i ogromnie szkodliwe dla ludzi - co najszczegółowiej stara się wyjaśnić punkt #H1 strony o nazwie humanity_pl.htm. "Totaliztyczna nauka" argumentuje więc, że zamiast dotychczasowego nauczania w szkołach tylko jednokierunkowych poglądów, np. obecnie tylko "naukowego ewolucjonizmu", albo w przyszłości tylko "totaliztycznego kreacjonizmu" (tj. "kreacjonizmu" bazującego na nowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz na wynikającej z tej teorii moralnej filozofii totalizmu), najwięcej korzyści przyniesie ludzkości oficjalne nauczane w szkołach obu tych poglądów równocześnie - tak aby zdrowa i wnosząca postęp naukowa "konkurencja" pomiędzy nimi mogła inspirować i przyspieszać odkrywanie przez ludzi gdzie faktycznie leży prawda.
       Więcej informacji o obu powyższych, "konkurencyjnych" wobec siebie naukach, tj. o starej "ateistycznej nauce ortodoksyjnej" oraz o nowej "nauce totaliztycznej", a także o ich podejściach i możliwościach, prezentuje m.in. punkt #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm, punkty #C1 do #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm, punkt #J2 strony o nazwie pajak_jan.htm, punkt #B1 strony o nazwie tornado_pl.htm, punkty #F1.1 do #F3 strony o nazwie god_istnieje.htm, a także kilka innych totaliztycznych opracowań.


#A3. Niniejsza strona prezentuje wyniki kolejnych badań skompletowanych przez nową "totaliztyczną naukę", jakie na bazie empirycznego materiału dowodowego weryfikują naukowo i bezstronnie prawdę stwierdzeń (obietnic Boga) wyrażonych w autoryzowanej (zainspirowanej) przez Boga Biblii:

       Problem z naszą obiektywną wiedzą na temat Boga i na temat stwierdzeń zawartych w Biblii polega na tym, że faktycznie to dotychczas nikt NIE stosował nowoczesnych metod naukowych aby dokonywać obiektywnych i bezstronnych weryfikacji naszej wiedzy dotyczącej Boga - co nieustannie staram się wyjaśniać i podkreślać w swoich publikacjach (np. patrz punkt #A2 strony o nazwie healing_pl.htm). Wszakże religie nakazują nam aby "wierzyć im na słowo" we wszystkich sprawach dotyczących Boga i dotyczących prawdy stwierdzeń świętych ksiąg. Natomiast stara tzw. "ateistyczna nauka ortodoksyjna" skupia się głównie na spekulatywnym "negowaniu" wszystkiego co dotyczy Boga (zamiast na obiektywnym tegoż badaniu) - co wyjaśniam i podkreślam m.in. we wstępie do niniejszej strony. Stąd nowa "nauka totaliztyczna" jest pierwszą nauką w dziejach Ziemi, która z użyciem nowoczesnych narzędzi dzisiejszej nauki stara się obiektywnie weryfikować na dostępnym jej empirycznym materiale dowodowym prawdę naszej wiedzy na temat Boga, na temat stwierdzeń zawartych w Biblii, na temat istotnych różnic jakie musiałyby istnieć pomiędzy hipotetycznym "światem pozbawionym Boga" a światem stworzonym i inteligtentnie rządzonym przez wszechmogącego Boga w którym my żyjemy (tak jak owe istotne różnice opisuje punkt #B1 ze strony o nazwie changelings_pl.htm), itp., itd.
       Do dnia dzisiejszego nowa "nauka totaliztyczna" zdołała już obiektywnie i naukowo zweryfikować na dostępnym jej empirycznym materiale dowodowym aż cały szereg stwierdzeń zawartych w Biblii. Wylistowane teraz tutaj będą tematy owych weryfikacji oraz linki do tych punktów na totaliztycznych stronach i publikacjach, w których wyniki owych obiektywnych weryfikacji stwierdzeń Biblii przez "totaliztyczną naukę" zostały zaprezentowane. Oto one:
       1. Obietnica Boga z Biblii, że NIE zniszczy on miejscowości w której zamieszkuje co najmniej 10 tzw. "sprawiedliwych". Obietnica ta okazuje się niewypowiedzianie istotna dla ludzi. Wszakże w dzisiejszych czasach kataklizmów i nieszczęść oddaje ona nam do ręki bardzo skuteczną i relatywnie łatwą do urzeczywistnienia metodę obrony i samoobrony przed kataklizmami. Wyniki weryfikacji tej ogromnie istotnej obietnicy zostały zaprezentowane w punktach #I3 do #I5 niniejszej strony. Z kolei aż cały szereg bazujących na tej obietnicy Boga metod obrony przed kataklizmami opisany został w punktach #I1 do #J1 strony o nazwie quake_pl.htm.
       2. Dyskretne ostrzeżenia Boga z Biblii, że uśmiercona będzie każda osoba która zaprzestanie słuchania głosu swego sumienia. Następstwem zaś owego ostrzeżenia jest, że np. jeśli jakiś rodzic NIE dyscyplinuje swoich dzieci lub nastolatków z pomocą przysłowiowej "rózgi", wówczas pozwala im wyrobić w sobie głuchotę na głos sumienia, a tym samym prawdopodobnie skazuje je na śmierć jeszcze w młodym wieku. Interpretację przykładów owych ostrzeżeń Boga, a także mechanizmu jaki u dzieci pozbawionych dyscyplinowania rózgą może powodować przedwczesną śmierć tych dzieci, zaprezentowano w punkcie #G1 odrębnej strony o nazwie will_pl.htm. Jak też ustaliła to nowa "nauka totaliztyczna", owo uśmiercanie niemoralnie postępujących ludzi (tj. ludzi głuchych na głos swego sumienia) jest jedną ze składowych konsekwentnie wdrażanej na Ziemi przez Boga zasady "przeżywania najmoralniejszego". (Inne składowe tej samej zasady "przeżywania najmoralniejszego" obejmują np. bankrutowanie przez Boga instytucji które stały się głuche na głos sumienia, czy przegrywanie wojen zawsze przez agresorów.) Ta zasada "przeżywania najmoralniejszego" faktycznie jest wdrażanym przez Boga odpowiednikiem dla darwinowskiej zasady "przeżywania najsilniejszego" - która jednak na Ziemi obowiązuje tylko w świecie dzikich zwierząt pozbawionych sumienia. Niestety, niekompetentna stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" błędnie wmawia ludzkości, że owa zasada "przeżywania najsilniejszego" ze świata zwierząt obowiązuje także wyposażonych w organ sumienia ludzi. Generalna zasada "przeżywania najmoralniejszego" została opisana dokładniej w punkcie #B1 strony o nazwie changelings_pl.htm. Z kolei szczegółowa prezentacja wyników obiektywnej weryfikacji omawianego tu ostrzeżenia Boga na dostępnym empirycznym materiale dowodowym, zaprezentowana została w punktach #G1 do #G7 owej strony o nazwie will_pl.htm.
       3. Wyjaśnienie Boga z Biblii, że wszystko co jest dla ludzi "widzialne" zostało stworzone z tego co dla ludzi pozostaje "niewidzialne". Wyjaśnienie nowej "totaliztycznej nauki", iż cały nasz widzialny "świat fizyczny" został uformowany poprzez odpowiednie zorganizowanie naturalnym "programem" niewidzialnej dla ludzi i inteligentnej tzw. "przeciw-materii", opisane zostało w (5) z punktu #C12 strony o nazwie biblia.htm. Wyjaśnienie to bazuje na wykrytej dopiero przez ową "teorię wszystkiego" zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, niewidzialnej dla ludzi substancji zwanej "przeciw-materią". Warto tutaj też odnotować, że ów naturalny "program" który organizuje tamtą niewidzialną "przeciw-materię" w widzialną dla ludzi "materię", w Biblii jest zwany "słowem" Boga. W czasach zaś kiedy nie znano jeszcze dzisiejszego pojęcia "program", pojęcie "słowo" doskonale już oddawało to co dzisiaj nazywamy "informacją", a także "algorytmem" i "programem".
       4. Wyjaśnienie Boga z Biblii, że "kobiety" zostały stworzone jako uzupełnienie i poszerzenie "mężczyzn", które w unii z mężczyznami formuje coś znacznie lepszego niż każda z tych dwóch płci wzięta oddzielnie, a nie jako kopie mężczyzn przeznaczone do niezależnego od mężczyzn życia, decydowania, zarządzania, prokreacji, itp. Wyjaśnienie to potwierdzone zostało w punkcie #B2 strony o nazwie antichrist_pl.htm.
       5. Upomnienie Boga z Biblii, że ludziom NIE wolno oddawać się praktykom homoseksualnym. Wysoką szkodliwość społeczną homoseksualnych praktyk objętych tym upomnieniem Boga potwierdza i wyjaśnia punkt #B4 ze strony o nazwie antichrist_pl.htm. Z kolei jeden ze sposobów na jaki Bóg dyskretnie dziś karze (bez odbieranie ludziom ich "wolnej woli") promowanie otwartego praktykowania homoseksualizmu, został udokumentowany materiałem dowodowym w punkcie #I3.1 poniżej na niniejszej stronie.
       Jak czytelnik sam może też sobie sprawdzić z pomocą owych procedur weryfikacyjnych zaprezentowanych pod w/w linkami, każde ze stwierdzeń Biblii jakie zostało obiektywnie i naukowo zweryfikowane przez nową "totaliztyczną naukę", okazuje się wyrażać absolutną "prawdę" Na dodatek, stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jedynie bezpodstawnie natrząsa się z Biblii, negując jej treść wyłącznie w sposób spekulatywny jaki NIE opiera się na żadnym empirycznym materiale dowodowym, a jaki jedynie jest produktem teoretycznych wypocin indywidualnych naukowców. Żaden też naukowiec nigdzie jeszcze NIE udowodnił bezspornie, że w Biblii zawarta jest nieprawda czy jakiekolwiek zwodnicze stwierdzenie. To zaś razem wzięte, nakłania abyśmy zaczęli jednak traktować i studiować stwierdzenia Biblii z naukową powagą, rzeczowością i obiektywnością na jakie one zasługują, a z jakimi zaczęła do nich się odnosić dopiero nowa "nauka totaliztyczna". (Więcej na temat naukowego potwierdzania stwierdzeń Biblii wyjaśnia też punkt #G7 na stronie o nazwie will_pl.htm.)


#A4. Niniejsza strona jest kolejną z całej serii stron jakie autoryzuję, a jakie poświęcone są niezwykłym miejscowościom moje zamieszkiwanie w których wpłynęło na wykształtowanie się filozofii totalizmu:

       Do innych takich stron, które ja też autoryzuję, a które opisują miejscowości w jakich kiedyś mieszkałem i jakich wyróżniający się czymś mieszkańcy wpłynęli na stopniowe wykształtowanie się obecnej formy filozofii totalizmu i nowej "totaliztycznej nauki", zaliczają się (kliknij na poniższe ich nazwy aby je przeglądnąć): wszewilki.htm, wszewilki_jutra.htm, stawczyk.htm, milicz.htm, bitwa_o_milicz.htm, sw_andrzej_bobola.htm, wszewilki_milicz.htm, wroclaw.htm, malbork.htm, przepowiednie.htm, korea_pl.htm. Niemal też jedyną miejscwością na temat której nadal NIE ukończyłem jeszcze pełnej odrębnej strony internetowej, chociaż mieszkałem w niej przez niemal cały rok szkolny i chociaż wywarła ona znaczący wpływ na moją świadomość filozoficzną, jest polska wieś Cielcza koło Jarocina. Wprawdzie już przygotowałem i opublikowałem w internecie odrębną stronę o owej wiosce Cielcza, jednak strona ta ciągle wymaga końcowego "wypolerowania" i "dostrojenia". Wszakże dla jej ukończenia potrzebuję więcej informacji i więcej danych - które będę w stanie zgromadzić dopiero kiedy następnym razem będę w Polsce (zamierzam wówczas odwiedzić tę wioskę, odświeżyć swoją pamięć, potem zaś dokończyć już rozpoczętą stronę internetową o nazwie cielcza.htm w całości przygotowywaną na jej temat i na temat wpływu jaki wioska ta wywarła na wykształtowanie się nowej filozofii totalizmu).


Część #B: Co to takiego "Petone":

      

#B1. Gdzie znajduje się Petone:

       Petone jest małym miasteczkiem zlokalizowanym około 8 kilometrów na północ od centrum Wellington - tj. od stolicy Nowej Zelandii. W dniu 17 kwietnia 2012 roku statystyki podawały zaludnienie Petone jako równe 6609 osób - czyli w przybliżeniu było równe liczbie ludzi mieszkających w polskiej wsi Cielcza, którą wzmiankuję w punkcie #A3 tej strony. (Jednak od owej daty zaludnienie miasteczka Petone zapewne już się obniżyło - tak jak opisuje to artykuł [1#B1] o tytule "Skilled and cashed-up Kiwis flee in numbers" - tj. "wykwalifikowani i dobrze zarabiający Nowozelandczycy uciekają masowo", ze strony A5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku-Thursday, December 22, 2011. Wszakże rozliczne monopole, którymi obrosła Nowa Zelandia, sprowadziły na ów kraj tyle podwyżek cen, takie drożyzny, oraz taki poziom biurokracji, komplikacji, nieudolności i bezrobocia, że życie staje się tam coraz trudniejsze zaś coraz większa liczba Nowozelandczyków klepie coraz większą biedę.) Właściwie to Petone jest uważane przez miejscowych za jedno z przedmieść stolicznego Wellington. Ponieważ jednak z Wellington łączy je tylko jedna szosa i jedne tory kolejowe przebiegające wzdłuż krawędzi (styku) stromego zbocza łańcucha górskiego widocznego na horyzoncie fotografii z "Fot. #B1a", oraz zatoki morskiej zwanej "Wellington Harbour" - też ujętej na owej fotografii, zaś wąska wykuta w skale półka skalna po której owa szosa i tory przebiegają NIE pozwala aby umieszczane na niej były także jakieś zabudowania, faktycznie Petone jest odrębnym miasteczkiem oddzielonym od Wellington przez aż kilkukilometrowy obszar braku zabudowań ludzkich.
       Petone jest położone na wylocie długiej doliny obrzeżonej przez dwa pasma górskie i wycelowanej w morze w kierunku z północy na południe. Petone jest ostatnią miejscowością na południowym końcu owej doliny. Po Petone dolina ta zagłębia się już w morze i formuje rodzaj zatoki morskiej zwanej "Welligton Harbour". Położone na południe od Petone stoliczne miasto Wellington, rozlokowane jest już nie w owej dolinie, a na szczytowych częściach zachodniego pasma górskiego ograniczającego tą dolinę - w miejscu gdzie owo pasmo zagłębia się w morze aż tak mocno, że szczyty niektórych z owych gór schodzą w dół niemal do poziomu morza. Na północ od Petone, w tej samej dolinie rozlokowany jest aż cały szereg innych miejscowości, z których najbliższa do Petone jest "Lower Hutt". Od Lower Hutt Petone oddzielona jest jedynie dosyć szeroką rzeką o nazwie "Hutt River", ujście której do Wellington Harbour widoczne jest na zdjęciu z "Fot. #B1a". Po dopłynięciu do Petone ta rzeka przecina dolinę na ukos, od jej zachodniego grzbietu górskiego ku wschodniemu grzbietowi. Będąc więc ograniczone aż z trzech stron przez: (1) ową rzekę, (2) zachodni grzbiet górski, oraz (3) plażę Wellington Harbour, zabudowania Petone zmuszone są do rozprzestrzeniania się po obszarze o kształcie trójkąta.
       Z Wellington Petone jest połączone jedną szosą i jedną linią kolejową - obie biegnące wzdłuż owej półki skalnej na krawędzi owej Wellington Harbour. Z lotniska w Wellington do Petone najłatwiej się dostać za pomocą pomarańczowo pomalowanego autobusu numer 91 o nazwie "Airport Flyer". Przejazd z lotniska w Wellington do Petone trawa około pół godziny. Ceny biletu nie jestem w stanie zdefiniować jednoznacznie, bowiem co krótkie okresy czasu ponownie ona wzrasta. W chwili gdy pisałem ten paragraf bilet ten kosztował około 10 dolarów.
       Podobnie jak w niemal całej Nowej Zelandii, również w Petone wszystko działa na zasadzie "znajomości". Wszakże niemal wszyscy się tu znają - czasami nawet od kilku generacji. Każdy też do każdego zwraca się tu "po imieniu". Jako dla twórcy totalizmu oraz dla badacza filozoficznych trendów, jest dla mnie więc wysoce interesujące porównywanie działania mechanizmów życiowych w Petone, z mechanizmami jakie ciągle pamiętam z polskiej wsi Cielcza - w której wszystko także załatwiane było na zasadach "znajomości". Powodem dla którego budzi to taką moją ciekawość, jest że obie te miejscowości okupują niemal przeciwstawne końce moralnego spektrum.

Fot. #B1a. Fot. #B1b.
(a)
(b)

Fot. #B1ab: Widoki miasteczka Petone z przedmieścia Wellington, Nowa Zelandia. Zdjęcia te ilustrują typowy wygląd miasteczka Petone w pogodny dzień. Niestety, ostatnio takie pogodne dni mają miejsce raczej rzadko w stolicznym mieście Wellington, które w Nowej Zelandii jest znane jako "windy city" - czyli "miasto wiatrów". Z powodu zaś bliskości Petone do owego omiatanego wiatrami, przeważnie zachmurzonego i okrywanego mgłą Wellington, także typowa pogoda w Petone to wietrzny dzień, zachmurzone niebo, mgła ponad lotniskiem, oraz częsty deszcz. Tyle, że w następstwie bliskości owych tzw. "10 sprawiedliwych" (wyjaśnionego lepiej w punkcie #I2 tej strony), Petone jest nieporównanie rzadziej trapione mgłami niż Wellington - co doskonale ilustruje zdjęcie z "Fot. #B1a" - które uchwyciło mgłę w typowe dni gromadzącą się ponad Wellington, podczas gdy Petone jest wolne od mgły. (Wszakże, przeciwstawnie do chmur, mgły są częstym powodem trudności komunikacyjnych, paraliży lotnisk, zderzeń i wypadków samochodowych, itp. Stąd, podobnie jak kataklizmami, także m.in. mgłami inteligentna "matka natura" manifestuje swoje wyzwalane mechanizmami moralności "dezaprobaty", "ostrzeżenia", "nieprzyjazne nastawienia do danych społeczności", itp.) Dni więc kiedy niebo nad Wellington i Petone jest wolne od chmur, tak jak na powyższych zdjęciach, są bardziej wyjątkiem niż normą. (Kliknij na któreś z powyższych zdjęć aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Fot. #B1a (lewe): Ogólny widok Petone sfotografowany w kierunku od wschodu ku zachodowi z wierzchołka wąskiego łańcucha górskiego który oddziela miasteczko Petone od miejscowości Wainuiomata. Z powodu owego łańcucha górskiego, Wainuiomata NIE należy już do tego samego "zasięgu zniszczenia" co Petone. (Czym jest ów "zasięg zniszenia", wyjaśnia to punkt #G2 strony day26_pl.htm.) Stąd wiele kataklizmów które powodują spore zniszczenia w owym Wainuiomata, nie czyni żadnej szkody w Petone. Odnotuj na owym zdjęciu zatokę morską zwaną "Wellington Harbour", ujście rzeki zwanej "Hutt River", oraz odcinek długiej, prostej petońskiej plaży pokrytej czarnym żwirem. Po owej prostym odcinku plaży ja lubię spacerować w pogodne dni w godzinach lunchu. Lubię też przesiadywać na ławce i delektować się widokami z owego wybiegającego w morze petońskiego molo jakiego cieniutki zarys widać na zdjęciu około połowy długości prostego odcinka plaży. Przy połowie lewej krawędzi zdjęcia widać też na zatoce morskiej fragment najbliższej do Petone wyspy zwanej "Somes Island" - która jest też widoczna na zdjęciach "Fot. #B1b" i "Fot. #I3a" z niniejszej strony. Wyspa ta jest obecnie rezerwatem przyrody, zaś w przeszłości była miejscem kwarantanny (i wygnania) ludzi posądzanych iż przynoszą do Nowej Zelandii jakąś groźną chorobę. Na uwagę zasługuje także generalna "atmosfera" tego zdjęcia. Wszakże doskonale ilustruje ona ustalenie "totaliztycznej nauki" wyjaśnione w punkcie #I4 strony o nazwie day26_pl.htm, że pogoda i natura danego miejsca na ziemi jest zawsze odzwierciedleniem stanu moralnego społeczności która zamieszkuje w owym miejscu.
       Fot. #B1b (prawe): Widok zatoki morskiej "Wellington Harbour" sfotografowanej w pogodny dzień podczas jednego z moich ulubionych spacerów w godzinach lunchu po żwirowej (wulkanicznej) plaży petońskiej. (Tj. spacery po owej plaży były moim ulubionym sposobem odpoczynku aż do czasu pojawienia się tam plagi krwiopijnych "muszek piaskowych" (po angielsku zwanych "sand-flies") opisywanych w punkcie #B3 tej strony.) Owa żwirowa plaża widoczna w dolnej części tego zdjęcia jest dosyć istotna strategicznie. Wszakże w przypadku jakiejś wojny i inwazji Nowej Zelandii (spowodowanej np. nadchodzącą na Ziemię epoką "wielkiego głodu" - tak jak wyjaśnione w punkcie #H3 strony przepowiednie.htm), to najprawdopodobniej właśnie na niej wylądowałby desant morski usiłujący opanować stolicę Wellington - tak jak wyjaśniłem to w punkcie #C2 poniżej. Odnotuj że na tym zdjęciu grzbiety fal morskich są ustawione równoległe do linii plaży - co jest typowym zachowaniem dla morza. Zdjęcie to wykonałem z obiektywem aparatu wycelowanym w kierunku na południe. Dlatego oprócz pobliskiej wyspy "Somes" z zabudowaniami kwarantannymi na swym wierzchu, na horyzoncie zdjęcie uchwyciło też zabudowania niedalekiego Wellington - które to miasto w pogodne dni jest doskonale widoczne z Petone i dla którego Petone jest jednym z przedmieść. (Wyspę Somes widać także na "Fot. #I3a", jednak NIE widać tam już zabudowań Wellington, ponieważ zakryte one tam były nisko zawisającymi chmurami.) Interesującym zjawiskiem też uchwyconym na opisywanym tu zdjęciu są owe rozwiewane przez silne nowozelandzkie wiatry, długie białe chmury. Od właśnie takich długich, białych chmur, Nowa Zelandia bierze swoją maoryską (rodzimą) nazwę "Aotearoa" - czyli "Ląd Długich Białych Chmur".


#B2. Satelitarne zdjęcie i mapa Petone:

       Satelitarne zdjęcie Petone można sobie oglądnąć pod adresem maps.google.com/maps?hl=en&ll=-41.22515,174.886293&spn=0.015074,0.0421&t=h&z=15. Z kolei mapa Petone jest dostępna pod adresem maps.google.com/maps?hl=en&ll=-41.22515,174.886293&spn=0.015074,0.0421&t=m&z=15. Zachęcam do ich oglądnięcia.


#B3. Niezwykłości i ciekawostki miasteczka Petone:

       Z jakichś tajemniczych powodów Petone jest raczej niezwykłym miasteczkiem. Przykładowo, zostało ono zasiedlone przez europejskich emigrantów znacznie wcześniej niż pobliskie Wellington - bo już w 1840 roku. W tamtym czasie dzisiejsze Petone było nazywane "Port Nicholson". Ulica na której obecnie mieszkam do dzisiaj nosi nazwę drugiego z trzech statków z osadnikami jaki wówczas przybył z Anglii aby uformować to miasteczko.
       Dla niniejszej strony najważniejsze są oczywiście niezwykłości i ciekawostki Petone mające związek z moralnością. Najważniejszą z tych moim zdaniem jest fakt, że w bliskości Petone mieszka owych wymaganych co najmniej "10 sprawiedliwych", którzy chronią to miasteczko przed wszelkimi kataklizmami i anomaliami pogodowymi - tak jak dokładniej dokumentują to punkty #I3, #I3.1 i #I5 z niniejszej strony. Ja faktycznie liczyłem ilu jest tych "sprawiedliwych", zaś wyniki swoich podliczeń opisałem w punkcie #I3 strony o nazwie day26_pl.htm. Doliczyłem się też, że w bliskości Petone rzeczywiście zamieszkuje ich co najmniej 10-ciu. Tą liczbę potwierdza też zupełny brak kataklizmów jakie dotykałyby Petone podczas gdy dotykają one już sąsiednie miejscowości - tak jak dokumentuje to empiryczny material dowodowy zaprezentowany w punktach #I3, #I3.1 i #I5 tej strony. Kataklizmy i niszczycielskie anomalie pogodowe systematycznie omijają bowiem Petone, na przekór, że zgodnie z wyjaśnieniami z punktu #C2 tej strony, Petone okazuje się być jednym z najbardziej niebezpiecznych miejscowości na świecie. To zamieszkiwanie w pobliżu Petone owych co najmniej 10 "sprawiedliwych" jest też rodzajem unikatu. Według mojego rozeznania sytuacji, żadna inna miejscowość w całej Nowej Zelandii NIE spełnia tego wymogu Boga z Biblii. Wszakże wymogu tego NIE spełnia nawet najgościnniejsze miasto Invercargil, którego mieszkańcy - według moich osobistych doświadczeń, są najbardziej mili, przyjacielscy, oraz bezinteresowni z całej Nowej Zelandii. Nie bez powodu to właśnie w Invercargill do dzisiaj działa jedyna w całej Nowej Zelandii uczelnia, która NIE domaga się opłat za naukę od swoich studentów, podczas gdy wszystkie inne uczelnie Nowej Zelandii przekształciły się w generatory bogactwa które pozwalają zdobyć dyplomy tylko tym studentom którzy są w stanie płacić za naukę - tak jak wyjaśnia to punkt #E1 strony o nazwie rok.htm oraz jak zachwala to artykuł "Cashing in on overseas students" (tj. "bogacenie się na zagranicznych studentach") ze strony A11 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze środy (Wednesday), May 16, 2012.
       W dzisiejszych czasach powszechnej chciwości i nastawienia na zyski, moralną ciekawostką jest też to co na temat pobliskiego do Petone miasteczka Upper Hutt pisze artykuł "Mayor and council turn down $8600 salary increases" (tj. "burmistrz i jego konsule odrzucili 8600 dolarową podwyżkę zarobków"), ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), May 3, 2012. Stanowią oni jedyny przypadek w całej Nowej Zelandii, kiedy jacyś wybieralni politycy odrzucili podwyżkę zarobków nakazywaną im przez rządowe tzw. "Renumeration Authority", ponieważ wiedzą że aby zgromadzić pieniądze na jej wypłacanie, finansujący ich mieszkańcy zmuszeni będą płacić zwiększone opłaty za czynsz - co w panujących w kraju ciężkich dla każdego czasach ekonomicznej depresji NIE stanowi moralnie właściwego postępowania. Artykuł ten stworzył więc przykład do naśladowania dla innych ludzi przy władzy, którzy na przekór ciężkich czasów ciągle nieustannie podwyższają własne zarobki każąc za to płacić zwykłym ludziom. Być może iż z tego właśnie powodu, już w dwa tygodnie później ukazał się następny artykuł o tytule "Unwanted pay rise on way" (tj. "niechciana podwyżka zarobków już nadchodzi"), ze strony A5 gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), May 17, 2012, który poinformował że owo "Renumeration Authority" zadecydowało iż burmistrzowi i jego konsulom NIE wolno odrzucić przyznanej im podwyżki zarobków. Czyżby więc owi decydenci obawiali się że takie odrzucenie podwyżki może dać niewłaściwy sygnał tym tysiącom bezrobotnych i z trudem "wiążących koniec z końcem" ludzi, jakimi przepełniona jest Nowa Zelandia. Wszakże na temat wybieralnych polityków i osób przy władzy z praktycznie całej Nowej Zelandii jedyne co daje się wyczytać w gazetach to informacje w rodzaju: "MPs get pay rise package of $7000" (tj. "posłom na sejm przyznano podwyżkę 7000 dolarów"), ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), November 17, 2011; "I'm worth a $68 000 rise" (tj. "jestem wart podwyżki o wysokości 68000 dolarów"), ze strony A1 gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), January 5, 2012; "$44 000 another council boss pockets huge pay rise" (tj. "jeszcze jeden szef konsulów zaportfelował ogromną podwyżkę 44000 dolarów"), ze strony A1 gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), January 25, 2012; "Residents to protest over CEO's pay rise" (tj. "mieszkańcy podejmują protest z powodu podwyżki zarobków CEO"), ze strony A2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), February 2, 2012; itd., itp.
       W Petone moim zdaniem interesujące są też niezwykłości natury. Ich przykładem może być biała czapla pokazana poniżej na "Fot. #B2". W 2011 roku i na początku 2012 roku jej ulubionym miejscem przesiadywania był bowiem mój samochód zaparkowany na podwórku przed mieszkaniem które wówczas wynajmowałem - patrz "Fot. #B2" poniżej. Kiedy zaś po 11 latach tam zamieszkiwania, na przełomie lutego i marca 2012 roku wyprowadzałem się z owego mieszkania, czapla ta przybyła tak jakby chciała ze mną się pożegnać - patrz "Fot. #B2(b)". W wielu krajach, np. w Korei, białe czaple są symbolem duchowości. Uważa się je tam niemal za święte ptaki i przypisuje im cały szereg niezwykłych zdolności. Widok takiej białej czapli przesiadującej na moim samochodzie nie byłby niczym niezwykłym gdyby ptak ten był widywany w Nowej Zelandii równie często jak np. wróble, lub gdyby jego kolonia rozrodowa mieściła się gdzieś w pobliżu na Wyspie Północnej Nowej Zelandii, tj. niedaleko od Petone. Tymczasem jednak, zgodnie z artykułem "NZ's 10 most endangered species" (tj. "dziesięć nowozelandzkich stworzeń najbardziej zagrożonych wymarciem"), ze strony A10 Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), April 7, 2012) w całej Nowej Zelandii żyje obecnie już tylko 126 owych białych czapli. Należą one też do grupy 10 najbardziej zagrożonych wymarciem stworzeń Nowej Zelandii. Co zaś najciekawsze, jedyna w całej Nowej Zelandii kolonia rozrodowa białych czapli istnieje w prowincji Westland na brzegu rzeczułki Waitangiroto (tj. ok. 30 km na północ od lodowca "Franz Josef"), czyli na innej wyspie i w odległości około 600 km na południe od Petone. Skąd więc wzięła się w Petone owa samotna biała czapla, oraz dlaczego lubowała się w przesiadywaniu na moim samochodzie? Czy jej pojawienie się i dziwne zachowanie ma symbolicznie nam przekazać jakąś istotną wiadomość?
       Inną niezwykłością natury odnotowywalną w Petone jest silny zapach końskiej uryny jaki rozprzestrzenia się od sportowego terenu rekreacyjnego położonego w samym centrum miasteczka (tuż przy budynkach miejscowej politechniki). W bezwietrzne dni i typowo zaraz po deszczu, ów zapach uryny rozprzestrzenia się po całym Petone i uderza on w nosy w każdym miejscu tego miasteczka. Natomiast podczas silnych wiatrów można go jedynie wyczuć jeśli pospaceruje się po owych pokrytych trawą terenach. Kiedyś bardzo dawno temu Petone powtarzalnie organizowało wyścigi końskie i zbudowało sobie nawet w tym celu trawiasty tor wyścigowy położony w samym centrum owego miasteczka. Jednak wyścigów tych zaniechano spory czas temu, zaś przez owe 12 lat w jakich ja zamieszkiwałem w Petonie NIE odbył się tam już żaden wyścig koński. Natomiast ów były trawiasty tor wyścigowy zamieniono w rodzaj sportowego terenu rekreacyjnego, na którego trawie w weekendy miejscowe drużyny grają w rugby lub w krykieta, zaś w dni powszednie ludzie wychodzą tam na spacer lub wypuszczają dzieci i psy aby sobie pobiegały. Niezwykłością jednak owego byłego trawiastego toru wyścigów końskich jest, że do dzisiaj przesiąkniety jest on silnym zapachem końskiej uryny. Jest to dziwne zjawisko, bowiem ja znam wiele innych podobnych trawiastych torów wyścigowych dla koni, na których jednak tego zapachu wcale się NIE czuje. Przykładowo w Dunedin mieszkałem w domu przylegającym do czynnego wówczas i wysoce aktywnego takiego toru, jednak NIE bił od niego żaden zapach. Tymczasem w Petone zapach ten jest wprost uderzający. Pod owym petońskim torem wyścigowym przebiega ów słynny "fault geologiczny" jaki opisuję w punkcie #C2 tej strony. Jest więc możliwe, że z tego "fault'u" wydobywają się spod ziemi jakieś gazy wulkaniczne które nieustannie jakby "odnawiają" i "intensyfikują" ów zapach końskiej uryny. Jakże bowiem inaczej wytłumaczyć dlaczego ów smród trwa przez aż tak długi okres czasu oraz dlaczego jest on aż tak silny że zagłusza on nawet śmierdzące wyziewy z miejscowej ogromnej fabryki papierosów, a uprzednio także i trujące wyziewy z fabryki Exide (obie te fabryki opisane są w punkcie #I3 niniejszej strony).
       Prawdopodobnie do niezwykłości petońskiej natury należy także plaga krwiopijnych "muszek piaskowych" o bardzo bolesnych ukąszeniach - po angielsku nazywanych tam "sand-fly", zaś po polsku podobno nazywanych "mustyk". Owe muszki są bardzo małe. Ich wielkość NIE przekracza bowiem wielkości polskiej "muszki owocowej". Jednak ich ukąszenie jest relatywnie bolesne - czasami można je odczuć jak ukąszenie polskiego bąka. Co gorsze, potrafią one kąsać nawet przez pojedyńczą warstwę odzieży, np. przez skarpetki, spodnie, lub koszulę. Trudno się więc przed nimi opędzać. Na dodatek, podczas ukąszenia wprowadzają one do rany rodzaj jadu, który powoduje że miejsce ich ukąszenia nie chce się potem goić i swędzi oraz gnije przez około miesiąc czasu. Rozmnażają się one w piasku w którym ich larwy żywią się zawartą tam masą organiczną - stąd bierze się ich angielska nazwa "muszka piaskowa". W Nowej Zelandii najczęściej można być przez nie ukąszonym na plaży, bowiem tam jest najwięcej piasku - a stąd i tych muszek. Po raz pierwszy pojawienie się owej plagi na petońskiej plaży (tj. na tej plazy którą widać na "Fot. #B1") odnotowałem dopiero w październiku 2012 roku. Wprawdzie bowiem te bolesne muszki były zawsze obecne w całej Nowej Zelandii, jednak na plazy w Petone spotykało się je raczej rzadko i stąd dawało się tam przed nimi opędzać. Na przekór więc, że po plaży tej poprzednio spacerowałem niemal każdego dnia, bywałem tam przez nie kąsany nie częściej niż około raz na miesiąc - co byłem w stanie wytrzymać. Jednak w październiku 2012 roku (tj. podczas nowozelandzkiej wiosny) nagle pojawiły się ich tam całe chmary. Było ich już aż tak dużo, że NIE dawało się przed nimi opędzać. Z ich powodu zmuszony więc byłem zaprzestać swych ulubionych spacerów po plaży. Co gorsza, ponieważ moje mieszkanko leży około 200 metrów od plaży, zaczęły one pojawiać się nawet w mieszkaniu, znacząco uprzykszając życie. Ich pojawienie moim zdaniem wynika z faktu ponadprogowego zanieczyszczenia wody w rzece "Hutt River" odpadami organicznymi - tak jak opisuje to artykuł "No swimming: 52% impure NZ" (tj. "nie wolno pływać: 52% nieczysta Nowa Zelandia"), ze strony A1 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze środy (Wednesday), October 17, 2012. Gęsta bowiem jak zupa woda owej rzeki wpływającej do "Wellington Harbour" nasyca swymi organicznymi odpadami petońską plażę, dostarczając wymagane pożywienie larwom tych muszek. W rezultacie ich liczebność eksplodowała. Uprzednio ja już raz byłem świadkiem bardzo podobnej masowej eksplozji malezyjskiej krewniaczki tej samej muszki piaskowej. Było to na mojej ulubionej tropikalnej plaży w Port Dickson, Malezja. Przed 2005 rokiem ja często przybywałem na tamtą plażę w Port Dickson, aby pobrodzić sobie po gorącym tropikalnym morzu owej plaży o złotych piaskach. Nic bowiem wówczas mnie tam NIE kąsało. Niestety, około 2005 roku tamtejsze władze zdecydowały aby zbudować rurociąg jaki odprowadza surowe miejskie ścieki do morza tuż przy owej plaży. Ścieki te szybko nasyciły piasek owej plaży odpadkową masą organiczną - co spowodowało tam eksplozyjne pojawienie się chmar owych bolesnych muszek piaskowych. (Malezyjska wersja tych muszek jest mniejsza od nowozelandzkiej, bo zaledwie wielkości ziarenka maku, stąd jeszcze trudniej ją odnotować i przed nią się opędzać. Jej jad jest także bardziej znieczulający, stąd jej ukąszenia nie są aż tak bolesne jak te w Nowej Zelandii. Jednak jej jad równie długo gnije potem w ciele i równie diabolicznie potem swędzi.) Z kolei ukąszenia tych muszek powystraszały wszystkich plażowiczów. W rezultacie obecnie nikt tam już po owej plaży nie brodzi. Jako wynik więc odprowadzania do morza ścieków z Port Dickson, złote plaże owego miasteczka zupełnie opustoszały - co z czasem sprowadziło ruinę do miejscowych businesów. Kiedyś buszujący życiem i turystami Port Dickson obecnie stał się obumarłą i śpiącą mieściną, w której trudno zobaczyć człowieka. Podobnie może więc się stać i w Petone (a także w Wellington i w reszcie Nowej Zelandii). Szczególnie, że podobnie jak owe muszki, w Nowej Zelandii szybko rośnie też liczba miejscowych monopoli i karteli - tak jak wyjaśnia to punkt #H2 na stronie humanity_pl.htm. Owe zaś monopole i kartele podnoszą ceny wszystkiego, a obniżają jakość i produktywność - co dla portfeli turystów staje się nawet bardziej bolesne niż muszki piaskowe dla ich ciał.
       Jeszcze inną niezwykłością natury odnotowywalną w Petone są dziwne eliptyczne okna w niebie jakie od czasu do czasu pojawiają się w warstwie gęstych chmur ponad owym miastem. Zdjęcie jednego z takich okien pokazałem (i opisałem) na "Fot. #I3ab" poniżej na tej stronie. Ciekawe czy i owe okna też mają być jakimś rodzajem wiadomości albo przekazu do miejscowych ludzi.

Fot. #B2a. Fot. #B2b.
(a)
(b)

Fot. #B2ab: Jedna z niezwykłości miasteczka Petone - czyli samotna biała czapla która lubowała się w wysiadywaniu na moim samochodzie zaparkowanym przed poprzednim mieszkaniem jakie wynajmowałem w Petone w latach 2001 do 2012. Kiedy wyprowadzałem się z owego mieszkania na przełomie lutego i marca 2012 roku, czapla ta przyleciała prawdopodobnie aby się pożegnać ze mną lub z moim samochodem. Wpatrwywała się w okna mieszkania które niedawno opuściłem i sprawiała wrażenie jakby zasmuconej i osamotnionej z tego powodu. (Kliknij na któreś z powyższych zdjęć aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Fot. #B2a (lewe): Zdjęcie samotnej białej czapli która w latach 2011 i 2012 lubowała się przesiadywać na moim samochodzie. (Odnotuj, że ten sam mój stary samochód był świadkiem dla wielu dziwów naszego świata fizycznego. Przykładowo, ten sam samochód jest też obecny na "Fot. #H2" ze strony o nazwie seismograph_pl.htm i na "Fot. #D1" ze strony o nazwie mozajski.htm.) Zdjęcie to wykonałem podczas nowozelandzkiej zimy 2011 roku. Niezwykłość tego ptaka wynikała z faktu, że białe czaple wcale NIE mieszkają w bliskości Petone, zaś najbliższa ich kolonia mieszka na innej wyspie w obszarze oddalonym o około 600 km od Petone. Zgodnie z artykułem "NZ's 10 most endangered species" (tj. "dziesięć nowozelandzkich stworzeń najbardziej zagrożonych wymarciem") ze strony A10 gazety Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), April 7, 2012), w całej Nowej Zelandii żyje już tylko 126 owych ptaków. Białe czaple należą bowiem do grupy 10 najbardziej zagrożonych wymarciem stworzeń Nowej Zelandii. Warto też wiedzieć, że w niektórych innych krajach, np. w Korei, białe czaple uważane są za wysoce uduchowione i symboliczne ptaki, które odznaczają się kilkoma niezwykłymi cechami. Ciekawe więc jaką symboliczną wiadomość ma wyrażać pojawienie się i dziwne zachowanie powyższego ptaka?
       Fot. #B2b (prawe): Owa biała czapla siedząca smutna i samotna na płocie przy miejscu obok którego zwykł być zaparkowany mój samochód oraz wpatrująca się w okno i drzwi pustego mieszkania w którym uprzednio mieszkałem. (Okno i drzwi tego mieszkania widoczne są na parterze przy lewej krawędzi zdjęcia.) Na mnie czapla ta sprawiała wrażenia, że przyleciała wiedząc iż się wyprowadzam, z zamiarem aby ze mną się pożegnać. Zdjęcie to wykonałem 15 marca 2012 roku.


Część #C: "Jakie zabójcze kataklizmy" i "dlaczego" nieustannie zagrażają Petone oraz jego okolicom:

      

#C1. Nawet Starosta Christchurch (tj. miasta niedawno zniszczonego trzęsieniami ziemi) bał się pobytu w Wellington i NIE mógł się doczekać swego odlotu z Wellington z powrotem do niemal nieustannie wstrząsanego miasta Christchurch:

       W artykule [1C1] "Parker frightened to be in Wellington" (tj. "Parker boi się przebywać w Wellington") ze strony A3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), February 29, 2012, zostało podkreślone, że starosta nowozelandzkiego miasta Christchurch, po przybyciu do Wellington publicznie dał znać że odczuwa strach przed przebywaniem w tym mieście, ponieważ obawia się trzęsienia ziemi którego groźba wisi ponad głowami Wellingtonian. Trzeba zaś pomiętać, że Christchurch niedawno zostało poważnie zniszczone morderczym trzęsieniem ziemi z wtorku, dnia 22 lutego 2011 roku (opisanym w punkcie #P6 ze strony o nazwie quake_pl.htm) - które uśmierciło tam około 185 osób oraz zniszczyło sporą część Christchurch, oraz które w okresie wizyty owego starosty w Wellington było ciągle powtarzalnie wstrząsane przez serie wtórnych trzęsień ziemi. Jeśli więc starosta miasta Christchurch boi się przebywać w Wellington, można sobie wyobrazić jak oczywiste, żywe i jak poważne jest zagrożenie Wellington trzęsieniami ziemi i falami tsunami. Ponieważ zaś każdy kataklizm który uderzy Wellington, uderzy także w jego przedmieście Petone, tamte obawy Starosty miasta Christchurch można extrapolować także i do Petone.
       Aby zrozumieć powyższe opory Starosty miasta Christchurch, poniżej w punktach #C2 do #C4 podsumuję najważniejsze zagrożenia jakie wiszą nad miasteczkiem Petone. Ponieważ jednak obie nauki opisane w punkcie #A2 tej strony zasadniczo różnią się w swom zdefiniowaniu co to takiego "zagrożenie kataklizmem", poniżej najpierw w punkcie #C2 opiszę zagrożenia które wiszą nad Petone w zrozumieniu "kataklizmów" wyznawanym przez dotychczasową oficjalną naukę. Potem zaś w punkcie #C3 opiszę zagrożenia kataklizmami wiszące ponad Petone w zrozumieniu owych "kataklizmów" wypracowanym przez nową "totaliztyczną naukę". Obie te kategorie zagrożeń razem wzięte ujawniają, że miasteczko Petone, a z nim również wszystkie sąsiednie miejscowości (np. Wellington, Lower Hutt, itp.), są prawdopododobnie jednymi z najbardziej niebezpiecznych miejscowości na świecie. Zapewne bowiem żadne inne miejscowości na świecie NIE są wystawione na aż tyle najróżniejszych potencjalnych zagrożeń kataklizmami, jak one. Nic więc dziwnego że nawet Starosta powtarzalnie trzęsionego miasta Christchurch wyrażał obawy przed dłuższym przebywaniem w Wellington.


#C2. Jakie kataklizmy zagrażają miasteczku Petone (a także zagrażają miejscowościom sąsiadującym z Petone, takim jak Wellington, Lower Hutt, itp.) - zgodnie z definicją "kataklizmów" wyznawaną przez dotychczasową "ateistyczną naukę ortodoksyjną":

       Stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" definiuje że "kataklizmy są to zdarzenia wynikające z ekstermalnego działania praw i mechanizmów natury, jakie powodują znaczące zniszczenia lub nawet śmierci ludzi". Innymi słowy, zgodnie z dotychczasową oficjalną nauką, przyczyną kataklizmów jest nieco potężniejsze niż normalnie zadziałanie mechanizmów natury, zaś skutkiem kataklizmów są zniszczenia lub śmierci ludzi. Warto tutaj też odnotować, że przy takim zdefiniowaniu kataklizmów, ludzie nie są w stanie przed nimi się bronić ani im zapobiegać.
       Aby ujawnić jakie typowe kataklizmy zagrażają dzisiejszej ludzkości, poniżej wyszczególnię te ich rodzaje jakie zagrażają miasteczku Petone, oraz miejscowościom z Petone sąsiadującycm, tj. Wellington, Lower Hutt, itp. Wszakże miasteczko Petone jest aż tak poważnie i tak oczywiście zagrożone najróżniejszymi zabójczymi kataklizmami, że niektórzy ludzie wprost obawiają się w nim zamieszkać czy nawet tylko przebywać (to zapewne z tego powodu ceny mieszkań i domów są w Petone niższe niż w niektórych innych miastach Nowej Zelandii). Oto więc wykaz najróżniejszych kataklizmów na jakie wystawione jest Petone, a także inne miejscowości o cechach Petone. (Niektóre z owych zagrożeń opisane są także w punkcie #I1 strony o nazwie day26_pl.htm.)
       1. Trzęsienia ziemi. Bezpośrednio pod domami Petone, a także bezpośrednio pod budynkami Wellington, przebiega najważniejszy "fault" sejsmiczny który obiega naokoło całego Pacyfiku - a który określany jest mianem "pacyfikowego kręgu ognia". "Fault" ten praktycznie bez przerwy się "trzęsie". To ten sam "fault" był powodem m.in. trzęsienia ziemi i fal tsunami które w piątek dnia 11 marca 2011 roku zniszczyły Japonię - po ich opisy patrz punkt #C7 strony seismograph_pl.htm. To także aby powtarzalnie przypominać miejscowej ludności o obowiązku moralnego zachowywania się i przestrzegania nakazów Boga, ten sam "fault" co jakiś czas jest ożywiany przez Boga i powoduje liczne trzęsienia ziemi, które od czasu do czasu wstrząsają zarówno miasteczkiem Petone jak i pobliskim miastem Welington - jednak które z powodów wyjaśnionych i udokumentowanych w punktach #D1 i #I3 tej strony, narazie NIE czynią w żadnym z nich poważniejszych szkód. Jednym z najbardziej wymownych, ilustratywnych i upewniających takich trzęsień ziemi, było to które wstrząsnęło Petone i Wellington we wtorek dnia 3 lipca 2012 roku o godzinie 22:36, a które opisane jest m.in. w artykule "Big quake rocks capital but no damage reported" (tj. "potężne trzęsienie ziemi zakołysało stolicą jednak zniszczenia nie są raportowane") ze strony A5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), July 4, 2012. Jego wymowność polega na tym, że siła tego trzęsienia ziemi wynosiła 7 ma skali Richtera - czyli była nawet większa od siły trzęsienia ziemi które zdewastowało miasto Christchurch i które opisane jest w punkcie #P6 strony o nazwie quake_pl.htm. Podobnie też jak w Christchurch, towarzyszył mu głośny "ryk" matki ziemi. Na przekór jednak tego wszystkiego, ani w Petone, ani w Wellington, nic NIE uległo zniszczeniu. Ów więc brak zniszczeń może być interpretowany jako zapewnienie Boga, że "przez cały czas kiedy Petone spełnia wymóg jaki zaznaczyłem w swojej obietnicy z bibilijnej "Księgi Rodzaju", werset 18:32, będzie ono chronione przed zniszczeniem przez jakikolwiek kataklizm".
       2. Fale tsunami. W dniu 23 stycznia 1855 roku Wellington zostało uderzone potężnym trzęsieniem ziemi o sile 8.2 w skali Richtera, po którym ulice tego miasta zostały zalane falami tsunami o wysokości około 3 metrów, podczas gdy pobliskie wybrzeża "Wairarapa" doświadczyły tsunami o 10-cio metrowej wysokości. Zginęła wówczas masa ludzi, zaś większość budynków miasta uległa zniszczeniu. Tamte tragiczne dni Wellington opisane zostały w aż dwóch artykułach, mianowicie w artykule "If you think it couldn't happen here ... It already has" (tj. "Jeśli myślisz że to nie mogłoby zdarzyć się tutaj... To już się zdarzyło") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 19, 2011), a także w artykule "What happened on January 23, 1855" (tj. "Co się zdarzyło 23-ciego stycznia 1855 roku"), ze strony A2 tej samej nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 19, 2011). Innymi słowy, mniej niż 200 lat temu miasto Welligton zostało potraktowane niemal podobnie śmiercionośnymi kataklizmami jak niedawno Japonia, a jakie omówiłem w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie seismograph_pl.htm, a także w punkcie #M1 strony o nazwie telekinetyka.htm.
       3. Wybuchy wulkanów. Petone znajduje się w zasięgu zniszczeń aż kilku czasowo uśpionych wulkanów, które już od dawna są dojrzałe do kolejnego wybuchu. Gdyby zaś któryś z owych wulkanów nagle zbudził się z wielowiekowej drzemki i wybuchnął, wówczas los Petone (oraz sąsiadujących z Petone miejscowości) byłby zapewne godny pożałowania. Na dodatek do tego, ów "fault" sejsmiczny jaki przebiega pod Petone też ma potencjał aby niespodziewanie wygenerować zupełnie nowe i uprzednio nieistniejące wulkany. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że pewnego dnia w Petone zdarzy się to co już zdarzyło się w Christchurch - tj. mieszkańcy obudzą się do rodzaju aktywności sejsmicznej jakiej istnienia pod swymi nogami zupełnie nie podejrzewali.
       4. Opady popiołów wulkanicznych. Opady te reprezentują ten sam rodzaj kataklizmu, który zniszczył starożytną Pompeję koło Neapolu, Włochy. Dla Petone kataklizm taki mógłby być łatwo wywołany potężnym wybuchem któregoś z pobliskich wulkanów.
       5. Zagazowanie. Z tzw. "faultów", których jeden z największych w świecie przebiega właśnie pod Petone, czasami wydobywają się trujące gazy. Od czasu do czasu gazy takie na małą skalę pojawiają się w nowozelandzkim miasteczku Rotorua, zatruwając tam pojedyńczych ludzi lub pojedyńcze rodziny. Prawdopodobnie na małą skalę pojawiają się one także w pobliżu Petone, powodując masowe śmierci ptaków i innych stworzeń jakie usiłują coś zbierać na ziemi (śmierci takie opisane są m.in. w punkcie #C5 strony o nazwie newzealand_pl.htm). Jednak gazy takie mogą tez pojawiać się na większą skalę, wypełniając całe doliny i uśmiercając wszystkich mieszkających tam ludzi. Gdyby gazy takie pojawiły się w dolinie w której znajduje się miasteczko Petone, wówczas istnieje groźba że uśmierciłyby one wszystkich mieszkańców zarówno Petone jak i sąsiadujących z Petone miejscowości, tj. Wellington, Lower Hutt, itp.
       6. Epidemia (lub pendamia) zabójczej choroby. Nieustanne przepisywanie antybiotyków dla praktycznie niemal każdej dolegliwości spowodowało że ludność Nowej Zelandii jest szczególnie nieodporna na zarazki. A zarazków tych nieustannie przybywa - tak jak wyjaśnia to punkt #B1 na stronie o nazwie plague_pl.htm. Istnieje więc spore niebezpieczeństwo, że jakaś śmiertelna zaraza pewnego dnia zaatakuje Nową Zelandię. Będąc zaś położone przy tuż stolicy, do której nieustannie przybywają ludzi z całej Nowej Zelandii oraz z zagranicy, w takim przypadku Petone będzie jedną z pierwszych ofiar zarazy.
       7. Masowe zatrucie. Nie daje się też wykluczyć niebezpieczeńśtwa, że pewnego dnia cała ludność Petone ulegnie masowemu zatruciu. Wszakże np. większość ludności pije tu tą samą wodę, która może ulec skażeniu jakimś trującym agentem - co zresztą na małą skalę prawdopodobnie miało już tu miejsce (tak jak opisałem to w punkcie #G2.2 strony healing_pl.htm). Wszakże w Nowej Zelandii nieustannie zrzucane są z samolotów i wylewane na pola najróżniejsze trujące substancje - tak jak opisane jest to w punkcie #E1 strony cooking_pl.htm. Dostają się one potem w "łańcuch pokarmowy" i mogą wylądować np. w wodzie pitnej lub w jakiejś popularnej żywności. Ponadto, na przekór protestów ludności i braku niezawodnych zabezpieczeń, są w niej prowadzone też liczne eksperymenty nad inżynierią genetyczą - np. patrz artykuł "GM attack 'threatens NZ's edge' " (tj. "atak inżynierii genetycznej zagraża krawędzi Nowej Zelandii") ze strony A10 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie z soboty (Saturday), April 14, 2012. Owe zaś eksperymenty genetyczne prowadzone w Nowej Zelandii mają to do siebie, że chronicznie i powtarzalnie wymykają się one spod kontrol naukowców.
       8. Zjawiska które powodują pobliskie masowe śmierci ryb, królików, owadów, itp. Niedaleko od Petone mają miejsce masowe śmierci najróżniejszych stworzonek, np. ryb, królików, owadów, itp. Śmierci te opisuje np. punkt #C5 strony newzealand_pl.htm i (1) z punktu #D4 oraz w punkcie #I1 strony o nazwie day26_pl.htm. Nigdzie jednak NIE natknąłem się na wyjaśnienie co je powoduje. Cokolwiek zaś powoduje te śmierci, zapewne ma potencjał aby spowodować też masowe śmierci mieszkańców Petone.
       9. Potężne eksplozje. Na obrzeżu Petone zlokalizowane są potężne zbiorniki na benzynę i na inne paliwa. Oczywiście, przez jakiś przypadek, wypadek, sabotaż, lub akt terroryzmu, zbiorniki te mogą eksplodować. Ich zaś eksplozja zniszczyłaby dokumentnie całą Petone, a prawdopodobnie także i pobliski Wellington i Lower Hutt. Ponadto, niedaleko od Petone, tj. w Taranaki, wykryty i eksploatowany był gaz ziemny. Nie daje się wykluczyć, że pokłady takiego gazu znajdują się i pod Petone, zaś jakieś niewielkie trzęsienie ziemi może spowodować pęknięcia skorupy ziemskiej jakie wyzwolą ulatnianie się palnego gazu na powierzchnię. W takim przypadku jedna iskra też wystarczyłaby aby spowodować eksplozję która zmiotłaby Petone z powierzchni ziemi. Wszakże nie tak daleko od Petone, w tzw. "Pike River Mine", miała miejsce właśnie taka eksplozja gazu - nawet w chwili pisania tego punktu ciągle uwięzione tam były ciała 29 górników. W końcu, rzeka Hutt River obecnie nanosi sobą ogromną ilość organicznych odpadków, których osadzanie się wyzwala dużo gazu metanu. Gaz ów ma tendencję do gromadzenie się w dolinie, zaś przy odpowiednim stężeniu też może on eksplodować. Petone zaś właśnie leży w dolinie, co chwila tez pojawiają się w nim płomienie i iskry zdolne zaidukować taką eksplozję gazu.
       10. Pozar całej miejscowości. Niemal wszystkie budynki Petone zbudowane są z drzewa lub z dykty. Są też budowane blisko obok siebie. Takie zaś całe miasteczko zbudowane z palnych materiałów, w którym palne domy niemal się stykają, aż się doprasza o katastrofalny pożar który objąłby je całe naraz. Wszakże takie pożary całych miast historycznie już się zdarzały - ostatnim z nich była "czarna sobota" w stanie Wiktoria z Australii w dniu 7 lutego 2009 roku - kiedy to spłonęło tam 173 ludzi. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że jakiś wypadek, przypadek, sabotaż, czy akt terroryzmu pewnego dnia może spowodować także taki pożar całego miasteczka Petone. Szczególnie gdyby pożar ten zainicjowany został jakąś eksplozją omówioną w poprzednim punkcie. W takim zaś przypadku niemal wszyscy mieszkańcy Petone spłonęłiby żywcem w swoim miasteczku - tak jak niedawno miało to miejsce w Australii. Wszakże, jak wyjaśnia to punkt #C4 poniżej, Petone jest zbudowane na kształt "pułapki na szczury" z której w przypadku jakiegokolwiek kataklizmu niemal NIE ma możliwości ucieczki.
       11. Anomalie pogodowe. W dobie ocieplania się klimatu cały świat traktowany jest coraz bardziej niszczycielskimi anomaliami pogodowymi. Niektóre z nich, szczególnie silne wiatry, sztormy, powodzie, mrozy, susze, itp., już od dłuższego czasu trapią Nową Zelandię i atakują ją z coraz większą furią. Stąd pewnego dnia miasteczko Petone także może paść ich ofiarą. Szczególnie, że położone jest tuż przy Wellington, które znane jest w całej Nowej Zelandii jako "wietrzne miasto" (po angielsku "windy city"), oraz szczególnie że położone jest ono w dolinie pomiędzy dwoma grzbietami górskimi których oddzialywanie na chmury ma potencjał wyzwalania ulewnych deszczy i gwałtownych powodzi.
       12. Błyskawiczne powodzie (po angielsku zwane "flash flooding"). Owe powodzie to rodzaje "ścian wody" które toczą się wzdłuż obszarów na jakie nastąpiło "oberwanie chmury". Cechują się one błyskawicznym wzrostem poziomu wody. Znaczy, woda podnosi się w nich aż tak szybko, że np. zalewa ona domy już po czasie rzędu minut, a nie np. godzin czy dni - jak to ma miejsce w przypadku zwykłych powodzi (te "zwykłe powodzie" po angielsku są zwane "surface flooding"). Dlatego owe błyskawiczne powodzie są szczególnie niebezpieczne w górskich dolinach, gdzie cały opad wody zaczyna się toczyć wzdłuż relatywnie wąskiego wąwozu lub doliny. Tam bowiem powodzie te przyjmują formę wysokich ścian wody jakie toczą się z aż tak dużą szybkością, że pochłaniają one wszystko na swej drodze. Ludzie NIE mają więc tam czasu aby przed nimi uciec. Dalsze opisy owych "błyskawicznych powodzi" są też przytoczone w punktach #K1.1 i #K1.9 strony newzealand_pl.htm.
       Błyskawiczne powodzie są zjawiskiem raczej nietypowym i rzadkim. Przykładowo, kiedy ciągle mieszkałem w Polsce, nigdy o nich tam NIE słyszałem. O ich istnieniu dowiedziałem się dopiero w Nowej Zelandii, gdzie są one relatywnie częstrze niż w innych krajach. Jak też wyjaśniam to w opisach z punktu #K1.9 strony newzealand_pl.htm, jedna z nich prawdopodobnie uderzyła nawet w sąsiadującą z Petone "złą doliną" zwaną "Rimutaka". Podobnie więc jak każda miejscowość Nowej Zelandii zlokalizowana w dolinie i otoczona oceanami, także Petone jest wystawiona na owe "błyskawiczne powodzie" które mogą powstać z powodu "oberwania się chmury" przedzierającej się przez szczyty okolicznych gór.
       13. Zatopienienie wodami morza. Jak informują nas ortodoksyjni naukowcy, ocieplanie się klimatu ziemi powoduje szybkie topienie się lodowców. Z kolei woda z owych lodowców podnosi poziom oceanów i mórz. Jeszcze nawet bardziej intrygujący trend ujawnia punkt #I5 niniejszej strony. Zgodnie z nim, w obszarach których ludność praktykuje grupowo tzw. "naukową moralność" (tj. wypaczoną moralność wmuszaną obecnie ludzkości przez "ateistyczną naukę ortodoksyjną"), poziom morza wzrasta znacznie szybciej niż w pozostałych miejscach ziemi. Przykładowo, według artykułu [3#I5] z tamtego punktu #I5, poziom morza w Wellington wzrasta najszybciej ze wszystkich wybrzeży Nowej Zelandii. Petone leży niedaleko od Wellington i nisko nad poziomem morza. Chociaż więc poziom morza w Petone wzrasta znacznie wolniej niż w Wellington, ciągle w przypadku gdy poziom ten znacznie się podniesie, Petone ulegnie zatopieniu. Petone może też zostać zatopione jeśli w wyniku jakiegoś trzęsienia ziemi jego powierzchnia ulegnie obniżeniu. Wszakże w 1840 roku Petone, podobnie jak Wellington, zostały wyniesione w górę zaistniałym wówczas trzęsieniem ziemi. (Do dzisiaj na ulicach Wellington można zobaczyć mosiężne tablice z napisem "Shoreline 1840" które oznaczają granicę fragmentu Wellington jaki wówczas został wyniesiony w górę z dna morza - tablice takie m.in. można zobaczyć tam tuż przy bramie do parlamentu.) Skoro zaś miejscowości te zostały wyniesione w górę z dna morza jednym trzęsieniem ziemi, inne trzęsienie ziemi może je pogrążyć w morzu - tak jak stało się to kiedyś z miastem Wineta koło Świnoujścia, opisanym w punktach #H2 i #G2 strony o nazwie tapanui_pl.htm.
       14. Tornada. W okolicach Petone pojawiały się już tornada. Niedawno jedno z nich zasiało spustoszenia w niedalekim New Plymouth. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że pewnego dnia jakieś śmiercionośne tornado uderzy i w Petone.
       15. Huragany. Huragany relatywnie często przetaczają się ponad Petone - co dokumentuje m.in. materiał dowodowy z punktu #I3 niniejszej strony. Może się więc zdarzyć, że któryś z nich dokona odnotowalnych zniszczen, lub nawet odbierze komuś życie.
       16. Obsuwiska ziemi. Leżąc w dolinie, Petone jest wystawione na katastrofalne obsuwiska ziemi. Szczególnie że jedyne dwie drogi dojazdowe do Petone przebiegają tuż pod zboczami gór - stąd moga być łatwo zablokowane co większymi obsuwiskami ziemi. Także rzeka "Hutt River" w niektórych miejscach przepływa tuż przy zboczu gór. Ona także może być zablokowana takim obsuwiskiem, w ten sposób formując zarówno powódź jak i błyskawiczną powódz.
       17. Meteoryty. Tak jak niemal każda inna miejscowość na Ziemi, również Petone może zostać zniszczone uderzeniem meteorytu o znacząco wyższej masie niż typowe meteoryty. Takim wlaśnie zniszczeniom od meteorytów poświęcone byly nawet całe filmy fabularne.
       18. Spalenie ludności promieniowaniem kosmicznym. Okresowo Petone łatwo może się znaleźć w zasięgu tzw. "dziury ozonowej" jaką ludzie otworzyli ponad południowym biegunem ziemi. (Dziura ta, a także jakieś inne tajemnicze mechanizmy wyniszczające które wyniszczają ludność Antypodów, opisane zostały m.in. w punkcie #G1 strony o nazwie newzealand_visit_pl.htm.) Niekontrolowane powiększenia tej dziury eliminują ochronę Ziemi i ludzi przed morderczym promieniowaniem kosmicznym. Może się więc zdarzyć, że jakieś zdarzenie na Ziemi, przykładowo jakaś eksplozja lub błędne zadziałanie w którejś z ogromnych fabryk chemicznych, spowoduje nagłe i masowe usunięcie ozonu z atmosfery. W takim zaś przypadku ludność niemal całej Nowej Zelandii, włączając w to mieszkańców Petone, prawdopodobnie zostałaby spalona morderczym promieniowaniem kosmicznym.
       19. Katastrofa nuklearna. Nowa Zelandia nie posiada własnych reaktorów nuklearnych ani własnych bomb jądrowych, aby sama spowodowała kataklizm nuklearny w rodzaju tego opisanego w punktach #M1 do #M1.3 strony o nazwie telekinetyka.htm. Jednak w 2009 roku się okazało, że spora część australijskiego eksportu uranu przepływa przez nowozelandzkie porty. Ponadto miasteczko Petone leży nad morzem, w którym pływają atomowe łodzie podwodne. Nad Petone latają też samoloty i satelity innych niż Nowa Zelandia krajów - zaś nie zawsze wiadomo co jest na ich pokładzie. Wcale NIE daje się więc zupełnie wykluczyć możliwości jakiegoś wypadku czy przypadku, w którym Petone padłoby ofiarą nuklearnej katastrofy podobnej do tej z Fukushima w Japonii czy z Czernobyla na Ukrainie.
       20. Katastrofa i upadek jakiegoś urządzenia latającego. Do dzisiaj ludzie nabudowali ogromną liczbę latających urządzeń, sporo z których często przelatuje ponad Petone. Stacje orbitalne, satelity, rakiety, samoloty wojskowe, transportowe i pasażerskie, itp. Niektóre z tych urządzeń niosą w sobie sporo paliwa jakie może eksplodować, a czasami nawet izotopy radioaktywne lub nawet bomby nuklearne. Nie daje się więc wykluczyć, że któreś z owych urządzeń pewnego dnia uderzy w Petone i np. skazi je radioaktywnie albo np. zniszczy jakąś eksplozją.
       21. Anarchia, bezprawie, upadek państwowości, rabunki, głód, wyludnienie, itp. W okresach średniowiecznych plag niektóre obszary Europy doświadczyły kompletnego upadku cywilizacyjnego, połączonego z anarchią, rabunkami, upadkiem produkcji żywności, głodem, wyludnieniem, itp. Przykładowo, w okresie plagi cholery z 1680 roku, jednym z takich obszarów cywilizacyjnego upadku stał się teren dzisiejszego Dolnego Śląska z Polski, szczególnie jego część leżąca na pograniczu dzisiejszej Polski i Czech. Popędzani głodem ludzie opuszczali wówczas miasta i wsie i wędrowali w poszukiwaniu żywności, rabując i niszcząc wszystko na swej drodze. Ci co dłużej nie mogli już wytrwać umierali gdzie popadło. Na dodatek, mieszkańcy sąsiadujących obszarów w których ciągle panował relatywny ład, organizowali "oczyszczające wyprawy wojenne" do takiego zanarchizowanego terenu w celu pozabijania resztek takich zdziczałych i głodnych włóczęgów - tak aby włóczędzy ci NIE mogli przenosić rabunków i anarchii także na sąsiadujące obszary. W rezultacie, drogi i pola zostały tam zaścielone ludzkimi szkieletami i czaszkami. W sto lat później, gdy ład i cywilizacja powróciły do tego obszaru, miejscowy ksiądz Wacław Tomaszek pozbierał z pól niektóre z owych kości i czaszek, oraz powykładał nimi ściany i sufit słynnej obecnie na cały świat i tłumnie odwiedzanej "kaplicy czaszek" w Czermnej k. Kudowy Zdroju, Polska. W owej kaplicy zgromadzone zostało niemal 25 tysięcy ludzkich czaszek. Przyczyną która w średniowieczu powodowała pojawianie się tych okresów anarchii, bezprawia i masowych śmierci, było nagłe wymieranie z powodu zarazy specjalistów którzy są absolutnie niezbędni dla podtrzymania cywilizacyjnego ładu na danym terenie, tj. nagłe wymieranie młynarzy, piekarzy, rolników, itp. W rezultacie bowiem tego nagłego wymierania, reszta społeczeństwa doświadczała nagłego głodu. Zmuszona więc była do rabowania żywności - co powodowało dodatkową eskalację głodu, upadku produkcji żywności, wymierania, wyludniania, zdziczenia, itp. Co jednak dosyć intrygujące, chociaż z zupełnie odmiennej przyczyny, na obszarze Nowej Zelandii zaczynają pogłębiać się warunki niebezpiecznie podobne do tych jakie powodowały tamte średniowieczne upadki państwowości, wyludnienia, okresy anarchii, głodu, rabunków, itp. Mianowicie, począwszy od 2008 roku z Nowej Zelandii coraz bardziej masowo uciekają do Australii specjaliści absolutnie niezbędni do podtrzymywania cywilizacyjnego ładu całego kraju - po szczegóły patrz np. artykuł "Thousands of disillusioned Kiwis pay $15 each for chance to attain the mass exodus to OZ" (tj. "tysiące rozczarowanych Nowozelandczyków płaci $15 każdy za szansę aby uczestniczyć w masowej ucieczce do Australii"), ze strony A1 gazety The New Zealand Herald, wydanie z poniedziałku (Monday), April 14, 2012. Jeśli więc owa masowa ucieczka specjalistów NIE zostanie jakoś powstrzymana, progowa ilość specjalistów wymaganych dla utrzymania cywilizacyjnego ładu w kraju może zostać zaniżona. W takim zaś przypadku wystarczy jakiś niewielki dodatkowy kataklizm, np.trzęsienie ziemi, powódź, susza, duży pożar, nagły mróz, itp., który uniemożliwi dystrybucję żywności, a nagle pojawią się braki żywności, co z kolei może spowodować raptowną ucieczkę ludności z miast, rabunki, anarchię, upadek produkcji żywności, głód, oraz szybkie wymieranie całej ludności. Przy kontynuowaniu więc owego niebezpiecznego trendu zapoczątkowanego jeszcze w 2008 roku NIE daje się całkowicie wykluczyć mozliwości, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli i że Nowa Zelandia jako pierwsza w świecie doświadczy nowoczesnej wersji tamtych średniowiecznych okresów anarchii, bezprawia, wyludnienia i głodu. Stałoby to w zgodzie ze starą przepowiednią opisaną w punkcie #H1 strony przepowiednie.htm, że zaludnienie Ziemi kiedyś aż tak się obniży, iż "człowiek będzie całował ziemię kiedy zobaczy na niej ślady innego człowieka". Oczywiście, gdyby przypadkiem taka anarchia, wyludnienie i głód nadeszły do Nowej Zelandii, Petone leżące tuż przy stolicy kraju byłoby miastem które od niego by ucierpiało jako jedno z pierwszych i jedno z najsilniej poturbowanych.
       22. Rewolucja. Ta ma miejsce, kiedy znaczna proporcja ludności danego kraju zaczyna tak mieć dosyć ustroju lub rządu jaki panuje w owym kraju, że podejmuje zbrojną walkę o usunięcie tego ustroju lub rządu. Najlepszym przykładem rewolucji jest owa "Rewolucja Październikowa" w Rosji z 1917 roku. (Chociaż zaczęła się ona kiedy mniej niż 20% ludności carskiej Rosji wykazało wysokie niezadowolenie z ustroju i rządu, ciągle była ona zwycięska.) Była ona też równie krwawa i niszczycielska, jak typowa wojna domowa. Żaden kraj na świecie NIE jest wolny od niebezpieczeństwa rewolucji. Wszakże aby rewolucję wywołać, wystarczy że rząd danego kraju alienuje się od swego narodu. A może wyglądać na to, że tak właśnie ma się obecnie sytuacja z rządem Nowej Zelandii. Przykładowo, w artykule "Low value of vote, lack of trust, key to poor election turnout" (tj. "Niska wartość głosowania, brak zaufania, klucz do niskiego uczestnictwa w wyborach") ze strony A6 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), April 28, 2012) zostało poinformowane, że w wyborach z 2011 roku, ponad milion uprawnionych do głosowania obywateli Nowej Zelandii (czyli około 25%), wykazał tak dużą niechęć do rządu i do obecnego systemu politycznego, że NIE poszedł głosować. A Nowa Zelandia ma teraz zaledwie cztery i pół miliona mieszkańców. Innymi słowy, już obecnie w Nowej Zelandii jest większy procent zniechęconych do swego rządu i systemu politycznego, niż było ich w carskiej Rosji w chwili wybuchnięcia tam Rewolucji Październikowej. Nie należy więc być zdziwionym, jeśli pewnego dnia dzienniki będą miały wiele do powiedzenia na temat Nowej Zelandii.
       23. Wojna domowa. Ta ma miejsce kiedy jedna część danego kraju lub narodu zaczyna działania zbrojne wymierzone przeciwko drugiej części tego samego kraju lub narodu. Z reguły są one też nawet bardziej krwawe i niszczące niż wojny. Wszakże każda z walczących stron stara się w nich kompletnie unicestwić drugą ze stron. (Podczas gdy w wojnie agresor zwykle chce tylko uzyskać dostęp do zasobów naturalnych zaatakowanego kraju - jest więc zainteresowany aby zasoby te pozostawały relatywnie nieuszkodzone.) Zgodnie z ustaleniami filozofii totalizmu, aby w danym kraju lub narodzie wybuchła jakaś wojna domowa, spełnione muszą być co najmniej dwa warunki. Mianowicie: (1) muszą tam istnieć co najmniej dwa tzw. "intelekty grupowe" o tych samych cechach jednak o nawzajem kolidujących ideologiach, oraz (2) historycznie pomiędzy tymi dwoma intelektami grupowymi musi istnieć nagromadzenie niezbalansowanej "karmy grupowej" (czym jest owa "karma grupowa" wyjaśnia to zgrubnie punkt #A2 tej strony). W przypadku Nowej Zelandii, warunek (1) moim zdaniem jest spełniony. Chociaż bowiem nie natknąłem się jeszcze na wymagane badania, odnoszę wrażenie że faktycznie zamieszkują ją dwa tożsame intelekty grupowe o podobnych cechach genetycznych jednak o kolidujących ideologiach, mianowicie (a) Nowozelandczycy wychowani w wierze, że są potomkami Maorysów którzy około 800 lat temu odebrali całą Nową Zelandię od uprzednio ją zamieszkujących tzw. "Moa Hunters", a stąd którzy wierzą że mają wyłączne prawo do wszelkich zasobów naturalnych owego kraju, oraz (b) Nowozelandczycy wychowani w wierze, że są potomkami Europejczyków którzy kilka pokoleń temu zakupili lub odebrali część Nowej Zelandii od Maorysów, a stąd którzy wierzą że mają prawo do korzystania przynajmniej z częsci zasobów naturalnych tego kraju. Co do spełnienia warunku (2) NIE wykonałem wymaganych analiz. Wszakże analizy takie wymagałyby wysoce pracochłonnej moralnej quantyfikacji dotychczasowych wojen domowych jakie już zaszły pomiędzy oboma tymi intelektami grupowymi. Jednak na podstawie efektów działalności tzw. Trybunału Treaty of Waitangi odnoszę wrażenie, że, niestety, ciągle istnieje taka niezbalansowana karma pomiędzy owymi dwoma intelektami grupowymi. Z kolei ewentualne istnienie takiej karmy oznaczałoby, że któregoś dnia może dojść pomiędzy nimi do jakiejś formy wojny domowej. Oczywiście, Petone położone tuż przy stolicy kraju prawdopodobnie podczas takiej wojny domowej ucierpiałoby znacząco (jeśli nie najbardziej).
       24. Wojna. Mogłoby się zdawać że Petone jest zbyt daleko od reszty świata aby jakakolwiek wojna mogła zagrażać temu miasteczku. Jednak jeśli sprawdzi się historię drugiej wojny światowej, wówczas staje się jasnym że Nowa Zelandia tylko "o włos" uniknęła inwazji. Jakaś zaś wojna ciągle może się powtórzyć - wszakże świat jest pełen polityków z nadmiernie rozdmuchanym ego oraz zagłuszonym sumieniem. Nadchodząca zaś na Ziemię epoka "wielkiego głodu" może spowodować sytuację, że jakiś zagłodzny kraj lub naród pokusi się o zdobycie dostępu do żywności którą masowo produkuje Nowa Zelandia. W przypadku zaś wojny, gdyby ktoś zaplanował inwazję na militarnie bardzo słabą Nową Zelandię, wówczas Petone padłoby zapewne pierwszą jej ofiarą. Wszakże każda inwazja zawsze wymierzana jest najpierw w stolicę (w tym przypadku w Wellington). Jednak położenie Wellington powoduje, że strategicznie bardziej opłacalnym byłoby aby desant do Wellington skierować na plażę w Petone. Wszakże Petone ma jedyną plażę w bliskości Wellington, na której łatwo mogą wylądować dowolne desantowe wehikuły - podczas gdy desant byłby ogromnie trudny w górzystym Wellington (które to miasto zapewne będzie też lepiej niż Petone przygotowane do obrony). Desant zaś w Petone umożliwiałby proste odcięcie Wellington od reszty Nowej Zelandii, a więc od posiłków i od zaopatrzenia - wszakże jedyne dwie drogi do Wellington przebiegają tuż przy Petone. Petone leży też w płaskiej dolinie - znacznie trudniejszej do obrony niż Wellington. W końcu z Petone przyszłoby łatwo okrążyć i zaatakować Wellington ze wszystkich stron, czego NIE dałoby się dokonać z żadnego innego miejsca desantu. W sumie, w przypadku ewentualnej wojny i inwazji Nowej Zelandii, jest niemal pewnym, że Petone byłoby jej pierwszą nowozelandzką ofiarą i zapewne miejscem które ucierpi od niej najwięcej.
       Podsumowując powyższe, liczba kataklizmów które mogą zniszczyć miasteczko Petone, a z nim zniszczyć również wszystkie sąsiednie miejscowości (tj. Wellington, Lower Hutt, itp.), jest prawdopododobnie jedna z nawyższych w świecie. Praktycznie bowiem Petone (a z nim wszystkie sąsiadujące z nim miejscowości) jest "zagrożone" niemal każdym kataklizmem jaki jest możliwy na Ziemi i jaki zagraża dowolnej innej miejscowości na świecie. Bez przesady można więc twierdzić, że Petone jest jedną z najbardziej niebezpiecznych miejscowości na świecie. Z tego bowiem co mi wiadomo, żadne inne miejscowości na świecie NIE są wystawione na aż tyle najróżniejszych potencjalnych kataklizmów, jak Petone. Nie powinno więc nas dziwić, że nawet Starosta powtarzalnie trzęsionego miasta Christchurch wyrażał obawy przed dłuższym przebywaniem w sąsiadującym z Petone stolicznym mieście Wellington.


#C3. Na jakie dalsze zagrożenia jest wystawione miasteczko Petone (a także wystawione są miejscowości sąsiadujące z Petone, takie jak Wellington, Lower Hutt, itp.) - zgodnie z definicją "kataklizmów" wypracowaną przez nową "totaliztyczną naukę":

       Nowa "totaliztyczna nauka" (ta skrótowo opisana w punkcie #A2 niniejszej strony), wypracowała definicję "kataklizmów" która jest drastycznie odmienna od definicji wyznawanej przez starą "ateistyczną naukę ortodoksyjną". Mianowicie, z ustaleń nowej "totaliztycznej nauki" wynika, że "kataklizmem" nazywane jest każde działanie Boga które "koryguje grupową moralność ludzi" poprzez zasiewanie znaczących zniszczeń lub nawet śmierci jakie zmuszają potem daną społeczność do podjęcia swej odnowy moralnej i filozoficznej. Więcej informacji na temat owych kataklizmów korygujących ludzką moralność zawarte jest m.in. w punktach #C1 i #E2 strony o nazwie day26_pl.htm. Z kolei definicje "moralności" oraz "grupowej moralności" wypracowane przez nową "totaliztyczną naukę" podane są w punkcie #B5 strony morals_pl.htm oraz w punkcie #E2 strony o nazwie totalizm_pl.htm.
       Drastyczna odmienność powyższej definicji "kataklizmów" wypracowanej przez nową "totaliztyczną naukę", od definicji "kataklizmów" wyznawanej przez starą "ateistyczną naukę ortodoksyjną" i przytoczonej w punkcie #C2 powyżej, wprowadza szereg znaczących konsekwencji. Wszakże przykładowo, przed kataklizmem zsyłanym ludziom przez Boga ludzie mogą się bronić poprzez wyeliminowanie powodów dla których ów kataklizm jest zsyłany. Ponadto już obecnie ludzie mogą im zapobiegać, a nawet powstrzymywać z pomocą obietnic jakie Bóg udzielił ludzkości w tej sprawie.
       Zgodnie też z powyższą definicją "kataklizmów", nowa "totaliztyczna nauka" będzie kompletnie inaczej definiowała "zagrożenia" jakie mogą sprowadzić jakiś kataklizm na dane miasto czy daną społeczność. Przy takim bowiem zdefiniowaniu "kataklizmów", zgodnie z ustaleniami nowej totaliztycznej nauki "zagrożeniem" będącym w stanie sprowadzić "kataklizm" na dane miasto czy daną społeczność jest "każde grupowe odejście od praktykowania moralnego życia". Innymi słowy, według totaliztycznej nauki, kataklizmy są tylko skutkami, podczas gdy przyczynami pojawiania się kataklizmów, są grupowe odejścia danych miast czy społeczności od zasad prowadzenia moralnego życia. Aby więc zilustrować tutaj jakie rodzaje "zagrożeń" według nowej "totaliztycznej nauki" mogą spowodować nadejście kataklizmu, poniżej wskażę na przykładzie miasteczka Petone (i miejscowości je otaczających) jakie zagrożenia pojawiają się dla owego miasteczka. Oto wykaz najważniejszych z nich (zestawione w kolejności szacowanej przez autora ich aktualności dla Petone i dla sąsiadujących z Petone miast):
       1. Niebezpieczeństwo spadku liczby "sprawiedliwych" poniżej minimum 10-ciu wymaganych przez Boga. Prawdopodobnie jedynym powodem dla którego miasteczko Petone (a stąd także i miasto Wellington, Lower Hutt, itp.) ciągle NIE doświadczyło jeszcze jakiegoś niszczycielskiego kataklizmu, jest że w "zasięgu zniszczenia" od Petone nadal mieszka owych co najmniej "10 sprawiedliwych" wymaganych przez Boga - tak jak wyjaśnia to m.in. punkt #I1 strony o nazwie quake_pl.htm, zaś opisują punkty #G2 i #I1 strony o nazwie day26_pl.htm. Niestety, w ostatnich czasach pojawiła się "inicjatywa" miejscowych władz, która w efekcie końcowym może spowodować spadek liczby owych "sprawiedliwych" poniżej wymaganej liczby dziesięciu. Inicjatywą tą jest opisywany w artykule [1#C3] o tytule "Quake fears strike Catholic churches" (tj. "obawy trzęsinia ziemi uderzyły kościoły katolickie"), ze strony A1 gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty (Saturday), April 7, 2012. Zgodnie z nim, w okolicach Petone około 25 kościołów katolickich może zostać zamknięte, ponieważ sposób na jaki zostały one zbudowane nie wypełnia dzisiejszego "kodu budowlanego" jaki legalnie jest wymagany w Nowej Zelandii. Z kolei niespełnianie owego "kodu budowlanego" powoduje, że kościoły te nie mogą zostać ubezpieczone - czyli że w razie jakiegokolwiek wypadku władze kościóła ponosiłyby wszelkie koszta. Jest zaś oczywistym, że jeśli kościoły owe faktycznie zostaną zamknięte na dobre, księża którzy w nich odprawiają msze, zostaną przeniesieni do innych rejonów kraju, lub nawet do innych krajów. Owo masowe zamykanie kościołów w okolicach Wellington (czyli także i Petone) zostało ponownie potwierdzone artykułem [2#C3] o tytule "Number of Catholic parishes set to halve" (tj. "liczba katolickich parafii zadecydowana do pomniejszenia o połowę"), ze strony A5 gazety The New Zealand Herald (wydanie z wtorku (Tuesday), May 14, 2013). Tego typu więc "inicjatywy" miejscowych władz, zagrażają że już wkrótce może się okazać iż w okolicach Petone zabraknie kilku osób z grona owych wymaganych "10 sprawiedliwych", brakuje więc kompletu tych co chronili zarówno Petone jak i okoliczne miejscowości przed jakimś kataklizmicznym zdarzeniem jakie już od dawna zagraża tym miejscowościom.
       2. Następstwa niemoralnych postępowań ludzi. W wielu miejscach Biblii zawarte są ostrzeżenia, że jeśli ludność jakiegoś miasta zacznie postępować niemoralnie, wówczas miasto to zostanie zniszczone kataklizmem. Przykłady bibilijnych miast zniszczonych w taki sposób to Sodoma i Gomora. Natomiast bibilijny przykład miasta które uchroniło się od takiego zniszczenia, a stąd dało nam przykład jak my możemy się bronić przed kataklizami, to Niniwa. (Niniwa to stolica dawnej Asyrii, zwana także "Nowym Bibilonem". Jej ruiny zlokalizowane są na obszarze dzisiejszego Iraku. Zgodnie z artykułem "Detective work proves Hanging Gardens existed, but not in Babylon", ze strony B6 gazety Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), May 11, 2013), to właśnie w Niniwa miały się znajdować słynne "wiszące ogrody" w starożytności uważane za jeden z 7 "cudów świata".) Jaki jednak los może spotkać niemoralnie postepujące miasta, ilustrruje nam to NIE tylko Biblia, ale także aż cały szereg przykładów historycznych i dzisiejszych. Do takich przykładów opisanych na totaliztycznych stronach, należą m.in. średniowieczne miasto Wineta, które kiedyś istniało koło dzisiejszego Świnoujścia, a którego zniszczenie opisane jest w punktach #H2 i #G2 strony o nazwie tapanui_pl.htm, a także miasta Salamis i Saeftinghe opisane w punktach #H3 do #H4 strony tapanui_pl.htm.
       3. Następstwa niemoralnych decyzji i działań polityków. Wellington jest stolicą Nowej Zelandii. Jak zaś przystało na stolicę, to w Wellington podejmowane są najróżniejsze decyzje których następstwa dotykają potem cały kraj. Kiedy więc któreś z owych decyzji i działań nie spełniają definicji "moralnie poprawnego postępowania" (tj. nie spełnią definicji przytoczonej w punkcie #B5 strony o nazwie morals_pl.htm), wówczas ich następstwa indukują skargi i narzekania ludzi. Z kolei takie właśnie skargi i narzekania ludzkie są powodem dla którego określone miejscowości są karane kataklizmami przez Boga - tak jak wyjaśniają to "2" i "Ad. 2" z punktu #B5 strony o nazwie seismograph_pl.htm. Ujmując powyższe innymi słowami, to co czynią politycy w Wellington, jest powodem iż m.in. ponad Wellington i ponad Petone gromadzą się coraz cięższe chmury nadchodzącego kataklizmu.
       4. Unikanie przez lokalną społeczność oficjalnego podjęcia wdrożania którejkolwiek z bazujących na moralności metod ochrony przed kataklizmicznymi zjawiskami. Ani Petone, ani żadna inna miejscowość w Nowej Zelandii NIE podjęła jeszcze oficjalnego wdrożenia którejkolwiek z bazujących na moralności metod obrony przed kataklizmicznymi zjawiskami, w rodzaju metod opisanych w punktach #H1, #I2 i #J1 strony o nazwie quake_pl.htm czy w punkcie #I3.1 strony o nazwie day26_pl.htm.
       5. Unikanie przez lokalną społeczność próby choćby tylko przetestowania efektywności bazujących na moralności metod ochrony przed kataklizmami - w rodzaju metody opisanej w punkcie #J1 strony quake_pl.htm czy metody opisanej w punkcie #I3.1 strony o nazwie day26_pl.htm.
       6. Pogłębiające się odchodzenie od wiary w Boga i uleganie ateistycznym naciskom dzisiejszej oficjalnej nauki. Jak zaś wyjaśniłem to w punkcie #A2 niniejszej strony; jak podkreśla to artykuł "Worried scientists call for veto of Monkey Bill" (tj. "zmartwieni naukowcy nawołują do zawetowania ustawy o dozwoleniu nauki kreacjonizmu, zwanej Monkey Bill") ze strony A14 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze środy (Wednesday), April 11, 2012; a także jak ujawnia to aż kilka innych totaliztycznych stron - dla przykladu patrz punkty #D1 i #C3 na stronie o nazwie antichrist_pl.htm czy punkt #G3 na stronie o nazwie przepowiednie.htm, stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" niemal już siłą zmusza obecnie ludzi do coraz bardziej niemoralnego postępowania. Drastycznym przykładem tego procesu ulegania ateistycznej nauce, jest pojawienie się także na nowozelandzkich autobusach ogłoszenia dla Londynu opisywanego w punkcie #A2 tej strony.
       7. Niemoralne konsekwencje kapitalistycznej gospodarki. Jedyne o co kapitalizm dba, to dochód. Owa jednak pogoń za zyskiem zbyt często odbywa się kosztem zatrucia, zanieczyszczenia lub zniszczenia naturalnego środowiska, wykorzystywania i eksploatacji robotników, itd., itp. W ten sposób rośnie przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi mieszkańcami Nowej Zelandii, rośną więc także ilości skierowanych do Boga skarg biedagów dopraszających się sprawiedliwości. Z kolei np. gleba i woda w Petone mogą zostać zatrute jakąś niechlujną fabryką, tak jak do niedawna zatruwane one były sproszkowanym ołowiem i chemicznymi wyziewami zlokalizowanej w Petone fabryki "Exide". Natomiast woda lokalnej rzeki "Hutt River" może być zatruwana produktami gospodarki rolnej, gnojówką, odchodami ludzkimi, oraz odpadami przemysłowymi, które z kolei zatrują aż dokumentnie środowisko basenu "Wellington Harbour", że oprócz owadów nic zdrowego nie będzie chciało tam się rodzić. Już obecnie okolice Petone są trapione przez chmary krwiożerczych "muszek piaskowych" (po angielsku zwanych "sand flies") na których ukąszenia wielu ludzi, włączając w to mnie, jest uczulonych. W pobliskich wodach zagnieździł się też nowy rodzaj komara - tego samego który w tropiku roznosi chorobę "żółtą febrę" oraz "dengue".
       Każde z powyższych zagrożeń moralnych może byc eskalowane powyżej karalnego przez Boga poziomu. W takim zaś wypadku Bóg może zesłać na dane miasto czy społeczność dowolny z kataklizmów opisanych w punkcie #C2 tej strony. Dlatego w interesie każdego miasta i społeczności leży podejmowanie świadomych działań aby utrzymywać każde z tych moralnych zagrożeń na możliwie najniższym poziomie. Niestety, wygląda na to że naukowa wiedza o Bogu ciągle narazie jest zbyt niska zarówno w samym Petone, jak i w całej Nowej Zelandii, a nawet w całym świecie, aby jakeś miasto lub społecznść już obecnie podjęły taką świadomą obronę przed kataklizmami. Stąd, jak narazie, zamiast celowego działania, wszędzie ludzie bronieni są przed kataklizmami tylko przez działanie przypadków i zbiegów okoliczności.
       Szczerze mówiąc, jeśli porówna się powyższy wykaz zagrożeń, a także realia moralne panujące na miejscu w Petone i w pobliskich do Petone miejscowościach, wówczas staje się jasnym, że jakieś kataklizmiczne zjawisko już dawno temu powinno uderzyć w owe miejscowości. Jedynym zaś racjonalnym wytlumaczeniem dla faktu, że jeszcze ono NIE uderzyło, jest czysto przypadkowe zamieszkiwanie w zasięgu zniszczeń od Petone owych chroniących przed kataklizmami co najmniej "10 sprawiedliwych". Jak zaś na przypadki przystało, pewnego dnia jego ochronne działanie może się zakończyć.


#C4. Petone jest zbudowane jak "pułapka na szczury" - w przypadku kataklizmu NIE da się z niego uciekać, ani pomoc NIE będzie mogła do niego przybyć:

       Ktoś kto nawykł do europejskiego sposobu zarządzania miastami, kiedy to miejskie starostwa faktycznie podejmują decyzje i wdrażają jakiś dobrze przemyślany plan dla zabudowy, struktury komunikacyjnej, wody i kanalizacji danego miasta, po przybyciu do Nowej Zelandii doznaje szoku. Aczkolwiek bowiem Nowa Zelandia ma wiele zalet w porównaniu z Europą i oferuje sporo dobrych rzeczy, np. ciągle znaczną wolność wypowiedzi, otwarte przestrzenie, dbałość o naturę i o zwierzęta, itp., kiedy jednak jej miasta porówna się do tych z Europy, odkrywa się że panuje w nich rodzaj "wolnej amerykanki" albo "dzikiego wschodu". Władze miejskie niemal jako reguła NIE mają tu żadnego długoterminowego planu, brak jest dyscypliny publicznej i jednorodności potraktowania, zaś każdy buduje tu gdzie tylko zechce (szczególnie jeśli jest krewniakiem lub szkolnym kolegą starosty, albo jeśli należy do rodziny która mieszka w danym mieście już od kilku pokoleń). W rezultacie w Nowej Zelandii powstają takie dziwolągi jak np. Petone w którym ja mieszkam. Znaczy, powstają miejscowości które są bardziej podobne do miejskich "labiryntów", niż do miast. Na przekór ogromnych połaci ziemi jakie miasta te zajmują, ulice są w nich wąskie i kręte, szosy które wyglądają na główne nagle się kończą na jakimś budynku, aby zaś dostać się do danego miasta, lub aby z niego wyjechać, trzeba doskonale znać drogę bowiem przychodzi w nim się poruszać jak w obrębie skomplikowanego labiryntu.
       Takie ukształtowanie nowozelandzkich miast w formę skomplikowanych labiryntów, w powiązaniu z rodzajem potencjalnych kataklizmów jakie im zagrażają, zamieniają owe miasta w rodzeje "pułapek na szczury". Aby zaś zrozumieć ich pułapkową naturę, wystarczy przyglądnąć się zabudowie miasteczka Petone w ktorym ja mieszkam. Wszakże Petone jest maleńkim miasteczkiem, z którego w przypadku nadejścia kataklizmu powinno być łatwo uciec. Tymczasem ma ono właśnie zabudowę typowej "pułapki" z której efektywna ucieczka ludzi jest wręcz niemożliwa. Przykładowo, ma ono kształt trójkąta, który od południa przystaje do morza (tego widocznego m.in. na zdjęciu z "Fot. #B1b"). Oczywiście, w przypadku kataklizmu NIE daje się uciekać do morza - szczegółnie jeśli kataklizmem tym będzie tsunami, trzęsienie ziemi, czy wybuch wulkanu. Od wschodniej strony ów trójkąt przystaje do rzeki zwanej "Hutt River" - której ujście widoczne jest na zdjęciu z "Fot. #B1a". Przez ową rzekę przeprowadzone są tylko dwa mosty, istniejące na obu krańcach Petone. Jednak dojazd do owych mostów jest krętymi i wąskimi uliczkami. Gdyby więc w przypadku nadejścia kataklizmu ktoś usiłował uciekać samochodem przez owe mosty, wówczas utknie w zatorach na owych wąskich i krętych uliczkach i nawet nie dotrze do żadnego z nich. Z kolei gdyby ktoś uciekał piechotą, wówczas dystans do mostów jest aż tak duży, że nie zdąży do nich dotrzeć. Ponadto pierwszy z tych mostów, widoczny na zdjęciu z "Fot. #B1a", znajduje się tuż przy morzu. W przypadku więc np. fali tsunami, zostanie on zmieciony już w pierwszej fazie kataklizmu. Ostatni z boków trójkątnej zabudowy Petone przylega do ogrodzonych torów kolejowych i do ogrodzonej płotami szosy - jakie obie biegną obok siebie wzdłuż zachodniego grzbietu górskiego doliny w które miasteczko to leży. Przez owe tory kolejowe i szosę też z Petone przeprowadzone są tylko dwa wyjścia, do których dostęp jest równie kręty i równie wąskimi uliczkami, jak dostęp do mostów na Hutt River. Gdyby więc ktoś usiłował uciekać przez nie, wówczas też ucieczka taka okaże się niemożliwa - niezależnie czy będzie uciekał piechotą czy też samochodem, W sumie Petone jest więc zbudowane jak rodzaj "pułapki na szczury" - tyle że w przypadku jakiegokolwiek kataklizmu, złapani w tej pułapce i uśmiercani będą ludzie, a nie gryzonie. Relatywnie podobna sytuacja ma też miejsce w praktycznie niemal każdej większej miejscowości Nowej Zelandii, włączjąc w to stolicę Wellington.
       Na dodatek do tego, gdyby kataklizm już uderzył, wówczas ani do Petone, ani do miast z nim sąsiadujących, np. do Wellington, pomoc NIE ma jak przybyć. Wszakże z resztą świata miejscowości te są połączone poprzez tylko dwie główne szosy, obie wąskie, kręte i przebijające się przez strome góry. W przypadku więc niemal każdego istotnego kataklizmu, szosy te ulegną zatarasowaniu przez obsuwiska ziemi i staną się nieprzejezdne. Wszakże obsuwiska takie nawet bez większych kataklizmów nieustannie trapią sporo pozagrażanych erozją dróg tego kraju.
       Interesująco, już po moim opublikowaniu niniejszej strony, nagle władze pobliskiego Wellington opublikowały wynik jakichś analiz, z których wynika że w przypadku gdyby owo miasto uderzyło trzęsienie ziemi o sile ponad 7 w skali Richtera, wówczas Wellington (a z nim także i Petone) zostanie odcięte od połączenia drogowego z resztą wyspy na okres około 4 miesięcy. Wyniki owych analiz opublikowane są m.in. w artykule "Lifeline cut for four months" (tj. "lina ratownicza odcięta na cztery miesiące") ze strony A1 gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), July 5, 2012. Z doświadczeń przeszłości jednak wiadomo, że po chwilowym pobudzeniu sensacji, takie ustalenia są szybko odkładane gdzieś na półkę i nikt NIE podejmuje żadnych działań na ich bazie.
       Przez tak długo jak tylko sięgam pamięcią prowadzone są dyskusje o zbudowaniu jeszcze jednej, tym razem już bezpiecznej szosy, bo biegnącej wzdłuż jednej z dolin wybiegających na Wellington. Jednak owe dyskusje niemal na zawsze pozostają tylko dyskusjami. Natomiast gdyby ktoś liczył np. na użycie helikopterów podczas kataklizmu, wówczas także się zawiedzie. Wszakże sumaryczna liczba helikopterów jakimi Nowa Zelandia dysponuje, z ledwością wystarczyłaby na udzielanie pomocy rodzinom rządu i dygnitarzy zamieszkujących Wellington, zaś do pomocy i ratowania zwyklych ludzi zwyczajnie nie wystarczyloby im już "mocy przerobowej".


#C5. W obliczu zagrożeń i sytuacji opisanych w poprzednich punktach, tzw. "łaska Boga" jest jedynym ratunkiem na jaki Petone może liczyć:

       Podsumowując informacje opisane w poprzednich punktach #C1 do #C4, istniejące i wysoce realne zagrożenia kataklizmami, oraz brak możliwości otrzymania pomocy w przypadku gdyby kataklizm faktycznie nadszedł, pozostawia bezpieczeństwo Petone wyłącznie "w rękach Boga". Nic dziwnego, że co bardziej ateistyczni ludzie nawet NIE próbują się osiedlić w owym miasteczku!


Część #D: Dlaczego więc będąc aż tak zagrożone kataklizmami, Petone ciągle NIE oberwało:

      

#D1. Chroniąca moc "10 sprawiedliwych" zamieszkujących w okolicach Petone:

       Aczkolwiek wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Petone już dawno powinno oberwać od jakiegoś kataklizmu, fakt że nadal ono NIE oberwało wynika z zamieszkiwania w jego pobliżu owych wymaganych przez obietnicę z Biblii co najmniej "10 sprawiedliwych" - o jakich piszę w punkcie #I2 tej strony. Ilość owych "sprawiedliwych" mieszkających w pobliżu Petone ja osobiście policzyłem, zaś wyniki swych podliczeń opisałem w punkcie #I3 strony o nazwie day26_pl.htm. Jak też wykażę to materiałem dowodowym z punktów #I3, #I3.1 i #I5 tej strony, faktycznie obecność owych "10 sprawiedliwych" efektywnie chroni Petone przed nadejściem jakiegokolwiek niszczycielskiego kataklizmu lub anomalii pogodowej.


Część #E: "Po następstwach je poznacie" - czyli jak odróżnić "specjalne potraktowanie" miasteczka Petone od tzw. "przypadkowych wydarzeń":

      

#E1. Rodzaje "potraktowań":

       Rodzaje potraktowań, jakie zależnie od moralności i filozofii praktykowanej przez daną społeczność, Bóg serwuje tej społeczności, opisane są w punkcie #I4 strony o nazwie day26_pl.htm.
       W tym miejscu warto też podkreślić, że w świecie stworzonym i rozumnie rządzonym przez wszechwiedzącego i wszechmogącego Boga (w jakim my żyjemy) NIE istnieje takie coś jak "przypadek" - co staram się wyjaśnić dokładniej w punkcie #B1 strony o nazwie changelings_pl.htm. Wszystko bowiem co w takim świecie z Bogiem się zdarza jest zamierzonym działaniem Boga o ściśle zdefioniowanym celu i następstwach. "Przypadek" więc jest czyjmś, co w naszym świecie NIE istnieje, a co jest wymyślone i używane przez "ateistycznych naukowców ortodoksyjnych" aby zamaskować ich brak wiedzy i brak zdolności do wyjaśnienia.


#E2. Czego wypatrywać aby rozpoznać "specjalne potraktowanie":

       "Specjalne potraktowanie" trzeba odróżniać od ekstremalnych zjawisk pogodowych jakie są normalne dla danego obszaru. Wszystko bowiem co okazyjnie powtarza się przez całe dzisiątki lat, włączając w to czasy na króko po drugiej wojnie światowej - kiedy to ludność niemal każdego kraju i miejsca na Ziemi zachowywała się przykładowo moralnie, to ekstremalne zjawiska pogodowe jakie są normalne dla danego obszaru. Natomiast specjalne potraktowanie to nieszczęścia i kataklizmy jakie nas omijają, chociaż zdewastowały one innych w naszym pobliżu i chociaż zgodnie z prawami przyrody powinny one zdewastować także i nas.


Część #F: Tymczasowość "specjalnego potraktowania" dla Petone, wynikająca z pobliskiej obecności "10 sprawiedliwych":

      

#F1. Kiedy liczba "sprawiedliwych" spadnie poniżej 10, dotychczasowe "specjalne potraktowanie" się skończy, zaś Petone, a z nim i Wellington, zapewne doświadczą coś niezbyt przyjemnego:

       Mieszkańcy Petone wcale NIE są "świętymi" i wcale NIE różnią się moralnością od mieszkańców innych miast Nowej Zelandii. Jedyne co czyni ich wyjątkiem, to przypadkowy "zbieg okoliczności" że w tzw. "zasięgu zniszczenia" ich miasteczka zamieszkuje owych wymaganych przez obietnicę z Biblii, tzw. "10 sprawiedliwych". (Jak ja osobiście wierzę - owo zamieszkiwanie "10 sprawiedliwych" w bliskości Petone zostało celowo "zorganizowane" przez Boga abym ja miał możność zbadania i naukowego udokumentowania jego następstw, oraz podania wyników swych badań do wiadomości innych ludzi.) Dlatego kiedy z jakichś powodów któryś z owych "10 sprawiedliwych" przeniesie się w inne miejsce, ochrona Petone się zakończy i miasteczko to zacznie obrywać - tak jak obrywają miejscowości z jego pobliża. Ja osobiście jednak wierzę, że NIE stanie się to "za mojego życia". Dlatego, moim zdaniem, jedynym sposobem aby Petone zostało objęte trwałym "specjalnym potraktowaniem" przez Boga, bylaby drastyczna zmiana filozofii i moralności przez gro mieszkańców tej miejscowości - tak jak opisuje to punkt #H1 strony quake_pl.htm.


Część #G: Jak "tymczasowość" owego "specjalnego potraktowania" dałoby się zamienić na jego "trwałość":

      

#G1. Aby przekonać Boga, konieczne jest "zademonstrowanie swojej pokory" poprzez publiczne, oficjalne i otwarte zadeklarowanie i wdrożenie działań zmieniających filozofię:

       Więcej na temat upublicznienia, uoficjalnienia i otwarcia swoich zamierzeń i wysiłków, czyli "zademonstrowania Bogu swej pokory", wyjaśniają m.in. punkty #A2 i #G1 na stronie o nazwie quake_pl.htm.


Część #H: Dlaczego wzrost "specjalnego potraktowania" dla Petone lezy w interesie sąsiadujących z nim miejscowości:

      

#H1. Działanie na zasadzie chińskiego przysłowia "im potężniejsze drzewo tym większy obszar chronią jego konary":

       Przez tak dlugo jak Petone cieszy się "specjalnym potraktowaniem Boga", również przed nieszczycielskimi kataklizmami chronione są przez owo Petone wszystkie miejscowości które leżą na tyle blisko Petone, że zniszczenie Petone dotykałoby i je (a także że zniszczenie ich dotknęłoby także i Petone). Tak więc w chwili obecnej Petone chroni sobą także miasto Wellington, jak i miasteczko Lower Hutt. Dlatego w interesie mieszkańców tamtych miejscowości także leży aby "specjalne potraktowanie" przedłużało się dla Petone możliwie przez jak najdluższy okres czasu, a jesli się da, to aby mieszkańcy Petone podjęłi oficjalny program utotaliztycznienia swojej filozofii.


#H2. Miejscowości spoza "zasięgu zniszczenia" wyłączone są z ochronnego działania Petone:

       Poza tzw. "zasięgiem zniszczenia" miasteczka Petone leży np. sąsiadująca z Petone miejscowość zwana Wainuiomata. (Wainuiomata zlokalizowana jest w "złej dolinie Rimutaka", tuż przy tzw. "Rimutaka Forest Park" znanego z działania "mrocznych mocy" opisywanych m.in. w punkcie #K1.9 strony o nazwie newzealand_pl.htm.) Miejscowość Wainuiomata jest oddzielona od Petone tylko wąskim grzbietem górskim z którego wierzchołka wykonane zostało zdjęcie z "Fot. #B1a". Niemniej jej ewentualne zniszczenie NIE dotknęłoby Petone. Dlatego Wainuiomata NIE jest chroniona przez mechanizmy moralne chroniące Petone przed kataklizmami. Jak też opisuje to punkt #I3 tej strony, Wainuiomata jest trapiona kataklizmami które ominęły Petone.


Część #I: Materiał dowodowy który potwierdza, że faktycznie nowozelandzkie miasteczko Petone otrzymuje od Boga "specjalne potraktowanie":

      

#I1. Niniejsza "część #I" reprezentuje powtórzenie, uzupełnienie i poszerzenie materiału dowodowego zaprezentowanego w "części #I" odmiennej strony o nazwie day26_pl.htm:

       Poczatkowo, przy okazji kolejnej aktualizacji i przeredagowywania strony o nazwie day26_pl.htm, do jej "części #I" włączyłem opisy tych kataklizmów, które nastąpiły już w czasach po moim zamieszkaniu w Petone (i już po przeredagowaniu początkowej treści tamtej strony "day26_pl.htm"), a które zgodnie z zachowaniami się natury powinny uderzyć w miasteczko Petone i wyrządzić w nim spore szkody. Każdy bowiem z owych kataklizmów czynił szkody w pobliżu Petone, jednak przez Petone przeskakiwał nie wyrządzając tu żadnych zniszczeń. Potem się okazało że takich kataklizmów jest niespodziewanie dużo i że ich skrupulatne opisywanie zaczyna powiększać tamtą stronę "day26_pl.htm" do niepożądanej długości. Dlatego w dniu 30 marca 2012 roku postanowiłem zaprzestać dalszego wydłużania tamtej strony, zas opisy owych kataklizmów przerzucić do niniejszej strony i tutaj kontynuować je dalej. Tak powstała niniejsza "część #I" tej strony. Poza jej punktem #I3 (który jest dokładnym powtórzeniem opisów takich kataklizmów zaprezentowanych w punkcie #I3 strony day26_pl.htm), wszystkie pozostałe punkty niniejszej strony mają prezentować odmienne ustalenia nowej "totaliztycnzej nauki" niż odpowiadające im punkty ze strony "day26_pl.htm".


#I2. Dlaczego oryginalnie ja podjąłem gromadznie i zestawianie materiału dowodowoego zaprezentowanego w niniejszej "części #I":

       Oryginalnie podjąłem gromadznie i zestawianie materiału dowodowego zaprezentowanego w niniejszej "części #I" (szczególnie zaś w jej punkcie #I3), aby naukowo sprawdzić czy Bóg faktycznie dotrzymuje swojej obietnicy zawartej w Biblii - którą to obietnicą Bóg gwarantuje ludziom, że NIE zniszczy miast ani społeczności w których gronie zamieszkuje na stale co najmniej tzw. "10 sprawiedliwych". (Ową boską gwarancję opisuję dokładniej w punktach #I1 i #I2, zaś dodatkowo wzmiankuję ją w punktach #P5.1, #A2, #G1, #H3 i #K2, swej strony o nazwie quake_pl.htm. Z kolei wymogi przynależności do owych "sprawiedliwych" wyjaśniłem w punkcie #G2 swej strony o nazwie day26_pl.htm.) Jak bowiem wykazały moje osobiste sprawdzenia, w pobliżu miasteczka Petone faktycznie mieszka na stałe co najmniej 10 osób spełaniających bibilijną definicję "sprawiedliwych". Stąd, zgodnie z obietnicą Boga, Petone powinno być omijane przez wszelkie niszczycielskie kataklizmy aż do czasu gdy liczba "sprawiedliwych" spadnie dla owego miastaczka poniżej wymaganych co najmniej 10-ciu. Jak też moje sprawdzenie dokumentuje to naukowo za pomocą materiału dowodowego zaprezentowanego w punkcie #I3 poniżej, faktycznie owa obietnica Boga wypełniana jest dla Petone z iście "żelazną konsekwencją". Opisywane tu Petone jest więc pierwszą miejscowością nowożytną, dla której zostało sprawdzone naukowo wypełnianie przez Boga obietnicy zawartej w Biblii.


#I3. Materiał dowodowy potwierdza, że pobliskie goszczenie "10 sprawiedliwych" naprawdę oddala kataklizmy od nowozelandzkiego miasteczka Petone (tak jak Bóg obiecuje to w Biblii):

       Poniżej zestawiam przypadki kataklizmicznych zdarzeń jakie dotknęły nowozelandzkie miejscowości zlokalizowane niedaleko od Petone. Cechą tych zdarzeń jest, że ich cechy, natura i przebieg sugerowały iż powinny one dotknąć kataklizmicznie także miasteczko Petone. Jednak faktycznie "przeskakiwały" one przez to miasteczko NIE czyniąć w nim żadnej szkody. Ten fakt zaś potwierdza "specjalne potraktowanie" jakie miasteczko Petone cieszy się od Boga. Oto więc te kataklizmiczne zdarzenia, które oryginalnie ja obserwowałem, analizowałem naukowo i opisałem w punkcie #I3 odmiennej strony o nazwie day26_pl.htm:
       1. Chmura rodząca tornada. Najdoskonalszym przykładem takich właśnie przypadków był "fenomen atmosferyczny" opisany w artykule [1#I3] "Southerly buster hits Wellington, ripping off roofs, and halting trains" (tj. "Południowy wicher uderzył Wellington zrywając dachy oraz zatrzymując pociągi"), ze strony A1 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post Weekend", wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 13-14, 2010. Fenomenem tym była soczewko-kształtna chmura wyglądająca jak gigantyczny wehikuł UFO, jaka przeleciała wzdłuż niemal całej Nowej Zelandii, generując huraganowy wiatr wirowy jaki zasiewał zniszczenia i chaos na jej drodze, zrywał dachy i obalał drzewa, itp. Chmura ta czasami generowała nawet mini-tornada na swoim obrzeżu. Ten inteligentnie zachowujący się fenomen pogodowy pozostawił ścieżkę zniszczenia na niemal całej swojej drodze, włączając w to stolicę Wellington (oddalnoą od Petone tylko o około 8 km) - do którego to miasta dotarł około 16:30 owego piątku. Jednak kiedy po Wellington doleciał do Petone, jedynie rubasznie postraszył trochę przechodniów łamiąc w tym celu kilka gałęzi na drzewach, poczym poszybował dalej. Już jednak w następnej miejscowości poza Petone (tj. w Lower Hutt) zaczął ponownie szaleć tarasując drogę, obalając drzewa i zatrzymując pociągi.
       2. Ulewne deszcze idukujące powodzie. Innym przykładem niszczycielskiego fenomenu pogodowego który także ilustratywnie potwierdził ową regułę omijania miejscowości Petone bez wyrządzania w niej poważniejszych szkód, były dwutygodniowe przewlekłe opady ulewnych deszczy jakie dotknęły Nową Zelandię w drugiej połowie maja i na początku czerwca 2010 roku. Deszcze te spowodowały poważne powodzie, obsuwiska ziemi, ewakuacje miejscowości, oraz zniszczenia dróg zarówno na północnym jak i na południowym końcu długich jak kiszka dwóch głównych wysp Nowej Zelandii. Jednak w centrum tych wysp, gdzie właśnie położone jest Petone, deszcze te jedynie zmoczyły wysuszoną glebę NIE czyniąc praktycznie żadnych szkód. Na temat tych powodziowych deszczy i ich następstw, niemal codziennie ukazywały się wówczas alarmujące artykuły w nowozelandzkich gazetach, np. patrz artykuł [2#I3] "Heavy downpours to hamper clean-up operations" (tj. "Ciężkie ulewy uniemożliwiają operacje oczyszczania"), ze strony A5 gazety The New Zealand Herald wydanie ze środy (Wednesday), May 26, 2010 roku; artykuł [3#I3] "After the floods and a landslide, now get set for bitter cold and snow" (tj. "Po powodziach i obsuwisku ziemi, teraz przygotuj się na kąsające zimno i śnieg"), ze strony A3 gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), May 27, 2010; artykuł [4#I3] "Nature's fury" (tj. "Furia natury") ze strony A1 gazety The New Zealand Herald wydanie ze środy (Wednesday), June 2, 2010 roku (jaki opisuje i pokazuje zdjęcia z kataklizmicznej powodzi na obszarze Nowej Zelandii zwanym "Bay of Plenty" - który jest oddalony od Petone tylko o odległość znacznie mniejszą niż zasięg układu niżowego który spowodował te powodzie, chociaż ten sam układ niżowy wcale NIE zaszkodził mojej miejscowości); czy artykuł [5#I3] "Residents flee homes as Whakatane hit by water bomb" (tj. "Mieszkańcy uciekają z domów gdy Whakatane uderzone zostało bombą wody"), ze strony A4 gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), June 3, 2010 (jaki to artykuł dyskutuje dane liczbowe katastroficznie intensywnego opadu deszczu w owym obszarze zwanym "Bay of Plenty").
       3. Trzęsienie ziemi z Christchurch. Jeszcze jednym potwierdzeniem chroniącego działania owych "10 sprawiedliwych", było silne trzęsienie ziemi którego nadejście ja przewidywałem już na kilka miesięcy wcześniej i ostrożnie zapowiedziałem w treści niniejszej strony, a które w sobotę dnia 4 września 2010 roku uderzyło w miasto Christchurch. (Owo trzęsienie ziemi z Christchurch opisane zostało dokładniej w punkcie #C5 odrębnej strony o nazwie seismograph_pl.htm - poświęconej omówieniu urządzenia do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi, oraz w punkcie #P5 odrębnej strony o nazwie quake_pl.htm - poświęconej opisowi bazujących na mechanizmach moralności metod zapobiegania wszelkim kataklizmom.) Jak bowiem wyjaśniam to w punkcie #I2 powyżej na tej stronie, Wellington (a więc także i Petone) należy do owych 3 głównych miast Nowej Zelandii, jedno z których musi zostać zniszczone jakimś kataklizmem, jeśli koniecznym się okaże dokonanie wymuszonej przez Boga odnowy moralnej i filozoficznej tego kraju. Na dodatek, z naukowego punktu widzenia, Wellington ma nieporównanie większe szanse na doświadczenie silnego trzęsienia ziemi, niż oba pozostałe z tamtych 3 miast, tj. niż Auckland lub Christchurch. Wszakże dokładnie pod Wellington przebiega ów morderczy "Ring of Fire" - który jednak Christchurch i Auckland omija z dosyć daleka. Ponadto, jakikolwiek rodzaj filozofii lub zachowań by nie zadominował w reszcie Nowej Zelandii, ich pochodzenie zawsze daje się wytropić do Wellington. Wszakże Wellington jest stolicą w której politycy podejmują wszelkie decyzje i ustanawiają wszelkie prawa jakie potem muszą być wypełniane przez całą Nową Zelandię. Niemniej - jak się okazało, dla doświadczenia niszczycielskich trzęsień zimi (które zaczęły się tam w 2010 roku, trwały przez cały rok 2011, oraz ciągle były kontynuowane w 2012 roku - kiedy to aktualizowałem niniejszy punkt) Bóg wybrał jednak Christchurch. (Można spekulować, że ma to jakiś związek z nazwą "Christ-church", tj. "kościół-Chrystusa", która to nazwa jest szczególnie "zobowiązująca" - tak jak wyjaśnione to zostało w punkcie #G2 storny o nazwie przepowiednie.htm.) Co też ciekawe, owo pierwsze potężne trzęsienie ziemi nastąpiło kiedy ja właśnie przebywałem na wakacjach w Kuala Lumpur, Malezja.
       4. Całotygodniowy lodowaty sztorm. Począwszy od soboty 18 września 2010 roku przez cały następny tydzień Nowa Zelandia była bita przez lodowaty sztorm jaki zamroził na śmierć tysiące owieczek na łąkach, powalił sporo linii wysokiego napięcia, zawalił stadion sportowy w Invercargill, tarasował liczne drogi, zakłócał łączność, oraz pozalewał gospodarstwa rolne. W tygodniu owego sztormu telewizja była pełna raportów o zniszczeniach, zaś gazety aż roiły się od artykułów w rodzaju "Chaos as big blow hits" (tj. "Chaos jak potężny podmuch uderza") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie z soboty (Saturday), September 18, 2010, czy "Three days of storm leave trail of damage" (tj. "Trzy dni sztormu pozostawia ścieżkę zniszczeń") ze strony A3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), September 20, 2010. (Ten ostatni artykuł opisuje rówmież m.in. zawalenie się dachu niemal nowego stadionu sportowego w Invercargill, opisywane także w 1 z punktu #E1 totaliztycznej strony o nazwie rok.htm.) Na przekór jednak że niemal cała Nowa Zelandia była bita przez ów sztorm, Petone w którym mieszkam niemal dzień po dniu miało słoneczną pogodę i tylko lekki wiaterek - tak jakby Bóg celowo chciał podkreślić, że jest to miejscowość o wyjątkowym potraktowaniu. Co ciekawsze, to już w sąsiedniej miejscowości o nazwie "Lower Hutt" piorun z owego sztormu uderzył i spalił domostwo (choć jego mieszkanka została uratowana) - co opisuje artykuł "Lower Hutt woman's lucky strike" (tj. "Uderzenie szczęśliwe dla kobiety z Lower Hutt"), ze strony A1 gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), September 18-19, 2010.
       5. Powódź "jedna na 150 lat" w pobliskiej "Golden Bay". Niedaleko od Petone, bo tylko po przeciwnej stronie wąskiej "Cieśniny Cook'a", leży obszar zwany "Golden Bay". Faktycznie to gdyby nie łańcuch górski który ją zasłania, wówczas owa "Golden Bay" prawdopodobnie byłaby widoczna z Petone. W dniu 28 grudnia 2010 roku jej obszar został zniszczony sztormem i niszczycielską powodzią. Powódź tą publikatory opisywały jako zdarzającą się raz na 150 lat - patrz artykuł "Clean-up begins after storm inflicts worst flooding in 150 years" (tj. "Sprzątanie się zaczyna po tym jak sztorm spowodał najgorszą powódź od 150 lat") ze strony A2 gazety The New Zealand Herald (wydanie z czwartku (Thursday), December 30, 2010). Szokująco, w dniu tego kataklizmicznego sztormu i deszczu w pobliskiej "Golden Bay", w Petone świeciło słońce. (Odnotuj że ową "powódź 150-lecia" opisuję także w 9 z punktu #C5 na stronie seismograph_pl.htm.)
       6. Powódź od "królewskiego przypływu" i sztormu w Auckland z niedzieli dnia 23 stycznia 2011 roku. W ową niedzielę w Petone padal sobie zwykły deszczyk-kapuśniaczek, który korzystnie ponawadniał miejscową glebę i rośliny. Był on zbyt mały aby np. powstrzymać mnie przed udaniem się do miejscowej biblioteki. Kiedy jednak wieczorem włączyłem telewizor, przeżyłem szok. Cała wyspa północna Nowej Zelandii, włączając w to Petone w jakim ja mieszkam, była owego dnia pokryta zlowrogo wyglądającą eliptyczną chmurą niżową o kształcie podobnym do cyklonu silnego sztormu tropikalnego. Sztorm ten zalał miasto Auckland i tzw. "Bay of Plenty" kilkunastoma centrymetrami deszczówki. Jednocześnie tzw. "królewski przypływ" (po angielsku "king tide") dodatkowo powiększony ssącym działaniem owego niżu sztormowego podniósł wody oceanu do góry, tak że zaczęły wlewać się one na ulice miasta. W wieczornych dziennich telewizyjnych na kanałach "3" i "Prime" raportowano o incydencie niedawnej budowy niskiego murku jaki miał odgradzać wody oceanu od miasta. Podczas owej budowy podobno mieszkańcy pobliskich domów błagali inżyniera prowadzącego tą budowę, aby zbudował znacznie wyższy mur. Ów inżynier jednak zignorował prośby miejscowych, twierdząc że z jego obliczeń wynika iż morze nigdy NIE podniesie się aż tak wysoko. Jednak owej niedzieli morze się podniosło i zalało miasto - ciekawe czy ów inżynier będzie pociągnięty do odpowiedzialności za "odwalenie tak niefachowej lipy". W rezultacie, w telewizji pokazywano ulice Auckland zamienione w rwące rzeki, fale morskie wdzierające się do miasta, oraz ludzi brodzących po kolana w kuchniach własnych domów. Ta sama więc chmura niżowa która w Petone spowodowała jedynie korzystny dla roślinek kapuśniaczek, dla Auckland okazała się źródłem kataklizmicznej powodzi. Zdjęcia z owej powodzi, oraz mapę wywołanych nią zniszczeń, można sobie oglądnąć w artykule "Nature's brutal king hit" (tj. "Brutalne królewskie uderzenie natury") ze stron A1 i A5 gazety The New Zealand Herald (wydanie z poniedziałku (Monday), January 24, 2011). Owa powódź w Auckalnd była faktycznie pierwszym poważniejszym kataklizmem jaki dotknął owo miasto. Przed tą powodzią Auckalnd było jedyne "ostrzegane" przerwami w dopływie prądu, oraz dziwnymi awariami transportu publicznego. Wygląda więc na to, że albo Auckland właśnie weszło w poziom praktykowania filozofii pasożytnictwa którego Bóg NIE jest już gotowy dalej tolerować, albo też że uprzednio miasto to było chronione owymi "10 sprawiedliwymi" - jednak właśnie z jakichś powodów ich liczba spadła poniżej minimum wymaganych 10-ciu. Którakolwiek jednak z owych dwóch przyczyn by nie spowodowała że Auckland dołączyło właśnie do miast Nowej Zelandii "karanych" przez Boga kataklizmami, ciągle z całą pewnością już wkrótce ponownie coś usłyszymy na jego temat.
       7. Dewastacja miasta Auckland i jego okolic przez tropikalny cyklon "Wilma". W zaledwie 6 dni po powodzi opisanej w poprzednim punkcie, tj. od soboty wieczorem dnia 29 stycznia 2011 roku, niemal cała północ Nowej Zelandii, włączając w to miasto Auckland, została zalana wodą i obita wiatrami tropikalnego cyklonu o nazwie "Wilma". Raporty zniszczeń od owego cyklonu są podsumowane w artykule "Cyclone Wilma leaves sodden trail of damage in its wake" (tj. "Cyklon Wilma pozostawia zalaną wodą ścieżkę zniszczeń na swej drodze") ze strony A4 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), January 31, 2011. Tym razem również jedynie (słabe) obrzeże owego cyklonu przetoczylo się ponad Petone. Zrosiło ono tylko glebę dosyć obfitym deszczem, oraz porozsiewało dzikie nasiona silnym wiatrem, jednak ludziom NIE wyrządziło żadnych szkód. Jak widać Bóg dotrzymuje swej obietnicy, omijając kataklizmami Petone i potwierdzając w ten sposób że owo miasteczko jest faktycznie chronione przez "10 sprawiedliwych".
       8. Wizja maoryskiego jasnowidza. W niedzielę, dnia 6 lutego 2011 roku, Nowa Zelandia obchodziła doroczne święto rodzimych Maorysów zwane "Waitangi Day". Jak zwykle przy tej pokazji, w oficjalnych uroczystościach brały udział tłumy Maorysów, oraz wielu dygnitarzy rządowych. Ku zaskoczeniu tych tłumów, maoryski jasnowidz (który również jest kapłanem jednego z kościołów Nowej Zelandii) wykorzystał swoje przemówienie z okazji tego święta, aby publicznie ujawnić wizję którą miał 38 lat temu. Ta wizja ujawniona przez niego publicznie powtórzona została owego dnia w wieczornych dziennikach telewizyjnych Nowej Zelandii, a także w dzień później była opublikowana w artykule "Kaumatua's earthquake prophecy will come true ... eventually" (tj. "Przepowiednia maoryskiego jasnowidza o trzęsieniu ziemi ulegnie wypełnieniu ... pewn