Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Bezspalinowe samochody naszej przyszłości
(Dwujęzycznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Zaktualizowano:
7 stycznia 2017 roku

Najnowsza aktualizacja: udoskonalenie punktu #D2.1


Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Po polsku na tej witrynie:)

Samochody bez spalin

Samochody bez spalin w PDF

Źródłowa replika tej strony

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Jan Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English here:)

Zero pollution cars

Zero pollution cars in PDF

Source replica of this page

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Jan Pająk portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Dr Jan Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

geocities.ws/immortality

telekinesis.esy.es

(Stare bo rzadko aktualizowane:)

tornados2005.narod.ru

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

malbork.20megsfree.com

totalism.50megs.com

ufonauci.w.interia.pl




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Każda nawet największa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Szansa zaś sukcesu owej podróży jest tym wyższa, im na wcześniejszym kroku naszej drogi zdefiniujemy sobie dokładnie cel podróży oraz drogę po której zamierzamy dotrzeć do tego celu. Niniejsza strona internetowa definiuje właśnie cel drogi ludzkości do zbudowania samochodu który nie generuje żadnych zanieczyszczeń ani niebezpiecznych emisji, który trwale rozwiązuje problem coraz bliższego "kryzysu energetycznego" ludzkości, a jednocześnie który jest ekonomiczny, bezpieczny, oraz łatwy w codziennym użytkowaniu.

Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Jakie są cele tej strony:

       Dwa najpoważniejsze problemy które grożą całkowitym zniszczeniem obecnej cywilizacji technicznej na Ziemi, to (a) rosnące zanieczyszczenie naturalnego środowiska, oraz (2) zbliżający się nieodwołalnie "kryzys energetyczny" - czyli wyczerpywanie się dotychczasowych źródeł energii. Dlatego głównym celem niniejszej strony internetowej oraz materiału ilustracyjnego który ukazałem tutaj czytelnikowi, jest zaprezentowanie celów jakie są możliwe do osiągnięcia dla wypracowania dla naszej cywilizacji samochodów które (a) nie powodują zanieczyszczeń powietrza ani naturalnego środowiska, oraz które (b) trwale eliminują problem nadchodzącego "kryzysu energetycznego" - znaczy zapobiegają całkowitemu wyczerpaniu się zasobów energetycznych, a na dodatek które (c) są też ekonomiczne, bezpieczne, oraz łatwe w codziennym użytkowaniu.


#A2. Niniejsza strona wspiera cele większego projektu badań i rozwoju urządzeń energetycznych, realizowanego w ramach tzw. "public doman":

       Niniejsza strona jest częścią (ochotniczego) międzynarodowego projektu badań i rozwoju, realizowanego w ramach tzw. “public domain”. Chociaż główna idea i cele owego projektu są wyjaśnione dokładniej w punktach #A1 i #A2 totaliztycznej strony internetowej boiler_pl.htm, dla konsystencji prezentacji powtórzę je w skrócie także i tutaj. Idea mojego "public domain" projektu badań i rozwoju urządzeń energetycznych wywodzi się z informatyki i z internetu - których ogromny sukces został osiągnięty w ostatnich latach właśnie dzięki spuszczeniu z uwięzi zdolności twórczych i skłonności badawczych zwykłych ludzi poprzez zbiór darmowo upowszechnianych programów, powszechnie znanych właśnie pod nazwą "public domain" software. Idea ta sprowadza się do przewidywania, że gdyby udało się spuścić jakoś z uwięzi twórczość i skłonności badawcze zwykłych ludzi w obszarze urządzeń energetycznych, wówczas ludzkość byłaby w stanie osiągnąć podobnie ogromny postęp w relatywnie krótkim czasie, jak miało to miejsce w informatyce i w internecie. Ponadto, otwarcie takich "public domain" badań i rozwoju urządzeń energetycznych stanowiłoby także znaczący przełom, jako że przeciwstawnie niż to dzieje się w informatyce i w internecie, badania urządzeń energetycznych są prowadzone wyłącznie przez zawodowych (opłacanych) naukowców w wielkich instytucjach badawczych, zaś jako takie narazie NIE posiadają one żadnej konkurencji. Co gorsza, opłacani naukowcy rozwinęli najróżniejsze wyniszczające tradycje i mody, które ujawniają tendencje do wytłumiania badań w najróżniejszych nowych kierunkach jakie mogą ukrywać "prawdziwy postęp", a jednocześnie forsują generowanie "fałszywego postępu". Dlatego ustanowienie "public domain" konkurencji dla oficjalnych nauk na polu energii, mogłoby otworzyć nowe kierunki do badań i rozwoju - na przekór że dla najróżniejszych powodów zawodowi naukowcy nie są w stanie badać tych nowych kierunków. Aby więc zainicjować swój długoterminowy projekt w "public domain" badaniach urządzeń energetycznych, sporządziłem szereg stron internetowych, które są szeroko upowszechniane w internecie. Na owych stronach opisałem dokładnie cały szereg nowych urządzeń energetycznych, apelując do hobbystów z całego świata aby budowali te urządzenia oraz aby je badali i nieodpłatnie dzielili się z innymi swoimi wynikami. Jednocześnie ja ochotniczo (oraz gratisowo) doradzam i koordynuję te badania i rozwój z naukowego punktu widzenia. Przykładem urządzenia które dotychczas odniosło najwyższy sukces w opisywanym tu projekcie "public domain", jest "telekinetyczna grzałka" - patrz opis międzynarodowych wysiłków jej zbudowania i badań zaprezentowany w punktach #G1 do #G5 totalitycznej strony boiler_pl.htm.
       Niezależnie od niniejszej strony, inne strony które również zawierają idee i urządzenia dla badań i rozwoju w ramach opisywanej tu "public doman", obejmują m.in.: boiler_pl.htm, seismograph_pl.htm, fe_cell_pl.htm, free_energy_pl.htm, telekinetyka.htm, czy magnocraft_pl.htm i oscillatory_chamber_pl.htm.


Część #B: Podstawowe definicje i pojęcia:

      

#B1. Jakie rodzaje "bezzanieczyszczeniowych samochodów" wyłaniają się z dotychczasowych badań i analiz:

       Termin "eco-cars" jest angielskojęzyczną nazwą dla samochodów które wcale nie zanieczyszczają ani powietrza ani naturalnego środowiska, a jednocześnie które są dogodne i ekonomiczne w eksploatacji oraz trwale rozwiązują coraz silniej paraliżujący ludzkość tzw. "kryzys energetyczny".
       Jak dotychczas nasza cywilizacja wypracowała dwie wysoce obiecujące na przyszłość zasady działania takich samochodów. Mianowicie działają one albo na zasadzie (a) dzisiejszych samochodów spalinowych które zamiast paliwa bazującego na ropie (np. benzyny) spalają wodór i stąd wydzielają parę wodną zamiast spalin, albo też na zasadzie (b) dzisiejszych samochodów elektrycznych zasilanych w prąd na jakiś sposób który nadaje samochodowi osiągi których użytkownicy się domagają.
       Oczywiście, powszechnie wiadomo że dzisiejsze laboratoria pracują oficjalnie nad całym szeregiem dalszych usprawnień dzisiejszych samochodów. Przykładowo budowane są samochody-hybrydy czy samochody z ogniwami paliwowymi. Jednak wszystkie te dalsze odmiany samochodów niestety ciągle zużywają albo paliwo bazujące na ropie naftowej, albo też biologiczne paliwo rosnące na glebach które powinny produkować żywność dla głodujących narodów. Ponieważ zaś tak czy inaczej ropa naftowa oraz rezerwy gleby uprawnej pewnego dnia ulegną całkowitemu wyczerpaniu na Ziemi, owe rozliczne dalsze odmiany samochodów na paliwa naftowe lub biologiczne są jedynie tymczasowym przesunięciem (odkładaniem) na później poszukiwań rozwiązania dla problemu paliwa, w które to opóźnienie zupełnie NIE warto inwestować ludzkich wysiłków. Jako takie, reprezentują one "fałszowany postęp" zdefiniowany w punkcie #G4 z dalszej części tej strony. Na przekór więc że daje one "publicity stuns" sprawiające wrażenie że coś się robi dla poprawy sytuacji, faktycznie tylko rozprasza ono ludzkie wysiłki i uwagę, a wcale NIE dostarcza trwałego rozwiązania problemu.


Część #C: Samochód spalinowy zasilany wodorem który on sam telekinetycznie dysocjuje z wody - czyli tzw. samochód na wodę:

      

#C1. Opisy obecnie istniejących "samochodów na wodę":

       "Samochody na wodę" już zmodyfikowane i użytkowane przez oddanych ich idei hobbystów, niezależnie od wszystkich podzespołów od dawna istniejących w obecnych samochodach, dodatkowo zwierają w sobie niewielki "dysocjator wody" konwencjonalnego rodzaju. Dysocjator ten rozkłada wodę na wodór i na tlen, konsumując do tego celu elektryczność pobieraną z akumulatora lub prądnicy samochodu. Dla bezpieczeństwa tlen typowo jest upuszczany w powietrze, zaś wodór jest dodawany do mieszanki paliwowo-powietrznej zasysanej do cylindrów. Po zapłonie owej mieszanki wodoru z powietrzem i z paliwem, temperatura spalania w cylindrach ulega znacznemu podwyższeniu. Jednocześnie wytworzony płomień wodorowy działa jako rodzaj jakby katalizatora. Z kolei owa podwyższona temperatura spalania w cylindrach, w połączeniu z katalizującym działaniem płomienia wodorowego powoduje cały szereg korzystnych następstw. Przykładowo czyni ono spalanie paliwa znacznie wydajniejsze i efektywniejsze. Generuje znacznie więcej energii z jednostki paliwa. Eliminuje dym ze spalin. Poprawia osiągi danego samochodu. Zaoszczędza znaczną ilość benzyny. Itd., itp. Wstępne informacje na temat dzisiejszych "samochodów na wodę" podane zostały w punkcie #G2 odrębnej strony internetowej free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.


#C2. Konwencjonalna dysocjacja wody w już istniejących "samochodach na wodę" - czyli jak samemu zbudować prosty dysocjator do swojego samochodu:

       Konwencjonalny dysociator wody do wbudowania w nasz "samochód na wodę" jest ogromnie prosty. Słyszałem twierdzenie, że metodą "zrób to sam" i wykorzystując do jego budowy materiały odpadkowe, daje się go zbudować kosztem tylko około 50 dolarów. Jednocześnie jego użycie w samochodach o dużym spalaniu pozwala podobno zaoszczędzić około 100 dolarów na tydzień.
       Podstawowym podzespołem konwencjonalnego dysocjatora wody jest owalny "pojemnik dysocjujący" (D) w którym dysocjacja ta jest dokonywana - patrz "Rys. #C1" poniżej. Pojemnik ten cały zapełniony jest "wodą" (W) dostarczaną do niego z odrębnego większego zbiornika (T) na wodę. To owa woda (W) jest poddawana dysocjacji. Aby zaś zintensyfikować jej dysocjację, owa woda posida dodatek około jednej łyżki kuchennej "sody oczyszczonej". Górna połowa owego "pojemnika dysocjującego" (D) jest rozdzielona pionową "przegrodą" (S) jakby na dwie odrębne podkomory anodową (+) i katodową (-). W centrum każdej z owych dwóch podkomór umieszczona jest pionowa elektroda. (Hobbyści typowo używają w tym celu grafitowego rdzenia ze starej baterii. Ponieważ elektrody te okresowo dobrze jest wymieniać, typowo sposób ich osadzenia powinien umożliwiać wymianę na nowe bez popsucia hermetyczności dysocjatora.) Elektroda zwana "anodą" (A+), która uwalnia tlen (O), podłączona jest do bieguna (B+) zasilania prądem. Z kolei elektroda zwana "katodą" (C-), która uwalnia wodór, podłączona jest do bieguna (B-) zasilania prądem. Obie elektrody (A+) i (C-) są podłączone przewodami do odpowiednich biegunów akumulatora (B+) i (B-) lub prądnicy samochodu. Po zastartowaniu silnika samochodu, elektrody (A+) i (C-) zasilane prądem rozkładają wodę (W) na dwa gazy, mianowicie na wodór (H) i na tlen (O). Każdy z tych gazów gromadzi się w górnej części podkomory (+) i (-) w jakiej jest wytworzony. Znaczy dla bezpieczeństwa (patrz punkt #C3 poniżej) oba te gazy są oddzielone od siebie. Stamtąd niepalnymi rurkami (PH) i (PO) gazy te są doprowadzane do dwóch odrębnych "zaworów wodnych" (VH) i (VO). Zawory te służą ucinaniu ewentualnego płomienia powstałego np. gdyby samochód "kichnął w gaźnik". Mają one formę małych pojemników (np. butelek) zapełnionych wodą, w której każdy z gazów musi bulgotać się poprzez wodę. Na wypadek więc przypadkowego zapalenia się wodoru, lub np. zapalenia zanieczyszczeń z rurki z tlenem, płomień uległby ucięciu na owej wodzie. Oczywiście woda w owych "zaworach wodnych" wyparowuje relatywnie szybko. Jeśli więc są one indywidualnie zasilane w wodę (tak jak na poniższym rysunku) wówczas wymagają one częstego ręcznego uzupełniania ich wody. Jeśli zaś podłączone są one rurkami z głównym zbiornikiem (T) na wodę, wówczas ich zasilanie następuje samoczynnie wodą z owego zbiornika. Po przebulgotaniu się przez "zawory wodne", tlen (O) jest upuszczany do powietrza rurką (FO) z dala od jakiegokolwiek źródła ciepła lub iskier. Natomiast wodór (H) jest dostarczany rurką (FH) do powietrza wsysanego do cylindrów.
       W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, że owego rozgraniczania tlenu (O) od wodoru (H), połączone z upuszczaniem tlenu (O) do atmosfery, w "samochodach na wodę" należy dokonywać dla bezpieczeństwa - tak jak to wyjaśnia punkt #C3 poniżej. Chodzi bowiem o to, aby owym mieszaniem wodoru z powietrzem dopiero w ostatniej fazie zasilania cylindra w wodór, utrudniać niebezpieczeństwo zapalenia się wodoru. Wszakże gdyby do cylinda doprowadzało się mieszankę wodoru i tlenu, znaczy NIE rozgraniczało wodoru od tlenu ani nie upuszczało tlenu do atmosfery, wówczas doprowadzana do gaźnika samochodu, bogata w tlen mieszanina obu tych gazów byłaby łatwo-zapalna. Stąd mogłaby ona doznać przypadkowego zapalenia. To zaś wprowadzałoby dodatkowe niebezpieczeństwo przypadkowego pożaru lub eksplozji.

Rys. #C1.

Rys. #C1: Konstrukcja i podstawowe podzespoły konwencjonalnego dysocjatora wody dla "samochodu na wodę" - kurtezy Szod'a. (Kliknij na powyższy rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu lub aby przemieścić go w odmienne miejsce ekranu.)
       Symbole: A - anoda (A+) uwalniająca tlen ponieważ podłączona jest do bieguna (B+) samochodowego akumulatora lub prądnicy, B- i B+ - bieguny akumulatora lub prądnicy zasilającej dysocjator w stały prąd elektryczny, C - katoda (C-) uwalniająca wodór ponieważ podłączona jest do bieguna (B-) samochodowego akumulatora lub prądnicy, D - główny pojemnik dysocjatora, FH - ujście wodoru na wlocie powietrza do gaźnika, FO - ulot tlenu do atmosfery, (H) - wodór, (O) - tlen, PH i PO - niepalne rurki odprowadzające wodór (H) i tlen (O) do zaworów wodnych (VH) i (VO), S - pionowa przegroda dzieląca górną połowę dysocjatora (D) na dwie podkomory, T - duży zbiornik na wodę, TD - rurka doprowadzająca wodę ze zbiornika na wodę (T) do dysocjatora (D), VH i VO - zawory wodne ucinające ewentualny płomień który mógłby rozprzestrzeniać się w górę przewodów (FH) lub (FO) odprowadzających wodór (H) lub tlen (O), W - woda zużywana jako paliwo.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.
       Jeśli życzysz sobie przesunąć daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji (zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2) zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka (z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie" myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć (odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić złap je myszą za ten niebieski pasek na jego górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz (suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w najniższej części ekranu.


#C3. Problemy BHP (tj. "bezpieczeństwa i higieny pracy") związane z hobbystycznym modyfikowaniem fabrycznych samochodów w "samochody na wodę":

       Podstawowym problemem "samochodów na wodę" jest, że spalają one wodór. Od czasu zaś słynnego nieszczęścia ze sterowcem "Hindenburg" w dniu 6 maja 1937 roku wszyscy doskonale wiemy, że wodór jest wysoce niebezpiecznym gazem. Oczywiście, jego niebezpieczność można zminimalizować, trzeba jednak z gazem tym obchodzić się bardzo ostrożnie. Dlatego podczas hobbystycznych badań i rozwoju własnego "samochodu na wodę" należy zwracać dużą uwagę na sprawy BHP, szczególną uwagę przykładając m.in. do następujących spraw:
       1. Eksplosywność wodoru. Wodór już w niewielkim stężeniu w powietrzu tworzy niebezpieczną mieszankę wybuchową. Wybucha on w szerokim zakresie stężeń od kilku do kilkudziesięciu procent. Wodór jest więc wysoce niebezpiecznym gazem i jeśli ktoś postępuje nierozważnie to może się to źle skończyć. Dlatego warto pamiętać ostrzeżenie na jego temat. Nie wolno usypiać swej czujności podczas ewentualnych eksperymentów.
       2. Potrzeba posiadania sprawnej gaśnicy pod ręką. Budując i testując własny dysocjator, a także użytkując potem samochód zawierający ten dysocjator, należy pamiętać aby zawsze mieć pod ręką dobrze działającą gaśnicę.
       3. Gwarantowana niepalność i nietopliwość używanych materiałów. Budując własny dysocjator wody należy zawsze pamiętać, że wszystkie jego podzespoły muszą być wykonane z niepalnych ani nietopliwych materiałów. Dlatego każdy z materiałów i podzespołów użytych do tej budowy należy osobiście sprawdzić czy faktycznie się ani nie pali, ani nie topi pod wpływem wysokiej temperatury.
       4. Wprowadzanie do swojej konstrukcji najróżniejszych zabezpieczeń technicznych. Zabezpieczenia te powinny być tak przemyślane, aby jak tylko można minimalizowały one niebezpieczeństwo pożaru lub eksplozji. Ich przykłady obejmują "zawory wodne" włączone w skład budowanej przez siebie instalacji, miejsca upuszczania wodoru i tlenu dobrane tak aby zminimalizować niebezpieczeństwo zapłonu i wybuchu, itd., itp.
       5. Oddzielanie tlenu od wodoru. Wodór bez tlenu lub bez powietrza nie wybuchnie. Dlatego w swojej instalacji przez tak długo jak się da należy rozgraniczać wodór od dostępu do tlenu i do powietrza.
       6. Rady i wiedza praktyków. Zanim się podejmie własne hobbystyczne badania i rozwój nad "samochodem na wodę", należy też dobrze postudiować uwagi innych ludzi którzy wykonywali te same działania przed nami. Dlatego najlepiej byłoby skontaktować się i porozmawiać osobiście lub pokorespondować z kimś kto już dokonywał takich badań i rozwoju. Przy braku zaś takiej możliwości, dobrze jest chociaż postudiować dokładnie co na ten temat napisane już zostało na całym szeregu odmiennych źródeł dostępnych w Internecie.
* * *
       Oczywiście, niebezpieczność wodoru daje się poskromić poprzez odpowiednie zabezpieczenia techniczne i przez ostrożność działania. Nagrodą zaś tego poskromienia jest oddanie do użytku naszej cywilizacji samochodu który przestaje zanieczyszczać otoczenie - czyli który wydziela "zero emisji". To z tego powodu już w 2008 roku wypuszczonych zostało na rynek aż kilka modeli samochodów napędzanych właśnie wodorem. O samochodach tych piszę w punkcie #C8 poniżej. Tyle że wodór używany do ich napędu narazie NIE jest jeszcze produkowany w nich samych z wody - w miarę jak wodór ten jest spalany, a wodór ten jest gromadzony w ich baku tak jako dzisiejsza benzyna. Na przekór jednak że umieszczenie w tych samochodach dużego baku wypełnionego wodorem zwiększa w nich zagrożenie pożarem i eksplozją, korzyści z użycia wodoru jako paliwa przeważają nad trudnościami technicznymi i nad niewygodami.


#C4. Wkład do przyszłego rozwoju naszej cywilizacji który "samochody na wodę" dodają już obecnie:

       Hobbystyczne eksperymenty nad zbudowaniem i użytkowaniem dzisiejszych "samochodów na wodę" są ogromnie inspirujące. Mianowicie stwarzają one na Ziemi wymagany klimat intelektualny przy którym ludzkość zaczyna zwracać uwagę na cały szereg obszarów które w przeciwnym wypadku uległyby przeoczeniu. Wymieńmy więc teraz i opiszmy skrótowo te obszary, w których działania hobbystów budujących swoje "samochody na wodę" już ujawniły uprzednio przeaczany ogromny potencjał poznawczy:
       1. Rozwój "samochodów na wodę" pobudza zainteresowanie ludzkich badaczy problemem optymalizacji spalania i składu płomienia. Mianowicie, dotychczas w samochodach optymalizowane było niemal wszystko oprócz płomienia i procesu spalania. I tak silniki naszych samochodów mają nieustannie udoskonalaną konstrukcję, materiały, chłodzenie, smarowanie, zapłon, itd., itp. Jednak jak dotąd nikt nie optymalizował składu płomienia ani dynamiki procesu spalania. To zaś znaczy że w sprawach samochodów byliśmy niemal jak owi piekarze którzy dla udoskonalanie pieczywa zmieniali jedynie mąkę i składniki ciasta, jednak nigdy nie zajęli się składem płomienia i temperaturą pieca. Tymczasem jak się okazuje, właśnie w optymalizacji płomienia i spalania kryje się najwyższy potencjał oszczędności paliwa i eliminowania zanieczyszczeń naturalnego środowiska.
       2. Rozwój "samochodów na wodę" ujawnia katalizujące zdolności odmiennych płomieni. Znaczy, z płomieniem jest jak ze smakiem jedzonych potraw - tj. jest on tym doskonalszy im lepiej dobierzemy składniki które go formują. Tymczasem dotychczas nauka ziemska w płomieniu doszukiwała się jedynie energii i sprawności, a nie jego zdolności katalizacyjnych.
       3. Rozwój "samochodów na wodę" daje znaczące wyniki ekonomiczne, bowiem pomniejsza ono zużycie paliw i zanieczyszczenie powietrza. Znaczy, ludzie którzy inwestują w "samochody na wodę" faktycznie odnoszą z tego znaczące korzyści finansowe. Przykładowo, podczas prostego eksperymentu opisanego w punkcie #G2 strony free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii, okazało się że w typowym dzisiaj amerykańskim "połykaczu benzyny" wprowadzenie konwencjonalnego dysocjatora wody zmniejszyło zużycie paliwa z ponad 20 l/100km do jedynie około 5 l/100km (czyli oszczędność na paliwie wynosiła tam około 75%, czyli dwie trzecie kosztów paliwa). Chociaż więc w bardziej oszczędnych samochodach japońskich czy koreańskich wyniki będą zapewne znacznie mniejsze, ciągle oszczędność na paliwie oraz zmniejszenie szkodliwości gazów wydechowych będzie tam wyraźnie odnotowalne.
       4. Prace rozwojowe nad "samochodem na wodę" zwalniają z uwięzi nielimitowany potencjał twórczy który kryje się w ogromnych rzeszach indywidualnych hobbystów. Jeden z problemów obecnego rozwoju samochodów polega na tym, że typowo spodziewamy się że rozwój ten ma być dokonywany przez "opłacanych ekspertów" - znaczy przez naukowców z uczelni i przez inżynierów w fabrykach. Niestety, dzisiejsze systemy edukacyjne "zabijają" zmysł twórczy u takich ekspertów, zakładając im przysłowione "klapki na oczy". Stąd owi "opłacani eksperci" rzadko są zdolni do dokonania czegoś naprawdę nowego, co wypełniłoby definicję "prawdziwego postępu" z punktu #G4 tej strony. W dyskucjach tych owi "eksperci" typowo zaprzeczali rzeczywistości i już ustalonym faktom twierdząc uparcia jak zacięte płyty że takie samochody jakoby wcale NIE dają korzyści które faktycznie już zostały eksperymentalnie potwierdzone. Na szczęście, "samochód na wodę" uwalnia z uwięzi twóczość i zdrowy rozsądek całych rzesz zwykłych ludzi którzy wcale nie mają owych "klapek na oczach" i których potencjał twórczy był dotychczas marnotrawiony.
       5. Rozwój "samochodów na wodę" jest czynnikiem ewolucyjnym który spowoduje transformację obecnych samochodów spalinowych w przyszłe "samochody darmowej energii". Głównym powodem dla którego warto zajmować się rozwojem technologii "samochodów na wodę", jest że stopniowe opanowanie telekinetycznej dysocjacji wody dającej ponad 100% sprawność energetyczną (opisywanej w punkcie #C5 poniżej) pewnego dnia pozwoli na osiągnięcie przełomu. Mianowicie umożliwi ono w przyszłości aby całkowicie wyeliminować spalanie paliwa w samochodach. Pozwoli ono uczynić z samochodów rodzaje samonapędzających się generatorów darmowej energii, jakie spalają wyłącznie wodę którą one same telekinetycznie dysocjują na wodór i na tlen. Dlatego wersja "samochodu na wodę" opisanego na tej stronie jest pierwszym krokiem w kierunku owego przełomu. Drugim krokiem będzie zastąpienie konwencjonalnego dysocjatora wody przez dysocjator telekinetyczny o ponad 100% sprawności, który - podobnie jak powyższa wersja samochodu, będzie dodatkowo zasilał cylinder w mieszankę wodorowo-powietrzną. Natomiast trzecim, końcowym krokiem w tym kierunku będzie całkowite wyeliminowanie spalania paliwa i zastąpienie go spalaniem mieszanki wodorowo-powietrznej.


#C5. Przyszłościowa zasada działania "telekinetycznych dysocjatorów wody" o ponad 100% sprawności przydatnych dla zasilania "samochodów na wodę" przyszłości:

       Ogólna budowa i zasada działania "telekinetycznych dysocjatorów wody" o sprawności znacznie przekraczającej 100% jest nieco podobna do "konwencjonalnych dysocjatorów wody" pokazanych na "Rys. #C1" powyżej. Najważniejsze różnice pomiędzy oboma tymi rodzajami dysocjatorów wody sprowadzają się do faktu, że (a) elektrody "telekinetycznych dysocjatorów wody" wibrują (drgają) z częstotliwościami zgodnymi z częstotliwością drgań własnych atomów wody, a także że (b) ich obie elektrody i obie komory dysocjacyjne są wykonane ze specjalnych materiałów które pełnią funkcje "katalizatorów" dla dysocjacji wody.
       Aby w możliwie najprostszy sposób wyjaśnić jak zasada działania "telekinetycznych disocjatorów wody" jest urzeczywistniona, konieczne jest odwołanie się do budowy i zasady działania szczególnego rodzaju telekinetycznej grzałki do zagotowywania wody, która opisana została dokładnie na stronie boiler_pl.htm - o telekinetycznej grzałce do wody któa bije wszelkie rekordy. Podczas zagotowywania wody tamta telekinetyczna grzałka intensywnie wibruje. Dlatego po poznaniu budowy i działania tamtej grzałki telekinetycznej w tym miejscu wystarczy dodać, że "telekinetyczne dysocjatory wody" są po prostu podobne do "konwencjonalnego dysocjatora wody" pokazanego powyżej na "Rys. #C1", w którym każda z elektrod zastąpiona została właśnie przez taką telekinetyczną grzałkę nastrojoną do wymaganej częstotliwości drgań. Oczywiście, aby owe "elektrody" które faktycznie są "telekinetycznymi grzałkami" wibrowały z wymaganą częstotliwością, taki telekinetyczny dysocjator wody musi być zasilany prądem pulsującym, a nie prądem stałym. Stąd dodatkowymi podzespołami takich "telekinetycznych dysocjatorów wody" będą dwa odmienne "oscylatory" (tj. "obwody oscylujące") które każdej z owych "elektrod" będą dostarczały prąd pulsujący o wymaganej przez nią częstotliwości.
       Telekinetyczna dysocjacja wody o ponad 100% sprawności energetycznej opisana też została (ale z bardziej teoretycznego punktu widzenia) w podrozdziale K3.2 z tomu 10 monografii [1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne" upowszechnianej nieodpłatnie między innymi za pośrednictwem niniejszej strony.


#C6. Oszacowania sprawności energetycznej "telekinetycznych dysocjatorów wody" przydatnych dla zasilania "samochodów na wodę" przyszłości (ponad 2000%):

Motto: "Wszystko co jest możliwe do pomyślenia jest też możliwe do urzeczywistnienia."

       Rozważmy proces dysocjacji wody z punktu widzenia rodzaju energii której dostarczenia proces ten wymaga. Jak łatwo wydedukować, proces ten składa się z dwóch przemian które muszą być zaspokajane na dwa odmienne sposoby. Jedna z nich to energia "rozrywania" więzi międzyatomowych, czyli rozdzielania cząsteczek wody na luźne atomy wodoru i tlenu. Druga zaś przemiana polega na neutralizacji ładunków elektrycznych w jonach wodoru i tlenu. W telekinetycznych dysocjatorach wody proces "rozrywania" więzi międzyatomowych jest całkowicie zaspokajany energią pochodzącą z technicznej telekinezy. Stąd wcale nie wymaga on dostarczenia energii z zewnętrznego źródła. Jedyną więc energią która musi być dostarczona do telekinetycznych dysocjatorów wody, jest energia elektryczna która neutralizuje ładunki elektryczne jonów. Owa enegia jest jednak mniejsza niż jakieś 5% całej energii wydzielanej podczas spalania wodoru i tlenu. To zaś oznacza, że telekinetyczne dysocjatory wody będą wykazywały sprawność energetyczną wynoszącą ponad 2000% w odniesieniu do ilości energii cieplnej wydzielanej podczas spalania generowanego przez nie wodoru i tlenu. Innymi słowy, po spaleniu wytwarzanego przez nie wodoru w silniku samochodowym, nadwyżka energii wyprodukowanej przez ów silnik samochodowy będzie wystarczająco duża aby być skierowana z powrotem do owych telekinetycznych dysociatorów wody i samo-podtrzymywać ich niekończące się działanie.
       Problem jaki dzisiejsi ludzie mają z osiągnięciem ponad 100% sprawności energetycznej jest typu filozoficznego. Mianowicie, jak to wyjaśniono w punkcie #D1 odrębnej strony internetowej god_proof_pl.htm - o dowodach naukowych że Bóg faktycznie istnieje, ateistyczni naukowcy wierzą (a za nimi wierzy też reszta ludzi), że w przypadkowo powstałym wszechświecie większość celów i zamiarów jest niemożliwa do osiągnięcia lub do zrealizowania. Nawet więc nie próbują osiągnąć niektórych swoich zamierzeń jakie uznali za nieosiągalne. Tymczasem okazuje się (jak totalizm wyjaśnił to na powyższej stronie), że faktyczny wszechświat stworzony przez Boga został celowo zaprojektowany aż tak inteligentnie, że "wszystko co jest możliwe do pomyślenia jest też możliwe do urzeczywistnienia" - po uzasadnienia patrz podrozdziały B7.3 i I5.4.2 z monografii [8/2]. Ponad 100% sprawność energetyczna jest więc też możliwa - my jedynie musimy znaleźć sposób jak ją osiągnąć.
       Dalsze wyjaśnienia, które na bazie teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, uzasadniają dlaczego dzisiejsza oficjalna nauka ziemska jest w całkowitym błędzie wyskakując z zaprzeczaniem możliwości zbudowania urządzeń o ponad 100% sprawności energetycznej, na długo przedtem zanim nauka ta zdołała wyjaśnić czym właściwie "energia" naprawdę jest, zawarte są w punkcie #I1 strony telekinetyka.htm - o eksperymentalnej budowie urządzeń telekinetycznych.


#C7. Jakie będą zalety przyszłych "samochodów na wodę" oraz przyszłych "silników spalinowych na wodę" używających owych telekinetycznych dysocjatorów wody:

       Przyszłe "samochody na wodę" oraz przyszłe "silniki na wodę", które same będą generowały dla siebie paliwo poprzez telekinetyczną dysocjację wody, będą się odznaczały całą gamą niezwykłych zalet. Wyliczmy i powtórzmy tutaj najważniejsze z owych zalet.
       1. Wyższe niż obecnie bezpieczeństwo. Mianowicie będą one nieporównanie bezpieczniejsze od dzisiejszych samochodów i silników spalinowych, np. na benzynę. Wszakże w przeciwieństwie do dzisiejszych silników potrzebujących zbiornik z palnym paliwem, owe "silniki na wodę" będą jedynie posiadały zapas niepalącej się wody. Palne paliwo będą one wytwarzały tylko na krótką chwilę przed spalaniem i jedynie w wymaganych (małych) ilościach naraz. Stąd silniki takie nie będą w stanie się zapalić ani spowodować pożar czy eksplozję np. całego samochodu - tak jak to często widzimy z dzisiejszymi silnikami. Także spalana przez nie mieszanka wodorowo-powietrzna będzie bezpieczniejsza od mieszanki paliwa z powietrzem, bowiem także jest trudna do samozapalenia, zaś np. w przypadku nieszczelności będzie się po prostu ulatniała w powietrze, a nie rozlewała po silniku.
       2. Wysoka ekonomika użytkowania. Będą one ogromnie tanie w użytkowaniu. Wszakże ich paliwem będzie zwykła woda której na Ziemi istnieją nieprzebrane ilości. Wodę tą będą one same telekinetycznie dysocjowały (z ponad 100% sprawnością) na wodór i tlen przez nadwyżkę energii którą silniki te będą wytwarzały poprzez spalanie wodoru.
       3. Brak zanieczyszczeń. Ani takie samochody na wodę ani też takie silniki na wodę nie będą generowały zanieczyszczeń. Wszakże z ich rur wydechowych ulatywała będzie tylko para wodna.
       4. Brak niekorzystnych oddziaływań na naturę. Te silniki NIE będą naruszały balansu przyrody. Ich paliwo powstaje przecież przez dysocjację wody, zaś ich produkty spalania z powrotem składają ową wodę. Ponadto aby zaopatrzyć je w paliwo nasza cywilizacja NIE będzie potrzebowała kopalni ani rafinerii.
       5. Utrzymanie ważności dotychczasowego dorobku technologicznego i naukowego. Wszelkie dotychczasowe osiągnięcia ludzkości w zakresie budowy samochodów i silników spalinowych pozostaną dla nich ważne. Stąd wszystko co ludzkość wie na temat powiększania ich żywotności, doskonałości pracy, wyważenia, podstaw naukowych, doświadczeń w budowie, naprawie, użytkowaniu, itp., pozostanie w mocy.
       Aczkolwiek wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, aby doprowadzić samochody i silniki spalinowe do dzisiejszego poziomu doskonałości, całe generacje inżynierów i naukowców pracowały nad nimi przez ponad 100 lat. Gdyby więc obecnie ludzkość zmieniła technologię i przeszła np. na użycie wyłącznie samochodów elektrycznych, cały ten bagaż wiedzy i doświadczeń uległby utraceniu - tak jak to raz już się stało w sprawie silników parowych i lokomotyw. Jeśli jednak ludzkość utrzyma samochody spalinowe, a jedynie zmieni je na "samochody na wodę", wówczas cały dotychczasowy dorobek naukowy i technologiczny będzie zachowany.
       Wielu ludzi uważa że nie warto inwestować w przetransformowanie obecnych samochodów i silników spalinowych w samochody i silniki na wodę spalające mieszankę wodoru i powietrza. Wierzą oni bowiem że znacznie lepiej dla naszej cywilizacji jest całkowicie wyeliminować silniki spalinowe i zastąpić je silnikami elektrycznymi. Aczkolwiek takie całkowite zastąpienie silników spalinowych może brzmieć realne i atrakcyjne, istniało będzie wiele sytuacji na Ziemi kiedy okaże się ono niemożliwe. Jako przykłady rozważmy tradycję, hobby, czy sport - chociaż faktycznie istnieje wiele więcej powodów. W przyszłości nie będzie wszakże można zabronić ludziom którzy kultywują jakieś wymagające silnika spalinowego tradycje czy hobby, albo uprawiają jakiś sport motorowy, aby w tym co jest esencją danej tradycji, hobby, czy sportu usunęli oni całkowicie silniki spalinowe. Wszakże przykładowo jeśli ktoś zechce w przyszłości hobbystycznie używać dzisiejszego motocykla "Harley-Davidson" (a założę się że będzie wielu takich ludzi), wówczas nie da się tego uczynić po zastąpieniu w nim jego silnika spalinowego przez silnik elektryczny. Wszakże to co by się otrzymało nie byłby już wówczas "Harleyem-Davidsonem". Jednak daje się wówczas w motocyklu tym zastąpić obecnie używane paliwo, na mieszaninę wodoru i powietrza. Po takim zaś zastąpieniu paliwa, oraz po wprowadzeniu niewielkich zmian technicznych jakie to zastąpienie by wymagało, to co się otrzyma nadal będzie miało wszystkie cechy motocykla "Harley-Davidson". Oczywiście, ów motocykl podałem tutaj tylko jako przykład. W przyszłości bowiem wszystko co dzisiaj używa silnika spalinowego, odrzutowego, czy rakietowego, będzie dawało się używać w dokładnie taki sam jak dzisiaj sposób po jedynie przerobieniu silników na użycie paliwa z mieszanki wodorowo-powietrznej, zaś rakiet na użycie mieszanki wodorowo-tlenowej. Takie zaś przerobienie wymagało będzie jedynie zastąpienie ich gaźników przez opisywane tutaj "telekinetyczne dysocjatory wody" zaś benzyna z ich baków będzie zastapiona przez wodę. Cała reszta zaś ich konstrukcji, zasady działania, sposobu pracy, sposobu sterowania, żywotności silnika, ważności użytych rozwiązań technicznych, teorii i badań, udoskonaleń, materiałów, kultury, ludzkich nawyków, itd., itp., będzie pozostawała bez zmian.


#C8. Dotychczasowe osiągnięcia naszej cywilizacji na jej drodze do "samochodu na wodę":

       Sytuacja naszej cywilizacji obrazowana rosnącymi cenami benzyny oraz raptownym ocieplaniem się klimatu, spowodowała że w 2008 roku aż kilka producentów samochodów wyszło na rynek z prototypami napędzanymi wodorem zamiast benzyną. Oczywiście, upłynie wiele lat zanim takie samochody napędzane wodorem zapełnią drogi naszej planety, a potem jeszcze więcej lat zanim ich baki wypełnione płynnym wodorem zastąpione zostaną telekinetycznymi dysocjatorami wody. Niemniej sam fakt że już obecnie są one budowane i że zwolna rozwiązują one kolejne trudności techniczne stojące na drodze tej nowej technologii, jest wysoce optymistycznym znakim na przyszłość.
       Pierwszą nowinę o samochodzie napędzanym wodorem przeczytałem w artykule "Zero emission car in production" (tj. "Samochód z zerową emisją gazów spalinowych już w produkcji"), który ukazał się na stronie C5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), June 18, 2008. Artykuł ten opisywał samochód na paliwo wodorowe opracowany przez japońską formę "Honda". Paliwem dla owego samochodu był wodór (a ściślej nieszanka owego wodoru z powietrzem). Natomiast zamiast spalin emitował on z siebie ciepłą parę wodną. Ciekły wodór używany w nim jako paliwo był w nim tankowany do specjalnego baku z którego silnik pobierał ten wodór w miarę spalania.
       Kolejna dobra nowina o następnych prototypach samochodów na wodór które wyszły na rynek w 2008 roku, pojawiła się w obszernym artykule "Running on hydrogen" (tj. "Napędzany wodorem") ze stron T8 i T9 dodatku "Star Two" do malezyjskiej gazety The Star, wydanie z wtorku (Tuesday), 26 August 2008. Artykuł ten opisuje już trzy modele takich samochodów istniejące w 2008 roku, które jako paliwo tankują płynny wodór. Samochody te to: "BMW Hydrogen 7" - który spala mieszankę wodorowo-powietrzną w konwencjonalnym silniku tłokowym, oraz dwa nowe samochody działające na zasadzie tzw. "fuel-cells" (tj. "baterie paliwowe"). W owej zasadzie działania wodór i powietrze zamieniane jest na elektryczność w tychże "fuel-cells", zaś owa elektryczność napędza potem silniki elektryczne które obracają koła tych samochodów. Dwa samochody już wypuszczone na rynek w 2008 roku, które używają owej technologii wodorowych "fuel-cell", to japońska "Honda FCX Clarity" (która przjeżdża 432 km na jednym baku pełnym wodoru), oraz amerykański GM "Chevrolet Equinox Fuel Cell" (który przejeżdża 256 do 320 km na jednym baku pełnym wodoru). Powyższy artykuł m.in. wyjaśniał zalety i wady takich samochodów napędzanych wodorem. Przykładowo, aż kilkakrotnie podkreślał on z naciskiem, że zamiast spalin samochody te emitują parę wodną ze swoich rur wydechowych. Mają one też większy zasięg niż obecne samochody elektryczne, zaś ich tankowanie jest szybsze niż ładowanie baterii w samochodach elektrycznych (ich pełne zatankowanie w 2008 roku zajmowało około pół godziny). Ponadto artykuł ten opisywał wideo instruktażowe firmy GM pokazujące co się dzieje jeśli w samochodach pojawi się przeciek paliwa który doznaje zapłonu. I tak w konwencjonalnym samochodzie na benzynę już wkróce po zapłonie przecieku płomienie ogarniają cały samochód. Natomiast w samochodzie napędzanym wodorem, z powodu znacznej lekkości wodoru w porównaniu z ciężarem powietrza (która to lekkość powoduje że wodór ulatnia się prosto w górę), zapłon takiego przecieku paliwa powoduje tylko cieniutki sznurek płomienia unoszący się z samochodu prosto w górę. Do najważniejszych wad owych samochodów, o jakich pisał ten artykuł, m.in. obecnie należy trudność techniczna przechowywania płynnego wodoru w bakach, niewielka ilość stacji tankujących płynny wodór (np. w całych USA w 2008 roku było tylko 61 stacji sprzedających wodór, ale za to 180 000 stacji sprzedających benzynę), duże straty energetyczne powodowane najpierw konwencjonalnym produkowaniem wodoru, a później spalaniem tego wodoru w nadal energetycznie nisko-sprawnych samochodach, "nieczystość" dzisiejszych metod produkowania wodoru - które to metody ciągle generują gazy cieplarniane, oraz wysokie ceny nowej technologii. (Np. dzisiejsze wodorowe "fuel-cells" wymagają do swej budowy drogich metali szlachetnych, takich jak platyna i palladium.)
* * *
       Opanowywanie przez ludzkość technologii samochodów napędzanych wodorem służy jednocześnie budowie samochodów na wodę. Wszakże od samochodu napędzanego wodorem, do samochodu napędzanego wodą, jest już tylko jeden mały krok. Do takiej transformacji wystarczy bowiem że ktoś wypracuje technologię budowy telekinetycznych dysocjatorów wody o ponad 100% sprawności energetycznej. Po zastąpieniu w samochodach na wodór, baków z wodorem przez takie telekinetyczne dysocjatory wody, nasza cywilizacja otrzyma "samochody na wodę".


Część #D: Samochód elektryczny zasilany prądem czerpanym z "akumulatora o pojemności wystarczającej na tysiące lat", znaczy samochód zasilany z tzw. komory oscylacyjnej:

      

#D1. Co to takiego owa komora oscylacyjna:

       Nazwa komora oscylacyjna przyporządkowana została do nowego rodzaju akumulatora i przetwornika energii mojego wynalazku, który przechwytuje i przechowuje energię w najczystrzej z możliwych postaci, mianowicie w formie pola magnetycznego o ogromnie dużej gęstości. Z powodu takiej zasady działania owego akumulatora energii, komora ta jest w stanie zgromadzić w relatywnie niewielkiej objętości teoretycznie nieograniczone ilości energii. W praktyce więc przy wielkości porównywalnej do dzisiejszych akumulatorów samochodowych, komora oscylacyjna jest w stanie przechowywać ilość energii jaka wystarczy na kilka tysięcy lat pracy dzisiejszego samochodu. Jako takie, "komory oscylacyjne" mogą z powodzeniem zastępować baterie i akumulatory z dzisiejszych samochodów elektrycznych. Budowa i działanie "komór oscylacyjnych" opisane zostały w rozdziale C z tomu 2 monografii [1/4], a także aż na kilku stronach internetowych. W internecie najszerszy ich opis zawarty jest na stronie oscillatory_chamber_pl.htm - o komorze oscylacyjnej w całości poświęconej temu urządzeniu. Podsumowanie informacji na temat komory oscylacyjnej zawarte jest także w punkcie #9 strony magnocraft_pl.htm - o budowie i działaniu magnokraftu, a także w punkcie #D1 strony propulsion_pl.htm - o zaawansowanych napędach magnetycznych wehikułów latających. Poniższa ilustracja "Fot. #D1" pokazuje jak wygląda eksperymentalny prototyp takiej komory.

Fot. #D1a (góra)
Fot. #D1b (dół)

Fot. #D1ab (góra i dół): Eksperymentalne prototypy komory oscylacyjnej budowane przez polskiego hobbystę który życzył sobie pozostać anonimowym. Jego komora oscylacyjna to ta mała, przeźroczysta, plastykowa kostka widoczna na lewym zdjęciu "a" na wysokości prawego uda eksperymentującego. Pozostałe urządzenia widoczne na lewym zdjęciu "a" to zasilacze tej komory, oraz urządzenia pomiarowe. (Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Fot. #D1a (góra): Pokazuje ona polskiego hobbystę, który pracował nad rozwojem komory oscylacyjnej, razem z jego eksperymentalnym stanowiskiem badawczym składającym się z: (a) badanego prototypu komory, (b) generatora impulsów jaki dostarcza komorze jej mocy elektrycznej, (c) elektromagnesu odchylającego, oraz (d) urządzeń pomiarowych. Sfotografowano w sierpniu 1989 roku. Jak to uwidocznione zostało na powyższym zdjęciu, hobbysta ten wykonywał wszystkie eksperymenty w pokoju swojego maleńkiego miejskiego mieszkania, ku nieposkromionemu oburzeniu swojej żony. Później zmuszony był przerwać owe eksperymenty, ponieważ żona zagroziła mu rozwodem.
       Oczywiście jego prototyp komory ciągle wymagał dalszego doskonalenia aby stać się źródłem potężnego pola magnetycznego. Zapewne też wymagane będzie kilka lat badań i rozwoju zanim pierwsze komory będą gotowe do użytku. Jednak niepodważalnym osiągnięciem tego hobbysty jest że zademonstrował on iż zasada działania komory oscylacyjnej jest poprawna oraz że daje się urzeczywistnić w urządzeniu technicznym. W ten sposób otworzył on drzwi dla dalszych bardziej zaawansowanych badań i rozwoju.
       Mnie zawsze zastanawia paradoks, że jeden hobbysta zdołał osiągnąć aż tak wiele w rozwoju tego cudownego urządzenia. A przecież pracował on w swoim wolnym czasie przeznaczonym na odpoczynek, wszystko czym dysponował ograniczało się do kilku noży kuchennych oraz narożnika swojego pokoju, oraz zmuszony był wydawać własne niewielkie zarobki na materiały, prototypy i na urządzenia pomiarowe. Jednocześnie mamy na świecie tysiące owych doskonale wyposażonych laboratoriów uniwersyteckich otrzymujących od podatników milionowe granty na badania. Niestety, ich dysponenci uparcie ignorują moje niezliczone podania aby pozwolono mi dokonywać badań i rozwoju tej komory w ichnich laboratoriach. Wszakże zakłóciłoby to wygodny styl życia naukowców. Tymczasem nie trudno przewidzieć jak wiele dałoby się osiągnąć gdyby urządzeniu temu pozwolono jednak rozwijać się oficjalnie w takim dobrze wyposażonym laboratorium naukowym.
       Fot. #D1b (dół): Nocna czarno-biała fotografia modelu komory oscylacyjnej owego polskiego hobbysty. Ukazuje ona fascynujący wygląd pęków jarzących się iskier elektrycznych rotujących po obwodzie kwadratu. Fotografia ta wykonana została w maju 1987 roku.


#D2. Chociaż senator McCain obiecał 300 milionów dolarów nagrody dla wynalazcy akumulatora energii o cechach komory oscylacyjnej mojego wynalazku, jednak mi NIE będzie dane z niej oglądnąć ani centa:

Motto: "Ów zbawienny akumulator i przetwornik energii nowej generacji, przydatny m.in. do napędu samochodów elektrycznych, za wynalezienie którego Senator McCain obiecał 300 milionów dolarów nagrody, wynaleziony już został w 1984 roku - jest nim tzw. komora oscylacyjna."

       Kandydat na prezydenta USA, senator John McCain, we wtorek dnia 24 czerwca 2008 roku obiecał publicznie, że ufunduje nagrodę w wysokości 300 milionów dolarów USA temu wynalazcy, który wynajdzie korzystny dla naturalnego środowiska akumulator energii nowej generacji, przydatny do napędzania samochodów. Jego obietnica została natychmiast rozgłoszona po świecie. Już następnego dnia powtarzały ją niemal wszystkie dzienniki telewizyjne oraz wiele gazet. Przykładowo, w Nowej Zelandii opisana ona została w artykule "McCain offers $394m for greener car battery" (tj. "Senator McCain obiecuje $394 milionów dolarów nowozelandzkich za 'bardziej zielony' akumulator do samochodu"), ze strony B1 gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), June 25, 2008. W następnym tygodniu tamta obietnica była komentowana w artykule "Bravo to those extending the knowledge frontiers" (tj. "Brawo dla tych co poszerzają czołówkę wiedzy") ze strony B5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), July 1, 2008.
       Jako ciekawostkę warto w tym miejscu wyjaśnić, że ja już od dawna spełniam wszelkie wymogi otrzymania takiej nagrody. Powodem dla którego ja faktycznie spełniam te wymogi, jest że w dniu 3 stycznia 1984 roku ja już wynalazłem taki właśnie ogromnie korzystny dla naturalnego środowiska akumulator i przetwornik energii. Nazywa się on komora oscylacyjna. Dokładne opisy tej komory, wraz z historią jej wynalezienia, zawarte są w rozdziale F z tomu 2 mojej najnowszej monografii [1/5] i w rozdziale C z tomu 2 mojej nieco starszej monografii [1/4] - obu upowszechnianych nieodpłatnie w internecie m.in. za pośrednictwem niniejszej strony. Owa "komora oscylacyjna" jest właśnie cudownym akumulatorem i przetwornikiem energii (nowej generacji) przydatnym m.in. i do napędzania samochodów elektrycznych. Wszakże ilość energii którą jest ona w stanie zakumulować w objętości dzisiejszego akumulatora samochodowego, potem zaś uwolnić na życzenie, wystarcza w niej do napędzania samochodu przez kilka tysięcy lat. Ponadto nie generuje ona żadnych zanieczyszczeń. Z kolei energia jest w niej przechowywana w najczystszej formie pulsującego pola magnetycznego, które umożliwia łatwe czerpanie tej energii za pośrednictwem zwykłego uzwojenia transformatorowego i następne jej bezpośrednie użycie do napędzania samochodów. To właśnie z uwagi na ów szeroki zakres zastosowań komory oscylacyjnej, a także z uwagi na jej ogromnie zalety użytkowe, sporo badaczy - takich jak owa włoska grupa badawcza pokazująca swoje wideo pod adresami www.youtube.com/watch?v=cPNoOkyI5i4 czy www.youtube.com/watch?v=svbVqGFnkQQ, podjęło już badania i rozwój nad prototypem komory oscylacyjnej mojego wynalazku.
       Jedyne pytanie więc jest, czy karma którą Amerykanie już u siebie zgromadzili przez owe parę wieków kierowania głównie do siebie dorobku innych narodów, pozwala im aby teraz odwrócili swoje nawyki i dla odmiany dzielili z kimś spoza swego kraju część bogactwa jakie nagromadzili? W przypadku komory oscylacyjnej i obwieszczenie senatora McCain wszystko wskazuje na to, że owa karma NIE pozwoli już na rozwój sytuacji jaka byłaby korzystna zarówno dla mnie, jak i dla Amerykanów. Wszakże z powodu tej karmy, nawet w chwili ogłaszania omawiana tu nagroda musiała być tylko "dyplomatycznie" sformułowaną obietnicą obwarowaną warunkiem, że nagroda ta stanie się aktualna tylko w tym wyjątkowym przypadku, jeśli ów senator wygra wybory prezydenckie. Działanie zaś karmy czasami wykazuje znaczne poczucie humoru i w przypadku związanym z tak ogromnie istotnym dla całej ludzkości urządzeniem, jak moja komora oscylacyjna, jest ono nawet w stanie spowodować, że obiecujący nagrodę za wynalezienie tej komory przegra wybory tylko dlatego aby owa komora NIE została przypisana jako dorobek historyczny narodu który na nią sobie NIE zasłuzył. Takie zaś ukierunkowanie działania karmy w sprawie tej komory zdaje się wykazywać dotychczasowy rozwój wypadków. Wszakże przykładowo, ja już od kilkudziesięciu lat nieustannie ponawiam wysiłki wyperswadowania wszelkim możliwym amerykańskim instytucjom aby pozwolili mi zbudować dla nich moją komorę oscylacyjną. Wszakże dla zbudowania tego Amerykanie mają wymagane finanse i warunki - bez których aż tak wyrafinowane naukowo urządzenie NIE da się zbudować. Pomimo jednak tych dziesiątków lat perswadowania, żadna amerykańska instytucja NIE zgodziła się dać mi u siebie szansy zbudowania dla nich tej komory. Na przekór więc, że ów senator obiecywał ową nagrodę w imieniu owych wielu milionów Amerykanów, którzy na niego głosowali, a także na przekór, że prędzej czy później moja komora oscylacyjna zostanie w końcu zbudowana i wszyscy mieszkańcy Ziemi, w tym również wszyscy Amerykanie, będą korzystali z jej dobrodziejstw, sformułowanie opisywanej tu obietnicy stworzyło karmie bardzo prosty sposób aby uniemożliwić dotrzymanie owej obietnicy. Wszakże aby karma uniemożliwiła komorze oscylacyjnej stanie się dorobkiem i przedmiotem dumy Amerykanów, wystarczyło że wybory na prezydenta wygrał Obama - zamiast McCain'a. Tak więc i tym razem spełnia się stare mądre polskie przysłowie, że "obiecanki, cacanki, tylko głupiemu radość".
       Niemniej nawet będąc jedynie obietnicą której Amerykanie nigdy NIE dotrzymają, oraz mając wartość tylko jako moralne wsparcie, ciągle obwieszczenie senatora Mc Cain ma dużą wartość jako uwypuklenie wagi i pilności technicznego urzeczywistniania idei mojej komory oscylacyjnej. Wszakże uzmysławia ono każdemu, że rozwój sytuacji z zasobami ropy naftowej na Ziemi nieodwołalnie wiedzie do sytuacji, że któregoś dnia "komora oscylacyjna" stanie się ludzkości absolutnie niezbędna. Szczególnie, że po zbudowaniu owa komora będzie służyła ludzkości również na dziesiątki innych sposobów. Przykładowo, jest ona także podstawowym urządzeniem technicznym niezbędnym dla zbudowania tzw. "wehikułów czasu" i do umożliwienia ludziom nieśmiertelnego życia - co wyjaśniłem dokładniej na swej stronie immortality_pl.htm, oraz w punktach #A1 i #B6 strony internetowej timevehicle_pl.htm - o softwarowym czasie, o podróżowaniu przez czas i o wehikułach czasu. Będąc zaś "sercem" i najważniejszym podzespołem owych "wehikułów czasu", komora ta stanie się absolutnie ludzkości niezbędna gdy ludzie dorosną już moralnie i zasłużą sobie na pokonanie śmierci i na życie bez końca poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do tyłu (do lat swojej młodości) po każdym osiągnięciu wieku starczego. (Po więcej informacji na temat pokonania śmierci za pomocą wehikułów czasu oraz technicznego uzyskania dostępu do wieczystego życia - patrz podrozdział N3.2 z tomu 11 monografii [1/5].) Taki zaś dzień jest już coraz bliżej. W owym więc krytycznym czasie na wagę złota będzie ekspertyza badaczy którzy mają już jakieś doświadczenie w badaniach i w rozwoju "komory oscylacyjnej". Dlatego ja osobiście bym rekomendował, aby każdy kto ma dostęp do odpowiedniej prototypowni oraz do możliwości prowadzenia badań laboratoryjnych, już obecnie włączył się do budowy i rozwoju "komory oscylacyjnej". Zainwestowanie jego zainteresowań w ów niezwykły akumulator i przetwornik energii, pewnego dnia bezsprzecznie musi okazać się ogromnie korzystne. Nie wspomnę tu już przypadku, że pewnego dnia ktoś ponownie może ogłosić nagrodę za zbudowanie urządzenia takiego jak moja "komora oscylacyjna", oraz że tym następnym razem NIE będą już na ogłoszenie to nałożone "dyplomatyczne" warunki w stylu tych omawianych tu dla "nagrody" ogromnej i bogatej Ameryki, a po prostu nagroda będzie nagrodą - tak jak dzięki dalekowzroczności Nobla swe nagrody bezwarunkowo wypłaca maleńka i raczej skromna Szwecja.
       Powyższe warto uzupełnić informacją, że jak czytelnik zapewne dawno już wie, sprawa podjęcia konkretnych prac rozwojowych nad komorą oscylacyjną wynikająca z obietnicy senatora John'a McCain'a, uzyskała konklusywne zakończenie w środę, dnia 5 listopada 2008 roku. W owym bowiem dniu karma Amerykanów spowodowała, że senator McCain przegrał w wyborach prezydenta USA na rzecz senatora Barack'a Obama. Z kolei senator Obama nigdy NIE obiecywał finansowania prac rozwojowych nad jakimkolwiek urządzeniem, które mogłoby dopomóc ludzkości w zastopowaniu jej obecnego staczania się ku przepaści. W ten prosty sposób Amerykanie uniknęli dylematu, czy powinni wypłacić obiecywaną nagrodę wynalazcy komory oscylacyjnej z dalekiej Nowej Zelandii, który faktycznie nagrody takiej potrzebuje aby oddać swój wynalazek w służbę ludzkości.


#D2.1. Czy dla kogoś, kto niemal nigdy NIE otrzymywał wygranych nagród, wygrana z zakładu "kto w 2016 roku wygra wybory w USA" to przypadek, czy też lekcja-przepowiednia podległa "wolnej woli"?

Motto: "W świecie rządzonym przez niewypowiedzianie mądrego, wszechmogącego i sprawiedliwego Boga, wszystko co nam się przydarza ma aż cały szereg następstw i poziomów znaczeniowych. Niestety nasza ignorancja powoduje, że typowo odnotowujemy jedynie fizykalne następstwa, czyli tylko najbardziej prymitywny z tych poziomów - jakże więc lepsze i bogatsze byłoby nasze życie gdybyśmy zaczęli spożytkowywać też lekcje udzielane nam tymi innymi poziomami." (Jedno z istotnych ustaleń filozofii totalizmu wyjaśnianych w treści punktu #N2 na mojej stronie pajak_na_prezydenta_2020.htm.)

       Życie praktycznie każdego z nas przynosi zdarzenia, jakich NIE daje się wyjaśnić na bazie ateistycznych stawierdzeń dzisiejszej oficjalnej nauki. Niestety, większość ludzi przeacza lub ignoruje te zdarzenia - a szkoda, bowiem zawsze kryją one potencjał wynoszenia nas na wyższy poziom świadomości. Ja jednak należę do nieco innej kategorii ludzi - przeszedłem bowiem szkolenie na zawodowego naukowca w jednej z najlepszych w owym czasie uczelni świata, mianowicie na Politechnice Wrocławskiej (po szczegóły patrz punkt #E1 na mojej stronie internetowej o nazwie rok.htm i punkt #J2 na mojej stronie internetowej o nazwie magnocraft_pl.htm.) Zostałem więc doskonale wyszkolony w odnotowywaniu i analizowaniu zarówno wszelkich regularności, jak i wszelkich odchyleń od tego co typowe i spodziewane. Jedną zaś z takich regularności i jednocześnie odchylenia od typowości, jaka rzuciła mi się w oczy w moim własnym życiu, było że kiedykolwiek coś wygrywałem, poza jednym (ostatnim) wysoce znaczącym wyjątkiem jaki miał miejsce dopiero w 2016 roku, praktycznie niemal nigdy NIE dane mi było z owych wygranych skorzystać.
       Aby czytelnik mógł zrozumieć powody tego dziwnego omijania mnie przez niemal wszelkie wygrane i nagrody, najpierw opiszę tutaj najważniejsze i najbardziej reprezentacyjne z nich, dla których (jak wierzę) wypełniłem wymogi ich otrzymania, jednak które mnie ominęły. Potem zaś też wyjaśnię dlaczego moim zdaniem tak właśnie się stało i dzieje.
       Owo dziwne zjawisko omijania mnie przez nagrody o jakich wiedziałem, że je wygrywałem, trwa już od tak dawna jak tylko sięgam swą pamięcią. Niemniej przez długi czas uważałem to za zbiór "przypadków", niekorzystnych dla mnie "zbiegów okoliczności", a czasami też za wynik ludzkiego "kumoterstwa" lub oszustwa. Dopiero kiedy ominęło mnie otrzymanie bardzo wysokiej wówczas dla mnie sumy 10000 funtów angielskich, zacząłem dokładniej analizować tę sprawę. Ten przełomowy i znaczący przypadek, kiedy wiedziałem iż nagroda legalnie (i tradycyjnie) mi się należała, jednak jej wypłacenia nagrododawca zdecydowanie mi odmówił, wynikała z popartego szerokim materiałem dowodowym mojego wyjaśnienia dla pochodzenia tzw. "kręgów zbożowych". Jak zapewne czytelnik pamięta, w latach 1980-tych, czyli w czasach kiedy ja prowadziłem swoje badania nad wehikułami UFO, takie właśnie "kręgi zbożowe" pojawiały się masowo na polach zbożowych Anglii oraz niemal wszystkich innych krajów świata, włącznie z Polską i Nową Zelandią. Niemal każdego dnia owe "kręgi zbożowe" pokazywane były wówczas w telewizji i w gazetach, pisano o nich książki, a nawet nakręcano filmy – np. patrz amerykański film "Signs" z 2002 roku z Mel Gibson w roli głównej, dostępny m.in. za darmo w YouTube pod adresem www.youtube.com/watch?v=8vhSoB-yaAQ. (Czytelnika może zaintrygować fakt, że znający przyszłość Bóg zorganizował pokazanie owego filmu "Signs" na kanale 13 "Duke" nowozelandzkiej telewizji w czwartek dnia 22 grudnia 2016 roku o godzinie 20:30 do 22:20, czyli dokładnie zaraz po tym jak owego dnia zakończyłem swą pracę nad adaptowaniem opisów "kręgów zbożowych" z niniejszego punktu #D2.1 do treści wpisu numer #279 z bloga totalizmu - jaki to wpis planowałem opublikować już następnego dnia, tj. 23 grudnia 2016 roku.) Ta rosnąca światowa sława "kręgów zbożowych" spowodowała, że w 1990 roku angielskie czasopismo "Sunday Mirror" (Mirror Group Newspapers Ltd., Holborn Circus, London EC1P 1DQ, UK) zaoferowało nagrodę w wysokości dziesięciu tysięcy ówczesnych funtów, osobie która wyjaśni czym są i jak są formowane owe słynne wówczas angielskie "kręgi zbożowe". O owej nagrodzie ja dowiedziałem się z artykułu "Field of Dreams" (OMNI, Vol. 13 No 3, December 1990, pp. 60-67, 121-122, 124, 128) Wkrótce potem formalnie zgłosiłem więc swe roszczenie do tej nagrody, zaopatrując je w obszerne wyjaśnienie skąd owe angielskie kręgi się biorą. Swoje formalne roszczenie do owej nagrody zarejestrowałem też legalnie w biurze prawnym z Dunedin, NZ, przekazując owemu biuru jako mój "depozyt legalny" całą dokumentację na temat owych "kręgów zbożowych" i mojego wyjaśnienia dla ich pochodzenia. Wszakże już wówczas w wydawanych przez siebie monografiach publikowałem szczegółowe wyjaśnienie jak owe angielskie kręgi zbożowe są formowane jako "ślady wykładane przez obwody magnetyczne wehikułów Magnokrafto-podobnych zawisających na niskich wysokościach" (w oryginale angielskojęzycznym: "trails left by magnetic circuits of Magnocraft-type vehicles hovering at low heights") - patrz ilustracja oraz moje wyjaśnienie formowania tych "kręgów zbożowych" przytoczone poniżej na "Rys. #D2", a także powtórzone na "Rys. #F1" z innej mojej strony o nazwie artefact_pl.htm. W chwili obecnej opisy tego wyjaśnienia są nadal prezentowane w moich publikacjach, skrótowo poniżej na "Rys. #D2abcd", a także m.in. w punkcie #C6 oraz na "Rys. #C6ab" z mojej strony internetowej o nazwie ufo_proof_pl.htm, oraz w punkcie #D8 oraz na "Fot. #D8abc" i "Fot. #D8de" z innej mojej strony internetowej o nazwie explain_pl.htm, zaś szczegółowo np. w podrozdziałach G11.3.2 (a także G3.1.6 i na "Rys. G13"), oraz w podrozdziale V5.1, z tomów odpowiednio 3 i 17 mojej najnowszej monografii [1/5]. Niestety, na przekór, że nikt nigdy NIE obalił ani nawet NIE podważył ważności tego mojego wyjaśnienia, oraz na przekór, że swym formalnym dowodem opisywanym m.in. na stronie o nazwie ufo_proof_pl.htm udowodniłem naukowo, że UFO istnieją fizycznie i obiektywnie oraz że formują one m.in. owe "kręgi zbożowe", redakcja owego "Sunday Mirror" napisała mi list w którym zwyczajnie odmówiła wypłacenia należącej mi się od niej nagrody. Prawdopodobnie redakcja ta się obawiała, że otrzymaną nagrodę spożytkuję na swe badania i na swoje wynalazki, oraz że w ten sposób owa nagroda przyniosłaby tylko pożytek naszej cywilizacji. Ów numer "wywinięty" mi wówczas przez Anglików w sprawie nagrody za wyjaśnienie "kręgów zbożowych" opisałem także w punkcie #F2 swej strony o nazwie artefact_pl.htm oraz w podrozdziale G11.3.2 z tomu 3 swej najnowszej monografii [1/5].
       Tamta nagroda 10000 funtów potem okazała się wcale NIE być najwyższą co do wartości, jaka mnie ominęła. W punkcie #D2 powyżej na tej stronie opisałem bowiem dokładnie jak ominęło mnie otrzymanie nagrody w wysokości 300 milionów dolarów USA, jaką w dniu 24 czerwca 2008 roku senator McCain obiecywał w imieniu Amerykanów za wynalezienie urządzenia o cechach "komory oscylacyjnej" jaką ja wynalazłem jeszcze w 1984 roku, zaś z propozycją zbudowania jakiej ja znacznie wcześniej zwracałem się do setek właściwych instytucji w USA, a stąd (jak wierzę) wymogi otrzymania jakiej to nagrody ja wypełniłem już uprzednio. Oczywiście, także i ta nagroda wcale NIE jest ani pierwszą, ani też ostatnią nagrodą za moje wynalazki, odkrycia, dorobek naukowy, itp., dla jakiej wypełniłem wymogi lub warunki jej otrzymania, jednak jakiej nigdy NIE oglądałem, ani z jakiej nigdy NIE odniosłem jakiejkolwiek korzyści. (Podobnie zresztą też było z otrzymywaniem zasiłku dla bezrobotnych, jaki też tradycyjnie mi się należał, bowiem płaciłem podatki i przez wiele lat byłem bezrobotny, jednak jakiego też NIE otrzymywałem. W czasach kiedy byłem bezrobotny owo odmawianie przyznania mi przez władze zasiłku dla bezrobotnych, w połączeniu z szybkim topnieniem moich oszczędności, stało się dla mnie powodem nieustannych zmartwień i wielu nieprzespanych nocy. Tymczasem gdybym wówczas znał przyszłość - tak jak zna ją Bóg, wiedziałbym że NIE potrzebuję się martwić, bowiem wszystko w mym życiu ułoży się OK, a na dodatek nieotrzymywanie zasiłku NIE zaindukuje u mnie niebezpiecznego wygodnictwa i pasywności o jakich wiadomo, że zniszczyły już życie wielu długotrwałych bezrobotnych.) Faktycznie to przez całe swoje życie, co jakiś czas tym co czyniłem wypełniałem warunki otrzymania, albo wygrania, jakiejś nagrody, jednak niemal zawsze coś się zdarzało, że nagrody tej NIE dane mi było otrzymać. Szczerze mówiąc to do dzisiaj, co jakiś czas otrzymuję wiadomość od któregoś z zafascynowanych moim naukowym dorobkiem czytelników, w której czytelnik ten wyraża opinię, że on sam uważa mnie, a także silnie wierzy, iż kiedyś w przyszłości będę uznany przez wszystkich ludzi za "naukowca wszechczasów", jaki dołożył najwyższy znany wkład intelektualny do rozwoju naszej cywilizacji. Jednocześnie jednak takie opinie odbiorców mojego dorobku wcale NIE zmieniają faktu, że w swoim życiu zawodowego naukowca traciłem pracę średnio co około dwa i pół roku (nigdy NIE z mojej własnej winy i zawsze wbrew moim wysiłkom i najlepszym chęciom), że nigdy NIE było publicznych funduszy na badania jakie prowadzę (stąd wszystko co czyniłem i osiągałem finansowałem z moich prywatnych oszczędności), oraz że nawet obecnie po przejściu na emeryturę, z braku miejsca dla naukowej pracy, do korzystania z domowego stołu i komputera (jakie stanowią niemal jedyny ekwipunek używany do opracowywania wyników moich obecnych "hobbystycznych badań") zmuszony jestem konkurować z własnym kotem. (Z jakichś powodów nasz kot uwielbia wylegiwanie się na klawiaturze mojego komputera, oraz stąpanie na ową klawiaturę kiedy właśnie na komputerze tym pracuję.)
       Kolejna raczej istotna podobna sytuacja, o jakiej warto tu wzmiankować, to sprawa tzw. "fal grawitacyjnych" - podsumowana szerzej w punkcie #E1.1 mojej strony o nazwie telepathy_pl.htm. Mianowicie, ja naukowo odkryłem czym są tzw. "fale telepatyczne". Wynalazłem też zasadę działania technicznego urządzenia łącznościowego, jakie zamiast obecnych szkodliwych dla zdrowia i życia fal radiowych, dla celów komunikacyjnych będzie używało właśnie owe bezpieczne i nieskończenie szybkie fale telepatyczne. Urządzenie to nazwałem "telepatyzerem". Na bazie tego własnego wynalazku "telepatyzera" byłem potem w stanie dokładnie wyjaśnić budowę i zasadę działania tajemniczego urządzenia podarowanego ludzkości przez niezwykłą istotę (na ręce Miss Włoch i znanej aktorki filmowej - Pani Danieli Giordano), a nazwanego "piramida telepatyczna" - opisy jakiej to piramidy dziwnym "zbiegiem okoliczności" trafiły do mnie w jakiś czas później. Piramida ta też okazała się być telepatyzerem, tyle że już o formie dopracowanej do technicznego zbudowania i do telepatycznego wymieniania myśli pomiędzy dwoma inteligentnymi istotami oddzielonymi od siebie np. międzygwiezdnymi odległościami. W 2015 roku z szokiem jednak się dowiedziałem, że jacyś naukowcy zbudowali wielkoskalową wersję urządzenia bazującego na tej samej zasadzie działania co owa "piramida telepatyczna", tyle że swoje urządzenie nazwali oni "LIGO" oraz twierdzą, iż przechwytuje ono "fale grawitacyjne", a nie odkryte przezemnie "fale telepatyczne". Jestem gotów się założyć, że owi naukowcy otrzymają kiedyś (lub już otrzymali) jakieś nagrody za swoje urządzenie. Jednocześnie zaś podczas rozdzielania owych nagród mój dorobek naukowy, ani "fale telepatyczne" jakich naturę to ja wyjaśniłem i jakie faktycznie są przechwytywane przez owo "LIGO", NIE będą wówczas nawet wzmiankowane. Wszakże poziom zakłamania dzisiejszej oficjalnej nauki jest już aż tak wrosły w jej system, że nauka ta raczej wcześniej upadnie i zostanie zastąpiona np. przez nową "totaliztyczną naukę", niż oficjalnie przyzna iż jakikolwiek fragment mojego dorobku naukowego, np. moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jest poprawny, zaś wynikające z niego wnioski są prawdą - co staram się uświadomić czytelnikowi aż na szeregu swych internetowych stron, np. w punkcie #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm, czy np. w punkcie #B2 swej strony o nazwie humanity_pl.htm i w punkcie #K2 swej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm.
       Niezależnie od powyższych bardzo istotnych przypadków, istnieje też aż cały szereg mało znaczących sytuacji, jakie też wynikały np. z mojej drogi życiowej albo postępowań naukowych, a w jakich też omijało mnie korzystanie z czegoś, wymogi otrzymania czego wypełniłem. Przytoczę tu też kilka ich najbardziej reprezentacyjnych przykładów. I tak, kiedy uczęszczałem jeszcze do szkoły średniej, jako jednemu z uczni o imponujących wynikach jednak biednych rodzicach, zgodnie z ówczesnym prawem należało mi się stypendium szkolne. Niestety, stypendium tego mi wówczas odmówiono - chociaż otrzymywał je jeden z najbogatszych uczni o raczej kiepskich wynikach nauki (uczeń ten umarł wkrótce po ukończeniu owej szkoły - tak jak wyjaśniłem to w punkcie #G1 swej strony o nazwie will_pl.htm). Powinienem tu jednak dodać, że w owych czasach prawdopodobnie NIE osiągnąłem jeszcze wymaganej dojrzałości aby ewentualne stypendium spożytkować w moralnie poprawny sposób, a ponadto nadal mieszkałem wówczas z rodzicami, którzy chociaż byli biedni, swe niedobory efektywnie kompensowali pracowitością i zapobiegliwością - faktycznie więc stypendium NIE było mi desperacko potrzebne, zaś ewentualne jego otrzymywanie byłoby dla mnie jedynie dodatkowo psującą mnie nagrodą za wyniki w nauce. (Ta sytuacja jednak się zmieniła, kiedy zacząłem swe studia z dala od domu rodziców na Politechnice Wrocławskiej, gdzie już otrzymywałem stypendium, jako że tam NIE było ono nagrodą, a z wielkim trudem zapracowywaną niezbędnością i warunkiem przeżycia, ponieważ bez otrzymywania stypendium ukończenie studiów stałoby się dla mnie niemożliwe, a także gdzie już uczyłem się jak spożytkowywać je w moralnie poprawny sposób.) Kolejnym przypadkiem ominięcia mnie przez nagrodę było, że kiedy już po studiach gdy nadal mieszkałem jeszcze w Polsce, moją uwagę zwrócił też fakt, że w owych czasach w naszym kraju istniała tylko jedna maszyna do losowania numerów "toto-lotka". Będąc zaś naukowcem inżynierii mechanicznej, wiedziałem że maszyna ta miała w sobie jakieś fizykalne niedoskonałości, jakie z pewnością powodowały, iż w wylosowanych przez nią numerach istniał jakiś rodzaj współzależności. Poznanie i wykorzystanie tych niedoskonałości pozwalałoby więc wygrywać nagrody we wszystkich losowaniach. Naukowo posądzałem też, że niedoskonałościami tymi rządzą takie czynniki, jak: siły grawitacyjne (tj. głównie data i godzina losowania - jaka z kolei decydowała o położeniu Ziemi względem Słońca oraz położeniu Księżyca względem Ziemi), pogoda w miejscu losowania, oraz kolejność wypadania numerów z owej maszyny. Zacząłem więc gromadzić dane o tych właśnie wielkościach. Ponieważ zaś byłem dobry w programowaniu komputerów, równocześnie zacząłem opracowywać program, jaki uwzględniał owe czynniki. Po około dwóch latach dorywczej pracy nad tym programem i sprawdzania jego wyników w każdym kolejnym losowaniu, mój program zaczął pozwalać mi na wygrywanie niewielkich sum w praktycznie każdym kolejnym losowaniu polskiego "toto-lotka". Sumy te były niewielkie - wystarczały zaledwie na zwracanie mi się zakupu biletów "toto-lotka" każdego tygodnia. Jednak w wyniku nieustannego udoskonalania programu pomału wysokość wygranych zaczęła rosnąć. Wówczas to nagle Polska zakupiła drugą bardzo podobną maszynę do losowania numerów - co unieważniło mój program ponieważ NIE byłem już w stanie przewidzieć która maszyna oraz który zestaw jej numerów były i będą użyte. Potem zaś wyemigrowałem do NZ. Innym ciekawym przypadkiem było kiedy zakupując szereg relatywnie drogich narzędzi w NZ sklepie zwanym "Mitre 10", wygrałem tam oprzyrządowanie do gry w krykieta. Aczkolwiek sam NIE mam czasu na jakikolwiek sport, oprzyrządowanie to mnie ucieszyło, bowiem właśnie obramowałem deskami trawniczek na swoim miniaturowym ogródku (deski te widać np. na "Fot. #G1" z mojej strony o nazwie solar_pl.htm) i odnotowałem, że naroża owych desek wyglądały pusto, stąd wbite w tych narożach jakieś pionowe słupki ozdobne znacząco dodałyby piękna ogródkowi. Słupki zaś i pałki krykietowe jakie właśnie wówczas wygrałem, wyglądały wysoce ozdobnie i doskonale upiększyłyby mój ogródek - gdyby były użyte właśnie jako takie pionowe ozdóbki dla naroży obramowań mojego ogródkowego trawnika. Niestety, zanim znalazłem chwilę wolnego czasu aby tymi słupkami i pałkami przyozdobić nasz ogródek, moja żona, która doskonale wie iż ja NIE uprawiam żadnego sportu, uznała za niepotrzebne uprzednie skonsultowanie ze mną co z tym zestawem zamierzam czynić, podarowała go więc dzieciom naszych przyjaciół. Jeszcze innym dość podobnym przypadkiem była sytuacja, gdy po otrzymaniu wypowiedzenia pracy z mojego ostatniego nowozelandzkiego miejsca zatrudnienia w Wellington Instytute of Technology, moi koledzy z pracy poskładali się aby ufundować mi jakąś pamiątkę po sobie - i zakupili mi z tych składek tzw. "gift card" do księgarni Whitcoulls - tak abym to ja sam mógł za tą "gift card" wybrać potem sobie i kupić coś, co w owej księgarni najbardziej polubię. Zanim jednak zdążyłem wybrać dla siebie ową pamiątkę i zakupić ją za sumę reprezentowaną przez tą "gift card", firma Whitcoulls zbankrutowała i unieważniła wszystkie "gift cards" jakie uprzednio sprzedała swym klientom - ci zaś co potem zakupili ową zbankrutowaną firmę i prowadzą ją obecnie nadal pod tą samą nazwą, NIE chcą już honorować "gift card" posprzedawanych przez poprzednich właścicieli. Dosyć symboliczną i jedyną więc moją pamiątką po kolegach z WelTec, stanowi obecnie ta unieważniona "gift card". Dającym mi sporo do myślenia przykładem sytuacji, kiedy ten co NIE ma otrzymać jakiejś (albo żadnej) nagrody, zdecydowanie jej NIE otrzyma bez względu na to jak by się NIE wysilał (jaka to sytuacja zapewne została mi zaserwowana abym dokładniej przemyślał potem jej znaczenie), jest zdarzenie, które doświadczyłem we wrześniu 2016 roku. Rozważałem wówczas czy włączyć piosenkę o tytule "Set Fire to the Rain" (tj. "Podpalić deszcz") śpiewaną przez angielską piosenkarkę "Adele", do jednej z moich totaliztycznych "playlist" linkowanych ze strony p_instrukcja.htm. Chociaż wówczas zaniechałem tego włączenia, sam jego zamiar spowodował, że uważnie przeanalizowałem z TV i z internetu słowa owej piosenki oraz informacje o tej piosenkarce po względem ich zgodności z zasadami filozofii totalizmu. W parę dni później brałem udział w konferencji organizowanej przez pracodawcę mojej żony. Dla rozrywki uczestników, na konferencji tej zorganizowano konkurs z bardzo atrakcyjnymi nagrodami (elektrycznymi urządzeniami wyposażenia kuchni), w którym zadawano pytania, zaś ten z widowni kto złosił się do odpowiedzi i odpowiedział poprawnie dostawał nagrodę. Jedno z tych pytań zapytywało właśnie o Adelę i o tę jej piosenkę. Ja oczywiście natychmiast znałem odpowiedź, bo niedawno analizowałem tę właśnie piosenkarkę i jej piosenkę. Niestety, na przekór, że pierwszy wstałem i zgłosiłem się z odpowiedzią, oraz że kontynuowałem swe stanie i zgłaszanie chęci odpowiedzi, prowadzący ten konkurs wyraźnie mnie ignorował i tylko powtarzalnie, jak zacięta płyta, zapytywał przez mikrofon "kto zna odpowiedź". Przez spory czas ci inni, co z ociąganiem potem się zgłaszali, podawali błędne odpowiedzi. Zacząłem więc na stojąco wymachiwać rękami i okrzykami próbować zwrócić na siebie uwagę prowadzącego konkurs. Ten jednak nadal udawał, że NIE widzi mojego zgłoszenia (na mnie sprawiał on wrażenie, iż czeka na zgłoszenie się kogoś, kogo zna) - na przekór, że nawet już inne osoby siedzące niedaleko mnie też mu zaczęły mnie wskazywać. On jednak najwyraźniej celowo mnie ignorował, aż w końcu po wielu błędnych odpowiedziach ktoś tam się zgłosił, na kogo prowadzący jakby odczekiwał i natychmiast dostał nagrodę jaka wówczas uparcie mnie omijała (tj. omijała jakby celowo i pod koniec wręcz zabawnie). Tak nawiasem mówiąc, to po tym jak owo zdarzenie zmobilizowało mnie abym je tu opisał, zdecydowałem się, że jednak włączę ową piosenkę do mojej "playlisty" o nazwie "p_12fm.htm" z "love songs". Oczywiście, podobnych przypadków miałem w życiu znacznie więcej, jednak tu wystarczy opisanie najbardziej reprezentacyjnych z nich.
       Opisując tu przykłady powyższych przypadków, które faktycznie mi się przydarzyły, pragnę jednak przypomnieć czytelnikowi, że tematem moich obecnych "hobbystycznych" badań naukowych są metody działania Boga. Z dotychczasowych zaś wyników tych badań wierzę, iż wiem już "dlaczego" w każdym z tych przypadków stało się tak, jak to powyżej opisałem. Wiem też, że to co się stało, a NIE to co mogłoby się stać gdyby NIE zaszła opisywana powyżej interwencja Boga, dla mnie okazuje się być najbardziej poprawnym moralnie i edukującym mnie przypadkiem życiowym, po jakiego przeżyciu i wyciągnięciu z niego właściwych wniosków, staję się teraz lepszym człowiekiem niż byłem nim uprzednio. Zainteresowanym czytelnikom polecam więc zapoznanie się poniżej z tym moim ustaleniem "dlaczego".
       W świetle wyników moich badań, istnieje aż wiele odmiennych powodów, dla których Bóg oddawał mi sporą przysługę za każdym razem kiedy uchronił mnie przed otrzymaniem owych nagród - jakich uzyskanie faktycznie NIE było konieczne dla mojego przeżycia. Przykładami takich przysług mogą być: chronienie mnie przed wpadaniem w zarozumiałość, przed zblazowaniem się z powodu wzrostu zwodniczego poczucia własnej niby wyższości, przed nawykiem wygodnictwa i pasywności, przed nabyciem zachowań "bogacza", itd., itp. Wszakże takie właśnie przywary otrzymywanie dowolnych nagród jest w stanie zaindukować w niedoskonałych ludzkich ciałach i umysłach - zwróć tu uwagę na owo słynne powiedzenie Jezusa z Biblii (Mateusz 19:24, Mark 10:25, Łukasz 18:25), że "łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego". Ponadto, takie systematyczne omijanie mnie przez nagrody spowodowało też wiele dobra - przykładowo zmusiło mnie abym szukał wyjaśnienia dla jego powodów (czyli przyczyniło się do napisania niniejszego punktu i wyjaśnień), zintensyfikowało przemyślenia na temat Boga, zwiększyło moją znajmość metod działania Boga, powiększyło moją skromność, udoskonaliło mój charakter, spowodowało iż zamiast koncentrować się nad praktycznym urzeczywistnieniem tylko jednej idei jakiej posiadanie wymaganych funduszy pozwoliłoby mi wdrożyć w życie, miałem czas i intelektualne możliwości przerobowe aby teoretycznie wypracować dużą liczbę zupełnie odmiennych nowych idei jakie tylko ktoś o moim umyśle i doświadczeniu był w stanie zidentyfikować i opisać dla dobra ludzkości, itd., itp. Jednak za główny powód dla którego wszelkie nagrody i wygrane zdają się uparcie mnie omijać, ja sam uważam opisane m.in. w #3A z podrozdziału I4.1.1 w tomie 5 mojej najnowszej monografii [1/5], "prawo moralne" jakie ja nazywam "prawem zapracowania na wszystko". Mianowicie, zgodnie z działaniem tzw, "pola moralnego" (tego opisywanego m.in. w punkcie #C4.2 z mojej strony o nazwie morals_pl.htm), "prawa moralne" są tak zaprogramowane przez Boga, że na wszystko co ma przynosić korzystne dla ludzi owoce, owi korzystający z tych owoców muszą uprzednio sobie zapracować moralnie poprawną i zgodną pracą, motywacjami oraz wysiłkiem - w przeciwnym bowiem przypadku, kiedy coś się otrzyma bez takiego uprzedniego zapracowania, to otrzymanie uruchamia karzące mechanizmy moralne. Tymczasem praktycznie niemal wszelkie wygrane, nagrody i dary są dawane, kiedy otrzymujący je ludzie jeszcze sobie NIE zapracowali na ich otrzymanie. Jako takie muszą więc one być tak przekierowywane, aby zostały strwonione, a NIE aby generowały pożyteczne owoce. Owo zaś np. skierowanie nagród i wygranych do osób, które jeszcze NIE zasłużyły sobie na ich otrzymanie, a stąd które je strwonią, powoduje m.in., że to co NIE zostało jeszcze zapracowane przez ludzi, NIE ma też wpływu na podnoszenie poziomu cywilizacyjnego całej ludzkości.
       Na początku tego punktu wzmiankowałem, że w całym moim życiu omijały mnie "niemal" wszystkie należne mi wygrane i nagrody. Powodem użycia słowa "niemal" jest, że w owym "omijaniu" niedawno zdażył się pierwszy niezwykły wyjątek. Jak też wierzę, wyjątek ten został uczyniony z nadrzędnych powodów. Mianowicie w piątek, dnia 11 listopada 2016 roku, zostałem zaproszony przez małżeństwo przyjaciół mojej żony i mnie, do zjedzenia z nimi obiadu w restauracji, jaki to obiad ja "wygrałem" kiedy na innym, wcześniejszym naszym obiedzie (z okazji moich 70-tych urodzin), ów przyjaciel zmusił mnie do założenia się z nim w sprawie czy Donald Trump wygra, czy też przegra, w USA wybory prezydenckie z 2016 roku. Ponieważ owo nasze założenie się było dosyć niezwykłym i symbolicznie-znaczącym zdarzeniem, a także ponieważ okazało się ono być jedyną dotychczas "wygraną" z całego mojego życia, którą zarówno "wygrałem", jak i faktycznie "otrzymałem" oraz "spożytkowałem", opiszę je tutaj nieco dokładniej.
       W naszej dwuosobowej rodzinie mamy już wieloletni zwyczaj, że dla uczczenia kolejnych urodzin zarówno mojej żony, jak i moich, corocznie wybieramy się do restauracji co najmniej dwukrotnie, aby oddzielnie każde z tych dwóch urodzin celebrować tam razem z naszymi przyjaciółmi. W dniu 25 maja 2016 roku wypadały moje 70 urodziny - tj. te same urodziny, z okazji nadchodzenia których jeden z czytelników doceniających mój dorobek naukowy opracował na YouTube film noszący tytuł "Dr Jan Pajak portfolio", jakiego szerszy opis czytelnicy znajdą na stronie o nazwie portfolio_pl.htm. Zaprosiliśmy więc do restauracji parę (męża i żonę) naszych przyjaciół aby współuczestniczyli w tamtej naszej celebracji 70-tych urodzin. Jak zwykle podczas takich obiadów, rozmowa zeszła także na tematy polityczne - w tym wyborów prezydenckich w USA. W owym czasie wybory te nadal były jedynie w bardzo początkowej fazie zaawansowania. Jednak ja od pierwszej chwili kiedy dowiedziałem się, że Donald Trump startuje w tych wyborach, wiedziałem też już z całą pewnością, że owe wybory wygra właśnie on. Zgodnie wiec z moją zasadą mówienia prawdy i tylko prawdy, poinformowałem wszystkich, że wiem z absolutną pewnością, iż to Donald Trump wygra owe wybory. (Niestety, skąd to wiem, o tym wolałem ich NIE informować, ponieważ uprzednio doświadczyłem już wielokrotnie, jak negatywnie reagują niemal wszyscy ludzie kiedy im ujawniam prawdziwe źródła swojej wiedzy - jednak ci czytelnicy, którzy znają tematy i wyniki moich badań, doskonale zdają sobie sprawę "dlaczego".) Tak jednak się składało, że moi przyjaciele, a nawet moja żona, byli absolutnie pewni, iż tym razem jestem w błędzie i że Donald Trump z wielkim hukiem przegra te wybory poczym szybko będzie zapomniany jako polityk. Przewidując więc okazję do zabawienia się w przyszłości z tego tytułu, wszyscy pozostali współbiesiadnicy zaczęli na mnie naciskać, że skoro jestem aż tak pewnien iż to Donald Trump wygra te wybory, to powinienem się założyć w tej sprawie - sugerując jednocześnie, że nagrodą za wygranie tego zakładu powinno być zafundowanie wszystkim obecnym następnego obiadu w restauracji przez tego z nas, co zakład ów przegra. Ja w swym życiu praktycznie nigdy się NIE zakładam, bowiem wiem, że kiedy dwóch ludzi dobrowolnie się zakłada, jeden z nich jest "oszustem", drugi zaś "naiwniakiem". W tym zaś przypadku ja wiedziałem już z całą pewnością kto wygra wybory w USA. Stąd dla mnie było jasnym, że jeśli zgodzę się założyć w tej sprawie, wówczas pod względem moralnym to ja stanę się "oszustem", zaś nasz przyjaciel okaże się "naiwniakiem". Jednak wszyscy troje moi współbiesiadnicy tak się zapalili do owego zakładu, że zmusili mnie pod groźbą posądzenia o tchórzostwo i sknerstwo, że jednak się założyłem. W środę, 9 listopada 2016 roku, oglądałem więc sobie na żywo w darmowej telewizji NZ ponad 6-godzinne sprawozdanie z wyborów prezydenckich w USA, ładnie mi ilustrujące proces stopniowego wygrywania przezemnie owego zakładu. Oczywiście, czując się "oszustem" w tym zakładzie, ja sam zadecydowałem, iż będę milczał wobec znajomych i zachowywał się jakby nasze założenie się wogóle NIE miało miejsca. Jednak już następnego dnia, bo w czwartek 2016/11/10, nasi znajomi zadzwonili do nas, informując iż już zarezerwowali stół w chińskiej restauracji z pobliskiego miasteczka Lower Hutt, na godzinę 7 wieczorem następnego dnia, tj. piątku 2016/11/11, oraz zaprosili nas abyśmy wzięli udział w owym obiedzie z okazji mojego wygrania wcześniejszego zakładu. Chińska restauracja w jakiej zarezerwowali ów stół nazywa się "Forbidden City". Następnego więc dnia obiad ten zjedliśmy tam w atmosferze wzajemnej życzliwości i przyjacielskiej pogawędki. Tyle tylko, że zarówno ja, jak i nasi znajomi, dyplomatycznie unikaliśmy rozmawiania na temat okazji z powodu jakiej jest ów obiad. Jedynie moja żona, na przekór naszego nie podejmowania tego tematu, jakoś nie potrafiła się powstrzymać od typowo żeńskiego monologu, "paplania", czy plotkowania, o owych wyborach w USA - z którego to powodu ja aż kilkakrotnie niemal się zakrztusiłem usiłując powstrzymać wybuch niedyplomatycznego, czy nawet w tej sytuacji niegrzecznego, głośnego śmiechu. Tak to bowiem z nadmiernie pewnymi siebie bywa, że kiedy chcą oni stworzyć sobie okazję do uciechy lub korzyści czymś czego są absolutnie "pewni", często sami okazują się potem być przedmiotem uciechy i przegranej na rzecz tych co ową ich "pewnością" zostali do czegoś siłą przymuszeni - czyż NIE jest to powtarzalną regułą, którą dobrze znamy z życia i która z całą pewnością jeszcze nieraz się powtórzy?
       Moje doświadczenie życiowe mi ujawniło, że na Ziemi nic NIE zdarza się przez tzw. "zwykły przypadek", oraz że wszystko co zaistniało ma aż kilka różnych poziomów znaczeniowych - większość z których to poziomów z powodu swej ignorancji typowo przeaczamy. Aczkolwiek więc nasi znajomi zapewne zarezerwowali stół w owej restaturacji o nazwie "Forbidden City" dla jakichś im znanych banalnych powodów (np. ponieważ leży ona blisko ich miejsca zamieszkania i oferuje smaczne potrawy), a także chociaż ja zupełnie wyłączyłem się z wzięcia udziału w jakichkolwiek sprawach związanych z organizacją tego obiadu oraz z zamawianiem dań podczas jego trwania, dla mnie wszystko na temat owego obiadu miało też wysoce symboliczną i przepowiedniową wymowę. Aby zaś czytelnik mógł zrozumieć powody owej symboliczności i przepowiedniowości tego obiadu, proponuję odnotować, że nawet w powszechnym ludzkim zrozumieniu sporo faktów na temat tego obiadu może być interpretowane przepowiedniowo. (Pamiętać tu jednak należy, że to co przez ludzi interpretowane jest na jakiś sposób, przez Boga który to organizuje i zarządza, może być interpretowane na zupełnie odmienny sposób - jaki my powinniśmy starać się empirycznie studiować i poznawać.) Przykładowo, aby poznać ludzkie zrozumienie przepowiedniowych znaczeń faktów o tym obiedzie (boskie może wszakże być zupełnie inne) wystarczy zajrzeć do google.pl pod hasło "Forbidden City" i poczytać trochę na jego temat, a także proponuję przypomnieć sobie balladę Adama Mickiewicza o tytule Pani Twardowska, poczym rozważyć dlaczego akcja owej ballady miała miejsce w karczmie o nazwie "Rzym". Warto też aby czytelnik dodał do siebie cyfry daty 2016/11/11, na jaką nasi znajomi, zapewne całkiem niewinnie i nieświadomie, zdecydowali się zarezerwować ów obiad, poczym przypomnieć sobie co polski folklor ludowy twierdzi na temat tzw. "feralnego piątku" (tj. piątku o dacie 13-tego). Proponuję też czytelnikowi rozważyć wymowę godziny 7 wieczorem, na jaką nasi znajomi (zapewne też dla jakichś banalnych powodów) zarazerwowali rozpoczęcie owego obiadu, poczym porównać owo 7 np. z wersetem 2:3 z bibilijnej "Księgi Rodzaju", lub z przelicznymi innymi wersetami Biblii, które jednoznacznie ilustrują, że liczba 7 jest używane przez Boga m.in. do wskazywania tego, co chociaż "przypadkowo" uczynili ludzie, faktycznie swoje inspiracyjne pochodzenie wywodzi od samego Boga. (Być może dlatego cyfry dnia moich urodzin 25-go, a może także i twoich czytelniku urodzin, po dodaniu do siebie dają liczbę 7.) Aczkolwiek typowo NIE byłoby istotne ile i jakie dania ktoś zjada podczas obiadu, w tym przypadku wyjaśnię, że zgodnie z Chińską tradycją zamówiliśmy 4 dania. (Chińczycy mają tradycję, że typowo zamawiają tyle dań, ilu osób siedzi przy tym samym stole. Chińskie kuchnie każde danie serwują bowiem w ilości jaka ma wystarczyć dla nakarmienia jednej osoby tym właśnie daniem. W chińskiej tradycji poszczególne dania są też serwowane dla późniejszego podzielenia się nimi przez wszystkich jedzących przy tym samym stole. Stąd po zaserowaniu wszyscy przy stole biorą sobie z każdego dania tyle, ile im się podoba. W rezultacie więc końcowym, po zamówieniu tylu dań ilu ludzi je zjada, typowo po obiedzie każdy z biesiadników jest nakarmiony do syta.) Tę liczbę 4 dań podaję tu, ponieważ w chińskiej numerologii też ma ona przepowiedniowe znaczenie, jakie chińska numerologia przyporządkowuje liczbie 4. Być też może, iż NIE przez przypadek, zamiast być przygotowane z jakichś banalnych poduktów (np. pomidorów, fasoli, grochu, itp.), owe zamówione dla nas 4 dania były przygotowane z następujących głównych składników, jakie widniały w ich nazwie podanej w jadłospisie: owca, ryba, wołowina, oraz tzw. "egg plant" - czyli warzywo jakiego angielska nazwa oznacza "jajko roślinne". (Ja celowo NIE współuczestniczyłem w wybieraniu owych dań.) Nie muszę tu zaś przypominać, że owca jest równocześnie symbolem ofiary "baranka bożego" oraz symbolem ludzi wierzących w Boga. Ryba jest herbem Jezusa. Wołowina reprezentuje też święte krowy "żywicielki" z Indii. Natomiast jajko jest symbolem początku wszystkiego. Nie bez znaczenia jest tu też zapewne, że każde z tych dań miało szczególne symboliczne znaczenie dla odmiennej części Ziemi - a stąd że symbolizm owego obiadu reprezentował całą naszą planetę.
       Wymowa owych pozafizycznych poziomów owego obiadu mi osobiście silnie więc sugeruje, że obiad ten miał zapewne być czymś znacznie więcej niż jedynie potwierdzeniem mojej wygranej zakładu. Tyle tylko, że aby nikomu NIE odbierać "wolnej woli", owe dalsze znaczenia i zawartości owego obiadu zostały celowo w nim ukryte za opisywanym tu symbolizmem. Dzięki temu, z jednej strony obiad ten inspiruje do przemyśleń, poszukiwań i prób poznawania prawdy. Z drugiej zaś strony, zależnie od wyznawanych przez kogoś poglądów, każdy może teraz interpretować ten obiad na sposób zgodny z poziomem jego własnej świadomości - po więcej informacji w tej sprawie patrz punkt #C2 na mojej stronie o nazwie tornado_pl.htm. Dlatego, przykładowo dla mnie, obiad ten był też empirycznym potwierdzeniem faktu, że o tym komu oddana jest w ręce władza nad określonym państwem, narodem, lub grupą ludzi, zawsze decyduje Bóg, dla którego osoby przy władzy stają się potem narzędziami wypełniania Jego boskiej woli - bibilijne wersety informujące o którym to fakcie ja staram się przypominać i uświadamiać totaliztom i bliźnim aż na szeregu swych stron internetowych, najklarowniej zaś w punktach #J1 do #J7 swej strony o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm. Oczywiście, to wcale NIE oznacza, że osoby o innych niż mój światopoglądach NIE mają "wolnej woli" aby ów ogromnie istotny fakt "kto naprawdę rządzi światem" interpretować na swój własny sposób - jaki może zupełnie się mijać z tym co jest dokładnie wyjaśnione w Biblii. Pytanie jedynie jakie warto wówczas sobie zadać, to: "jakich następstw trzeba spodziewać się w sytuacji, jeśli Biblia faktycznie wyraża prawdę i nakazy wszechmogącego Boga, jednak ludzie wierzą w, oraz realizują to, co stanowi niemal odwrotność prawd i nakazów z Biblii?" Czyż NIE jest bardziej zgodne ze "zdrowym rozsądkiem", bezpieczne i rozsądniejsze, aby chociaż "tak na wszelki wypadek" zaprzestać owego rzekomo "naukowego" i "nowoczesnego" zaprzeczania zawartym w Biblii prawdom, a co jeszcze ważniejsze, aby zaprzestać też łamiania nakazów Biblii?

Rys. #D2a (góra)
  Rys. #D2b (środek)
  Rys. #D2c (dół)

Rys. #D2abcd (góra, środek i dół): oto ilustracje zasady formowania "kręgów zbożowych" przez wehikuły Magnokrafto-podobne (tj. przez Magnokrafty i przez UFO). Zasada ta została komputerowo wyrysowana przez mojego utalentowanego graficznie przyjaciela, Dominika Myrcik. (Odnotuj, że niniejsza ilustracja jest także powtórzona jako "Rys. #F1" na innej mojej stronie o nazwie artefact_pl.htm.) Pokazana powyżej zasada ilustruje moje wyjaśnienie jak takie kręgi zbożowe są formowane przez Magnokrafty, tj. wyjaśnienie jakie NIE tak już spektakularnym rysunkiem technicznym ja sam oryginalnie zilustrowałem na Rys. #C6b z mojej strony internetowej o nazwie ufo_proof_pl.htm i na Fot. #D8 z mojej strony internetowej o nazwie explain_pl.htm, a także pokazane na "Rys. G13" i szeroko omówione w podrozdziale G11.3.2 z tomu 3 mojej najnowszej monografii [1/5]. (Odnotuj, że formalnym dowodem naukowym dowiodłem też już fakt, iż "UFO to już zbudowane przez kogoś i już latające Magnokrafty" - dowód ten jest zaprezentowany do wglądu w tomie 14 z mojej najnowszej monografii [1/5].) Zasada ta jest tu zilustrowana na przykładzie wyglądu kręgu zbożowego, powyżej pokazanego z trzech odmiennych kierunków patrzenia, kiedy krąg ten wyłożony został w zbożu przez wirujące "obwody magnetyczne" konfiguracji tych wehikułów zwanej "latającym klusterem", a uformowanej z dwóch "kompleksów kulistych" UFO typu K6, z których prawy pracuje w trybie wiru magnetycznego, zaś lewy w trybie pulsującym. (Nazwa "obwody magnetyczne" oznacza po prostu bardzo skoncentrowane pęki linii sił pola magnetycznego, które łączą wylot S każdego pędnika magnetycznego takiej konfiguracji UFO lub Magnokraftów, z wlotem N każdego innego pędnika owej konfiguracji. Na powyższych ilustracjach owe obwody magnetyczne są pokazane jako czarne promienie zakrzywiające się pomiędzy pędnikami, które tuż przy pędnikach pokolorowane są na czerwono lub niebiesko dla oddania bieguna N, lub S, do, lub z, jakiego wnikają. To właśnie takie wirujące obwody magnetyczne zamiatają zboże w chwili wnikania pod ziemię, precyzyjnie przyginając do ziemi, tak jak włosy zamiatającej szczotki, każdą indywidualną łodygę zboża. Z kolei "latający kluster" jest nazwą jednego z sześciu podstawowych klas magnetycznych sprzędnięć w konfiguracje latające, jakie Magnokrafty lub UFO mogą formować w trakcie lotu i jakie to podstawowe klasy zilustrowałem przykładami na "Rys. G6" z tomu 3 mojej najnowszej monografii [1/5], a także, m.in., na "Rys. #H4" z mojej strony internetowej o nazwie magnocraft_pl.htm. Cechą owych latających klusterów jest, że indywidualne wehikuły lub nawet całe konfiguracje wehikułów są w nich łączone ze sobą bezdotykowo właśnie za pośrednictwem owych obwodów magnetycznych. W końcu Magnokrafty i UFO typu K6 są to gwiazdoloty średniej wielkości, w których współczynnik stopnia spłaszczenia, zwany "krotnością", wynosi K=D/H=6. Wyglądy najważniejszych typów Magnokraftów i UFO, oraz ich porównania do powszechnie znanych obiektów, zilustrowane są w "części #A" mojej strony o nazwie magnocraft_pl.htm - np. pokazany jest tam wygląd Magnokraftu i UFO typu K10, oraz jego porównianie do wielkości słynnego trans-atlantyka "Tytanik" - o którym relacje świadków raportują, że podobno jego zatonięcie było obserwowane przez UFO ogromne jak owo K10.) Odnotuj, że faktyczny krąg zbożowy uformowany w Anglii właśnie przez powyżej pokazaną konfigurację "latającego klustera" wehikułów UFO typu K6, tyle że działającą w nieco odmienny i bardziej złożony sposób (opisywany dokładniej w rozdziale G z tomu 3 mojej najnowszej monografii [1/5]), pokazany został na Rys. #C6a z tamtej strony internetowej o nazwie ufo_proof_pl.htm. (Inny, jeszcze bardziej okazały "krąg zbożowy", uformowany z "latającego klustera" sprzęgniętego z wielu UFO najróżniejszych typów, pokazany został na Fot. #D8d z mojej strony internetowej o nazwie explain_pl.htm.) Z kolei nocne zdjęcie właśnie takiego latającego klustera z UFO typu K6, ujawniające magnetycznie zjonizowanym powietrzem przebieg świecących się obwodów magnetycznych obu UFO, tyle że dokumentujące kluster uformowany z dwóch pojedyńczych UFO lecących w pozycji stojącej, a NIE z dwóch "kompleksów kulistych", pokazałem jako Rys. #C4a na tej samej mojej stronie internetowej o nazwie ufo_proof_pl.htm. Aby ujawnić biegunowość poszczególnych pędników tych wehikułów, wloty do ich biegunów N (tj. do wlotów "I" pola magnetycznego) oświetlono kolorem żółto-czerwonym, w jakim typowo bieguny N jarzą się u UFO, natomiast wyloty z biegunów S (tj. z wylotów "O" pola magnetycznego) oświetlono kolorem niebiesko-zielonym, w jakim typowo jarzą u nich się bieguny S. Aby nieco uprościć pokazywaną tu ilustrację, dla której latająca konfiguracja UFO posiada ogromnie kompleksowe przebiegi swych obwódów magnetycznych, na powyższym rysunku ograniczono liczbę pokazanych obwodów magnetycznych w stosunku do liczby wytwarzanej w faktycznym latającym klusterze UFO. W rzeczywistości bowiem wehikuły UFO wytwarzają obwody magnetyczne łączące każdy wylot z każdego pędnika z przeciwstawnym wylotem z każdego innego pędnika tego wehikułu - co gdyby było powyżej wiernie pokazane wówczas tylko zaciemniałoby klarowność tej ilustracji. Powyższą ilustrację pokazuję tutaj aby uświadomić, jak lekceważąca dla rowoju wiedzy i zaawansowania naszej cywilizacji, oraz jak niepoprawna moralnie i naukowo, była decyzja angielskiego czasopisma "Sunday Mirror", aby odmówić wypłacenia owej należnej mi za wyjaśnienie pochodzenia kręgów zbożowych nagrody w wysokości 10000 funtów, opisywanej w punkcie #D2.1 niniejszej strony. Ileż bowiem dodatkowych badań i jakiż to dodatkowy wzrost ludzkiej wiedzy byłbym w stanie sfinansować gdybym dysponował sumą 10000 funtów angielskich - wszakże wszystkie wyniki jakie opisuję w swoich publikacjach sfinansowałem wyłącznie ze swych skromnych prywatnych oszczędności. (Kliknij na dowolną z powyższych ilustracji, albo na dowolny zielony link tej strony, aby w powiększeniu zobaczyć w odrębym okienku tą klikniętą ilustrację, lub stronę internetową oznaczaną danym linkiem.)
       Rys. #D2a (góra): Wygląd "kręgu zbożowego" oraz formujących go klustera UFO, oglądany z kierunku niemal wzdłuż osi owego klustera.
       Rys. #D2b (środek): Wygląd "kręgu zbożowego" oraz formujących go klustera UFO, oglądany z kierunku prostopadłego do osi owego klustera.
       Rys. #D2c (dół): Wygląd "kręgu zbożowego" oraz formujących go klustera UFO, oglądany bardziej od góry i z kierunku niemal prostopadłego do osi owego klustera.
       Rys. #D2d (widoczny tylko po kliknięciu na niniejszy zielony link): Oto też przygotowana przez Dominika Myrcik ilustracja wyglądu bocznego pojedyńczego dyskoidalnego wehikułu UFO (i Magnokraftu) typu K6, zawisającego nieruchomo w pozycji stojącej. Wehikuły UFO i Magnokrafty typu K6 mają następujące wymiary gabarytowe: wysokość (podłoga do czubka kopuły górnej) H=5.85 metrów, maksymalna średnica D=35.11 metrów - patrz "Tabela G1" z tomu 3 mojej monografii [1/5]. Odnotuj, że pokazaną powyżej pozycję stojącą, biegunowość pędników, oraz przebieg obwodów magnetycznych taki pojedyńczy wehikuł UFO typowo miałby przy lotach w niedalekiej odległości od północnego bieguna magnetycznego Ziemi. Podobny wehikuł UFO, tyle że będący kompleksem kulistym sprzęgniętym magnetycznie z dwóch UFO typu K6, faktycznie był sfotografowany nad Szwecją (a więc niedaleko od bieguna N Ziemi), zaś jest on pokazany na Rys. #C2 z tamtej strony internetowej o nazwie ufo_proof_pl.htm.


#D3. Skąd wiadomo że komora oscylacyjna faktycznie da się zbudować:

       Nasza planeta jest pełna wysoce nieporadnych, sceptycznych i pozbawionych twórczego zmysłu ludzi, dla których niemal wszystko wydaje się niemożliwe. Doskonale na ich temat wyraża się motto z okładki na książce [2P4] pióra niejakiego Richard'a Milton, "Forbidden Science", Fourth Estate (6 Salem Road, London W2 4BU), London, 1994, ISBN 1-85702-302-1, 265 pages, pb. Na swej tylniej okładce książka ta m.in. stwierdza, cytuję: "'W tej fascynującej i dobrze napisanej książce, Richard ujawnia zagadkową cechę wielu zawodowych naukowców: mają oni awersję do nowych idei' - Fokus." (w oryginale angielskojęzycznym: "'In this fascinating and well-argued book, Richard exposes a curious feature of many professional scientists: they are averse to new ideas' - Focus."). Z kolei dobrą ilustracją działania takich pozbawionych wyobraźni sceptyków są dzieje samolotu Braci Wrigh. Mianowicie, główne gazety zignorowały raportowanie o historycznym locie samolotu braci Wright w 1903 roku, ponieważ czasopismo Scientific American zasugerowało, że lot ten był oszustwem. W rezultacie przez pięć następnych lat władze w Waszyngtonie D.C. ciągle nie wierzyły w dokonanie lotu maszyną cięższą niż powietrze. Pechowo jednak tacy właśnie ludzie zwykle decydują o podejmowaniu nowych kierunków badań i rozwoju. Nie trudno więc przewidzieć, że uczynią oni wszystko co w ich mocy aby zablokować ewentualne prace rozwojowe nad komorą oscylacyjną. Aby więc uprzedzić powtórkę ich odwiecznego argumentowania według starego wzorca "latających maszyn cięższych od powietrza nigdy NIE da się zbudować", tyle że w nieco nowszym sformułowaniu o brzmieniu "komory oscylacyjnej nigdy NIE da się zbudować", poniżej przytoczę fakty które już obecnie potwierdzają że na przekór krytyki i zapewnień takich pozbawionych wyobraźni sceptyków, komora oscylacyjna daje się jednak zbudować. Oto owe fakty:
       1. Na Ziemi zostały już zbudowane pierwsze prototypy komory oscylacyjnej które potwierdziły że jej zasada działania jest poprawna i daje się urzeczywistnić. Przykładowo, polski hobbysta który życzył sobie pozostać anonimowym, zbudował prototyp komory oscylacyjnej który generował rotującą iskrę - patrz "Fot. #D1" powyżej. Opisy jego eksperymentów zawarte są w podrozdziale C8.2 z tomu 2 monografii [1/4] oraz monografii [1/5]. Podobny prototyp komory oscylacyjnej o już rotującej iskrze zbudowali też badacze włoscy. Ich prototypy pokazywane są w internecie na wideo - patrz video z adresu http://video.google.it/videoplay?docid=-6524822319379322289&hl=it.
       2. W starożytności zbudowana już raz została na Ziemi cała działająca komora oscylacyjna. W Biblii opisywana jest ona pod nazwą "Arka Przymierza". W podrozdziale S5 z tomu 14 monografii [1/4] oraz monografii [1/5] przytoczony został bogaty materiał dowodowy na potwierdzenie faktu, że "Arka Przymierza" w rzeczywistości była już działającą komorą oscylacyjną. Jednym z powszechniej znanych takich dowodów jest nazwa "Lewici" dla księży którzy nosili ową komorę, a których potężne pole magnetyczne owej komory odpychające się od pola magnetycznego Ziemi okresowo unosiło w powietrze i zmuszało do "lewitowania". Fakt, że komora oscylacyjna mojego wynalazku faktycznie stanowi powtórne wynalezienie bibilijnej "Arki Przymierza", omawiam także w punkcie #F2 swej strony o nazwie artefact_pl.htm.
       3. Do dzisiaj przetrwały na Ziemi zapisy prastarej dokumentacji technicznej komór oscylacyjnych używanych w starożytnych tzw. "vimana". Jak informują o tym stare księgi indyjskie, w czasach poprzedzającyh obecną cywilizację, ludzkość już posiadała latające statki podobne do magnokraftu, które używały komór oscylacyjnych w swoim napędzie. W literaturze staroindyjskiej owe statki najczęściej nazywane są vimana. Ich opisy zawierają staroindyjskie teksty typu "Jadżurweda", "Mahabharata", "Ramajana" czy "Rigweda". Analizy niektórych faktów zawartych w owych tekstach przytacza podrozdział P5 z tomu 13 monografii [1/4]. Dokumentacja techniczna budowy i działania komór oscylacyjnych owych statków "vimana" przetrwała do dzisiaj w najróżniejszych symbolicznych formach. Przetrwałe do dzisiaj przykłady tej prastarej dokumentacji technicznej, utrwalone na świętych obrazach z Tybetu zwanych "thangka" (czytaj ich nazwę: "tanka"), a także na dywanach perskich, pokazuje "Fot. #D3" poniżej.
       W europejskiej kulturze przetrwało niewiele informacji na temat tamtej poprzedniej cywilizacji technicznej na Ziemi. Jedyne powszechnie znane w Europie wzmianki na jej temat to legendy o Atlantis. Wzmianki te wspierane są jednak licznymi śladami globalnej i nagłej katastrofy zaszłej zanim obecna cywilizacja zaczęła się wykształtowywać. Owe ślady dodatkowo pouzupełniane są licznym folklorem z innych niż europejska kultur. Owe folklorystyczne przekazy z innych kultur stwierdzają, że przed globalną katastrofą, na Ziemi panowała wysoce rozwinięta cywilizacja techniczna która dysponowała latającymi maszynami (tj. "vimanami" podobnymi do magnokraftu) i która miała miasta-królewstwa rozsiane po całej Ziemi. Niestety, cywilizacja owa uwikłała się w jakąś wojnę opowiadając się po stronie która wojnę tą przegrała. W rezultacie potężny atak bombowy strony przeciwnej na owe ziemskie miasta-królestwa spowodował znaczący obrót skorupy Ziemi, połączony z ogromnym potopem i z gwałtowną zmianą klimatu. To zaś całkowicie zniszczyło ową poprzednią zaawansowaną cywilizację ludzką, zmuszając nielicznych ocalałych do zaczynania wszystkiego od samego początku. Niemniej do dzisiaj przetrwały ślady promieniowania w ruinach niektórych miast tamtej cywilizacji (przykładowo w Mohendżo Daro w Indiach znaleziono najbardziej napromieniowane szkielety ludzkie istniejące na Ziemi). Prawdopodobnie do dzisiaj przetrwała też dokumentacja co ważniejszych osiągnięć technicznych tamtej cywilizacji, np. "komór oscylacyjnych" dla jej statków "vimana". Więcej na temat tamtej odległej historii ludzkości wyjaśnia podrozdział V3 z tomu 16 monografii [1/4]. Niewielka wzmianka na jej temat jest też zawarta na kilku stronach totalizmu, np. w punkcie #D2 strony evidence_pl.htm - o dowodach nieprzerwanej działalności UFOnautów na Ziemi.
       4. Istnieje ogromny materiał dowodowy na potwierdzenie faktu, że komory oscylacyjne już od wielu lat używane są w wehikułach UFO jako źródła energii i napędu owych pozaziemskich statków. Sporo z owych dowodów opisano i pokazano w podrozdziałach S1 do S6 z tomu 14 monografii [1/4]. Obejmuja one m.in. raporty osób uprowadzonych na pokłady UFO które naocznie oglądały tam komory oscylacyjne. Przykład rysunku komory oscylacyjnej UFO wykonanego przez jedną z takich uprowadzonych osób pokazano poniżej na "Rys. #D4a". Wykonane też już dostały zdjęcia dokumentujące obecność komór oscylacyjnych w napędach UFO. Ciekawe, że na owych zdjęciach daje się potwierdzić istnienie wymaganych proporcji wymiarowych pomiędzy "ao" i "ai" (gdzie "ao=ai(sqrt(3))"), które są unikalne właśnie dla komor oscylacyjnych i które muszą w tych komorach być ściśle zachowane - patrz punkt #D5 poniżej. Przykładowo, takie zdjęcia komór oscylacyjnych z napędu UFO pokazano na "Fot. #C9abcd" ze strony explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych fotografii UFO w świetle "Teorii Magnokraftu". Z kolei wypalenie w glebie pozostawione właśnie przez komorę oscylacyjną z UFO pokazano na "Rys. 7" ze strony internetowej ufo_pl.htm - o wrogich ludziom UFOnautach i ich technice. Warto tutaj też dodać, że opis komory oscylacyjnej wywodzący się z dzisiaj już historycznego źródła, zawarty jest w klasycznym obecnie i szeroko znanym dziele [1S5] Jonathan'a Swift'a "Gulliver's Travels" (tj. "Podróże Guliwera"). Wygląda bowiem na to że treść owej książki zainspirowana była faktycznym odbyciem przez jakiegoś mieszkańca Ziemi uprowadzonego do UFO podróży po innych zamieszkałych planetach wszechświata. W rozdziale III tego dzieła, opisującym podróż do Laputa, przedstawione zostało wnętrze "latającej wyspy" Laputanów (tj. UFO). Urządzeniem powodującym lot tej okrągłej wyspy był "kamień magnetyczny" (tj. komora oscylacyjna) ustawiony w jej centrum, jakiego wychylanie powodowało zmiany kierunku lotu. Skoro więc UFOnauci zdołali zbudować komorę oscylacyjną, moga ją zbudować również i ludzie z planety Ziemia.

Fot. #D3a (góra)
Fot. #D3b (dół)

Fot. #D3ab (góra i dół): Przetrwałe do dzisiaj przykłady prastarej dokumentacji technicznej wyjaśniającej budowę i zasadę działania komór oscylacyjnych używanych w pradawnych statkach "vimana". (Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Fot. #D3a (góra): Starożytny schemat komory oscylacyjnej. Zawarty on został w książce [1Rys.S7] pióra A. David-Neel "Mistycy i cudotwórcy Tybetu", Wydawnictwo Przedświt, gdzie jest on zreprodukowany ze starego manuskryptu Buddystów Tybetańskich. Wszystko wskazuje na to że schemat ten przedstawia stylizowany rysunek konstrukcyjny bądź to pojedynczej komory oscylacyjnej albo też całego kulistego pędnika zawierającego taką komorę. Podczas jego analizy możliwe jest zauważenie zgrupowań igieł jakie dokładnie odpowiadają następującemu opisowi komory oscylacyjnej z UFO dostarczonemu przez Mrs Betty A. Luca (patrz też "Rys. #D4a" poniżej): "wewnątrz zawierała ona cienkie wystające igiełki z maleńkimi szklistymi kropelkami na końcach" (w oryginale angielskojęzycznym: "inside had thin protruding stems with tiny glass droplets on the end").
       W toku późniejszych badań ustaliłem, że Buddyści Tybetańscy z Nepalu posiadają długą tradycję wykonywania stylizowanych rysunków technicznych tego szczególnego urządzenia. Nazywają oni te rysunki "thangka" (czytaj "tanka"). Interesująco, jedno ze znaczeń słowa "thangka" jest właśnie "komora" (taka jak w obecnej nazwie "komora oscylacyjna"). Kopie takich rysunków "thangka" w ostatnich czasach przekształciły się nawet w rodzaj atrakcji turystycznej dzisiejszego Nepalu. Jednak w przeszłości były one świętą rzadkością i niezwykłym skarbem.
       Z rysunkiem tym wydaje się też posiadać związek informacja, że prawie wszystkie starożytne rzeźby Buddy ukazują odmienność jego budowy anatomicznej od innych ludzi (np. jego wszystkie palce mają taką samą długość). Jednym z istotniejszych szczegółów jest że Budda posiada wyjątkowo długie uszy (niepodobne do typowo ludzkich) zwisające aż do ramion, podczas gdy na tych samych rzeźbach inne otaczające go osoby posiadają normalne, ludzkie uszy. Buddyjska legenda z Chin o tzw. "osiemnastu nieśmiertelnych" (tj. "Eighteen Immortals" - patrz "Fot. #B1c" ze strony immortality_pl.htm) przyznaje otwarcie że osoby z takimi właśnie długimi uszami nie były zwykłymi śmiertelnikami, a istotami wykazującymi zdolności nadprzyrodzone podobne do możliwości dzisiejszych UFOnautów. Przykładowo jeden z owych osiemnastu długouchich nieśmiertelnych, noszący nazwisko "Nantimitolo" lub "Timing Dragon Lohan" i przebywający na Ziemi w czasach gdy władca mórz zalał Chiny (tj. najprawdopodobniej po eksplozji Tapanui - patrz monografia [5/3]), znany był ze swej umiejętności oblatywania mitologicznego stwora zwanego wtedy "smok" lub "dragon". (Z kolei analizy zaprezentowane w podrozdziałach O1 i R4 z mongrafii [1/4], a także streszczone w punkcie #B3 strony evidence_pl.htm - o dowodach nieprzerwanej działalności UFOnautów na Ziemi, oraz zilustrowane w punkcie #E1 strony biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga, ujawniają że stwory kiedyś nazywane "smoki" lub "serpenty", stanowią jedną z kilku starożytnych interpretacji dla wehikułów UFO.) Z drugiej strony w dzisiejszych czasach naoczni świadkowie relacjonują że niektórzy UFOnauci posiadają właśnie taki rodzaj uszu. Aczkolwiek więc Budda uznawany jest za postać historyczną i w wielu współczesnych publikacjach przypisuje mu się "ludzki" życiorys, sporo faktów o nim pozostaje niewyjaśnionych, zaś niektóre dawne źródła wprost twierdzą, że był on jednym z nieśmiertelnych posiadających moce nadprzyrodzone. Stąd tak istotny szczegół anatomiczny jak "uszy nieśmiertelnego" u Buddy może oznaczać że jego pierwsi kapłani mieli dostęp do pozaziemskich technologii i faktycznie mogli być obznajomieni z konstrukcją komory oscylacyjnej.
       Fot. #D3b (dół): Zdjęcie dywanu perskiego który najwyraźniej prezentuje przetrwałą do dzisiaj dokumentację ogólnej budowy i zasady działania ośmiobocznej komory oscylacyjnej drugiej generacji.

Fot. #D3c.

Fot. #D3c: Zdjęcie kolejnej "thangka" oryginalnie wywodzącej się od mnichów Buddyjskich z Tybetu. Ze zdjęcia tego widać relatywnie wyraźnie, że rysunek ten faktycznie jest rysunkiem technicznym urządzenia typu komora oscylacyjna, bardzo podobnego do urządzenia z części (a) niniejszej ilustracji "Fot. #D3". Z jakichś jednak powodów ów rysunek techniczny otrzymał religijną interpretację. Prawdopodobnie oba pokazane tutaj rysunki "thangka" pokazują szczegóły konstrukcyjne tej samej "komory oscylacyjnej", tyle że powyższy rysunek pokazuje aż dwie komory, umieszczone jedna we wnętrzu drugiej, czyli sprzęgnięte razem w konfigurację zwaną "kapsuła dwukomorowa" - która to kapsuła pokazana została na "Fot. #D5a" poniżej. Natomiast "thangka" z "Fot. #D3a" pokazuje działanie tylko pojedyńczej komory oscylacyjnej, tj. NIE zawiera ona owej drugiej komory wewnętrznej. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Oryginał powyższego rysunku "thangka" jest własnością mojej znajomej z Malezji. Znajoma ta traktuje go z wielkim namaszczeniem jako rodzaj rodzinnej cenności i zabytku. Szkło które chroni ten zabytek indukuje odblaski, powodując że sfotografowanie tej "thangka" okazało się ogromnie trudnym zadaniem jakie zajęło mi aż kilka kolejnych wakacji w Malezji na powtarzanie moich fotograficznych prób i eksperymentów. Powyższe zdjęcie jest narazie najwyraźniejszym jakie dotychczas udało mi się pstryknąć po wielu próbach wyeliminowania odblasku szyby chroniącej ten oryginalny egzemplarz "thangka".

Rys. #D4a (góra)
Rys. #D4b (dół)

Rys. #D4ab (góra i dół): Ilustracja dokumentująca zgodność wyglądu komory oscylacyjnej zaobserwowanej na pokładzie wehikułu UFO z przewidywanym wyglądem komory oscylacyjnej zbudowanej na Ziemi. (Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Rys. #D4a (góra): Rysunek komory oscylacyjnej zaobserwowanej w UFO. Owa przeźroczysta kostka sześcienna obiegana przez snopy migoczących iskier elektrycznych wyglądających jak zamrożone błyskawice, zaobserwowana została na pokładzie UFO przez Robert'a Luca (porównaj niniejszy "Rys. #D3a" z "Rys. #D3b" pokazującym przewidywany wygląd komory oscylacyjnej pierwszej generacji). Powyższy rysunek oraz jego opis zostały zreprodukowane z książki [2S1.4] pióra Raymond'a E. Fowler, "The Andreasson Affair, Phase Two" (Prentice Hall, Inc. Englewood Cliffs, New Jersey 07632, USA, 1982, ISBN 0 13 036624 2), strona 70, za osobistym pozwoleniem Betty A. Luca, posiadacza praw copyright. Pokazuje on zewnętrzną komorę oscylacyjną użytą w pędniku głównym tego UFO. Rysunek ten wprowadza przełom w naszej pewności zasad działania urządzeń opisanych w rozdziale C monografii [1/4]. Nie tylko bowiem za pośrednictwem bezpośredniej relacji naocznego widza potwierdza on, że komory oscylacyjne są już wykorzystywane w UFO, ale także dowodzi iż nasze zamiary zbudowania komory oscylacyjnej są uzasadnione i pewne końcowego sukcesu.
       Oto cytowanie opisu tego urządzenia podanego przez Robert'a Luca: "Potem tam jest ta kostka na drugiej stronie za owym wybrzuszeniem w podłodze i po wstaniu mogę ją oglądnąć. Wygląda jak sześcienna skrzynka ze szkła i fascynuje mnie ponieważ jest wypełniona jakby czarnym dymem. Wygląda przy tym że zawiera błyskawice w swym wnętrzu czy coś złotego. Przypomina to przeplatające się przez nią złote włókna - błyszczące się jasne złoto. Jest ona w kształcie sześcianu, być może jeden yard szerokości. Nie, jest mniej niż trzy stopy i zawiera wszystkie te błyskawice w swoim wnętrzu. Jest cała czarna z tymi obiegającymi ją złotymi żyłkami (Figure 13). Wygląda to jakby błyskawica została zamrożona w swym locie."
       Rys. #D4b (dół): Przywidywany wygląd boczny komory oscylacyjnej pierwszej generacji w kształcie sześcianu. Komory oscylacyjne przyjmowały będą niepozorną postać szklanej kostki lub kryształowego pręta. Ich przekrój poprzeczny, a tym samym i kształt zewnętrzny, zależał będzie od generacji do której dana komora należy. Komory tzw. "pierwszej generacji" będą posiadały przekrój kwadratowy. Z kolei komory tzw. "drugiej genracji" będą miały przekrój ośmioboczny, zaś komory "trzeciej generacji" - szesnastoboczny. Pasma jasnych, zygzakowatych, migotliwych iskier koloru złocistego będą przebiegały poziomo wokół obwodu wewnętrznego ich ścianek bocznych. Iskry te będą jakby zamrożone w tych samych pozycjach, aczkolwiek od czasu do czasu będą one raptownie przemieszczały swój przebieg jak kłębowisko węży owiniętych wokół swojej zdobyczy. Stąd działająca komora oscylacyjna będzie sprawiała wrażenie kryształu upakowanego żywą energią, lub nawet jakiejś istoty zajętej tajemniczymi czynnościami życiowymi. W zależności od generacji komory, zygzakujące w niej iskry będą wyglądały nieco inaczej. W komorach pierwszej generacji iskry będą nierównej średnicy - jedne bardzo grube inne zaś bardzo cienkie, ukierunkowane dosyć chaotycznie, czasami rozdwajające się, nieprecyzyjnie uwarstwione, oraz wyglądające jakby wykonane ręcznie przez kiepskiego kowala. W komorach drugiej generacji będą już jednakowej grubości jakby wykonane przez zegarmistrza na dokładnej maszynie, aczkolwiek ciągle czasami nachodzące na siebie. Natomiast w komorach trzeciej generacji będą one równiusieńkiej grubości, uporządkowane jedna obok drugiej, oraz wyglądające jakby ktoś precyzyjnie nawinął je naokoło wnętrza komory. Przerywane linie zaznaczają przebieg kolumny pola magnetycznego wytwarzanego przez tą komorę. Kolumna ta rozciąga się wzdłuż osi magnetycznej "m" tej komory. Jeśli komora oglądana będzie z kierunku prostopadłego do linii sił tego pola (tj. dokładnie tak jak została ona przedstawiona na powyższy rysunku) wtedy owe kolumny pola będą przechwytywały światło i stąd powinny być widziane przez nieuzbrojone oko jako tzw. "czarne belki" rozprzestrzeniające się z komory w obu kierunkach i odzwierciedlające jej przekrój poprzeczny - patrz opisy takich "czarnych belek" przedstawione w podrozdziale F10.4 monografii [1/4], a także na stronie internetowej ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym dokumentującym że "UFO istnieją". Pole to powinno także czynić wnętrze komór nieprzeźroczystym. Stąd oglądana z boku komora powinna wyglądać jakby wypełniona czarnym dymem. Gdy jednak oglądana byłaby wzdłuż linii sił pola magnetycznego, prześwit przez nią powinien być przeźroczysty - za wyjątkiem przypadków pokazanych na "Rys. #D4" - kiedy dana komora zagina tzw. "strumień krążący" generowany w "kapsule dwukomorowej".


#D4. Moje dotychczasowe (bezskuteczne) wysiłki aby móc oficjalnie podjąć budowę działających prototypów komory oscylacyjnej:

       Od czasu wynalezienia komory oscylacyjnej w dniu 3 stycznia 1984 roku, nieustannie podejmuję wysiłki aby móc gdzieś znaleźć laboratorium w którym wolno by mi było podjąć oficjalnie budowę tego urządzenia. Z tego powodu praktycznie każdego roku składam co najmniej kilkadziesiąt podań do różnych uniwersytetów oraz laboratoriów na świecie jakie ogłaszają wolne pozycje akademickie w obszarach związanych z generowaniem energii lub silnych pól magnetycznych. Szacuję, że od czasu wynalezienia komory oscylacyjnej złożyłem już około tysiąca podań o takie pozycje. Niestety, jak dotychczas wszystkie te moje wysiłki pozostają bezowocne. W wielu przypadkach wyraźnie widać, że moje wysiłki aby zbudować komorę oscylacyjną prześladuje NIE tylko bezosobowe tzw. "przekleństwo wynalazców" opisywane m.in. w punkcie #D1 strony boiler_pl.htm - o szokujących losach potrzebnego wszystkim wynalazku, ale wręcz konkretne istory ludzko-podobne jakich istnienie i naturę wyjaśniam dokładniej w punkcie #F8 strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi.


#D5. Jak po zbudowaniu komora oscylacyjna zostanie zintegrowana w konstrukcję samochodu:

       Jedna komora oscylacyjna NIE jest przydatna jako akumulator energii. Wszakże cała jej energia odprowadzana jest na zewnątrz tej komory w postaci bardzo silnego pola magnetycznego. Jednak jej użyteczność jako akumulator energii powstaje kiedy dwa takie sześcienne komory oscylacyjne zostają złożone razem w konfigurację zwaną "kapsuła dwukomorowa" - pokazaną poniżej na "Rys. #D5". Kapsuła taka składa się z jednej małej tzw. "komory wewnętrznej" (I) - znaczy "inner" po angielsku, zawieszonej bezdotykowo przy użyciu wyłącznie sił magnetycznych we wnętrzu większej "komory zewnętrznej" (O) - znaczy "outer" po angielsku. Aby zapewnić bezdotykowe zawiśnięcie komory wewnętrznej bez niebezpieczeństwa iż dotknie ona i uszkodzi komorę większą, długość boku "ao" we wnętrzu "komory zewnętrznej" (O) musi być o "pierwiastek kwadratowy z 3" razy większa od zewnętrznej długości boku "ai" w "komorze wewnętrznej" (I), tj. obie te komory muszą zachować wzajemną proporcję wymiarową (C9) stwierdzającą że: ao=ai(sqrt(3)).
       W tym miejscu warto z naciskiem podkreślić, że owa szczególna proporcja wymiarowa (C9) "ao = ai(sqrt(3))" jest ogromnie istotna z dowodowego punktu widzenia. Wszakże zezwala ona na potwierdzenie z fotografii oraz z zarysów powypalanych na ziemi, że wehikuły UFO faktycznie używają komory oscylacyjne w swoich systemach napędowych. Przykłady zdjęć które dowodzą obecności tej szczególnej proporcji wymiarowej w komorach oscylacyjnych z napędu wznoszących się UFO pokazane zostały na "Fot. #C9abcd" ze strony explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych fotografii UFO w świetle "Teorii Magnokraftu". Z kolei wypalenie w glebie pozostawione właśnie przez komory oscylacyjne z UFO pokazano na "Rys. 7" ze strony internetowej ufo_pl.htm - o wrogich ludziom UFOnautach i ich technice.
       Kiedy obie komory danej kapsuły dwukomorowej wytwarzają dokładnie takie same wydatki, linie sił pola magnetycznego z "komory wewnętrznej" (I) formują zamkniętą pętlę z liniami sił pola z "komory zewnętrznej" (O). Owa pętla z linii sił obu komór jest zamknięta we wnętrzu kapsuły. Stąd też w takim przypadku obie komory mogą produkować pole magnetyczne o niezwykle wysokim wydatku, jednakże pole to w całości "krąży" w obrębie kapsuły i żadna jego część nie wydostaje się na zewnątrz do otoczenia. Pole magnetyczne uwięzione w takiej pętli i hermetycznie zamknięte w obrębie kapsuły jest nazywane "strumieniem krążącym". W ilustracjach z "Rys. #D5a" jest ono oznaczone jako "C" od angielskiego "circulating flux". "Strumień krążący" (C) wypełnia niezwykle istotną rolę w kapsułach dwukomorowych bowiem wiąże on i zachowuje na potem energię magnetyczną. (Energia ta potem może stanowić źródło energii dla np. samochodu, magnokraftu, czy wehikułu UFO napędzanego taką kapsułą dwukomorową.) Stąd "strumień krążący" (C) w takich "kapsułach dwukomorowych" jest odpowiednikiem dla "paliwa" we współczesnych urządzeniach napędowych. W przyszłości budowane więc będą kapsuły dwukomorowe których główna i jedyna funkcja polegać będzie właśnie na akumulowaniu energii. Cała energia takich akumulatorów przyszłości zgromadzona będzie w ich strumieniu krążącym, tak że na zewnątrz tych kapsuł nie pojawi się żadne pole magnetyczne.
       Energia zawarta w strumieniu krążącym takich komór oscylacyjnych używanych jako akumulatory energii, może być łatwo odzyskana poprzez potraktowanie ich pola magnetycznego jako uzwojenia pierwotnego dzisiejszych transformatorów. Stąd energia taka może być bezpośrednio spożytkowana do napędu silników elektrycznych w dzisiejszych samochodach.

Rys. #D5a (góra)
Rys. #D5b (dół)

Rys. #D5ab (góra i dół): Oto tzw. "kapsuła dwukomorowa" uzyskana poprzez złożenie razem dwóch komór oscylacyjnych ustawianych jedna we wnętrzu drugiej. Kapsuła taka jest zdolna do sterowania polem magnetycznym odprowadzanym przez siebie do otoczenia bez zmiany ilości zawartej w niej energii. (Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Rys. #D5a (góra): "Kapsuła dwukomorowa" uformowana z komór oscylacyjnych pierwszej generacji. Jest ona podstawową konfiguracją dwóch komór oscylacyjnych formowaną w celu zwiększenia ich sterowalności. Powstaje ona poprzez osadzenie dwóch przeciwstawnie zorientowanych komór oscylacyjnych pierwszej generacji, jedna we wnętrzu drugiej. Z uwagi na potrzebę swobodnego "pływania" komory wewnętrznej (I) zawieszonej w środku komory zewnętrznej (O), boki "ao" i "ai" obu tych komór muszą wypełniać równanie (C9): ao=ai(sqrt(3)). Z powodu przeciwstawnego zorientowania biegunów magnetycznych obu komór kapsuły, tzw. "wynikowe pole magnetyczne" (R) odprowadzane z tej konfiguracji do otoczenia, stanowi algebraiczną różnicę pomiędzy wydatkami jej komór składowych. Zasada formowania takiego "strumienia wynikowego" została zilustrowana na "Rys. #D5b". Kapsuły dwukomorowe umożliwiają łatwe sterowanie wszystkimi atrybutami wytwarzanego przez nie pola. Przedmiotem tego sterowania są następujące własności strumienia wynikowego (R): (1) moc pola - regulowana płynnie od zera do maksimum; (2) okres pulsowań (T) lub częstość pulsowań (f); (3) stosunek amplitudy pulsowań pola do jego składowej stałej (ΔF/Fo); (4) charakter pola, tj. czy jest ono stałe, pulsujące, czy przemienne; (5) krzywa zmian w czasie F=f(t), np. czy jest to pole liniowe, sinusoidalne, czy zmieniane według "krzywej dudnienia"; (6) biegunowość (tj. z której strony kapsuły panuje biegun N lub biegun S).
       Symbole: O - komora zewnętrzna (outer), I - komora wewnętrzna (inner), C - strumień krążący (circulating flux) uwięziony we wnętrzu kapsuły, R - strumień wynikowy (resultant flux) odprowadzany z kapsuły do otoczenia.
       Rys. #D5b (dół): Zasada formowania "strumienia wynikowego" (FR) w "kapsule dwukomorowej" z części "a" tego rysunku. Zilustrowano przypadek składania razem wydatków z obu komór "O" i "I" takiej kapsuły w celu otrzymania strumienia wynikowego "FR" jakiego zmiany w czasie odpowiadają tzw. "krzywej dudnienia". "Komora zewnętrzna" (O) produkuje większy wydatek "FN" jakiego zmiany w czasie (opisane na jego północnym biegunie "NORTH") reprezentowane są na tym wykresie przy pomocy krzywej "Fo". Natomiast komora wewnętrzna "I" posiada przeciwstawnie zorientowane bieguny - patrz część "a" niniejszego rysunku. Stąd w kierunku w którym panuje północny "NORTH" biegun "komory zewnętrznej" (O), w "komorze wewnętrznej" (I) skierowany jest biegun południowy "SOUTH" o wydatku "FS". Zmiany w czasie wydatku "FS" z komory wewnętrznej "I", reprezentowane są przez krzywą "FI". Jeśli oba wydatki "Fo" i "FI" o przeciwstawnych biegunach zostają zestawione razem, wynikowy strumień "FR" musi reprezentować algebraiczną różnicę ich wartości FR=Fo-FI. Różnica ta odprowadzana jest na zewnątrz kapsuły dwukomorowej w postaci właśnie "strumienia wynikowego" (FR) - patrz strumień magnetyczny oznaczony "R" w części "a" z "Rys. #D5". Cały zaś wydatek "FI" "komory wewnętrznej" (I) pozostaje uwięziony we wnętrzu kapsuły w postaci "strumienia krążącego" (C) jaki cyrkuluje wewnętrznie pomiędzy komorą wewnętrzną (I) i komorą zewnętrzną (O) - patrz strumień magnetyczny oznaczony "C" w części "a" z "Rys. #D5". Zauważ że w dalszych rozważaniach kształt wynikowej krzywej dudnienia "FR" (znaczy "strumienia wynikowego" (R) odprowadzanego z owej "kapsuły dwukomorowej" do otoczenia) może być w przybliżeniu reprezentowany przez krzywą zawierającą składową stałą "Fo" i składową pulsującą "ΔF".
       Po przykład dowodu fotograficznego że komory oscylacyjne z wehikułów UFO faktycznie generują pole magnetyczne w formie takiej właśnie "krzywej dudnienia" - patrz "Rys. #C5ab" ze strony ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym dokumentującym że "UFO istnieją".)


Część #E: Samochód elektryczny zasilany prądem generowanym w nim samym przez tzw. ogniwo telekinetyczne:

      

#E1. Co to takiego owo ogniwo telekinetyczne:

       Nazwa ogniwo telekinetyczne przyporządkowana została do nowego rodzaju urządzenia telekinetycznego które pobiera ciepło z otoczenia i zamienia je w prąd elektryczny. Ogniwa telekinetyczne po ich wbudowaniu w samochody elektryczne są w stanie dostarczać prądu elektrycznego wymaganego do napędu owych samochodów. Mogą więc z powodzeniem zastępować baterii i akumulatory w dzisiejszych samochodach elektrycznych. Budowa i działanie ogniw telekinetycznych opisane zostało na stronach internetowych fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych, oraz free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.


Część #F: Jeszcze dalsze zasady działania używane do napędu przyjaznych wobec natury tzw. "eco-cars":

       Zasady działania samochodów opisywanych w niniejszej części rozwiązują wprawdzie jeden obecny problem - mianowicie zanieczyszczanie środowiska. Jednak nie rozwiązują one problemu kryzysu energetycznego. Wszakże ich istotną wadą jest, że ich zasada działania nie zawiera w sobie szansy na definitywne rozwiązanie w przyszłości problemu zasilania ich w energię. Znaczy nie obiecuje rozwiązania w rodzaju tego które może dać podążanie którymkolwiek z kierunków opisanych wcześniej w częściach #C do #E. Dlatego samochody opisane poniżej wprawdzie eliminują spaliny ale tylko odsuwają na później konieczność rozwiązania kryzysu energetycznego który już wkrótce sparalizuje naszą cywilizację.


#F1. Samochody pneumatyczne - napędzane sprężonym powietrzem:

       Ostatnio (2008 rok) są też budowane samochody pneumatyczne napędzane sprężonym powietrzem. Koszt przejazdu 100 kilometrów jest w nich porównywany do samochodów elektrycznych i wynosi tylko około kilku złotych. Jest to koszt głównie prądu który jest wykorzystywany do nabicia powietrza w butle. Obecne samochody elektryczne maja wadę w postaci akumulatorów które trzeba wymieniać co kilka lat, a to są niemałe koszty. W samochodach pneumatycznych nie ma tego problemu, więc koszty eksploatacji są sporo niższe. Samochody te wykorzystują silniki tłokowe o innej konstrukcji niż spalinowe aby podnieść ich sprawność. Ważne w nich jest także odzyskiwanie energii podczas hamowania samochodu (znaczy pompowanie powietrza z powrotem do butli). Przykładowe informacje i animacje przedstawiające pracę takiego silnika (po polsku) można zobaczyć pod adresem http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/ekoauto/spr_pow.html. Zasięgi samochodów pneumatycznych z pojedynczego naładowania ich butli wynoszą podobno 200 do 300 km, podczas gdy ich prędkość maksymalna może podobno przekraczać 100 km/h. Niektórzy wierzą że ze względu na niskie koszty eksploatacji są to obecnie najlepsze środki transportu korzystnego dla naturalnego środowiska. Do ich najważniejszych wad należy zaliczyć niebezpieczeństwa wprowadzane wożeniem w samochodzie butli z wysoko sprężonym powietrzem, czyli jakby wożenia w nich niewielkich bomb.


#F2. Samochody napędzane kołami zamachowymi:

       W latach 1990-tych spory rozgłos uzyskał rozwój samochodów napędzanych energią mechaniczną zgromadzoną w szybkobieżnych kołach zamachowych. Jak ciągle pamiętam, na owej zasadzie szybko wirującego koła zamachowego zbudowano wówczas, oraz testowano w użyciu, cały szereg autobusów miejskich. (Z uwagi na znaczne rozmiary, takie koła zamachowe szczególnie się nadawały do użycia w dużych rozmiarowo autobusach.) Projekt zapewne jednak upadł, bowiem obecnie nic już się nie słyszy na ich temat. Wszakże oprócz oczywistych zalet, do jakich należy zupełny brak zanieczyszczeń, owe samochody na koła zamachowe posiadały również cały szereg wad. Najważniejsze z nich obejmowały dużą wielkość (a stąd i ciężar) owych kół zamachowych, a także niebezpieczeństwa wynikające z dużych szybkości wirowania owych kół zamachowych i potencjalnych zniszczeń jakie uszkodzenie owych szybkobieżnych kół mogły spowodować.


Część #G: "Przekleństwo wynalazców":

      

#G1. Czym jest owo "przekleństwo wynalazców":

Motto: "Mądry Bóg celowo tak zarządza światem fizycznym, żeby postęp ludzkiej wiedzy musiał następować wzdłuż linii największego oporu."

       "Przekleństwo wynalazców" to paraliżująca lawina nieustających nieszczęść, kłopotów i przykrości jaka zwala się na głowy najbardziej twórczych "wnosicieli postępu". Jej ofiarami padają wszyscy twórczy ludzie którzy swoją działalnością wnoszą rzeczywisty postęp do naszej cywilizacji. Przykładowo typowymi ofiarami "przekleństwa wynalazców" padają wynalazcy i budowniczowie nowych pokojowych urządzeń jakie są istotne dla postępu naszej cywilizacji (np. budowniczowie "telepatyzera" opisywanego m.in. w punkcie #K2 strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, oraz w punkcie #C2.1 strony o nazwie free_energy_pl.htm), odkrywcy nowych konstruktywnie działających zjawisk, politycy i działacze społeczni usilujący wprowadzić jakiś bardziej sprawiedliwy i postępowy system, menagerowie instytucji starający się unowocześnić produkcję, itd., itp. Dla ofiar tego przekleństwa jego działanie wygląda jak rodzaj ogromnie mściwej i represyjnej kary wymierzonej im przez jakąś "szatańską moc" za przeciwstawienie się tej mocy i wprowadzenie postępu. Jako takie, "przekleństwo wynalazców" początkowo wygląda jak wysoce tajemniczy mechanizm "karania". Wszakże z żelazną konsekwencją "karze" ono m.in. każdego faktycznego twórcę postępu. Jest ono też odpowiedzialne za wstrzymanie wprowadzenia w życie wielu tysięcy ogromnie ludziom potrzebnych wynalazków, odkryć, popraw, usprawnień, zmian, modernizacji, itp.
       Prawdziwa jednak funkcja "przekleństwa wynalazców" staje się widoczna kiedy się przeanalizuje mechanizm jego działania. Jak bowiem się okazuje, działa ono poprzez umiejętne stawianie na drodze każdego wynalazcy lub okrywcy tylko najbardziej niemoralnych reprezentantów społeczności w gronie której owi wynalazcy lub odkrywcy pracują. W ten sposób mechanizm działania tego przekleństwa faktycznie "karze" również i całą społeczność lub naród, które swoją pasywnością pozwalają aby w ich gronie żyli i działali tacy wysoce niemoralni osobnicy. Wszakże "wynalazcza impotencja" jaką poprzez swoje prześladowania, wyniszczanie i "odgryzanie się" na wynalazcach, owi niemoralni osobnicy powodują w danej społeczności czy narodzie, w końcowym efekcie zawsze karze całą tą społeczność czy naród. Dlatego faktycznie "przekleństwo wynalazców" jest mechanizmem moralnego "samo-karania" się niemoralnych społeczności lub narodów, za to że tolerują one w swoim gronie wysoce niemoralnych osobników i pozwalają owym niemoralnym osobnikom "odgryzać się" na najbardziej twórczych członkach owych społeczności lub narodów - po więcej informacji o tym moralnym mechaniźmie samo-karania się całych społeczności lub narodów patrz punkt #B4.4 ze strony o nazwie mozajski.htm.
       Gdybyśmy zechcieli formalnie zdefiniować czym z punktu widzenia swoich następstw dla wynalazców jest owo "przekleństwo wynalazców", wówczas moglibyśmy stwierdzić że "przekleństwo wynalazców" jest to ciąg negatywnych zdarzeń o niemal "nadprzyrodzonym charakterze" które nieprzerwanie prześladują wszystkich tych wynalazców oraz innych "wnosicieli postępu", których dorobek twórczy służy bezpośrednio wyniesieniu danej spoleczności, narodu, oraz całej naszej cywilizacji na wyższy poziom rozwoju. Odnotuj jednak, że owo "przekleństwo wynalazców" wcale NIE prześladuje tych wynalazców ani odkrywców którzy dodają swój wkład w tworzenie czegoś niszczącego (np. nowy rodzaj morderczej broni) - co zepchnie ludzkość w stan nawet większego barbarzyństwa. Wcale NIE prześladuje ono też tych twórców których wkład NIE przyczynia się do wzrostu osiągnięć cywilizacyjnych ludzkości (np. artystów, aktorów, sportowców, itp.). Powyższe dałoby się więc podsumować, że "przekleństwo wynalazców" jest manifestacją takiego celowego pokierowania przebiegiem twórczego życia jego ofiar przez jakąś skrytą nadprzyrodzoną moc, że efektywnie powstrzymuje ono te ofiary przed wnoszeniem postępu do ludzkiej techniki, nauki, moralności, itp. Owo "celowe pokierowanie" życiem ofiar tego przekleństwa jest tak zmyślnie prowadzone, że ofiary te łańcuchowo oddawane są kolejno w moc i uzależnienie od coraz to odmiennych i źle im życzących ludzi o najniższym dla danego środowiska poziomie moralności, którzy na codzień praktykują tzw. filozofię pasożytnictwa. Owi decydujący o losie tych ofiar pasożytniczy ludzie o najniższej moralności formują więc rodzaj "linii największego oporu" jaki dane środowisko jest w stanie stawić przeciwko wdrożeniu danego wynalazku lub nośnika postępu. Ta "linia największego oporu" jest formowana poprzez ustawienie przed danymi wynalazcami najróżniejszych przeszkód, utrudnień, nieszczęść, upokorzeń, itp., jakich końcowym efektem zawsze jest albo całkowite uniemożliwienie, albo chociaż wydatne utrudnienie, wdrożenia w rzeczywistym życiu owych wynalazków i nośników postępu jakie ofiary te wdrożyć się starają. Stąd, chociaż "przekleństwo wynalazców" jest "organizowane" przez nadprzyrodzoną moc, faktyczne przeszkody które powstrzymują jego ofiary przed osiągnięciem swoich celów życiowych są stawiane przez konkretnych ludzi których daje się nazwać, wskazać palcem, a nawet potem oskarżyć (tj. szkody owego przekleństwa wcale NIE są wyrządzane przez ową "nadprzyrodzoną moc", bowiem ta ogranicza swoje działania tylko do "organizowania" łańcucha niemoralnych ludzi którzy potem decydują o losie ofiar tego przekleństwa).
       "Przekleństwo wynalazców" może być wykorzystywane jako miernik cywilizacyjnej wartości jakiegoś wynalazku czy odkrycia. Twórcy bowiem wynalazków i odkryć których sumaryczne działanie okaże się z czasem wysoce niszczycielskie dla naszej cywilizacji, a także ci co "ukradli" czy "wycyganili" jakiś wynalazek czy odkrycie, wcale NIE są dotykani tym przekleństwem. Natomiast faktyczni wynalazcy i odkrywcy których osiągnięcia okażą się przełomowe dla ludzkości, są zawsze zaciekle "karani" przez to przekleństwo. Moc i mściwość tego karania jest tym większa, im bardziej pozytywny i potrzebny okaże się produkt ich twórczości.
       Przed następstwami działania "przekleństwa wynalazców" (a także następstwami wynikającej z tego przekleństwa tzw. "wynalazczej impotencji") można się bronić. Jak urzeczywistniać taką obronę wyjaśniają to punkty