Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Sekrety śmiercionośnych tsunami: ludzie mogą im zapobiegać
(2-języcznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Uaktualizowano:
7 czerwca 2013


Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ



(Po polsku:)

26ty dzień

26ty dzień w PDF

Źródłowa replika tej strony

Petone

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

tornada

Huragany

Katrina

chmury-UFO

Columbia

Przepowiednie

Bóg

Dowód na istnienie Boga

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Książka kucharska

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English:)

26th day

26th day in PDF

Source replica of this page

Petone

Earthquakes

Seismograph

Artefact

Landslides

Demolition of hall in Katowice

tornados

Hurricanes

Katrina

cloud-UFOs

Columbia

Prophecies

God

Proof for the existence of God

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Cookbook

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Auf deutsch:)

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich


(En français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi


(En espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí


(In italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy internetowe tej witryny, np.:)

artefact.uhostall.com

bobola.net78.net

cielcza.iwebs.ws

energia.sl.pl

karma.khoai.vn

petone.loomhost.com

proof.t15.org

rex.dasfree.com

soul.frihost.org

tornado.fav.cc

tornado.zxq.net

totalizm.pl

(Starsze wersje:)

cielcza.5GBFree.com

quake.hostami.me

bible.webng.com

malbork.webng.com

tornados2005.narod.ru

dhost.info/nirvana

pajak.fateback.com

geocities.ws/immortality

morals.mypressonline.com

magnocraft.20fr.com

angelfire.com/psy/antichrist

ufonauci.w.interia.pl




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Wszyscy wiemy, że istnieje aż kilka skutecznych sposobów aby powstrzymać kogoś kto sprawia nam łomot. Najprymitywniejszy to "przeciwstawienie siły sile" - czyli pobicie jakoś przeciwnika oraz spowodowanie że będzie się nas bał. Nie zawsze jednak jest to możliwe - szczególnie gdy przeciwnik jest znacznie od nas silniejszy. Dlatego istnieje też i bardziej zaawansowany sposób zapobiegania obrywaniu. Polega on na usunięciu powodów dla których ktoś sprawia nam lanie. Kiedy zaś powody przestaną istnieć, my przestajemy obrywać. Wszyscy wiemy, że ludzie rozgniewali ostatnio "matkę naturę" i ta sprawia nam łomot. Przykładowo, w dniu 26 grudnia 2004 roku, tylko jedno tsunami z Oceanu Indyjskiego uśmierciło niemal 300 000 ludzi. W jego odpowiedzi nasi naukowcy usiłują "przeciwstawić siłę sile". Jak jednak widać to z następnych tsunami, ta ich strategia wcale NIE skutkuje. "Matka natura" staje się nawet jeszcze bardziej rozgniewana. Czas więc aby rozważyć ten bardziej zaawansowany sposób zapobiegania tsunami, poprzez wyeliminowanie powodów dla których ludzie obrywają od natury. Wszakże sposób ten podpowiadają wskazówki zawarte w samych tsunami. Niniejsza strona analizuje te ukryte wskazówki, oraz wypracowuje metodę zapobiegania tym przyszłym tsunami które mogą zabić m.in. nas, a także wszystkich tych których my najbardziej kochamy.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Jakie są cele tej strony:

       Niniejsza strona ma bardzo prosty cel. Mianowicie stara się ujawnić te tajemnice śmiercionośnych tsunami, o których żaden dobrze płatny naukowiec nie ośmieliłby się otwarcie wypowiedzieć, a które faktycznie definiują w kogo, gdzie, kiedy i jak tsunami uderza. Dzięki temu strona ta stwarza zaczątki wiedzy która w przyszłości jest w stanie umożliwić zapobieganie tsunami.
       Strona ta wskazuje też bardzo prostą metodę ochrony miejsca swego zamieszkania nie tylko przed tsunami i trzęsieniami ziemi, ale również przed wszelkimi innymi śmiercionośnymi kataklizmami. Aby rozciągnąć taką ochronę nad miejscem w którym się mieszka, wystarczy aby grupa co najmniej dziesięciu kolegów ze szkoły, dobrych znajomych, lub nawet członków jednej rodziny, podjęła razem świadomy i szczerze zadeklarowany Bogu trud pedantycznego wdrożenia w swoim życiu żelaznej zasady, że "wszystko co czynią, czynić będą wyłącznie w zgodzie z rekomendacjami wysoce moralnej filozofii totalizmu". W ten sposób owa grupa przekształci siebie w owych co najmniej "10 sprawiedliwych" wymaganych przez Boga aby powstrzymać zesłanie kataklizmu na dany obszar - tak jak to wyjaśnia punkt #G2 niniejszej strony, oraz rekomenduje bazująca na moralności metoda obrony przed kataklizmami opisana w "części #I" strony . quake_pl.htm. Jak też dowodzą tego moje empiryczne sprawdzenia opisane w punkcie #I3 tej strony, efekt jest piorunujący i aż trudno uwierzyć własnym oczom kiedy się go widzi i doświadcza. Naprawdę warto więc spróbować.


#A2. Co mnie zainspirowało do napisania tej strony:

       Aczkolwiek zapobieganie nadchodzącym tsunami oraz obrona przed ich nadejściem może wydawać się zadaniem wymagającym "nadprzyrodzonej" mocy, faktycznie jeśli treść tej strony trafi do Twojego przekonania wówczas odkryjesz że leży ono w siłach zwykłych ludzi, takich jak Ty i ja. Jak bowiem zostanie to wyjaśnione w dalszej cześci tej strony, każdy pojedynczy człowiek może się obronić przed zostaniem uśmierconym tsunami lub inną naturalną katastrofą. Z kolei moralne działania już tylko dziesięciu ludzi dobrej woli zjednoczonych we wspólnym wysiłku są w stanie zapobiec tsunami lub każdemu innemu śmiercionośnemu kataklizmowi wymierzonego w społeczność wśród której oni mieszkają. Aby jednak móc zapobiec tsunami, konieczne jest aby ludzie poznali przyczyny nadejścia tego kataklizmu, byli świadomi że każde następne tsunami faktycznie potwierdza prawdziwość owych przyczyn, poznali oznaki bliskiego ich już nadejścia, oraz połączyli moralnie swoje wysiłki, myśli i uczucia aby razem powstrzymać ten kataklizm. Dlatego przeczytaj tą stronę. Jeśli zaś trafi ona do Twojego przekonania, włącz się do wdrażania tego co ona zaleca. Szczególnie że wdrożenie tych zaleceń posiada moc aby chronić Cię indywidualnie - nawet jeśli z jakichś niezależnych od ciebie i nadrzędnych powodów tsunami ciągle będzie musiało zniszczyć społeczność wśród której mieszkasz.


#A3. Jak moje odkrycie z 2007 roku, że UFO i UFOnauci faktycznie są "symulowani" przez Boga, zmienia interpretację faktów opisanych na tej stronie:

       Kiedy oryginalnie pisałem niniejszą stronę w grudniu 2004 roku (aby opublikować ją w styczniu 2005 roku), ciągle byłem wówczas święcie przekonany, ż UFOnauci są kosmicznymi krewniakami ludzi praktykującymi wysoce niemoralną filozofię "sztańskiego pasożytnictwa", oraz, że to owe "czarne owce" ludzkiej rodziny celowo wywołują wszelkie kataklizmy, w tym tsunami. Jednak w 2007 roku dokonałem odkrycia, że UFO i UFOnauci są faktycznie "symulowani" przez Boga, aby pomagać w osiąganiu nadrzędnych boskich celów. Jednak tamto szokujące mnie odkrycie z 2007 roku niewiele zmienia w interpretacji faktów zaprezentowanych na tej stronie. Wszakże w świetle istniejących (i zaprezentowanych na tej stronie) faktów nadal wynika, że opisywane tu tsunami zostały jednak zaindukowane przez wehikuły UFO. Jedyne co się zmienia, to odpowiedź na pytanie dlaczego UFOnauci indukują owe tsunami oraz indukują też cały szereg innych kataklizmów? Aby zaś czytelnik mógł sam odpowiedzieć sobie na owo pytanie, proponuję mu rozważyć jaką moralność i filozofię praktykuje ludność zamieszkująca obszary uderzone przez opisywane tu tsunami, potem zaś poczytać o innych podobnych kataklizmach opisanych np. w "części #H" strony o nazwie tapanui_pl.htm, czy np. w punkcie #I3.1 strony o nazwie petone_pl.htm. Co jednak najistotniejsze, kiedy już raz się znajdzie odpowiedź na powyższe pytanie "dlaczego?", wówczas nagle się okazuje, że ma się także odpowiedź na praktycznie wszystkie inne zagadkowe zdarzenia jakie zachodzą w dzisiejszym świecie (nawet te jakie oglądamy w dzisiejszych dziennikach telewizyjnych, bowiem powtarzalnie zachodzą one także i w chwili obecnej).


Część #B: Co to takiego "tsunami":

      

#B1. Naukowa definicja "tsunami" jako "bezmyślnego żywiołu" spowodowanego działaniami natury:

       Naukowa definicja "tsunami" stwierdza że tsunami jest to ogromna fala wody morskiej nasycona niszczycielską energią podmorskiego trzęsienia ziemi, jakiej zachowanie rządzone jest wyłącznie prawami fizyki. Innymi słowy, według nauki "tsunami" to "bezmyślny żywioł" uderzający, zabijający i niszczący w sposób zupełnie przypadkowy.
       Jako ogromna fala wody, tsunami jest śmiercionośną "klęską żywiołową". Jego niszczycielską siłę powiększają niesione w niej najróżniejsze resztki, odłamki i piasek, które oślepiają, ranią i przebijają jej ofiary, uniemożliwiając im pływanie a stąd i przeżycie.
       Ponieważ nauka wyjaśnia pojawienie się tsunami jako wynik podmorskiego trzęsienia ziemi którego powstanie rządzone jest prawami przypadku, zgodnie z opinią naukowców uderzeniu tsunami na obecnym poziomie naszej wiedzy NIE daje się zapobiegać ani przed nim się bronić. Jedynie co można obecnie uczynić, to wypracować jakiś system techniczny który będzie ostrzegał ludzi kiedy tsunami już się pojawi, umożliwiając im ucieczkę. Niestety, system taki, jak wszystkie systemy ostrzegawcze, zawsze będzie miał swoje wady, a stąd w chwili niebezpieczeństwa może zawieść.
       Podsumowując powyższe, ponieważ oficjalna nauka ludzka traktuje "tsunami" jako rodzaj "bezmyślnego żywiołu" jaki podlega jedynie "prawom matematycznego przypadku" oraz "prawom fizyki", obecnie nauka ta NIE jest w stanie ani wypracować ani wskazać sposobu jak zapobiegać powstaniu tsunami oraz jak się bronić przed jego niszczycielskim zadziałaniem.


#B2. Totaliztyczna definicja "tsunami" jako "korygującej inteligencji" która tylko "symuluje" bezmyślny żywioł:

       Naukowa teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji definiuje "tsunami" w zupełnie odmienny sposób. Zgodnie z jej stwierdzeniami, wszystkie zjawiska w naszym wszechświecie, w tym również "tsunami", posiadają inteligencję. Stąd, zgodnie z dipolarną grawitacją, "tsunami" posiadają zdolność do inteligentnych działań. Nam ludziom wystarczy więc jedynie ustalić, w jakim celu wykorzystują one swoją inteligencję. Potem zaś zamienić tą wiedzę w zasadę zapobiegania tsunami oraz w zasadę bronienia się przed ich śmiercionośnymi atakami.
       Potwierdzenie dla "inteligencji" tsunami można znaleźć relatywnie łatwo. Niezależnie od faktów które opiszę w dalszej części tej strony, potwierdzenie to wskazuje nawet sama nazwa "tsunami". Wszakże filozofia totalizmu stwierdza, że w świecie fizycznym wszystko przenosi w sobie istotne znaczenie, nawet nazwy. Nazwa "tsunami" pochodzi z języka japońskiego. Powstała ona przez złożenie dwóch słów, tj.: "tsu" = "przystań" oraz "nami" = "fala". Innymi słowy "tsunami" = "fala w przystani". W nazwie tej powinna nas jednak zastanowić jej wewnętrzna sprzeczność. Wszakże "przystań" jest zawsze tak budowana aby zakotwiczone w niej statki właśnie chronione były przed falami. Jeśli więc fala mimo wszystko pojawia się w przystani, musi ona tam jakoś zmyślnie się dostać. Innymi słowy, musi ona być na tyle "inteligentna" aby móc dostać się do przystani i uczynić tam szkody, na przekór że przystań zawsze osłonięta jest falochronem jaki zatrzymuje zwykłe fale morskie.
       W dalszej części tej strony wyjaśnię, że "tsunami" manifestuje swoją "inteligencję" poprzez korygowanie skutków ześlizgiwania się ludzi w szpony wysoce niemoralnej i niszczycielskiej filozofii zwanej pasożytnictwem. (Zasady owego korygowania następstw pasożytnictwa są wyjasnione w punkcie #B4 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm.) Innymi słowy, opisywana w tym punkcie totaliztyczna definicja "tsunami" stwierdza, że tsunami jest to "korygująca inteligencja" która posługuje się wodą morską dla zasiewania śmierci i zniszczeń w celu naprawienia następstw ześlizgnięcia się określonej społeczności ludzkiej w najgłębsze stadium filozofii pasożytnictwa. Tsunami jest tylko jednym z całego szeregu inteligentnych "klęsk żywiołowych" które są celowo formowane dla korygowania "moralności" tzw. "intelektów grupowych" opisywanych w punktach #B2 do #B4.4 strony o nazwie mozajski.htm (tj. dla korygowania moralności całych rodzin, wsi, miast, wysp, narodów, krajów, itp.). Do innych podobnie inteligentnych takich klęsk należą też m.in.: trzęsienia ziemi, tornada, huragany, obsuwiska błota i ziemi, powodzie, pożary, wojny, oraz cały szereg dalszych wyszczególnionych w punkcie #O1 poniżej.
       Zdefiniowanie "tsunami" przez totalizm jako "korygującej inteligencji" nagle otwiera dla nas możliwość której wcale NIE była w stanie nam stwarzyć naukowa definicja tej "klęski żywiołowej". Wszakże kiedy wie się że jest to inteligentny żywioł, wówczas można znaleźć powody dla którego on się pojawia, poczym wyeliminować te powody - zaś żywioł sam zaniknie. Można też znaleźć sposoby jak się przed nim bronić - np. poprzez wyperswadowanie mu aby nas pozostawił w spokoju. To też czyni niniejsza strona. Dlatego stronę tą warto poznać.


Część #C: Skąd "tsunami" się biorą:

      

#C1. Zaprzestajmy naukowe "chowania głowy w piasek" i nazwijmy powód po imieniu:

       Dzisiejsi naukowcy do doskonałości opanowali zasadę i umiejętność takiego definiowania i wyjaśniania wszelkich dzisiejszych tragedii, że wyjaśnienie to ani NIE czyni nikogo odpowiedzialnym za zniszczenia, ani NIE wskazuje sposobu na jakie tragedii tych dałoby się uniknąć. Zgodnie też z ową naukową zasadą, tsunami są przypadkowym "produktem ubocznym" podwodnych trzęsień ziemi, natomiast owe "trzęsienia ziemi" są następstwami naturalnych, nieustannych, oraz czysto fizycznych (tj. bezmyślnych) zmian w konfiguracji skorupy naszej planety. Zgodnie więc z tą naukową definicją i wyjaśnieniem, na "tsunami ani na trzęsienia ziemi jakoby nic NIE da się poradzić, a trzeba je zaakceptować" (znaczy niby należy kontynuować umieranie z ich powodu). Wszakże zdaniem naukowców, podobno są one nieuniknionymi następstwami działania natury. Będąc świadomym istnienia takiego naukowego zdefiniowania i wyjaśnienia tsunami i trzęsień ziemi, warto jednak także pamiętać, że oficjalna nauka ludzka bez przerwy zmuszana jest odwoływać niemal każde ze swoich uprzednich twierdzeń. Warto także pamiętać, że gdyby naukowcy naprawdę wszystko wiedzieli, wówczas nasza planeta wcale NIE wpadłaby w kłopoty jakie obecnie widzimy wokoło dosłownie na każdym kroku, a jakie m.in. owocują właśnie owymi tsunami i trzęsieniami ziemi.
       Na szczęście dla nas, niezależnie od powyższego oficjalnego wyjaśnienia naukowców dla tsunami i dla trzęsień ziemi, zjawiska te są też wyjaśniane w zupełnie odmienny sposób - na bazie naukowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Wyjaśnienie to wypracowane zostało łańcuchem logicznych dedukcji opartych na empirycznych obserwacjach, jakie zaprezentowałem w punktach #B1 do #B7 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm. Wynika ono z empirycznej obserwacji, że każde trzęsienie ziemi i każde tsunami zawiera w sobie wysoce wymowne, powtarzalne i zdumiewająco "inteligentne" atrybuty, przykładowo: (1) trzęsienia ziemi i fale tsunami zawsze uderzają i niszczą tylko te społeczności które praktykują wysoce niemoralną i niszczycielską filozofię zwaną pasożytnictwem, (2) zawsze są one poprzedzane objawami które z góry ostrzegają ludzi znających podane tutaj informacje o zbliżaniu się tego nieszczęścia i o potrzebie pilnego działania (objawy te opisuje m.in. punkt #B7 na totaliztycznej stronie seismograph_pl.htm), (3) zawsze albo dają się one powstrzymać, albo też dana społeczność może bronić się przed ich niszczycielskimi następstwami - jeśli tylko ludzie dobrej woli podejmą moralnie motywowane działanie (sposób powstrzymania tych kataklizmów opisuje punkt #B6 na totaliztycznej stronie seismograph_pl.htm, zaś ilustrują na faktycznym przykładzie nowozelandzkiej miejscowości zwanej "Petone" - w której ja mieszkam, punkty #I1 do #I3 z dalszej części niniejszej strony).


#C2. Dlaczego tsunami są tak "symulowane" jakby formowane były celowo przez nadrzędną technikę:

       Jeśli ktoś podejmie skrupulatne analizy cech tsunami, albo cech dowolnego innego śmiercionośnego żywiołu (np. pożaru, powodzi, itp.), wówczas bez trudu odkryje że cechy te mają wysoce inteligentny charakter. Przykładowo, tsunami niszczą budynki mieszkalne jednak pozostawiają nienaruszone obiekty religijne - takie jak kościoły, meczety, świątynie buddyjskie, krzyże, itp. - po szczegóły patrz punkt #B2 na stronie seismograph_pl.htm. Przy wybieraniu tych ludzi którzy mają zostać uśmierceni tsunami najwyraźniej używa moralności jako kryterium - np. jeśli falami tsunami uderzonych jest dwoje ludzi uczepionych tego samego drzewa jednak posiadających zupełnie odwrotne poziomy moralności, wówczas umiera ten postępujący niemoralnie, zaś przeżywa ten o wysokiej moralności. Tsunami niszczą jedynie te obszary, których mieszkańcy ześlizgnęli się już do poziomu tzw. "intelektu agonalnego" w ich praktykowaniu filozofii pasożytnictwa. Tsunami posiadaja swoje ulubione dni w których uderzają - patrz także treść punktu #B2 na stronie seismograph_pl.htm. Podczas tsunami woda zachowuje się jak żyjące stworzenie lub jak "anioł śmierci" który odnajduje, ściga, oraz uśmierca uprzednio wytypowane ofiary.
       Niestety, nie każdy mieszkaniec Ziemi jest gotowy zaakceptować prawdę na temat pochodzenia tych inteligentnych cech tsunami. Dlatego tsunami, a także niemal każda inna "klęska żywiołowa", niezależnie od (1) swojego faktycznego pochodzenia od owej moralnie "korygującej inteligencji", jest dodatkowo tak "symulowana" jakby wywodziła się z dalszych źródeł. Mianowicie, dla użytku naukowców i ateistów wszelkiej maści, jest ona "symulowana" jakby była (2) bezmyślnym żywiołem wynikającym z działania natury. Natomiast dla użytku tych ludzi, którzy już odnotowują inteligentną charakterystykę tsunami, jednak NIE dojrzeli jeszcze do zaakceptowania prawdy na temat faktycznego pochodzenia tego kataklizmu, tsunami są tak "symulowane" jakby były (3) sekretnie uformowane przez jakąś nadrzędną technikę. Więcej informacji o powodach i mechaniźmie tego co najmniej trzypoziomowego "symulowania" tsunami oraz "symulowania" wszelkiego innego "materiału dowodowego" (w tym katastrof), zaprezentowane zostało w punktach #C1 do #C5 odrębnej strony o nazwie prawda.htm.
       Aby móc jednocześnie dostarczać ludziom aż 3 powyższych (zupełnie odmiennych) wytłumaczeń dla swego pochodzenia, każde tsunami, a także praktycznie wszelkie inne katastrofy, są aż tak umiejętnie sterowane, że dostarczają one równoległego materiału dowodowego jaki jest w stanie równocześnie udokumentować każde z powyższych 3 mechanizmów ich formowania. Innymi słowy, owa moralnie "korygująca inteligencja" która zarządza tsunami i kontroluje wszystkie inne katastrofy, wcale NIE formuje ich przypadkowo na sposób jakiego możnaby się spodziewać po przypadkowej "klęsce żywiołowej". Za to formuje je w wyjątkowo zmyślny sposób jaki równocześnie dostarcza "dowodów" dla aż trzech odmiennych grup badaczy - każda z których to grup stara się dowieść że dane tsunami czy dana klęska powstała w wyznawany przez tą grupę sposób. Innymi słowy, owa moralnie "korygująca inteligencja" tak formuje tsunami i inne katastrofy, aby zawierały w sobie co najmniej trzy równoległe "kategorie dowodów". Pierwszą (1) z tych kategorii, są dowody które utwierdzają przekonania tych badaczy, którzy dojrzeli już do zaakceptowania faktycznego pochodzenia tsunami i innych klęsk żywiołowych od owej "korygującej inteligencji". Natomiast drugą (2) kategorią dowodów też zawartą we wszystkich klęskach żywiołowych, jest takie "zasymulowanie" tych klęsk aby równocześnie dostarczały one innej grupie badaczy dowodów na bardziej prymitywny charakter tych klęsk, mianowicie iż są one jedynie "bezmyślnymi klęskami żywiołowymi". Ta druga kategoria dowodów jest zawsze tak umiejętnie "zasymulowana" aby najpierw rzucała się w oczy każdemu nawet najbardziej powierzchownemu, zaślepionemu, oraz niedbałemu badaczowi. Z kolei trzecią (3) i już nieco bardziej wyrafinowaną oraz subtelną kategorią dowodów, jaka ma ciągle zwodzić nawet tych co bardziej dociekliwych badaczy, jest takie uformowanie tych katastrof aby równocześnie z poprzednimi dowodami dostarczały one jeszcze innej grupie badaczy równoległych dowodów że katastrofy skrycie wywoływane one są przez UFO. (Dowody te są jednak tak uformowane, aby sprawiały też wrażenie, iż przez sprytnych i przewrotnych UFOnautów zostawały one "upozorowane" tak aby wyglądały jak "bezmyślne klęski żywiołowe".) Przykłady innych niż tsunami katastrof, które też są tak umiejetnie "zasymulowane" jakby skrycie wywoływane one były przez wehikuły UFO, opisane zostały np. na stronie tornado_pl.htm czy na stronie katrina_pl.htm.) To właśnie z powodu tej trzeciej grupy dowodów, każde tsunami które ktoś przebada w wystarczająco wnikliwy sposób - tak jak to zilustrowano w "części #D" tej strony, wygląda tak jakby skrycie wywołane zostało przez "techniczną eksplozję wehikułu UFO" która przez nadrzędną chociaż szatańską inteligencję UFOnautów została jedynie celowo tak "upozorowana" aby wyglądała na "bezmyślną klęską żywiołową".


#C3. Pokrewna strona o nazwie seismograph_pl.htm omawia tematykę trzęsień ziemi które m.in. indukują opisywane tutaj tsunami:

       Tych z czytelników, których zainteresuje treść niniejszej strony, zapraszam również do przeglądnięcia pokrewnej strony o nazwie seismograph_pl.htm. Tamta pokrewna strona omawia tematykę trzęsień ziemi, które jak wiemy za pomocą łańcucha przyczynowo-skutkowego fizykalnie indukują tsunami. Z tego powodu tamta strona seismograph_pl.htm poszerza oraz dodatkowo naświetla wiele tematów omawianych również na niniejszej stronie.


Część #D: Najgorsze tsunami obecnych czasów, czyli tragedia na Sumatra z niedzieli 26 grudnia 2004 roku:

      

#D1. Moje badania tsunami z 26 grudnia 2004 roku - znaczy przypadek, czy też inteligentny nakaz losu:

       W punkcie #C1 na totaliztycznej stronie immortality_pl.htm wyjaśniam że nasze życie jest z góry zaprogramowane w tzw. "programie życia i losu". (To dlatego nasze życie może być np. cofane do tyłu za pomocą wehikułów czasu, poczym ponownie przeżywane nieskończoną ilość razy, oddając w ten sposób ludziom do ręki możliwość uzyskania technicznej nieśmiertelności.) Jedną z sytuacji życiowych kiedy owo odgórne zaprojektowanie mojego życia wyraźnie się objawiło, było kiedy przez ów "program losu" zostałem zmuszony do podjęcia badań tsunami opisanych w niniejszej części tej strony.
       Owo "niby przypadkowe" zmuszenie mnie przez los do podjęcia badań tsunami, a w ich rezultacie do dojścia do wniosków opisanych na niniejszej stronie, zaczęło się kiedy pod koniec 2004 roku wykupiłem bilet lotniczy na wakacje w Malezji. Moje tam wakacje zaczynały się zaraz po świętach Bożego Narodzenia. W taki sposób niby "przypadkowo" nagle znalazłem się w centrum obszaru dotkniętego skutkami owego tsunami. Miejscowe gazety zapełniły się raportami i opisami tego kataklizmu. Ja zaś zacząłem studiować te raporty - co zwróciło moją uwagę na fakty opisane na tej stronie. Już też wkrótce odnotowałem wysoką "inteligencję" w działaniu tego jakoby "bezmyślnego żywiołu". Tyle że musiało potem minąć jeszcze trzy lata zanim w 2007 roku naukowo odkryłem skąd owa inteligencja się wywodzi. (Początkowo bowiem też dałem się zwieźć przez owo "zasymulowanie" tego tsunami tak jakby spowodowane ono było przez "techniczną eksplozję wehikułu UFO" - po więcej szczegółów patrz punkty #J1 do #N2 z dalszej części tej strony.)
       Owo moje niby "przypadkowe" znalezienie się w centrum obszaru zniszczonego przez omawiane tu tsunami zapoczątkowało wieloletnie badania kataklizmów, których wyniki prezentuje zarówno niniejsza strona, jak i inne strony o "korygujących kataklizmach" oraz o ich zapobieganiu. W kolejnych punktach z niniejszej "części #D" jakie teraz nastąpią, opiszę najważniejsze fakty jakie zaraz po owym tsunami z 26 grudnia 2004 roku zdołałem zgromadzić na jego temat z miejscowych publikacji prezentujących raporty i przeżycia naocznych świadków oraz ofiar.


#D2. Jaki przebieg miało owo tsunami z 26 grudnia 2004 roku na Oceanie Indyjskim:

       Jak wszyscy zapewne ciągle dobrze to pamiętają, w niedzielę dnia 26 grudnia 2004 roku, czyli w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia (po angielsku nazywany "Boxing Day"), o godzinie 8 rano czasu lokalnego, miała miejsce pierwsza "inicjująca" faza opisywanego tu tsunami. Wówczas to bowiem seria 9-ciu potężnych wstrząsów podwodnych miała miejsce na zachód od wyspy Sumatra na Oceanie Indyjskim. Owo potężne trzęsienie ziemi zostało zmierzone jako posiadające 9.0 na skali Richter’a. Było to największe trzęsienie ziemi na naszej planecie od 1964 roku. Energia wyzwolona przez owe 9 wstrząsów rozprzestrzeniła się po Oceanie Indyjskim powodując katastroficzne tsunami na przylegających wybrzeżach. Jak się potem okazało, energia ta podróżowała z dwoma odmiennymi prędkościami, mianowicie jako nośnik 9-ciu "pierwotnych fal tsunami" rozprzestrzeniających się (w mojej ocenie w formie zaburzeń magnetycznych) z szybkością ocenianą na około 800 kilometrów na godzinę, oraz jako nośnik drugiej serii nieco mniejszych 9-ciu "wtórnych fal tsunami" rozprzestrzeniających się (w mojej ocenie w formie hydraulicznych zaburzeń wibracyjnych wody oceanu), z szybkością ocenianą na około 160 kilometrów na godzinę. (Niektórzy naoczni świadkowie twierdzili, że miała miejsce jeszcze jedna, trzecia seria wstrząsów podróżująca z jeszcze mniejszą szybkością zaledwie kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. W mojej ocenie owa trzecia seria propagowała się w formie mechanicznych zaburzeń wibracyjnych gruntu pod dnem morskim. Z powodu istnienia owej trzeciej serii, Malejowie twierdzą że tsunami to miało formę przejścia "trzech braci zniszczenia". Jednak nigdzie nie natknąłem się na oficjalne potwierdzenie istnienia tej trzeciej serii.) Po dodarciu do najbliższych wybrzeży, energia obu głównych nośników energii zamieniała się w dwie serie liczące po 9 kolejnych fal wodnego tsunami, jakie uderzyły w nabrzeża zmiatając wszystko na swojej drodze. Ciekawostką owych fal było, że 8 z nich było raczej małych i nie czyniących zbyt wiele szkody. Jedna zaś z nich, jaka wędrowała gdzieś w ich środku, była tą niszczycielską falą, około 8 razy większą od innych. To ona zmiatała i zabijała wszystko na swej drodze. Zanim fale te z furią uderzyły w nabrzeże, najpierw woda oceanu została wessana z powrotem do morza, nagle odsłaniając niezwykle szerokie pasmo nabrzeża, na którego dnie podskakiwały oszołomione czymś ryby pozostawione przez nagle wycofującą się wodę na złowrogo poszerzonej plaży. Ci nierozsądni widzowie, którzy powbiegali na odsłonięte wówczas dno morza aby pozbierać owe rzucające się ryby, stali się pierwszymi ofiarami potęznych fal, które w chwilę później uderzyły w nabrzeże. Krajami najbardziej poszkodowanymi przez furię tych fal, okazały się Indonezja, Sri Lanka, oraz Tailandia. Niemniej fale tego tsunami zniszczyły dokumentnie wybrzeża znacznie większej liczby krajów, wliczając w to nawet kraje Afryki, np. Somalię i Kenię. W sumie, w chwili kiedy w dniu 5 stycznia 2005 roku sporządzałem pierwsze opisy tego tsunami, oficjalna liczba ofiar ludzkich tych dwóch serii fal tsunami podawana była wówczas jako około 150 tysięcy osób. Potem liczba ta bez przerwy była powiększana. I tak kiedy ponownie aktualizowałem swoje opisy w dniu 17 stycznia 2004 roku, podawano ją już jako sięgającą około 200 000 ofiar ludzkich, z której to liczby tylko w Indonezji zginęło około 168 000 ludzi. Z kolei gazeta malezyjska "The Sun", w wydaniu z dnia 21 stycznia 2005 roku, na stronie 9 pisała że liczba ofiar wynosiła wówczas 220 000. Malezyjski wieczorny dziennik telewizyjny z dnia 25 stycznia 2005 roku podawał już całkowitą liczbę oficjalnych ofiar tego tsunami jako wynoszącą 281 705 ludzi (z tego w Malezji oficjalnie zginęło 72 osoby).


#D3. Najbardziej niezwykłe cechy tsunami z 26 grudnia 2004 roku, jakich zaistnienie zaszokowało mnie podczas badań owej katastrofy:

       Jak już o tym wspominałem, w czasie na krótko po owym tsunami przebywałem na wakacjach w Malezji. Jak zaś wiadomo, północny koniec Malezji, czyli pogranicze Malezji z Tailandią, szczególnie zaś malezyjska Wyspa Penang, został również dotknięty obrzeżem owego tsunami. Mogłem więc o zniszczeniach czytać bezposrednio z lokalnej prasy. Ponadto często rozmawiałem o nim z miejscowymi ludźmi. Wszakże niektórzy z nich osobiście uczestniczyli w tym tragicznym zdarzeniu. Z informacji jakie wówczas poznałem, zainteresowało mnie szczególnie aż kilka. Oto najważniejsze z nich.
       (1) Trzęsienie po falach. Tsunami z Oceanu Indyjskiego miało dosyć interesującą cechę. Mianowicie fale wody poprzedzały w nim fale wstrząsów ziemi. Wyrażając to innymi słowami, najpierw wybrzeża oceanu zalane zostały falami wody, a dopiero potem zostały one wstrząśnięte nadeszłymi nieco później falami trzęsienia ziemi. W rezultacie, tsunami to NIE zostało poprzedzone żadnym zjawiskiem które mogłoby ostrzec jego przyszłe ofiary przed nadchodzącym kataklizmem.
       (2) Rozwścieczona woda. Woda uderzających fal tsunami jaka zalała wybrzeża, wcale nie była powiększoną wersją zwykłych fal morskich docierających do nabrzeża. Normalne bowiem fale morskie uderzające w nabrzeża formowane są z przeźroczystej i czystej wody morskiej o tym samym kolorze jak morze w danym dniu. Tymczasem woda uderzających fal tsunami opisywana była przez naocznych świadków jako "czarna jak smoła" oraz "rozwścieczona". Ci co zostali nią uderzeni, jednak jakimś cudem przeżyli, opisują ją iż dosłownie woda tego tsunami gotowała się jak w czajniku, tyle że nie była gorąca. Niosła ona też w sobie ogromną ilość piasku, błota, oraz najróżniejszych odłamków i odpadków. Ci których dopadła jeszcze na plaży, zostali przez nią kompletnie oślepieni i nie wiedzieli w którym kierunku jest brzeg, a w którym kierunku morze. Piasek bowiem, błoto i odłamki dostały się do ich oczu i uniemożliwiły im patrzenie. Po tym zaś jak woda ta popłynęła przez nabrzeże, faktycznie zmieniła się w rodzaj wrzącego czarnego błota, pełnego belek, desek, najróżniejszych odłamków, cegieł, kamieni, gleby, kawałków metalu, oraz wszystkiego co woda ta napotkała na drodze. Nie dało się w niej wogóle pływać. Tych zaś ludzi w których uderzyła, diurawiła odłamkami, cięła na kawałki i rozczłonkowywała. Przetrwali głównie ci, co byli przed nią osłonięci jakąś twardą powłoką.
       (3) Zaskoczenie zwierząt. Zwierzęta tym razem NIE wyczuły zbliżającego się tsunami, aż do jakichś 5 minut zanim tsunami to uderzyło. (Normalnie zwierzęta potrafią wyczuć zbliżające się tsunami na wiele godzin, a często nawet na wiele dni, przed jego nadejściem.) Zaobserwowano, że zwierzęta zaczęły uciekać dopiero na jakieś 5 minut przed tym, zanim pierwsze fale tsunami uderzyły ląd. Najprawdopodobniej, zwierzęta te wypłoszone zostały dopiero ławą zaburzeń magnetycznych która do nich dotarła od zasymulowanej eksplozji UFO, a która na nabrzeżu zaczęła właśnie spiętrzać fale wody jakie uderzyły ląd już w kilka minut później. Niemniej, na przekór opóźnionego początka ucieczki, zwierzęta uciekały efektywniej od ludzi. W rezultacie ofiarami tsunami byli głównie ludzie, zaś zwłoki zwierząt znajdowano niezwykle rzadko. To mi przypomina mądrość ludową starych górników którzy kiedyś twierdzili na temat wypadków w kopalniach "jeśli zobaczysz uciekające szczury, zawsze uciekaj za nimi tam gdzie one biegną - szczury bowiem wiedzą jak się uratować".
       (4) Dziwny "odpływ". Tuż przed uderzeniem pierwszych fal tsunami woda najpierw cicho i majestatycznie wycofała się głęboko w morze, jakby w następstwie szczególnie silnego "odpływu". Dopiero w kilka minut potem powróciła i ponownie uderzyła w nabrzeża z przedziwnym rykiem i ogromną furią. Podczas tego nagłego wycofywania się, woda ta pozostawiła na ogromnie poszerzonej plaży wiele dużych trzepoczących się ryb. (Typowo, wycofująca się woda zabiera ze sobą ryby, a ściślej ryby podążają za wycofującą się wodą.) Wyglądało to tak, jakby owe ryby doznały szoku od ławy zaburzeń magnetycznych która w nie nagle uderzyła, a która przybyła w wyniku zasymulowania eksplodujących pędników UFO. Zostały więc jakby przez owe zaburzenia magnetyczne całkiem ogłuszone, straciły orientację i nie podążały za wycofującą się wodą. Tuż przed uderzającym tsunami zaistniały nawet sytuacje, że w kilku miejscach ludzie wbiegli na ową nietypowo poszerzoną plażę, aby pozbierać trzepoczące się na niej ogromne ryby. Ludzie ci nie zdążyli jednak już powrócić na ląd z owymi rybami. Już wkrótce zostali bowiem potopieni przez walącą się na nich górę gotującej się i wymieszanej z piaskim wody pierwszej fali tsunami, która oślepiła ich oczy i uniemożliwiła im pływanie.
       (5) Anonimowy samarytanin. Jednym z bardziej niezwykłych zdarzeń owego tsunami z dnia 26 grudnia 2004 roku były ostrzeżenia "anonimowego Europejczyka". Opisane one były w artykule "The unknown hero" opublikowanym na stronie 5 wydania gazety malezyjskiej "New Straits Times" datowanej 31 grudnia 2004 roku. Otóż na około godzinę przed tym zanim tsunami uderzyło plażę zwaną "Teluk Bahang" na malezyjskiej wyspie Penang, wzdłuż owej plaży biegł jakiś mężczyzna o wyglądzie Europejczyka i wieku szacowanym na około 50 do 60 lat. Donośnym i pełnym grozy głosem krzyczał on w języku Malejów "Keluar! keluar!" (co znaczy "ratuj się, uciekaj"). Coś w jego głosie, biegu, czy zachowaniu było aż tak strasznego, że przeraziło to kąpiące się dzieci które przynagliły rodziców aby jednak uciekać z plaży. Chociaż więc nic nie wskazywało dlaczego plażowicze powinni uciekać, około 200 ludzi posłuchało jego krzyków i wspięło się na strome zbocze jakie leżało na granicy tej plaży. Z drogi która biegła na górze wzdłuż owego zbocza obserwowali później dalszy rozwój wydarzeń. Jak się okazało, wszyscy oni zawdzięczali swe przeżycie temu anonimowemu mężczyźnie. Jednak kilku ludzi zignorowało jego ostrzeżenia i pozostało na plaży lub w wodzie. Wszyscy ci co pozostali niestety zginęli. Oprócz krzyków tego mężczyzny początkowo nic nie znamionowało nadchodzącego tsunami. Był bowiem pogodny i bezwietrzny dzień. Morze było piękne i spokojne. Nigdy później nie ustalono kim właściwie ów mężczyzna był. Mnie w jego ostrzeżeniach zastanawia aż kilka spraw. Przykładowo, dlaczego był on podobny do UFOnautów z tzw. "rasy nordyckiej"? Skąd on wiedział że nadchodzi śmiercionośne tsunami, kiedy żadne oznaki nie wskazywały jeszcze co się gotuje? Skąd znał język Malejów? (Wszakże tylko bardzo niewielu Europejczyków uczy się tego języka.) Dlaczego zdusił on w sobie bardzo przecież ludzki odruch cieszenia się sławą i przyjęcia wdzięczności tych których uratował? Wszakże na przekór że uratowani później go intensywnie szukali, nigdy się nie ujawnił? Jest mi ogromnie trudno sobie wyobrazić, aby wśród owych symulacji "diabelskich UFOnautów" którzy tak są "zasymulowani" jakby właśnie wykańczali oni naszą cywilizację, znaczy którzy jakoby bez zmrużenia oka zamordowali owym tsunami około 300 000 ludzi, oraz którzy późniejszymi katastrofami spowodowali zamordowanie następnych milionów, zasymulowany też został choćby jeden "dobry" UFOnauta który ciągle miałby sumienie i moralne odruchy. Jednak w powyższej sprawie nie mam innego wyjścia niż dopuścić taką możliwość. Moje wyrazy uznania "anonimowy UFOnauto" - chylę przed tobą czoła!
       (6) Rzekome "duchy" Europejczyków. W prasie malezyjskiej, wkrótce po owym tsunami pojawiło się wiele raportów ludzi widujących "duchy" które oglądały sobie miejsca gdzie poprzednio tsunami uderzyło. Owe dziwne "duchy" widziane były i raportowane nie tylko w Malezji, ale praktycznie we wszystkich krajach uderzonych przez owo tsunami. Zapewne nie byłoby nic niezwykłego w spotykaniu "duchów" na obszarze gdzie właśnie setki tysięcy ludzi zginęły gwałtowną śmiercią. Problem jednak w tym, że "duchy" te opisywane były nie jako miejscowi Azjaci, a jako Europejczycy typowo "skandynawskiego" wyglądu, którzy jednak wykazywali nietypowy zwyczaj nagłego znikania z widoku, lub przechodzenia przez zamknięte drzwi albo mury. Oczywiście, pytanie które nasuwa się natychmiast, to dlaczego na obszarze gdzie zginęli głównie ludzie o azjatyckim wyglądzie, zaczęto widywać "duchy" o głównie europejskim wyglądzie. Zanim jednak ktoś wymyśli uzasadnienie tego faktu bazujące na śmierci Skandynawskich turystów, warto rozważyć jak miejscowi ludzie z obszaru zniszczenia opisywaliby symulacje UFOnautów którzy tam przylecieli aby inspektować efekty wywołanego przez siebie tsunami. Wszakże wiele symulacji UFOnautów również przynależy do tzw. "rasy nordyckiej" wyglądając jak skandynawscy turyści. Ponadto mają oni zdolność do nagłego znikania z widoku, do przechodzenia przez drzwi i mury, itp. Warto tu dodać, że owe obserwacje "duchów" osiągnęły tak duże nasilenie w obszarze dotkniętym tsunami, że spowodowały one nawet rodzaj "psychozy duchów". Miejscowi ludzie zaczęli tam się obawiać wychodzenia wieczorami lub w nocy na plażę lub na obszar zniszczony przez tsunami. (Najlepszy artykuł na temat owych "duchów" przeczytałem w malezyjskiej gazecie "The Malay Mail" datowanej 18 stycznia 2005 roku. Niemniej oprócz pisanych artykułów, w Malezji wiele się również mówiło na ich temat.) Interesujące w całej tej sprawie duchów jest również, że wkrótce po tym jak opublikowałem w internecie niniejszą stronę, nagle w krajach w których owe "duchy" buszowały, miejscowe władze zaczęły nawoływać aby zaprzestać mówienia i pisania na ich temat ponieważ rzekomo "odstrasza to zagranicznych turystów". (Ciekawe dlaczego władze te nie zakazały "duchom" inspektowania miejsc uderzonych przez tsunami, zamiast zamykania ludziom ust i zamiast zakazywania mówienia i pisania na temat duchów?) Artykuł na temat owego zakazu mówienia i pisania na temat duchów ukazał się pod tytułem 'No ghosts please - you're scaring tourists' (tj. 'Proszę tylko bez duchów - wystraszysz turystów'), na stronie 11, darmowego wydania malezyjskiej gazety "The Sun" datowanego w piątek, 28 January 2005. Mnie osobiście zastanawia logika poza owym nawoływaniem. Jeśli bowiem znajdzie się turysta który jest na tyle odważny że zechce przylecieć na miejsce niedawno zniszczone przez tsunami, gdzie zgodnie z twierdzeniami naukowców w każdej chwili można się spodziewać następnych trzęsień ziemi i następnych tsunami, jeśli turystę owego nie wystraszy fakt że obszary te zagrożone są najróżniejszymi choróbskami oraz że ciągle znajdowane są tam kolejne nieboszczyki, to jak takiego turystę wystraszyć mogą opowiadania o "duchach". Moim zdaniem, opowiadania te tylko go jeszcze bardziej zainteresują danym miejscem! (Tak przynajmniej ma się w moim własnym przypadku!) Czyli całe to zakazywanie miejscowym ludziom mówienia o duchach wcale nie ma sensu z punktu widzenia turystów. Jednak ma wyraźny sens z punktu widzenia symulacji UFOnautów nie chcących aby ludzie się dowiedzieli że inspektują oni miejsca jakie uprzednio zniszczyli.
       (7) Przetrwanie kościołów, meczetów i świątyń buddyjskich. Tsunami zniszczyło większość budynków stojących w obszarze zalanym jego falami. Jednak szokująco, ostały się mu wszystkie meczety muzułmańskie, wszystkie kościoły katolickie, oraz wszystkie świątynie Buddyjskie, jakie stały w obszarze zniszczeń. W rezultacie, kiedy informację o owym ostaniu się kościołów, meczetów i świątyń pokazywano w telewizji, obraz jaki się ukazywał był iście niesamowity. Widoczne bowiem na nim były całkowicie zniszczone obszary, gdzie przez dziesiątki kilometrów po ludzkich osiedlach i zabudowaniach pozostały jedynie szare i odarte z zieleni pola wyglądające jak wysypiska śmieci, tj. grubo pokryte poczerniałymi belkami, gruzem, odłamkami, śmieciami, oraz błotem. Jednak w samym środku tego mrocznego obrazu zniszczenia, co jakiś czas stał jasny, czysty, nietknięty przez dewastację kościół, meczet, albo światynia. Wyglądało to tak, jakby Bóg dawał wszystkim do zrozumienia, że jakakolwiek diabelska siła dokonuje tych zniszczeń, nie jest ona w stanie zaszkodzić temu, co pozostaje pod Jego opieką. Ponadto, w tym ostaniu się przed zniszczeniem zarówno kościołów jak meczetów i świątyń, moim zdaniem zawarte jest wyraźne przesłanie od Boga które stwierdza: "ludzie, nie obracajcie się jeden przeciwko drugiemu z powodu religii którą wyznajecie, bowiem dla mnie istotne jest jak moralne życie prowadzicie, a nie pod jakim imieniem do mnie się modlicie".


#D4. Jaki materiał dowodowy potwierdza, że przebieg tsunami z 26 grudnia 2004 roku został dodatkowo tak "zasymulowany" jakby spowodowany był techniczną eksplozją UFO:

       Jak to już skrótowo wyjaśniałem w punkcie #C2, tsunami z dnia 26 grudnia 2004 roku wykazuje obecność całego szeregu cech tak inteligentnie "zasymulowanych" w aż trzy odmienne poziomy symulacji, aby bezpośrednio dowodziły one aż trzech odmiennych pochodzeń dla tej katastrofy. Mianowicie, niezależnie od "faktycznego jego pochodzenia" - jakie będzie objaśnione w dalszej części tej strony, jeden "poziom zasymulowania" tego tsunami ukazuje je jako rodzaj "bezmyślnego żywiołu" spowodowanego działaniami natury. Natomiast inny "poziom zasymulowania" tego samego tsunami sugeruje, że wcale nie spowodowane ono było "działaniami natury" czy "matki Ziemi", a zaindukowane zostało technicznie poprzez podwodną (a ściślej poddenną) eksplozję wehikułu UFO typu K3. Owe cechy symulujące eksplozję UFO bedą teraz po kolei omawiane w następnych punktach #D5 do #D8 niniejszej strony internetowej. Aby jednak już obecnie wskazać czytelnikowi jakies ich przykłady, to należą do nich, m.in.
       (Punkt #D5 poniżej): fakt, że to tsunami składało się z takiej samej liczby (tj. 9-ciu) fal wodnych atakujących nabrzeże, jaką to liczbę eksplodujących pędników mają wehikuły UFO typu K3. Ponadto, podobnie jak osiem pędników bocznych UFO typu K3 wyładowanych jest jednakową ilością energii magnetycznej, zaś jeden pędnik główny tego UFO typu K3 zapełniony jest ośmiokrotnie większą ilością energii magnetycznej, również 8 fal wody atakujących nabrzeża podczas tego tsunami było relatywnie małej i jednakowej wielkości, jednak jedna fala zawarta pomiędzy nimi była około 8 razy większa - i to ona dokonała zasadniczych zniszczeń.
       (Punkt #D6 poniżej): fakt, że energia tego tsunami przenoszona była aż przez dwa nośniki, mianowicie (a) przez ogromnie szybką (jeśli nie przemieszczającą się natychmiastowo) falę zaburzeń magnetycznych, oraz (b) znacznie od niej wolniejszą falę drgań hydraulicznych. Warto przy tym odnotować, że przy innych tsunami, energia wywołujących je trzęsień ziemi zwykle przenoszona jest wyłącznie przez drgania hydrauliczne.
       (Punkt #D8 poniżej): fakt, że tsunami miało miejsce w dniu podobno szczególnie faworyzowanym przez UFOnautów, mianowicie w dniu 26-go (tj. 13 + 13). Itd, itp.
* * *
       Niezależnie od nadmienionego powyżej zasadniczego materiału dowodowego, który implikuje że owo tsunami spowodowane było przez eksplodowanie wehikułu UFO, a stąd który omawiany jest w odrębnych punktach z dalszej części tej strony, istnieje również cała masa dodatkowych obserwacji i dowodów wskazujących na dokładnie to samo. Owych dodatkowych obserwacji, wskazujących na UFO jako na rzekomą przyczynę tego tsunami, jest przy tym aż tak dużo, że zabrakło mi czasu, badawczej mocy przerobowej, oraz miejsca, aby dokładnie je udokumentować na niniejszej stronie. Aby więc chociaż tu wskazać jakiego rodzaju są te dodatkowe obserwacje i dowody, poniżej przytoczę w krótkich punktach opisy najbardziej reprezentacyjnych z nich.
       (1) Rezonujące ryby. W kilku gazetach malezyjskich pokazywane były fotografie brzegów morza (plaż) wykonanych w kilka dni później w obszarach uderzonych przez tsunami. Na fotografiach tych zaszokowało mnie, że w miejcu gdzie zwykle wzdłuż plaży leży pas śmieci normalnie wyrzucanych na brzeg przez fale morskie, tym razem lażał pas masowo wyzdychanych ryb. Najwięcej fotografii owych ryb znajdowało się w dodatku specjalnym "Focus" do niedzielnego wydania gazety malezyjskiej "New Sunday Times" datowanego w niedzielę 9 stycznia 2005 roku (np. patrz tam strony 1 i 2). Nie byłoby nic dziwnego w fakcie, że po tak dewastującym wydarzeniu wzdłuż plaży leży kilka zdechłych ryb. Wszakże tam gdzie szaleją żywioły czasami muszą też mieć miejsce wypadki, zaś ryby nie są chronione przed padaniem ich ofiarami (wszakże przysłowie stwiertdza że "gdzie drwa rąbią tam wióry lecą"). Jednak jest już bardzo dziwne, że aż taka masa ryb wyzdychała. Wszakże nawet łodzie które płynęły poprzez morze przetrwały nietknięte falami tsunami które przepłynęły pod nimi. Stąd podobnie powinno być z rybami - fale hydrauliczne powinny przemieścić się wokół nich bez uczynienia im jakiejkolwiek szkody. Taki brak zniszczeń w wodzie został zresztą nawet potwierdzony przez badania - patrz artykuł "Minimal damage to west coast reefs" (tj. "Minimalne szkody w rafie koralowej z zachodniego wybrzeża") jaki opublikowano na stronie 16 malezyjskiego wydania gazety "New Straits Times" datowanego we wtorek, 8 February 2005. Nawet jednak jeszcze bardziej dziwny niż ta ogromna liczba zdechłych ryb jest fakt, że coś z tymi rybami było nie tak. Na różnych zdjęciach wszystkie te ryby miały bowiem dokładnie taką samą wielkość, która na podstawie ich porównania z wielkością ludzi oceniam na około 1 kilo (czyli na wielkość typowego wigilijnego karpia z Milicza). Pomimo poszukiwań udało mi się na tych zdjęciach znaleźć tylko jedną rybę odmiennej wielkości (tj. znacznie większą). Ta jedna większa zdechła ryba leży jednak w obrębie prawdopodobieństwa ulegnięcia właśnie nieszczęśliwemu wypadkowi, np. zostania przebitą przez tsunami jakimś ostrym odłamkiem. Jakież to więc dziwne musiałyby być "wypadki" z tymi rybami, aby zabijały one wyłącznie ryby tej samej wielkości - i to w tak ogromnych ilościach. Ja jestem gotowy się założyć, że wszystkie te ryby pozdychały z jakiegoś innego, chociaż wszystkie z tego samego, powodu. Ich jednakowa wielkość natychmiast nasuwa przy tym tylko jedną możliwość, mianowicie że zdechły one w wyniku obrażeń wewnętrznych ponieważ ich ciała zarezonowały z jakimiś wibracjami o wysokiej energii i ściśle określonej częstotliwości, które to wibracje rozprzestrzonione zostały po morzu równocześnie z tsunami. Wiadomo zaś, że pole magnetyczne generowane przez pędniki UFO oscyluje z częstotliwością około 2500 Hz. (Opis sposobu wyznaczenia tej częstości pola UFO zawarty jest w podrozdziale K5.1.1 z tomu 9 mojej najnowszej monografii [1/5].) Wszystko więc wskazuje na to, że w chwili owej zasymulowanej eksplozji UFO typu K3, która to eksplozja miała jakoby wywołać omawiane tu tsunami, wyemitowana została również w morze fala wysoko-energetycznych wibracji które spowodowały śmierć wszystkich ryb jakich ciała zarezonowały z ową falą wibracyjną. Co mnie jednak najbardziej szokuje w tym wszystkim, to że praktycznie nikogo nie zastanowiła ta identyczna wielkość pouśmiercanych ryb ani ich ogromna liczba, oraz że nikt nie badał przyczyny ich śmierci w tak masowych ilościach. To pokazuje jak niedbałe i jak powierzchowne są badania zawodowych (opłacanych) naukowców.
       Do powyższego powinienem dodać, że kiedy w Nowej Zelandii oglądałem reportaże telewizyjne z tsunami w Samoa (opisanego w punkcie #F2 poniżej), również uderzyła mnie tam spora liczba ryb podobnej do siebie wielkości, jakie pouśmiercane poniewierały się tam na brzegu morza. Tyle, że w Samoa wszystkie owe pouśmiercane ryby były kilka razy większe niż ryby pouśmiercane podczas opisywanego tutaj tsunami z Oceanu Indyjskiego.
       (2) Kumulacyjne trzęsienie? W wojskowości często używany jest specjalny kształt ładunku wybuchowego, który nazywa się "ładunkiem kumulacyjnym". Jest on ukształtowany podobnie jak lusterko w reflektorze, tak że po wybuchu kieruje on fale uderzeniowe głównie w jednym kierunku. Stąd używa się go głównie do niszczenia pancerzy, np. czołgów. Otóż szokującą cechą owego tsunami z 26 grudnia 2004 roku było, że uformowane przez nie zniszczenie również układało się na kształt zniszczenia od ładunku kumulacyjnego. Dosyć dokładne opisy tego niezwykłego, bo "kumulacyjnego" zniszczenia, zawarte są w artykule "Physics explains variance in waves" opublikowanym na stronie 42 w wydaniu gazety malezyjskiej "Sunday Star" datowanej 9 January 2005. Zgodnie z owymi opisami, obszary jakie głównie ucierpiały of tego tsunami, były położone na północ, a także na wschód i zachód od epicentrum. Natomiast np. małe wysepki Diego Garcia, a także Mauritius, położone na wschód od Madagaskaru, czyli mniej więcej na południe od epicentrum, praktycznie pozostały niemal nietknięte przez to tsunami. Ponadto, same fale tsunami wykazywały zróżnicowanie w zależności od swego położenia względem epicentrum, dokładnie tak jak to dzieje się z falami uderzeniowymi "ładunku kumulacyjnego". Oczywiście, gdyby omawiane tu, "kumulacyjne trzęsienie ziemi" miało być spowodowane było przez naturę, byłoby ono raczej niezwykłością. Wszakże ziemia wcale nie trzęsie się jak kumulacyjny ładunek wybuchowy. Jeśli jednak tsunami to zostało tak "zasymulowane" jakby spowodowane było wybuchem pędników w UFO typu K3, wówczas musiałoby ono mieć właśnie kumulacyjny charakter. Wszakże pędniki w wehikule UFO są właśnie umiejscowione na kształt reflektora. Dlatego też wszystkie poprzednie eksplozje UFO opisywane w punkcie #N2 tej strony, tj. eksplozja Tapanui i Tunguska, miały taki kumulacyjny charakter. (Więcej na temat kumulacyjnego charakteru eksplozji UFO wyjaśnione jest w podrozdziale C2 monografii [5/4].)
       (3) Odgłos syczenia oraz pojawienie się jakby "mgły". Wielu świadków symulowanej eksplozji UFO z Tunguskiej w Centralnej Syberii (opisanej w punkcie #N2 poniżej tej strony) podkreślało w swoich raportach, że równocześnie z pierwszym błyskiem eksplozji rozpadającego się wehikułu UFO usłyszeli oni bardzo głośny syk. (Dopiero w chwilę po owym syku usłyszeli pierwszą, magnetyczną serię 21 wybuchów.) Otóż szokującym faktem tsunami z Sumatry było, że jego obserwatorzy również usłyszeli podobny głośny syk. Zaraz zaś po owym syku woda morska zaczęła się "gotować" produkując bąble i pianę. Oto opis owego syku raportowanego przez jednego ze świadków, opublikowany w artykule "Waves like 'possessed beasts'" (tj. "Fale jak 'opętana bestia'") jaki ukazał się na stronie 17 nowozelandzkiej gazety "Otago Daily Times" wydanie z 29 December 2004, cytuję (w moim swobodnym tłumaczeniu): "Thazangude, Indie: Sekundy przed tym zanim pierwsze fale uderzyły w rybaków od tyłu, powietrze zamieniło się w mgłę zaś rybacy usłyszeli głośny dźwięk syczący, tak jakby morze zamieniło się w niebezpieczną bestię. ... poprzednio spokojna woda zaczęła pokrywać się pianą i bąblami, oraz zaczęło tak wyglądać jakby zimowa mgła się wtaczała. "Usłyszeliśmy ów nieprzyjemny 'ssssssssss' dźwięk," Pan Arul opowiadał w poniedziałek. "Ja nigdy nie widziałem ani nie słyszałem niczego podobnego." ... " (W oryginale angielskojęzycznym: "Thazangude, India: Seconds before the first wave struck the fishermen from behind, the air turned to mist and they heard a loud hissing noise, as if the sea had become a savage animal. ... the calm waters had started to froth and bubble, and it seemed as if a wintry fog was rolling in. "There was a ghastly 'ssssssssss' sound," Mr Arul recalled on Monday. "I hadn't seen or heard anything like this before." ... ") Do powyższego warto też dodać, że - jak to zilustrowano zdjęciami na stronie UFO-chmury, wibracje pola magnetycznego z UFO (lub z eksplozji UFO) są w stanie spowodować nagłe uformowanie się mgły poprzez zarezonowanie z częstością własną cząsteczek pary wodnej zawartej w powietrzu.
       (4) Nietypowo silne zorze polarne. Kiedy w 1908 roku miała miejsce symulowana eksplozja UFO w Tunguskiej na Centralnej Syberii, jedną z jej konsekwencji było, że przy obu biegunach Ziemi zaczęto wówczas obserwować nietypowo silne zorze polarne. Przykładowo w Anglii odblask tych zórz był tak intensywny, że podobno dawało się tam czytać gazetę o północy. Otóż niezwykłością omawianego tutaj tsunami było, że również spowodowało ono nietypowo intensywne zorze polarne. Pamiętam że wieczorem albo 27-go, albo też 28-go grudnia 2004 roku, nadawana była w nowozelandzkim dzienniku telewizyjnym informacja o nietypowo silnej zorzy polarnej którą podobno dało się widzieć aż niemal pod miejscowością Dunedin na Wyspie Południowej Nowej Zelandii. Z kolei w dzienniku telewizyjnym następnego dnia podawano, że silne zorze polarne zaobserwowano w Anglii w miejscowościach z których normalnie zórz polarnych nie daje się tam zobaczyć. W czasie oglądania tej informacji nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z jej związku z zasymulowaną eksplozją UFO koło Sumatry (tj. nie doszło wówczas jeszcze do mojej świadomości, że omawiane tutaj tsunami mogło być zasymulowane jako wywołane technologicznie poprzez eksplodowanie wehikułu UFO). Nie odnotowałem więc dokładnych namiarów na owe wysoce dowodowe wiadomości na ten temat. Kiedy zaś w połowie lutego 2005 roku powróciłem z wakacji w Malezji, już nadaremnie starałem się odnaleźć jakieś informacje pisane na temat owych szczególnie intensywnych zórz polarnych mających miejsce na Ziemi nocami zaraz po 26 grudnia 2004 roku. Z uwagi jednak na dowodowe znaczenie owych zórz, chciałbym tutaj zaapelować do czytelników aby informowali mnie o publikacjach na ten temat, jeśli przypadkowo na takowe kiedyś się natkną.
       (5) Zanik życia w kraterze na dnie oceanu. Dokładnie w byłym epicentrum trzęsienia ziemi które wywołało tsunami z 26 grudnia 2004 roku, 4 km pod wodą istnieje rodzaj 1000-metrowego krateru (rozpadliny), jak ten pozostały po wybuchu UFO. Krater ten jest podobny do opisywanego na odrębnej stronie internetowej tzw. "krateru Tapanui" istniejącego w Nowej Zelandii i również mierzącego około 1000 metrów średnicy (krater Tapanui jest też opisany na odrębnej stronie internetowej o Nowej Zelandii). Tyle że ów podmorski krater jest położony na zboczu bardziej stromego wzgórza. W pięć miesięcy po pojawieniu się opisywanego tu tsunami, naukowcy wysłali zdalnie sterowaną łódź podwodną do owego krateru. To co w nim odkryli zaszokowało wszystkich. Wyniki ich odkrycia opisane były w maleńkim artykule "Tsunami creates dead zone" (tj. "Tsunami stworzyło wymarłą strefę"), który ukazał się w nowozelandzkiej gazecie "The Dominion Post", wydanie z piątku, 16 December 2005, strona B5. Wyniki te omawiała wówczas również strona internetowa o adresie theage.com.au/news/world/tsunamis-mystery-of-the-deep/2005/12/13/1134236064117.html#. Mianowicie okazało się, że w owym czasie ciągle woda była tam "mętna". Ponadto, na przekór swego położenia przy równiku, woda ta miała temperaturę jedynie 4 stopni. Z kolei w owej mętnej wodzie zaniknęło wszelkie życie. Wyrażając to innymi słowami, w 5 miesięcy po tsunami, w samym epicentrum trzęsienia ziemi które je wywołało, ciągle istniała ogromna strefa zupełnie pozbawiona jakiegokolwiek śladu życia. Tymczasem gdyby trzęsienie ziemi miało pochodzenie naturalne, po takim czasie życie powinno już powrócić do owego krateru z epicentrum. Natomiast jeśli krater ten miał powstać w wyniku eksplozji telekinetycznego UFO, woda oraz wszelkie inne substancje w nim obecne musiały by zostać silnie natelekinetyzowane. Z kolei takie natelekinetyzowane substancje uzyskują cechę zwaną "nadślizkością". (Cecha ta opisana jest w podrozdziale H8.1 z tomu 4 mojej najnowszej monografii [1/5].) Owa "nadślizkość" zaś z jednej strony uniemożliwia "ustanie się zawiesin" zawartych w wodzie - co wyjaśnia fakt że wówczas ciągle woda była jest mętna. Z drugiej zaś strony uniemożliwia ona utrzymywanie w sobie rozpuszczonych gazów (tlenu), co czyni ją niezdatną do podtrzymania życia. Ponadto, zjawisko naturalnej telekinezy, która ciągle zachodzi w owej natelekinetyzowanej wodzie, powoduje obniżenie jej temperatury. To zaś wyjaśnia dlaczego, na przekór położenia w tropiku, woda ta była równie zimna jak woda oceanu tuż przy Antarktydzie. Dlatego faktyczne istnienie owej strefy pozbawionej życia w byłym epicentrum, jest kolejnym dowodem że tsunami zostało precyzyjnie zasymulowane tak jakby spowodowane ono zostało przez celowe eksplodowanie (telekinetycznego) wehikułu UFO.
       Czytając powyższe opisy materiału dowodowego należy przy tym pamiętać, że mają one jedynie uzupełniający charakter do niepodważalnych faktów udokumentowanych w punktach #D5 do #D8 poniżej. Te zaś niepodważalne fakty niezbicie wykazują na jedną niezwykłą prawdę. Mianowicie, że owo śmiercionośne tsunami z całą pewnością było celowo tak zasymulowane jakby spowodowane ono zostało w zamierzony sposób przez jakoby moralnie upadłych krewniaków ludzkości, poprzez podziemne eksplodowanie ich wehikułu UFO typu K3. Z kolei owa niezwykła prawda ma dla nas taką wymowę, że owo tsunami wcale nie było pojedynczym czy ostatnim, a pierwszym z całego szeregu tsunami które owe stworzenia symulowane jako nasi upadli krewniacy, jakoby zaplanowali zaserwować ludzkości.

Fot. #D4 (P1 w [1/5])
Fot. #D4 (P1 w [1/5]): Oto zdjęcie najmniejszego wehikułu UFO, którego eksplozja została zasymulowana w dniu 26 grudnia 2004 roku jako przyczyna śmiercionośnego tsunami z Sumatry. (Kliknij na to zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu.)
       Ten najmniejszy wehikuł UFO jest nazywany typem K3 - jest on także pokazany oraz objaśniony w [1/5] jako rysunek P1. (Jego nazwa "K3" wywodzi się z faktu, że współczynnik "krotności" dla tego UFO, czyli stosunek jego średnicy gabarytowej "D" do wysokości gabarytowej "H", K=D/H, dla tego szczególnego typu UFO wynosi dokładnie K = 4.38/1.46 = 3.) Wszystkie symulacje wehikułów UFO są tak dokonywane, aby wyglądało że moc i atrybuty techniczne tych wehikułów są wykorzystywane właśnie do wyrządzania ludziom szkody. Przykładowo, to właśnie eksplozja wehikułu UFO typu K3, identycznego do tego pokazanego na powyższym zdjęciu, została zasymulowana w dniu 26 grudnia 2004 roku, aby spowodować owo śmiercionośne tsunami z Oceanu Indyjskiego. O tym że to właśnie zasymulowanie esplodowania tego typu UFO spowodowało owo tragiczne tsunami, świadczy wiele cech omawianych na niniejszej stronie. Przykładem owych cech może być fakt, że owo tsunami składało się z 9 fal, czyli z liczby która dokładnie odpowiada liczbie 9 wyładowanych energią pędników które zamontowane są w owym K3 type UFO. Więcej informacji na temat typu K3 wehikułów UFO, jak również więcej zdjęć poszczególnych typów UFO, można znaleźć w tomie 14 mojej najnowszej monografii [1/5].)
* * *
       (Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą fotografie. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.)


#D5. Dlaczego fakt, że tsunami z 26 grudnia 2004 roku skomponowane było z 9 fal, potwierdza iż zostało ono "zasymulowane" tak jakby wywołała je podziemna eksplozja UFO typu K3:

       Tsunami z 26 grudnia 2004 roku skomponowane było z 9-ciu oddzielnych kolejnych fal. Z kolei owe 9 fal dokładnie odpowiada 9 pędnikom zawartym w UFO typu K3. Każdy taki pędnik zawsze wyładowany jest po brzegi energią magnetyczną o wielkości odpowiadającej co najmniej 1 megatonie TNT. Kiedy więc zostaje on celowo eksplodowany pod ziemią lub wodą, jego wybuch wzbudza ogromnie niszczycielskie trzęsienie ziemi lub falę tsunami. Wyjaśniając to innymi słowami, aby technicznie spowodować katastrofę aż opisywanej tu wielkości, wystarczyło pod dnem morza eksplodować jeden statek UFO typu K3. w Tym celu wystarczyło, że UFO takie wleciało głęboko pod ziemię i tam eksplodowało. Oczywiście UFO nie miało problemu z takim wleceniem pod ziemię, bowiem wehikuły UFO są zdolne do drążenia podziemnych tuneli - pokazanych w punkcie #F1 totaliztycznej strony newzealand_pl.htm. Ponadto, wehikuły UFO są również odporne na wysokie temperatury i na ogromne ciśnienia - którą to odporność nadaje im tzw. "soczewka magnetyczna" i "szkielet magnetyczny". (Owa "soczewka magnetyczna" i "szkielet magnetyczny" opisane są w podrozdziałach F10.1 i F10.3 z tomu 3 mojej najnowszej monografii [1/5].
       Podsumowując powyższe, cechy opisywanego tutaj tsunami odpowiadają dokładnie następstwom podwodnego zdetonowania najmniejszego z istniejących wehikułów UFO, czyli UFO typu K3. UFO typu K3 posiada 9 odrębnych pędników magnetycznych wyładowanych po brzegi najczystrzą formą energii, czyli energią magnetyczną. Mianowicie posiada ono n=8 małych "pędników bocznych" o mniej-więcej jednakowej ilości energii zakumulowanej w swym wnętrzu, oraz jeden duży "pędnik główny" o ośmiokrotnie większej ilości energii niż pędniki boczne. Jak też wiadomo to nam z innej historycznej eksplozji UFO z 1908 roku w Tunguskiej na Syberii, takie odrębne pędniki magnetyczne UFO wcale nie eksplodują równocześnie, a czynią to jeden po drugim z niewielkim opóźnieniem czasowym. W rezultacie, eksplozja UFO typu K3 ma charakter nie pojedynczego blastu, a całej serii 9-ciu wybuchów następujących jeden po drugim. Z powodu zasady działania naturalnego mechanizmu wędrówki zaburzeń magnetycznych, który rządzi późniejszym rozprzestrzenianiem się energii tych 9-ciu wybuchów, fale energii rozpraszanej każdym z tych 9 odrębnych wybuchów, stopniowo oddalają się od siebie w miarę jak rośnie ich odległość od epicentrum eksplozji. W rezultacie, do miejsc znacznie odległych od epicentrum omawianego tutaj trzęsienia ziemi, owe 9 fal dotarło w znacznej już odległości od siebie. Dlatego wybrzeża niszczone przez te fale zalewane były cyklicznie aż 9 razy, jedna fala wodna za drugą. Fakt więc, że omawiane tu niszczycielskie tsunami składało się z aż 9-ciu odrębnych śmiercionośnych fal wody, a nie z tylko jednej ściany wody - jak to ma miejsce w przypadku typowych tsunami, dostarcza nam dowodu na fakt, że celowo "symulowane" ono było na techniczne eksplodowanie pod ziemią wehikułu UFO typu K3 zawierającego w sobie 9 odrębnych pędników wyładowanych energią magnetyczną.
       Powyższe warto uzupełnić informacją, że gdyby nasi zawodowi (płatni) naukowcy nie byli aż tak zajęci zaprzeczaniem iż wehikuły UFO warto badać, wówczas mogliby bez trudu udowodnić naukowo, że omawiane tutaj tsunami faktycznie było "symulowane" jako pochodzące od eksplozji wehikułu UFO typu K3. To zaś umożliwiałoby im oficjalne dojście do wielu wniosków jakie presentuje niniejsza strona. Chodzi bowiem o to, że każde trzęsienie ziemi pozostawia po sobie na sejsmografach unikalny dla jego mechanizmu i pochodzenia tzw. "podpis" (po angielsku "signature"). Podpis ten to po prostu charakterystyczne cechy zapisu sejsmograficznego który wykonany został w następstwie danego trzęsienia ziemi. Otóż z uwagi na jego "symulowanie" jako pochodzącego od eksplozji wehikułu UFO typu K3, "podpis" omawianego tutaj trzęsienia ziemi musiał wykazywać cechy podobne do cech 9-ciu podziemnych eksplozji termonuklearnych następujących szybko jedna po drugiej (8 z których miało podobną do siebie siłę, zaś jedna była około 8 razy silniejsza).
       Co jednak jeszcze ciekawsze, gdzieś w przepastnych laboratoriach naukowych kryje się jeszcze bardziej oczywisty dowód na fakt, że owo tsunami było zasymulowane jako pochodzące od eksplodującego UFO. Są nim zapisy magnetometrów z owego tragicznego dnia. Chodzi bowiem o to, że "normalne" trzęsienia ziemi i tsunami, nie powodują większych zaburzeń w polu magnetycznym. Tymczasem eksplozja UFO musi spowodować zaburzenia magnetyczne o ogromnej skali. Aczkolwiek więc nigdzie dotychczas nie spotkałem się z choćby wzmianką jakiegokolwiek naukowca, że takie zaburzenia magnetyczne zostały wogóle zarejestrowane owego tragicznego momentu, jestem gotów się założyć, że ich zapisy albo ciągle zalegają przez nikogo nie odnotowane w laboratoriach magnetycznych zawodowych naukowców (zapewne jak zwykle sfrustrowanych brakiem tematów dla ich doktoratów), albo też w niewyjaśniony sposób nagle "zaginęły".
       Warto też wspomnieć, że krótko po tym tsunami słyszałem w wiadomościach o podwyższonej aktywności Słońca, oraz o pojawieniu się owych silnych zórz polarnych przy biegunach Ziemi - o jakich pisałem już więcej w punkcie #D4 powyżej. Wygląda więc na to, że albo owa symulacja eksplozji UFO wyzwoliła owe zjawiska magnetyczne, albo też data owej eksplozji została celowo tak dobrana aby pokrywała się ona z podwyższoną aktywnością Słońca, a w ten sposób aby ukryć przed co mniej dociekliwymi ludźmi magnetyczny charakter tej eksplozji.


Rys. #D5 (P1 w [1/5])
Rys. #D5 (P1 w [1/5]): Oto dokładny wygląd typu K3 ziemskiego statku z napędem magnetycznym zwanego magnokraftem. Opracowany jednak został formalny dowód naukowy który wykazał, że taki ziemski "magnokraft typu K3", musi wypełniać zbiór określonych praw fizyki oraz matematycznych zależności jakie wynikają z tychże praw, a stąd na przekór iż wynaleziony on został na Ziemi, ciągle musi posiadać dokładny wygląd i kształt "wehikułu UFO typu K3". Dlatego powyższy rysunek ujawnia także jak dokładnie wygląda UFO typu K3, którego zasymulowane eksplodowanie w dniu 26 grudnia 2004 roku, spowodowało opisywane tutaj tragiczne w skutkach tsunami. Dla porównanie kształtu powyższego magnokraftu z kształtem UFO typu K3, porównaj powyższy rysunek z zdjęciem UFO z "Fot. #D4" (pamiętając jednak że na powyższym rysunku powłoka magnokraftu jest przeźroczysta, zaś na owym zdjęciu ta sama powłoka UFO odbija światło jak lustro). UFO typu K3 ma kształ talerza odwróconego do góry dnem. W jego centrum, a także naokoło obrzeża, zawarte są kuliste pędniki wyładowane po brzegi energią magnetyczną. Na powyższym rysunku pędniki te są uwidoczne jako kule, z sześciennymi tzw. "komorami oscylacyjnymi" zawartymi w ich środku. W sumie UFO typu K3 posiada 9 takich kulistych pędników. Z tych 9-ciu pędników, jeden "pędnik główny" zamontowany w centrum wehikułu jest 8 razy większy od pozostałych 8-miu "pędników bocznych" zamontowanych naokoło obrzeża tego statku kosmicznego.
       Więcej informacji na temat budowy i działania wehikułów UFO, jak również więcej danych na temat cech i możliwości owych statków kosmicznych symulowanych jako wehikuły jakoby naszych szatańskich krewniaków z kosmosu, można uzyskać z tomu 3 monografii [1/5]. Z kolei opisy skąd się bierze owa ogromna energia którą wyzwoliło eksplodowanie wehikułu UFO, zawarta jest na stronach o tzw. "komorze oscylacyjnej".


#D6. Jaka jest wymowa faktu, że tsunami z 26 grudnia 2004 roku posiadało aż dwa nośniki energii oraz że te nośniki przemieszczały się z dwoma odmiennymi szybkościami:

       W monografii [5/4] są podsumowane najważniejsze raporty naocznych świadków innej symulowanej eksplozji wehikułów UFO, jaka miała miejsce w Tunguskiej na Syberii w 1908 roku. Jednym z niezwykłych szczegółów tych raportów, który potwierdzany był aż przez cały szereg naocznych świadków, to że w Tunguskiej słychać było aż dwie serie wybuchów, po około 21 odrębnych eksplozji w każdej z obu tych serii. (Eksplodowało tam bowiem UFO typu K6 o n=20 pędników bocznych oraz jednym pędniku głównym - stąd wzięło się owe 21 odrębnych wybuchów.) Pierwsza z tych serii 21 wybuchów była w Tunguskiej bardzo głośna, ostra, oraz słychać ją było niemal równocześnie z blaskiem wybuchu. Druga zaś z owych serii 21 wybuchów dotarła do naocznych widzów dopiero w jakieś 10 minut później. Była też ona znacznie cichsza i bardziej głucha. W monografii [5/4] fakt istnienia tych dwóch oddzielnych serii wybuchów ja osobiście tłumaczę tym, że w działaniu były tam aż dwa nośniki energii wybuchu, mianowicie "nośnik magnetyczny" (czyli fale zaburzeń magnetycznych generowane przez rozpadające się pędniki magnetyczne eksplodowanego statku kosmicznego) i "nośnik akustyczny" (czyli fale wibracji dźwiękowych). Nośnik magnetyczny przetrasportował energię wybuchu niemal natychmiastowo. Natomiast nośnik akustyczny transportował je z szybkością dźwięku.
       Otóż najbardziej moim zdaniem szokujące na temat omawianego tutaj tsunami z Oceanu Indyjskiego, było że również owo tsunami posiadało aż dwa odrębne nośniki energii, które przemieszczały się z odmiennymi szybkościami. Naukowcy nazwali te fale "tsunami pierwotnym" oraz "tsunami wtórnym". W artykule "Expert: Lucky ours was a secondary hit" (tj. "Ekspert: szczęśliwie nas uderzyło tylko wtórne tsunami") opublikowanym na stronie 6 w wydaniu gazety Malezyjskiej "New Straits Times" z piątku 31 grudnia 2004 roku, oszacowane zostało że owo "tsunami pierwotne" rozprzestrzeniało się po Oceanie Indyjskim z szybkością około 800 km/h. Tymczasem owo "tsunami wtórne" rozprzestrzeniało się jedynie z szybkością około 160 km/h. W rezultacie wybrzeża wokoło Oceanu Indyskiego tym razem niszczone były aż dwoma seriami fal tsunami. Piersza z tych serii, która była najbardziej niszczycielska, przybyła do nich niemal natychmiast. Składała się ona z 9 oddzielnych fal wody jakie zaatakowały wybrzeża z niezwykłą furią. Po jakimś czasie, kiedy woda z tej pierwszej serii powróciła już do morza, przybyła druga, mniejsza seria również składająca się z 9 odrębnych fal wodnych. Ponownie zalały one już poprzednio zniszczone wybrzeża. W tym miejscu muszę wyjaśnić, że owe dwie odrębne serie fal tsunami pochodzące z jednego rzekomego "trzęsienia ziemi" są niezwykłością. Normalnie jedno trzęsienie ziemi wzbudza tylko jedną ścianę wody jaka zalewa wybrzeża. Stąd zaistnienie takich dwóch serii po 9 fal każda, jest kolejnym z dowodów, że omawiane tutaj tsunami zostało zasymulowane w taki sposób aby wyglądało jak podziemne eksplodowanie wehikułu UFO typu K3.
       Bezpośrednim dowodem na fakt, że niszczycielska energia pierwszej serii fal tego tsunami przenoszona była nośnikiem magnetycznym, a nie nośnikiem wibracyjnym czy hydraulicznym, jest fakt że te pierwsze fale propagowały się dokładnie po liniach prostych. Nie uderzyły więc one wybrzeży które przysłonięte były jakimiś wyspami czy lądami. Tymczasem, jak doskonale wszystkim wiadomo, nośnik wibracyjny czy hydrauliczny pozwoliłby im przemieszczać się po liniach zakrzywionych i uderzyć także obszary leżące za jakąś wyspą czy lądem - jeśli tylko do obszarów tych wiodłaby jakaś droga wodna. Z kolei owo przemieszczanie się energii tsunami poprzez nośnik magnetyczny jest niepodważalnym dowodem na fakt, że tsunami to było celowo zasymulowane tak jakby wywołane ono zostało technicznie poprzez eksplodowaniu wehikułu UFO typu K3.

Fot. #D6 (P17 w [1/5])
Fot. #D6 (P17 w [1/5]): Fotografia UFO typu K3 wykonana w Japonii. Ilustruje ona kierowanie światła wzdłuż wiązki linii sił pola magnetycznego tego UFO. Podobnie jak energia światła przemieszcza się w kanale uformowanym z pola magnetycznego tego UFO, również po eksplodowaniu takiego UFO, energia eksplozji rozprzestrzeniałaby się wzdłuż błysku zaburzeń magnetycznych. W rezultacie do nabrzeży energia ta dociera przenoszona aż przez dwa nośniki, mianowicie przez (1) nośnik magnetyczny, oraz mechanicznie poprzez (2) nośnik hydrauliczny.
       Więcej informacji na temat powyższego zdjęcia zaprezentowanych jest w podpisie do rysunku P17 z tomu 14 monografii [1/5], a także w podpisie do "Fot. #3" na stronie memorial_pl.htm.


#D7. Co wynika z faktu, że tsunami na Sumatrze z 26 grudnia 2004 roku nie poprzedzone było ostrzegającym zachowaniem zwierząt?

       Jak nam zapewne wiadomo, każde naturalne trzęsienie ziemi przygotowuje swoje pojawienie się przez relatywnie długi czas. Wszakże naprężenia w skorupie ziemskiej narastają stopniowo przez całe miesiące a czasami nawet lata. Podczas tego przygotowywania się, wysyła ono coraz intensywniejsze sygnały ostrzegawcze, w formie wiązek coraz silniejszych zaburzeń telepatycznych. Owe telepatyczne zaburzenia właśnie gotującego się trzęsienia ziemi są z kolei przechwytywane przez najróżniejsze zwierzęta, które silnie na nie reagują. Typowo zwierzęta wyczuwają zbliżające się trzęsienie ziemi na wiele dni, a czasami nawet tygodni, zanim ono uderzy. I tak przykładowo psy zaczynają silnie wyć przed zbliżającym się trzęsieniem ziemi, konie stają się nerwowe i niespokojne często odmawiając posłuchu, niektóre ryby dostają szału, ptaki przestają śpiewać, zaś żaby i ropuchy emigrują w bezpieczne dla nich miejsca już na około 5 dni przed uderzeniem trzęsienia ziemi (po szczegóły patrz punkt #E6 poniżej), itd., itp. Niektóre z tych nietypowych zachowań zwierząt są z kolei dostrzegane przez co bardziej wyczulonych ludzi którzy w ten sposób otrzymują wczesne ostrzeżenia że właśnie zbliża się kataklizm.
       Tymczasem, jak już to uprzednio podkreślałem w (3) z punktu #D3 powyżej, na Sumatrze zwierzęta NIE wyczuły tego telepatycznego ostrzeżenia. Najwyraźniej więc wcale NIE został on wyemitowany. Ten zaś fakt ponownie podkreśla, że omawiane tu tsunami było celowo symulowane jako wywołane techniczne przez eksplozję UFO.
       Ludzie mieszkający wokoło Oceanu Indyjskiego są bardzo bliscy natury. Gdyby więc owo gotujące się trzęsienie ziemi wysyłało jakiekolwiek sygnały ostrzegawcze, wówczas bez wątpienia ludzie ci sygnały te by odebrali i właściwie zinterpretowali. Tymczasem w omawianym tutaj trzęsieniu ziemi i tsunami, żadne takie sygnały nie były wysyłane. Jedyną rzecz którą odnotowano, to że w dzień poprzedzający owo fatalne trzęsienie ziemi rybacy łowiący dokładnie ponad miejscem w jakim znajdowało się jego epicentrum złowili niespodziewanie dużo ryb. Należy jednak pamiętać, że w miejscu tym już wcześniej zasymulowana była sytuacja jakby zgromadzone tam były wehikuły UFO które przygotowywałyby techniczną eksplozję jednego ze swoich wehikułów. Potężne więc pole magnetyczne jakie musiało by być wytwarzane przez owe wehikuły UFO, a jakie zostało tam zasymulowane, powodowało konfuzję wśród ryb. W rezultacie, ryby te dawały się złapać rybakom łatwiej niz normalnie. Wszakże właśnie na zasadzie silnego pola magnetycznego oparte są metody magnetycznego połowu ryb (w takich metodach, pole magnetyczne wiedzie ryby wprost do sieci). Większy niż normalnie połów ryb w strefie epicentrum był więc jedynie dowodem wcześniejszego zasymulowania w tym miejscu obecności wehikułów UFO, a NIE sygnałem ostrzegawczym o gotującym się właśnie naturalnym trzęsieniu ziemi. Z kolei pojawienie się potężnego trzęsienia ziemi bez uprzedniego wystąpienia jakichkolwiek znaków ostrzegawczych typowych dla takiego trzęsienia, jest jednym z najbardziej przekonywujących dowodów, że owo trzęsienie ziemi z Oceanu Indyjskiego zasymulowane zostało celowo tak jakby wywołała je sztucznie eksplozja techniczna, a nie działanie natury. Czyli owo śmiercionośne tsunami było tak zaprezentowane ludziom jakby spowodowali je diaboliczni UFOnauci, a nie "matka natura".


#D8. Jaką wymowę posiada data 26-go:

       W podrozdziale V5.4 z tomu 16 mojej starszej monografii [1/4] wyjaśniłem dokładnie, że aby odróżnić wydarzenia na Ziemi które były symulowana jako całkowicie "naturalne", od wydarzeń które były symulowane tak jakby zostały spowodowane przez samych UFOnautów, wprowadzony został do użycia sekretny kod datowania poszczególnych wydarzeń. I tak zgodnie z owym kodem, wszystkie istotne wydarzenia jakie mają miejsce w dniu 13-tego dowolnego miesiąca, a także w dniu 1 kwietnia, zawsze są symulowane jakby były sprawką UFOnautów. Przykłady całego szeregu takich właśnie wydarzeń jakoby zaindukowanych przez UFOnautów w dniu 13-go, opisane zostały w podrozdziałach VB3.2, VB4.3, VB4.3.1, VB5.3.1 i VB5.3.3 z tomu 17 mojej starszej monografii [1/4]. Dwa z tych przykładów wskazane też zostały w podpisie pod "Fot. #D8" poniżej. Z kolei przykłady wydarzeń zaindukowanych w dniu 1 kwietnia opisane są na kilku totaliztycznych stronach internetowych - po ich przykłady patrz punkt #J4 strony o nazwie malbork.htm, punkt #D5 strony o nazwie sw_andrzej_bobola.htm, punkt #G3 strony o nazwie ufo_proof_pl.htm. albo punkt #C2 strony o nazwie mozajski.htm. Jak też się okazuje, wielokrotność daty 13 (czyli datę 2x13 = 26) też jest używana do sekretnego oznaczania trzęsień ziemi zasymulowanych jakby wywołali je UFOnauci. Co ciekawsze, z ustaleń zaprezentowanych na niniejszej stronie, a także z ustaleń zaprezentowanych na stronie o nazwie seismograph_pl.htm, wynika że data 26-tego danego miesiąca jest używana przez Boga do realizowania tych trzęsień ziemi którymi Bóg daje poszkodowanym do zrozumienia że NIE akceptuje ich wierzeń ani praktykowanej przez nich filozofii pasożytnictwa. Na fakt celowego wpisania przez Boga znaczenia w daty 26-tego, najlepiej wskazuje niewielki artykuł o tytule "26th a quake-prone date" (tj. "Data 26-tego podatna na trzęsienia ziemi") jaki ukazał się na stronie 2 bezpłatnego wydania malezyjskiej gazety o nazwie "The Sun", datowanego w sobotę, 1 stycznia 2005 roku. Z uwagi na ewidencyjne znaczenie tego niewielkiego artykułu poniżej przytaczam go w całości. Oto on:
       "PETALING JAYA. Być może jest to zwykły zbieg okoliczności albo też liczba 26 przyciaga do siebie trzęsienia Ziemi, jednak warto jest odnotować że aż kilka głównych trzęsień Ziemi na początku obecnego tysiąclecia zdarzyło się właśnie wokół daty 26. W 2001 roku trzęsienia ziemi w Gujarat koło Ahmedabad, oraz w Chennai wypadły odpowiednio w dniu 26 stycznia i 26 września. W 2003 roku nastąpiły trzęsienia ziemi w Japonii w dniu 26 maja i 26 września, które poraniły setki ludzi i spowodowały chaos w obrębie Hokkaido. Pojawiło się też wówczas trzęsienie ziemi w Indonezji w dniu 26 maja. Jednak najbardziej niszczycielskie trzęsienie ziemi zabiło szacunkową liczbę 30,000 ludzi w historycznym mieście Bam w Iranie. Miało ono miejsce w dniu 26 grudnia. Z kolei tego roku, największe i najbardziej niszczycielskie trzęsienie ziemi z nich wszystkich miało miejsce w Indonezji również w dniu 26 grudnia. Były również dalsze trzęsienia wyzwolone w 26 dniu miesiąca, włączając w to Nową Zelandię w dniu 26 stycznia 2003 roku oraz Chiny w dniu 26 października 2003 roku."
       (W oryginale angielskojęzycznym: "PETALING JAYA. It may be a mere coincidence or the number 26 just attracts earthquakes but it is interesting to note that several major earthquakes in the beginning of this millennium had occurred around the date 26. In 2001, earthquakes in Gujarat near Ahmedabad, and Chennai fell on Jan 26 and Sept 26, respectively. In 2003 there were earthquakes in Japan on May 26, and on Sept 26, which injured hundreds and caused chaos around Hokkaido. There was also an earthquake in Indonesia on May 26. The most destructive earthquake, however, killed an estimated 30,000 people in the historic city of Bam in Iran. It occurred on Dec 26. And this year, the largest and most devastating earthquake by far in recent years happened in Indonesia, also on Dec 26. There were other earthquakes which were unleashed on the 26th day of the month including one in New Zealand on Jan 26, 2003 and in China on Oct 26, 2003.").
       Powyższe warto uzupełnić też informacją, że symulowanie śmiercionośnych tsunami tak jakby spowodowali je UFOnauci wybierając na nie dzień 26-go, wcale nie było rozpoczęte dopiero w tym tysiącleciu. Przykładowo, w artykule "Old wave gives clue to the next big one" ze stron 18 i 19 malezyjskiej gazety "New Sunday Times" datowanej 9 January 2005, opisane jest najstarsze (z mi znanych) dokładnie datowane śmiercionośne tsunami. Otóż, szokująco, zgodnie z zapisami w japońskich kronikach historycznych, miało ono miejsce właśnie w dniu 26 stycznia 1700 roku. Jego epicentrum zlokalizowane było w miejscu gdzie obecnie znajduje się tzw. "Cascadia fault" na zachodnim wybrzeżu Ameryki Północnej.
       Warto tutaj też dodać, że jedna z chińskich interpretacji numerologicznych dla liczby "26" w dialekcie Kantoniskim stwierdza "yee loh" - co oznacza "łatwo o śmierć" (czyżby inteligencja wybierająca dzień 26-go na zaindukowanie tsunami kierowała się językiem chińskim).
       Oczywiście, teraz kiedy w końcu udało się ustalić, że owe najbardziej śmiercionośne tsunami są tak symulowane jakby były indukowane technicznie przez UFOnautów w dniu 26 dowolnego miesiąca, mamy możność aby na datę tą zwrócić szczególną uwagę. Wszakże prawdopodobnie to właśnie w niej zaistnieje ów "wielki bang" jaki jest nieodwołalnie ściągany na nasze głowy przez gwałtowne upowszechnianie się i pogłębianie po całym dzisiejszym świecie niszczycielskiej filozofii pasożytnictwa. Możemy więc już obecnie zacząć przygotować się na nadejście owego tragicznego dnia.

Fot. #D8 (S1d w [1/5])
Fot. #D8 (S1d w [1/5]): Autentyczna fotografia wehikułu UFO typu K7. Dotychczas zgromadzona już została na świecie ogromna liczba takich autentycznych fotografii UFO, a nawet autentycznych ruchomych filmów UFO (np. patrz słynny nowozelandzki "Kaikoura UFO film" z 31 grudnia 1979 roku). Ponadto zgromadzona została również ogromna ilość najróżniejszych innych materiałów dowodowych jakie potwierdzają obiektywne istnienie UFO. Na przekór też, że sporo naukowców o szczególnie ograniczonych horyzontach światopoglądowych powtarzalnie usiłowało dowieść iż cały ów materiał dowodowy na istnienie UFO jest "fabrykacją" nieuczciwych ludzi, dowiedzenie owej rzekomej "fabrykacji" okazało się niemożliwe - np. patrz strona memorial_pl.htm. Dlatego ów już zgromadzony materiał dowodowy umożliwił opracowanie formalnego dowodu naukowego na obiektywne istnienie UFO - jaki to dowód omawiany jest na totaliztycznej stronie ufo_proof_pl.htm. Z kolei udowodnienie faktu obiektywnego istnienia UFO ujawnia nam, że duża liczba co bardziej istotnych zdarzeń na Ziemi jest tak projektowana przez "korygującą inteligencję" która zarządza owymi zadarzeniami, aby miały one aż 3 odmienne wyjaśnienia. Mianowicie, każde takie zadarzenie faktycznie jest (1) spowodowane przez ową "korygującą inteligencję" opisywaną w punkcie #J1 tej strony. Jednocześnie jednak, każde takie zadarzenie jest również (2) "symulowane" jako "powstałe naturalnie" w wyniku zadzałania "praw natury". Ponadto, każde takie zdarzenie jest też (3) tak "symulowane" jakby skrycie było ono spowodowane przez zaawansowaną technikę UFO. Z kolei istnienie owych 3 odmiennych wyjaśnień dla wszystkich co ważniejszych zdarzeń inspiruje u ludzi zawzięte ścieranie się poglądów oraz zintensyfikowanie poszukiwania prawdy - czego wynikiem zawsze jest postęp wiedzy i wzrost świadomości u ludzi.
       Doskonałym potwierdzeniem celowego "zasymulowania" aż 2 dodatkowych wyjaśnień dla każdego zdarzenia faktycznie zorganizowanego przez ową "korygującą inteligencję", jest tzw. "cud z Fatima" w Portugalii. Mianowicie, kiedy w dniu 13 października 1917 roku, Matka Boska kolejnym razem ukazywała się ludziom w Fatima, Portugalia, wygląd owej "Matki Boskiej" został celowo tak zaprojetowany, aby posiadała ona wszystkie cechy anatomiczne UFOnautek (opisywane w punkcie #M2 tej strony) - przykładowo miała szpiczasty podbródek, trójkątną twarz, itp. Jednocześnie w momencie ukazania się tej Matki Boskiej, niespodziewany podmuch silnego wiatru otworzył chmury i ukazał oczom zaskoczonego, 70 000 tlumu srebrzysty dysk wehikułu UFO, podobny do UFO pokazanego na powyższej fotografii. Wiecej danych o owym nadprzyrodzonym zdarzeniu z Fatima oraz o tamtej wysoce publicznej obserwacji wehikułu UFO ponad Falima, zawarte jest na stronach 110 do 111 książki pióra Stephen'a Skinner, "Millennium Prophecies", Carlton Books Limited, 1994, ISBN 1-85868-034-4, 160 stron, HC.
       Poprzez ukazanie tłumowi z Fatima owego wehikułu UFO, dodane zostało 3-cie wytłumaczenie dla owego religijnego zdarzenia. W rezultacie, tamto zdarzenie ma aż 3 wytłumaczenia opisane w podpisie pod powyższym zdjęciem. Mianowicie, dla ludzi którzy już dojrzeli intelektualnie do zaakceptowania dowodów na wielopoziomową działalność Boga owo wydarzenie z Fatima jest (1) kolejnym religijnym potwierdzeniem istnienia i działań Boga. Dla ludzi o najprymitywniejszym światopoglądzie którzy we wszystkim widzą jedynie działanie "praw i sił natury" zdarzenie z Fatima jest tylko (2) jednym z dziwniejszych przejawów zbiorowej histerii tłumu. Natomiast dla ludzi którzy już odkryli że prawa i działania natury wcale NIE wyjaśniają wszystkiego co dzieje się na świecie, jednak którzy ciągle NIE osiągnęli poziomu świadomości jaki pozwalałby im zaakceptować że sam Bóg urzeczywistnia absolutnie wszelkie zdarzenia które mają miejsce we wszechświecie, włączając w to również zdarzenia które ludzie odbierają jako "zło", owo zdarzenie z Fatima zostało tak "zasymulowane" aby mogło być uznane za (3) przewrotne podszywanie się "UFOnautki" pod świętą osobę.
       Powyższa fotografia UFO typu K7 jest zinterpretowana dokładniej na rysunku S1 z tomu 15 mojej najnowszej monografii [1/5].


#D9. Dlaczego tsunami, oraz inne "klęski żywiołowe" zwykle mają miejsce w dzień świąteczny?

       Tsunami z 26 grudnia 2004 roku zrealizowane zostało w dzień świąteczny. Wszakże w święto większość służb odpowiedzialnych za śledzenie i za alarmowanie albo nie pracuje, albo pozbawione jest decydentów. W święta ogromnie też trudno zmobilizować natychmiast jakąkolwiek akcję ratunkową. Jak do dokładniej wyjaśniłem w podrozdziałach VB3.2, VB3.3, VB4.4, czy VB4.5 z tomu 17 mojej starszej monografii [1/4], jeśli nadchodzi jakaś katastrofa której celem jest wprowadzenie znaczącego zniszczenia, zwykle ma ona miejsce właśnie w święto, lub podczas weekendu. Wszakże owa "korygująca inteligencja" która urzeczywistnia katastrofy wie doskonale, że właśnie w owe dni najtrudniej jest szybko zmobilizować wymaganą pomoc. Stąd dla przykładu większość szkód, zniszczeń i nieszczęść, która ja sam doświadczyłem, czynione było właśnie podczas świąt lub w weekendy. Jak zaś wiadomo, ostatnie tsunami też nastąpiło właśnie w drugim dniu Świąt Bożego Narodzenia (po angielsku dzień ten nazywany jest "Boxing Day"). Czyli data jego pojawienia się bezpośrednio wskazuje, że tsunami to z całą pewnością było właśnie sprawką jakiejś "inteligencji" która doskonale wiedziała kiedy i co czyni.
       Doskonałej ilustracji powodów dla których owa "korygująca inteligencja" wybiera właśnie dnie świąteczne dla dokonywania swoich katastrof, dostarcza artykuł o tytule "The day U.N. killed 227,000: Why there was no tsunami warning from agency monitoring seismic activity (from Joseph Farah's G2 bulletin)". Artykuł ten w dniu 9 maja 2005 roku wystawiony został w Internecie pod adresem www.worldnetdaily.com /news/ article.asp?ARTICLE_ID = 44160. Jak z niego wynika, w czasie kiedy miało miejsce owo śmiercionośne trzęsienie ziemi i tsunami z dnia 26 grudnia 2004 roku, wszystkich 310 pracowników zlokalizowanej we Wiedniu agencji ONZ (UN) o nazwie "Comprehensive Nuclear Test-Ban Treaty Organization" wysłano na całotygodniowy urlop. Agencja ta jest odpowiedzialna za monitorowanie aktywności sejsmicznej na naszym globie i podobno posiada wszystko co niezbędne aby uprzedzić o zbliżającym się śmiercionośnym tsunami każdy z krajów które owo tsunami zniszczyło. Tyle tylko, że kiedy owo śmiercionośne tsunami miało miejsce, zgodnie z powyższym artykułem nikt z pracowników owej agencji nie pozostał w pracy aby sprawdzać co się dzieje - wszyscy byli na równoczesnym urlopie. Działalność owej agencji jest opłacana przez ONZ i kosztuje 105 milionów dolarów na rok. Powyższy artykuł sugeruje, że gdyby nie wszyscy pracownicy owej agencji byli na urlopie, wówczas prawdopodobnie dałoby się zapobiec tragedii z 26 grudnia 2004 roku.


Część #E: Kierunki dalszych poszukiwań badawczych które tsunami z 26 grudnia 2004 roku otworzyło:

      

#E1. Rodzaje pytań jakich zadawanie zainspirowały u mnie badania owego tsunami z Sumatry:

       Opisane w poprzedniej części moje badania tsunami z niedzieli 26 grudnia 2004 roku uświadomiły mi wyraźną inteligencję i celowość działania tej rzekomo "bezmyślnej" klęski żywiołowej. To z kolei spowodowało że opracowałem całą serię zapytań znalezienie odpowiedzi na jakie pozwoliłoby nam w przyszłości albo łatwo zapobiegać owym kataklizmom, albo chociaż unikać ich skutków. W kolejnych punktach poniżej opiszę teraz najważniejsze z owych zapytań, oraz przytoczę odpowiedź na nie, jaka wynika z dotychczasowych moich badań. Oto owe odpowiedzi - pytania:


#E2. Poziom moralności - tj. czym owa "korygująca inteligencja" się kieruje przy wyborze ofiar danego tsunami:

       Z dotychczasowych moich badań wynika, że podstawowym kryterium wyboru ofiar dla każdej "klęski żywiołowej" jest stan moralny danych ludzi. I tak, w przypadku indywidualnych osób, ci co zostali uderzeni daną "klęską naturalną" i ich życie było w poważnym niebezpieczeństwie, jednak wyszli z niego cało, albo już wykazują się praktykowaniem filozofii życiowej która jest bardzo bliska filozofii totalizmu, albo też filozofię taką zaczynają praktykować wkrótce po przejściu przez owo zagrożenie śmiercią. Natomiast jeśli ktoś zada sobie trud sprawdzenia filozofii życiowej tych co umarli w rezultacie danego tsunami lub innej "klęski żywiołowej", wówczas się okazuje że praktykowali oni filozofię życiową która wykazuje cechy filozofii pasożytnictwa. W tym miejscu warto też podkreślić, że praktykowania w życiu "filozofii totalizmu" NIE może być mylone np. z "religijnością" czy z "chodzeniem do kościoła". Wielu bowiem ludzi może regularnie "chodzić do kościoła" oraz wykazywać dużą "religijność", jednocześnie jednak w codziennym życiu praktykują oni filozofię pasożytnictwa. (Przykładowo, tzw. "religijny fanatyzm", a także tzw. "dewotkarstwo", są przykładami religijności połączonej z faktycznym praktykowaniem filozofii pasożytnictwa.)
       Najbardziej jednak interesujące wyniki dają badania stanu moralnego całych społeczności które zostały uderzone tsunami lub innymi "klęskami żywiołowymi". Mianowicie, jak badania te wykazują, tsunami lub inne "klęski żywiołowe" uderzają tylko w te społeczności które już się ześlignęły do najniższego poziomu tzw. "intelektu agonalnego" w ich praktykowaniu filozofii pasożytnictwa, a na dodatek wśród których NIE mieszka co najmniej "10 sprawiedliwych" opisanych zarówno w punkcie #G2 niniejszej strony, jak i w punktach #B5 i #B6 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm.

Rys. #E2 (T2 z [10])
Rys. #E2 (T2 z [10]): Oto samolot który może być symbolem skutków praktykowania filozofii pasożytnictwa. Pasożytnictwo zawsze bowiem prowadzi do niemoralności, wypaczeń, zastoju społecznego, niesprawiedliwości, ucisku, pozbawiania informacji, zatajania, ograniczania swobód obywatelskich, uniemożliwiania ludziom wzajemnego kontaktowania się, oraz do innych form opresji i zamieniania ludzi w niewolników. Jako takie, pasożytnictwo zawsze było i zawsze pozostanie jedną z najbardziej wyniszczających chorób społecznych działających na szkodę całej ludzkości. Wszakże utrzymywanie wszystkiego w tajemnicy oraz nakładanie na ludzi najróżniejszych zakazów i ograniczeń ma nie tylko następstwa psychologiczne, w rodzaju "nie wiem więc nie działam", "zakazano mi więc się nie odważę", ale również następstwa duchowe i karmatyczne.
       Powyższa ilustracja pokazuje pierwszy w świecie samolot, zbudowany i oblatany w 1882 roku przez Polaka z obywatelstwem rosyjskim, o nazwisku Aleksander Możajski. Niestety, z powodu panującej w owym czasie filozofii pasożytnictwa, świat się nie dowiedział, że samolot ten został wogóle zbudowany i że zadziałał. Więcej na temat Aleksandra Możajskiego i jego samolotu wyjaśnione jest na odrębnej stronie poświęconej Możajskiemu.


#E3. Wpływ na głębię odnowy - tj. które miasto danej społeczności ogarniętej filozofią pasożytnictwa jest wybierane do zniszczenia przez daną "klęskę żywiołową":

       Jak wynika z moich dotychczasowych badań, miasto które jest wybierane do zniszczenia przez "korygującą inteligencję" danego tsunami lub trzęsienia ziemi, zawsze okazuje się być tym którego zniszczenie w najbardziej znaczący sposób zmusza daną pasożytniczą społeczność do zmiany zasad moralnych na jakich społeczność ta działa. Jednocześnie jednak miasto to NIE jest zamieszkałe przez owych co najmniej "10 sprawiedliwych" (opisanych w punkcie #G2 poniżej) którzy by je chronili przed padnięciem ofiarą "klęski żywiołowej".


#E4. Upewnienie dla wierzących - czyli dlaczego owa "korygująca inteligencja" tak kontroluje tsunami i trzęsienia ziemi, aby te niszczyły budynki mieszkalne jednak pozostawiały nienaruszone wybrane obiekty religijne:

       W sumatrzańskim tsunami z 26 grudnia 2004 roku mnie najbardziej uderzyło, że budynki mieszkalne zostały nim zmiecione z powierzchni ziemi, jednak kościoły, meczety, świątynie buddyjskie, krzyże, itp., pozostawione przez nie były w stanie nienaruszonym. W dalszych więc przypadkach trzęsień ziemi i fal tsunami jakie badałem, sprawdzałem czy był to tylko przypadek, czy też powtarzalna reguła. Jak też się okazało, w każdym trzęsieniu ziemi i uderzeniu tsunami na jakich temat upowszechniane było wystarczająco dużo informacji aby móc sprawdzić ten materiał dowodowy, zaistniały przypadki że w samych centrach kompletnie zrujnowanego obszaru przetrwały nienaruszone najróżniejsze obiekty kultu religijnego, takie jak kościoły, krzyże, świątynie, meczety, itp. Jedyne przypadki w których wybrane obiekty religijne były jednak niszczone, okazały się te co do których NIE pozostała żadna wątpliwość, że Bóg definitywnie NIE aprobuje kierunku w jakim zdążają wierni korzystający z danego przybytku religijnego (np. wiadomo, że trzęsienie ziemi zniszczyło katedrę na Haiti, o której jednak jest nam też wiadomym że jej wierni ciągle respektują "pakt z diabłem" jaki kiedyś zawarli ich przodkowie - po szczegóły patrz punkt #C3 na stronie seismograph_pl.htm).
       Dla mnie osobiście ów fakt pozostawiania nienaruszonych przybytków religijnych posiada wielowymiarową wymowę. Przykładowo, podkreśla on że dane "klęski żywiołowe" mają naturę moralną oraz posiadają związek z religią. Jest też rodzajem "znaku od Boga" który wierzącym jacy rozglądają się za takim znakiem dostarcza upewnienia w ich wierze.


#E5. Zasugerowanie reguł - czyli zasady którymi owa "korygująca inteligencja" się kieruje np. przy wyborze daty i czasu zajścia tsunami:

       Tsunami z 26 grudnia 2004 roku zwróciło moją uwagę na fakt, że wybór np. daty oraz czasu uderzenia tsunami czy zdarzenia się dowolnej innej katastrofy, wcale NIE jest przypadkowy. Jak bowiem się okazuje, moralnie "korygujące" tsunami oraz trzęsienia ziemi zawsze uderzają w dniu oraz o czasie kiedy są w stanie wyrządzić najwięcej zniszczeń. I tak zwykle uderzają one w święta - kiedy uwaga i gotowość niemoralnych ludzi jest najbardziej rozluźniona. Uderzają też albo pod koniec nocy, albo też w godzinach pobytu ludzi pod dachem - kiedy to większość niemoralnych ludzi ciągle albo śpi, albo znajduje się w budynkach jakie mają być zniszczone.
       Interesująco, istnieją też "najbardziej ulubione" dni w których tsunami uderza. Do owych "najbardziej ulubionych" przez tsunami dni należą daty 13-go i 26-go (tj. 13+13) dowolnego miesiąca, a także daty 1 kwietnia oraz każdy dzień świateczny. Tematykę dni ulubionych przez tsunami i przez trzęsienia ziemi omawia także podrozdział V5.4 z tomu 16 starszej monografii [1/4], oraz punkt #D8 na niniejszej stronie.


#E6. Inspiracyjna rola klęsk żywiołowych - czyli takie zaprojektowanie tych klęsk aby motywowały badania i ujawniały wskazówki pobudzające postęp wiedzy i techniki:

       Inteligencja która zarządza klęskami żywiołowymi zawsze projektuje je w aż tak doskonały sposób, że w każdą z nich wpisuje ona cały szereg czynników motywujących ludzi oraz wskazówek, które są tak zaprojektowane aby pobudzały u ludzi dociekliwość i poszukiwania wiedzy. Aby pokazać tutaj przykład takich wskazówek, to jedną z nich jest np. opisywane już w punkcie #D7 zachowanie żab i ropuch na kilka dni przed nadejściem trzęsienia ziemi. Owe stworzenia emigruja bowiem i chowają się w bezpieczne miejsce już na kilka dni przed nadejściem trzęsienia ziemi. Potem ponownie pojawiają się już po trzęsieniu ziemi. Fakt ten odnotowany został w aż kilku miejscach na Ziemi. Przykładowo, dla Włoch pisze o nim artykuł [1#E6] "Toads may help predict quakes" (tj. "Ropuchy mogą pomóc przewidzieć trzęsienia ziemi") ze strony A22 gazety The New Zealand Herald, wydanie z czwartku (Thursday), April 1, 2010. (Odnotuj w owym artykule wysoce "zniechęcającą" do poważnego potraktowania tego istotnego odkrycia datę jego wydania, czyli datę "prima aprilis", która to data jest zgodna z działaniem tzw. "przekleństwa wynalazców" opisanego w punkcie #G3 z totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm.) Inna podobnie masowa ucieczka ropuch o jakiej ja też słyszałem odnotowana była w Chinach podczas tamtejszego śmiercionośnego trzęsienia ziemi z dnia 12 maja 2008 roku - po szczegóły patrz artykuł [5#E3] w 5 z punktu #E3 strony katrina_pl.htm.)
       Żaby i ropuchy mają to do siebie, że są one wyjątkowo czułe na telepatyczne nakazy. Ta ich czułość jest nawet praktycznie eksploatowana przez polskiego węża zwanego "zaskrońcem" - który łapie żaby właśnie poprzez telepatyczne ich hipnotyzowanie na odległość oraz nakazywanie im aby same wskoczyły do jego paszczy. Raport z mojej obserwacji takiego zdalnego hipnotyzowania żaby przez polskiego zaskrońca zaprezentowany jest w punkcie #F2 totaliztycznej strony stawczyk.htm. Jeśli więc ktoś odnotuje i naukowo przebada zasadę i zjawiska pozwalające żabom i ropuchom przewidzieć nadejście trzęsienia ziemi już na około 5 dni przez czasem, wówczas uzyska wskazówkę jak praktycznie zbudować urządzenie techniczne które będzie z góry ostrzegało ludzi że właśnie nadchodzi trzęsienie ziemi, a stąd że powinni poszukiwać schronienia. Takie też urządzenie już zostało opracowane i nawet sprawdzone w działaniu. Jest ono na tyle proste w budowie, że jego zbudowanie leży w możliwościach niemal każdego dzisiejszego majsterkowicza. Na niniejszej stronie jest ono skróowo opisane w punkcie #H2 poniżej - wszakże jego pełnemu opisowi zadedykowana jest cała odrębna strona o nazwie seismograph_pl.htm. Co powinno każdego uderzyć przy jego oglądaniu, to że jego konstrukcja też zawiera w sobie wskazówki. Wszakże najważniejsze jego podzespoły zostały ukształtowane w właśnie formę "smoków" i "żab". Jak zaś wyjaśnia to punkt #B3 strony evidence_pl.htm, "smoki" to dawna nazwa dla dzisiejszych "UFO" i "UFOnautów". Stąd owe "smoki" symbolizują istoty które w dzisiejszych "symulacjach" trzęsień ziemi i tsunami są jakoby odpowiedzialne za wywoływanie tych katastrof. Natomiast "żaby" to stworzonka które są w stanie wykryć telepatycznie właśnie zbliżające się trzęsienia ziemi. Ten więc co zaprojektował owo urządzenie, dokładnie wiedział co czyni, oraz wiedział jak zakodować w nie wskazóki które mogą inspirować i ukierunkowywać przyszłych badaczy.


#E7. Ostrzegające klęski żywiołowe - czyli istnienie "oznak" już bliskiego zesłania śmiercionośnej "klęski żywiołowej" na daną społeczność:

       Z dotychczasowych badań wynika także, że zanim zasadnicza i śmiercionośna klęska żywiołowa jest zasłana na daną społeczność, owa społeczność otrzymuje kilka "upomnień" i "ostrzeżeń". Najbardziej wymownymi z nich są "ostrzegające klęski żywiołowe" o niewielkiej skali, które zsyłane są w pobliżu miasta jakie ma być uderzone zasadniczym kataklizmem, lub na obszarze kraju jakiego moralność Bóg usiluje skorygować. (Przykładem takiego właśnie delikatnego "upomnienia" i "ostrzeżenia" może być trzęsienie ziemi z Christchurch w Nowej Zelandii, opisane w punkcie #C5 odrębnej strony o nazwie seismograph_pl.htm. Owe "upomnienia" i "ostrzeżenia" są więc oznakami, że jeśli społeczność ta NIE zmieni dobrowolnie zasad swego postępowania na bardziej moralne i totaliztyczne, wówczas czeka ją znacząca klęska żywiołowa której skutki wymuszą właśnie taką zmianę na "przykrzejszy dla niej sposób". Sporo z owych "oznak" już omówiłem w punkcie #B7 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm.


Część #F: Inne przypadki śmiercionośnych tsunami które miały miejsce już po 26 grudnia 2004 roku, a które potwierdzają regularności ujawnione na tej stronie:

      

#F1. Moje dalsze poszukiwania regularności które owa "korygująca inteligencja" wpisuje w tsunami:

       Począwszy od opisanego poprzednio tsunami z dnia 26 grudnia 2004 roku, w każdym następnym śmiercionośnym tsunami o jakiego zaistnieniu się dowiedziałem, poszukiwałem materiału dowodowego jaki odpowiedziałby mi na zapytania wyszczególnione w poprzedniej "części #E" tej strony. Faktycznie jednak NIE było aż tak wielu śmiercionośnych tsunami już po 26 grudnia 2004 roku. Wszystkie z nich, jakie miały miejsce już po 26 grudnia 2004 roku (ale przed datą ostatniego aktualizowania niniejszej strony) opisane są w tej "części #F". Oto więc wszystkie owe przypadki takich śmiercionośnych tsunami, a także wynikające z nich częściowe odpowiedzi na zapytania jakie wyszczególniłem w poprzedniej "części #E":


#F2. Tsunami z Samoa z wtorku, 29 września 2009 roku:

       Na wschód niedaleko od Nowej Zelandii leży niewielkie państewko wyspiarskie zwane "Samoa". Ponieważ w czasach kiedy Nowa Zelandia była kolonią Angilii, owo Samoa było z kolei kolonią Nowej Zelandii, wszystko co w nim się dzieje nadal jest dosyć uważnie raportowane w Nowej Zelandii. Kiedy więc nad ranem we wtorek, 29 września 2009 roku, niewielki wycinek wybrzeża wyspy "Upola" w Samoa został uderzony śmiercionośnym tsunami wywołanym pobliskim trzęsieniem ziemi o sile 8.3, w którym zginęło niemal 200 ludzi, w Nowej Zelandii ukazało się sporo opisów i programów telewizyjnych na ten temat. Miałem więc dostęp do wymaganego materiału dowodowego dla swych badań.
       Z analiz tego materiału dowodowego wynika, że w uderzonym przez tsunami wycinku wybrzeża Samoa faktycznie ludność praktykowała filozofię pasożytnictwa. Faktycznie też domy zostały tam zniszczone jednak miejscowy kościół przetrwał nieuszkodzony. Faktycznie też owo tsunami spowodowało odnowę i rekonstrukcję moralną u jakiejś tam części mieszkańców Samoa - i to na przekór że "pomoc" udzielona miejscowej ludności była bardzo daleka od spełnienia wymogów "totaliztycznej pomocy" opisywanej w punkcie #R2 poniżej na tej stronie.
       Najlepszą ilustracją moralności panującej na owej Samoa, a stąd i uzasadnieniem dlaczego tsunami uderzyło właśnie w ów niewielki kraj, był reportarz telewizyjny nadawany w programie "Campbell live" o godzinie 19:00 na kanale 3 telewizji nowozelandzkiej w poniedziałek dnia 27 września 2010 roku (tj. z okazji zbliżającej się wówczas rocznicy owego tsunami). Jak wynikało z tamtego reportarzu, najróżniejsze międzynarodowe organizacje przekazały rządowi Samoa ponad 100 milionów dolarów przeznaczone na rządową pomoc dla ofiar owego tsunami. Jak jednak ów program ujawnił, absolutnie wszystkie owe pieniądze zniknęły bez śladu, zaś ofiary tsunami NIE otrzymały od swego rządu żadnej pomocy. Z kolei osoby stojące na czele tamtejszego państwa zapytane co stało się z owymi pieniędzmi, albo odmawiały udzielenia odpowiedzi, albo odpowiadały wymijająco. Jedyna pomoc jaka faktycznie dotarła do ofiar, była pomocą bezpośrednią, tj. tą którą przedstawiciele najróżniejszych organizacji i osób prywatnych udzielili bezpośrednio indywidualnym ofiarom tego tsunami poprzez dopomożenie im w odbudowie ich domów, ujęć wody, podarowanie im pojemników na deszczówkę, pomp, itp.
       Rodzaj indywidualnej pomocy udzielanej na miejscu przez przedstawicieli organizacji z Nowej Zelandii na rzecz wybranych ofiar owego tsunami z Samoa, była relatywnie dobrze opisana w artykule "Islanders rebuild shattered world", ze strony A6 gazety The New Zealand Herald, wydanie z poniedziałku (Monday), April 5, 2010. Zgodnie z owymi opisami, ekipy z Nowej Zelandii odbudowały domy mieszkalne niektórych osób poszkodowanych tym tsunami, zaopatrzyły te nowe domy w nowoczesne wygody, selektywnie porozdawały sprzęt i materiały, itp. Ci więc wybrańcy z grona miejscowych, którzy zostali uprzywilejowali otrzymaniem owej "pomocy", ku zazdrości innych dyskryminowanych jej nieotrzymaniem, mogli "leżeć do góry brzuchem" zaś wszystko dla nich zostało wykonane przez Nowozelandczyków. W rezultacie, zamiast dopomóc miejscowym w wydobyciu się ze szponów pasożytnictwa - w jakim to celu owo tsunami było im wszakże "zorganizowane", owa "pomoc" pospychała miejscowych jeszcze głębiej w objęcia tej niszczycielskiej filozofii. Owo tsunami z całą pewnością NIE będzie więc ostatnią katastrofą o jakiej usłyszymy że dotknęła ona ten wyspiarski naród.
       Tsunami z Samoa opisane jest też w punkcie #B2 na totaliztycznej stronie seismograph_pl.htm.


#F3. Tsunami z Chile z soboty, 27 lutego 2010 roku:

       Kolejne śmiercionośne trzęsienie ziemi i tsunami uderzyło w Chile w sobotę, 27 lutego 2010 roku (w części świata ciągle wówczas był 26-ty). W Nowej Zelandii było ono dosyć dokładnie raportowane, ponieważ jego fale dotarły aż do wybrzeży Nowej Zelandii, tyle że były już zbyt słabe aby wyrządzić jakieś większe szkody.
       Trzęsienie ziemi i tsunami z Chile też faktycznie uderzyły w miejscowości których mieszkańcy praktykowali filozofię pasożytnictwa oraz religijne dewotkarstwo. Też wymusiły one odnowę moralną w całym tamtym kraju - chociaż moim zdaniem odnowa ta NIE była na tyle wystarczająca aby wykluczyć stamtąd dalsze klęski żywiołowe. Zapowiedź owych dalszych klęsk pojawiła się zresztą już wkrótce po owym trzęsieniu ziemi. Przyjęła ona formę niewyjaśnionego "zaciemnienia" niemal całego Chile, opisanego m.in. w artykule "Transformer failure plunges nervous Chileans into darkness", strona B1, z gazety The New Zealand Herald, wydanie z wtorku (Tuesday) March 16, 2010. (W tym artykule wprawdzie o problem oskarżają awarię transformatora, jednak w innych artykułach o tym samym "zaciemnieniu" niemal całego Chile, podawano najróżniejsze odmienne przyczyny - co oznacza że naprawdę przyczyna ta pozostawała ludziom nieznana.) Intrygującym aspektem tamtejszego trzęsienia ziemi było, że dla miasto "Concepcion" (co znaczy "Niepokalane Poczęcie") w którym wyrządziło ono najwięcej zniszczeń, jego wymowa stwierdzała "szlachectwo zobowiązuje" (w tym przypadku jego wymowa stwierdzała: jeśli ktoś żyje w miejscowości o religijnej nazwie, powinien zachowywać się w niej jak przystało na miejscowość o takiej nazwie).
       Tsunami z Chile opisywane jest także w punkcie #C4 na totaliztycznej stronie seismograph_pl.htm.


#F4. Tsunami z zachodniej Sumatry, Indonezja, z wtorku, 26 października 2010 roku:

       Najwyraźniej opisywane w głównej części niniejszej strony tsunami z 26 grudnia 2004 roku, NIE wstrząsnęło wystarczająco silnie zastałymi strukturami Indonezji, aby powstrzymać jej coraz głębsze staczanie się w filozofię pasożytnictwa. Bóg przystąpił więc do zaserwowania owemu krajowi kolejnego kataklizmu. Stąd we wtorek, dnia 26 października 2010 roku, o godzinie 3:40 rano czasu nowozelandzkiego (GMT+12), na zachód od indonezyjskich wysp "Mentawai Islands" przy zachodnich wybrzerzach Sumatry, nastąpiło potężne podwodne trzęsienie ziemi o sile 7.7 w skali Richtera. Trzęsienie to zaindukowało zabójczą falę tsunami o 3-metrowej wysokości która zniszczyła wiele wiosek i zabrała życie setkom, jeśli n ie tysiącom, indonezyjskich wieśniaków. (Np. w dniu 29 października 2010 roku raportowano już 311 spowodowanych nim śmierci, zaś artykuł "Tsunami death toll reaches 449" - tj. "Liczba zabitych przez tsunami osiągnęła 449", ze strony B2 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie z poniedziałku-Monday, November 1, 2010, zwiększa tą liczbę do niemal pięciuset.) Ile naprawdę ludzi zginęło w jego wyniku, tego zapewne nigdy się nie dowiemy z powodu niekompetencji i chaosu tamtejszych władz. Owo tsunami było wywołane przez ten sam "fault" geologiczny który spowodował tsunami opisywane w głównej części tej strony. Jednocześnie z tym tsunami, Bóg spowodował wybuch wulkanu na indonezyjskiej wyspie Jawa - który pochłonął następne dziesiątki ofiar - patrz artykuł "Tsunami alert had failed, say officials" (tj. "System ostrzegania przed tsunami zawiódł, stwierdzili urzędnicy"), ze strony A14 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze piątku (Friday), October 29, 2010 roku. Wysoce interesująca w owym tsunami była wymowność z którą Bóg dobrał datę jego uderzenia. Tsunami to uderzyło bowiem w tym samym 26-tym dniu miesiąca jak owo tsunami z 2004 roku. Ponadto, w 2005 roku niemiecka firma zainstalowała w Indonezji skomplikowane urządzenia do wczesnego ostrzegania przed tsunami. Jednak urządzenia te zepsuły się w niecały miesiąc przed opisywanym tu tsunami z 2010 roku. Najwyraźniej Bóg przypomina temu krajowi, że powinien jednak zainwestować w zbudowanie bardzo prostego urządzenia ostrzegającego, jakiego łatwą (bo hydrauliczną) zasadę działania ja wypracowałem i opisuję na stronie seismograph_pl.htm. Wszakże to bardzo proste urządzenie o mojej zasadzie działania każdy potrafiłby sobie zbudować i potem łatwo utrzymywać je w sprawności.
       Owo kolejne indonezyjskie tsunami z 26 października 2010 roku ujawniło wyraźnie, że głęboko zasiedziałe w filozofii pasożytnictwa struktury społeczne Indonezji są już zupełnie niezdolne do samo-odnowy moralnej. Przykładowo, większość pomocy dla ofiar tego tsunami nigdy ich nie dosięgła, a zwyczajnie zgniła zaniedbana i porzucona w portach - patrz artykuł "Delays leave tsunami aid rotting" (tj. "Opóźnienia powodują gnicie pomocy dla ofiar tsunami") ze strony B3 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie ze środy (Wednesday), November 3, 2010. Indonezyjskie władze zupełnie utraciły zdolność do ustalenia i poinformowania co się tam dzieje, jak również zdolność do przeprowadzenia jakiejkolwiek akcji ratunkowej. Wszystko stało się tam chaosem, zaś ofiary zostały pozostawione samym sobie. Taki zaś całkowity brak zdolności do moralnej samo-odnowy indonezji NIE pozostawia Bogu innego wyjścia, poza kompletną anihilacją całej ludności - zgodnie z tym co na ten temat wyjaśnia punkt #H1 totaliztycznej strony o nazwie przepowiednie.htm.


#F5. Giga-tsunami i trzęsienie ziemi z Japonii, z piątku dnia 11 marca 2011 roku:

       Niszczycielskie trzęsienie ziemi przyszło do Japonii o godzinie 14:46 lokalnego czasu, w piątek dnia 11 marca 2011 roku. Miało ono siłę początkowo ocenianą na 8.9 w skali Richtera, potem zaś uaktualnioną na 9.0. Trwało aż przez około 5 minut. Zdewastowało ono północną część Japonii. Z kolei zaindukowane tym japońskim trzęsieniem ziemi zabójcze fale tsunami o wysokości od 4 do 12 metrów, dopełniły potem zniszczenia. Na dodatek do tego wszystkiego, opisane szerzej w punkcie #M1 strony telekinetyka.htm "kardynalne błędy konstrukcyjne" japońskich reaktorów jądrowych z Fukushima, stały się potem powodem eksplozji paliwa jądrowego i skażenia środowiska radioaktywnymi izotopami - którego wszystkie cechy sugerują, że było ono co najmniej 4 razy silniejsze i groźniejsze dla wszystkich mieszkańców Ziemi, niż była kiedyś katastrofa w Czernobylu.
       Dokładniejszy opis owego japońskiego giga-tsunami i trzęsienia ziemi zawarty jest w punktach #C7 i #I1 odrębnej strony o nazwie seismograph_pl.htm. Nie będzie więc już tutaj powtarzany. Z kolei owe "kardynalne nbłedy konstrukcyjne" japońskich reaktorów atomowych które wówczas eksplodowały, a także niektóre następstwa radioaktywnego skażenia przez nie środowiska, omówione są szerzej w punkcie #M1 strony telekinetyka.htm.


Część #G: W "jaki sposób" zapobiec nadejściu śmiercionośnego tsunami na daną społeczność, lub jak indywidualnie bronić się przed następstwami tsunami, zgodnie z ustaleniami wynikającymi z dotychczas już dokonanych badań owej moralnie "korygującej inteligencji":

      

#G1. Jak dana społeczność zbiorowym wysiłkiem moralnym może powstrzymać nadejście śmiercionośnego tsunami lub innej katastrofy:

       Zgodnie z ustaleniami wynikającymi z moich dotychczasowych badań śmiercionośnych tsunami, powstrzymywanie nadejścia moderczego tsunami jest relatywnie proste. Mianowicie, ponieważ tsunami przychodzi kiedy dana społeczność ześlizguje się w najgłębsze stadium filozofii pasożytnictwa, aby powstrzymać tsunami wystarczy że dana społeczność zaprzestanie zsuwania się w szpony pasożytniczej filozofii. Z kolei aby zaprzestać zsuwania się w szpony pasożytniczej filozofii, członkowie danej społeczności muszą podjąć praktykowanie na codzień wysoce moralnej filozofii zwanej totalizmem. Innymi słowy, aby uniknąć śmiercionośnych kataklizmów konieczne jest praktykowanie filozofii totalizmu.
       Temat metod powstrzymywania "klęsk żywiołowych" w rodzaju tsunami, trzęsień ziemi, pożarów, itp., omawiany jest również w punkcie #B6 z totaliztycznej strony seismograph_pl.htm.


#G2. Znaczenie owych co najmniej "10 sprawiedliwych" których współzamieszkiwanie w danej społeczności chroni tą społeczność przed wszelkimi "klęskami żywiołowymi":

       W wersecie 18:32 z bibilijnej "Księgi Rodzaju" zawarte jest zapewnienie samego Boga, że jeśli w danym mieście czy wśród danej społeczności współzamieszkuje co najmniej tzw. "10 sprawiedliwych", wówczas miasto to, lub społeczność, NIE zostanie zniszczona w wyniku jakiejś katastrofy zesłanej przez Boga. Z moich dotychczasowych badań też wynika, że Bóg konsekwentnie dotrzymuje swej obietnicy - patrz punkt #I3 poniżej. W związku z istnieniem owej obietnicy Boga, kolejną metodą uchronienia danego miasta lub danej społeczności przed jakąkolwiek "klęską żywiołową" jest upewnienie się że w "zasięgu zniszczenia" obejmującym to miasto lub tą społeczność zamieszkuje na stałe co najmniej "10 sprawiedliwych". Warto tutaj jednak odnotować że pojęcie "sprawiedliwy" użyte w Biblii wcale NIE jest równoznaczne np. z pojęciem "religijny". Dlatego każdy z owych "10 sprawiedliwych" musi spełniać definicję "sprawiedliwego" omawianą w punktach #B5 oraz #B6 z totaliztycznej strony seismograph_pl.htm.
       W tym miejscu warto też zdefiniować sobie granice obszaru na jakim wolno nam liczyć na ochronne działanie owych co najmniej "10 sprawiedliwych". Mianowicie, wszyscy ci "sprawiedliwi" muszą mieszkać nie dalej niż w "zasięgu zniszczenia" od danego obszaru dla którego staramy się oszacować podatność na "klęskę żywiołową". Jeśli więc przykładowo mieszkamy w jakimś fragmencie miasta, które jest przecięte na kilka części grzbietem górskim i szeroką rzeką, wówczas kiedy szacujemy szansę "pożaru", wówczas powinniśmy liczyć owych "sprawiedliwych" tylko po naszej stronie rzeki (wszakże "pożar" typowo nie przeskakuje szerokiej rzeki). Jeśli jednak oszacowujemy niebezpieczeństwo "trzęsienia ziemi", wówczas możemy liczyć na ochronne działanie owych "sprawiedliwych" mieszkających i po drugiej stronie rzeki, jednak NIE możemy już liczyć na tych mieszkających po przeciwnej stronie grzbietu górskiego (wszakże grzbiet ten zapewne będzie wtedy granicą "zasięgu zniszczenia").


#G3. Jak każdy z nas indywidualnie może się bronić przed padnięciem ofiarą tsunami lub innej katastrofy:

       Niezależnie od powyżej opisanych metod zbiorowej obrony przed "klęskami żywiołowymi", każdy z nas może też bronić się indywidualnie. Obrona ta jest łatwa, bowiem aby ją urzeczywistnić wystarczy zacząć na codzień praktykowanie filozofii totalizmu formalnego (tj. zacząć prowadzić życie "sprawiedliwego"). Co ciekawsze, jeśli wdrożymy tą indywidualną metodę obrony, wówczas zadziała ona dla nas na dwojaki sposób. Mianowicie, jeśli osiągniemy odpowiednio wysoki poziom praktykowania filozofii totalizmu, wówczas my sami staniemy się jednymi z owych "10 sprawiedliwych" których współzamieszkiwanie w danej okolicy chroni całą tą okolicę przed wszelkimi "klęskami naturalnymi". Ponadto, gdy odpowiednio zaawansujemy swoje praktykowanie filozofii totalizmu, wówczas nawet jeśli jakiś kataklizm uderzy nasz obszar, my NIE będziemy nim zniszczeni, ponieważ albo ominie on nasz dom, albo my właśnie na chwilę opuścimy dany obszar, albo też wprawdzie nam się trochę oberwie - jednak i tak coś nas wybawi od śmierci. Warto bowiem odnotować, że jeśli my sami będziemy prowadzili życie "sprawiedliwego", wówczas odnosi się do nas odrębna obietnica Boga, że nasze życie będzie uratowane. Obietnica ta jest nam wszakże udzielona i powtórzona w aż kilku miejscach Biblii, przykładowo w formie opisów losów "Lota" z bibilijnej historyjki o Sodomie i Gomorze, czy też np. w formie klarownej deklaracji Jezusa z "Mądrości Syracha" 33:1, stwierdzającej "Nie spadnie zło na bojącego się Pana, a jeśli będzie doświadczony, dozna wybawienia."


Część #H: Jak oszacować poziom zagrożenia przez tsunami lub przez trzęsienie ziemi miejsca naszego zamieszkania:

      

#H1. Jak sprawdzić czy okolica lub miejscowość w której mieszkamy jest już zagrożona śmiercionośną katastrofą:

       Niestety, w dzisiejszych czasach niemal każdy z nas mieszka w obszarze współzamieszkiwanym przez wyznawców filozofii pasożytnictwa. Wszakże filozofia pasożytnictwa obecnie panuje już na całym świecie. Każdy więc z nas jest zagrożony jakąś "klęską żywiołową". Dlatego aby spać spokojnie, warto policzyć czy faktycznie wokół nas mieszka owych "10 sprawiedliwych" - opisywanych w punkcie #G2 powyżej. Zidentyfikować zaś ich jest raczej łatwo, bo wyróżniają się oni w tłumie swoją postawą moralną, nieskalaną uczciwością i dobrem, oraz społeczną działalnością na rzecz innych ludzi. Jeśli zaś jesteśmy nowymi na danym obszarze i NIE znamy kto jest kim, wówczas możemy sprawdzić czy pojawiają się tam owe "oznaki" obecności lub braku takich "10 sprawiedliwych" opisane np. w punkcie #I4 poniżej, lub w punkcie #B7 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm. Przykładowo, dosyć dokładnie informującym znakiem na brak takich "10 spraweiedliwych" są najróżniejsze "przypadkowe nieszczęścia" jakie nieustannie pojawiają się na owym terenie. (Znaczy pojawiają się tam np. powodzie, huragany, śnieżyce, pożary, epidemie, braki dostaw prądu lub żywności, zaćmienia, zepsucia kolei, dróg, lub mostów, przerwy w łączności, szkodliwe decyzje polityków, akty terroryzmu, wandalizmu, czy przestępczości, itp. - patrz pełna lista z punktu #O1 poniżej). Takie bowiem "przypadkowe nieszczęścia" dotykające większe liczby ludzi na danym obszarze, typowo są wstępnym "ostrzeżeniem" że obszar ten pozbawiony jest owych co najmniej "10 sprawiedliwych", oraz że ludzie którzy na nim mieszkają ześlizgnęli się już niebezpiecznie nisko w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa. (Po więcej informacji o owych "ostrzeżeniach" oraz o zasadach wykrywania iż zbliża się czas śmiercionośnej katastrofy, patrz punkt #B7 na totaliztycznej stronie seismograph_pl.htm.)


#H2. Jeśli mamy ku temu możliwości zbudujmy Seismograf Zhang Henga który będzie nas indywidualnie ostrzegał o zbliżaniu się trzęsienia ziemi lub tsunami:

       Jak to już wzmiankowałem w punkcie #D7 powyżej, każde trzęsienie ziemi zanim nas uderzy najpierw wysyła fale telepatyczne jakie ostrzegają o jego zbliżaniu się. Owe ostrzegawcze fale telepatyczne mogą także zostać przechwycone przez urządzenia techniczne. To właśnie na zasadzie przechwytywania tych fal telepatycznych i ich zamieniania na ostrzegawcze dzwonienie, pracował w starożytnych Chinach przyrząd zwany "houfeng didongy yi". Zdjęcia i opisy wyglądu tego aparatu mogą być znalezione w obecnych "search engines" pod ogromnie mylącą nazwą "Zhang Heng seismograph". Niestety, niemal wszystkie dzisiejsze opisy zasady działania tego aparatu jakie internet upowszechnia, są całkowicie błędne. Wyjaśniają one bowiem jego działanie w oparciu o prymitywne zjawisko mechanicznej inercji, podczas gdy faktycznie aparat ten działa na zasadzie "houfeng" czyli "fal telepatycznych". Na niniejszej stronie aparat ten jest pokazany na "Fot. #H2". Przyrząd ten ostrzegał o nadchodzącym trzęsieniu ziemi na wiele godzin zanim trzęsienie to wystąpiło, dając wszystkim szanse efektywnej ucieczki. Moje apele do prywatnych osób, a także do najróżniejszych instytucji, o ponowne danie szansy temu przyrządowi aby mógł zacząć on pracować dla dobra ludzkości (czyli o umożliwienie mi zrekonstruowania prawdziwego działania tego urządzenia) - notabene do dzisiaj pozostające "wołaniem głuchego na puszczy", zawarte są w podrozdziale K6.1 z tomu 9 monografii [1/5], oraz na licznych stronach internetowych które poświęciłem opisom tego niezwykłego urządzenia, a które noszą nazwę "seismograph_pl.htm".
       Opisywany tutaj przyrząd do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi, zbudowany został przez jedną osobę (tj. przez niejakiego Zhang Henga) niemal 2000 lat temu. Zarówno więc materiały jak i narzędzia niezbędne do jego wykonania były wówczas nieporównanie prymitywniejsze od tego czym dzisiaj dysponuje większość hobbystów. Ze starożytnych kronik jest też nam wiadomym, że urządzenie to udowodniło swoją efektywność w praktyce, wykrywając trzęsienie ziemi z odległości 500 km. Dlatego moim zdaniem, to prościutkie urządzenie starożytnych Chińczyków powinni sobie zbudować hobbyści z każdego kraju jaki zagrożony jest trzęsieniami ziemi i falami tsunami - podobnie jak dopiero hobbyści zbudowali niezwykłą grzałkę opisaną na stronie boiler_pl.htm. Wszakże owi hobbyści którzy zbudowaliby dla siebie owo już sprawdzone w działaniu starożytne chińskie urządzenie, byliby potem przez nie indywidualnie ostrzegani o zbliżaniu się każdego trzęsienia ziemi i tsunami jakie mogłoby zagrażać ich życiu i mieniu.

Fot. #H2 (K6 w [1/5])
Fot. #H2 (K6 w [1/5]): Starożytny przyrząd chiński zbudowany w 118 roku naszej ery, oraz oryginalnie nazywany "houfeng didongy yi". Obecnie jest on niesłusznie nazywany "Sejsmografem Zhang Heng'a". Faktycznie działa on bowiem na zasadzie przechwytywania sygnałów które starożytni Chińczycy nazywali "houfeng", a które są falami telepatycznymi. Przyrząd ten wykrywał przygotowujące się trzęsienie ziemi właśnie poprzez zamienianie owych fal telepatycznych które trzęsienie to wysyłało, na ostrzeżenia dźwiękowe. Niestety, dzisiejsi naukowcy ortodoksyjni są ciągle ogromnie dalecy od oficjalnego okrycia fal telepatycznych (jak narazie, gdyby byli zapytani o telepatie, jedyne co by potrafili to zadeklarować oficjalnie że fale telepatyczne wogóle nie istnieją - tak jak to bezproduktywnie deklarują na temat wehikułów UFO). Stąd naukowcy ci wyjaśniają błędnie działanie tego ogromnie zaawansowanego przyrządu jako podobne do działania dzisiejszego (tj. ciagle raczej prymitywnego) sejsmografu inercyjnego.
       Bardziej dokładnie ten "sejsmograf" opisany jest na odrębnych stronach internetowych w całości mu poświęconych, np. patrz strona z moim referatem na jego temat, o tytule "Signal processing in the 'Zhang Heng Seismograph' for remote sensing of impending earthquakes". Jest on także opisany w podrozdziale K6.1 z tomu 9 monografii [1/5]. Z kolei dokładne wyjaśnienie czym naprawdę są fale telepatyczne oraz jakie cechy one wykazują, zawarte jest w podrozdziale H7.1 z tomu 4 owej monografii [1/5], oraz na totaliztycznej stronie telepathy_pl.htm.
       Wiele mówiącym o naturze ludzkiej jest fakt, że replika powyższego sejsmografu wystawiona była w nowozelandzkim muzeum zwanym Te Papa pomiędzy latami 2003 a 2010 - tak jak to wyjaśniam w podpisie pod "Fot. #D1" na stronie o nazwie seismograph_pl.htm. Kiedy jednak w dniu 4 września 2010 roku pobliskie miasto Christchurch zostało uderzone niszczycielskim trzęsieniem ziemi - tak jak to opisałem w punkcie #C5 strony seismograph_pl.htm, powyższy sejsmograf został nagle usunięty ze stałej wystawy.


Część #I: Przestudiujmy hipotetyczny przypadek przyszłego pojawienia się tsunami w miejscu mojego zamieszkania:

       W dzisiejszych niemoralnych czasach praktycznie każdy z nas mieszka w społeczności która jako tzw. "intelekt grupowy" praktykuje filozofię pasożytnictwa. (Należy wyraźnie odróżniać filozofię owego "intelektu grupowego" traktowanego jako jedna całość, od codziennych filozofii indywidualnych ludzi którzy na niego się składają.) Stąd każdy z nas w dowolnej chwili może doświadczyć "moralnie korygującej katastrofy". Jako więc przykład jak oszacować swe szanse stania się ofiarą takiej katastrofy, poniżej opiszę jak ja szacuję swoje własne szanse śmierci od tsunami lub od trzęsienia ziemi. Do dokonania tego przykładowego oszacowania wybrałem miejscowość zwaną Petone w której aktualnie mieszkam. Oczywiście, wybranie Petone do analizy wcale NIE oznacza, że jest ona jakąś szczególną i niezwykłą miejscowością, a jedynie oznacza że ponieważ w niej mieszkam jej warunki i sytuacja są mi znane znacznie lepiej od innych, stąd na jej temat mogę się wypowiadać z większą trafnością niż na temat jakiejkolwiek innej miejscowości.


#I1. Ja mieszkam w Nowej Zelandii na szczególnie niebezpiecznej linii "pacyfikowego kręgu ognia":

       Od 2001 roku ja sam mieszkam w obszarze szczególnie zagrożonym tsunami i trzęsieniem ziemi. Przedmieście Wellington zwane Petone, w którym zlokalizowane jest miniaturowe mieszkanko na jakiego wynajęcie mnie stać, znajduje się na brzegu morza oraz bezpośrednio ponad najważniejszym "faultem" sejsmicznym który obiega naokoło całego Pacyfiku - a który określany jest mianem "pacyfikowego kręgu ognia". "Fault" ten praktycznie bez przerwy się "trzęsie". Faktycznie to w dniu 23 stycznia 1855 roku Wellington zostało uderzone potężnym trzęsieniem ziemi o sile 8.2 w skali Richtera, po którym ulice tego miasta zostały zalane falami tsunami o wysokości około 3 metrów, podczas gdy pobliskie wybrzeża "Wairarapa" doświadczyły tsunami o 10-cio metrowej wysokości. Zginęła wówczas masa ludzi, zaś większość budynków miasta uległa zniszczeniu. Tamte tragiczne dni Wellington opisane zostały w aż dwóch artykułach, mianowicie w artykule "If you think it couldn't happen here ... It already has" (tj. "Jeśli myślisz że to nie mogłoby zdarzyć się tutaj... To już się zdarzyło") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 19, 2011), a także w artykule "What happened on January 23, 1855" (tj. "Co się zdarzyło 23-ciego stycznia 1855 roku"), ze strony A2 tej samej nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 19, 2011). Innymi słowy, mniej niż 200 lat temu miasto Welligton zostało potraktowane niemal podobnie śmiercionośnym kataklizmem jaki niedawno przeżyła Japonia, a jaki omówiłem w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie "seismograph_pl.htm", a także w punkcie #M1 strony o nazwie "telekinetyka.htm".
       Na dodatek, zgodnie z przewidywaniami ekspertów, obszar Wellington i Petone już od dawna powiniem mieć jakieś śmiercionośne trzęsienie ziemi. Intrygująco, te przewidywania ekspertów są też popierane przez całe ławice zdechłych ryb które co jakiś czas są wyrzucane na plaże Nowej Zelandii. Unikalną bowiem cechą tych ryb jest, że są one tego samego gatunku i tej samej wielkości. (Przypadki takiego wyrzucania zdechłych ryb opisuję w punkcie #C5 odrębnej strony o nazwie newzealand_pl.htm.) Jak zaś opisałem to w punkcie #D4 powyżej na niniejszej stronie, jedynym znanym zjawiskiem które może wytłumaczyć takie masowe śmierci identycznych ryb, jest rezonowanie ich ciał z wibracjami generowanymi przez napinane płyty tektoniczne. Wygląda więc na to, że w okolicach Nowej Zelandii właśnie szykuje się naprawdę mordercze trzęsienie ziemi.
       W przypadku zaś gdyby takie mordercze trzęsienie ziemi uderzyło Wellington, moje Petone solidnie oberwie. Wszakże leży ono tuż przy Wellington, będąc jego przedmieściem. Artykuł "Quake could kill 1500" (tj. "Trzęsienie ziemi może zabić 1500") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post" (wydanie z wtorku (Tuesday), December 7, 2010) twierdzi nawet, że w przypadku trzęsienia ziemi w Wellington, moje Petone i Seaview będą najbardziej poszkodowane (cytuję: "Petone and Seaview would be worst hit ..."). Artykuł ten przewiduje, że trzęsienie ziemi podobne do tego z Christchurch (patrz jego opis w punkcie #C5 strony o nazwie "seismograph_pl.htm") u nas uśmierciłoby około 1500 ludzi, okaleczyłoby około 13000 ludzi, oraz zniszczyłoby około 18000 domów.
       Aby było jeszcze gorzej, do Petone można dostać się jedynie dwoma drogami, obie które wiodą przez strome góry jakie w przypadku trzęsienia ziemi staną się całkowicie nieprzejezdne. W przypadku więc trzęsienia ziemi lub tsunami, Petone stanie się rodzajem "śmiertelnej pułapki" do której NIE będzie mogła dotrzeć niemal żadna pomoc. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w takiej sytuacji aby móc spać spokojnie, żywo interesują mnie szanse zaistnienia w Petone śmiercionośnego trzęsienia ziemi lub tsunami.


#I2. Mieszkam też w "zasięgu zniszczenia" jednego z trzech miast, które musiałoby zostać dotknięte katastrofą powodującą "moralną odnowę":

       Szczęśliwie dla mnie, z okresu kiedy kraj w którym mieszkam był ciągle krajem zdecydowanie totaliztycznym, pozostawało w nim wielu ludzi wypełniających definicję "sprawiedliwych" (z punktu #G2 powyżej). Stąd sporo jego obszarów nadal NIE jest zagrożone żadną katastrofą, ponieważ zamieszkuje je owe wymagane co najmniej "10 sprawiedliwych".
       Potwierdzeniem, że rzeczywiście nadchodzi już czas na "moralnie odnawiającą katastrofę" świadczą "małe katastrofy ostrzegające" jakie coraz częściej w niej się przytrafiają. Należą do nich powodzie, susze, przymrozki, huragany, tornada, niewyjaśnione zaniki prądu, paralizujące awarie trasportu publicznego, fale przestępcze, itd. - po przykłady patrz opisy z punktów #B2 i #B7.3 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm. Na szczęście dla mnie, owe "małe katastrofy ostrzegające" zawsze starannie omijają Wellington koło którego ja mieszkam. Głównie trapią one miasta Auckland i Christchurch.
       Z dotychczasowych moich badań jak takie duże i ostateczne "moralnie korygujące katastrofy" są serwowane, wynika że jeśli owa "korygująca inteligencja" będzie zmuszona zaserwować jedną z nich Nowej Zelandii, wówczas do zniszczenia wybrane może zostać głównie jedno z jej 3 politycznie i gospodarczo najważniejszych miast, mianowicie Wellington, Christchurch, lub Auckland. Tylko bowiem zniszczenie katastrofą któregoś z owych 3 miast wprowadziłoby wystarczające zmiany społeczne aby spowodować "odnowę moralną" całego kraju. Pechowo zaś składa się dla mnie, że mieszkanie jakie wynajmuję, leży w "zasięgu zniszczenia" jednego z tych miast, manowicie Wellington. To wyjaśnia dlaczego interesuje mnie raczej mocno, jakie są szanse katastrofy w tym właśnie mieście.


#I3. Materiał dowodowy potwierdza, że bliskość "10 sprawiedliwych" naprawdę oddala kataklizmy - dlatego w Petone narazie mogę spać spokojnie:

       Aby poznać poziom zagrożenia Petone jakąś katastrofą, policzyłem liczbę owych "sprawiedliwych" (opisanych powyżej w punkcie #G2) którzy na stałe zamieszkują w "zasięgu zniszczenia" od mieszkania jakie wynajmuję. Pragnąłem się bowiem upewnić czy jest ich 10 lub więcej. W celu ich policzenia, najpierw oszacowałem gdzie przebiegają granice dla owego "zasięgu zniszczenia" miejscowości Petone w której mieszkam. Jak się okazuje, granice te są dosyć rozległe. Petone leży bowiem nad brzegiem zatoki morskiej na wylocie długiej doliny wycelowanej w morze i z obu stron otoczonej dwoma grzbietami górskimi. Wzdłuż centrum tej doliny przebiega jeden z najbardziej niszczycielskich "faultów" geologicznych - będący fragmentem słynnego "pacyfikowego kręgu ognia" (tj. "Pacific Ring of Fire"). W dolinie tej znajduje się aż kilka miejscowości jakimi Petone jest otoczone. Po północnej stronie Petone leży miejscowość zwana Lower Hutt, zaś po południowej stronie leży miasto Wellington - dla którego Petone jest rodzajem przedmieścia. Gdyby więc jakieś trzęsienie ziemi, tsunami, lub inna katastrofa uderzyła Petone, z całą pewnością zniszczy ona również co najmniej ów Wellington i Lower Hutt, jeśli nie również i dalsze miescowości położone w tej samej dolinie. Do "zasięgu zniszczenia" w obrębie którego powinienem liczyć "liczbę sprawiedliwych", niezależnie od Petone należy więc wliczać również co najmniej Wellington i Lower Hutt.
       Jak moje podliczenia wykazały, w "zasięgu zniszczenia" od Petone ja osobiście znam aż 9 osób spełniających wymagającą definicję "sprawiedliwych" - wszyscy mniej więcej w moim wieku, lub nawet młodsi. Ponieważ zaś NIE znam wszystkich ludzi mieszkających w "zasięgu zniszczenia" od mieszkania jakie wynajmuję, istnieje spore prawdopodobieństwo, że w pobliżu mieszka co najmniej jeszcze jeden nieznany mi "sprawiedliwy", a może nawet kilku z nich. Nawet zresztą gdyby taki "10-ty sprawiedliwy" już NIE mieszkał w pobliżu Petone, jak wierzę ja sam też wypełniam ową wysoce wymagającą definicję "sprawiedliwego". W sumie więc ów warunek Boga, aby w "zasięgu zniszczenia" od mieszkania jakie wynajmuję mieszkało co najmniej "10 sprawiedliwych" jest spełniony dla Petone. Jest to zresztą nawet potwierdzone przez zadziwiająco "przyjacielskie" zachowywanie się pogody i natury w okolicy Petone - tj. dokładnie takie jak opisuje to punkt #I4 poniżej. Co ciekawsze, pogoda w Petone i Wellington rządzi się własnymi prawami i zupełnie NIE podlega regularnościom i prawom jakie są znane klimatologom. Dlatego oficjalne prognozy pogody bardzo rzadko się spełniają dla Wellington i dla Petone. Nic dziwnego że, przykładowo, z artykułu o tytule "Keeping track of Wellington winds won't be a breeze" (tj. "Objaśnienie wellingtońskich wiatrów nie przyjdzie łatwo") ze strony A17 gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), February 5-6, 2011) wynika, że "eksperci" od pogody NIE są w stanie nawet wytłumaczyć skąd biorą się niezwykle silne wiatry w mieście Wellington. Wszakże skoro żaden z obszarów otaczających Wellington (np. tzw. "Kapiti Coast", Wairarapa, czy Nelson) wcale NIE ma takich wiatrów, nie powinien ich mieć również Wellington. Z tego powodu, jeśli przykładowo zbliża się jakiś mróz, huragan, tornado, powódź, czy nawet potężniejszy niż normalnie opad deszczu, po prostu przeskakuje on przez Petone nie wyrządzając tu większej szkody - chociaż zwykle daje solidnie w skórę już sąsiednim miejscowościom. Aby tutaj podeprzeć dowodowo ową moją obserwację empiryczną, że w samej Petone i jej najbliższej okolicy pogoda i natura zachowują się "przyjacielsko" wobec ludzi, a niezgodnie ze znanymi regułami pogodowymi, poniżej przytoczę aż kilka ekstremalnych przypadków. W przypadkach tych szalejące żywioły, które przetaczały się również i przez Petone, solidnie "dawały w skórę" innym miejscowościom, jednak Petone zawsze traktowały one szokująco przyjacielsko. Każdy z tych przypadków czytelnik może też sam sobie dokładnie sprawdzić, bowiem dane i opisy na jego temat i ówczesna sytuacja pogodowa, są zarówno dostępne na stronach internetowych referowanych tutaj gazet, jak i dają się przeglądnąć w archiwach ówczesnych wiadomości telewizyjnych. Oto przykłady takich przypadków:
       1. Chmura rodząca tornada. Najdoskonalszym przykładem takich właśnie przypadków był "fenomen atmosferyczny" opisany w artykule [1#I3] "Southerly buster hits Wellington, ripping off roofs, and halting trains" (tj. "Południowy wicher uderzył Wellington zrywając dachy oraz zatrzymując pociągi"), ze strony A1 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post Weekend", wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 13-14, 2010. Fenomenem tym była soczewko-kształtna chmura wyglądająca jak gigantyczny wehikuł UFO, jaka przeleciała wzdłuż niemal całej Nowej Zelandii, generując huraganowy wiatr wirowy jaki zasiewał zniszczenia i chaos na jej drodze, zrywał dachy i obalał drzewa, itp. Chmura ta czasami generowała nawet mini-tornada na swoim obrzeżu. Ten inteligentnie zachowujący się fenomen pogodowy pozostawił ścieżkę zniszczenia na niemal całej swojej drodze, włączając w to stolicę Wellington (oddalnoą od Petone tylko o około 8 km) - do którego to miasta dotarł około 16:30 owego piątku. Jednak kiedy po Wellington doleciał do Petone, jedynie rubasznie postraszył trochę przechodniów łamiąc w tym celu kilka gałęzi na drzewach, poczym poszybował dalej. Już jednak w następnej miejscowości poza Petone (tj. w Lower Hutt) zaczął ponownie szaleć tarasując drogę, obalając drzewa i zatrzymując pociągi.
       2. Ulewne deszcze idukujące powodzie. Innym przykładem niszczycielskiego fenomenu pogodowego który także ilustratywnie potwierdził ową regułę omijania miejscowości Petone bez wyrządzania w niej poważniejszych szkód, były dwutygodniowe przewlekłe opady ulewnych deszczy jakie dotknęły Nową Zelandię w drugiej połowie maja i na początku czerwca 2010 roku. Deszcze te spowodowały poważne powodzie, obsuwiska ziemi, ewakuacje miejscowości, oraz zniszczenia dróg zarówno na północnym jak i na południowym końcu długich jak kiszka dwóch głównych wysp Nowej Zelandii. Jednak w centrum tych wysp, gdzie właśnie położone jest Petone, deszcze te jedynie zmoczyły wysuszoną glebę NIE czyniąc praktycznie żadnych szkód. Na temat tych powodziowych deszczy i ich następstw, niemal codziennie ukazywały się wówczas alarmujące artykuły w nowozelandzkich gazetach, np. patrz artykuł [2#I3] "Heavy downpours to hamper clean-up operations" (tj. "Ciężkie ulewy uniemożliwiają operacje oczyszczania"), ze strony A5 gazety The New Zealand Herald wydanie ze środy (Wednesday), May 26, 2010 roku; artykuł [3#I3] "After the floods and a landslide, now get set for bitter cold and snow" (tj. "Po powodziach i obsuwisku ziemi, teraz przygotuj się na kąsające zimno i śnieg"), ze strony A3 gazety The Dominion Post