Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Historia rewolucyjnej grzałki która bije wszelkie rekordy
(2-języcznie po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Uaktualizowano:
1 listopada 2013


Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Po polsku tutaj:)

Grzałka soniczna

Grzałka soniczna w PDF

Źródłowa replika tej strony

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Książka kucharska

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English here:)

Sonic boiler

Sonic boiler in PDF

Source replica of this page

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Cookbook

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

(Na darmowym hostingu z FTP:)

artefact.uhostall.com

bobola.net78.net

cielcza.5GBFree.com

cielcza.iwebs.ws

geocities.ws/immortality

karma.khoai.vn

pajak.fateback.com

proof.t15.org

rex.dasfree.com

soul.frihost.org

tornado.fav.cc

tornado.zxq.net

(Stare bo rzadko aktualizowane:)

quake.hostami.me

bible.webng.com

malbork.webng.com

tornados2005.narod.ru

petone.loomhost.com

energy.atspace.org

dhost.info/nirvana

pajak.fateback.com

morals.mypressonline.com

pigs.20megsfree.com

prism.20fr.com

totalism.50megs.com

totalizm.20fr.com

ufonauci.w.interia.pl




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Wyobraźmy sobie rewolucyjną grzałkę do zagotowywania wody zasilaną elektrycznością z sieci, która bije wszelkie możliwe rekordy. Przykładowo, zagotowuje ona wodę niemal natychmiast i to w całej objętości. Jej wynalazca twierdził że zużywa ona znacznie mniej elektryczności niż wytwarza ciepła. Jest bezpieczna w użyciu - znaczy jeśli właściwie zainstalowana wówczas zarówno ją, jak i gotowaną przez nią wodę, można dotykać bez niebezpieczeństwa porażenia prądem, zaś jeśli cała woda się wygotuje, grzałka sama staje się zimna i nie inicjuje pożaru. Ponadto istnieją przesłanki które sugerują że podczas zagotowywania grzałka ta najprawdopodobniej telekinetyzuje gotowaną wodę i zmienia jej cechy w niemal cudowną "wodę życia" (patrz punkt #I2 poniżej). Jak zaś wiemy (np. z mitologii i folkloru), cudowna "woda życia" ma zdolności lecznicze, zwiększa długość życia, poprawia smak, oraz konserwuje potrawy. Stąd pijącym może ona przynieść nie tylko zdrowie i pobudzić długie życie, ale także podnieść walory smakowe i użytkowe wszystkiego co na niej bazuje. Jednak opisywana tu grzałka pobija również i zupełnie odmienny rekord. Mianowicie, jej światowym rekordem jest, że zjawisko zwane przekleństwem wynalazców skrycie oddziaływujące na wynalazców i odkrywców, już przez ponad 60 lat skutecznie blokuje wdrożenie tego wynalazku do fabrycznej produkcji. I to na przekór że wynalazek ten nosi w sobie potencjał pozytywnego zrewolucjonizowania zasad podgrzewania płynów, że zapewne telekinetyzuje on podgrzewane płyny nadając im unikalnych własności, a także że jego techniczne możliwości oraz nowatorska zasada działania pozwalają mu na wydatne podniesienie poziomu cywilizacyjnego całej ludzkości. Niniejsza strona jest o owym wynalazku, o jego twórcy, oraz o szokujących kolejach losu ich obu.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Jakie są cele tej strony:

       Istnieje aż kilka celów które chciałbym osiągnąć poprzez opublikowanie niniejszej strony internetowej. Najważniejszym z nich jest doprowadzenie do sukcesu pierwszej fazy mojego długoterminowego projektu w badaniach i rozwoju urządzeń energetycznych, który po angielsku dałby się nazwać "zorganizowaniem 'public domain research' dla urządzeń energetycznych" - co po polsku możnaby najlepiej opisać zwrotem "zorganizowanie publicznej domeny badań", albo też opisać staroświeckim i już niemodnym wyrażeniam "zorganizowanie 'czynu spełecznego dla badań' urządzeń energetyki". W projekcie tym chodzi o to, aby uwolnić inicjatywę i zdolności twórcze zwykłych ludzi poprzez umożliwienie im dodania ich własnego wkładu do badań nowych wynalazków technicznych i nowych zasad działania w urządzeniach energetyki, które już obecnie obiecują iż mogą wywrzeć znaczący wpływ na przyszłość naszej cywilizacji - jednak których zawodowi naukowcy z jakichś tam powodów NIE chcą badać. Idea owych "public domain research" wywodzi się w informatyki, gdzie najróżniejsze programy i idee wytworzone przez zwykłych ludzi (a więc bez udziału "zawodowców"), oraz upowszechniane potem za darmo w ramach owej "public domain", spowodowały prawdziwą rewolucję światopoglądową i prawdziwy postęp ludzkości. Głównym celem tej strony jest więc, aby także w badaniach nowych wynalazków i nowych zasad działania uformować podobną "public domain" - zaś za jej pośrednictwem aby: (1) uwolnić potencjał twórczy zwykłych ludzi, (2) zwrócić uwagę społeczeństwa że po faktyczny postęp konieczne jest "patrzenie do przodu" nie zaś "patrzenie do tyłu i ponowne przeżuwanie wyłącznie tego co już dawno zostało odkryte", (3) wprowadzić rodzaj nieopłacanej "konkurencji" dla płatnych naukowców i dla dobrze finasowanych instytucji badawczych, oraz (4) spowodować w wynalazczości i w odkryciach podobne przyspieszenie "prawdziwego postępu" cywilizacyjnego ludzkości jak to uzyskane w komputerach właśnie dzięki owej "public domain".
       Kolejnym z celów tej strony jest wsparcie sprawy podjęcia fabrycznej produkcji opisywanej tutaj grzałki, poprzez osłabienie efektywności z jaką owo "przekleństwo wynalazców" powstrzymuje wdrożenie opisywanej tu grzałki do masowej produkcji, a tym samym blokuje wzrost poziomu cywilizacyjnego ludzkości jaki upowszechnienie się tej grzałki wniosłoby do naszej cywilizacji.
       Jeszcze innym celem tej strony jest upowszechnienie na tyle klarownych opisów telekinetycznej grzałki, aby umożliwiły one jej zreplikowania przez wszystkie zainteresowane osoby, a tym samym aby na trwale włączyły tą grzałkę do technicznego dorobku ludzkości. To dlatego niniejsza strona dokładnie wyjaśnia budowę, zasadę działania, podzespoły, sposób nastrojenia, oraz problemy i niuanse techniczne opisywanej tutaj grzałki, a także wyjaśnia nowe jakości i potencjały z nią związane. Z kolei poprzez dokładne wyjaśnienie owych szczegółów, niniejsza strona stara się dopomóc tym wszystkim z czytelników, którzy zdecydują się dołożyć własny wkład w doprowadzenie tej rewolucyjnej grzałki do seryjnej produkcji fabrycznej.
       Niniejsza strona ma także nałożone na siebie kilka celów naukowych. Najważniejszym z nich jest jej funkcja jako "szczegółowy raport z niezwykłej obserwacji", który potem może być podawany analizom przez innych badaczy. Przykładowo raport ten stara się zwrócić uwagę na odmienne od obecnie zakładanego działanie czasu, na bogactwo zdarzeń i kolei losów składających się na historię jednego istotnego wynalazku, a także na skryte działanie na Ziemi owego "przekleństwa wynalazców" które powstrzymuje wdrożenie każdego istotnego wynalazku i odkrycia. Przez zaś wskazanie konkretnych przykładów i wyjaśnień dla istnienia takich prześladowań twórczych ludzi, mam nadzieję pośrednio dopomóc innym wynalazcom, twórcom i badaczom na Ziemi, którym takie same prześladowania przeszkadzają w osiągnięciu ich celów podnoszących poziom cywilizacyjny ludzkości.


#A2. Wyjaśnijmy dokładniej długoterminowy projekt któremu służy główny cel tej strony:

       Jeśli porównamy dzisiejszą sytuację najstarszej dyscypliny nowoczesnej nauki i techniki (którą jest "badanie i rozwój urządzeń energetycznych"), z sytuacją najnowszej dzisiaj dyscypliny nauki i techniki (którą jest "informatyka"), wówczas odkryjemy że także rozwój ludzkiej wiedzy i techniki jest rządzony określonymi prawami. Prawa te stwierdzają, że aby na Ziemi miał miejsce "rzeczywisty postęp" w danym obszarze nauki i techniki - czyli postęp zdefiniowany w punkcie #G4 totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm i wyraźnie odróżnialny od "fałszywego postępu", wówczas zaistnieć muszą określone warunki. Przykładowo, "prawdziwy postęp" jest tworzony, kiedy (1) "badania i rozwój" w danej dyscyplinie mogą być prowadzone przez wszystkie zainteresowane osoby (tak jak ma to miejsce w dzisiejszej informatyce dzięki istnieniu owej "public domain") - nie zaś jedynie przez ściśle zamknięty i hermetyczny krąg "wtajemniczonych kapłanów" (tak jak ma to miejsce w dzisiejszej energetyce). "Prawdziwy postęp" wymaga też (2) istnienia jakiejś formy "konkurencji" (nie zaś istnienie "monopolu") do badań i rozwoju, a także do "zbierania owoców" w danej dyscyplinie - w rodzaju "konkurencji" która w średniowieczu istniała w sprawie rozwoju najlepszych broni i pancerzy. Doskonałym przykładem takiej właśnie "konkurencji" jest dzisiejsza informatyka w której działalność badawczo-rozwojową prowadzą aż cztery zupełnie niezależne i nawzajem konkurujące grupy społeczne, mianowicie: (a) opłacani naukowcy zatrudnieni w instytucjach naukowych, (b) zwykli pracownicy przemysłu informatycznego, (c) indywidualni hobbyści, oraz (d) przestępcy którzy wykorzystują komputery do swojej działalności. Jak zaś zapewne każdy już wie, obecnie już NIE istnieje niemal żadna "konkurencja" w badaniach i rozwoju urządzeń energetycznych - gdzie wszelkie działania badawcze i rozwojowe są prowadzone przez tylko jedną grupę społeczną, mianowicie przez (a) opłacanych naukowców. Aby "prawdziwy postęp" zaistaniał konieczne jest także aby (3) nowe idee poszukiwane były w "przyszłości" - a więc wśród zjawisk które ciągle pozostają nieodkryte, nie zaś w "przeszłości" - czyli wśród tego co od dawna znane i wykorzystywane. Ponadto, aby być "prawdziwym postępem", (4) postęp musi mieć charakter który filozofia totalizmu definiuje jako "moralny" (np. nie może powodować on zatruwania radioaktywnością, generować paskudnych zanieczyszczeń, itp.).
       Aby więc do badań i rozwoju urządzeń energetycznych przywrócić jakoś opisane powyżej warunki które bądą w stanie spowodować "prawdziwy postęp" konieczne są inicjatywy w rodzaju prostego urządzenia i projektu badawczego zaprezentowanego na niniejszej stronie. Urządzenie to i projekt są na tyle proste, że mogą być podjęte przez każdą zainteresowaną osobę. Stąd są one w stanie uformować rodzaj "public domain" oraz "konkurencji" z zakresie urządzeń energetycznych. Kryje on też w sobie znaczący potencjał - stąd obiecuje znaczące "owoce" dla tych co go podejmują. Wnosi sobą wiele tajemnic - przykładowo łączy drgania (wszakże drgania ciągle stanowią "piętę achillesową" dzisiejszej nauki) z nieznanymi uprzednio zjawiskami. Jako taki "patrzy więc w przyszłość". Ukierunkowuje on ludzkość na szukanie nowych zasad generowania energii których nie będzie dawało się opodatkować, a stąd które docelowo wymuszą postęp i zmiany w systemach społecznych i w ideologiach. Ponadto jest wysoce moralny. Służy bowiem naprawie popełnionych kiedyś krzywd.
       Inwigurujący projekt badawczo-rozwojowy z obszaru urządzeń energetycznych, taki jak projekt opisany na niniejszej stronie, jest ogromnie potrzebny naszej cywilizacji. Powodem jest, że będąc jednymi z najstarszych na Ziemi, urządzenia energetyczne obrosły już wieloma wsteczniczymi tradycjami i dziwnymi zakazami. Przykładowo, badania urządzeń energetycznych obrosły już tradycją że dzisiejsi naukowcy z góry odcinają się od wszelkich urządzeń których działanie choćby nieznacznie przypomina im tzw. "perpetum mobile". Nie ma przy tym dla nich znaczenia, że pod względem filozoficznym nie istnieje niemal żadna różnica pomiędzy zasadą działania owych "perpetum mobile", a np. zasadą dzisiejszych "wiatraków". Jeśli bowiem zbudować "wiatrak" który do swego działania wykorzystuje jakiś nieznany wcześniej rodzaj "wiatru" jaki jest niewidzialny, wysoce jednorodny, stały, silny, oraz jaki "wieje" niezmiennie przez tysiące lat, wówczas taki "wiatrak" faktycznie będzie działał jak owo "perpetum mobile". Jak zaś to wyjaśniam w punkcie #A2 totaliztycznej strony free_energy_pl.htm, w punkcie #G2 strony pajak_jan.htm, oraz w punkcie #A2 totaliztycznej strony oscillatory_chamber_pl.htm, dzisiejsza nauka zna wiele takich nieznanych wcześniej i typowo niewidzialnych "wiatrów". Inną podobną tradycją jaka też odgrywa wsteczniczą rolę w badaniach i rozwoju nowych urządzeń energetycznych, są tzw. "prawa termodynamiki". Na przekór że wiele zjawisk i badań potwierdziło iż owe niby "prawa" są jedynie statystycznymi przewidowaniami i naprawdę to NIE istnieją, dzisiejsi naukowcy ciągle się zachowują tak jakby były one bezwzględnie obowiązującą prawdą. Jeszcze inna poważną przeszkodą w prawdziwym postępie badań i rozwoju urządzeń energetyki jest tzw. "peer review" - czyli naukowa "cenzura" nowych badań. Wszakże niezależnie od bycia podatną na "polityczne naciski" - jak to już obecnie zdaje się dziać w medycynie (patrz artykuł "Vaccine link to autism dismissed" ze strony A4 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w czwartek (Thursday), February 4, 2010), w obecnych czasach cezura ta wyewoluowała się już do formy która nie pozwala aby jakikolwiek naukowiec podjął badania czegokolwiek "przyszłościowego" - co "wychylałoby" się poza "modę" panującą obecnie w nauce oraz poza wyznawane stereotypy.
       Niezależnie od niniejszej strony internetowej, inne idee i urzadzenia techniczne które też wykazują podobne cechy, zaprezentowane zostały na całym szeregu totaliztycznych stron, przykładowo na stronach eco_cars_pl.htm, seismograph_pl.htm, fe_cell_pl.htm, free_energy_pl.htm, telekinetyka.htm, czy magnocraft_pl.htm i oscillatory_chamber_pl.htm. Tamte strony także więc wspierają opisywany tu projekt.


#A3. Co zamotywowało mnie do przygotowania tej strony:

       Ci z czytelników którzy znają mój dorobek naukowy i wynalazczy, doskonale wiedzą że ja sam też jestem wielokrotnym wynalazcą oraz odkrywną nieznanych wcześniej urządzeń, praw i zjawisk. Przykładowo, to ja dokonałem wynalazku statku kosmicznego z napędem magnetycznym zwanego magnokraftem, a także urządzenia napędzającego ów statek zwanego komorą oscylacyjną. To ja wyjaśniłem działanie czasu oraz wypracowałem zasadę na jakiej działał będzie wehikuł czasu oraz z użyciem której ludzie będą mogli pokonać śmierć i osiągnąć nieśmiertelność poprzez powtarzalne cofanie się do lat swojej młodości po każdym dożyciu do wieku starczego. To także ja wynalazłem najbardziej podstawowy z telekinetycznych generatorów darmowej energii zwany baterią telekinetyczną. To także ja opracowałem jedyną sprawdzającą się w praktyce teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz dowiedzoną już w codziennym życiu filozofię szczęśliwego i moralnego życia zwaną totalizmem.
       W trakcie prób urzeczywistnienia swoich wynalazków i odkryć doświadczyłem jednak wysoce paskudnego potraktowania. Moje wynalazki były (i nadal są) bez przerwy wyszydzane, opluwane, bezpodstawnie krytykowane, oraz blokowane przed próbami ich wdrożenia, zaś moje odkrycia naukowe stawały się przyczyną mojego bezrobocia. Owe nieustanne prześladowania serwowane mi za próbę dodania mojego własnego wkładu do rozwoju naszej cywilizacji wiodły mnie do odkrycia, że na Ziemi aktywnie działa jakieś tajemnicze przekleństwo wynalazców które w sposób wysoce umiejętny chociaż zawsze doskonale ukryty, sekretnie prześladuje każdego z ludzi który w jakikolwiek sposób stara się podnieść poziom cywilizacyjny ludzkości. Działanie tego przekleństwa nie jest odnotowywane przez każdego, bowiem prześladuje ono wybiorczo wyłącznie tych z ludzi którzy wnoszą coś istotnego i pozytywnego do naukowego i technicznego rozwoju naszej cywilizacji. Dlatego przykładowo wcale nie wyniszcza ono np. malarzy, poetów, czy pisarzy. Za to z ogromną zaciekłością prześladuje ono niemal wszystkich wynalazców - oszczędzając jednak wynalazców którzy tworzą coś służącego zabijaniu i niszczeniu. Bezosobowo ja nazywam je przekleństwem wynalazców. (Bardziej jednoznacznie można by to określić mianem użytym w punkcie #D2.2 totaliztycznej strony dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.) Przykłady wynalazców i badaczy z Nowej Zelandii których dotknęło owo przekleństwo, opisałem w punkcie #B3 odrębnej strony internetowej newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii. Z kolei przykłady wynalaców i badaczy z innych krajów świata opisałem w punkcie #K3 odrębnej strony internetowej fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych. Natomiast powody zaistnienia, mechanizm, oraz działanie owego "przekleństwa wynalazców" opisałem w punktach #G1 do #G9 totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm.
       Aczkolwiek nazwa "przekleństwo wynalazców" zdaje się sugerować działanie jakiejś ślepej i bezrozumnej mocy, faktycznie za przekleństwem tym kryje się wysoka inteligencja. Ta inteligencja działa w sposób wysoce logiczny, planowy, zamierzony, oraz efektywny. Obserwując jej działanie muszę tutaj przyznać, że realizuje ona swoje zamierzenia w sposób nawet znacznie bardziej efektywny, niż czyniłaby to doskonale zorganizowana grupa wysoce inteligentnych ludzi. Więcej na temat owego "przekleństwa wynalazców" wyjaśniłem w części F niniejszej strony.
       Na szczęście udało mi się też już poznać metody i zasady z pomocą których można się bronić przed następstwami zadziałania "przekleństwa wynalazców" (a także przed następstwami wynikającej z tego przekleństwa tzw. "wynalazczej impotencji"). Na wszelki wypadek, owe metody i zasady obrony opisałem już dokładniej na swoich stronach internetowych - ku nauce zainteresowanych wynalazców. Wyjaśnienie jak urzeczywistniać taką obronę czytelnik znajdzie w punktach #H1 do #H3 totaliztycznej strony internetowej o nazwie eco_cars_pl.htm.
       Odkrycie owego wybiorczo działającego "przekleństwa wynalazców" spowodowało, że jedną z form mojej osobistej walki z nim stało się pomaganie tym innym wynalazcom i odkrywcom którzy też zostali przez nie dotknięci. Jednym zaś z wynalazców którego rewolucyjne urządzenie wzbudziło mój najwyższy szacunek, któremu w 1990 roku osobiście przyrzekłem promować jego wynalazek, oraz którego owo przekleństwo prześladuje bez przerwy już przez ponad 60 lat, był Ś.P. Peter Daysh Davey z Christchurch, Nowa Zelandia. Kiedy więc w lutym 2008 roku odkryłem, że owe przekleństwo wynalazców używa przeciwko niemu swojej najcięższej artylerii (tj. podróży w czasie i zmiany zdarzeń które już zaszły w dalekiej przeszłości), to ostatecznie zamotywowało mnie do napisania niniejszej strony. Stronę tą w całości poświęcem rewolucyjnemu wynalazkowi tego wynalazcy.


#A4. Podsumowanie losów wynalazcy "grzałki sonicznej":

       Pan Peter Daysh Davey urodził się w Hamilton, Nowa Zelandia, w dniu 30 stycznia 1916 roku. W okresie drugiej wojny światowej walczył w "Bitwie o Anglię" jako pilot myśliwca Spitfire w 602 City of Glasgow Squadron. W owym też czasie dokonał odkrycia które później doprowadziło go do wynalazku "grzałki zanurzeniowej" opisywanej na niniejszej stronie internetowej. Grzałkę tą opatentował po raz pierwszy w 1944 roku - patrz patent nowozelandzki numer 92.428 datowany 12 grudnia 1944. Przez następne 60 lat walczył on z anonimowymi biurokratami o uzyskanie pozwolenia na podjęcie fabrycznej produkcji tej grzałki. Niestety, przez cały ów czas produkcja tej grzałki była blokowana pod wymówką że grzałka ta wprowadza zagrożenie porażenia prądem jej użytkowników. W 1964 roku Pan Davey zakupił w Christchurch rodzaj dawnej villi, nazywającej się "Locksley homestead". Jego villa zlokalizowana była w dzielnicy Dallington. Zbudowano ją jeszcze przed 1860 rokiem. (W latach 1860 do 1866 była ona własnością znanego bankiera nowozelandzkiego o nazwisku Joseph Palmer.) To w owej villi wykonywał chałupniczo testujące modele swojej grzałki. W 1998 roku osobiście widziałem że villa ta stopniowo była wyburzona aż do fundamentów. Jednak w 2008 roku ponownie zobaczyłem, że villa ta nadal stoi na swoim dawnym miejscu i w swoim oryginalnym wyglądzie. Jej więc wyburzenie z jakichś powodów zostało anulowane poprzez zmianę przeszłości - tak jak opisywane tutaj "przekleństwo wynalazców" anulowało już uprzednio na moich oczach aż kilka innych zdarzeń które już zaszły, a które opisuję w punktach #C6 do #C6.1 strony timevehicle_pl.htm - o podróżach w czasie.
       Grzałka Pana Davey jest rewolucyjnym wynalazkiem. Nosi ona w sobie potencjał całkowitego zrewolucjonizowania zasad podgrzewania płynów. Pomimo to jedyna okazja o jakiej jest mi wiadomo że grzałkę tą opisano skrótowo w gazecie i pokazano w telewizji, były 92-gie urodziny jej wynalazcy w dniu 30 stycznia 2008 roku - po szczegóły patrz punkt #E1 niniejszej strony. Wygląda więc na to, że owa rewolucyjna grzałka musiała odczekiwać aż ponad 60 lat od chwili swego wynalezienie aby w końcu udało się oficjalnie poinformować o niej świat. Prawdopodobnie też jedynym powodem dla którego oficjalne publikatory opublikowały cokolwiek na jej temat, był fakt że od 25 maja 2003 roku w internecie dostępna jest moja strona internetowa o telekinetycznych generatorach darmowej energii, która to strona zawiera moje nieoficjalne opisy owej grzałki oraz szokujących losów jej wynalazcy.

Fot. #A4

Fot. #A4: Mr Peter Daysh Davey w 2008 roku, demonstrujący działający prototyp "grzałki sonicznej". (Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądać je w powiększeniu.) Prototyp ten w dosyć tajemniczych okolicznościach został mu zwrócony w raczej wymownym momencie czasowym. Mianowicie, zwrócenie tego prototypu nastąpiło na krótko przed opublikowaniem na jego temat obszernego artykułu w nowozelandzkiej gazecie z Christchurch, o nazwie The Press, w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday), January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł "Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki". Na początku lutego 2008 roku treść tego artykułu była dostępna w Internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.) Ponadto ten sam prototyp grzałki był demonstrowany w wieczornym dzienniku telewizyjnym ze środy, dnia 30 stycznia 2008 roku, na kanale 1 telewizji nowozelandzkiej, w krótkim reportażu (trwającym około 3 minuty) o owej działającej grzałce i o jej wynalazcy. Reportaż ten nadany został tam niemal dokładnie o godzinie 23:00. (Zapewne dysk DVD z nagraniem owego reportażu daje się zakupić od kanału 1 telewizji nowozelandzkiej.) Niezależnie od niniejszej strony koncentrującej się na ukazaniu szokującej historii rewolucyjnego wynalazku tej grzałki, zasada działania tej samej grzałki, razem z zasadami działania innych podobnych urządzeń telekinetycznych, opisane zostały na odrębnej totaliztycznej stronie internetowej free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energi.
       Powyższe zdjęcie, a także zdjęcia pokazane w części #E niniejszej strony, wykonałem w kilka dni po 92-gich urodzinach Pana Davey w dniu 30 stycznia 2008 roku. W 2008 roku - tj. w czasach wykonywania powyższego zdjęcia, Pan Davey stał się prawdopodobnie światowym rekordzistą w długości bezowocnej walki z biurokracją. Wszakże długość jego nieustającej i nadal bezowocnej walki o wdrożenie powyższej rewolucyjnej grzałki do produkcji fabrycznej przekraczała już wówczas 60 lat. Moim więc zdaniem zasługiwał na wpisanie go do "Guiness Book of Records".
       Moim osobistym zdaniem grzałka wynalazku Peter'a Daysh Davey jest aż tak unikalna i aż tak nowatorska, że gdyby to zależało odemnie, ja umieściłbym jej egzemplarz na honorowym miejscu w specjalnej sekcji zadedykowanej dla nowozelandzkich wynalazców i naukowców z Narodowego Muzeum Nowej Zelandii zwanego Te Papa. Mianowicie umieściłbym ją tam obok takich eksponatów, jak pierwszy samolot nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku Richard Pearse (pokazany na "Rys. #B3" z odrębnej strony o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii), czy pierwszy model atomu opracowany przez nowozelandzkiego naukowca o nazwisku Ernst Rutherford. Wszakże wszystkie owe trzy wkłady cywilizacyjne, tj. grzałka Dave'a, samolot Pearse'a, oraz model atomu Rutherford'a, przechodziły przez podobne koleje losu, zaś ich twórcy w czasach kiedy tworzyli swój rewolucyjny dorobek doświadczali bardzo podobnego potraktowania od innych Nowozelandczyków.
       Grzałka ta tym bardziej zasługuje na jej umieszczenie w muzeum, ponieważ tajemnicze okoliczności jej "zwrócenia" sugerują, że tak naprawdę to jest ona rodzajem "konia trojańskiego" sprytnie podrzuconego naszej cywilizacji aby nadal blokować i opóźniać fabryczne wdrożenie przez ludzi zaawansowanej technologii którą grzałka ta reprezentuje. Innymi słowy, jedną z atrakcji pokazanego tu modelu tej grzałki prawdopodobnie jest, że być może wcale NIE został on zbudowany przez ludzi.


Część #B: Podsumowanie informacji technicznych na temat opisywanej tutaj grzałki:

      

#B1. Co to takiego grzałka telekinetyczna:

       Nazwa "grzałka telekinetyczna" została przyporządkowana dowolnemu urządzeniu technicznemu które służy generowaniu ciepła poprzez wykorzystanie zjawiska technicznie indukowanej telekinezy. Owo zjawisko technicznie indukowanej telekinezy, które pozwala na budowanie grzałek telekinetycznych, opisane jest pod nazwą Efekt Telekinetyczny na całym szeregu totaliztycznych stron internetowych, przykładowo na stronach free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii, fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych, dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, telekinesis_pl.htm - o technicznie indukowanej telekinezie, itp., a także w tomach 4, 10 i 11 monografii [1/4].
       Owo zjawisko zwane "Efektem Telekinetycznym" faktycznie jest rodzajem "odwrotności tarcia". Jako takie może ono być wykorzystywanie do budowy niezwykłej odmiany urządzeń energetycznych, które w obecnych czasach nazywane są urządzeniami darmowej energii, zaś które w przeszłości były opisywane pod łacińską nazwą "perpetum mobile". Urządzenia darmowej energii charakteryzującą się dwoma unikalnymi cechami, mianowicie: (1) zasilane są w energię przez jakieś nieznane jeszcze ludzkości zjawisko (np. niewidzialny "wiatr"), stąd sprawiają one wrażenie że ich sprawność energetyczna wynosi ponad 100% - czyli że generują one znacznie więcej energii niż energia wymagana do ich napędu, oraz (2) część nadwyżki energii którą one produkują kierowana jest z powrotem dla ich samonapędzania się - czyli ludzie nie muszą ich zasilać jakimkolwiek zewnętrznym źródłem energii. Z powodu owych dwóch unikalnych cech, zbudowanie urządzeń darmowej energii jest niewypowiedzianie istotne dla przyszłości naszej cywilizacji. Wszakże zbudowanie to rozwiąże dzisiejsze problemy energetyczne ludzkości. Na przekór tego, wynalazcy pracujący nad rozwojem tych niezwykłych urządzeń są zaciekle prześladowani, między innymi za pośrednictwem owego "przekleństwa wynalazców" opisywanego w punkcie #A3 powyżej. Ciekawostką jest przy tym, że największymi wrogami budowniczych owych niezwykłych urządzeń są niektórzy dzisiejsi naukowcy - czyli ludzie opłacani przez społeczeństwo za promowanie postępu. Fakt też, że nauka już setki razy była zmuszana przez życie do odwoływania swoich poprzednich twierdzeń, a także fakt że pierwsze takie urządzenia darmowej energii już dzisiaj działają na Ziemi, wcale nie powstrzymuje wielu obecnych naukowców przed kłamliwym wmawianiem społeczeństwu że takie urządzenie nie dadzą się zbudować.
       Przykładem urządzeń już obecnie produkowanych fabrycznie, które są bardzo bliskie owej zasady działania "urządzeń darmowej energii", są dzisiejsze tzw. "pompy cieplne" (po angielsku "heat pumps"). Pompy cieplne wytwarzają bowiem więcej energii cieplnej niż wynosi ich konsumpcja energii na utrzymywanie ich w ruchu. Jedyny (aczkolwiek bardzo trudny) problem techniczny, który ciągle wymaga rozwiązania aby owe "pompy cieplne" przekształcić w "urządzenia darmowej energii", to stworzenie w nich rodzaju sprzężenia energetycznego, które część nadwyżki produkowanej przez nie energii kierowałoby z powrotem dla zasilania pracy owych urządzeń, zaś cały taki samozasilający się układ ciągle wykazywałby ponad 100% sprawności.
       Na naszej planecie zbudowanych już zostało kilka urządzeń, które faktycznie wykazują cechy owych "urządzeń darmowej energii". Zasilają one bowiem same siebie w energię, zaś jako samozasilająca się całość ciągle wykazują one ponad 100% sprawność. Ich dzisiaj działającym przykładem jest słynna tzw. thesta-distatica generująca darmową elektryczność, a znajdująca się w posiadaniu szwajcarskiej grupy religijnej o nazwie Methernitha. Opis thesta-distatica zawarty jest na stronie internetowej free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii. Rodzajem urządzeń darmowej energii były też tzw. radia kryształkowe opisywane na stronie fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych. Innym urządzeniem darmowej energii, które przyjmowało właśnie formę grzałki opisywanej na niniejszej stronie, była grzałka z Pakistanu. Jej opis zawarty jest w punkcie #E4.2 tej strony, a także w punkcie #H3 strony internetowej newzealand_visit_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii. Cechą wspólną wszystkich już poznanych urządzeń darmowej energii jest, że w swoim działaniu wykorzystują one właśnie ów "Efekt Telekinetyczny". Grzałka opisywana na niniejszej stronie prawdopodobnie także w swoim działaniu wykorzystuje ów "Efekt Telekinetyczny". Gdyby potwierdziły to badania, wówczas owa grzałka zawierałaby w sobie potencjał aby po odpowiednim przekonstruowaniu - tak jak to uczyniono w w/w "grzałce z Pakistanu", ona także przekształciła się w urządzenie darmowej energii.
       "Efekt Telekinetyczny" może generować zarówno energię elektryczną, jak i najróżniejsze inne formy "darmowej energii". Do dzisiaj zostały już zbudowane i wypróbowane w działaniu urządzenia, które wykorzystują zdolności tego zjawiska do zamieniania ciepła otoczenia na energie odmienne niż elektryczność. Dla przykładu, generują one energię chemiczną poprzez zamianę ciepła otoczenia na produkty dysocjacji wody na wodór i tlen. Inne urządzenia generują energię biologiczną poprzez dokonywanie technicznego uzdrawiania. Istnieją także urządzenia darmowej energii, które wytwarzają ciepło. To ostatnie wykorzystanie "Efektu Telekinetycznego" pozwala na konstruowanie grzałek telekinetycznych. Na niniejszej stronie internetowej opisuję jedno takie urządzenie, które już zostało zbudowane i wypróbowane w działaniu, a którego wynalazca twierdził że osiąga ono sprawność rzędu 2000% (niestety, ja osobiście nie miałem okazji naukowego zweryfikowania prawdziwości tych twierdzeń). Taka jego sprawność mogłaby oznaczać, że jeśli zostałoby ono właściwie skonstruowane i nastrojone, wówczas konsumowałoby ono energię elektryczną która reprezentuje jedynie około 5% całkowitej energii jaką urządzenie to generuje w formie ciepła. Wynalazca tej grzałki jest niejaki Mr Peter Daysh DAVEY z Christchurch, Nowa Zelandia. W wersji budowanej przez wynalazcę przed rokiem 1990 urządzenie to było nazywane "grzałką zanurzeniową" (po angielku "immersion heater"). Z kolei w wersji demonstrowanej w 2008 roku, było ono nazywane "grzałką soniczną" (po angielsku "sonic boiler").

Rys. #B1: Grzałka telekinetyczna Mr Davey (Rys. K8 z [1/4]). Odnotuj, ze z przyczyn wyjasnionych na stronach ufo_pl.htm i evil_pl.htm, czasami istotne ilustracje moga tu byc zablokowane przed pojawieniem sie. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach z Menu (np. o darmowej energii lub z [1/4]).

Rys. #B1: Telekinetyczna "grzałka zanurzeniowa" (wersja z 1990 roku) wynaleziona podczas Drugiej Wojny Światowej (w 1944 roku) przez nowozelandzkiego pilota myśliwców oraz muzyka o nazwisku Peter Daysh Davey. Głównym podzespołem owej grzałki, wyzwalającym w niej efekt telekinetyczny, jest wewnętrzna czasza rezonansowa widoczna na prawym końcu zdjęcia jak wystaje nieco z zewnętrznej czaszy buferującej. (Widoczna też na zdjęciu stara nowozelandzka moneta 50 centowa ma średnicę 32 mm. W sierpniu 2006 roku monety te wyszły już z użycia.) Ja wielokrotnie słyszałem opinie, aczkolwiek nigdy nie miałem możliwości aby opinie te zweryfikować badaniami naukowymi, że to mechnicznie ogromnie proste urządzenie generuje wiele razy więcej ciepła, niż wielkość energii elektrycznej ktorą ono konsumuje. Znaczy, że jego sprawność energetyczna znacznie przekracza 100%. Jeśli przyszłe badania potwierdzą ów fakt, wówczas będzie to prawdopodobnie jedno z najbardziej prostych urządzeń darmowej energii jakie istnieją na Ziemi. Grzałka ta dowiodła już, że faktycznie działa. Podobno była też poddana pomiarom przez wielu naukowców. Jednak jej masowa produkcja została celowo przez kogoś zablokowana za pomocą przeszkód o naturze biurokratycznej - po szczegóły patrz opisy "przekleństwa wynalazców" omawianego na odrębnej stronie eco_cars_pl.htm.
       (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [1/4] gdzie jest ono pokazane na rysunku K8.)


#B2. Konstrukcja opisywanej tutaj grzałki:

       Konstrukcja elementu grzejnego Davey'a jest ogromnie prosta – patrz "Rys. #B2" pokazany poniżej, lub patrz część (3) na rysunku K8 w monografii [1/4]. Faktycznie to grzałka ta składa się z tylko dwóch głównych podzespołów. Najważniejszym z tych tych dwóch podzespołów jest półkulista wewnętrzna czasza rezonująca na rysunku poniżej oznaczona jako (1). Wynalazca zawsze ją wykonuje ze stali nierdzewnej. Drugim z tych podzespołów jest niemal identyczna co do kształtu, bo również półkulista, zewnętrzna czasza buferująca (2). Ma ona promień jedynie około 4 do 6 mm większy od czaszy (1). Obie te czasze montowane są symetrycznie jedna czasza wokół drugiej, tj. czasza (1) mieści się jakby we wnętrzu czaszy (2). Oczywiście, na dodatek do owych dwóch czasz, grzałka posiada także długą rurkę (8) która utrzymuje razem pozostałe jej części, dwie nakrętki (5) i (3) jakie mocują obie czasze w ich położeniach, podkładkę (4) która służy do regulacji wzajemnej odległości "L" obu czasz, oraz przewody elektryczne (6) i (7) które dostarczają elektryczność do obu czasz oraz umożliwiają zanurzenie grzałki do wody jaka ma być zagotowana. Jednak owe dodatkowe podzespoły są tylko dodatkami. Najważniejszymi częściami są bowiem obie czasze. Przy eksperymentalnej produkcji tej grzałki, czasza rezonujaca (1) zwykle wykonana jest ze starej pokrywki do dzwonka rowerowego. Wymiary tej czaszy są nieistotne. Ważne jest jednakże aby wpadała ona w rezonans dźwiękowy przy częstości 50 Hertzów, oraz aby jej powierzchnia była równoległa do zewnętrznej czaszy buferującej (2). Do każdej z tych dwóch czasz odmienny przewód domowego zasilania w elektryczność (tj. 220 V, 50 Hz) jest dołączony. Cała grzałka musi potem zostać zanurzona w wodzie jaką zagotowywuje. Powoduje wówczas bardzo szybkie zagotowanie się wody. Więcej danych na temat konstrukcji i działania tej grzałki zawarte zostało w podrozdziale K3.3 z tomu 10 monografii [1/4].


Rys. #B2: Podzespoły grzałki telekinetycznej Mr Davey (Rys. K8 (3) z [1/4]). Odnotuj, ze z przyczyn wyjasnionych na stronach ufo_pl.htm i evil_pl.htm, czasami istotne ilustracje moga tu byc zablokowane przed pojawieniem sie. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach z Menu (np. o darmowej energii lub z [1/4]).

Rys. #B2: Powyższy rysunek ilustruje konstrukcję i główne podzespoły telekinetycznej grzałki wynalazku Pana Davey'a. Zauważ że daje się on powiększyć poprzez zwykłe kliknięcie na niego. Dokładne opisy poszczególnych podzespołów tej grzałki zawarte są w podrozdziale K3.3 z tomu 10 monografii [1/4], której gratisowe egzemplarze można sobie załadować z niniejszej strony internetowej.
       (Powyższa ilustracja pochodzi z monografii [1/4] gdzie jest ono pokazane w części (3) rysunku K8 - courtezy "Szoda".)
       Symbole: (1) - wewnętrzna "czasza rezonująca" podłączona do "prądowego przewodu" zasilania elektrycznością 50 Hz, (2) niemal identyczna co do kształtu również półkulista zewnętrzna "czasza buferująca" podłączona do "neutralnego" przewodu zasilania elektrycznością (zwanego też "przewodem zwrotnym"), (3) i (5) - dwie nakrętki jakie mocują obie czasze w ich poprawnych położeniach, (4) - podkładka która służy do regulacji wzajemnej odległości "L" obu czasz (odległość ta powinna być około 4 do 6 mm), (6) - przewód elektryczny który podłącza "prądowy przewód" zasilania elektrycznością do "czaszy rezonującej" (1), (7) - przewód który odbiera elektryczność z "czaszy buferującej" i dostarcza ją do "neutralnego (zwrotnego) przewodu" zasilania elektrycznością 50 Hz, (8) - długa rurka montownicza czyli jakby "rama" tej grzałki która utrzymuje razem pozostałe jej części.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.
       Jeśli życzysz sobie przesunąć daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji (zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2) zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka (z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie" myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć (odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić złap je myszą za ten niebieski pasek na jego górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz (suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w najniższej części ekranu.


#B3. Strojenie tej grzałki:

       Po zbudowaniu, grzałka Davey'a musi zostać "nastrojona" i to na dwa odmienne sposoby. Pierwsze strojenie polega na nadaniu jej czaszy (1) takiej częstotliwości drgań własnych, że wpada ona w rezonans akustyczny jeśli tylko w jej pobliżu pojawi się dźwięk o częstości 50 Hertzów. Od zgodności bowiem tej częstości z częstością prądu zasilającego zależy wartość przyspieszenia któremu poddawane są cząsteczki wody w polu magnetycznym generowanym przez prąd elektryczny przepływający pomiędzy obu czaszami (1) i (2). Z kolei wartość tego przyspieszenia decyduje o wielkości wyzwalanego tzw. "Efektu Telekinetycznego". Ten zaś efekt definiuje ilość energii cieplnej wyzwalanej do wody, a więc definiuje również wydajność cieplną tej grzałki oraz czas potrzebny na zagotowanie wody. Drugie strojenie polega na właściwym dobraniu odległości "L" pomiędzy obu czaszami (1) i (2). Od odległości tej zależy bowiem wytwarzanie fali stojącej pomiędzy obu czaszami. Stąd decyduje ona o sprawności energetycznej grzałki.
       W czasach kiedy utrzymywałem ścisłe kontakty z Panem Davey on mi wyjaśniał że dostrojenia czaszy (1) na częstotliwość prądu on dokonywał saksofonem. Mianowicie trzymając grzałkę w palcach grał on nutę "niskie B" na saksofonie - która to nuta jest harmoniczna do częstotliwości 50 Hz. (Inne łatwo dostępne źródła dźwięku o częstotliwości 50 Hz obejmują: pianino - "niskie D", kamerton - "50 Hz", buczący tranformator elektryczny, nowoczesny oscyloskop z głośnikiem.) Jeśli zaś czasza (1) grzałki nie wpadała w rezonans (tj. nie wibrowała wyczuwalnie) podczas tego grania, wówczas on nieco przyszlifowywał (na szlifierce) jej wystające czoło i próbował ponownie. Owe powtórzenia czynił przez tak długo aż czasza (1) zawsze wpadała w rezonans (wibracje) podczas zagrania tej nuty.
       Z kolei dostrojenia odległości "L" wynalazca dokonywał poprzez pomiar wielkości zużycia elektryczności (a więc wartości prądu pobieranego przez grzałkę). Mianowicie mierzył owo zużycie prądu dla różnych odległości "L" i ustawiał na grzałce taką odległość "L" przy której owo zużycie prądu było najmniejsze.
       Sposób dostrajania opisywanej tutaj grzałki jest też omówiony relatywnie dokładnie w podrozdziale K3.3 z tomu 10 monografii [1/4].


#B4. Zasada działania tej grzałki:

       Zasada działania tej grzałki telekinetycznej jest dosyć podobna do zasady działania baterii telekinetycznej opisanej na stronie free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii. Mianowicie efekt telekinetyczny jest w niej wyzwalany poprzez przyspieszanie i opóźnianie pola magnetycznego. Z kolei owo pole magnetyczne jakie podlega przyspieszaniu, jest w niej generowane przez prąd elektryczny jaki przepływa poprzez wodę pomiędzy oboma czaszami. W końcu przyspieszenia owego pola magnetycznego biorą się z wibracji dzwiękowych wewnętrznej czaszy. Wymagana asymetria owych wibracji pola, jaka jest niezbędna aby wytworzyć efekt telekinetyczny, a jaka w ogniwie telekinetycznym była powodowana przez magnesy stałe wsunięte do wnętrza induktorków, w tej grzałce jest zapewniana przez krzywiznę czasz. Stąd wewnętrzna czasza tej grzałki wykonuje tą samą pracę co induktorek (I1) w ogniwie telekinetycznym.


#B5. Zasilanie owej grzałki w prąd elektryczny:

       Aby grzałka owa mogła zadziałać, musi ona być zasilana prądem elektrycznym z domowej sieci prądu zmiennego 50 Hz. Jednak zasada działania owej grzałki wymaga, aby owo zasilanie było doprowadzone do jej czasz w ściśle określony sposób - co zilustrowano na rysunku "Rys. #B2" powyżej. Mianowicie jej "czasza rezonująca" musi być podłączona do przewodu z prądem, zaś jej "czasza buforująca" musi być podłączona do bezprądowego przewodu neutralnego (zwrotnego). W przypadku więc krajów takich jak Polska, które w domowych gniazdkach mają jedynie dwa przewody, trzeba się jedynie upewnić który z nich jest którym - tak aby przewód z prądem podłączyć do właściwej czaszy. Konfuzja pojawia się jednak w krajach takich jak Anglia, Cyprus, Malezja, czy Nowa Zelandia, które w domowych gniazdkach mają aż trzy przewody. Wszakże w owych krajach każdy z tych przewodów ma inne przeznaczenie, a mianowicie (1) "przewód prądowy", (2) "przewód neutralny (zwrotny)", oraz (3) "przewód uziemienia". Tylko "przewód prądowy" jest tam łatwy do wykrycia próbówką, bowiem wykazuje on obecność prądu. Natomiast przewód neutralny (zwrotny) łatwo tam pomylić z przewodem uziemienia - chociaż z reguły w krajach tych przewód uziemienia jest umiejscowiony jakby nieco dalej od dwóch pozostałych przewodów. W przypadku zaś pomylenia ich obu, grzałka ta będzie powodowała nieustanne wywalanie bezpieczników. Wszakże w krajach owych bezpiecznik na przewodzie uziemienia typowo dopuszcza zaistnienie co najwyżej 50 miliamperów upływu prądowego do ziemi z urządzeń elektrycznych, podczas gdy przewód neutralny (zwrotny) typowo toleruje prąd o natężeniu 10 amperów. To oznacza, że przewód uziemienia nie pozwoli aby na niego skierować cały wydatek prądowy owej grzałki, a stąd bez przerwy będzie wywalał bezpieczniki. Dlatego przy podłączaniu tej grzałki do prądu w takich trzyprzewodowych krajach, należy dopilnować aby nie tylko "czasza rezonująca" była podłączona do "przewodu prądowego", ale także aby "czasza buferująca" była podłączona do "przewodu neutralnego - zwrotnego" (a nie przypadkiem do "przewodu uziemienia").


#B6. Sprawność grzałki Pana Davey:

       W rozmowach z wieloma osobami śledzącymi rozwój sytuacji w sprawie tej grzałki, wielokrotnie spotkałem się z twierdzeniami czy rumorami, że niezwykłą cechą grzałki Davey'a jest, iż dostarcza ona jakoby do podgrzewanej wody wielokrotnie więcej ciepła niż wynosi jej pobór energii elektrycznej. Ja osobiście nigdy NIE miałem okazji pomierzyć i przebadać sprawności energetycznej tej grzałki. Jednak z tego co mi powiedział jej wynalazca wnoszę, że pomiary dokonywane przez naukowców nowozelandzkich sugerowały iż grzałka ta może konsumować nawet mniej niż odpowiednik 5% energii jaką sama generuje w postaci ciepła. To oznaczałoby, że jej sprawność energetyczna przekraczałaby 2000%. (Znaczy, że grzałka ta wytwarzałaby ponad 20 razy więcej ciepła niż wynosi jej konsumpcja energii elektrycznej.) Z kolei aż tak duża sprawność tej grzałki pozwalałaby aby na jej bazie z powodzeniem budować tzw. "perpetuum mobile" (tj. aby odparowywać nią wodę, parą tą napędzac silnik parowy, zaś silnikiem parowym napędzać generator elektryczności jaki z powrotem będzie zasilał tą grzałkę w elektryczność wymaganą do odparowywania wody, itd., itp.) Kilka ortodoksyjnych instytucji naukowych w Nowej Zelandii miało podobno bardzo ciężki orzech do zgryzienia próbując wyjaśnić naukowo na bazie dzisiejszej fizyki przyczynę owej ponad 100% sprawności tego urządzenia. Wszakże zaprzecza ono znanym tzw. "prawom termodynamiki". Wreszcie jedna z tych instytucji (tj. podobno nowozelandzki DSIR) wpadła na pomysł, a raczej zarzut, że grzałka ta zamiast prądu może konsumować tzw. "cosinus fi" (tj. abstrakcyjną wielkość jaka reprezentuje przesunięcie fazowe pomiędzy pulsowaniami napięcia i natężenia w prądzie zmiennym). Ów parameter jest niezmierzalny za pomocą standardowych mierników elektryczności. Niemniej nawet specjalistyczne pomiary i badania dokonane przez naukowców wcale nie potwierdziły owego zarzutu-twierdzenia. Ciągle jednak na przekór że nigdy nie zdołano eksperymentalnie wykazać, że grzałka ta faktycznie konsumuje "cosinus fi", dzięki upieraniu się przy owym kłamliwym wyjaśnieniu, autorytet nowozelandzkiej nauki ortodoksyjnej został uratowany.
       Ja osobiście byłem wysoce sceptyczny wobec tych 5% wyników pomiarów energii cieplnej otrzymanych przez naukowców nowozelandzkich. Wszakże moja praca doktorska polegała właśnie na pomiarach i na komputerowym modelowaniu przemian energii cieplnej. Wiem więc doskonale jak trudno o tak wysoką dokładność podczas mierzenia tak złożonych i dotychczas niepoznanych jeszcze zjawisk cieplnych. Stąd, jedynie błąd takich pomiarów może wielokrotnie przekraczać owe 5%. Ponadto przez wiele lat pracowałem z naukowcami nowozelandzkimi - znam więc ich możliwości badawcze, metody, nawyki, oraz nastawienie do pomiarów. Wszystkie te czynniki razem wzięte powodowały, że przez tak długo aż sprawność owej grzałki nie została pomierzona w sposób jakigo dokładność była zbieżna z moimi wymaganiami, uważałem że jej faktyczna sprawności ciągle NIE jest nam znana. Jak też to ujawnił nam punkt #G5.1 poniżej niniejszej strony, w rzeczywistości dotychczasowe pomiary NIE zdołały potwierdzić iż jej sprawność przekracza 100%, zaś owe rumory o jakoby niezwykłej sprawności tej grzałki okazały się wynikać tylko z optycznego wrażenia że gotuje ona wodę natychmiast po włączeniu prądu.


#B7. Potencjał spowodowania naukowej rewolucji:

       Grzałka Davey'a może ukrywać w sobie potencjał do spowodowania rewolucji w nauce i technice na Ziemi. Powodami są, że prawdopodobnie działa ona na zasadzie telekinezy zaindukowanej technicznie, że jej działanie nie może być wyjaśnione przez dotychczasową naukę, a także że być może pozwala ona na dokonywanie rzeczy uznawanych przez naukę za niemożliwe - np. konstruowanie "perpetuum mobile". To zaś oznacza, że powszechne użycie tej grzałki zapewne zainspirowałoby nowe obszary do badań oraz uruchomiło zapotrzebowanie na nową wiedzę. Dlatego, gdyby ta niezwykła grzałka była wdrożona do masowej produkcji fabrycznej kiedy jej wynalazca to zamierzał, znaczy w 1945 roku, do dzisiaj prawdopodobnie całkowicie by ona odwróciła do góry nogami ludzką naukę i technikę. Tak że technicznie indukowana telekineza, zamiast być wyjaśniona dopiero przeze mnie w 1989 roku, byłaby wyjaśniona przez jakiegoś innego naukowca co najmniej 40 lat wcześniej. Z kolei wyjaśnienie zjawiska technicznej telekinezy, prowadziłoby pewno do rozwoju napędów telekinetycznych, typu używanego w tzw. magnokrafcie, tj. opisywanych na stronach internetowych telekinesis_pl.htm - o zjawisku technicznej telekinezy i propulsion_pl.htm - o napędzie magnokraftów. Wyjaśnienie to zainspirowałoby też zapewne nasze pełne zrozumienie dla ludzkiej wersji telekinezy (czyli dla psychokinezy) oraz dla atrybutów ludzkiego umysłu które indukują ludzką wersję ruchu telekinetycznego.

Rys. #B3: Mr Davey w 1990 roku.

Rys. #B3: Mr Davey (ten starszy Pan z brodą), sfotografowany ze mną (tj. z Dr Jan Pajak) w 1990 roku. (Kliknij na to zdjęcie aby je powiększyć.)
       Mr Davey jest swoistym "rekordzistą świata" w walce z "biurokracją" o pozwolenie na wdrożenie swojej grzałki do produkcji fabrycznej. Wszakże od roku 1944 (w którym wynalazł ową grzałkę) do roku 2008 (w którym w reportażu telewizyjnym opisywanym tu w punkcie #D3 wyjaśniał że nadal walczy o wdrożenie swej grzałki do seryjnej produkcji) minęło aż ponad 60 lat. O tym jego unikalnym "rekordzie światowym" pisze szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej strony internetowej newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii. Z kolei niezwykłą grzałkę jego wynalazku opisuję dokładniej zarówno na niniejszej stronie internetowej, jak i na jeszcze innej stronie free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii. Grzałka Mr Davey w 2008 roku opisana była także w artykule o tytule "Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki", ze strony A13 nowozelandzkiej gazety z Christchurch, o nazwie The Press, wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008. Na początku lutego 2008 roku treść tego artykułu była dostępna w Internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html.


Część #C: Pierwsza faza blokowania produkcji tej grzałki za pośrednictwem skrytych działań bliżej niezidentyfikowanych biurokratów:

      

#C1. Prześladowania wynalazcy:

       Historia wynalazku tej grzałki jest zarówno inspirująca jak i ogromnie smutna. Mr Davey był muzykiem który zaochotniczył do obrony wolności i swojego kraju jako pilot myśliwca podczas Drugiej Wojny Światowej. Brał on udział w Bitwie o Anglię. Samoloty myśliwskie tamtych czasów miały śmigła i silniki, jakie podczas akrobacji bitew powietrznych powodowały wibrowanie kabiny pilota z różnymi częstotliwościami. Jako czuły na wibracje muzyk, Mr Davey odnotował, że istnieje taka szczególna częstotliwość buczenia silnika i śmigła, podczas której kabina pilota a także jego własne ciało wpadają w rezonans akustyczny. Przy owej szczególnej częstotliwości, zawsze doświadczał on napływu gorąca do swojej kabiny pilota. Nie wiedział wówczas jeszcze, że w przyszłości to samo zjawisko będzie wykorzystane w ultrasonicznej broni do efektywnego i skrytego zabijania ludzi. Niemniej zdecydował się przetestować czy to samo zjawisko wystąpi jeśli metalową półkulę symulującą jego kabinę pilota zanurzy się w wodzie i pozbudzi do buczenia z częstością rezonansową prądu. Znalazł więc gdzieś dwie nakrywki do dzwonków rowerowych, połączył je razem, nastroił jedną z nich na częstotliwość 50 Hz, dołączył przewodniki z elektrycznością do każdej z nich, a potem wrzucił je do wody. Zaskakująco, woda zagotowała się niemał natychmiast. Stąd przygotował swój pierwszy patent na grzałkę jaki bazował na owej obserwacji. Patent ten został formalnie zarejestrowany już w 1944 roku.
       Po heroicznym powrocie z wojny, miał on urządzenie, jakie podobno powtarzalnie dowodziło każdemu kto je pomierzył, sprawność energetyczną przekraczającą 100%. Będąc tego świadomym, wynalazca sądzil że świat rzuci się na produkcję i użytkowanie tego cudu techniki. Wszakże ludzie prześcigają się w deklaracjach i hasłach na temat rzekomego oszczędzania energii, surowców, ochrony środowiska, itp. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie odwrotna. Natychmiast po eksperymentalnym stwierdzeniu wyjątkowo oszczędnościowej charakterystyki energetycznej tego urządzenia, grzałka i jej wynalazca narazili się różnym instytucjom zainteresowanym w rozwijaniu sprzedaży elektryczności i w ochronie monopolu na energię elektryczną. W rezultacie, ten wynalazek potraktowany został w sposób specjalny! Mianowicie, urzędy uczyniły wszystko co w ich mocy aby uniemożliwić podjęcie jego produkcji czy upowszechniania. Jednym z chwytów legalnych wykorzystanych przeciwko tej grzałce było oficjalne uznanie jej za "niebezpieczną dla zdrowia i życia użytkowników". (Proszę jednak tutaj odnotować, że praktycznie każde urządzenie elektryczne pracujące na 220 Voltach może zostać zadeklarowane jako niebezpieczne, jeśli ktoś w pozycji autorytetu zechce je zepchnąć w dół.) Z kolei w Nowej Zelandii nie jest możliwym podjęcie produkcji i sprzedaży czegokolwiek, na co nie ma się oficjalnego pozwolenia rządowego. W sumie Mr Davey walczył przez ponad 60 następnych lat aby uzyskać zgodę rządu swego kraju na produkowanie tej grzałki. Niestety, podczas całych owych ponad 60 lat, pozwolenia tego nieustannie mu odmawiano, bez względu jakie wyniki badań by nie przedstawiał aby przypodobać się władzom, a także bez względu na to jak bardzo by się nie starał. Ciekawe jednak, że w Australii seryjnie produkowany był czajnik o konstrukcji bardzo podobnej do grzałki Davey'a (czajnik ten zapewne produkowany jest tam ciągle i do dzisiaj). Ten australijski czajnik pracuje na zasadzie oporności elektrycznej wody (a nie wibracji - jak grzałka Davey'a). Podgrzewana woda jest w nim bowiem opornikiem wytwarzającym ciepło wskutek przepływu przez nią prądu elektrycznego. Ów czajnik jest dokładnie tak samo "niebezpieczny dla zdrowia i życia", jak omawiana tutaj telekinetyczna grzałka Davey'a. Jednak nie napotkał on w Australii podobnych ograniczeń biurokratycznych, zapewne ponieważ jego sprawność energetyczna jest "normalna".
       Kiedy spotkałem się z Mr Davey po raz pierwszy w 1990 roku, ciągle był optymistyczny i ciągle pisał on apelacje do władz, a także ciągle miał nadzieję na otrzymanie pozwolenia na produkcję swej grzałki - na przekór upływających wówczas niemal 50 lat przegrywanych batalii z biurokratami. Pokazywał mi nawet wówczas ogromny zapas podzespołów jakie zgromadził aby podjąć produkcję grzałki natychmiast po tym jak uzyska owo pozwolenie rządowe. Niemniej już wtedy zarzucił eksperymentalne wykonywanie egzemplarzy swojej grzałki z przeznaczeniem do badań. Nawet grzałka którą używał samemu, była wówczas już popsuta i nie miał już siły woli aby ją naprawić (ta popsuta jego własna grzałka pokazana jest na fotografii "Rys. #B1" powyżej). Stąd praktycznie w 1990 roku ja nie miałem przyjemności zobaczenia jego grzałki w działaniu. Jednak jego niezwykły optymizm i entuzjazm wyczerpał się już całkowicie na krótko przed moim opuszczeniem Nowej Zelandii w 1992 roku w poszukiwania chleba poza granicami owego kraju. Był on wówczas już całkowicie zdruzgotany, pozbawiony chęci do życia, oraz na pograniczu załamania nerwowego. Jego ostatnie apelacje zostały bowiem ponownie zgniecione. Nie mógł wówczas zrozumieć dlaczego oferując światu przełomowe urządzenie energetyczne o podobno eksperymentalnie dowiedzionej sprawności przekraczającej 100%, otrzymuje z powrotem jedynie prześladowania, drwiny, oraz biurokratyczne i legalne przeszkody jakie uniemożliwiają mu podjęcie produkcji jego urządzenia.


#C2. Zamknięcie moich kontaktów z Mr Davey spowodowane wyburzeniem jego domu w 1998 roku oraz zniknięciem jego danych z książki telefonicznej:

       W 1998 roku powróciłem do Nowej Zelandii ze swojej wędrówki po świecie w poszukiwaniu chleba. Po powrocie zamieszkałem początkowo w Dunedin - tj. mieście odległym od Christchurch o około 360 km. Jednak pod koniec 1998 roku wybrałem się z Dunedin w podróż po Nowej Zelandii aby szukać dla siebie pracy. W podróży tej w obu kierunkach, czyli aż dwukrotnie, przejeżdzałem przez Christchurch. Oczywiście, za każdym razem kiedy przejeżdżałem przez Christchurch, usiłowałem ponownie się skontaktować z Panem Davey. Jednak przejeżdżając tam pierwszy raz, okryłem że dom Pana Davey jest właśnie wyburzany. W dniu kiedy tam byłem po raz pierwszy, wyburzona była już połowa domu, chociaż ciągle stała weranda i schody wiodące do jego mieszkania na piętrze. Kiedy zaś przejeżdzałem tam ponownie w drodze z powrotem, w miejscu gdzie poprzednio stał jego były dom, znalazłem już jedynie stertę połamanych desek wymieszanych z równie połamanymi cegłami. Wyglądało to tak jakby przez jego dom przejechało się kilka ciężkich czołgów. Po nim zaś samym nie było nawet śladu. Nie udało mi się też znaleźć sąsiada ani nikogo w pobliżu, kogo bym mógł spytać co z nim faktycznie się stało. Jego nazwisko i adres zniknęły także z książki telefonicznej. Pomyślałem więc że to koniec. Po owym doświadczeniu zaprzestałem dalszego odwiedzania jego domu, chociaż w następnym 1999 roku nadal byłem w Christchurch aż kilka razy. Z kolei po 1999 roku, jak to wyjaśnilem w podrozdziale A4 monografii [1/4], nie leżało już w moim losie abym ponownie mógł wybrać się do Christchurch.
       Z ciszy jaka potem zapanowała w sprawie grzałki Pana Davey'a wywnioskowałem, że grzałka ta stopniowo popadła w całkowite zapomnienie w Nowej Zelandii. Także los jej wynalazcy pozostawał dla mnie nieznany. Kiedy rozmawiałem z Mr Davey po raz ostatni, przyrzekłem mu że opublikuję opisy jego grzałki oraz historię jego batalii życiowych, tak że być może ktoś inny podejmie jego walkę i wdroży ową cudowną grzałkę do produkcji seryjnej. W ten sposób jego długie męczeństwo oraz jego wspaniały wynalazek nie poszłyby na marne i zaczęłyby służyć dla dobra naszej cywilizacji. Opisy ze strony internetowej free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii, a potem także z niniejszej strony, powstały w ramach spełnienia tamtej mojej dawnej obietnicy.


Część #D: Wydarzenia zaszłe w latach 1992 do 2008 - które przygotowywały mnie do niespodzianki z początku 2008 roku:

      

#D1. Moje doświadczenia z "przekleństwem wynalazców" oraz materiał dowodowy dokumentujący, że przekleństwo to faktycznie prześladuje wszystkich moralnie działających wynalazców, odkrywców, oraz ludzi którzy podnoszą poziom cywilizacyjny naszej planety:

       Pan Peter Daysh Davey nie jest jedynym wynalazcą którego rewolucyjny wynalazek jest usilnie blokowany i prześladowany. Cały szereg innych wynalaców i badaczy Nowej Zelandii, których spotkał taki sam los, opisany został w punkcie #H1 odrębnej strony internetowej newzealand_visit_pl.htm - o wiadomości od Boga zawartej w nieprzygotowaniu Antypodów do zaludnienia. Z kolei cały szereg przypadków podobnych blokad i ukrytych prześladowań nałożonych na wynalazców z innych krajów, opisany został m.in. w punkcie #K3 odrębnej strony internetowej fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych, w punkcie #B4.4 i na całej stronie internetowej mozajski.htm - o Polaku, Eleksandrze Możajskim, budowniczym pierwszego samolotu na świecie, a także w punkcie #G2 strony internetowej eco_cars_pl.htm - o bazzanieczyszczeniowych samochodach. Na dodatek, przypadki opisane na powyższych stronach są jedynie małą kroplą w ogromnym oceanie podobnych sytuacji. Jeśli bowiem poczyta się w literaturze biografię jakiegokolwiek wynalazcy lub odkrywcy, którego moralnie prowadzone twórcze działania spełniają definicję tzw. "prawdziwego postępu" zdefiniowanego w punkcie #G4 strony internetowej eco_cars_pl.htm, wówczas zawsze się okazuje że ów wynalazca też był prześladowany przez całą lawinę wprost nieprawdopodobnych problemów, przeszkód, napaści, niebezpieczeństw, itp.
       Owa powszechność bardzo paskudnego potraktowania najbardziej twórczych i najmoralniejszych wynalazców i odkrywców na Ziemi spowodowała że potraktowanie to otrzymało nawet specjalną nazwę przekleństwa wynalazców. Oczywiście, do owej grupy ludzi zaciekle prześladowanych przez to "przekleństwo wynalazców" ja zaliczam także i siebie samego. Moje własne prześladowania, jak również wynalazki i odkrycia naukowe z powodu których prześladowania te mnie nękają, opisane są dokładniej na stronie internetowej pajak_jan.htm - z notką autobiograficzną dra inż. Jana Pająk.
       Pochodzenie i mechanizm działania "przekleństwa wynalazców" wymaga dosyć obszernych wyjaśnień. Przekleństwo to wynika bowiem z istnienia tzw. "pola moralnego" opisanego filozofią totalizmu. Działanie zaś owego "pola moralnego" jest takie, że "wszystko co moralne musi wspinać się w polu moralnym pod górę". Ponieważ zaś dokonywanie wynalazków jest równie moralne jak np. mówienie prawdy, stąd przed każdym wynalazcą owo "pole moralne" musi zostać tak celowo skonfigurowane, aby wdrażając swój wynalazek wynalazca ten musiał wspinać się pod górę owego pola (czyli musi się wspinać wzdłuż tzw. "linii największego oporu"). Z kolei aby owo "wspinanie się pod górę linii największego oporu" faktycznie mogło mieć miejsce, los musi rzucać najróżniejsze przeszkody pod nogi owego wynalazcy. To dlatego samo zaistnienie lawiny owych przeszkód i prześladowań (czyli samo zaistnienie "przekleństwa wynalazców") jest dowodem że to co dany wynalazca czyni jest wysoce moralne, potrzebne, doceniane i wyczekiwane przez Boga, oraz że po zrealizowaniu reprezentowało to będzie "prawdziwy postęp". Dokładne omówienie pochodzenia i mechanizmu "przekleństwa wynalazców" przytoczyłem w punkcie #B4.4 totaliztycznej strony internetowej mozajski.htm, a także w "części #G" odrębnej strony internetowej o nazwie eco_cars_pl.htm. Na niniejszej stronie w punkcie F1 poniżej zawarłem jedynie ich skrótowe streszczenie.
       Gdyby przytoczyć tu definicję owego zjawiska, opracowaną dla kryterium funkcji jaką ono wypełnia w naszej cywilizacji, wówczas stwierdzałaby ona, że "przekleństwo wynalazców" jest to mechanizm moralnej samoregulacji genialnie zaprojektowany i konsekwentnie wdrażany przez samego Boga, który powoduje że społeczności jakie pasywnie tolerują w swoim gronie niedopuszczalną liczbę niemoralnych osobników, same wymierzają sobie karę poprzez eskalowanie u siebie tzw. "wynalazczej impotencji" pozbawiającej je dostępu do licznych korzyści które wynikają z nowych wynalazków i nowych odkryć naukowych. Innymi słowy, moralny mechanizm "przekleństwa wynalazców" polega na tym, że wszystkich wynalazczo twórczych ludzi Bóg zawsze oddaje w moc najbardziej niemoralnych osobników z grona społeczności wśród której owi twórcy żyją - co uzależnia dopracowanie wynalazków wyłącznie od "dobrej woli" tychże niemoralnych osobników. Z kolei owi najbardziej niemoralni osobnicy danej społeczności typowo "wyżywają się" potem na tych twórcach, tak że jeśli poziom "niemoralności" przekracza określoną wartość w danej spoleczności, wówczas w społeczności tej przestaje być możliwe wypracowanie jakiegokolwiek nowego wynalazku technicznego lub jakiegokolwiek okrycia naukowego. W rezultacie, taka społeczność nasycona wysoce niemoralnymi osobnikami indukuje w sobie samej "wynalazczą impotencję" którą sama się karze. Wszakże owa "wynalazcza impotencja" odcina jej dostęp od najróżniejszych korzyści jakie zawsze przynosi opracowanie nowych wynalazków i naukowych odkryć. W rezultacie, nowe wynalazki i odkrycia powstają tylko w społecznościach w których gronie owi najbardziej niemoralni osobnicy są bardzo nieliczni, zaś poziom ich niemoralności NIE jest jeszcze zbyt wysoki. (Więcej na ten temat wyjaśnione jest w punkcie #B4.4 totaliztycznej strony internetowej mozajski.htm.)
       W witanym interesie wszystkich wynalazców leży dokładne poznanie działania "przekleństwa wynalazców". Powodem jest, że (jak ja sam to boleśnie doświadczyłem) bez znajomości faktu istnienia i działania tego przekleństwa, lawina kłopotów i przeszkód jakie zwalają się na głowę każdego moralnie działającego wynalazcy, staje się trudna do zniesienia i ogromnie demoralizująca. Tymczasem kiedy się już pozna "przekleństwo wynalazców", owe problemy i przeszkody zaczynają wyglądać jako zupełnie "naturalne", uzasadnione i nawet potrzebne - a stąd przestają nam przeszkadzać. Ponadto wiedza o istnieniu i naturalnym działaniu "przekleństwa wynalazców" odbiera następstwom tego przekleństwa posmak "pecha", "złego omenu", czy "przesądu" - jakie mają tendencję aby zniechęcać ludzi do kontunuowania działań na drodze których nagle pojawia się mnóstwo owych wprost nieprawdopodobnych przeszkód. Wszakże zadziałanie tego przekleństwa ujawnia że dane przedsięwzięcie jest potrzebne i korzystne dla ludzi, że przyczyni się ono do "rzeczywistego postępu", oraz że faktycznie to nawet "nadprzyrodzone moce" deceniają jego wysoce moralny i postępowy charakter. Dlatego jeśli tylko jesteśmy w stanie pokonać przeciwności jakie "przekleństwo wynalazców" sprowadza na naszą głowę, powinniśmy udowodnić Bogu naszą wartość poprzez przebrnięcie przez te przeciwności i urzeczywistnienie danego przedsięwzięcia.


#D2. Moje naoczne obserwacje przypadków kiedy to co zaszło w przeszłości zostało anulowane i zastąpione zupełnie odmiennym stanem rzeczywistości:

       W latach 1992 do 2007 doświadczyłem również aż całego szeregu zdarzeń, które mi udokumentowały, że wszystko to co zajdzie w przeszłości może zostać anulowane poprzez cofanie czasu do tyłu, oraz następnie zastąpione zupełnie nowym stanem rzeczywistości. Przykłady całego szeregu zdarzeń w jakich osobiście uczestniczyłem, a jakie sprowadzały się właśnie do takiego celowego anulowania i zamiany przez tajemniczego kogoś zdarzeń które już zaszły w przeszłości, opisane są w punktach #C6 do #C6.2 strony internetowej timevehicle_pl.htm - o czasie, o podróżach w czasie, oraz o wehikułach czasu. Podobne zdarzenia, tyle że odnotowywane przez innych niż ja ludzi, opisywane są w podrozdziale V5.3 z tomu 16 monografii [1/4]. Z kolei przykłady zaszłych naturalnie zmian tego co już kiedyś zaistniało opisane są w punkcie #D2 strony newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.
       Oczywiście, jeśli anulowane jest jakieś zdarzenie z przeszłości, zawsze to oznacza, że (1) dla anulowania tego istniał jakiś bardzo ważny powód, a także że (2) istnieje też inteligencja która anulowania tego jest w stanie dokonać (znaczy że istnieje inteligencja referowana w części #F tej strony). W świetle tego ogromnie istotnego znaczenia nabiera fakt, że w 2008 roku doświadczyłem anulowania wyburzenia domu Pana Davey, którego to wyburzenia byłem świadkiem w 1998 roku. Owo anulowanie wyburzenia domu Pana Davey po pierwsze potwierdza więc że musiało ono zostać dokonane dla istotnego powodu. Stąd jest uzasadnione naukowe poszukiwanie tego powodu w opisach z niniejszej strony. Po drugie zaś potwierdza ono istnienie inteligencji referowanej w punkcie #F tej strony, oraz potwierdza wagę opisywanej tutaj grzałki dla zamierzeń i planów owej inteligencji.


#D3. Reportaż w dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z 30 stycznia 2008, godź. 23:00, który pokazał Mr Davey i zademonstrował jego działającą grzałkę:

       Wszystko co opisałem w poprzednich częściach #B i #C niniejszej strony, reprezentuje stan mojej wiedzy na temat omawianej tu grzałki z lat 1990 do 2007. Jednak na początku 2008 roku okazało się, że sprawa tej grzałki ma dalszy ciąg. Mianowicie, w środę dnia 30 stycznia 2008 roku, o godzinie niemal dokładnie 23:00, w wiadomościach wieczornych dziennika telewizyjnego z kanału 1 telewizji nowozelandzkiej nagle zobaczyłem reportaż na temat Mr Davey i jego grzałki. Reportaż ten trwał tylko około 3 minuty. (Czytelnik zapewne może zakupić od "TVNZ 1" dysk DVD z jego treścią.) Pokazano w nim niemal natychmiastowe działanie najnowszej wersji kontrukcyjnej grzałki Mr Davey. Grzałka ta zagotowała wodę w zalednie kilka sekund. W reportażu tym poinformowano też, że Mr Davey ma już 92 lata, oraz że ciągle walczy on o podjęcie fabrycznej produkcji swojej grzałki. Tak więc jego walka rozciąga się już na ponad 60 lat - co czyni go swoistym "rekordzistą świata". O tym jego rekordzie piszę szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej strony internetowej newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii, a także na niniejszej stronie internetowej. Z reportażu wynikało również że Mr Davey nadal mieszka w Christchurch. To zaś pozwoliło mi się z nim ponownie skontaktować - co opisałem dokładniej w dalszej części niniejszej strony.
       W owym króciutkim reportażu zdołałem odnotować, że pokazywana tam wersja grzałki zawiera już rozwiązanie dla problemu bezpieczeństwa z powodu którego poprzednio uniemożliwiano jej wdrożenie do produkcji fabrycznej. Mianowicie w owej nowej wersji konstrukcyjnej, "czasza buferująca" (patrz (2) z "Rys. #B2") ma już formę niemal całkowicie zamkniętej kuli, a nie półkuli - jak czasza (2) na "Rys. #B2". Do niej też podłączony jest przewód "uziemienia" (tj. przewód "zera" ze sieci zasilającej). Dzięki temu czasza ta zamyka dostęp do "czaszy rezonującej" (patrz "1" na "Fot. #B2") do której przyłożone jest napięcie zasilające (tj. biegun prądowy). W ten sposób całkowicie kulista "czasza buferująca" (2) uniemożliwia użykownikowi przypadkowe dotknięcie czaszy (1) na którą podawane jest napięcie zasilające. To z kolei zapobiega ewentualnemu przypadkowemu porażeniu użytkownika. Stałem się więc ogromnie ciekawy, czy po znalezieniu rozwiązania dla owego problemu bezpieczeństwa, Mr Davey zdoła wdrożyć tą grzałkę do produkcji fabrycznej. Szczególnie że istnienie tej grzałki w 2008 roku zostało w końcu ujawnione społeczeństwu Nowej Zelandii za pośrednictwem w/w reportażu z TVNZ 1, a także za pośrednictwem artykułu w nowozelandzkiej gazecie z Christchurch, o nazwie The Press, w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday), January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł "Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki". Na początku lutego 2008 roku treść tego artykułu była dostępna w Internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.)

Rys. #D1

Rys. #D1: Moje własne zdjęcie ilustrujące wygląd boczny "grzałki sonicznej" której działanie m.in. demonstrowano w omawianym tutaj dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z dnia 30 stycznia 2008 roku, godzina 23:00. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
       Grzałka pokazana powyżej wyraźnie różni się od grzałki poprzednio pokazanej na zdjęciu z "Rys. #B1". Różnice polegają nie tylko na odmienności konstrukcji i na rozwiązaniu w powyższej grzałce problemu porażenia prądem, który to problem był zasadniczym powodem niedopuszczenie do produkcji grzałek Pana Davey, ale także na użyciu odmiennych materiałów - np. aluminiowej czaszy buforującej.


#D4. Moje odkrycie że także w sprawie opisywanej tutaj grzałki czas został cofnięty do tyłu zaś zdarzenia już zaszłe w przeszłości uległy anulowaniu i odwróceniu:

       Jak to dokładniej opiszę w następnej części #E tej strony, następstwem ponownego ujrzenia w telewizji Pana Davey i jego grzałki było że sprawę tą natychmiast przebadałem ponownie. Okazało się wówczas, że również i w sprawie Pana Davey czas został cofnięty do tyłu, zaś następstwa zdarzeń których efekty kiedyś obserwowałem na własne oczy zostały nagle odwołane. Przykładowo dom Pana Davey którego stopniowe wyburzanie widziałem aż przy dwóch okazjach nagle pojawił się ponownie na swoim poprzednim miejscu w niemal tym samym co kiedyś wyglądzie.
       Jak już opisałem to uprzednio w punkcie #D2 powyżej, w międzyczasie ja sam poznałem też wiele przypadków cofania czasu do tyłu i anulowania tego co już kiedyś zaszło. Poznałem nawet osobiście kilku ludzi którzy raportowali mi swoje przeżycia kiedy prawdopodobnie umarli oraz potem zostali przywróceni do życia właśnie poprzez takie cofanie czasu do tyłu. (Opisy takich przypadków zawarłem m.in. w podrozdziale I4.1.1 z tomu 5 monografii [1/4] - patrz tam prawo #4D.) Stąd samo anulowanie wyburzenia domu Pana Davey oraz nadania dalszego ciągu sprawie jego grzałki wcale mnie NIE zdziwiło. Co mnie jedynie zastanowiło, to że musiała zaistnieć ogromnie ważna przyczyna aby w tej sprawie cofnąć czas do tyłu i odwrócić następstwa zdarzń które już kiedyś zaszły.
       Gdyby powodem odwrócenia już zaszłych zdarzeń w sprawie tej grzałki było doprowadzenie do jej zbudowania, wówczas ową grzałkę już obecnie moglibyśmy kupować w sklepach. Wszakże po cofnięciu czasu do tyłu dawało się wyeliminować powody które kiedyś wstrzymywały wprowadzenie tej grzałki do masowej produkcji fabrycznej. Skoro zaś produkcji tej grzałki nie podjęto w przeszłości, to oznacza że powód cofnięcia czasu do tyłu w jej sprawie był zupełnie odwrotny. Znaczy powodem cofnięcia czasu do tyłu w sprawie tej grzałki musi być zapobiegnięcie jej już niedługiego zbudowania poprzez uruchmienie jakichś dodatkowych przeszkód które wymagały ponownego pojawienia się tej grzałki i jej wynalazcy. Stąd sprawie możliwych metod tej nowej fazy zapobiegania fabrycznej produkcji owej grzałki poświęcę następną część #E tej strony.


Część #E: Druga faza blokowania produkcji "grzałki sonicznej" począwszy od 2008 roku - tym razem prawdopodobnie realizowana metodą "konia trojańskiego":

      

#E1. Dziwne "zbiegi okoliczności" towarzyszące mojemu spotkaniu z Panem Davey na początku lutego 2008 roku - czyli po ponad 15 latach od tajemniczego urwania się naszych poprzednich kontaktów:

       Przez jakiś dziwny "zbieg okoliczności" w drugiej połowie 2007 roku spotkał mnie zaszczyt bycia zaproszonym na ślub córki znajomych mieszkających w Christchurch. Ślub zaplanowany był na pierwsze dni lutego 2008 roku. Już więc w połowie stycznia miałem wykupione wymagane bilety oraz zapłacone miejsce w hotelu w Christchurch. Wieczorem w środę dnia 30 stycznia 2008 roku z jakichś powodów nie poszedłem spać jak zwykle około godziny 10 wieczorem, a coś mnie zatrzymało ponad godzinę dłużej. Skorzystałem więc z okazji aby oglądnąć wiadomości nocnego dziennika telewizyjnego, które tego dnia kanał 1 telewizji Nowej Zelandii nadawał od godziny 22:30 do godziny 23:00. (Typowo niemal nigdy nie oglądam tych wiadomości, bo są one zbyt późno dla mojej codziennej rutyny i zwykle wówczas już śpię.) Ostatnią pozycją owych wiadomości nadaną jako ciekawostka niemal dokładnie o godzinie 23:00, był reportaż który wstrząsnął mną dogłębnie. Manowicie w reportażu tym pokazywali mojego dawnego znajomego Pana Peter'a Daysh Davey, jak demonstrował on niezwykłą grzałkę którą Pan Davey tym razem nazywał "grzałką soniczną" (po angielsku "sonic boiler") - podczas gdy swoje poprzednie grzałki nazywał on "grzałką zanurzeniową" (po angielsku "immersion heater"). Owa "grzałka soniczna" była nieco podobna do "grzałki zanurzeniowej" (po angielsku "immersion heater") którą Pan Davey pokazywał mi i opisywał w 1990 roku. Tyle że na zawnątrz jej czasza buforowa byla w formie zamknietej kuli wyglądającej jak wykonanej z aluminium.
       Z rzeczy które zwróciły moją uwagę w owym reportarzu telewizyjnym, najbardziej zastanowiła mnie wypowiedź opiniodawcy którego autorzy reportażu zaprosili dla wydania opinii o owej grzałce. Na przekór bowiem że ów opiniodawca był emerytowanym naukowcem, a stąd powinien on przebadać grzałkę o której wydawał opinię, faktycznie jego wypowiedź nie zawierała żadnej informacji bazującej na badaniach, ani nie podawała nawet jednego parametru ilościowego pomierzonego na grzałce. Stąd w programie ów opiniodawca wypowiadał się niemal tak jak to czynią krytycy filmowi a nie naukowcy. Znaczy wyrażał wyłącznie własne wierzenia, poglądy i odczucia - zamiast faktów wynikających z badań. Na dodatek cała owa opinia była "anty" i sprowadzała się głównie do zaprzeczania słowom wynalazcy. Drugą sprawą która rzuciła mi się w oczy w owym programie, to że wszystko w nim było "cacy" i pozbawione konkretów. Znaczy program nic nawet nie wpomniał o 60 latach blokowania produkcji owej grzałki, ani o przełomowości czy znaczeniu samego wynalazku. Ponadto w reportarzu tym uderzyła mnie odmienność konstrukcji grzałki która była tam demonstrowana. Odmienność tą tłumaczyłem jednak sobie, że Pan Davey najwyraźniej niedawno zdołał przełamać w sobie impas, danie za wygraną, zniechęcenie, oraz przygnębienie jakie w latach 1990 do 1992 odnotowałem u niego w sprawie budowania eksperymentalnych prototypów tych grzałek, oraz ponownie podjął usprawnianie swojego wynalazku rozwiązując przy okazji ów problem porażenia użytkowników prądem - który poprzednio był powodem oficjalnego blokowania produkcji tej grzałki. Użyteczną dla mnie informacją tego reportażu było, że wynikało z niego iż Pan Davey najprawdopodobniej nadal mieszka w Christchurch.
       Ponieważ wkrótce potem wybierałem się do Christchurch na ślub córki znajomego, natychmiast postanowiłem że następnego dnia odszukam adres Pana Davey aby móc go odwiedzić przy okazji pobytu w Christchurch. Już od dawna prowadziłem bowiem stronę internetową free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energi, w której między innymi opisywałem jego grzałkę. Ewentualne spotkanie z Panem Davey mogło więc dostarczyć mi dalszych obserwacji i danych o tej niezwykłej grzałce. Te z kolei pozwoliłyby mi sporządzić niniejszą stronę internetową w całości poświęconą temu doniosłemu wynalazkowi i jego niezwykłym losom. Następnego dnia poszedłem więc na pocztę aby poszukać adresu Pana Davey w książce telefonicznej z Christchurch. Jak jednak się okazało, w książce tej on nie figurował, podobnie jak nie figurował on tam w 1998 roku - kiedy to po raz ostatni usiłowałem się skontaktować z owym genialnym wynalazcą. (Potem odkryłem że posiada on telefon w domu, tyle że zastrzegł sobie aby jego numer NIE figurował w książce telefonicznej.) Przypomniało mi się wówczas, że w Nowej Zelandii adres każdego obywatela tego kraju podany jest też na specjalnym wykazie ludzi uprawnionych do głosowania, nazywającym się "Parliamentary Electoral Roll". Wykaz taki można znaleźć w praktycznie każdej większej bibliotece publicznej. Z poczty poszedłem więc do biblioteki i przeszukałem tam wykazy ze wszystkich "Parliamentary Electoral Districts" miasta Christchurch. Nazwisko i adres Pana Davey znalazłem na stronie 47 takiego wykazu opublikowanego w 2007 roku a sporządzonego dla okręgu wyborczego (tj. dla "Parliamentary Electoral District") nazywającego się "Christchurch East". Stwierdziłem też wówczas, że jego adres pozostaje dokładnie ten sam pod jakim mieszkał on w latach 1990 do 1992. Ponieważ w 1998 roku właśnie pod tym adresem oglądałem wyburzanie domu Pana Davey, doszedłem więc do wniosku, że zapewne w międzyczasie wybudował on sobie nowy dom na miejscu starego i teraz mieszka on w nowym domu.
       Po przybyciu do Christchurch w początkach lutego 2008 roku, najpierw zamierzałem odwiedzić Pana Davey, a dopiero potem pojechać do moich znajomych - na ślub córki których przybyłem do Christchurch. Chodziło bowiem o to, że poczas pobytu w Christchurch chciałem zrealizować naukowe badania i pomiary grzałki Pana Davey. Pomiary te opisałem poniżej w punkcie #E3 tej strony. Z zamiarem wykonania takich pomiarów i badań nosiłem się już od roku 1990. Jednak nigdy wcześniej nie był dostępny działający prototyp tej grzałki na którym mógłbym pomiary takie przeprowadzić. Oczywiście, aby móc efektywnie zaplanować te badania, najpierw potrzebowałem zgromadzić wstępne obserwacje na temat zachowania i cech badanej grzałki, a dopiero potem mogłem przemyśleć sposoby jak efektywnie zrealizować jej główne badania.
       Dom Pana Davey odnalazłem bez większego trudu. Wszakże dokładnie pamiętałem gdzie dom ten się znajduje z okresu moich wizyt w latach 1990 do 1992 - kiedy to utrzymywałem kontakty z Panem Davey, oraz z okresu owych pamiętnych wizyt w 1998 roku - kiedy widziałem stopniowe wyburzanie tego domu. Dotarłem tam już pod wieczór. Pierwszą rzeczą która mnie tam uderzyła było że dom ten wygląda niemal dokładnie tak samo jak wyglądał on w latach 1990 do 1992. To zaś oznaczało, że aby mógł on tak wyglądać po tym jak w 1998 roku widziałem go wyburzonym, musiał on zostać cofnięty do tyłu w czasie, zaś jego wyburzenie w nowym przebiegu czasu musiało zostać celowo zaniechane. Wiedząc więc, że takiego cofnięcia czasu do tyłu NIE są jeszcze w stanie dokonać ludzie którzy nadal NIE dysponują urządzeniami do cofania czasu opisanymi w punkcie #C3 strony o nazwie immortality_pl.htm, czy w punktach #C6 do #C6.1 strony o nazwie timevehicle_pl.htm, ów niemal oryginalny wygląd owego domu stał się pierwszym ostrzeżeniem jakie do mnie dotarło, że sprawa "grzałki sonicznej" została w istotnym celu odnowiona przez inteligencję omawianą w części #F niniejszej strony.
       Pan Davey dzielił swoje mieszkanie z około 50-letnim synem także zwanym Peter Davey (nieobecnym owego dnia). Po wejściu do tego mieszkania odkryłem że tylko pozornie wygląda ono podobnie jak wyglądało w 1990 do 1992 roku. Faktycznie jednak uległo ono zmianie w aż kilku istotnych szczegółach. Przykładowo, zupełnie brakowało w nim odrębnego pokoju w którym w latach 1990 do 1992 Pan Davey przechowywał (i mi pokazywał) materiały które uprzednio zgromadził dla podjęcia fabrycznej produkcji swojej grzałki. W budynku NIE było też miejsca na ów pokój. Ja osobiście w mieszkaniu tym miałem odczucie, jakby było ono jedynie uproszczoną kopią, czy modelem, oryginalnego mieszkania Pana Davey, sporządzoną przez filmowców dla potrzeb nakręcenia filmu. W momencie kiedy Pan Davey wyszedł do mnie ze swojej sypialni, zapytałem go czy mnie poznaje. On zaprzeczył. Przypomniałem mu więc, że w latach 1990 do 1992 utrzymywaliśmy kontakty związane z wynalazkiem jego grzałki. Ponownie nie był w stanie nic sobie na ten temat przypomnieć. Przez myśl przemknęło mi więc pytanie, czy ów brak pamięci i niemożność rozpoznania mnie jest wynikiem jego wieku, czy też faktu automatycznego wymazania całej uprzedniej pamięci następującego w każdym przypadku technicznego cofania czyjegoś czasu do tyłu - co dokładniej opisałem w punkcie #B1.1, zaś zilustrowałem na przykładzie filmu "Groundhog Day" z punktu #C8.1, strony internetowej timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu.
       Po początkowych grzecznościach i udokumentowaniu Panu Davey że wiem wiele na temat jego życia i wynalazku, oraz po wyjaśnieniu, że kiedyś obiecałem mu promować jego wynalazek wszystkimi dostępnymi mi siłami i środkami, poprosiłem go aby pokazał mi "grzałkę soniczną". Chciałem bowiem dokonać wstępnych badań identyfikujących i ustaleń na temat jej cech i zachowań. Wszakże te po przemyśleniu pozwoliłyby mi na wypracowanie i zaplanowanie programu jej właściwych badań naukowych. Pan Davey chętnie mi grzałkę tą zademonstrował w działaniu, pozwolił ją dokładnie pooglądać, pozował do zdjęć które przytaczam w niniejszej stronie, a także chętnie odpowiedział na pytania które mu zadawałem. Wyniki tych wstępnych badań identyfikacyjnych grzałki zaprezentowałem w punkcie #E2 i na "Rys. #E2" poniżej.
       Do chwili tamtego spotkania z Panem Davey tłumaczyłem sobie, że owa działająca grzałka którą on posiadał i demonstrował w TV, była relatywnie nowym prototypem jaki niedawno zbudował w ramach wprowadzania udoskonaleń do swojego wynalazku. Tymczasem w czasie spotkania poznałem jeszcze jedną tajemnicę owej "grzałki sonicznej" - mianowicie że jej egzemplarz został mu "zwrócony" przez jakiegoś znajomego któremu egzemplarz ten Pan Davey podarował jeszcze w czasach kiedy ciągle sam wykonywał prototypy swojej grzałki. Ta informacja ponownie mną wstrząsnęła. Wszakże stanowiła ona upewnienie co do poprawności moich posądzeń, iż w sprawę tej grzałki jakoś zamieszana jest inteligencja opisywana w części #F tej strony. Jak bowiem było mi dobrze wiadomym, Pan Davey zaniechał na dobre wykonywanie badawczych prototypów swoich grzałek już na długo przed 1990 rokiem. Jeśli więc ktoś miał taki działający prototyp - wówczas musiał go otrzymać od Pana Davey na długo przed 1990 rokiem. Jednak w latach poprzedzających 1990 rok, konstrukcja i materiały grzałek Pana Davey były zupełnie odmienne - tak jak to pokazano na zdjęciu z "Rys. #B1". Jak więc to możliwe, że "zwrócona" została grzałka o odmiennej konstrukcji i materiałach, od grzałek które kiedyś były rozdawane. Nie będę tu już komentował faktu, jak wysoce altruistyczny musiał być ów znajomy, skoro "zwrócił" niezniszczalną grzałkę która doskonale mu służyła przez zapewne nie mniej niż 20 lat, która odznaczała się wszystkimi owymi wspaniałymi walorami użytkowymi jakie opisałem w punkcie #E5 poniżej, oraz która była unikatem na skalę światową za wejście w posiadanie którego wielu ludzi i firm zapłaciłoby fortunę.
       Ponieważ był już wieczór zaś ja spieszyłem się na spotkanie ze znajomymi na ślub córki których przybyłem do Christchurch, opisywane powyżej wstępne identyfikowanie cech i zachowań grzałki było bardzo krótkie - rzędu zaledwie kilku minut. Dla dokonania w terminie późniejszym właściwych pomiarów naukowych owej grzałki - które to pomiary opisuję w punkcie #E3 poniżej, umówiłem się z Panem Davey na spotkanie po południu dwa dni później. Pan Davey ochoczo przystał na to przyszłe spotkanie. Na pożegnanie podarował mi kopię tego wydania gazety "The Press", które zawierało opublikowany artykuł na temat tego wynalazku. Podarunek ten przyjąłem, bowiem Pan Davey pokazał mi że posiada aż kilka egzemplarzy tego właśnie wydania.
       Po pośpiesznym powrocie do hotelu pozostawiłem tam gazetę zamierzając ją przeczytać dopiero po powrocie od znajomych. Poczym zamknąłem pokój na klucz i poszedłem na spotkanie. Kiedy jednak wieczorem ponownie sięgnąłem do owej gazety, okazało się że brakuje w niej cała część A w której zawarty był ów artykuł na temat Pana Davey. A miałem wrażenie że Pan Davey dał mi kompletną gazetę (choć, niestety, nie sprawdziłem tej kompletności wcześniej). (Aby mimo wszystko artykuł ten móc przeczytać, następnego dnia zmuszony więc byłem wybrać się do biblioteki publicznej w Christchurch.) Kiedy po przeglądnięciu owej gazety wyszedłem na korytarz hotelu, niedaleko mojego pokoju dostrzegłem jakiegoś mężczyznę ubranego dokładnie tak jak ja. Mężczyzna ten zupełnie bez poruszania nogami przepłynął w poprzek korytarza znikając w ścianie. Podczas oglądania miejsca na ścianie w którym ów mężczyzna zniknął, odkryłem tam niewielki (zamknięty) schowek z małymi drzwiczkami sięgającymi mi do pasa. Hotel ten był niemal nowy, trudno mi więc było posądzać, że widziałem w nim ducha. Raczej doszedłem do wniosku, że ów mężczyzna był jednym z owych tymczasowych "symulacji" do których zdolna jest inteligencja opisana w części #F niniejszej strony. Widać z jakichś powodów ubranie się dokładnie tak samo jak ja było potrzebne do czegoś. Ujrzenie tego jegomościa oraz prawdopodobne zniknięcie z zamkniętego na klucz pokoju istotnej części gazety dodatkowo podsyciło moje przekonanie, że sprawa grzałki którą owego dnia egzaminowałem jest z jakichś powodów ogromnie istotna.
       Dwa dni później zadzwoniłem do Pana Davey aby się upewnić, że nadal pozostaje aktualne nasze poprzednio umówione spotkanie dla dokonania właściwych naukowych badań i pomiarów "grzałki sonicznej". Pan Davey jednak mnie zmartwił informacją, że niedawno miał lekki atak serca oraz że nadal czuje się niezbyt dobrze i nie jest w stanie uczestniczyć w tym spotkaniu. Poinformował mnie również przez telefon, że w międzyczasie miał okazję dokładnie przeczytać moją stronę free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii, której pełną kopię udostępniła mu autorka owego artykułu z "The Press". (Na stronie tej już od 25 maja 2003 roku promuję jego grzałkę i opisuję jej niezwykłe koleje losu - zgodnie z udzieloną mu kiedyś obietnicą.) Usiłował mnie też przekonać, że zapewne w 1998 roku widziałem wyburzanie domu innego niż jego. Ja nie argumentowałem z nim na ten temat. Z doświadczenia wiem bowiem, że trzeba mieć spory bagaż własnych obserwacji na temat możliwości cofania czasu do tyłu z pomocą wehikułów czasu, aby móc zaakceptować szokujący każdego fakt, że zdarzenia które zaszły w przeszłości ciągle daje się odwrócić jeśli ma się dostęp do wehikułów czasu. Wobec niemożności spotkania Pana Davey tego dnia, wyjaśniłem mu, że po trzydniowym pobycie w Christchurch wybieram się na tygodniową podróż wakacyjną po całej Wyspie Południowej Nowej Zelandii. Zaproponowałem też, że powrócę do Christchurch za tydzień czasu. Umówiliśmy się więc, że zasadnicze badania i pomiary naukowe jego grzałki dokonamy podczas mojego następnego pobytu w Christchurch za tydzień. Kiedy tak rozmawiałem z nim przez telefon, usłyszałem charakterystyczne trzaski które typowo się rozlegają jeśli do danej linii podłącza się jakiś trzeci słuchający. Wyglądało więc na to, że ktoś był wysoce zainteresowany aby albo poznać treść mojej prywatnej rozmowy z Panem Davey, albo też aby dać mi do zrozumienia, że każde moje słowo jest słyszane i zapewne nawet nagrywane.
       Przez następny tydzień podróżowałem po Wyspie Południowej Nowej Zelandii. Między innymi oglądałem krater Tapanui, a także inne miejsca oraz kilku znajomych których poznałem podczas poprzednich moich badań tajemnic i ciekawostek Nowej Zelandii. Kiedy po tygodniu powróciłem do Christchurch, z motelu zadzwoniłem wieczorem aby uzgodnić z Panem Davey dokładną godzinę naszego spotkania następnego dnia dla przeprowadzenia zasadniczych badań i pomiarów naukowych jego grzałki. Gdy z nim rozmawiałem, ponownie usłyszałem owe charakterystyczne odgłosy kliknięcia - jakby ktoś trzeci podłączył się do słuchania naszej rozmowy. Pan Davey tym razem był już zdrowy. W międzyczasie ogarnęły go jednak silne wątpliwości co do celowości dokonywania naukowych badań i pomiarów jego grzałki. Z powodu owego przekonania o braku celowości dokładniejszych badań i pomiarów grzałki, anulował on podczas rozmowy nasze wcześniej zaplanowane spotkanie. Korzystając jednak z okazji owej rozmowy, oraz posądzając że prawdopodobnie jest to już ostatni kontakt jaki z nim miałem, zadałem mu kilka pytań na które mi odpowiedział z widocznym ociąganiem i tylko fragmentarycznie. W odpowiedziach tych sprawiał wrażenie, że faktycznie to nie jest pewien jaka jest poprawna odpowiedź na owe pytania. Między innymi zapytałem go o szczegóły osoby która "zwróciła" mu obecny model "grzałki sonicznej", oraz zapytałem czy pamięta dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach zbudował ów obecny model "grzałki sonicznej" i podarował go owej osobie. Zapytałem go także jak tłumaczy fakt że "grzałka soniczna" według mojej oceny zbudowana jest z aluminium, podczas gdy on zawsze mi podkreślał, że jedynym materiałem który nadaje się na budowę czasz owej grzałki jest stal nierdzewna. W końcu zapytałem go czy miał jakiś oddźwięk na artykuł o nim który ukazał się w gazecie "The Press". Na to ostatnie pytanie odpowiedział, że kilka osób dzwoniło do niego w tej sprawie - niektórzy nawet ze Stanów Zjednoczonych. To ponownie mnie zastanowiło. Wszakże wiedziałem, że ani ów artykuł NIE podawał jego numeru telefonu, ani też numer ten NIE jest włączony do książki telefonicznej Christchurch. Z doświadczenia też wiem, że reporter który napisał ten artykuł NIE podałby nikomu zastrzeżonego numeru telefonu do Pana Davey. Wszakże takie podanie wybiegałoby przeciwko stwierdzeniom tzw. "Ustawy o prywatności" (tj. tzw. "Privacy Act"), która jest w Nowej Zelandii ściśle przestrzegana. Ponadto znalezienie i wypytanie tego reportera przez kogoś kto mieszka np. w USA (a nie w Nowej Zelandii) wcale nie byłoby takie proste nawet jeśli ów reporter byłby gotów podać numer wypytującemu się. Czyżby więc owo telefonowanie było jedynie "symulowane" aby spowodować efekt "zaniechania poszukiwań" poprzez stworzenie pozorów zainteresowania - tak jak to opisałem w punkcie #E4.1 poniżej.
       Następnego dnia kontynuowałem więc swoją podróż do domu, już bez ponownego kontaktowania się z Panem Davey. Jak zaś wyjaśniam to w punkcie #I1 poniżej, Pan Davey zmarł już w kilka miesięcy później i ciągle jeszcze tego samego 2008 roku - co w sumie na mnie wywarło wrażenie jakby cofnięcie jego czasu, odtworzenie jego uprzednio zburzonego domu, oraz zapewne przywrócenie go do życia, nastąpiło tylko w celu opisywanego tu spotkania ze mną.

Rys. #E1

Rys. #E1: Jeszcze jedno zdjęcie Mr Davey demonstrującego mi działanie "grzałki sonicznej". Uzupełnia ono zdjęcie "Fot. #A4". (Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
       Grzałka pokazana powyżej wyraźnie różni się od "grzałki zanurzeniowej" poprzednio pokazanej na zdjęciu z "Rys. #B1". Przykładowo, moim zdaniem jej czasza wykonana jest z aluminium, oraz czasza ta ma formę kompletnie zamkniętej kuli. Takie zaś jej zamknięcie z jednej strony eliminuje wadę konstrukcji poprzednich "grzałek zanurzeniowych" Pana Davey - która to wada polegała na niebezpieczeństwie porażenia prądowego użytkowników tych grzałek. Z drugiej jednak strony owa całkiem zamknięta czasza uniemożliwia zobaczenie co kryje się w jej środku (a tym samym sprawdzenie zasady działania tej grzałki), oraz wysoce utrudnia wymagane strojenie dźwiękowe owej grzałki. Bez zaś jej właściwego dostrojenia, grzałka ta nie będzie działała.
       Warto też zwrócić uwagę na wiek Pana Davey trzymającego omawianą grzałkę. W dniu wykonywania powyższego zdjęcia miał on ukończone 92 lata. Wszystkie zaś fakty wskazują, że tak długie życie jest wynikiem picia natelekinetyzowanej wody wytwarzanej przez omawianą tutaj grzałkę podczas jej zagotowywania na zasadzie telekinezy. Więcej na temat wody życia wytwarzanej przez omawiana tutaj grzałkę wyjaśnione zostało w punkcie #E6 poniżej.


#E2. Co odnotowałem podczas owych kilku-minutowych badań identyfikujących w których Pan Davey zademonstrował mi działanie "grzałki sonicznej":

       Kiedy w latach 1990 do 1992 kontaktowałem się z Panem Davey, nie posiadał on żadnej działającej grzałki. (Ostatni działający prototyp jaki zbudował, zepsuł mu się jakiś czas przed moim skontaktowaniem się z nim.) Nie byłem więc wówczas w stanie przeegzaminować tej grzałki w działaniu. Jednak podczas naszego spotkania na początku lutego 2008 roku, wynalazca ten posiadał działającą "grzałkę soniczną". Zademonstrował mi więc jak ona działa, a w ten sposób umożliwił mi dokonanie kilku interesujących obserwacji na temat jej pracy. Poniżej opiszę najważniejsze z tych obserwacji, oraz zinterpretuję co z nich wynika.
       (1) "Grzałka soniczna" zagotowywuje wodę natychmiast po tym jak zostanie włożona do owej wody. W przypadku użycia dowolnych innych grzałek do zagotowywania wody, woda owa otrzymuje ciepło od grzałki na zasadzie "przewodzenia ciepła". To zaś oznacza, że bez względu na wydajność energetyczną grzałki, w tych innych metodach podgrzewania zawsze mija jakiś okres czasu zanim energia cieplna przemieści się z grzałki do wody. W rezultacie w każdym innym rodzaju grzałki woda zagotowywuje się z wyraźnym opóźnieniem czasowym. Tymczasem w przypadku "grzałki sonicznej" cała objętość wody zaczęła się gotować niemal natychmiast po włożeniu grzałki do szklanki z wodą. Czas jaki upłynął pomiędzy włożeniem tej grzałki do wody, a chwilą gdy woda ta osiągnęła stan pełnego wrzenia w calej swej objetości, był rzędu sekund. Owo zagotowaywanie wygląda więc niemal jak zjawisko formowania się bąbelek gazu w znanym mi z czasów dzieciństwa produkowaniu tzw. "wody sodowej" poprzez wlanie do szklanki wody odrobiny octu oraz wsypanie tam łyżeczki sody oczyszczonej. Znaczy, po włożeniu owej "grzałki sonicznej" do szklanki, cała objętość wody zaczęła formować maleńkie bąbelki pary, które to bąbelki w pierwszej fazie po wydostaniu się na powierzchnię tworzyły nawet rodzaj jakby grubego "kożucha", czy grubej "warstewki przeźroczystej pianki", ponad powierzchnią wody. (Ów "gruby kożuch", czy też "warstewka przeźroczystej pianki", widoczny jest na zdjęciu z "Rys. #E2b".)
       (2) "Grzałka soniczna" zagotowywuje wodę równocześnie w całej objętości. Znaczy, po włożeniu grzałki do wody, natychmiast cała objętość owej wody generuje miniaturowe bąbelki pary i cała ta woda zaczyna się gotować.
       (3) Praktycznie wszystkie zjawiska które poznaliśmy przy użyciu klasycznych grzałek elektrycznych, dla "grzałki sonicznej" mają zupełnie odmienny przebieg. Stąd np. badania owej grzałki muszą stosować odmienną technikę i zasadę niż badania klasycznych grzałek elektrycznych.
       (4) "Grzałka soniczna" jest całkowicie bezpieczna w użyciu. Mianowicie, do jej zewnętrznej (kulistej) czaszy buferującej - patrz (2) na "Rys. #B2", zawsze podłączony jest zerowy (uziemniający) przewód zasilania prądowego. Dlatego napięcie elektryczne zasilające tą grzałkę nie przenosi się do wody. Użytkownik może więc swobodnie dotykać zarówno powierzchni grzałki podłączonej do elektryczności, jak i powierzchni wody, nie doznając przy tym porażenia prądowego.
       Ja z ciekawości dotykałem zarówno podłączoną do prądu ową grzałkę, jak i wodę którą ona zagotowywała. Nie czułem przy tym żadnej sensacji. Interesujące w tym eksperymencie było, że na przekór bycia podłączoną do prądu z sieci oraz bycia gotową do zagotowania wody, "grzałka soniczna" wcale nie jest gorąca (tak jak byłaby podłączona do prądu grzałka oporowa). Jej podgrzanie następuje jedynie kiedy grzałka ta zagotuje wodę - a stąd przejmie jakąś część ciepła od owej wody. Natychmiast jednak po jej wyjęciu z wody, grzałka ta stygnie.
       Faktycznie też, jeśli chodzi o bezpieczeństwo użycia, "grzałka soniczna" jest znacznie bezpieczniejsza od wszelkich innych grzałek znanych na Ziemi. Przykładowo, w punkcie #E5 tej strony wyjaśniłem że NIE jest ona w stanie spowodować pożaru nawet jeśli pozostawi się ją bez nadzoru i pozwoli jej wygotować całą wodę. Kiedy bowiem nie jest ona zanurzona we wodzie wówczas natychmiast przestaje generować ciepło.
       (5) "Grzałka soniczna" zagotowywuje każdą ilość dowolnego płynu bazującego na wodzie. W przeciwieństwie do innych odmian grzałek, które posiadają granice dla najmniejszej ilości wody którą są one w stanie zagotować, "grzałka soniczna" zagotowuje każdą ilość wody. Faktycznie to jest ona w stanie zagotować nawet wodę w łyżce. Jako taka, sprzyja ona oszczędzaniu energii ponieważ umożliwia zagotowywanie tylko tej ilości wody jaka komuś jest właśnie potrzebna. Ponadto grzałka ta jest w stanie zagotować każdy płyn, nie zaś jedynie czystą wodę. W ten sposób umożliwia np. natychmiastowe zagotowanie sobie zimnego kakao czy kawy już po tym jak ich proszek rozpuszczony został w szklance zimnej wody czy mleka.
       (6) "Grzałka soniczna" zmienia własności fizyczne zagotowywanej przez siebie wody. Ta telekinetyczna zmiana własności fizycznych owej wody opisana jest dokładniej w punkcie #E6 tej strony. Zmiana własności wody objawia się m.in. w tym, że bąbelki formowane podczas gotowania tą grzałką są trwałe i nie zanikają tak szybko jak przy gotowaniu innymi metodami. Ponadto odgłos gotowania tą grzałką jest całkowicie odmienny niż przy gotowaniu normalnymi metodami. Posądzam także że długowieczność wynalazcy, podkreślona w podpisie pod "Rys. #E1", jest również wynikiem owej zmiany własności tej wody.
       (7) "Grzałka soniczna" w technicznej wersji pokazanej na niniejszej stronie wykazuje podobny pobór energii elektrycznej jak każda inna grzałka (na przekór że w wersji pokazanej na "Rys. #B1" podobno konsumowała ona niemal zero mocy elektrycznej). Jak ilustruję to i wyjaśniam na "Rys. #E2" poniżej, "grzałka soniczna" w opisywanej tutaj wersji według moich estymatów wcale nie wykazuje mniejszego poboru mocy elektrycznej w porównaniu z innymi (klasycznymi) rodzajami grzałek. Ten zaś fakt stoi w wyraźnej sprzeczności z wynikami badań "grzałki imersyjnej" pokazanej na zdjęciu z "Rys. #B1". Wszakże tamta "grzałka imersyjna" podobno badana była przez "ekspertów" i podobno wyraźnie demenstrowała wówczas brak poboru mocy elektrycznej podczas generowania ciepła. To właśnie z powodu owego "normalnego" zużycia energii przez "grzałkę soniczną", w połączeniu z tajemniczymi okolicznościami w jakich grzałka ta została "zwrócona" Panu Davey, ja osobiście posądzam, że jest ona rodzajem konia trojańskiego który za pomocą tricku bardzo podobnego do tricku opisanego na stronie memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć, ma na celu wysoce zmyślne zniechęcenie ewentualnych zainteresowanych tą grzałką do podjęcia jej produkcji fabrycznej. Moje dedukcje na temat zasady na jakiej trick ten ma działać opisałem w punkcie #E4.1 poniżej.
* * *
Rys. #E2a Rys. #E2b Rys. #E2c

Rys. #E2abc: Działanie i pobór energii elektrycznej przez "grzałkę soniczną". Oto trzy zdjęcia "grzałki sonicznej" fotografowanej w różnych fazach zagotowywania w szklance typowej wielkości (o pojemności około 0.25 litra) dwóch odmiennych ilości wody. Proszę odnotować że zasilanie owej grzałki następuje poprzez amperomierz. Stąd każde ze zdjęć pokazuje pobór mocy elektrycznej w uchwyconej na danym zdjęciu fazie zagotowywania. Jak też widać to na powyższych zdjęciach, ów pobór mocy przez pokazaną tutaj "grzałkę soniczną" jest bardzo podobny jak pobory mocy konwencjonalnych grzałek z drutu opornikowego. (Kliknij na powyższe zdjęcia aby oglądać je w powiększeniu.)
       Powinienem tutaj wyjaśnić, że taka "normalna" konsumpcja energii elektrycznej, jaka jest zgodna z prawami fizyki klasycznej, podobno wcale nie ujawniała się podczas badań oryginalnej grzałki Pana Davey'a pokazanej na fotografii z "Rys. #B1" powyżej. Ten zaś fakt, w połączeniu z tajemniczymi okolicznościami w jakich grzałka ta została "zwrócona" Panu Davey, sugerują że pokazana tutaj grzałka zapewne jest rodzajem konia trojańskiego specjalnie opracowanego aby zaindukować inne metody blokowania produkcji tej grzałki - tak jak to opisane zostało w punkcie #E4 niniejszej strony. Wszakże inteligencja opisywana w części #F tej strony dała się nam już poznać z używania najróżniejszych "tricków" i "fabrykacji" stosowanych do zasiewania konfuzji wśród ludzi. Jeden z takich "tricków", który również bazował na zasadzie "konia trojańskiego", opisany został dokładniej na odrębnej stronie internetowej memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć.
       Rys. #E2a (lewo): Zdjęcie wykonane w pierwszej fazie zagotowywania w szklance niewielkiej ilości wody. Zdjęcie to dokumentuje m.in. że opisywana tutaj grzałka jest w stanie zagotować każdą ilość wody w każdym naczyniu, w tym nawet ilość wody tak małą, że jedynie fragment grzałki jest w niej zanurzony, pozostały zaś fragment wystaje ponad powierzchnię wody. W przypadku używania grzałek z drutu oporowego, zagotowywania tak małej ilości wody skończyłoby się przegrzaniem, a stąd i przepaleniem, danej grzałki.
       Energia dostarczana do wody w owej fazie musi zaspokajać pobór energii na podnoszenie temperatury wody wynikający z "ciepła właściwego" tego płynu, jak również musi ona zaspokajać pobór energii na równoczesne odparowywanie tej wody wynikający z "ciepła parowania". Amperomierz uchwycony na zdjęciu wskazuje pobór prądu wynoszący około 5 Amperów. Przy typowym napięciu zasilania prądu sieci, to oznacza, że grzałka ta konsumuje właśnie około 1100 Wat energii elektrycznej.
       Rys. #E2b (środek): Zdjęcie wykonane w pierwszej fazie zagotowywania w szklance około dwukrotnie większej ilości wody. Interesujący fakt uchwycony na tym zdjęciu, jest że grzałka ta zagotowuje wodę natychmiast w całej jej objętości, a także że natychmiast po włożeniu grzałki do wody w całej swej objętości woda ta formuje miniaturowe bębelki przeźroczystej pary.
       Ciekawostką która relatywnie dobrze ujawnia powyższe zdjęcie, jest fakt że woda zagotowywana za pomocą tej grzałki zmienia swoje parametry. Mianowicie bańki pary formowane podczas jej gotowania wcale nie pękają po wydobyciu się na powierzchnię wody - tak jak to ma miejsce w normalnych grzałkach. W pokazanej tutaj grzałce bańki te stają się trwalsze i formują grubą warstwę przeźroczystej piany ponad gotującą się wodą. Piana ta wygląda niemal tak samo jak piana nad piwem nalewanym do kufla. Tyle tylko że jest przeźroczysta. Jej grubą warstwę widać relatywnie dobrze ponad powierzchnią wody z powyższego zdjęcia. Ja osobiście wierzę że ta zmiana cech fizykalnych wody podczas jej zagotowywania omawianą tutaj grzałką wynika z telekinetycznej zasady działania tej grzałki. Mianowicie grzałka ta nie tylko nagrzewa wodę naraz w całej objętości, ale także równocześnie ją telekinetyzuje - tak jak to opisuję w punkcie #E6 poniżej.
       Energia dostarczana do wody w owej fazie musi zaspokajać pobór energii na podnoszenie temperatury wody wynikający z "ciepła właściwego" tego płynu, jak również musi ona zaspokajać pobór energii na równoczesne odparowywanie tej wody wynikający z "ciepła parowania". Amperomierz uchwycony na zdjęciu wskazuje pobór prądu wynoszący około 8 Amperów. Przy typowym napięciu zasilania prądu sieci, to oznacza, że grzałka ta konsumuje właśnie około 1800 Wat energii elektrycznej.
       Rys. #E2c (prawo): Zdjęcie wykonane w drugiej fazie odparowywania ze szklanki tej samej ilości wody co na zdjęciu (b) - czyli około dwukrotnie większej ilości wody niż na zdjęciu (a).
       Na powyższym zdjęciu warto zwrócić uwagę na duże jakby przeźroczyste "bańki" formowane trwale ponad powierzchnią gwałtownie gotującej się wody. Na zdjęciu wyglądają one jakby nad wodą znajdowały się kawalki lodu. Te trwałe bańki dowodzą że cechy fizykalne wody którą grzałka ta gotuje uległy zmianie. Z kolei niemal jedyną zmianę jaką grzałka działająca na zasadzie telekinezy jest w stanie wprowadzić, to telekinetyzowanie owej wody. Stąd uchwycone powyżej bańki są kolejnym ilustratywnym dowodem (obok długowieczności wynalazcy tej grzałki) na poprawność wniosku omawianego w punkcie #E6 tej strony, mianowicie że grzałka ta wytwarza natelekinetyzowaną wodę życia.
       Na zmianę własności wody zagotowywanej przez omawianą tutaj grzałkę wskazuje również odmienny odgłos wydawany podczas gotowania tą grzałką. Mianowicie woda ta wcale nie bulgocze tak jak woda gotowana w zwykły sposób, a wydaje ostry dźwięk podobny do strzelania czy do wdmuchiwania powietrza przez słomkę w wodę zmieszaną z mydłem a używaną do formowania baniek mydlanych. Ten odmienny dźwięk gotowania z użyciem omawianej tutaj grzałki, w lutym 2008 roku dawało się usłyszeć po kliknięciu na link do wideo pokazującego tą grzałkę, jaki to link o tytule "Watch audio slideshow of Peter Davey" istniał na stronie http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html udostępniającej artykuł na temat Pana Davey i jego grzałki.
       Energia dostarczana do wody w owej fazie tym razem musi więc zaspokajać jedynie pobór energii na odparowywanie gotującej się wody - tj. zaspokajać pobór wynikający jedynie z "ciepła parowania". Wszakże temperatura wody zapewne ustala się w tej fazie na wartości 100 stopni Celsiusza - czyli woda nie powinna pobierać już energii poprzez swoje "ciepło właściwe". Amperomierz uchwycony na zdjęciu wskazuje pobór prądu wynoszący około 3 Amperów. Przy typowym napięciu zasilania prądu sieci, to oznacza, że grzałka ta konsumuje właśnie około 700 Wat energii elektrycznej.


#E3. Badania i pomiary które zaplanowałem do zrealizowania na "grzałce sonicznej":

       Najważniejszym celem dla którego chciałem dokładnie przebadać "grzałkę soniczną" było ustalenie czy grzałka ta jest tzw. "urządzeniem darmowej energii", znaczy czy jej sprawność energetyczna jest wyższa od 100% (czy też - jak u wszystkich grzałek klasycznych, jest ona niższa od 100%). Po wstępnych badaniach identyfikujących ustaliłem, że najprościej i najdokładniej wyznaczenie tej sprawności można będzie uzyskać poprzez sporządzenie tzw. "bilansu energetycznego" dla odparowania przez tą grzałkę znanej (niewielkiej) ilości wody. Znając bowiem jak wiele wody zostało odparowane, w jakim czasie, przy jakim poborze prądu, oraz przy jakiej temperaturze, daje się relatywnie dokładnie ustalić ilość energii elektrycznej pobranej przez grzałkę do odparowania owej wody, oraz ilość energii cieplnej ulatującej z odparowywaną parą (albo strumień dostarczanej energii elektrycznej oraz strumień ulatującej energii cieplnej).
       Z kolei sporządzenie bilansu energetycznego i wyznaczenie sprawności tej grzałki podczas samego zagotowywania owej wody - co normalnie czyni się w konwencjonalnymi grzałkami, okazało się tu bardzo trudne. Powodem jest bardzo krótki czas zagotowywania się (rzędu sekund) - który bardzo trudno pomierzyć dokładnie, oraz nieustaloność samego procesu podgrzewania. Wszakże w omawianej grzałce podczas zagotowywania się wody wszystkie parametry pracy ulegają nieustannym zmianom.
       Aby móc dokładnie pomierzyć sprawność owej grzałki poprzez pomiary odparowania wody, potrzebowałem pomierzyć: (a) pobór mocy elektrycznej przez ową grzałkę (Volty i Ampery) mający miejsce w ustalonym energetycznie stanie pełnego gotowania się wody, (b) temperaturę pary ulatującej z gotującej się wody, (c) ilość wygotowanej wody, (d) czas trwania wygotowania danej ilości wody. Dla dokonania takich pomiarów potrzebna jest minimalna ilość sprzętu pomiarowego, mianowicie tylko: voltomierz i amperomierz, termometer, stoper, oraz miarka objętości wody.
       Ewentualne sfałszowanie wyników bilansu energetycznego dla tej grzałki mogłoby nastąpić, gdyby "grzałka soniczna" poprzez odpowiednie dobranie materiałów i częstotliwości rezonansowych została tak skonstruowana, że zamiast wykonywania jedynie pracy zagotowywania i odparowywania wody, dokonywałaby ona także dodatkowej pracy dysocjacji zagotowywanej wody na tlen i wodór. Dlatego niezależnie od pomiarów konsumpcji energii przez tą grzałkę, konieczne jest przeprowadzenie eksperymentów które sprawdzą czy grzałka powoduje wydzielanie się z wody jedynie pary wodnej, czy też emituje ona także wodór i tlen. Sprawdzenia tego najłatwiej dokonać poprzez przystawienie zapalonej zapałki do pary (lub gazów) ulatującej z wody gotowanej przez ową grzałkę. Jeśli w parze tej zawarty jest znaczący procent tlenu i wodoru, taka zapalona zapałka powinna zainicjować ich spalanie się (tj. wydać odgłos "puf"). W przeciwnym wypadku zapałka powinna być po prostu zgaszona mokrym podmuchem tej pary. Oczywiście eksperyment z zapaloną zapałką jest tylko najprostszym eksperymentem możliwym do przeprowadzenia. Inne eksperymenty mogą obejmować np. zgromadzenie owych gazów ponad powierzchnią szklanki odwróconej do góry dnem i początkowo wypełnionej wodą aby sprawdzić czy po ostygnięciu gazy te zanikną (tj. czy skraplająca się para wessie do owej szklanki wodę na tej samej zasadzie jak czyniło to kiedyś "stawianie baniek"). Osoby o zaawansowanej znajomości chemii mogą też wyłapywać gazy ulatujące z gotującej się wody i poddawać owe gazy analizie chemicznej ustalającej ich skład.


#E4. Z jakich powodów ja osobiście uważam, że "grzałka soniczna" jest rodzajem "konia trojańskiego" który z pomocą jakiegoś tricku ma nadal blokować wdrożenie wynalazku Pana Davey do masowej produkcji fabrycznej:

       Z opisywaną tutaj "grzałką soniczna" związany jest cały szereg nadwyczajnych okoliczności. Niektóre z owych okoliczności graniczą nawet z "nadprzyrodzonością". Wyszczególnijmy tutaj najważniejsze z owych okoliczności:
       (1) Opublikowanie informacji o "grzałce sonicznej" nastąpiło w tak zmyślny sposób aby potem dało się twierdzić że wiedza o owej grzałce wcale NIE jest utrzymywana w tajemnicy przed społeczeństwem, a jednocześnie aby zminimalizować liczbę ludzi którzy o grzałce tej się dowiedzą. Przykładowo, artykuł o owej grzałce ukazał się głęboko ukryty na stronie A13 lokalnej gazety z Christchurch, o nazwie The Press, wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008. Gazeta ta posiada ograniczoną cyrkulację będąc czytaną głównie przez mieszkańców miasta Christchurch oraz jego okolicy. Z kolei reportaż dziennika telewizyjnego TVNZ 1, z dnia 30 stycznia 2008 roku, nadany został tylko w środę o godzinie 23:00, czyli w czasie kiedy większość pracujących ludzi zwykle śpi. Nawet więc ja, na przekór że NIE pracuję, też niemal go przegapiłem ponieważ w godzinie jego nadawania zwykle już spię.
       (2) "Grzałka soniczna" została "zwrócona" Panu Davey w dosyć tajemniczych okolicznościach. Pan Davey definitywnie zaprzestał produkcji swoich grzałek na długo przed 1990 rokiem. Musimy więc hipotetycznie założyć, że ów ktoś otrzymał egzemplarz owej grzałki kiedy jeszcze była ona wytwarzana dla dokonywania jej badań. Dlaczego taki ktoś "zwrócił" Panu Davey ową grzałkę po ponad 20 latach? I to na przekór że wykazuje ona wszelkie owe niesłychane zalety opisywane w punkcie #E5 poniżej, oraz na przekór że Pan Davey najwyraźniej nie pamięta już obecnie okoliczności kiedy zbudował ową grzałkę i dał ją temu komuś. Nie będę już tutaj dociekał faktu, że grzałka aż tak użyteczna i tak intensywnie eksploatowana (jak na to wskazuje jej powycierany i zużyty wygląd), podobnie jak wszystko inne w naszym świecie fizycznym, też podlega wypadkom i złemu potraktowaniu. Stąd do dzisiaj już dawno powinna zostać przypadkowo połamana lub przepalona. Wszakże na przekór swojej "niezniszczalności", każda inna z oryginalnych grzałek Pana Davey bywała przepalana lub przypadkowo niszczona po zaledwie kilku latach użycia. Trudno więc pogodzić poziom zużycia owej grzałki widoczny na jej zdjęciach, z jej nadal doskonałym działaniem w chwili obecnej. Chyba że się założy, że ów poziom zużycia został upozorowany (tj. że grzałka została specjalnie wyprodukowana przez kogoś aby wyglądała jak stara i długo używana.)
       (3) "Grzałka soniczna" używa odmienną konstrukcję i materiały niż grzałki produkowane przez Pana Davey. Przykładowo, według mojej oceny czasze "grzałki sonicznej" wykonane zostały z jakiegoś stopu aluminium - aczkolwiek nie miałem możliwości aby sprawę tą konklusywnie przebadać. Czasze te bowiem wyglądają jak wykonane ze stopu aluminium, kiedy je opukiwałem palcem wydawały one odgłos stopu aluminium, oraz powodowały że cała grzałka była uderzająco lekka - tak właśnie jakby wykonana była z aluminium. Tymczasem wszelkie znane mi oryginalne grzałki Pana Davey, a także wszystkie części jakie w 1990 roku Pan Davey demonstrował mi zgromadzone dla podjęcia masowej produkcji tej grzałki, posiadały czasze wykonane ze stali nierdzewnej. Także kiedy podczas naszych rozmów telefonicznych wprost zapytywałem Pana Davey o materiał z jakiego wykonana jest owa grzałka, on twierdził że jej czasze są wykonane ze stali nierdzewnej.
       (4) "Grzałka soniczna" posiada rozwiązany w sobie problem porażenia użytkownika, który był główną wymówką na jakiej podstawie biurokraci blokowali kiedyś pozwolenie na podjęcie fabrycznej produkcji owej grzałki. Aż do roku 1992, głównym powodem dla jakiego blokowano pozwolenie na podjęcie produkcji grzałki Pana Davey, było że grzałka ta w wersji pokazanej na "Rys. #B1" oraz "Rys. #B2" umożliwiała użytkownikowi dotknięcie czaszy rezonującej zasilanej prądem, a stąd umożliwiała prądowe porażenie użytkownika. Kiedy jednak grzałka pokazana w niniejszej części #E została "zwrocona" Panu Davey, zawierała ona ów problem już rozwiązany. Ja osobiście wierzę jednak, że Pan Davey sam nie rozwiązał tego problemu. Wszakże zaprzestał on kompletnie konstruowania swoich grzałek jeszcze przed rokiem 1990. Do roku zaś 1990 jego grzałki budowane były według wzorca pokazanego na "Rys. #B1" oraz "Rys. #B2".
       (5) Parę miesięcy przed ukazaniem się programu o grzałce Pana Davey kontaktowało mnie kilku anonimowych osób twierdzących że budują ową grzałkę. Wysoce intrygujący w owych kontaktach okazywał się jeden szczegół. Mianowicie, jedna z tych osób wypytywała mnie czy istnieje jakiś powód wynikający z zasady działania tej grzałki, dla którego to powodu Pan Davey nie używał w swojej grzałce kulistej i całkowicie zamknietej czaszy buferującej. Potem w programie telewizyjnym zobaczyłem taką właśnie zamkniętą czaszę buferującą obecną w modelu grzałki który ktoś "zwrócił" Panu Davey.
       (6) "Grzałka soniczna" dokumentuje użycie technologii wykonania która jest na tyle zaawansowana że nie mogła być dostępna dla Pana Davey w czasach kiedy produkował on swoje grzałki. Przykładowo, grzałka ta posiada całkowicie zamkniętą kulistą czaszę buferującą (patrz czasza (2) z "Rys. #B2"), która to czasza wysoce utrudnia, jeśli nie całkowicie uniemożliwia, jej soniczne strojenie. Ponadto czasza ta została wysoce fachowo zespawana. Z kolei tak fachowe zespawanie leżało poza możliwościami technicznymi chałupniczej produkcji Pana Davey - szczególnie jeśli czasza ta faktycznie wykonana jest z aluminium. (Jak niektórym być może jest wiadomo, aluminium i jego stopy są wyjątkowo trudne do zespawania.)
       (7) Podczas moich prób naukowego przebadania i pomierzenia owej "grzałki sonicznej" miały miejsce zdarzenia które można też interpretować jako czyjeś skryte działania nakierowane na uniemożliwienie mi dokonania tychże badań. Zdarzenia te bowiem łatwo mogły być zaindukowane czyimiś skrytymi działaniami. Przykładowo, przed pierwszą datą kiedy umówiłem się z Panem Davey na przebadanie i pomierzenie jego grzałki, doznał on jakiejś formy "ataku serca" uniemożliwiającego dokonanie badań jego grzałki. Z kolei kiedy skontaktowałem się z nim ponownie tydzień później, wyraźnie był on przez kogoś przekonany, że NIE ma potrzeby na dokonanie pomiarów ani badań jego grzałki. Temu przekonaniu o bezcelowości badań, Pan Davey hołdował na przekór że podczas reportażu telewizyjnego na temat jego grzałki jakiś postronny opiniodawca powtarzalnie zaprzeczał stwierdzeniom wynalazcy, nie bazując jednak swego zaprzeczania na żadnych konkretnych badaniach tej grzałki.
       (8) Kiedy rozmawiałem przez telefon z Panem Davey o "grzałce sonicznej", powtarzalnie słyszałem charakterystyczne "kliknięcia" które typowo są oznaką kogoś trzeciego podłączającego się do rozmowy aby ją podsłuchać. Z owych zaś "kliknięć" wnoszę, że telefon Pana Davey był wówczas pod czyimś dyskretnym nadzorem. To zaś oznacza, że ktoś tajemniczy ma jakiś interes aby wiedzieć wszystko w sprawie owej grzałki, oraz że sprawa tej grzałki wcale nie podlega przypadkowemu przebiegowi zdarzeń.
       (9) Ja na własne oczy widziałem że budynek w którym Pan Davey mieszka był wyburzany w 1998 roku, jednak ponownie istniał w niemal oryginalnej formie w 2008 roku. To zaś oznacza, że istniał ważny powód dla cofnięcia czasu do tyłu i dla przywrócenia tego budynku do jego uprzedniej formy.
       (10) Inteligencja opisywana w części #F tej strony, ma już długą tradycję w zmyślnym blokowaniu naszej cywilizacji przed wdrożeniem technologii bazujących na zjawisku technicznej telekinezy. Przykładowo, jak to opisałem w podrozdziale K2.3.1 z tomu 10 monografii [1/4], to właśnie owa inteligencja uprzednio zablokowała upowszechnienie się technologii telekinetycznej "thesta distatica" produkującej darmową energię, jednak zamkniętej przed światem w szwajcarskiej komunie religijnej o nazwie Methernitha.
* * *
       Powyższe okoliczności są ogromnie wymowne. Trudno też posądzać, że są one jedynie tzw. "zbiegami okoliczności". Ponadto są one jakby "uzupełniane" przez kilka wysoce wymownych zdarzeń mających miejsce już uprzednio. Przykładowo, są one uzupełniane przez zdarzenia opisane na odrębnej stronie internetowej memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć. Owe wymowne okoliczności są też uzupełniane przez zdarzenia opisane w "części #C" niniejszej strony - kiedy to użyte zostały wszelkie możliwe metody administracyjnego przymuszania aby tylko powstrzymać wdrożenie do produkcji wynalazku Pana Davey'a.
       Mając więc na uwadze owe wymowne okoliczności towarzyszące pojawieniu się "grzałki sonicznej", a także uwzględniając inne zdarzenia które je uzupełniają, ja osobiście uważam, że opisywana tutaj "grzałka soniczna" faktycznie jest rodzajem "konia trojańskiego" celowo podsuniętego naszej cywilizacji aby za pomocą jakiegoś tricku dodatkowo przedłużyć dotychczasowe powtrzymywanie wynalazku Pana Davey przed wdrożeniem do masowej produkcji. Według mojej opinii, model "grzałki sonicznej" pokazanej na zdjęciach z "Fot. #A4", a także "Rys. #E1" do "Rys. #E3", NIE został wyprodukowany przez Pana Davey. Wyrażając powyższe innymi słowy, moim osobistym zdaniem "grzałka soniczna" faktycznie stanowi technologię celowo spreparowaną dla zniechęcenia wszystkich zainteresowanych do jej fabrycznego wdrożenia i tak zaprojektowaną aby pod każdym wzgędem formowała mylącą opinię o faktycznym wynalazku Pana Davey.
       Ja sam mogę jedynie spekulować jaki mógłby być ów plan działania czy "trick" za pomocą którego ma być uzyskane dalsze wstrzymanie podjęcia fabrycznej budowy owej grzałki. (Wyniki swoich domysłów i spekulacji na ten temat przytoczyłem w punkcie #E4.1 poniżej.) Dlatego osoby które zechcą wdrożyć ową grzałkę do seryjnej produkcji powinny się duchowo przygotować na lawinę niespodziewanych przeszkód i problemów. Pozostałych zaś czytelników niniejszej strony zachęcam do uświadomienia sobie na przykładzie losów owej grzałki, że "przekleństwo wynalazców" wcale nie jest mitem, a faktycznie działa ono na Ziemi. Jednym zaś z niezliczonych dowodów skrytej działalności tego przekleństwa na Ziemi jest m.in. fakt, że na przekór iż dostepny jest obecnie do wglądu działający model tej grzałki i że ja jestem gotów udzielać konsultacji jak ją zbudować, oraz na przekór że już jest aż tak wiele wiadomo na temat jej budowy, działania, własności i historii, grzałki tej długo jeszcze nie będziemy mogli zakupić w sklepach. Wielokrotnie też zapewne w przyszłości usłyszymy że ktoś chce ją wdrożyć do produkcji, jednak z jakichś tam tajemniczych powodów nadal nie jest w stanie tego uczynić.
* * *
Rys. #E3

Rys. #E3: Przykład wyrafinowanej technologii użytej do wykonania powyższej grzałki. W tym przypadku pokazane zostało technicznie niemal doskonałe przyspawanie pokrywy dolnej na "czaszę buforującą". Takie przyspawanie w chałupniczych warunkach jakimi dysponował Pan Davey jest niemal niemożliwe - szczególnie jeśli czasza ta wykonana została z aluminium. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.) Taka wyrafinowana technologia nie leżała w możliwościach technicznych Pana Davey w czasach kiedy ja utrzymywałem z nim kontakty. Wszakże fachowe spawanie czaszy kulistej jest jednym z najtrudniejszych zadań technicznych. Szczególnie zaś bezbłędne zespawanie czaszy aluminiowej. To właśnie dlatego ja osobiście uważam, że powyższa grzałka reprezentuje obcą technologię podrzuconą nam celowo jako rodzaj "konia trojańskiego". Z kolei "trickowe" użycie owego "konia trojańskiego" pozwoli zapewne nadal wstrzymywać wdrożenie do produkcji owej grzałki - tyle że tym razem za pomocą odmiennej metody niż poprzez użycie biurokratycznych przeszkód opisywanych w "części #C" niniejszej strony.


#E4.1. Pospekulujmy jak owo "przekleństwo wynalazców" może użyć "grzałkę soniczną" jako rodzaj "konia trojańskiego" blokującego i opóźniającego wdrożenia technologii tej grzałki do masowej produkcji fabrycznej:

       Wszystkie okoliczności sugerują, że opisywana tutaj "grzałka soniczna" faktycznie została nam podrzucona aby działała jako rodzaj "konia trojańskiego" który opóźnia i blokuje fabryczne wdrożenie na Ziemi zaawansowanej technologii jaką grzałka ta sobą reprezentuje. W naszym interesie leży więc zidentyfikowanie sposobów na jakie owa grzałka ma działać właśnie jak ów "koń trojański". Wszakże jeśli sposoby te zidentyfikujemy, wówczas znacznie łatwiej przyjdzie nam ich pokonanie i zbudowanie owej grzałki. Oto więc moje dedukcje co do możliwych sposobów na które grzałka ta ma działać jako ów "koń trojański". (Nazywam je dedukcjami, choć tak naprawdę to trudno przewidzieć jak inteligencja opisywana w części #F tej strony wykorzysta tą grzałkę dla dalszego blokowania jej wdrożenia do produkcji. Wszakże sposób jej myślenia jest drastycznie odmienny niż nasz sposób myślenia.)
       (1) Istnienie tej grzałki prawdopodobnie zniechęci innych hobbystów do odtworzenia wynalazku Pana Davey'a. Ludzka natura jest bowiem taka, że świadomość iż ktoś ma już działające dane urządzenie, zawsze zniechęca do wynajdowania tego urządzenia na nowo. Wszakże takie wynajdowanie na nowo czegoś co już istnieje jest przysłowiowym "wyważaniem już otwartych drzwi". Dlatego wynalazcy którzy bez istnienia działającego prototypu tej grzałki zapewne sami ponownie by ją wynaleźli, tym razem odłożą próby takiego wynalezienia na czas kiedy będą mogli oglądnąć sobie lub zakupić już zbudowaną taką grzałkę - co oczywiście nigdy nie nastąpi.
       (2) Istnienie tej grzałki pozwala generować "pozorne zainteresowanie" które zniechęciło do szukania faktycznego zainteresowania. Znaczy, ktoś mógł powtarzalnie dzwonić do Pana Davey i sprawiać na nim wrażenie, że czynione są postępy we wdrożeniu jego grzałki. Tymczasem faktycznie nic NIE było czynione, a jedynie miało miejsce "granie na zwłokę". Z kolei owe pozorne zainteresowanie neutralizowało ewentualne próby znalezienia kogoś kto faktycznie grzałkę tą chciałby wdrożyć do produkcji fabrycznej.
       (3) Posiadanie tej grzałki, oraz pozorne zainteresowanie jakie ona wzbudzała, psychologicznie zniechęcało jej wynalazcę do dopomożenia innym badaczom w jej zbudowaniu. Wszakże gdyby wynalazca nie posiadał żadnego działającego egzemplarza swej grzałki, wówczas miałby istotną motywację aby popierać wysiłki innych badaczy którzy staraliby się zbudować taki pracujący egzemplarz. Kiedy jednak wynalazca sam posiadał taki pracujący egzemplarz, jego psychologiczne nastawienie kierowało się bardziej na znalezienie dla niej producenta, niż na dopomożenie innym badaczom w powieleniu i poznaniu technologii jej wykonania. Z kolei poszukiwanie producenta łatwo daje się przedlużać w nieskończoność. Jednocześnie przez tak długo aż potencjalny producent tej grzalki nie opanuje technologii jej wykonania, grzałka ta faktycznie jest blokowana przed próbami podjęcia tej produkcji.
       (4) Grzałka specjalnie skonstruowana dla pełnienia funkcji "konia trojańskiego", niezależnie od użytecznego zagotowywania wody może również realizować kilka innych działań które będą szkodziły jej przydatności. Jeśli "grzałka soniczna" była zbudowana specjalnie aby wypełniać funkcję "konia trojańskiego", wówczas z całą pewnością niezależnie od nadania jej możliwości zagotowywania wody, otrzymała ona też kilka innych możliwości które okażą się szkodliwe w jej zastosowaniach jako grzałka. Przykładowo, może ona posiadać zdolność do dodatkowego realizowania bezużytecznej w tej grzałce dysocjacji wody, co wydatnie obniżyłoby jej sprawność energetyczną. (Czy grzałka ta realizuje taką dysocjację wody na wodór i tlen, daje się to sprawdzić eksperymentem opisanym w punkcie #E3 powyżej.) Wszakże zgodnie z innymi eksperymentami dokonywanymi nad telekinetyczną dysocjacją wody a opisywanymi w podrozdziale K3.2 z tomu 10 monografii [1/4], różnica pomiędzy telekinetyczną dysocjacją wody a telekinetycznym zagotowywaniem i odparowywaniem wody sprowadza się jedynie do użycia odmiennych częstości rezonansowych. Opisywana tutaj grzałka może także działać jako "koń trojański" poprzez telekinetyzowanie nagrzewanej wody innymi oscylacjami niż te które produkują "wodę życia" opisywaną w punkcie #E6 poniżej. Wszakże zgodnie z tym co wyjaśniono w podrozdziale H8.1 z tomu 4 monografii [1/5] i [1/4], rodzaje oscylacji powodujących trwałe natelekinetyzowanie wody także zależą od częstotliwości rezonansowych. Z kolei natelekinetyzowanie wody np. "oscylacjami okrężnymi" (tj. radiestezyjną "zielenią ujemną") może okazać się raczej niezdrowe dla pijących tą wodę. (Nadwyżka "zieleni ujemnej" w natelekinetyzowanej wodzie można wykryć metodami radiestezyjnymi. Z kolei zdrowotną wartość wody nagrzewanej grzałką telekinetyczną daje się sprawdzić poprzez podanie tej wody do picia zwierzętom czułym na jej jakość - np. koniom czy psom, albo poprzez podlewanie nią niektórych roślin - tak jak to opisano dla "telekinetycznego rolnictwa" w podrozdziale NB2 z tomu 11 monografii [1/4].)
       (5) Zamknięcie czaszy rezonansowej w kulistej czaszy owej grzałki uniemożliwia innym poznanie co jest w jej środku bez jej zniszczenia. Z kolei niemożność poznania jej budowy i działania bez jej zniszczenia, uniemożliwia jej wdrożenie do fabrycznej produkcji nawet jeśli ktoś posiądzie jej jedyny działający egzemplarz. Po jej bowiem rozcięciu przestanie ona działać - podobnie jak to się stało z niezwykłą "grzałką z Pakistanu" opisywaną poniżej w punkcie #E4.2 tej strony.
* * *
       Unikalność sytuacji w jaką "zwrócenie" tej grzałki postawiło ludzkość, polega na tym że obecnie niby mamy ową grzałkę, jednak jednocześnie nadal jej nie mamy i nadal nie widać czasu kiedy wejdzie ona do produkcji fabrycznej. Pod tym względem sytuacja która stworzyła się z ową telekinetyczną grzałką jest już identyczna do sytuacji która istnieje z telekinetycznym generatorem darmowej energii zwanym thesta distatica. Owa "thesta distatica" także istnieje dobrze strzeżona przez szwajarską komunę religijną Methernitha, jednak nie jest dostępna dla ludzkości. Co ciekawsze, w obu przypadkach tych telekinetycznych urządzeń darmowej energii, faktyczną kontrolę nad tym co z urządzeniami tymi się dzieje, sprawuje inteligencja opisywana w części #F tej strony.


#E4.2. "Grzałka z Pakistanu", oraz jej wymowne zniszczenie:

       W tym miejscu powinienem przypomnieć, że sytuacja stworzona przez opisywaną tutaj grzałkę już raz istniała na Ziemi. Podczas mojej profesury na Cyprze opowiedział mi ją mój student z Pakistanu, w którego rodzinnej miejscowości miała ona miejsce. Mianowicie od niepamiętnych czasów aż do lat 1950-tych w Pakistanie istniała metalowa jakby amfora. Leżała ona sobie od wieków z strumieniu na terenie jednego z tamtejszych pałaców. Powodowała ona zagotowywanie się wody omywającej ową amforę. Jednak w latach 1950-tych jakiś angielski naukowiec postanowił zobaczyć co jest w jej środku. Rozciął więc ową amforę, stwierdził że jest pusta w środku, jednak nie był w stanie ponownie jej złożyć tak aby działała. Opis owej pakistańskiej amfory zawarłem w punkcie #B2 strony newzealand_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii, oraz w punkcie #E6 strony free_energy_pl.htm - o generatorach darmowej energii. Jej zasada działania opierała się na zjawiskach wyjaśnionych w podrozdziale H6.1.3 z tomu 4 monografii [1/4]. Osobiście wierzę, że tamta pakistańska amfora działała na tej samej zasadzie co opisywana tutaj grzałka telekinetyczna. Tyle że jej powierzchnie omywane gorącą i zimną wodą dodatkowo były sprzężone zwrotnie poprzez oscylator z jej rezonującymi elektrodami. Dlatego gorąca i zimna woda która omywała te powierzchnie wyzwalała działanie tzw. Efektu Seebeck'a, generując na tych powierzchniach ładunek elektryczny dostarczający energii potrzebnej do samo-działania owej amfory.


#E5. Zalety użytkowe "grzałki sonicznej" - czyli dlaczego ja osobiście uważam, że nawet jeśli grzałka ta jest rodzajem "konia trojańskiego", ciągle jest ona warta natychmiastowego wdrożenia do masowej produkcji fabrycznej:

       Na porzekór, że ja osobiście uważam iż opisywana tutaj "grzałka soniczna" zapewne jest rodzajem "konia trojańskiego" wyprodukowanego z użyciem "obcej technologii", ciągle jestem głęboko przekonany że zasługuje ona na natychmiastowe wdrożenie do masowej produkcji fabrycznej. To moje głębokie przekonanie wynika ze znajomości licznych zalet użytkowych oraz ukrytych potencjałów "grzałki sonicznej". Z kolei owe zalety użytkowe i ukryte potencjały tej grzałki powodują, że w przypadku podjęcia jej masowej produkcji fabrycznej będzie ona stanowiła rodzaj "przeboju" komersyjnego, przynosząc wysokie zyski zarówno temu kto podejmie jej fabryczną produkcję, jak i całemu społeczeństwu które będzie jej używało. Wyliczmy teraz w skrócie najważniejsze zalety użytkowe i ukryte potencjały owej "grzałki sonicznej". Oto one:
       (1) "Grzałka soniczna" bije na głowę swoimi zaletami użytkowymi wszelkie inne istniejące grzałki. Przykładowo, zagotowuje ona wodę natychmiast. Jest w stanie zagotować każdą ilość wody - nawet tak niewielką jaka mieści się na łyżce stołowej. Podczas zagotowywania używa ona zjawiska które nie powoduje przypalania się substancji rozpuszczonych w danej wodzie. Dlatego może ona zagotować np. zimne kakao, mleko, czy kawę. Jest ona na tyle mała że nadaje się do wsunięcia do praktycznie każdego naczyńka. Itd., itp.
       (2) Pod względem bezpieczeństwa użycia "grzałka soniczna" też bije na głowę wszelkie inne istniejące grzałki. Grzałka ta jest absolutnie bezpieczna. Przykładowo, dzięki umieszczeniu "elektrody rezonującej" (patrz (1) na "Rys. #B2") - do której podłączony jest przewód prądowy zasilania, we wnętrzu kulistej "elektrody buferującej" (patrz (2) na "Rys. #B2") - do której podłączony jest przewód zerowy (uziemienia) zasilania, grzałka ta NIE grozi porażeniem - tak jak porazić użytkownika są w stanie inne istniejące rodzaje grzałek. Użytkownik może więc bezpiecznie dotykać zarówno tą grzałkę kiedy jest ona podłączona do prądu, jak i dotykać zagotowywany przez nią płyn.
       Dodatkowy poziom bezpieczeństwa wprowadza też w tej grzałce jej cecha, że aby dokonywać podgrzewania musi ona być zanurzona w jakimś płynie. Wiadomo wszakże, że inne grzałki mogą spowodować pożar jeśli po pozostawieniu ich bez nadzoru ich płyn się wygotuje zaś ich wyłącznik nie zadziała. Tymczasem w omawianej tutaj grzałce, kiedy płyn się wygotuje, grzałka ta po prostu zaprzestaje podgrzewania i sama stygnie.
       (3) "Grzałka soniczna" wdraża do użycia nieznaną wcześniej ziemskiej nauce metodę podgrzewania płynów - jako zaś taka posiada ona ogromny potencjał naukowy. Zgodnie z moimi dedukcjami, grzałka ta wyzwala w zagotowywanym płynie zjawisko technicznej telekinezy - która to telekineza faktycznie jest odwrotnością zjawiska tarcia. (Po więcej szczegółów na temat jej zasady działania patrz odrębne totaliztyczne strony, np. free_energy_pl.htm - o generatorach darmowej energii, telekinesis_pl.htm - o telekinezie, czy dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.) Dlatego po masowym upowszechnieniu się tej grzałki na Ziemi, naukowcy którzy obecnie odmawiają zajęcia się badaniami telekinezy nie będą mieli już innego wyboru niż podjęcie jej racjonalnych badań. To z kolei pozwoli ludzkości poznać zjawisko technicznie wyzwalanej telekinezy, oraz zacząć używać owo zjawisko w całym szeregu korzystnych dla ludzkości zastosowań - np. do napędu wehikułów kosmicznych typu magnokraft, do zdalnego przemieszczania obiektów, czy też do uzdrawiania i telekinetycznego rolnictwa - tak jak to opisuje punkt #E6 poniżej.
       (4) "Grzałka soniczna" nie posiada ruchomych części, stąd praktycznie jest ona "niezniszczalna". Jeśli więc ktoś przez przypadek jej nie przepali lub fizycznie nie połamie, grzałka ta może efektywnie działać i wypełniać swoje funkcje praktycznie w nieskończoność - tak jak czyniła to owa "grzałka z Pakistanu" opisane w punkcie #E4.2 powyżej.
       (5) "Grzałka soniczna" może być zaprojektowana jako bardzo prosta do wykonania, tak jak to wyjaśnia opis techniczny zaprezentowany na niniejszej stronie. Praktycznie też każdy kto potrafi przełamać w sobie sztucznie narzucane ludzkości zniechęcenie do podjęcia tego typu badań i kto zechce wdrożyć tą grzałkę do seryjnej produkcji fabrycznej, jest w stanie tego dokonać na podstawie opisów z niniejszej strony i to metodami produkcji niemal chałupniczej. Jej wdrożenie do produkcji wcale bowiem nie wymaga wykonywania kosztownych czy technicznie trudnych do produkcji podzespołów.
       (6) Istnieje działający model tej grzałki zaś ja jestem gotowy doradzić jak ją zbudować i wprowadzić do produkcji. Każdy podejmujący produkcję omawianej tutaj grzałki może sobie oglądnąć jak grzałka ta wygląda i jak działa. Jej oglądnięcia można dokonać na wiele sposobów, np. poprzez sprowadzenie sobie z kanału 1 telewizji Nowej Zelandii dysku DVD z kopią reportażu o tej grzałce który nadawany był w środę dnia 30 stycznia 2008 roku około godziny 23:00, albo też poprzez przeglądnięcie wideo-linków o tytule "Watch audio slideshow of Peter Davey" które w lutym 2008 roku były dostępne poprzez stronę http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html, udostępniającą artykuł na temat Pana Davey i jego grzałki. (Przypominam że artykuł ten ukazał się w nowozelandzkiej gazecie z Christchurch, o nazwie The Press, wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008, strona A13.) Podejmujący produkcję owej grzałki mogą tez liczyć na moje osobiste konsultacje.
       (7) Podczas nagrzewania płynów omawiana tutaj grzałka najprawdopodobniej telekinetyzuje również te płyny nadając im charakter "wody życia". Czym zaś jest owa "woda życia" i jakie ma ona własności, wyjaśniam to w punkcie #E6 poniżej.
       (8) Podczas zagotowywania wody opisywana tutaj grzałka oczyszcza ową wodę ze śladowych zanieczyszczeń które są w niej obecne. Stąd woda zagotowywana przez tą grzałkę jest szczególnie czysta i zdrowa. (Tą zdolność grzałki do oczyszczania zagotowywanej wody odkrył hobbysta z Belgii który wykonał prototypy opisane poniżej w punkcie #G2 tej strony.)
       (9) Przełamanie przez ludzi blokady nałożonej na podjęcie produkcji fabrycznej "grzałki sonicznej" jest dyskretnie popierane przez samego Boga. Przykładowo, nie może być jedynie przypadkiem, że nadanie reportażu o tej grzałce (i o jej wynalazcy) w TVNZ 1 o godzinie 23:00 w dniu 30 stycznia 2008 roku, miało miejsce na krótko przed moim zaplanowanym długo wcześniej wybraniem się do Christchurch na ślub córki znajomych. Wszakże nadanie tego reportażu właśnie owej nocy pozwoliło mi na odszukanie adresu Pana Davey już następnego dnia - i to na przekór że nie figurował on w książce telefonicznej miasta Christchurch. To z kolei pozwoliło mi na spotkanie się z tym wynalazcą i na wstępne przeegzaminowanie "grzałki sonicznej" na tyle szybko, że blokujące tą grzałkę "przekleństwo wynalazców" nie zdążyło jeszcze uniemożliwić tego spotkania i mojego oglądnięcia grzałki. Nie jest też przypadkiem, że w dniu nadania dziennika telewizyjnego z owym reportażem, ja nie położyłem się spać o moim "normalnym" czasie, co umożliwiło mi jego oglądnięcie. Wszakże typowo o godzinie 23:00 ja już śpię. Nie jest także przypadkiem, że w chwili kiedy pisałem niniejszy punkt #E5 tej strony, niespodziewanie wysiadł mi termostat w moim elektrycznym czajniku, co ilustracyjnie uświadomiło mi jeszcze jedną cechę bezpieczeństwa omawianej tu grzałki - tj. że zaprzestaje ona swego działania i staje się zimna w chwili kiedy gotowana przez nią woda całkowicie wyparuje. W związku z opisywanymi tutaj wydarzeniami zaistniało też kilka jeszcze innych raczej niezwykłych "zbiegów okoliczności", których natura nie pozwala mi tutaj ich opisywać, jednak które wyraźnie wskazują że w imię "uniwersalnej sprawiedliwości" jakaś pozytywna nadprzyrodzona moc (Bóg) umożliwiła mi "pomieszanie w kwitach" owego "przekleństwa wynalazców" które za pomocą jakiegoś tricku stara się wydłużyć czas blokowania omawianego tu wynalazku i uniemożliwiania jego wdrożenia do fabrycznej produkcji.
* * *
       Z uwagi na ogromne znaczenie jakie podjęcie fabrycznej produkcji owej grzałki będzie miało dla całej naszej cywilizacji, ja osobiście ponownie potwierdzam, że będę kontynuował realizowanie obietnicy którą kiedyś udzieliłem Panu Davey. W ramach tej realizacji uczynię wszystko co w mojej mocy aby propagować opisywaną tutaj grzałkę oraz aby dopomagać w jej wdrażaniu do masowej produkcji fabrycznej. Przypominam też tutaj, że obecnie rozwiązany jest już poprzedni problem zagrożenia porażenia prądem - z powodu którego oryginalnie nie dopuszczano tej grzałki do fabrycznej produkcji. Dostępny jest także do wglądu prototyp tej grzałki - zaś w razie potrzeby również konsultacje na jej temat. W końcu niniejsza strona zawiera wystarczającą ilość informacji i zdjęć aby nie tylko potencjalny producent, ale nawet każdy uzdolniony hobbysta, był w stanie na ich podstawie sam sobie z